Analiza kolorystyczna

Typy urody jak obrazy cz.1

Przyszedł czas, żeby odnieść się do dzieł mistrzów koloru. Dla każdego typu urody wybrałam obraz, który odzwierciedla jego energię, korzysta z jego palety i mnie osobiście kojarzy się z daną porą roku. Ten post wymagał czasu: zbierałam cierpliwie obrazy i dokładałam je do folderu, aż w końcu zostało dwanaście idealnych dzieł. Były podmianki, wskakiwały do danego typu coraz to lepsze propozycje, aż uznałam, że nic już bym nie zmieniła. Starałam się nie umieszczać tutaj zbyt oczywistych obrazów, bo myślę, że warto spojrzeć z podziwem na coś, czego się nie zna i mam nadzieję, zainspirować się do dalszych poszukiwań. Nie jeden raz przechodziły mnie ciarki. Myślę, że dzięki temu postowi nie powiem już nigdy, że mam ulubionego malarza, bo po prostu jest tych wspaniałych twórców i stylów tak wiele, że szkoda by było się tak ograniczać. Powiem więcej: chciałabym jeszcze. I to mogę zresztą obiecać. O malarstwie na blogu będzie jeszcze nie raz.

Czysta zima -> Tycjan – Dziewica z dzieckiem, Janem Chrzcicielem i niezidentyfikowanym mężczyzną (1517-20)

Spójrzcie na dzieło włoskiego mistrza – czysta zima w pełni. Gdy robię analizy czystym zimom, zawsze podkreślam, że można patrzeć na ten typ dwojako. Po pierwsze, czysta zima może używać lodowatych, przeszywających wręcz kolorów, takich jak szaty kobiety na tym obrazie (czyli nie mówimy o pastelach, które są jakby poszarzeniem koloru, ale o jasnych, rozbielonych wersjach koloru). I po drugie, czysta zima może używać barw wyrazistych, silnych, intensywnych jak szaty mężczyzny oraz zieleń drzew i błękit nieba w górnej części obrazu. Czysta zima nie lubi półśrodków. Szaty tych ludzi są jednocześnie kontrastowe i współgrające ze sobą.czysta zima źródło zdjęcia

Prawdziwa zima -> Artemisia Gentileschi – Danae (1612)

Tylko mocne kolory, tylko kontrast. Zacznijmy od tego, że tło jest czarne. To na czerni wszystkie pozostałe kolory prezentują się ze zdwojoną siłą. Zimowa czerwień i niebieskość, oprócz mocy koloru właściwej dla prawdziwej zimy, są jeszcze osadzone na grubym, jakby aksamitnym materiale, co dodatkowo czyni je konkretniejszymi, a biel jest jakby niebieskawa, lżejsza, bardzo chłodna, śnieżna. Ja tutaj też widzę wszystkie odcienie złota właściwe dla zimy – złota ciężkiego, brudnego, bogatego.Artemisia Gentileschi / ????????? ??????????? (1593-1653) - Danaë / ????? (????? 1612)źródło zdjęcia

Intensywna zima -> Gustave Courbet – Pracownia (1855)

Przyznaję, że mogłam wybrać obraz z bardziej soczystymi i głębokimi barwami, lecz zależało mi, żeby osadzić intensywną zimę w kontekście innych pór roku. Bo ona jest bardzo plastyczną porą roku, co sama obserwuję na sobie. Ma dużo z klimatu jesieni – może spowić się w brązy, przybrudzać wszystkie kolory, właśnie trochę brązem, trochę czernią, co najlepiej widać wodząc oczami po środkowej części obrazu (ludzie). Jest dalej stanowcza jak prawdziwa zima, uwielbia kontrast – środkowa część obrazu (naga kobieta, malarz). Jest siostrzaną porą roku ze stonowanym latem, ale bardziej konkretną, ciemną, tak jak tło obrazu. Marzę, żeby pojechać do Paryża i zobaczyć na własne oczy ten obraz. intensywna zima źródło zdjęcia

Intensywna jesień -> Joseph Mallord William Turner – Rybak na morzu (1796)

Jego obrazy mną wstrząsają. Akurat ten wygląda jak animacja – ciemne chmury zaraz się rozstąpią, wyjdzie światłość, fale rzucają statkiem na wszystkie strony. Znajduję tutaj dynamikę intensywnej jesieni, która jest na ogół kojarzona tylko z ciemnymi barwami. Nie jest to szybki ruch, łatwe kolory, tylko raczej potężne chybotanie, mieszanka podobnych odcieni. Dla przykładu: intensywną jesień bardziej widziałabym jako opaloną rękę z ciężkimi bransoletami, przerzucającą ciężki brązowy szal przez szyję już zabezpieczoną postawionym kołnierzem, niż jako delikatne dłonie, zawiązujące sznurówkę białej tenisówki…intensywna jesieńźródło zdjęcia

Prawdziwa jesień -> Jean-Auguste-Dominique Ingres – Śmierć da Vinciego (1818)

Oto chodzi w prawdziwej jesieni, oto dlaczego nie można jej mylić z prawdziwą wiosną. Tu nie jest lekko, tu jest bogato. Cały ten obraz wpisuje się w energię prawdziwej jesieni. Przepychu nigdy za wiele. Królewskie łączenie złota i czerwieni uzupełnione o barwy drewna, ciepłe światło i ciepły kolor ludzkiej skóry. Nawet biel wydaje się przyjemnie dostosowywać do panującej ciepłoty. Prawdziwa jesień nie boi się czerni, gdy ta będzie w towarzystwie mocnych, jesiennych kolorów. Wszystkie ornamenty z obrazu, mogłyby się znaleźć w szkatułce z biżuterią prawdziwej jesieni.prawdziwa jesieńźródło zdjęcia

Stonowana jesień -> Piet Mondrian – Młyn (1907)

Mam radę dla stonowanej jesieni: zedrzyj kolory z tego obrazu i stwórz z nich swoją garderobę. Co za cudowne połączenia wszystkiego, co stonowanej jesieni potrzebne. Bazą brązy – nie za intensywne, ale też wcale nie blade. Na to zgniła zieleń, morski i brudne niebieskości w różnym natężeniu. Rozświetlanie starym złotem, piaskiem, żółcieniem. Brakuje tylko jakiegoś wyrazu na ustach – ciemnego zgaszonego różu, może bordo. W niczym nie zaszkodzi tu też dodanie granatu. Kolory mieszaj ze sobą odważnie, noś wszystkie na raz. Zawsze opieraj się przed oczywistością, szukaj siebie tam, gdzie innych nie ma.stonowana jesieńźródło zdjęcia

Stonowane lato -> John William Waterhouse – Penelopa i zalotnicy (1912)

Ten obraz jest perfekcyjny. Czyż potrzebne są jakiekolwiek wyjaśnienia? Trzy najważniejsze barwy dla stonowanego lata prezentują się tutaj najpiękniejszymi odcieniami: róż, fiolet, błękit. Można uzupełniać garderobę starym lub różowym złotem. Zwróćcie uwagę jak tajemniczy jest ten typ urody: tej tajemnicy nie osiąga się przez ciemność, tylko przez zgaszenie koloru. Atmosfera zawsze duszna, intrygująca, niepokojąca. Jeśli lubicie taką baśniową, tajemniczą estetykę koniecznie zapoznajcie się z dorobkiem Waterhouse’a. stonowane zgaszone latoźródło zdjęcia

Prawdziwe lato -> Paul Cezanne –  Brzeg Marny (1888)

Lata są spokojnymi typami urody, ale stonowanie koloru jest zawsze względną rzeczą. W porównaniu z kolorami prawdziwej zimy, kolory prawdziwego lata będą zgaszone. Ale to wcale nie oznacza, że należy nosić wyłącznie blade wersje kolorów. Można szukać głębokości koloru będąc latem. Na tym obrazie jest dużo czerni, ale ona się w pewnym sensie rozmywa. Tego potrzeba latu – wziąć kolory i troszkę je osłabiać. Po pierwsze, dodając do nich kapkę szarości, po drugie unikając mocnych kontrastów. Tutaj nie ma krzyku, jest poruszanie się tylko po zieleni i błękicie. Ale zauważcie, że to jest eksploracja, tu jest tyle odcieni, że można nimi obdzielić kilka obrazów. Tak widzę szafę prawdziwego lata – wybór dwóch, trzech kolorów i tylko bawienie się odcieniami. Prawdziwe lato – kolekcjonerka odcieni.prawdziwe latoźródło zdjęcia

Delikatne lato -> Henri Rousseau – Flamingi (1907)

Dla delikatnego lata lepsze są jeszcze subtelniejsze, jeszcze bardziej pastelowe kolory. Na obrazie dla delikatnego lata nie ma plam, bo wtedy te jasne kolory sprawiałyby wrażenie rozmycia. Jasne, że można wyobrażać sobie ten typ urody jako ulotną akwarelę. Ale delikatne lato ma również bardziej posągowe, stanowcze oblicze, które przełożyłabym na taki rodzaj sztuki jak haft, marmurowa rzeźba, figura ze szkła czy szkic kreślony zdecydowaną, choć cienką kreską. Artysta przy malowaniu z pozoru łagodnego krajobrazu używa precyzyjnej kreski i tak też powinno robić delikatne lato – nie „rozmemływać się” wyłącznie jasnymi kolorami, lecz dodawać sobie również definicji.delikatne latoźródło zdjęcia

Delikatna wiosna -> Vincent van Gogh – Most Langlois w Arles (1888)

Jesteśmy dalej w jasnych kolorach, ale widać wyraźne ożywienie i zarazem miękkość. Uroda jest dynamiczniejsza. Wiosny są dla mnie najbardziej żywotne i ekspresyjne. Delikatna wiosna nie będzie się bała chłodnych, ale jasnych kolorów. Zestawi je z czymś dla siebie naturalnym jak na przykład z pomarańczami, żółcieniami, złotem. Odrobina bieli będzie orzeźwiająca. W wodzie u Van Gogha jest najpiękniejsze połączenie dla delikatnej wiosny – turkus plus złoto. Ciekawy jest też kolor drzew – brązowawa zieleń, dobry kolor na neutral, zamiast czarnego.delikatna jasna wiosnaźródło zdjęcia

Prawdziwa wiosna -> Francisco Goya – Parasolka (1777)

Czujesz przechodzące po ciele ciepło? Pan musi ochraniać swoją panią przed słońcem, ale prawdziwa wiosna nie powinna się bać jakiejkolwiek żółtości, złota. Wypieki na policzkach, radosne twarze, przyjemna atmosfera, sielanka, kolory z różnych rodzin koło siebie, pogoda ducha, bezpośredniość – wszystko to, pasuje mi do prawdziwej wiosny. Pani ma minę jakby nas kokietowała. Ciekawe jakie piękne kolory i zdobienia skrywa wachlarz w jej dłoni. Ten obraz był później odtwarzany na gobelinach.prawdziwa wiosnaźródło zdjęcia

Czysta wiosna -> Paul Gauguin – Dzień Bogów (1894)

Co tu się u licha dzieje? Nie pytam o urodę czystej wiosny, tylko o obraz Gauguina. Jak za pomocą żywych kolorów oddać mroczny nastrój? Tym tropem należy iść myśląc o czystej wiośnie. Nie zapominać nigdy o czerni w kontekście tego typu, ale też dawkować ją z umiarem, zestawiać z żywymi kolorami. Patrzę na ten obraz i wiem, że powinnam odczuwać radość, że te kolory powinny nastrajać mnie wyłącznie pozytywnie. Ale jestem tak zaintrygowana tą specyficzną egzotyką, że chyba najbliższym nazywalnym moim odczuciem będzie tutaj niepokój. Czysta wiosna jest niebanalna – może blondynka z ciemnymi oczami, może bardzo blada brunetka itd.czysta wiosnaźródło zdjęcia

Który obraz podoba Wam się najbardziej? W którym obrazie odnajdujecie siebie? Czy są jacyś malarze, którzy szczególnie Wam się podobają? Czy są konkretne obrazy, które uważacie za swoje ukochane?

W zakładce ANALIZY znajdziecie informacje i kontakt odnośnie robienia przeze mnie analiz kolorystycznych.

Podobne wpisy:
Typy urody jak krajobrazy – 1, 2, 3.
Typy urody jak kwiaty
Typy urody jak filmy – 1, 2, 3.
Typy urody jak wnętrza – 1, 2, 3.

KOMENTARZE

  1. pstra matrona

    Wspaniały wpis, wydaje mi się, że mój ulubiony. Kompletnie nie spodziewałabym się Tycjana w zimie, a jednak jest to bardzo trafne i to co o nim napisałaś właściwie oddaje kwintesencję kolorystyki mojej szafy, z drugiej strony wizualnie bardziej do mnie przemawia prawdziwa niż czysta zima. Sama nie wiem, którą jestem. Mam nadzieję, że to nie ostatni wpis z obrazami, cicho marzę o malarstwie abstrakcyjnym. Mam taką intuicję, że bardziej lubię te obrazy, które są w moim typie kolorystycznym. Moi ulubieni malarze to (kolejność nieistotna) Wasilij Kandinsky, Peter Bruegl, Herman Nitsh i Antoni Tapies. Bardzo różni, ale bardzo zimowi w wielu odsłonach. Chyba obrazy to to przez co najłatwiej opisać mi mój wizualny klimat. Czyli ogromne połacie czerwieni we wszystkich odcieniach, obrazy malowane betonem z całą jego surowością i jednocześnie zróżnicowaniem faktury (czyli istotność drobnego szczegółu przy pozornej prostocie). Geometryczne szaleństwo mnóstwa mocnych, czystych barw, ale też wątki tradycyjne i historyczne które z jednej strony są po prostu barokiem, ale mocno nawiązują do średniowiecza i ludowości- czyli Bruegl. Ostatnio coraz mocnej przebija się też nieco tradycyjny a nieco popkulturowy wątek japoński wraz z rozwijającą się miłością do malarstwa Murakamiego.

  2. alessandra

    Bardzo ciekawy i inspirujący wpis, widać, że trzeba było włożyć w niego dużo wysiłku. Moim ulubionym obrazem z tych prezenowanych jest obraz Cezanne’a, w ogóle uwielbiam impresjonistów, ich sposób postrzegania kolorów, rozbielania ich, łączenia, przenikania się barw.
    Zastanawiam się nad jedną kwestią odnośnie typów urody. Jak należy rozpoznać typ urody, jeśli kobieta farbuje włosy, np. z brązu na jasny blond? Z analizy by wynikało, że jestem „z urodzenia” raczej jesiennym typem, ale od lat mam jasne włosy i wtedy pasowałabym raczej do wiosny. Oczywiscie wiem, że do dokładnej analizy potrzebne są zdjęcia, ale zastanawiam się, jak farbowanie włosów może zmienić ogólny koloryt urody.
    Pozdrawiam i gratuluję świetnego, estetycznego bloga, który bardzo zmienił moje postrzeganie koloru.a

    • Anka

      Moim zdaniem farbowanie nie zmienia typu urody. Jeżeli osoba ma pofarbowane włosy, to należy je w miarę możliwości zaczesać gładko do analizy i odsłonić twarz. W analizie kolorystycznej najważniejszą rolę odgrywa skóra, jej kolor, a właściwie to jak skóra zachowuje się w towarzystwie różnych kolorów. Jeżeli mamy kolor włosów który nie pasuje do naszego typu urody to nas on postarza. Jak się ma 20 lat to nie zawsze to widać, ale około 40 tki wychodzi szydło z worka. ;) Popraw mnie Mario jeżeli piszę bzdury.

  3. Anka

    Wspaniały wpis. Najbardziej urzeka mnie obraz Artemisi Gentileschi Danae. Uważam ,że genialnie oddaje kolorystykę prawdziwej zimy. zresztą mam słabość do tematyki Danae i złotego deszczu (kiedyś w szkole na zaliczenie robiłam z gliny rzeźbę Danae ale na podstawie obrazu Tycjana. Postać wyszła bardzo nieprzyzwoicie rozkraczona, czego nie widać na obrazie :) )

  4. ae

    Dziękuję :)
    Dziś jeszcze nie wiem, w którym obrazie się odnajduję – w którymś ciemnym, to na pewno :). Ostatnio mama pokazała mi moje zdjęcia z dzieciństwa, i powiem Ci Mario, że byłam naprawdę zaskoczona, gdy okazało się, że jako dziecko 10-cio albo 13-letnie, na wszystkich ujęciach mam intensywne czekoladowo-czerwone włosy. Blada cera zsypana piegami, to coś, co doskonale znam, ale tych ciemnych włosów i tak ciemnych oczu zupełnie już nie pamiętam. Dziś mam w sobie kolorystykę dużo bardziej złocistą.
    Proszę o więcej wpisów w takich klimatach i, co ważne, z takimi opisami.
    A tym, co mają czas na zgłębianie tematyki, polecam książkę o kolorach w sztuce Johna Gage’a.

  5. Luthien

    Co do intensywnej jesieni….najbardziej podoba mi się niedookreślenie kolorów i widzę, że w mojej garderobie też jest tego sporo;) lubię kolory na granicy, nie samą czystą czerń, w której czuję się źle, tylko kroplę czerni z ciemną zielenią czy błękitem pruskim, bardzo ciemne, prawie czarne bordo, burgund…Obraz Turnera pięknie oddaje to nasycenie i tajemniczość;)

  6. Ann

    Stonowane lato -> John William Waterhouse – Penelopa i zalotnicy (1912) oraz Delikatna wiosna -> Vincent van Gogh – Most Langlois w Arles (1888)

    jednak najbardziej przemawia do mnie energia– Prawdziwa wiosna -> Francisco Goya – Parasolka (1777)

  7. asia

    Delikatne i stonowane lato- wspaniale „zobrazowane” ;) po prostu genialnie. Pozdrawiam p.s. blog jest fantastyczny!

  8. Ela

    Cudowny obraz wybrany dla prawdziwej zimy. Ta nasycona czerwień i głęboki niebieski, z pewnością odnalazłabym się w takich odcieniach. Ale złoto? Ze złotem mam problem. Wiem, że teoretycznie dla każdego typu można dobrać odcień z każdego koloru, ale ja jeszcze na „swój” złoty nie trafiłam.
    Mario, niezmiennie podziwiam za ogrom pracy włożony w prowadzenie bloga!

  9. hreczana

    Droga Mario!
    Podczytuję Twojego bloga od jakiegoś czasu, ale dotąd nie komentowałam („a kto to w ogóle będzie czytał?”). Ale teraz czas! Więc będzie dłuuuuuuugo!

    Jestem pod wielkim wrażeniem tego wpisu o obrazach, co przekłada się na ogólny wyraz uznania dla tego, co robisz na swoim blogu. Kawał ambitnej roboty, która pokazuje jak serio i z oddaniem traktujesz czytelniczki, siebie, kolory (kolejność dowolna). Serio, ale też bardzo świeżo i dociekliwie. Znakomity pomysł, a ja zamlaskałam z zachwytu, bo się obrazkami zajmuję zawodowo. Tu kilka przemyśleń.

    Otóż zerknęłam na „swój” obraz (jestem stonowaną jesienią) i z rozpaczą plasnęłam się w twarz: „o nie, znowu kolory kupy!” – gdyż mam nienawistny stosunek do brązowych ubrań, a na dodatek… no właśnie:

    — pomyślałam, że podział na typy nie jest ograniczający, czy skazujący na coś, jak mogłoby się wydawać – wyznacza tylko kierunek; to zdumiewające, ale mimo że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że jestem stonowaną jesienią, w wielu brązach (jaśniejszych) wyglądam tak, jakby mi ktoś obciął kontrast (gdyby nie ciemnobrązowe oczy – ten brąz akurat lubię!) – wszystko mdłe, nijakie i brakuje powietrza. Z dużym prawdopodobieństwem, gdybym ubrana w brązy położyła się na ziemi podczas prac ogrodowych na przedwiośniu, ktoś wziąłby mnie za kupkę liści lub zacząłby mnie przekopywać. Ja swoją bazę buduję z szarości (nawet ciemnych, ale ciepłych), odcieni oliwkowych i mleka pełnotłustego z kroplą kawy (tzn. nie jest białe, tylko żółtawe). Plus złoto, granat i bordo.

    — Nie wszystkie kolory z palety muszą się zawsze bezwzględnie sprawdzać u danego typu. Zatem takie paletki wyznaczają kierunek, a nie zwalniają z samodzielnego myślenia i to jest cudowne.

    — Po wykonaniu facepalmu („no nie może być!”) rzuciłam się do szafy i natychmiast zrobiłam w niej remanent (serio) po czym doszłam do wniosku, że to, co lubię najbardziej, to w większości właśnie kolory wybranego przez Ciebie obrazu – jesteś boska! (oprócz brązów, oczywiście). Wszystko się zgadza (plus dodatek granatów i cieplutkiego bordo). Dodatkowy plus – porządek w szafie i niechciany wór z nienoszonymi ciuchami odstawiony do kąta („chcesz efektywnie sprzątnąć? poczytaj Marię”)
    — zatem obraz, który wybrałaś zawiera pełną definicję kolorystyczną stonowanej jesieni, w ramach której jest jeszcze mnóstwo podzbiorów i indywidualności

    — zrobiłam sobie w komputerze własną paletkę stonowanojesienną (‚customized’! ha ha) – taka jesteś inspirująca!
    — każdy kolor solo z osobistej paletki musi sprawiać, że czujemy komfort
    — w wielu kolorach spoza paletki wyglądam dobrze (mam nawet sposób na czerń), ale kolory z paletki są po to, żeby wyglądać SUPEREKSTRA!!!

    — śmieję się, że moje kolory muszą mieć coś ze spranej szmaty – na osobach o innym typie urody rzeczywiście te kolory tak wyglądają; na odpowiedniej osobie nagle stają się bogate i nabierają blasku (to ja! to ja!)

    Na koniec – czy planujesz pokazać te obrazy dla każdego typu, które nie zwyciężyły castingu, ale znalazły się w finale? Jestem strasznie ciekawa. Opowiadanie o typach urody za pomocą obrazów jest strzałem w dziesiątkę, bo nie są to abstrakcyjne paletki, tylko gotowe zestawienia barwne tworzone przez wyczulonych na kolor artystów – tu wszystko do siebie pasuje i się tłumaczy, nie ma fałszywej nuty. Widać dominantę i jej relacje z akcentem.

    Dla mnie stonowana jesień ma coś ze starych, podniszczonych fresków – średniowiecznych czy wczesnorenesansowych. Tam kolory są jakby przykurzone, czas je przyciemnił lub lekko wypłowiały, a jednak zachowują definicję. Są kontrasty, ale nie są głębokie. Są kolory, ale nie krzyczą. Jeśli jest ciemno, to bez agresywnych kontrastów.
    Jestem bardzo, bardzo ciekawa Twoich skojarzeń w innych obrazach.

    Bardzo mnie cieszy, że pokazujesz, ze zajmowanie się pasującymi ciuchami to nie żadne puste fiu-bździu, tylko twórcze, refleksyjne podejście. Dla mnie idealnym sposobem na ubieranie jest podejście jak do komponowania obrazu.

    Jeszcze raz – chapeaux bas!

  10. mama Franka

    „Na koniec – czy planujesz pokazać te obrazy dla każdego typu, które nie zwyciężyły castingu, ale znalazły się w finale? Jestem strasznie ciekawa. Opowiadanie o typach urody za pomocą obrazów jest strzałem w dziesiątkę […]”.

    Podpisuję się! Pomysł żeby pokazać pory roku w obrazach rzucił mnie na kolana. Jest tylko potwierdzeniem dlaczego wciąż tu zaglądam i czytam wszystkie porady, aż oczy zapieką (a nawet dłużej!). I ja też chcę zobaczyć te wszystkie obrazy!:) Zwłaszcza te dotyczące jasnej wiosny, a także jasnego i zgaszonego lata.

    Mario ja przez Ciebie nie mogę spać! :)

  11. Louis

    Stonowane lato jest po prostu piękne. Penelopa, Dirty Dancing, bez. Ciężko opisać, jaką dumą się uniosłam, gdy stwierdziłam, że to mój typ urody. Jednak pochodziłam z tą myślą trochę i ciągle coś mnie dręczyło. Czerń. To moja królowa, ideał nad ideały, elegancka, klasyczna, może być tajemniczo łagodna, ale i siarczyście okrutna. Przez nią właśnie nigdy nie byłam w stanie polubić impresjonizmu. I tak myślałam, myślałam, aż skierowałam się w stronę swojej szafy. Zarzuciłam kilka bluzek w kolorach stonowanego lata i… wyglądałam źle. Cera nabrała niezdrowego, żółto-ziemistego odcienia. Udałam się z pytaniem do domowników, wszyscy uznali, że to nie to, że odżywam w wyraźnych kolorach, w czerni, czystej bieli, mocnej czerwieni czy intensywnej niebieskości. Czyli co? Jednak zima? Nie określałabym swojej urody jako wyraźnej. A może jednak? Kieruję teraz zainteresowanie w stronę prawdziwej zimy i to chyba ja. ;) Najbardziej przemawiają do mnie te szkliste, jednolite, szarawe oczy. Czyżby grono pań zim się powiększyło?

  12. mama Franka

    Jakiś czas temu wpadł mi pomysł na typy urody jak… ptaki:) Ciekawe co tam jeszcze masz w zanadrzu:)

  13. Pingback: Linki do poduszki #4 – YoucancallmeAnn

  14. Wiktoria

    Bardzo mi się podoba kolor tej parasolki na obrazie prawdziwej wiosny. Jak zwykle trafiłaś w 10 z ,,moim” typem urody.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x