Figura

Wyższe dzięki kolorowi

Ubierać się monochromatycznie, znaczy mieć na sobie jeden kolor od stóp do głów. Jeżeli chcesz wyglądać na wyższą, jednobarwny strój może Ci w tym pomóc.

Na pierwszym rysunku przedstawione są dwie modelki w czarnych sukienkach. Spróbujmy pominąć fakt, że patrzymy na kobiety (oko, tylko dlatego wie, że to są kobiety, bo już ma doświadczenie w podobnych obrazkach i mózg dawno mu już przetłumaczył, że patrzy na kobiety). Spójrzmy na ten obrazek tylko tak, jakbyśmy ciało rozpatrywali w kategoriach linii i kolorów. Po lewej stronie mamy jasną głowę (1) skontrastowaną z ciemną środkową częścią ciała (2). Odnosimy zatem wrażenie, że patrzymy na odrębne części. Potem przychodzi znowu jasny blok kolorystyczny w postaci skóry nóg (3), a na samym końcu mamy znowu, niewielką linię w postaci czarnego obuwia (4). Daje nam to cztery linie. Oko, żeby rozróżnić linie zatrzymuje się na ich granicach, czyli na poziomych, czerwonych kreskach. W ten sposób dzieli ciało na cztery części. Po prawej stronie wszystko począwszy od długich, smukłych włosów jest czarne i oko nie ma się gdzie zatrzymać. Droga oka przebiega od czubka głowy do stóp bez żadnego przystanku. Ciało modelki nie jest przez nasze oko dzielone, dlatego wydaje nam się o wiele dłuższe.

mała czarna botkiTo kolory sprawiły, że nasze oczy zatrzymywały się w danym momencie. Wniosek może więc być tylko jeden: im spójniej pod względem kolorystycznym się ubierzemy, tym będziemy wydawały się wyższe. Najbardziej spektakularny efekt osiągniemy ubierając się w dokładnie taki sam kolor od stóp do głów, ale przy wyborze kolorów o podobnych odcieniach też będziemy wyglądać na wyższe niż przy kontrastowych zestawieniach kolorów.

Spójrzmy na zdjęcia Heidi Klum. Dwa zdjęcia znajdujące się po lewej stronie przedstawiają modelkę w strojach, które składają się z dwóch bloków kolorystycznych. Gdzie wtedy idzie nasze oko? Gdzie się zatrzymuje? Jak w przykładzie na górze – zatrzymuje się na granicy kolorów, czyli w przypadku Heidi, na pasku. Wysoki kontrast między górą stroju, a dołem dzieli sylwetkę na dwie mniejsze części. Po prawej stronie mamy dwie stylizacje, w których nasze oczy nie mają okazji, by się zatrzymać. No może w tej jaśniejszej wersji na chwilkę zerkną na delikatny pasek, ale już w wersji czerwonej widzą wyłącznie kolumnę koloru.

Heidi Klum style

Mistrzem tego rodzaju estetyki – jednokolorowego uniformu jest Rick Owens. Zachęcam do przejrzenia jego projektów, zwłaszcza osoby, które tak mocno nie interesują się modą. Będzie to na pewno duże wyzwanie i zmierzenie się z pewnymi schematami, które narzuca nam kreowany przez media kult piękna. Sylwetki, które on proponuje nie są bynajmniej oczywiste. Ale to właśnie przez ich odmienność, wierzę, że każda osoba (bez względu na figurę) jest się w stanie w nich odnaleźć.
Rick Owens monochromatyzm

Dajcie znać co sądzicie o Ricku Owensie. Czy często wybieracie opcję jednokolorowego stroju? Czy kiedykolwiek użyłyście narzędzia jakim jest monochromatyzm, by celowo wyglądać na wyższe?

KOMENTARZE

  1. Wilma

    Z pewnością nie włożyłabym żadnej z tych rzeczy.To nie moja bajka. Jeśli chodzi o ubrania często ubieram się jeśli nie w takie same to przynajmniej pokrewne barwy,które nie robią dużego kontrastu i nie skracają sylwetki.

    • Maria Autor wpisu

      Myślę, że to są oczywiste rzeczy, które każda kobieta czuje, niekoniecznie umiejąc sformułować to w zasadę. Jeżeli potrafisz powiedzieć, że na pewno nie założyłabyś Owensa to ja tu widzę same plusy – bo można już na pewno wykreślić jakiś obszar do poszukiwań własnego stylu:)

  2. Anja

    hm, nawet jak zdarzy mi się ubrać monochromatycznie, przyznają, że nie miałam bladego pojęcia, że taki zabieg może być stosowany celowo – a to się zdziwiłam i oczy mi sie duże zrobiły, bo autentycznie w życiu o tym nie pomyślałam…
    jak patrzę na te dwa zdjęcia, to coś innego mi się nasuwa na myśl, jako pasjonatka matematyki twierdzę, że światem rządzi matematyka i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej. Howgh.

    • Maria Autor wpisu

      Na pewno modą rządzi w dużej mierze matematyka. I ja do pasjonatek tejże się zaliczam. A linie są zawsze podstawą do wykreowania określonej sylwetki. Jeżeli rozumiesz matematykę, to zrozumiesz modę. Wystarczy tylko dorzucić pierwiastek własnej estetyki i jesteś najlepiej ubrana pod słońcem:)

  3. Kama

    Idea linii cięcia jest mi znana – dlatego nie tnę sylwetki paskami, a monochromatyczna paleta kolorów mocno w tym pomaga, nawet jeśli są różnice w odcieniach (no właśnie – tak jest czy tylko takie odnoszę wrażenie? :) ). Lubię total look w czerni i szarości, ale do tej pory zawsze mi się wydawało, że przy ciemnych włosach czarny top za bardzo mi je „zlewa” i wtedy wygląda to średnio… pozdrowienia! :)

    • Maria Autor wpisu

      Podobne barwy też mogą dużo zdziałać. Wiesz co, to naprawdę wszystko od gustu zależy. Osobiście właśnie takie zlewanie się kolorów sobie upodobałam. Jest w tym dla mnie coś pociągającego: czarnowłosa kobieta ubrana cała na czarno.

  4. aga_los

    Wszystko prawda! :)
    Ricka Owensa uwielbiam, ale ostatnie kolekcja Ann Demeulemeester chyba bardziej mną zawładnęła :D

    • Maria Autor wpisu

      Dla mnie właściwie to jest identyczna estetyka. Te dwie postaci akurat wrzucam do jednego, jakże cudownego woreczka:))))

  5. Rina

    Czarne „rajtuzy”, czarne buty i czarna sukienka. Mój ulubiony zestaw „wyjściowy”. Bezpieczny bardzo. Choć nigdy nie zastanawiałam się nad tym, że ubranka mogą mnie wydłużyć. A może powinnam – mój narzeczony ma 2 m wzrostu, a ja 1, 67.
    Ricka kolekcja mi się akurat nie podoba.

    • Maria Autor wpisu

      Wow, dwu metrowy książę :) To w zasadzie cokolwiek nie zrobisz będziesz calineczką:)

  6. Beti

    Przyznam,że dziś byłam tak ubrana.Od stóp do głów w szarości.Rzadko mi się to zdarza.Nie zdawałam sobie sprawy,że taki jednolity strój(w jednej tonacji),może mnie wydłużyć.:)

    • Maria Autor wpisu

      Efekt najlepiej widoczny z daleka. Obserwujący widzi kolumnę koloru dzięki czemu wydajesz się modelką:)

  7. Beti

    Wilma,ja także nie założyłabym żadnej z tych rzeczy:)

  8. sQra

    Post dla mnie :) Choć pewnie samym kolorem 1,5 m nie da się za bardzo wydłużyć ;) Czarny monochromatyzm uprawiałam latami młodzieńczymi, ale to z zupełnie innych względów… A Rick Owens interesujący, muszę mu się bliżej przyjrzeć.

    • Maria Autor wpisu

      Myślę, że te względy o których wspomniałaś miała większość z nas. Ja z tej fazy to chyba nie do końca jeszcze wyrosłam:)

  9. Rykoszetka

    Bardzo ciekawe. Nigdy tak o tym nie myślałam.

  10. anita

    ciekawe spostrzezenia :) Ja czesto wybieram opcje podobna do heidi na zdjeciu nr 2,bo bardziej niz na dodaniu sobie wzrostu zalezy mi na zrownowazeniu proporcji- wolę,zeby oczy innych byly skupione na orze mojeo ciala, staram sie tez wydluzyc nogi/skorcic tulow i to jest dla mnie kwestia priorytetowa :) A co do jednobarwnych strojow…sukienki-owszem,chetnie,ale dziwnie czulabym sie ubrana w ten sam kolor bluzki i spodni,chyba nigdy nie bylam tak ubrana :p

    • Maria Autor wpisu

      Super, to Ty jesteś w pełni świadoma jak się posługiwać linią widzę:) Mamy podobne priorytety:)

  11. Margot

    W życiu nie wpadłabym na to, że monochromatyzm może aż tak wpłynąć na sylwetkę. Choć w sumie to oczywiste… Przy moich 165 cm muszę się czasem przełamać i częściej sięgać po takie zestawienia ubraniowe. Co prawda trochę się dziwnie czuję odziana od stóp do głów np. w czerń, ale to kwestia nastawienia… Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na dalsze posty z tej serii, która nota bene będzie chyba moją ulubioną (oprócz serii o różnych stylach) na tym blogu ;-)

    • vjosna

      165cm wzrostu to w sam raz, po co być wyższą i wyglądać jak transwestyta… :D

      • Maria Autor wpisu

        A bo to zawsze tak jest, że jak się ma 165cm to dla jednych to za dużo, dla jednych za mało, a dla innych w sam raz. Ja należę do grupy, którzy uważają, że to w sam raz. Ale dla mnie 150 i 190 to też w sam raz. Po prostu jak chcesz wyglądać na wyższą to się ubierz w jeden kolor, hihi.

        • vjosna

          no właśnie nie polecałabym stosować tego kobietom mierzącym więcej niż 175 cm wzrostu….a kobiety wzrostu 190 cm to nigdy nie spotkałam, chyba takich nie ma

      • Anka

        To nie ma znaczenia, ile masz wzrostu, jesteś bardzo chamska, a jak byś się poczuła ja by ktoś nazwał ciebie grubą świnią/patyczakiem/karłem ? Głowa służy do myślenia a nie podtrzymywania fryzury

  12. Aleksandra

    Czesto wybieram jasne gory, ale nie umiem się przełamać do jasnych dołów- eksponuje to moje wady, krzywe nogi:( dlatego. Kolorystycznie spojna jestem od pasa w górę, dół zostawiam ciemny:)

    • Maria Autor wpisu

      Ale fajnie napisałaś: „spójna od pasa w górę”. Hahaha.

  13. Ruda

    Nigdy nie zastanawiałam aż tak dogłębnie nad wydłużeniem sylwetki. Jedyny trik jaki czasem stosowałam i stosuję świadomie, to wydłużenie nóg – buty w takim samym kolorze co rajstopy. Ciekawe i trafne uwagi serwujesz. Zapisuję w pamięci i postaram się kiedyś wypróbować ‚w całości’.
    Owensem jestem zachwycona.

    • Maria Autor wpisu

      O, to się cieszę za Owensa:) Przecież nie chodzi od razu o to żeby się w niego ubierać, ale żeby sobie pootwierać pewne szufladki:)

  14. szpiegula

    czarny rick owens! świetny!

    a ja zazwyczaj oszukuję wzrost szpilkami,
    choć staram się ubierać harmonijnie, żeby kolory mi „grały”.

    • Maria Autor wpisu

      Szpiegulo, jestem zaskoczona, że Ci się spodobał, ale bardzo się cieszę:)

  15. fanka zielonej herbaty

    WIDZE o co chodzi. I rozumiem. Ale nie bardzo wiem, jak to przeniesc na siebie. Przypuszczam, ze i w tym pomozesz… Oj, Mario, podjelas sie nie lada wyzwania – wyjasnic nam/mi tajniki stylu i te wszelkie niuanse, ktorych jest zatrzesienie…! Bedziesz ten blog prowadzic do emerytury ;-)

    • Maria Autor wpisu

      Fanko, oby Twoja przepowiednia się ziściła…

  16. ewa

    święta prawda…

  17. Tofalaria

    Nie mogę przejść obojętnie obok kolejnych szalonych nakryć głowy, mówię o wspomnianym projektancie. Serio, serio, jestem fanką dziwnych nakryć głowy i czasem sama je projektuję :) tym siatkom mówię „tak”, choć chyba bym sama nie założyła (ale mogę komuś wydziergać, ha!).
    Monochromatyzm jest fajny, to coś w sam raz dla szaraczka 160 w kapeluszu, jak ja. ;) Ale jednak na co dzień wolę więcej koloru. A może po prostu nie wpadłam jeszcze na to, jaki kolor wdziać od stóp do głów. Czarny – oczywiście to się zdarza, chociażby na pogrzeby, ale może właśnie przez taką konotację kojarzy mi się jednak smutno. Czerwony – lubię, jednak od stóp do głów? Hm, trochę jak św. Mikołaj. :) (tak, czasem dla jaj przebieramy się z mężem na czerwono w mikołajki, mamy z tego kupę śmiechu). Może błękit? Granat? Ciemna zieleń? Szary? Tematy do przemyślenia i wypróbowania.
    Dziękuję za inspirację, Mario. :)

    • Maria Autor wpisu

      Proszę bardzo:) zawsze można na biało, to wymaga rzecz jasna odwagi i określonego stylu, ale jak już się ktoś decyduje na biel od stóp do głów, to na pewno przyciąga spojrzenia.

  18. Pani La Mome

    Ricka Owensa poznałam dzięki Tobie. Pootwierały się szufladki. Podoba mi się to jak widzi kobiety, zresztą tak samo jak Yamamoto, to dla mnie mistrzowie, plus oczywiście MJ;)
    Nad dodaniem sobie wzrostu nigdy nie myślałam, być może dlatego, że w sumie lubię być „mała”:)

    • Maria Autor wpisu

      Tak, te dwa nazwiska też łączę ze sobą jeśli chodzi o patrzenie na kobiece kształty. Podoba mi się właśnie takie nietypowe podejście, które nie zwraca uwagi na płeć.

  19. cicha107

    Tak jak sQra, wydaję mi się, że mojego 1,5 metra nie da się wydłużyć tylko kolorem. Chyba nawet buty za bardzo nie pomogą, bo w moim zawodzie w szpilkach się nie biega a w kaloszach ;-) Kiedy byłam młodsza chodziłam ubrana cała na czarno, do tej pory tak chodzę, chociaż czasem zdarzają się jakieś odstępstwa. Tylko, że moja głowa jest jasna i chyba to dziwnie wygląda… taka kropka nad i. A może jakieś zestawy na dzień powszedni? Mała czarna do kaloszy nie pasuje :)

    • Maria Autor wpisu

      Jakże to „kaloszy”? To czym się zajmujesz cicha107?

      • cicha107

        W branży budowlanej pracuję :D

  20. Ania

    Rewelacja! Nie wiedziałam, że to tak działa :) Trzy razy na TAK dla Ricka Owensa! Ubrania wyglądają na bardzo wygodne i maja fantastyczny krój. Mogłabym mieć takie w swojej szafie :)

    • Maria Autor wpisu

      No to super, bo to świadczy o dużej otwartości. Rzecz jasna nie trzeba interpretować tak, jak na wybiegu, można brać elementy i ubierać po swojemu:)

  21. iwona

    teoria teorią, a ja widzę na zdjęciach
    1.w pierwszym zestawieniu mimo wszystko wyższa wydaje się Pani po lewej
    2. w drugim zestawieniu Heidi wydaje się najwyższa na drugim zdjęciu z lewej

    albo mam zeza albo to jednak nie zależy od koloru.

  22. XLka

    Monochromatyzm stosuję od dawna, nawet, kiedy się wygłupiam i nakładam pomidorowe botki, rajstopy, spódnicę i sweterek, miedziane włosy. Do tego na wierzch spokojny kardigan w kolorze cappucino, który mi „robi” talię. Wyglądam wtedy nieźle, mimo 153 cm wzrostu, rozmiaru 46 i płaskich obcasów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x