Zapraszam Was do obejrzenia tego, co noszę w torebce. Podobny wpis zobaczyłam w zeszłym roku u Kasi Kędzierskiej z Simplicite (o tutaj) i już wtedy pomyślałam, że fajnie by było opowiedzieć o zawartości swojej torebki. Wszystkie rzeczy, które tu pokazuję noszę w niej codziennie. To jest taki mój zestaw obowiązkowy. Oczywiście są takie dni, gdy biorę ze sobą jakąś małą torebunię – klucze, kasę i telefon, ale zazwyczaj czuję się najfajniej mając ze sobą, taki zestaw jak tutaj. Podlinkowałam te rzeczy, które udało mi się znaleźć na necie. Zaczynajmy:

Torebka – Baron
Buty – Sagan
Sweter – Benetton
Jeansy – Levi’s
Trencz – Mango

Torebka – czarny lakierek skórzany marki Baron. Pojemna i jak na razie ulubiona. Mam trzy pary lakierowanych butów (a już wkrótce cztery 🙂 ) i lubię je nosić właśnie do tej torebki, chociaż buty z czarnej, licowej skóry też ładnie z nią wyglądają.

Telefon – Samsung Galaxy J5. Sprawdza się dobrze, nie zawiesza, jak mój poprzedni telefon, ale mówi to osoba, która używa telefonu tylko do dzwonienia, robienia zdjęć i przeglądania internetu, więc raczej nie ktoś, kto wyciska z urządzenia wszystkie możliwości.

Portfel – wiśniowy ze skóry. Kupiony na jarmarku rękodzielniczym u pana, który ma swoją małą pracownię, ale nie wystawia się w internecie. Szczerze mówiąc, portfel sprawdza się super, jednak kiedyś nosiłam zawsze jeden typ portfela i trochę tęsknie za tym rozwiązaniem. Taki, który miał z jednej strony portmonetkę, a z drugiej składał się i można było tam włożyć banknoty i to chyba była lepsza, bardziej poręczna, a na pewno zajmująca mniej miejsca opcja. Coś takiego mam na myśli.

Klucze – z dużym brelokiem, żeby można było łatwo znaleźć, wiadomo. A na breloku moje ulubione słowo 🙂

Kalendarz – fioletowy Moleskine. Wcale nie było mi łatwo dopasować do siebie kalendarza – a to za mały, a to za wielgachny, a to za mało miejsca na notatki, a to jakieś dziwne struktury do wypełniania. Nie, dziękuję. Ja muszę mieć po prostu – po lewej tydzień i przy każdym dniu trochę miejsca na zapiski, a po prawej czystą kartkę na jakieś swoje nieuczesane myśli czy rysunki.

Długopis – na pewno znacie takie sytuacje – kupujecie cheeseburgera, mleko, książkę, a przy kasie pani jeszcze proponuje ciastko, lizaka, długopis, bo „mamy w promocji”. I zawsze się wtedy ze sztucznym i niezręcznym uśmiechem odpowiada, że nie dziękuję. Oh wait – pani mi śmignęła tym długopisem przed oczami i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Także dość już przypadkowych bankowo-konferencyjno-komórkowych gadżetów. Czas na przypadkowego, ale trafionego Parkera.

Lusterko – zwykłe, srebrne, metalowe, zatrzaskiwane, proste, ale dla mnie w tym nieskomplikowaniu idealne. W środku zwykłe lusterko i powiększające. Nie pamiętam ile ma już lat, ale na początku było gładziutkie, a potem z biegiem lat porysowało się w torebce i wygląda to super.

Pomadka – Pupa, Velvet Garden, nr 312. Właśnie tej ostatnio najczęściej używam, w kolorze ciemnego fioletu. Lubię się często poprawiać, więc nie ma opcji wyjścia z domu bez pomadki 🙂

Fioletowa puszka – w tym pudełeczku trzymam artykuły higieniczne typu chusteczki do demakijażu, tampon, próbka kremu do rąk, patyczki do uszu. Maluję usta pędzelkiem w domu, a jak się poprawiam to używam właśnie patyczka do uszu (radzę spróbować, wpadłam na to niedawno), bo nie znalazłam higienicznego sposobu na noszenie ze sobą pędzelka. Patyczek ma tę zaletę, że jedną stroną można się umalować, a drugą wytrzeć jakieś niedoskonałości. Po wszystkim go wyrzucam i nie ma problemu.

Płyn do soczewek – już się nauczyłam, co to znaczy jak wypadnie soczewka i musisz ją wyczyścić wodą mineralną, po czym włożyć z powrotem do oka. Brrr. Dlatego teraz zawsze noszę ze sobą małą wersję płynu do soczewek i takie sytuacje mnie już nie zaskoczą.

Pojemnik na soczewki – a z kolei pojemnik na soczewki służy mi w podróży. W pierwszej połówce trzymam tabletkę przeciwbólową, a do drugiej nalewam sobie trochę podkładu i nie muszę wtedy brać ze sobą całej butelki z kosmetykiem.

Torba ekologiczna – zielona Envirosax. Po co kupować te plastikowe torebki za każdym razem na zakupach, jak można po prostu mieć zawsze ze sobą swoją torbę?

Gumy do żucia – świadomość tego, że na pewno mam świeży oddech jest dla mnie porównywalna do tego, że wiem, że nie mam żadnej plamy na bluzce 🙂

Gumka do włosów – i grzebień, który został w torebce. Musicie mi uwierzyć 🙂

Zapałki i chusteczki higieniczne – Mam wrażenie, że ludzie rzadko noszą ze sobą te przedmioty. Zawsze jak ktoś pyta czy mam chusteczkę lub zapałki, to jest zaskoczony pozytywną odpowiedzią.

Czekam na listę rzeczy, które Wy zawsze nosicie w torebce.