Ten wpis jest realizacją posta: Moodboard nr 5/2016 – Nauczycielka.

Idzie lato, więc trzeba wyciągnąć swetry. Serio. W zasadzie nie noszę swetrów zimą, o czym przekonałam się właśnie tej zimy, kupując dwa piękne kaszmirowe sweterki i za bardzo się w nich grzejąc pod płaszczami. Z tymi kaszmirami niestety mi nie po drodze, muszę mieć tylko jedną, cienką warstwę pod zimową kurtką. Bardziej sprawdza się u mnie gruby sweter na wiosnę lub letni wieczór, kiedy na płaszczyk jest za ciepło. Więc kardigany dopiero teraz mogą mieć u mnie zastosowanie.czarna spódnica w kształcie litery ATen, który mam na sobie był opisywany przeze mnie na facebooku. Super cena w stosunku do jakości i wyglądu. Świetnie się prezentuje po prostu z czarną bluzką i spodniami (wrzucę na instagram w weekend). A tak naprawdę to można go założyć na cokolwiek ma się na sobie i wyjść. Bo to takie typowe „neutrum”, jakiego było mi trzeba i które mnie osobiście bardzo się podoba. O to mi właśnie chodzi – nie kupować żadnych rzeczy na siłę, tylko jak coś się mocno spodoba, wtedy się decydować. szary kardiganbiała koszulakardigan – Pimkie, bluzka – H&M, spódnica – Camaieu, buty- vintage, torebka – Wittchen

Bo gdy kupujemy coś, co nam się podoba tylko trochę, w grę wchodzą już tylko kombinacje. Tak jak z tą koszulą. Choć za koszulami nie przepadam, to tej nie umiałam się pozbyć. Na szczęście jest lejąca, bardzo miękka, więc będę ją wciągać do spódnic i nosić latem. Czy wiedziałam jak kupowałam, że koszule to nie moja bajka? Wiedziałam. Czy musiałam kupować? Nie musiałam. Czy uległam presji przekonania „kobieta powinna mieć białą koszulę, małą czarną i trencz” – uległam. Na szczęście to było dawno i jest tego coraz mniej, ale muszę w ogóle wyeliminować ze swojego życia kupowanie czegokolwiek, co podoba mi się tylko trochę.

No i oczywiście wiem jak ładnie by tu pasowały szpilki albo coś na podwyższeniu, ale tego dnia potrzebowałam wygody i polatać trochę po mieście, więc nawet mi coś takiego nie przeszło wtedy przez myśl.

A ja jestem ciekawa jak Wy rozwiązujecie teraz kwestię nakrycia wierzchniego. Czy jeszcze nosicie trencze, jeansowe kurtki czy coś w tym stylu, czy już po prostu jedna warstwa Wam wystarcza? Ja wczoraj mijałam panią, która miała na sobie zimową kurtkę, a chwilę potem przebiegł przez ulicę chłopak w koszulce z krótkimi rękawami. Maj to dziwny miesiąc 🙂