Słowo traktowane po macoszemu.

Słowo, które kojarzy się z mało znaczącym krokiem.

Trochę.

Tylko trochę? Przecież można bardziej, na maksa, od zera, z przytupem. Dlaczego tylko trochę?


Wywrócić coś do góry nogami i zacząć od nowa – są sytuacje, kiedy tylko taka metoda ma sens. Musi nastąpić diametralna zmiana, bo tylko ona pozwoli na nowy początek.

Ale życie nie jest na ogół tak usiane dramatami. Życie to linia – na pewno nie idealnie prosta, ale też nie zawsze jakoś srodze poszarpana. Od narodzin do śmierci, od zdrowia do choroby, od wzlotów do upadków jest cała masa szarej codzienności, takiej zwykłej: z pilotem od telewizora w ręku, z kromką chleba, z długopisem, z wanną, z poduszką, z samochodem, z igłą i nitką… W tej codzienności właśnie „trochę” się przydaje.

cslewis sentencja

Staram się unikać dramatów dla higieny psychicznej. Lubię jak jest spokojnie, lubię efekt śnieżnej kuli – powolnego, ale trwałego rozwoju. Doceniam ewolucję, unikam rewolucji. Im bardziej ja jestem opanowana, tym bardziej świat dookoła jest opanowany. Dlatego tak bardzo celebruję słowo „trochę”. Codziennie można zrobić coś trochę intensywniej, trochę refleksyjniej, trochę mądrzej i wreszcie trochę lepiej. Jeden mały przemyślany krok w dobrą stronę jest lepszy niż podbieg z zadyszką.

Zamiast decydować się na burzenie i budowanie od nowa, można budować na tym, co już mamy lub przeprowadzić mały remont.

Gdzie ja staram się trochę bardziej?

Staram się „trochę” zdrowiej jeść.

Nie wyrzucam nagle z lodówki wszystkiego, co uznawane jest jako niezdrowe (Swoją drogą, co teraz jest zdrowe? Wariactwo, bo do wszystkiego się teraz samozwańcze autorytety żywieniowe przyczepiają.). Po prostu jestem otwarta na pojawienie się na horyzoncie jakiegoś warzywa, którego nigdy nie używałam, lubię od czasu do czasu ugotować coś na parze, nauczyć się robić jakąś nową surówkę, przejrzeć stronkę z przepisami, żeby się zainspirować (polecam Goodful) – to są tego typu ulepszenia. Żadnych skrajności, odżegnywania się od słodyczy, czegoś smażonego czy kupnego dżemu. Żadnych zakazów, po prostu otwartość, po prostu trochę zdrowiej, trochę różnorodniej. I to samo się robi, że zdrowe wypiera to, co niezdrowe.

Staram się „trochę” odważniej ubierać.

Nie wyrzucam zawartości całej szafy, bo w 90% są to obszerne czarne koszulki, nie do końca pokrywające się z moją teraźniejszą wizją. Jak kupuję nowe ubranie, dopasowuję je do tej wizji, ale też do tej szafy, którą mam. Staram się o łagodne przejście, bardziej nawet rozwinięcie stylu, a nie jego transformację. Daję się porwać miłości do różnych kolorów, ale i tak polegam w większości przypadków na czerni.

Staram się „trochę” podciągać w kwestiach makijażowych i urodowych

Przykładam większą wagę do tego jak sprawuje się dany kosmetyk. Staram się stopniowo kompletować i przy okazji porządkować kosmetyczkę, nie ulegać promocjom w perfumeriach i drogeriach, tylko patrzeć na to, czego mi konkretnie potrzeba. Lubię spojrzeć na przesadzone tutoriale z makijażami w stylu „instagramowym” i zastosować jakąś technikę na sobie, a nie krytykować kogokolwiek za nienaturalny wygląd. Wychodzę z założenia, że jeżeli do wszystkiego podchodzi się z otwartością, to zawsze można się czegoś nauczyć. Lubię wejść do perfumerii i spryskać sobie nadgarstek perfumami, których flakon jest najbardziej koszmarny jak tylko może być 🙂

W swoich przykładach skupiłam się na ciele, ale robię też trochę więcej dla umysłu. Staram się trochę więcej czytać, trochę mniej przygnębiać polityką, trochę więcej być obecną, gdy rozmawiam z bliskimi.

Zamierzam celebrować słowo trochę. Wymagać od siebie trochę więcej i tym samym regularnie dorzucać sobie „trochę”. Przekuwać każde trochę do którego się przyzwyczajam w codzienność i tym samym podwyższać swoje standardy i szukać nowego „trochę”.


Trochę lepiej. Trochę odważniej. Trochę zdrowiej. Trochę mądrzej. Trochę inaczej.

Proszę Was o inspirację. Jakie codzienne sytuacje można robić trochę lepiej? Jakie małe zmiany, wprowadzone na zasadzie „trochę lepiej” poprawiły Wasz komfort życia lub przeciwnie – wyprowadziły Was ze strefy komfortu, ale tym samym Was rozwinęły, zmusiły do pracy nad sobą?