Mój styl

Ulubione stroje i moodboardy w 2015 roku

Zagłosowaliście na moje najlepsze stroje i moodboardy w zeszłym roku. Zobaczmy więc jak wyglądają Wasze typy i jak one się mają do tego, co mnie się najbardziej podobało.

Na moodboardy głosowało 2221 osób, na stroje 2434 osoby. Szczegółowe wyniki ankiety widzicie pod spodem.wyniki ankiety moodboardwyniki strój

Zacznijmy od moodboardów. Pierwsza trójka według czytelników.moodboardy wybór czytelnikówNajwięcej Waszych głosów dostał moodboard z rozkloszowanymi spódnicami. Był on bardzo ciepło przyjęty, gdy się ukazywał i w sumie mnie to zwycięstwo nie zdziwiło. Zauważyłam, że sylwetki z tego typu spódnicami podobają się większości kobiet, ale nie widuje się ich często na ulicach. A to dosyć prosty typ ubioru, który pasuje nie tylko bardzo szczupłym kobietom, a wręcz potrafi co nieco zatuszować. Sama bardzo lubię taki kształt sylwetki, z tymże dla mnie ma on jedną zasadniczą wadę – spódnicę w kształcie litery A zawsze trzeba wyprasować przed założeniem. Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale nawet jak trzymam ją na wieszaku, to i tak zawsze jakieś zagniecenia na spódnicy znajduję. Drugi, wybrany przez Was moodboard pokazuje grube kardigany i utwierdza mnie w przekonaniu, że trochę inaczej patrzymy na moodboardy, o czym za chwilę napiszę. W beżowym moodboardzie zapewne pani w luźnym swetrze skradła Wasze serca. Wcale się temu nie dziwię 🙂

Moja pierwsza trójka.moodboardy wybór mariiDla mnie, przy robieniu moodboardów liczy się przede wszystkim uczucie, a o dziwo w mniejszym stopniu ubranie. Dlatego zawartość moodboardów jest raczej drugorzędna i tylko całościowo jestem w stanie na moodboardy patrzeć. Te trzy, które ja wybrałam, są najbardziej moimi. Nie wstydzę się pozostałych, ale te trzy są najbardziej ponadczasowymi, bo będą mi się podobały również za kilka lat. Są natomiast takie kolaże, które robiłam, bo miałam akurat na coś ochotę, ale z myślą, że kiedyś ta ochota może mi po prostu przejść. One wszystkie odzwierciedlały moje uczucia podczas ich robienia i publikowania, ale wybrane przeze mnie trzy w pewnym sensie mnie określają – mnie i klimat, który chcę dookoła siebie znajdować, a jeśli trzeba wytwarzać.

Spójrzmy na stroje. Pierwsza trójka według czytelników.stroje - wybór czytelnikówNa piętnaście strojów, trzy ze spodniami i wygrywa jeden z nich 🙂 Nie jestem ani trochę zaskoczona, bo zebrałam bardzo dużo komplementów od Was, kiedy pokazałam strój na zdjęciach. Zaskoczona byłam wtedy, ale przy publikowaniu ankiety stawiałabym wszystkie pieniądze, że wygra kardigan. Myślę, że zdecydował kolor i to, że ten strój wyglądał na bardzo komfortowy. Pamiętam jak Wam się podobała marka Humanoid i ta wygrana jest chyba konsekwencją takich upodobań. Podobała Wam się również grecka sukienka, która na pewno nie wywarłaby takiego wrażenia bez naszyjnika w pięknym kolorze. Do trójki załapał się również kilt z celebrowanym przeze mnie wiele razy połączeniem kolorystycznym błękitów i zieleni. Myślę, że to jest najbardziej charakterny z moich strojów i jestem przeszczęśliwa, że ryzyko zostało docenione.

Moja pierwsza trójka.stroje - wybór mariiMoja trójka wygląda podobnie, choć nie powiem, że miejsce drugie i trzecie było wybrane bez zastanowienia. Wahałam się co do trzeciego miejsca i ostatecznie wybrałam kardigan zamiast stroju numer sześć. A pierwsze miejsce było od dawien dawna dla mnie znane – jest to bezsprzecznie mój ulubiony strój w zeszłym roku, zawierający wszystko, co lubię. Pamiętam, że zaraz po tym jak zrobiliśmy zdjęcie, spadł deszcz, a ja narzuciłam na to kurtkę i czułam się po prostu bosko, chyba pierwszy raz po ciąży czułam się tak stuprocentowo zadowolona z tego jak wyglądam, pewna siebie. Na pewno ten strój wiąże się ze znakomitym nastrojem, świetnie spędzonym dniem, z samymi miłymi odczuciami. I do tego jest bardzo mój.

Wnioski z 2015 roku:

– Pogodziłam się z kolorami z mojej paletki, a wręcz bardzo je polubiłam. Uwielbiam głębokie błękity, ciemną zieleń, a przede wszystkim kolory wina.

– Lubię lakierki, zawsze lubiłam i już nigdy nie będę temu zaprzeczać.

– Przeprosiłam się ze spódnicami, głównie ze względu na karmienie i tak już zostało. Spódnice są wspaniałe.

– Muszę mieć ciemno umalowane usta. Czas się pogodzić z tym, że jasne błyszczyki nie są dla mnie.

– Polubiłam golfy, ale trzeba z tym wyluzować. Dwa cienkie czarne, jeden granatowy plus beżowy kaszmirowy wystarczą.

– Naszyjniki to moja ulubiona część biżuterii, można śmiało kolekcjonować.

Plany na 2016 rok:

– Ogarnąć bardziej ubrania bazowe. Zaopatrzyć się w dobrej jakości gładkie topy, znaleźć fajną koszulę, zastanowić się nad podkreślającymi sylwetkę jeansami.

– W większym stopniu stawiać na jakość ubrań.

– Eksplorować kolory ze swojej palety i zestawiać je z ukochaną czernią. Ostatnio moim ulubionym kolorem jest granat i chciałabym mieć oprócz płaszcza coś ładnego w tym kolorze.

– Zadbać o stroje do spania.

– Nosić częściej rozpuszczone włosy, a jeśli się nie uda to skrócić je do ramion.

 Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy wzięli udział w głosowaniu. Czy macie jakieś ubraniowe plany na 2016 rok? Jakieś ubraniowe postanowienia? Czy w zeszłym roku wyklarowały Wam się jakieś klasyki?

KOMENTARZE

  1. Pola

    Mój plan to pozbyć się z szafy ciuchów, których nie noszę ( za małe, za duże, nie w moim stylu, zużyte. Z początkiem roku, zrobiłam taki przegląd. Teraz zostały tylko te, których nie przypasowałam do żadnej z kategorii, chociaż nie do wszystkich jestem na 100 % przekonana. Daję sobie teraz 3 miesiące na dalszą weryfikację 😉 I kolejny plan to kupować ubrania dobrej jakości, to ważne. Pozdrawiam Mario.

    • Maria Autor wpisu

      Niedawno zrobiłam przegląd szafy w przedpokoju w której zalegały jeszcze takie naprawdę stare ubrania i znalazłam levisy z troszkę rozszerzanymi nogawkami, których nawet nie pamiętałam, a które teraz dobijam po domu, ale wyjść mi się też w nich zdarzyło. Ale reszta zrobiła wypad 🙂

  2. Catalina

    Moja klasyka to dopasowane doły (spódnica ołówkowa/spodnie rurki) i luźne góry (nie oversize, ale nie opinające piersi). Uwielbiam takie połączenia na sobie, uważam, że moja sylwetka nie potrzebuje kamuflowania niedoskonałości, a podkreślenia całości. Lubię formę spódnic i sukienek z lat 50, ale zdecydowanie częściej noszę pierwszy zestaw. Bardzo lubię Twoją konsekwencję Mario, widzę Twoją wizję. Pozdrawiam,

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo mi miło to czytać, dziękuję. Na takie zestaw jaki opisujesz, czyli na luźniejszą, ale nie rozlazłą bluzkę fajnie pasują luźne narzutki, coś pomiędzy kardiganami, a marynarkami, bardzo lubię jak kobiety się tak ubierają, niby zwyczajnie, ale to wygląda na takie dość ogarnięte.

  3. Anka z Alp

    Ale fajnie, ze tak szybko wyniki ankiety. Przyznam szczerze, ze gdy ja glosowalam, to tez nie ogladalam kazdej rzeczy na moonboardzie, tylko zwracalam uwage na to, ktory tak calosciowo mi sie podoba najbardziej. A moje plany na ten rok, to … dotrzymac postanowien sprzed kilku tygodni, tzn. zostac przy swojej palecie kolorystycznej, trzymac sie kilku sylwetek, w ktorych mi dobrze, i w ktorych dobrze sie czuje. NIe rozkminiac, ze ” a moze sprobuje tego czy owego..”, tylko trzymac sie juz raz obranego kursu. On naszej wspolpracy juz bowiem troche minelo i jakas dekoncentracja mnie nachodzi 😉 Nie wiem, czy juz to psalam w kometarzu pod ankieta, ale ze zdjec bije od Ciebie niesamowita sila, bardzo mi sie podoba.

    • Maria Autor wpisu

      Wielkie dzięki za komplement. Tak, rzeczywiście, jak już troszkę zboczyłaś z kursu to przydałoby Ci się trochę dyscypliny i po prostu nawrócienie się na właściwe tory. Po prostu wziąć głęboki wdech i odpuścić jakieś nowe inspiracje czy nadmierne poszukiwania w sklepach. Raczej skupić się na rdzeniu stylu i na bazie.

  4. Carrie

    Maria, dobre koszule ma Wolczanka. Najważniejsze dla mnie są też modele taliowane 🙂
    Dla mnie i tak amiszkowa tablica jest naj, naj, naj 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Dzięki, mnie ta amiszkowa też się bardzo podoba i ona jest z tych bardziej uniwersalnych dla mnie. W zeszłym roku też pisałam, że chciałam koszulę, tylko akurat taką długą noszoną jak sukienkę i nie kupiłam ostatecznie. Nie jestem za bardzo koszulowa, ale zobaczymy, zwłaszcza na lato fajnie by było mieć jeansowe spodenki (ale nie szorty za tyłek, tylko takie przed kolano) i do tego białą koszulę, może jakieś kolorowe trampki lub sandałki. Coś w klimacie Vicky Cristina Barcelona 🙂

  5. Fox

    Może zrobiłabyś wpis „od kuchni” – jak robisz moodbordy, czym sie kierujesz, skąd bierzesz zdjęcia, jak je dobierasz, w czym sklejasz i obrabiasz 😉

    • Blackalcea

      Ooo, ja też chętnie taki wpis przeczytam, możliwe że zwróci mi uwagę na rzeczy o których nie wiedziałam, a mogą być bardzo inspirujące :):)

    • Maria Autor wpisu

      Za bardzo nie wiem o czym tu pisać, bo zdjęcia zawsze wyszukuję na pintereście, zazwyczaj mam je już przypięte na swoich tablicach, a kolaże robię w polyvore. Naprawdę nie ma tu mowy o finezji czy korzystaniu z jakichś programów graficznych 🙂 Nuda haha.

  6. ika

    Pod koniec roku wyklarowała mi się capsule wardrobe na zimę – zawsze myślałam o swojej szafie, że jest chaotyczna a po zrobieniu porządków zostało mi 15 sztuk ulubionych ubrań w 3 kolorach i jestem przeszczęśliwa 🙂 Muszę ją jeszcze uzupełnić o kilka basicowych sztuk, ale już wiem w którym kierunku zmierzam 🙂 Wybrałam sobie stylistykę, w stronę której chcę podążać. Rozpisałam sobie plany zakupowe na wszystkie pory roku, będę się powoli starać je realizować. Mimo, że wciąż mam problem ze 100% określeniem się w analizie kolorystycznej, to „na czuja” wybrałam kolory w których wyglądam i czuję się dobrze. Byle tylko trzymać się planu i żeby mnie żadne głupie zakupy nie poniosły 😉

    • Maria Autor wpisu

      Super, Twoje kolorki są bezpieczne, bardzo eleganckie, niezależnie od typu wygląda się w takich kolorach po prostu ślicznie. Wiadomo, że biżu i makijaż tutaj popchną całość do przodu 🙂 A to na pewno dobierzesz sobie ładnie.

      • ika

        Dziękuję Ci, bardzo mnie Twój komentarz podbudował 😀

  7. Alicja

    Właśnie tak jak widziałam tego posta z Twoimi strojami to od razu w oczy mi się rzuciło, że bardzo pasują Ci spódnice/sukienki za kolana 🙂 Takie moje odczucie 🙂 Pozdrawiam!

    • Maria Autor wpisu

      Dzięki Alu, zdaję sobie z tego sprawę, ale bardzo lubię też mini, a nie warto rezygnować z czegoś, co się lubi, nawet jak nie jest to najkorzystniejsze 🙂

  8. Kotołak

    Ja w tym roku chciałabym ogarnąć sprawę butów. Strasznie nie lubię ich kupować (uwielbiam chodzić na boso! czemu tak się nie da?!) – nigdy nic mi się nie podoba (prawdę mówiąc, wolę, żeby buty kupował mi Mąż – zawsze wybierze lepsze, niż ja – serio, chyba lepiej rozumie mój styl ;)). Kupuję w sieciówkach, bo wiem, że w żadnych nie chciałabym chodzić za długo… Szkoda mi pieniędzy na zły wybór.
    Chciałabym wreszcie określić, jakie buty najbardziej pasują do mojego stylu (który, dzięki Marii, jest już bardzo klarowny!) i kupić sobie jakieś porządne , niezależnie od ceny. Problem w tym, że lubię oglądać lekkie, wdzięczne i dziewczęce, a w sklepie wybieram ciężkie, zabudowane, toporne – bo takie wydają mi się najbardziej praktyczne… Nie lubię mieć za dużo butów. Marzą mi się uniwersalne – do spódnicy, do spodni, na deszcz i słońce… Ech, jak widać problem jest. I chcę się z nim zmierzyć.

    • Kotołak

      A z ważnych planów zakupowych na ten rok – sprawdzać wszystkie firmy odzieżowe, których produkty chciałabym kupować, czy aby na pewno produkują je etycznie – czy nie wyzyskują pracowników. Kupować przede wszystkim marki Fair Trade.

    • Maria Autor wpisu

      Nie do końca się zgodzę, że lekkie i wdzięczne buty są mniej uniwersalne niż zabudowane i toporne. Czasy się zmieniają, nasze nogi nie muszą tego, co musiały nogi naszych babć czy mam, w sklepach jest ogromny wybór, zwłaszcza mieszczuchy mogą sobie pozwolić na naprawdę szalone buciki 🙂 Gdybyś raz kupiła sobie buty, które naprawdę Ci się podobają, przekonałabyś się czy to jest dobry trop. Jak zawsze będziesz kupować ciężkie buty to nigdy się nie dowiesz, co będzie w tych wymarzonych i nigdy nie będziesz w stu procentach zadowolona. Skoro i tak nie chodzisz w butach za długo to spróbuj.

  9. Żanka

    Jeśli chodzi o moodboardy które Ty wybrałaś, nie da się zaprzeczyć, że mają niesamowity, magnetyczny klimat. Lekko mroczny i niepokojący, ale piękny.
    W tym roku chciałbym w końcu przestać miotać się między stylami 🙂 Wypracować jakieś strawne połączenie klasyki z elementami boho. Poza tym chcę częściej nosić spódnice (przede wszystkim zakładać je na co dzień) i generalnie wydobyć swoją kobiecość (cóż, najwyższy czas pogodzić się z tym, że nastolatką nie jestem i z pewnością już nie będę). I najważniejsze – przestać kupować ubrania, które nie są idealnie dopasowane do mojej sylwetki. Koniec z kupowaniem przyciasnych rzeczy – bo przecież mam zamiar schudnąć, więc za pół roku będą idealne .

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo konkretny plan, do tego stopnia konkretny, że nie widzę żadnych przeszkód przy realizacji. Okłamywanie siebie to zdecydowanie zawsze największa przeszkoda. Plan oparty o stan faktyczny nie może się nie udać 🙂

      • Żanka

        Mam nadzieję, że tak właśnie będzie 🙂 Oby tylko determinacji starczyło

  10. Ewa Wiktoria

    Fajna taka ankieta, możesz robić czasem jakąś.Wyniki mnie nie zaskoczyły, typowałam podobnie.
    Plany zakupowe na 2016 rok? Stawiać bardziej na jakość materiałów, bo na jakość wykonania zwracam uwagę od zawsze. Wydaje mi się, że to łatwiej było osiągnąć.
    Na lato planuję zakup lub uszycie kilku sukienek, by oprócz rozszerzanych spódnic i lnianych,białych koszul, służyły za bazę. Poza tym trwać przy swoich fasonach i kolorach, ewentualnie włączyć więcej szarości i zimnego beżu (jestem stonowane lato). No i ciągle czerpać inspirację z Twojego bloga!

    • Maria Autor wpisu

      Super, Ty już myślami przy lecie, a teraz zimowe wyprzedaże i można ustrzelić coś fajnego i taniego na zimę, oczywiście zwracając uwagę na jakość .

  11. zu

    A propos koszul to fajne ma M&S-taliowane i łatwo prasowalne.Tylko te ceny…

    • Lodovata

      Również polecam M&S, w maju kupiłam idealną białą koszulę o luźnym kroju 🙂 Do tego miła bawełna, nie niszczy się po kilku praniach.

    • Ewa Wiktoria

      Ja kupuję lniane koszule na allegro. Używane ale dokładnie sprawdzam zdjęcia i opis (oczywiście opinie o sprzedawcy to podstawa). Za cenę jednej lnianej z M&S mam cztery. Są naprawdę dobrej jakości i w doskonałym stanie. Chodzę w nich całe lato.

  12. kobieta lemur

    Zamierzam zaopatrzyć się w dwie czy trzy zielone rzeczy, w tym sukienkę, eksperymentować z kolorem na ustach, częściej nosić takie jedne fajne spodnie.

    PS. Komplementować sylwetkę to ci mogą czytelniczki, spodnie ją podkreślają, dobrze na niej leżą, modelują ją, wydobywają jej zalety, etc.

    • Maria Autor wpisu

      Dzięki, poprawiłam 🙂

  13. Nawiedzona Ula la

    Znowu trafiłaś z tym swoim pytaniem. Normalnie trafisz w moje rozterki…Nie wiem co robić w tym roku, tzn. od ponad roku klaruję swój styl, a odwiedziny na Twoim blogu utwierdzają mnie w przekonaniu, że idę w dobrym kierunku. Ale…
    Zrobiłam się tak wybredna, że od jakiegoś czasu trudno cokolwiek kupić. Nie lubię kupować ubrań i to mój problem. Wszystko dlatego, że nie zawsze wiem, czy aby za bardzo się nie powtarzam… Klasyka klasyką, ale czegoś mi brakuje…:(
    W Nowym Roku zdążyłam kupić sobie klasyczne, czarne botki. Szukałam idealnych dla mnie i wygodnych od ponad zeszłej wiosny i w końcu mi się udało, dość nieoczekiwanie. Jestem szczęśliwa, wystarczy zakupów na najbliższy czas.
    ps. W grudniu kupiłam idealną dla mnie piżamę na przecenie. 🙂
    Pozdrawiam i życzę wiele dobrego w 2016 roku!

    • Maria Autor wpisu

      Jeśli czegoś Ci brakuje to szukaj w biżu, pomadkach lub apaszkach. Nie rzucaj się na nowe ubrania tylko najpierw spróbuj z dodatkami się pobawić.

  14. MayaMarie

    O, mój ulubiony Twój strój z numer 5 to i Twój faworyt, cieszę się. Jest on niesamowicie „mój”, a sądziłam, że Ty z kolei wybierzesz coś z większą mocą – jak właśnie strój numer 8,13, 4, 6… Bo to 5-tka wydaje się bardziej grzeczna i „zwykła”, swobodna, choć niepozbawiona elegancji 😉 Co do moodbarów, to te, które wybrałaś, nie zdziwiły mnie, są głębokie i fascynujące. Do mnie przemawiają te miłe, gładkie i spokojne. Moje plany na ten rok, to zdecydownie trzymać się swoich spokojnych i gładkich klimatów, ale przy tym nie być też perfekcjonistką i nie roztrząsać milion razy, czy coś kupić czy też nie (pozbycie się perfekcjonizmu również z innnych dziedzin życia to mój zamiar).

    • Maria Autor wpisu

      Zawsze myślałam, że perfekcjoniści to ludzie czynu, ale wiem po niektórych perfekcyjnych osobach z mojego otoczenia, że dążenie do celu jest zawsze okupione niezliczonymi procesami decyzyjnymi i często nieprzespanymi nocami. Oczywiście nie mówimy o ubraniu, ale w sumie nawet błahostki nigdy nie są rozstrzygane od razu 🙁

  15. Anna

    Mnie 2015 rok nauczył, że oversize nie jest dla mnie, najlepiej wyglądam i czuję się w spodniach ze zwężającymi się nogawkami (cygaretki, dżinsy o kroju slimm), w trapezowych spódnicach przed kolano i najlepiej z zaznaczoną talią. Szpilki mogę mieć jedne klasyczne, żeby mieć co włożyć na okazje typu wesele czy formalne spotkanie, ale nie ma sensu mieć ich więcej, bo po prostu w nich nie chodzę (choć uwielbiam kupować;). Sztyblety, baleriny i płaskie sandały są dla mnie idealne (dużo i szybko chodzę, więc obcasy mnie tylko spowalniają, a przez to irytują). Nauczyłam się też, że czerń nie jest znowu taka dla mnie idealna, lepiej wyglądam w granacie. Na jakość i wykonanie ubrań zwracałam uwagę już wcześniej, ale ostatnio jest to podstawowe sito, którym odsiewam rzeczy przy zakupie. Nie pozostaje mi więc nic, tylko trzymać się tych ustaleń, wymieniać zużyte rzeczy ta takie jeszcze lepszej jakości (zakochałam się w kaszmirze;), ale nie zwiększać liczny posiadanych ubrań w danym czasie. W lecie dopadła mnie myśl, że mam za dużo ubrań (już po kilku czystkach), bo nie miałam czasu, żeby nacieszyć się wszystkimi letnimi sukienkami, a nosiłam je właściwie bez przerwy.

    • Maria Autor wpisu

      To faktycznie warto z nadejściem wiosny zrobić w szafie trochę miejsca. Zawsze to jest fajne uczucie zdjąć z wieszaka sukienkę, która nie jest pognieciona i która jest po otwarciu szafy w zasięgu wzroku, a nie przeciskać się przez jakieś ciuchy, które smętnie wiszą i oczywiście zabierają mnóstwo miejsca.

  16. Lodovata

    W 2015 przekonałam się, że prostota jest najlepszym rozwiązaniem. Wyczyściłam szafę ze zbędnych rzeczy, ustaliłam kolory, które mi pasują i zaczęłam ignorować trendy. Moim hitem okazała się czerwona skórzana ramoneska, klasyczna, ale dodająca pazura każdemu strojowi. Do tego biały T-shirt lub koszula, niebieskie, lekko przetarte jeansy, płaskie buty (wiosną czarne Nike Free, jesienią i zimą miodowe Timberlandy), rozpuszczone włosy i okulary w barwie indygo. Mój ukochany uniform, strój w którym czuję się sobą.
    Moje cele na 2016 rok? Minimalizm i kupowanie rzeczy, które przekonują mnie w 100 procentach 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Super strój, czerwona skóra wow – odważnie. Na pewno wyglądasz niepowtarzalnie 🙂

  17. Ana @champagnegirlsabouttown

    Okolo listopada zrobilam porzadki w szafie I bylam przy tym niemilosierna- wynioslam wszystko co moglabym okreslic jako „moze”, ” kiedys” lub „nie mialam na sobie of 8 miesiecy”. Dokupilam kilka klasycznych meskich swetrow I z garderoby ” nie mam sie w co ubrac” nagle przeszlam na „mam tyle fajnych rzeczy, ze nie wiem co wybrac”. W tym roku chcialabym skupic sie na ciuchach do pracy oraz zainwestowac w fajna torbe 🙂
    Ana
    http://www.champagnegirlsabouttown.co.uk

    • Maria Autor wpisu

      Fajne plany, takie czyszczenie garderoby działa dobrze na głowę, też to niedawno zrobiłam i dzięki temu zyskałam więcej miejsca i mogłam w końcu odetchnąć. Okazało się też, że muszę popracować nad bazą, no i że rzeczy do spania są na pewno do poprawki.

  18. Riverina

    Bardzo wiele zawdzięczam Twojemu blogowi oraz blogowi Simplicite, ponieważ udało mi sie odgracić szafe i dokupić ubrania już wyłacznie pasujące do siebie. Wytworzyła mi się szafa w stylu French, bo on generalnie pasuje do stylu biurowego, uzupełniłam ubrania o 3 pary jeansów, które noszę w wolnym czasie, ale mówiac szczerze, ubrania w tym stylu wygladają świetnie na szczupłych brunetkach, a ja mam sporą nadwagę, wiec za bardzo siebie w tych ubraniach nie lubię. Więc, zainspirowana Twoimi wpisami zaczęłam blizej interesować się stylami i stwierdziłam, ze bardziej Italian chic mi odpowiada, bo też generalnie zdecydowanie wolę Rzym od Paryża. Mam od czego zacząć, bo mam kilka spódnic ołówkowych i doliczyłam się 8 małych czarnych, mam też sporo złotej biżuterii, szpilki i torby skórzane dobrej jakości w kilku kolorach, wiec tylko jakieś góry pozostało znaleźć. Byłabym Ci wdzięczna za podpowiedzi, zwłaszcza do biura. Mam 2 dopasowane taliowane żakieciki biały i czarny, więc cos już jest, duzo jedwabnych szali i apaszek. W tym roku będę szukała ładnych , dobrej jakośći rzeczy w tym stylu, żeby w ciągu roku zmienić styl. Tylko trochę mało informacji znalazłam, nie za bardzo wiem, skad wziąc nie tyle inspiracje, co konkretne podpowiedzi. Ale najważniejsza i odkrywcza dla mnie w tym roku, a w 55 roku mojego zycia (!) była informacja o moich kolorch, czyli zdecydowanie się na ciepłe, zamiast pomieszania srebra i złota. To ogromnie uprościło selekcję ubran i teraz dobór nowych. No i odkrylam siebie w stonowanej jesieni, a nie w lecie, jak zawsze myślałam. Ten wybór także wiele uprościł. Dziekuje Ci zatem Mario jeszcze raz za Twój czas i twoją pomoc.

    • Aga

      Droga Mario, w minionym roku regularnie czytałam Twojego bloga. Mimo że podobają mi się inne ubrania (głosowałam na zestaw nr 3), jest dla mnie inspiracją. Choć ciągle nie potrafię określić, jaką porą roku jestem, teraz przynajmniej wiem, że do twarzy mi w ciepłych kolorach i złocie, a nie w zimnych i srebrze. Zrezygnowałam też z uniwersalnej wcześniej czerni. Zmotywowałaś mnie do ogarnięcia się na co dzień, ponieważ zaczęłam świadomie tworzyć swój standard. Mam teraz odwagę nosić ulubione ubrania „po domu”, a nie tylko, gdy z niego wychodzę. Zorientowałam się, że wzór, który najczęściej wpadał mi w oko na zakupach, czyli poziome paski, wpisuje się w styl „french chic”, więc zaczęłam dobierać ubrania pod tym kątem. Niestety komentarz Riveriny uświadomił mi coś, co przeczuwałam już wcześniej, gdy TEN zestaw, jednak wyglądał inaczej niż na kolażu, mianowicie że „ubrania w tym stylu wyglądają świetnie na szczupłych brunetkach(…)”. Wyciągnęłam też podobne wnioski. Moje postanowienie na 2016 rok, to powrót do ulubionego uniformu sprzed ciąży – szpilki i ołówkowa spódnica/sukienka. O mamma! Ale na co dzień zostanę przy paskach i wygodzie (moje prywatne odkrycie to rurki z wysokim stanem w rozmiarze 40+! W nich czuję się swobodnie, a dzięki temu nie koncentruję na ubraniu). Pozdrawiam!

      • Maria Autor wpisu

        Zauważ, że te paski tak utożsamiane z french chic są już swego rodzaju klasyką elegancji po prostu, takiej trochę luźniejszej, ale w dalszym ciągu ogólnie elegancji. Uważam, że super wnioski dla siebie wyciągnęłaś. To bardzo dobrze, że wiesz, że to złoto jest Twoje. Zamiast czerni można próbować oswajać się z granatem, bo połączenie go ze złotem jest jak dla mnie bezkonkurencyjne. Można bycć kobiecą, a jednocześnie troszkę luźną, można też nosić ołówkowe doły i w dalszym ciągu wyglądać swobodnie. Kojarzy mi się to trochę ze stylem Marilyn Monroe, a zwłaszcza z tymi chwilami z książką, przy herbacie, na wakacjach, uchwyconych na zdjęciach jakby niezbyt wystylizowanie, a nie z tymi jej stylizacjami glamour 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Riverino, staraj się by ubrania były możliwie najprostsze i tylko od czasu do czasu miej w zanadrzu jakieś bomby w stylu kwiecistej spódnicy czy bluzki z koronką. Ale przede wszystkim ustaw sobie w zakładkach takie sklepy w których może Cię pozytywnie zaskoczyć asortyment. Ubrania w kobiecym stylu znajdziesz przede wszystkim na: modbis, asos (linia asos curve), mango (linia violetta), ale warto też wchodzić do polskich sklepów, które mają rozmiarówkę normalniejszą niż sieciówkowa i na ogół bardziej eleganckie rzeczy niż w sieciówkach np. grey wolf, taranko.

      • Monika

        Ale tak swoją drogą to nie zauważyłam wielu Włoszek w italian chic niestety, gdy tam byłam. A tach chciałąm się napatrzeć! Tymczasem może 4-5. Raczej kolorowe szaliczki i moda męzka był bardziej charakterystyczne.

      • Riverina

        Tak też myslę Mario, asos i taranko znam dobrze, modbis też, ale zawsze miałąm obawy, czy te sukienki nie sa aż za bardzo stonowane. Bardzo podobają mi sie sukienki Kopias,ale drogie bardzo, no i w tych rozkloszowanych dolach to raczej jak bomba wyglądam, chociaż sa w wiekszości cudne. No i dośc często kupuje coś Aryton, rozmiarówka jest dla mnie idealna, tylko też czekam na promocje, bo dopiero wtedy ceny normalnieją. Mój ulubiony sklep to zalando, tylko naprawdę ciężko z rozmiarem trafić, mniej więcej połowę z tego, co zamawiam – odsyłam, a to rozmiar nie pasuje, a to jakośc często marna.Ale tam jest tyle marek, ze parę lat minie zanim skompletuję sobie szafę 🙂

  19. Kobiecym krokiem przez życie

    Mario, podoba mi się u Ciebie to, że wszystko jest takie konkretne i doprecyzowane. Wiesz na czym stoisz, nad czym jeszcze chcesz popracować, lubię taki konkret i przejrzystość. Życzę Ci aby Twoje plany zrealizowały się.
    Moim klasykiem numer jeden są sukienki, uwielbiam je nosić i najczęściej je szyję. Właśnie jestem na etapie tworzenia swojej bazy sukienkowej:-).
    Moim planem na 2016 rok jest bardziej skupić się na kolorach ubrań które będę szyła/kupowała. Po lekturze Twoich wpisów dot. analizy kolorystycznej wnioskuję że jestem zimą, prawdziwą chłodną lub czystą, wyraźną. I w oparciu o to chciałabym teraz szyć swoje ubrania. Kiedy zaczynałam swoją szyciową przygodę, nie miałam o tym pojęcia. Od jakiegoś czasu zwracam większą uwagę na kolory, to zasługa Twojego bloga:-), sama dzięki temu dostrzegam też w jakich lepiej się czuję. Więc plan na najbliższy rok to: kupować tkaniny /ubrania w kolorach które pasują do mojego typu urody. Sama jestem ciekawa czy mi się to uda:-). Trzymaj kciuki:-), pozdrawiam.

    • Maria Autor wpisu

      O, czuję się wspaniale wiedząc, że sama doszłaś do tego. Super, trzymam kciuki, musisz trochę uważać, bo jest ryzyko bardzo długiego związku z czernią, która rozkochuje w sobie na zabój do tego stopnia, że przestaje się myśleć o pozostałych pięknych kolorach 🙂

      • Kobiecym krokiem przez życie

        Dzięki:-). Kiedyś bardzo dominowała u mnie czerń, teraz całe szczęście dostrzegam inne kolory:-). Mario, mam pytanie. Zakupiłam właśnie dwa materiały, z których chcę uszyć moje bazowe sukienki. Materiały są w barwach których nie ma w moich paletkach. To ciemna czerwień, taka jakby winna i granat. Uwielbiam te kolory, ale pytanie czy zima też będzie dobrze w nich wyglądać? Wiem, że nie muszę trzymać się w stu procentach swojej paletki, ale zastanawia mnie czy te barwy są dobre dla zimy. Z tego co wyczytałam wynika, że ta pora roku lubi konkretne barwy, więc wydaje mi się że mogę je również dołączyć. Jakie jest Twoje zdanie?

        • Maria Autor wpisu

          Tak, to są wręcz super kolory dla zimy. Moje paletki są bardzo ograniczone, ale jak wpiszesz na pintereście coś w rodzaju „winter palette” to wyskoczą cuda i niezliczone ilości wspaniałych kolorów 🙂

  20. Beti

    Cieszę się, że moodboardem nr 1 trafiłam w Twój klimat, wybierając go myslałam o Tobie 🙂
    Jeśli chodzi o zeszły rok, to utwierdziłam się w kilku aspektach mojego stylu: szary uwielbiam ale w nie każdym odcieniu jest mi dobrze; granatowy możę zastępować czerń, której jednak nie muszę się tak bezgranicznie wystrzegać jak to myślałam do tej pory. I nadal bezgranicznie kocham biel a szczególnie koszule. Moje postanowienie na nowy rok to właśnie poszukać dobrej jakości białe koszule i stawiać na jakość. No i szukać dalszych inspiracji na tym blogu:-)
    Pozdrawiam 🙂 🙂 🙂

    • Maria Autor wpisu

      No to super, jak znajdziesz fajną koszulę, daj mi znać w komentarzu. Może też podkupię ją 🙂

  21. BIK

    Moje postanowienia na 2016 to przede wszystkim prostota i konsekwenja. Jakos pozna jesienia wypracowalam sobie uniform (nareszcie): spodnica olowkowa lub jeansy rurki i prosty top w czerni, butelkowej zieleni, granacie lub bordo a do tego jakies fajne buty, ktore jak ze zdumieniem odkrylam potrafia calkowicie zmienic charakter stroju. Chyba juz gdzies w komentarzach pisalam, ze po zmianie fryzury (i zrzuceniu kilku dodatkowych kilogramow, ha!) moja pewnosc siebie wzrosla i juz nie potrzebuje zeby bylo frymusnie-fikusnie i ultra dziewczeco. Jest prosto i kobieco.Czas przecen wykorzystuje w tym roku na zakup lepszych jakosciowo wersji uniformu: spodnicy olowkowej z jakims nietuzinkowym detalem, idealnych jeansow, koszulek o idealnym ksztalcie, uniwersalnej torebki… Nie chce sobie ubraniem zaprzatac glowy, ja chce wygladac zawsze tak samo:) Kilka razy zlapalam sie na tym, ze po obejrzeniu zdjec czy moodboardow kusilo mnie aby kupic to czy owo, zuplenie bez ladu i skladu ale wtedy przypominalam sobie Twoj post o konsekwencji i o tym, ze zdecydowany styl polega na odejmowaniu elementow i ostrej selekcji. Pozdrawiam bardzo, Twoj blog to miejscowka pierwsza klasa.

    • Maria Autor wpisu

      BIK, chciałam Ci tylko napisać, że jesteś Twoje zachowanie jest idealne, to wszystko co opisałaś jest wzorcowym przykładem tego, jak patrzeć na styl i czuć się z nim dobrze. Brawo, naprawdę pięknie.

      • BIK

        Gdybys miala jakiekolwiek watpliwosci, to w glownej mierze zasluga Twojego bloga. No i odrobine kolegi z pracy, ktory na moje biadolenie, ze facetom to wystarczy 5 par spodni i kolekcja koszul odpowiedzial ze zdumieniem „a Tobie po co wiecej?” To byl moment olsnienia, no bo faktycznie, po co? W osatecznym rozrachunku i zazwyczaj i tak chodzimy w kilku ulubionych zestawach, ale mamy jakas dziwna napinke, zeby ciagle wygladac inaczej i miec nowe fatalaszki. I oczywsicie jest wiele czynnikow, ktore na to wplywaja. W moim przypadku to byl chyba strach, ze wygladam nie dosc interesujaco. Az w koncu zrozumialam, ze bycie interesujacym to zupelnie inna rzecz niz wygladanie interesujaco.

  22. Kasia

    schudnąć
    nosić rozkloszowane spódnice za kolano

    • Maria Autor wpisu

      Spoko, spódnice to dobry plan i do zrealizowania na szybko, natomiast za schudnięcie trzymam kciuki – żeby to było przyjemne i wyzwalające doświadczenie 🙂

  23. Gosia

    Jeśli chodzi o mój styl, to poczyniłam duże postępy, w okresie okołoświątecznym przeprowadziłam porządki w szafach (żeby nowy rok rozpocząć z czystym sumieniem :D), zostawiłam tylko te ubrania, które uważam, że będę nosić. Niestety okazało się, że bardzo wielu rzeczy mi brakuje, takich bazowych właśnie. Założyłam, że chcę kupować ubrania tylko dobrej jakości, także kompletowanie garderoby zajmie mi sporo czasu… No i przemyślałam mój styl, sprowadziłam go do określenia 4 przymiotnikami i będę się starała tego trzymać 😀 Jedynie mam jeszcze trochę problem w tym, że te przymiotniki opisują różne (choć moim zdaniem nie tak dalekie od siebie) style i nie wiem czy uda mi się je z sensem połączyć, żebym nie wyglądała, jakbym ciągle zmieniała tożsamość 😀 Mario, masz jakiś pomysł jak znaleźć takie sedno w kilku stylach, żeby stworzyć z nich jeden? 😉

    • Maria Autor wpisu

      Na pewno będę miała jakiś pomysł, podaj tylko te cztery przymiotniki, chcę zobaczyć czy je dobrze rozumiem. One się mają uzupełniać, broń boże wykluczać, więc na pewno to jest do zrealizowania. Ja lubię sobie z moich czterech zawsze wybierać jeden wiodący, dobrze się czuję w takiej konfiguracji, że jeden rządzi, a pozostałe są troszkę wycofane 🙂

  24. Marina

    Moje postanowienia modowe na ten rok są bardziej szczegółowe, ale i tak podzielę się! 😀
    1. ubierać się zgodnie z moim typem kolorystycznym (jestem DW, jak Ty Mario ;))
    2. ubierać się zgodnie z typem według Davida Kibbe (wiem, że nie jesteś fanką tego systemu, ale mi akurat styl przeznaczony dla mojego typu- Soft Gamine- bardzo odpowiada).
    Połączenie punktów 1 i 2, i capsule warderobe robi się sama 😉
    3. Znaleźć więcej ubrań w szlachetnym, pięknym odcieniu szmaragdowej i butelkowej zieleni (zwłaszcza kapelusz i płaszcz w tym odcieniu!)
    4. Przeprosić się z kobaltem i fioletem.
    5. Poszukać wygodnych, ładnych koszul i zaadaptować je do stylu uczenniczki z lat 60.
    6. Poszukać spódnic o linii A przed kolano, najlepiej kraciastych lub w inne wzory.
    7. Uzupełnić kolekcję opasek i czerwonych/ bordowych sukienek (w tej kwestii nigdy nie będę minimalistką, jestem wręcz kolekcjonerką. :D)
    8. Kupić piękne, idealnie skrojone, czarne, skórzane rękawiczki do łokcia; nosić z pelerynką na specjalne okazję lub na codzień.
    9. Nabyć kilka swetrów z jak największą ilością bawełny w składzie.

    Cóż, brzmi bardziej jak lista zakupów 😀 Ale muszę się skupić na konkretnych rzeczach, które chodzą mi po głowie już od pewnego czasu,a których wciąż nie udało mi się zdobyć.

    • Maria Autor wpisu

      WSPANIALE. Ja też mam zamiar iść troszkę w fiolet, zdecydowanie kolory wina. Ale teraz u mnie króluje granat. Już nie mogę się doczekać, żeby się Wam pokazać w płaszczu moim 🙂 A z Kibbe to oczywiście trzeba zawsze szukać dla siebie najfajniejszych rozwiązań, jak Tobie styka, to na pewno jest to przemyślane i wyzwalające 🙂

      • Marina

        O, burgundu i odcieni wina to ja mam całkiem sporo w swojej szafie 🙂 chcę iść w taki fiolet-fiolet. Zimny, bardziej w stronę niebieskiego i niż czerwono-bordowego 😉 tak na przekór, bo w sklepach fioletów jak na lekarstwo.
        Pokaż płaszcz! 😀

  25. Nalevka

    Mario mam wrażenie, że ładniej wyglądasz ze spiętymi włosami. Masz piękne kości policzkowe, szkoda je zasłaniać 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Dziękuję, ja siebie też lubię ze związanymi bardziej, bo mam mało włosów i się robią takie kłakowate szybko jak są rozpuszczone. Ale nie zmienia to faktu, że trzeba sobie życie urozmaicić od czasu do czasu 🙂

  26. Anka

    O, widzę, że wybrałam tą samą stylizację co Ty, to chyba przez kolor.
    Na ten rok postanowiłam sobie kupić lub uszyć parę klasycznych i basicowych ubrań. Przeglądnęłam też szafę kolejny raz znajdując torbę rzeczy, w których nie chodzę. No i zamierzam też uważniej decydować się co i z jakiej jakości materiału szyję.

    • Maria Autor wpisu

      Ania, Ty masz po prostu talent, ale muszę przyznać, że zabawnie się tak czyta: „a uszyję sobie ubrania basicowe”. My tutaj się wymieniamy adresami sklepów, a Ty sobie po prostu uszyjesz 🙂 Eh, Ty to masz fajnie…

      • Anka

        Dziękuję 🙂 Adresy sklepów też chętnie przygarnę, bo czasem potrzeba inspiracji do szycia 😉

  27. maryśka

    Dla mnie ten rok był pod względem ubraniowo-wizerunkowym przełomowy. W końcu przestałam porównywać swój styl ze stylem innych (szczególnie mojej ultraseksownej przyjaciółki klepsydry) – wcześniej wielokrotnie zdarzały się takie sytuacje, gdy szykowałam się na jakieś wyjście i byłam całkiem zadowolona z tego, jak wyglądam, a po przybyciu na miejsce i porównaniu swojego stroju ze strojami innych lasek, od razu czułam się mało kobieco i traciłam pewność siebie. Dzięki blogowi Twojemu i kilku innym, oraz czasowi poświęconemu rozpracowywaniu mojego stylu, dopracowałam jego szczegóły, nabrałam większej pewności, że tak właśnie chcę wyglądać i skończyłam z porównywaniem. Nawet nie zauważyłam, kiedy to się stało, nie musiałam się wcale starać 🙂 Rzuciłam też w cholerę mocne, nasycone kolory, do których wcześniej ciągnęłam, bo nareszcie zauważyłam, że nie widać w nich mnie (jestem prawdziwym latem, a wybierałam kolory pasujące zimom). No dobra, dla kobaltu robię wyjątek. Doszłam do wniosku, że dekolty wcale nie sprawią, że wyglądam seksownie, ba, zrozumiałam, że wcale nie chcę za wszelką cenę dążyć do osiągnięcia takiego efektu, że nie muszę na siłę wciskać się w tę formę, bo to nie jest autentyczne, że nie jestem wtedy sobą. Mam teraz wrażenie, że nigdy nie wyglądałam i nie czułam się w swojej skórze lepiej, chociaż nie trzymam się już kurczowo fasonów, które według różnych biblii stylistów są dobre dla mojej sylwetki. Także dzięki, Mario. Robisz świetną robotę, czekam na to, co wymyślisz w tym roku 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Brawo, po prostu brawo. O to właśnie chodzi, by nie brać za pewnik czegoś, co inni mówią, że jest prawidłowe. Trzeba zawsze wszystko filtrować przez pryzmat siebie. Naprawdę nie warto patrzeć na listy tego, co musi być w szafie, albo na wyznaczniki tego co jest seksowne. Bo tak to byśmy wszystkie musiały mieć trencze i białe koszule, a wieczorem eksponować biust, mimo że nie wszyscy dobrze się w takiej wersji siebie czują. Bardzo się cieszę, że jesteś taka odważna i że tak siebie poznałaś 🙂

  28. lisamona

    odnośnie spódnic: Droga Mario i czytelniczki, ponieważ rozkloszowane spódnice midi zdominowały ten post 🙂 chciałam napisać kilka słów z własnego doświadczenia. Sama mam „klasyczną z wysokim stanem czarną z koła spódnicę midi” i chodzę w niej naprawdę bardzo często i właśnie dzięki temu postowi i uwadze Marii odkryłam dlaczego: ponieważ świetnie się nosi, gdyż jest, uwaga, w 75% z poliestru! materiał wcale nie wygląda tanio a jest wyjątkowo prosty w obsłudze – zawsze dobrze się układa (nie mnie się nawet w długiej podróży samochodem, przetestowałam nie raz), pierze się bez najmniejszych problemów, jest pięknie ułożona właściwie zaraz po wyjęciu z pralki, do tego świetnie się sprawdza w upałach (czego muszę przyznać, nie rozumiem) i nie elektryzuje na rajstopach zimą. Chodziłam koło niej naprawdę długo zanim ją kupiłam, właśnie ze względu na nie przekonujący mnie zupełnie skład, a okazała się strzałem w 10! Moim jedynym problemem z tą spódnicą jest konieczność unikania „wyglądu charakterystycznego”, chyba dlatego że jest tak typowa i kobieca, że aż nietypowa. Mam na myśli to, że za każdym razem jak wychodzę z domu upewniam się czy aby na pewno nie wyglądam jak: Audrey Hepburn / BB na plaży w Saint Tropez / zakonnica / baletnica.

    • Konstancja

      e, ja bym się upewniała, że właśnie tak wyglądam 😀 skąd spódnica, bo musi być piękna? 🙂

      • lisamona

        😀 spódnica z Aggi

    • Maria Autor wpisu

      Fajnie, też mi nie przeszkadza poliester na dole sylwetki.

  29. Kika

    A ja zaczęłam czytać Twojego bloga 5 dni temu i to był przełom, w końcu po latach chaosu stylowego i zaniedbania swojego wyglądu określiłam swoje klasyki i kolorystykę, uświadomiłam sobie, kto jest dla mnie wzorem stylu i że muszę zmienić kolorystykę szafy, bo ten wzór jest chyba zimą a ja jestem latem. Ale na razie, ponieważ MAM WSZYSTKO, muszę „wykończyć” te rzeczy które mam, na bieżąco uzupełniać listę rzeczy do kupienia i bez spiny je szukać. Lista będzie pewnie cały czas modyfikowana, a w międzyczasie chcę zaprzestać impulsywnych zakupów rzeczy, do których nie jestem w 100% przekonana i które mi w 100% nie pasują – bo często tak kupowałam, zwłaszcza jest to pokusa sh. Muszę też na spokojnie dokończyć czytanie Twojego bloga, który po kolei odpowiada na moje pytania i uświadamia to, co gdzieś w duszy mi gra, ale nie umiałam tego skrystalizować ani zwerbalizować. Myślę, że na razie wystarczy, wykańczanie rzeczy to długi proces, ale mam nadzieję że jak nie będę nic nowego kupować to się w tym roku wyrobię. He he…

    • Maria Autor wpisu

      Tak, wrzucenie na luz jest tutaj najważniejsze, bo niestety najgorsze co można zrobić to kupować ubrania, których potrzebujemy na jakąś okazję, pogodę itd. Powolutku, jak coś wpadnie w oko to wtedy się do tego przymierzać. Żadnej spiny, lista rzeczy brakujących może być zrobiona, ale bez ciśnienia 🙂 Dobrze by było mieć jeden folder z inspiracjami albo zrobić sobie kolaż ilustrujący styl, tak żeby ta myśl przewodnia zawsze była dla Ciebie widoczna.

  30. Anka

    Postanowienia ubraniowe na ten rok mam oczywiście.
    -Iść tą samą drogą co w 2015 czyli kupować tylko ubrania, tkaniny i dodatki w kolorach z mojej palety, zbliżonych do mojej palety, dodatki tylko w kolorze złota, miedzi, żadnego srebra – czyli pójście konsekwentne za moim typem kolorystycznym, mogą być małe odstępstwa
    – poczekać na analizę kibbe od jednej bardzo fajnej blogerki (wiem Mario, że do Ciebie Kibbe nie przemawia, ale akurat do mnie bardzo 🙂 ) , przeanalizować jej wnioski, wprowadzić w życie. Potrzebuję uporządkowania we wzorach i rodzajach tkanin, a także w fasonach. Dużo rzeczy mi sie podoba, ale dopiero na zdjęciach widzę, że w wielu wyglądam na prawdę źle. Mario, masz ułatwione zadanie, bo prowadzisz bloga. ale ja postanowiłam też sobie je ułatwić – robię sobie zdjęcia i dopiero wtedy widzę w czym wyglądam dobrze, a w czym źle. W lustrze tego nie jestem w stanie zobaczyć.
    – uzupełnić garderobę o potrzebne rzeczy bazowe (na sezon wiosna lato), pozbyć się tego co ewidentnie mnie szpeci. Tu wielkie wyzwanie, bo zamierzam większość rzeczy uszyć.

    • Maria Autor wpisu

      Ja też w lustrze wielu rzeczy nie widziałam, zdjęcia to bardzo dobry pomysł. A już w ogóle idealnie byłoby te zdjęcia robić na dworze i w ruchu, wtedy wszystko wyjdzie realnie, bo tak w korytarzu to prawie nigdy nie będzie fajnie.

  31. Anka

    A tak swoją drogą ciekawa jestem ile pieniędzy wydaje przeciętna kobieta miesięcznie/rocznie na kosmetyki, ubrania , dodatki. W zeszłym roku zrobiłam eksperyment i wszystkie moje wydatki tego typu notowałam. Jeśli Maria pozwoli chętnie podzielę się z Wami moimi wnioskami

    • Monika

      Ooo, bardzo ciekawe. Ja mogę podsumować tylko z 3 miesięcy niestety :(, za to bardzo dokładnie. Chętnie bym zobaczyła coś takiego :).

    • Maria Autor wpisu

      Proszę, też jestem ciekawa jak to wyszło 🙂

      • Anka

        Podaję wydatki miesięcznie
        – 80 zł -kosmetyki zarówno kolorowe jak i pielęgnujące (bez pasty do zębów i żelu pod prysznic, ale z szamponami, odżywkami) Nie tylko ja używam- syn mi podkrada 🙂 Uważam, ze dobry mam wynik, (są to kosmetyki naturalne)
        – 140 zł na mc – ubrania liczę tu razem z prezentami, które dostałam (tak wiem ile co kosztuje bo sama wybieram).
        – 60 zł miesięcznie na tkaniny do szycia tego nie zamierzam ograniczać
        – 136 zł na mc – buty- w 2015 zaszalałam i poprzesadzałam, w tym roku mam detoks od butów- zakaz kupowania
        – 65 zł na mc- torebki – taż uważam, że za dużo
        – 78 zł na mc biżuteria- nie zamierzam ograniczać, ale w tym roku wyjdzie mniej, bo zegarek bardzo przedrożył sprawę
        wnioski:
        – w tym roku utrzymać wydatki na kosmetyki, mniej kupować ubrań, więcej tkanin, nie kupować butów, aż nie zniszczę kilku par, nie kupować torebek, bo mam, biżuteria bez zmian ( w tym roku bedzie mniejsza kwota)
        ciekawa jestem Waszej oceny. Poprzesadzałam? 😉

        • Ewa Wiktoria

          Ja mam trochę inne proporcje. Liczyłam orientacyjnie w głowie i wychodzi mi mniej na kosmetyki, torebki i biżuterię, więcej na buty i ubrania. Jednakże u mnie, nie każdy rok taki sam. Różnie się to rozkłada w poszczególnych latach. Bywało, że na siebie nie wydawałam, tylko miałam „fazę” na mieszkanie. To też przyjemne.

        • Maria Autor wpisu

          A mogłabyś napisać ile torebek kupiłaś w zeszłym roku i co to były za torebki? Oraz co oprócz zegarka z biżuterii kupiłaś?

          • Anka

            Torebki: monnari 2 sztuki z przeceny, nie skórzane; torebka od rękodzielnika w Turcji, skórzana; torebka w tkmax nie pamiętam firmy, tkaninowa. 3 torebki brązowe, tkaninowa w kolorze bakłażana. Biżuteria: zegarek skagen, kolia mosiężna firmy Ale, kolczyki sutaszowe na zamówienie Nykiel, pierścionek z oczkami wymiennymi nie pamietam firmy. I to tyle.

  32. Konstancja

    ha! Twój ulubiony strój był tym, na który głosowałam! 😀
    u mnie postanowienia: szukać w sklepach fioletów, wina i głębokiej zieleni, ewentualnie głębokiego granatu. niestety, mało tych kolorów.
    spróbować latem długich, powiewających spódnic (a jednak!).
    wprowadzić więcej dziennego blasku: cekiny, brokat, niestety znaleźć rzeczy z takich tkanin, które nie wyglądają tandetnie, to dość ciężkie zadanie, ale wierzę, że wykonalne. zachciało mi się takiego florencowego efektu glamour!
    pamiętać codziennie o zegarku, bo jeszcze nie mam nawyku. pamiętać od święta o pięknej biżuterii, której złoża odkryłam ostatnio składowane u mamy.
    podobnie jak u Ciebie, stawiać na jakość.
    a sylwetki już mam 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Ha, to ja te Twoje postanowienia też mogę do siebie dopisać. Ale blasku ja u siebie będę raczej szukać w lakierkach, choć przyznaję, że myślę o czymś z cekinami. Wiem jednak, że to będzie wisiało w szafie tylko, bo pewnie założę raz. Tak więc lakierki, ewentualnie jakiś naszyjnik się znajdzie 🙂

  33. Marrus

    Skoro będziesz rozgryzać temat ubrań do spania, to poproszę o wpis piżamowy! Ja na wyjazdy z grupą dzieci i młodzieży potrzebuję takiej, żebym czuła się na swoim miejscu, kiedy trzeba pokazać się na korytarzu i godnie, z autorytetem załatwiać Trudne Sprawy, jak Sytuacja zaskakuje i nie ma czasu na przebranie w ubranie:) Coś tam sobie wypracowałam, ale to jeden z moich tegorocznych celów, znaleźć idealny strój nocny.

    • Maria Autor wpisu

      Haha, dobre, tu potrzeba nie tylko podać propozycje konkretnych ubrań, ale też pokazać nastawienie z jakim taki stój trzeba kompletować. To bardzo ważne mi się wydaje, piżama to nie tylko okrycie ciała, to w pewnym sensie najbardziej wstydliwy z reprezentacyjnych strojów 🙂

      • kreska soft summer

        Chyba trzeba coś na piżamę jednak zarzucić, żeby się pokazać poza domowymi pieleszami.

        • Maria Autor wpisu

          Chyba trzeba, ale jak się nocuje w szpitalu, na obozie, w gościach, w hotelu itp. albo trzeba na szybko w piżamie drzwi otworzyć to jednak piżama o nas świadczy. Więc w tym sensie ten strój nas reprezentuje. Szlafrok w sumie też wliczam w piżamę, swoją drogą 🙂

    • Riverina

      Spójrz na tę piżamę : https://www.zalando.pl/buffalo-pizama-ecru-bu381b005-a11.html?size=44 , na biwaki chyba się nadaje. pamiętam ten ból, jak sama pracowałam w szkole , to pozostawało spać w dresie na wyjazdach.

    • allegra_walker

      Piżama w szkocką kratę, typu „męskiego” (zapinana, kołnierzyk, nakładane kieszenie, mankiety z lamówkami) wydaje mi się strojem, który wręcz emanuje Autorytetem 🙂

  34. Kornelia

    Mario, ja głosowałam na grecką sukienkę, ale mówiąc szczerze nawet nie zwróciłam zbytnio uwagi na naszyjnik. Myśłę, że decydujące było ogólne wrażenie i proporcje sylwetki. Tzn. wybrałam to, w czym, jak mi się wydawało, najładniej wyglądałaś. Jak już ktoś napisał – ta długość Ci chyba bardzo pasuje. Pozdrawiam noworocznie!

    • Maria Autor wpisu

      Ach tak, dziękuję zatem bardzo 🙂 Dla mnie ta sukienka bez naszyjnika nie jest tak atrakcyjna, ale skoro to ogólne wrażenie to bardzo się cieszę 🙂

  35. Agnieszka Ja

    Mario głosowałam na strój nr. 11 i taki kardigan oraz pantofle, ale na przykład zamszowe lub skórzane , mam zamiar kupić.
    Ubrania których nie miałam na sobie ani razu w zeszłym roku, zostały spakowane do torby i przeznaczone są do oddania.
    Jeszcze tylko dodam, że w ankiecie wzięło udział bardzo dużo osób i pisząc komentarz mam lekką tremę bo Twojego bloga czytam sobie w zaciszu domowym, nieświadoma do tej pory, że oprócz mnie są tu tysiące osób 🙂 Pozdrawiam Cię i proszę pisz dalej bo robisz to doskonale.

    • Maria Autor wpisu

      Dzięki Agnieszka, myślę, że z zamszowymi butami nie powinno być problemu, dużo jest tego teraz na przecenach 🙂 Ja się staram za bardzo nie myśleć o tych tysiącach osób, bo bym się naprawdę speszyła i zablokowała. Także piszę sobie tak po prostu, bez spiny, może akyrat ktoś przeczyta haha.

  36. Kasia

    Ciekawe podsumowanie 🙂 przyznam, że głosowałam jak większość. Kolaż z rozkloszowanymi spódnicami tak mnie oczarowal, że zaraz po jego ukazaniu zaczelam szukać takiej spódnicy. I chyba znalazłam odpowiedź dlaczego mało takich strojów na ulicach. Otóż każda spódnica „z koła” albo połowy koła byla na mnie za krótka. W sieciowkach bylo ich sporo, ale bardziej na chudzinki dziewczynki niż na kobiecą 30′, która wlaśnie odpowiednią długością”tu ukrywa a tam podkreśla”. Spódnica nie dawała mi spokoju, więc postanowiłam ją uszyć. Ze sklepem, w którym kupowałam materiał współpracuje krawcowa i w ten cudowny sposób mam wymarzoną kreację. Skład – wełna 60%, poliester 40% i podszewka z wiskozy. Moglam wziąć 100% wełny, ale chciałam mieć więcej spokoju z praniem. Taki sklad jest też przyjazny pod względem prasowania, no chyba, że przez kilka godzin jedzie się w niej samochodem. Zebrałam za tą spódnice,mnóstwo komplementów, za które dziękuję Tobie. Prowadzisz fantastycznego bloga i z przyjemnością tu zaglądam. Powodzenia w Nowym Roku 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo się cieszę, że się troszkę przyczyniłam do tych komplementów 🙂 Świetnie, że sobie uszyłaś, a ja muszę powiedzieć, że akurat z długością tych spódnic nie mam nigdy problemów. Natomiast mój problem pojawia się przy sukienkach i płaszczach z zaznaczoną talią, bo mam długi tułów. Także każdy zawsze ma jakieś wonty 🙂

  37. Jorun

    Moje postanowienia na nowy rok, to przede wszystkim te dotyczące nie-ubrań. Chcę zrzucić oponkę na brzuchu i muszę tez poważnie zastanowić się nad swoją fryzurą. Mam dylemat, bo z jednej strony „włosy to ja”, ich długość i kolor to istotna część mojej „wyglądowej” tożsamości. Z drugiej strony nie chcę być niewolnikiem włosów:) a nie jestem 100% przekonana czy dobrze mi w obecnej fryzurze. Chciałabym wypracować sobie jakieś fryzurowe uniformy, pasujące do okazji i wygodne zarazem.
    A jeśli chodzi o ubrania to nadal wyrzucać, wyrzucać…..już wielu się pozbyłam, ale jak się okazuje wciąż jeszcze mam rzeczy których nie noszę, nie ma sensu ich trzymać. Rzeczywiście łatwiej się ubrać gdy ma szafa jest po odchudzaniu.

    • Maria Autor wpisu

      A Jorun, Twoim problemem jest ksztąłt fryzury tylko i kolor czy są jakieś ograniczenia jeśli chodzi o kondycję włosów?

      • Jorun

        Na pewno nie będę zmieniać koloru, mam swój naturalny z którego jestem zadowolona. Wątpię czy jakakolwiek farba pasowałaby lepiej do mojej kolorystyki stonowanego lata ( mam tzw mysie włosy). Mój włosowy problem polega na tym że czasem mam wrażenie że to ja jestem doczepiona do włosów, a nie odwrotnie;) Są bardzo długie, bardzo zdrowe, dostaję wiele komplementów związanych z ich wyglądem i kondycją. Pewnie większość moich znajomych popukałoby się w głowę gdybym się ich pozbyła. Ale ostatnio oglądałam zdjęcia sprzed lat na których mam włosy dużo krótsze, wycieniowane, zupełnie inną fryzurę. Mam wrażenie że lepiej wyglądałam na tych zdjęciach. Tylko nie wiem czy to kwestia fryzury, czy raczej tego że byłam młodsza, szczuplejsza, bardziej wypoczęta 😉 Pachnie mi to wszystko jakimś kryzysem wieku średniego ;P

        • Maria Autor wpisu

          A może podeślesz mi swoje zdjęcia? Ja się chętnie wypowiem, może coś zasugeruję 🙂

          • Jorun

            Będzie to wymagało ode mnie wielkiej odwagi, więc zastanowię się i poszukam jakiś sensownych zdjęć. Dziękuję bardzo za chęć pomocy!

  38. Monika

    A ja mam inny problem. Mam dwa cele na raz. Oszczędzać i pracować nad stylem. I to się czasem tak kończy, że idę na ustępstwa, np. mam teraz szal z jedwabiu i kaszmiru w moim wzorze, pasujący do mojego stylu, który wyłowiła mi moja mama w lumpeksie, ale np. w kolorach jesiennych. I noszę, staram się przynajmniej czapę mieć szarą i mocniejszy makijaż by się jakoś wybronić jako stonowane lato. Jako że naprawdę ograniczyłam wydatki na ubrania a nie jestem jakoś bardzo bogata, to takie zdobycze jednak grają dużą rolę w moim stylu, staram się je ogrywać i oswajać ale tak to wygląda. Zaczęłam natomiast poprawnie szukać odpowiadającego mi czerwonego zegarka na allegro i chyba znalazłam idealny, niedługo z dumą go kupię. Mam rzeczy które nie są idealne, spełniają większość kryteriów i noszę je z przyjemnością, ale no właśnie bardziej liczy się dla mnie jednak posiadanie poduszki finansowej niż idealny styl, no trudno :(. Nie wszystko się udaje bez pieniędzy.

    Druga sprawa jest taka że mi osobiście chyba nie jest do twarzy z żelazną konsekwencją. Tzn. zawsze miałam charakterystyczny styl i ścinam z rzeczy które do niego nie pasują, ale mam wrażenie że to lekkie rozmycie, ta chmura, która mnie przesłania odzwierciedla mój sposób pojmowania świata i mój intelekt. O ile bez większego żalu przerzuciłam się na standard w postaci szarego podkoszulka/swetra i kolorowych spodni o tyle ustalenie jednego kroju spódnicy jest dla mnie zbyt ograniczające. Wierzę, że istnieje taka konstrukcja intelektualna w której zdołam to zamknąć (szale, spodnie, spódnice, tania biżuteria – deseń, kolor, ornament, eksperyment; płaszcze, buty, podkoszulki, swetry, torebki, plecak, sukienki, biżuteria z dobrych tworzyw – baza, utylitarność)

    Głosowałam chyba inaczej niż większość. Podobała mi się najbardziej nastrojowa szarość (ogólnie) i kwiaty zła jako koncept (tu chyba akurat podobnie do większości). Bardzo mi również przypadła do gustu Twoja interpretacja amiszki, wygląda na to że podobają mi się ciuchy od Moniki Kamińskiej; może i taka prawda :). W ogóle nie kupuję moodboardów 10 i 12 prawdopodobnie nie mój klimat po prostu, nic się we mnie nie budzi. Gdy przyjrzałam się bliżej Twoim ulubionym, to tak – te bardzo, jeżeli chodzi o klimat, tylko ja po prosty przez całe swoje poszukiwania uciekałam od czerni a wiele osób wokół mnie się na nią decydowało. Nawet, gdy ubierałam się bardziej rockowo, to bazowałam na ciemnych brązach, fioletach, granatach, dużo bardziej czuję szarość :). W ogóle jestem uzależniona od tego bloga, powtarzam to i inspiruje mnie w innych dziedzinach mojej działalności.

    Inspiruje mnie jeszcze coś, co powiedziała Ewa z Red Lipstick Monster w filmiku o paznokciach – że na naturalne warunki (ogólnie całkiem niezłe w moim przypadku, ale nie jeżeli chodzi o paznokcie – tragedia) nie mamy wpływu i znacznie bardziej liczy się higiena i ogólne ogarnięcie. Także przede wszystkim kontynuowanie większego ogarnięcia i wymyślanie coraz to efektywniejszych systemów porządkowania, dbania o rzeczy, szybszych i trafniejszych kryteriów decyzyjnych przy kupowaniu odzieży i kosmetyków – szczególnie i co najważniejsze – decyzje co jest moim stylem życia a co już zbytkiem, który na chwilę wydaje mi się przydatny, elegancki, stylowy, ale na dłuższą metę powinnam się od niego uwolnić. Jak osiągnąć maksymalny efekt najbardziej efektywnie. Jak czuć się lepiej we własnej skórze przy pomocy nieoczywistych środków. Jak używać stylu do rozwoju w innych dziedzinach.

    Ostatecznie ubrania to tylko przedmioty. We are so much more than what we posses.

    • Maria Autor wpisu

      Jesteś bardzo poukładana, może to nie jest najlepszy przymiotnik, ale wydajesz mi się inteligentnie podchodzić do tematu, a jednocześnie dawać sobie troszkę luzu i marginesu szaleństwa. Ograniczenia mamy z różnych stron, pieniądze jednak są w moim odczuciu ograniczeniem wcale nie najbardziej dołującym. Są ludzie, którzy naprawdę mają coś przed oczami, a i tak dalej tego nie widzą, albo tacy którym podejmowanie decyzji wydaje się drogą przez mękę. Ty jesteś siebie świadoma, tylko chyba potrzebujesz, żeby te małe odstępstwa, które sobie fundujesz w ramach stylu uznać w końcu za styl, a nie za jakiś przypadek i ogarnąć, że to wszystko, te małe niekonsekwencje czemuś służą i z jakichś powodów są robione. Zdecydowanie z Twoimi umysłowymi zdolnościami jesteś to w stanie zamknąć w jednej konstrukcji 🙂

  39. MissSeptaria

    Ha! Moodboardem nie jestem zaskoczona za to wybrany przeze mnie strój został daleko w tyle… to zaleta, inspirując się tym strojem będę wyglądać na ulicy oryginalnie heheh a na tym najbardziej mi zależy.

    Mario jak to prasować?? Ja mam w szafie mnóstwo spódnic w literę A i żadnej pracować nie trzeba;) ale nie ze mi się nie chce tylko zwyczajnie takie są. Moja ulubiona to spódnica po mamie. Uszyla ja sobie na uwaga uwaga maturę a wygląda tak jak bym kupiła ja wczoraj. Nie znam składu bo oczywiście nie ma ona metki ale kocham kocham te kiecke za wszystkie jej zalety:D

    Tak postanowienia to ważna sprawa, tez sobie wypisze może kogoś zainspiruje albo ktoś co doradzi:

    – pozbyć się nadmiaru ciuchów, tzn tych które nie pasują do rozpoczętej przeze mnie akcji „skompletować szafę pod siebie nie pod manekina”,
    – Moodboard swojego stylu,
    – utworzyć sobie zestawy ciuchów które juz mam i zdjęciem przykleić do szafy na wypadek dnia „nie mam się w co ubrać”,
    – biały i czarny to już przesada ileż można mieć ubrań w tym kolorze,
    – zredukować liczbę butów, i tak w połowie nie chodzę. Zakaz koturn i wszelakiej maści kaleczacych wygląd butów typu kłoda drewna, najlepiej same klasyki,
    – kupić sobie buty w stylu glany ale wersje dojrzała i elegancka (ciekawe jak ja to zrobie),
    – wojnę między moja jasna strona (sukienka szpilki) a ciemna (czerń, ramonezka, glany) definitywnie zakończyć albo pójść na kompromis xD,
    Chyba starczy tego…generalnie wszystko rozbija się o słowo PORZADEK:)

    • Maria Autor wpisu

      To ja nie wiem jak Ty to robisz. U mnie zawsze spódnice są pogniecione, nawet na wieszaku… A już o kilcie nie wspomnę jak się go ciężko prasuje, zwłaszcza tę harmonijkę.

      • MissSeptaria

        Mam nadzieje tylko ze to nie wina złego okulisty;)

  40. ninawum

    Moim postanowieniem na nowy rok jest: stworzyć spójny styl. Od paru lat dryfuję między dwoma. Pierwszym jest szeroko pojęty mrok . Dla mnie w tym pojęciu mieści się i styl goth sensu stricto, i stylówka na Lisbeth Salander, i pogrobowcy grunge’u i np. styl strega, który odkryłam na Tumblrze i zawładnął moją wyobraźnią:
    https://www.google.pl/search?q=strega+fashionsource=lnmstbm=ischsa=Xved=0ahUKEwj5gKXSxprKAhUknnIKHRukCD8Q_AUIBygB&biw=1366&bih=613
    Drugim – miejski minimalizm z kroplą poczucia humoru. A zatem: proste kroje, skontrastowane kolory, biżuteria nowoczesna w formie i zaskakująca kształtem. Dotąd sądziłam, że muszę z któregoś z tych klimatów zrezygnować – ale ostatnio odkrywam, jak robić miękkie przejścia między Morową Dziewicą w koronkach a bezpretensjonalną dziewczyną z ulicy.
    Mam jeszcze jedno postanowienie tyczące fatałaszków: zacząć regularnie fotografować swoje stroje. Wkładam tyle wysiłku w ich komponowanie, że ktoś to powinien zobaczyć! 😛

  41. Biurowa

    Obecnie jestem strasznie zapracowana, rzadko mam czas na cokolwiek w pracy, a strój musi być wygodny. Pracuję co prawda w biurze, ale mam sporo do ogarnięcia w miejscu pracy: co chwila sięgam do wysokiej szafy, wyjmuję jakieś segregatory, kseruję, biegam z teczkami do podpisu, kompletuję, układam i zszywam.
    Wpadłam na to niedawno i będę dążyć do ograniczenia spódnic i zastąpienia ich eleganckimi, ale wygodnymi spodniami.
    Poza tym zauważyłam, że mam za mało gór, chcę uzupełnić szafę o eleganckie bluzki (też wygodne)

  42. rawita

    Moje najpoważniejsze założenie na 2016 – starać się NIE kupować, tylko komponować z tego, co już mam. A odnośnie samego stylu: dopracować połączenie mrocznego romantyzmu z elementami boho i rocka.

  43. Inga

    Nie mam zbyt wiele postanowień na 2016 rok, ale coś się znajdzie. Po pierwsze częściej wybierań czarne ciuchy. Od jakiegoś czasu ciągnie mnie do czerni, ale czarne ubrania mam właściwie wyłącznie eleganckie, nie do codziennego chodzenia. Po drugie przeprosić się z wisiorkami i naszyjnikami, co już w sumie zaczęłam pod koniec roku. No i poeksperymentować trochę z brązami – prawdę mówiąc już mnie powoli męczy fakt, że od iluś lat mam w szafie w zasadzie ciągle i prawie wyłącznie trzy kolory. Trochę poboczną kwestią będzie utrzymanie fryzury, bo jakoś zawsze ścinam włosy do ramion, a potem nagle po dwóch latach budzę się ze zdziwieniem, że są do pasa.

    Też zagłosowałam na grecką sukienkę wśród ubiorów, ale nie z powodu naszyjnika. Podobałaby mi się najbardziej także bez niego 🙂 Mario tobie jakoś ładnie w takich długościach.

  44. Dziadova

    A więc wino wygrywa!

    Bardzo mi się podoba postanowienie z ogarnięciem strojów do spania i chyba sobie je pożyczę 😉 Poza tym mam zamiar w drugiej ciąży wyglądać lepiej niż w pierwszej.Całe szczęście czasy megabrzucha przypadną mi na lato, więc mam nadzieję, że się uda.

    • Riverina

      Oj zainspirowałyście mnie też do tego tematu spania. Właśnie rano przejrzalam wszystkie rzeczy, połowę wywaliłam, no i zostało mi miejsce ! Poczekam na inspiracje. Uwielbiam robić zakupy!

  45. agnieszka k.

    Co do rozpuszczonych włosów- Mario podobasz mi się 100% bardziej w spiętych… ale oczywiście będziesz nosić takie jak Ty wolisz :)..Jakiś czas temu kliknęłam jakiś twój stary wpis o tym, ze ścięłaś włosy w celu ich zapuszczania bez farbowania. Miałaś tam na sobie bluzkę w kolorze magenta. Zachwyciło mnie ogromnie to jak tam wyglądałaś. Moim zdaniem w gładkich lub krótkich włosach i ze szminką wyglądasz stylowo i elegancko. Po prostu z klasą 🙂 w rozpuszczonych też ładnie, ale ginie mi w nich twoja drobna ładna buzia

  46. adven

    Moje plany: zrobić porządek z włosami, zapuszczanymi samopas; odwazyc się na mocniejszy makijaż ust; wprowadzić do garderoby jeden lub dwa kolory zalecane dla czystej zimy, np. wiśniowy lub szmaragdowe czy butelkowe odcienie zieleni; pozbyć się za to barw zgaszonych, które mi nie służą. Najogólniej mogę całość moich zamierzeń ująć w jednym słowie: odwagi 🙂 Rok 2015 był dla mnie bardzo owocny, jeśli chodzi o poszukiwanie stylu, lecz nie ukrywam, że przydałoby mi się wystąpić choć na krok ze strefy komfortu. Może poza nią coś ciekawego się kryje 🙂

  47. Avarati

    Tak, znalazłam nareszcie mój styl! Rok 2015 był rokiem eksperymentów, rewolucji i wyrzucania. Ale w końcu mam to, co chciałam. 😉 I wybrałam makijaż, który jest dla mnie najbardziej optymalny. Zdecydowałam się na mroczny, ale seksowny romantyzm wzmacniany niekiedy rockowymi motywami. Widzę w tym spójność, bo romantyczne sukienki mają zbyt słabą moc, natomiast rockowe motywy „dopełniają” styl. Zaobserwowałam, że najlepiej mi w mocniejszym makijażu ust (najczęściej wybieram zgaszone czerwienie, burgund i ciemne fiolety), dopasowanych ubraniach, zwłaszcza z zaznaczoną talią. Wcześniej nie potrafiłam zobaczyć swojego stylu, bo zabrakło mi… odwagi!

    Mam bardzo konkretne plany na rok 2016. Chcę ubierać się zgodnie ze swoją estetyką i kupować rozważniej, bez oglądania się na innych i na trendy. Chcę częściej chodzić w sukienkach i spódnicach, nie oszczędzać ubrań na „lepsze okazje”. W moich planach mam bardzo konkretne rzeczy do kupienia, będę czerpać pomysły z kina noir i dawnego Hollywoodu, włoskiego stylu, a także bardziej przyjrzeć się Marylin Monroe czy Dita Von Teese.

  48. iwona

    Ha, wybrałam Twój ulubiony moodboard 🙂
    moje plany:
    -zdecydować się w końcu na fryzurę. Od 5 lat zapuszczam i ścinam (na krótko), zapuszczam i ścinam, w związku z tym od tych 5 lat mam ciągle stan przejściowy
    – plus zdecydować czy chodzić z siwymi, czy farbować, czy zrobić refleksy, czy na łyso hehe
    – pogodzić się z wiekiem 40 plus i przestać porównywać się z 14 latkami
    – zwalczyć perfekcjonizm i „zawsze za rogiem czai się lepsze”
    – przekłuć uszy

  49. kaay

    Widzę, że większość czytelniczek postanawia mniej kupować i zwracać uwagę na jakość 😉 To także i moje postanowienie na pewno. Poza tym:

    -trzymać się swoich wybranych kolorów (jewels), modyfikować tylko zależnie od pory roku (taką mam koncepcję)
    -trzymać swoich 3 przymiotników: spokój, siła, bunt (bunt brzmi może trochę śmiesznie ale mam tu na myśli wszystkie swoje boho-grungowe inspiracje. siła to głównie pewien ciężar, który lubię – w butach, biżuterii, paznokciach, spokój to brak falbanek i chwiania się na obcasach czyli pewność siebie w moim przypadku :))
    -pracować nad figurą

    pozdrawiam!

    • kaay

      Aha i zapomniałam o najważniejszym!
      -przestać bać się czarnego, który uwielbiam, a zawsze sobie mówię: niee, bez przesady, musi być więcej koloru. 1 czarny dzień w tygodniu wystarczy. Otóż nie, nie wystarczy! 😛

  50. Czytelniczka

    Moje postanowienia:
    – uzupełnić braki w obuwiu!!!! to najważniejsze, bo nie mam żadnych butów na wiosnę i lato!!!
    – trzymać się palety kolorów!!!
    – przygotowywać ubrania na następny dzień, a może nawet na cały tydzień (jak w szafie minimalistki na simplicite.pl)
    – dbać o detale, często mam wrażenie, że wyglądam jakoś tak niechlujnie
    – no i schudnąć trochę, bo na szczupłej sylwetce wszystko prezentuje się znacznie lepiej.

    • Izabella

      Przede wszystkim, spóźnione bardzo: Szczęśliwego Nowego Roku. 😀
      W sumie jeden klasyk mi się przez ostatni rok wyklarował, drobny, ale zostanie pewnie na długo. Czarny rzemyk owinięty wokół nadgarstka. Dodaje charakteru nawet spokojnym stylizacjom. 🙂
      No i generalnie już na 99% wiem, jak chcę wyglądać, teraz tylko muszę do tego dążyć.
      Plany i postanowienia
      – powoli i systematycznie wymieniać garderobę (mam z tym duży problem, większość rzeczy w szafie to prezent, albo po kimś) a ponieważ te rzeczy są, to nie kupuję nowych i koło się zamyka 😉
      – przekonać się do sukienek i spódnic na co dzień
      – kupować lepsze jakościowo buty
      – kupować lepsze jakościowo lakiery, skoro i tak bez przerwy je maluję, to wypadałoby, żeby mi nie odpryskiwały szybko
      – częściej się malować.
      🙂

  51. Marta

    Mario, serdeczności na kolejny rok modowych fascynacji 🙂 Przegapiłam głosowania, ale i tak trudno by mi było się zdecydować 🙂 Szukam właśnie takiej spódnicy jak Twój nr1, ale do kolan, a to sztuka…Zwłaszcza, że miałaby być dżinsowa, klasyczna, bez przetarć cekinów i co najważniejsze-nie ograniczać swobody ruchu 😉 Na razie trzymam się lekko rozkloszowanych, ale widzę, że do sylwetki pasuje mi ołówek…Tylko nie do trybu życia z dziećmi 😉 W ubiegłym tygodniu podczas drzemki syna wyjęłam swoje ubrania, ustawiłam statyw i machnęłam sesyjkę moich zestawów. Mam teraz album, w którym czarno na białym widzę się lepiej niż w lustrze i mogę ogarnąć wzrokiem więcej na raz, popracować trochę nad tym. Trochę mam na liście zakupowej, ale powoli. Najbardziej gnębi mnie dylemat, jakim jestem typem sylwetki wg klasyfikacji D. Kibbe 😉 Bo gdyby się okazało, że inny niż mi pasuje mentalnie, to byłabym w kropce, czy dążyć do eksperymentów i zmiany fasonów, wizerunku, czy trzymać się bezpiecznej klasyki 🙂 Pozdrawiam!

  52. Muricata Komorebi

    Tak, też czuję się zainspirowana! już od kilkunastu tygodni, kiedy to natrafiłam na Twój blog Mario i go pochłonęłam w 2 dni! Zawsze lubiłam ciekawe stylizacje, ładne ciuchy, ale też zdrowy rozsądek i przez niego niestety mówiłam sobie, że trzeba się koncentrować na bardziej wzniosłych tematach. Po czym niedawno obudziłam się z 30stką na karku i mówię: nie mam ani jednej pomadki (nie licząc balsamu do ust) ani obcasów (!), a spódnice jakieś mam tylko dlatego, że kupiłam sobie zeszłą wiosną na lato zdesperowana nieposiadaniem ani jednej spódnicy! Sukienki to co innego, ale i tak je zakładałam bardzo rzadko. Nie wychodzę na imprezy, ale jak jest jakieś wyjście, to nie mam się w co ubrać i czuję się źle jak już wyjdę w tych samych spodniach i adidasach (choć też je kocham) A przecież podziwiam u innych dziewczyn odwagę i te różne kiecki i umiejętność biegania w obcasach (oczywiście nie za wysokich).

    Ten rok był trochę innowacyjny w moim wyglądzie, ale 2016 będzie bardziej! Moje postanowienia to:
    Poeksperymentować z makijażem, przede wszystkim z ustami, ale też z cieniami, różem, brązerem, których nawet nie mam hehehhe
    Zadbać o dodatki: naszyjniki, kolczyki i okrycia głowy (które uwielbiam i jest mi w nich dobrze, ale nigdy nie miałam odwagi…)
    Obcasy. Już sobie kupiłam botki na takim kwadratowym, niewysokim i BĘDĘ w nich chodzić coby się nie działo! jeszcze na lato jakichś mi zabraknie, tzn mam koturny, ale płaskie więc to nie są obcasy, a pozatym są twarde i niewygodne, aczkolwiek piękne hihi
    Kiece! Chcę kiece, bo pomimo, że jeżdzę rowerem WSZĘDZIE (mieszkam w Hiszpanii więc mogę :p) to zakładam sobie jakieś krótkie legginsy pod nie i jadę, a kiece są bardziej wygodne i zakrywają trochę więcej niż szorty. Choć nóg akurat zasłaniać nie chcę, to lubię bardziej nieoczywistość kiecek. No ale do kiecek najpierw musiałam mieć buty… Teraz na zimę mi braknie rajstop hehehe
    skompletować garderobę. Wiele rzeczy zrobiło mi się za małych, ale to przez to, że pracuję w sporcie i jestem teraz silniejsza i większa po prostu niż kiedyś, więc mam duże problemy ze spodniami (mały tyłek duże uda), bluzkami (mały biust i duże ramiona) i moje proporcje są dziwaczne przez to. W każdym razie będę odsłaniać nogi, wyznaczać talię (której w ogóle nie mam) i zasłaniać muskularne ramiona i podkreślać i nawet poszerzać trochę biodra, żeby to proporcje jakieś miało bardziej kobiece. Z fasonami jeszcze nie wiem za bardzo, ale idę na intuicję
    Też w tym roku odkryłam temat capsule wardrobe oraz projekt 333, ale gdy zobaczyłam moją szafę to zdałam sobie sprawę, że jestem naturalną minimalistką, i żeby przyrównać się do dziewczyn mówiązych o tych minimalizmach to musiałabym… kupić więcej rzeczy!! Także tego nie zmienię, ale kupię sobie te przedmioty, o których już pisałam i inne, których mi brakuje i to dobrej jakości (z tą dobrą jakością, to jest świetny pomysł- mój nowy tegoroczny płaszcz z wełny i kaszmiru to jest moja miłość pomimo nieidealnego koloru, ale warto było go kupić, bo i tak był z drugiej ręki jak nowy i jaki tani!!) No i też nie kupowałam ciuchów dobrej jakości, bo myślałam, że to nie dla mnie. A jednak dla mnie! Chcę się czuć jak to brzydko mówią „jak milion dolarów” co ma wiele interpretacji 😉
    Dziękuję Ci Mario za tyle informacji i edukacji właściwie. Mało kobiet wie w czym im dobrze, a przecież każdemu jest w czymś dobrze! Tylko trzeba to znaleźć. A widzę tyle zapuszczonych kobiet, które nie wierzą w siebie, z niską samooceną (coś o tym wiem) albo klonów, które myślą, że jak mają coś nowego ze sklepu, albo modny makijaż to już są najpiękniejsze, a tak naprawdę po prostu źle im w tym i wyglądają jak kopia kopii kopii, i choć nie wiem jak trywialny by się wydawał temat wyglądu, to jeżeli ma wpływ na jakość naszego życia to jak najbardziej! bo w końcu też wyrażamy siebie przez wygląd!
    Ja się zawsze uznawałam za bardzo „naturalną” dziewczynę, z adidaskach, bez makijazu itd, ale w końcu już mam prawie te 30 i chcę być kobietą, a raczej już najwyższy czas na to, i choć wiem, że bycie kobietą to nie ciuchy, obcasy czy szminka na ustach, to jednak jakoś to psychologicznie pomaga być silniejszą, a tego się naprawdę potrzebuje.
    Przepraszam jeśil Was zanudziłam, ale jestem rozemocjonowana, bo widzę w tym wszystkim coś więcej niż tylko fatałaszki 😉
    To mówiąc, idę spełniać moją metamorfozę. Dzięki Mario i dziewczyny, których komentarze wszystkie chyba przeczytałam i jesteście PIĘKNE! Dzięki!

  53. Beata

    Nie jestem zdziwiona wyborem nr 1 czytelników bo to wg mnie jedyny zestaw, na którym na fotografii Twoja sylwetka wygląda naprawdę dobrze. Z całym szacunkiem dla wiedzy, wyczucia i świetnej roboty, którą wykonujesz to jednak nie mogę nadziwić się większości Twoich wyborów butów, które nie robią Twojej sylwetce dobrze (a być może czego nie wykluczam, jest to źle sfotografowane). z powodu butów cierpi cała sylwetka, a stopy są albo zbyt spłaszczone albo nogi skrócone albo niekorzystnie odcięte i pogrubione w kostce. Być może jest to moje subiektywne odczucie 😉 bo rzecz jasna najważniejsze, że Ty sama się w tych wyborach dobrze czujesz 🙂

  54. Karina

    Świetne zestawy- klasyka jest zawsze w cenie, ale warto ja czasem przełamać jakimś kolorowym dodatkiem (tak jak widać na zdjęciu niebieski łańcuch:)). Myślę, że do niektórych zestawów pasuje idealnie torebka kopertówka, taka jak opisana tu: https://fajnastylowka.wordpress.com/2016/02/24/kopertowka-kiedy-po-co-i-do-czego/ – Jest ona w kolorze złota, co przełamie klasyczne kolory i nada stylizacji ciekawy charakter. Co wy na to? 😀

  55. Anna (Koronkowe sukienki)

    Mnie się podoba ostatni 🙂 lubię takie stonowane kolory, kawowy, odcienie beżu 🙂 bardzo delikatnie i fajnie. Pierwszy też jest ładny ze względu na kolorystykę, kobalt, super. Bardzo fajne inspiracje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

x