Swoje klasyki można zdefiniować na każdym etapie życia. Można po prostu obudzić się z jakąś myślą w głowie i przyjąć, że odtąd będzie ona zasadą, jaką będziemy się kierować przy wyborze ubrań. Jest to oczywiście ryzykowne, bo zasada została ustalona bez żadnego przećwiczenia jej, ale to nie znaczy, że takie rozwiązanie się nie uda. Można również na podstawie swojego doświadczenia, ustalać klasyki i pogłębiać swoją wiedzę o sobie przez analizowanie naszych najczęstszych wyborów. Dla mnie ta druga opcja wydaje się prawdziwsza i pewniejsza, ale wcale nie przekreślam takich jednodniowych olśnień, nagłych metamorfoz czy nowych pomysłów na siebie. Byle tylko się nie poddawać i nie rezygnować za szybko.

Tym razem chciałam Wam pokazać pewne konkretne elementy garderoby, które chodzą mi po głowie już od dłuższego czasu i które mogłabym, chciałabym, spróbowałabym naturalnie wciągnąć do swojej klasyki. Między tym, że tych rzeczy nie mam, a tym, że o tych rzeczach myślę i pamiętam (o niektórych nawet latami) stoi jedna malutka przeszkoda. Nie znalazłam idealnych wersji tych rzeczy.

Tu na ilustracjach są więc takie rzeczy, które jakoś mogą prezentować moją myśl o ideałach, ale do ideału i tak jeszcze im trochę w moim odczuciu brakuje. Nie tyczy się to wszystkiego, zaraz Wam bowiem rozpiszę, które z tych rzeczy już kupiłam – bo właśnie to jest przyczyną powstania tego wpisu. W końcu udało mi się znaleźć sporo z nich!

Podzieliłam te elementy na klasykę spokojną i szaloną. Przez spokojną rozumiem taką, którą śmiało można nosić na co dzień, która jest bardziej praktyczna i życiowa niż ta szalona. A szalona klasyka to taka, która jest niebazowa, bardzo specyficzna, z myślą o jakichś specjalnych okazjach.

SPOKOJNA KLASYKA

1. Kolczyki YES, kolczyki Kopi
2. Zegarek Frederique Constant,
2. zegarek Casio
3. Płaszcz Weekday
4. Torebka Uterque
5. Szal Heritage of Scotland
6. Okulary Prada
7. Sweter H&M
8. Torebka Tory Burch
9. Spódnica Heritage of Scotland
10. Szlafrok Lunaby

SPOKOJNA KLASYKA

Kolczyki koła

To już stały element wystroju 🙂 Jestem bardzo kolczykowa. Lubię uczesać włosy na gładko i z przedziałkiem i dobrać do tego duże kolczyki. Teraz już bym się nie wahała, by kupić sobie kolczyki ze złota, bo po prostu wiem, że bym ich używała, a nie tkwiłyby tylko w szkatułce.

Zegarek z prostokątną tarczą

Koniecznie na skórzanym pasku. Są przepiękne, delikatne i zupełnie inne od tego, co jest modne od jakiegoś czasu, a co mi się trochę znudziło.

Czarny szlafrokowy płaszcz

Przez jakiś czas mówiłam sobie, że ten fason nie jest dla mnie, ale tak lubię swój niebieski płaszcz, że uznałam, że muszę mieć taki płaszcz w czerni. No i oto w szafie mam już ten model z Probe. Po prostu ideał, pokażę Wam niedługo!

Torebka ze skórą tłoczoną jak skóra krokodyla

Takie torebki podobały mi się od kiedy byłam małą dziewczynką i tak już zostało. Mam w głowie pewien ideał, to torebka od Stelli McCartney (dokładnie taka), jednak nie ma jej już w sprzedaży. Ta torebka z kolażu jest jej bardzo bliska estetycznie i skłaniam się ku zakupowi.

Szal w kratę

Dobrze by mi zrobiło, przełamywać te wszystkie zimowe czernie jakimś wzorem i kolorem. Kratę kocham, a już szczególnie połączenie zielonego i niebieskiego oraz fioletowego i niebieskiego na szkockiej kracie.

Okulary w niebieskim lub zielonym kolorze

Gdybym teraz miała kupować oprawki, to zaczęłabym przymierzać właśnie błękity i zielenie. Zawsze miałam na nosie jakieś wiśnie i czerwienie, ale teraz odważyłabym się na bardziej ekstrawagancki kolor.

Kaszmirowy sweter

Zamówiłam sobie właśnie ten sweter z kolażu, bo bardzo lubię linię premium z H&M. Będę jeszcze szukać jakichś czarnych kaszmirów dla siebie, ogromny golf również by się przydał.

Torba na łańcuchu

Przydałaby się średniej wielkości torebka na łańcuchu. Mam wrażenie, że właśnie takie rozwiązanie jest bardzo uniwersalne, bo pasuje na dzień i na wieczór. Tutaj nie mam żadnych ciśnień, po prostu podobają mi się takie torebki 🙂

Kraciasta spódnica

Miałam kilt, bardzo go lubiłam, pokazywałam go tutaj, niczego mu nie brakowało. Przez pomyłkę wrzuciłam go do normalnego prania i był już nie do odzyskania. Więcej oczywiście nie popełnię tego błędu. Jak już go straciłam, to dowiedziałam się jak bardzo za nim tęsknię 🙂

Szlafrok

Mam go! Jakieś dwa miesiące temu polowałam na niego na stronie Lunaby, a on raz znikał, raz się pojawiał. A teraz widzę, że jest normalnie w sprzedaży. Ładne szlafroki można kupić oczywiście w sklepach z używaną odzieżą, ale ciężko trafić na czarny prosty szlafrok. Wydaje mi się ten element garderoby bardzo mój.

SZALONA KLASYKA

1. Szal Magia Kaszmiru
2. Kolczyki Venus Galeria
3. Szminka MAC
4. Płaszcz Dorjan
5. Żakiet Dorjan
6. Gorset EMP
7. Szpilki Marco Tozzi
8. Sukienki Vivienne Westwood 1, 2, 3
9. Spódnica Mango
10. Spódnica Ralph Lauren

SZALONA KLASYKA

Indyjski szal

Kiedyś na pewno znajdę idealny szal, ciemny, przetykany jakąś błyszczącą nitką i z bogatym wzorem. Gdy już widzę kobietę owiniętą takim szalem i z gładko uczesanymi włosami, zawsze robi to na mnie duże wrażenie. Cudowne uzupełnienie czarnej sukienki.

Kolczyki liście

Liście – mój ulubiony wzór, jak wiadomo. Biżuteria oparta na tym motywie zazwyczaj mi się nie podoba, bo wygląda infantylnie, ale gdzieś tam pewnie są jakieś ładne liście, czekające na Marysię 🙂

Metaliczna szminka

Kupiłam szminkę z kolażu, ale jeszcze jej nie dostałam. Postaram się szybko pokazać efekt na ustach. Rzadko kupuję pomadki w ciemno, liczę tu na metaliczny bordowy kolor, a chciałabym jeszcze spróbować czegoś bardziej fioletowego dla siebie. Cały czas mam matowe usta, błyszczyków na sobie nie lubię, więc dam szansę metalikom.

Skórzany płaszcz

Od liceum marzę o długim brązowym płaszczu, ale chyba muszę zweryfikować swój stosunek do tego koloru. Ostatnio zrobiłam sobie makijaż w brązach i wyglądałam jak… chora plama. Unikać brązu przy twarzy, stanowczo unikać.

Skórzany żakiet

Koniecznie z paskiem. Marzy mi się takie okrycie w kolorze fioletowym albo bordowym, ale chyba bardziej we fiolecie. Ten żakiet z kolażu jest ok, tylko ma za dużo kieszeni.

Bluzka jak gorset

Ciężko opisać takie ubranie. To coś pomiędzy bluzką, a zwykłym gorsetem. Teoretycznie, w poprzednim sezonie takie rozwiązania były modne, ale nie znalazłam wtedy nic dla siebie. Chodzi bardziej o bluzkę z jakąś interpretacją gorsetu lub nawet skórzany gorset, niż o bieliźniany gorset. Jest tego sporo, ale nic mi się nie podoba.

Gradientowe buty

Uwielbiam taki efekt na lakierowanej skórze – łagodne przejście z czerwieni do czerni. Kojarzy mi się to trochę z krwią przy pobieraniu. W próbniku krew wydaje się czarna, ale gdy się nim poruszy, staje się czerwona. Gdy trafię na ładną formę buta, na pewno kupię sobie takie szpilki albo czółenka.

Sukienka Vivienne Westwood

Gdybym miała wybierać sobie sukienkę na jakąś galę, na pewno chciałabym coś od Vivienne Westwood. To są suknie jedyne w swoim rodzaju. Mi samej ciężko zrozumieć, że coś co jest tak strojne, może być zarazem tak proste.

Aksamitna spódnica

Ta z kolażu kupiona. Właśnie takiej szukałam bardzo długo. Miała być czarna, plisowana, aksamitna. Oczywiście na górę pójdzie czarny golf lub jakiś czarny duży sweter. I oczywiście jest to typowe zdanie w moim wykonaniu: czarny golf pasuje do wszystkiego.

Cekinowa spódnica

Na górę pójdzie czarny golf, a jakże. Nie jest łatwo znaleźć idealną cekinową spódnicę. W tym tygodniu na przykład zamówiłam i odesłałam tę spódnicę. Niczym nie różniła się od zdjęcia, ale ja w niej nie wyglądałam za dobrze. Często w H&M w okolicy sylwestra pojawiają się ciekawe cekiny, więc będę czekać. Na górze spokojnie, czytaj czarny golf, na dole szaleństwo – ja w pigułce 🙂

Jakie są Wasze spokojne, a jakie szalone klasyki? Czy jest coś, co chodzi Wam po głowie od dłuższego czasu, ale ciężko Wam znaleźć ideał?