Nie mogę się tej dzisiejszej sukienki nachwalić – jest bardzo miła w dotyku, przewiewna, ładnie się „leje” po nogach przy chodzeniu. Niestety, jak widać, straszny z niej gnieciuch. Zazwyczaj robię zdjęcia po jakimś czasie noszenia ubrania, a tutaj „sesja” była od razu po wyjściu z domu i zobaczcie jak się pogniotła. Ale i tak nie jest to jakaś tragedia, bo w ruchu sukienka bardzo zyskuje. Więc gdybyście chciały ją kupić, miejcie na uwadze, że pasy w samochodzie, a nawet torebka noszona na krzyż trochę ją pogniotą.

Sukienka H&M
Torebka Baron
Buty Lasocki
Zegarek Miugo

Przypominam Wam o rabacie na torebki Baron – 30% na hasło USK30 (rabat stały). Natomiast zegarek MIUGO można wygrać u mnie na blogu w tym poście (konkurs trwa do piątku). W MIUGO jest też promocja – kupując dwa zegarki, za drugi płaci się 50% ceny.

Specjalnie zrobiłam kilka zbliżeń na twarz, ponieważ bardzo ostro biorę się za swoją pewność siebie. Chcę się maksymalnie odkryć i być odważną, zerwać z tym cholernym zakrywaniem cieni pod oczami, większego brzucha czy stóp. Samo powiedzenie o tym, co do tej pory uważałam za coś, co muszę maskować, jest w pewnym sensie wyzwalające 🙂 Wracając do makijażu, mam na twarzy jedynie krem BB o którym już Wam pisałam – zero korektora i podkładu. Uważam, że efekt jest super, ale same oceńcie, bo może przesadzam z tymi ochami i achami.

Cienie pod oczami, brzuch i stopy, no i jeszcze zęby – to zawsze uważałam za swoje słabe punkty. I chyba nawet nie chcę z tym walczyć wmawiając sobie, że „spoko”, tylko podejść do tego siłowo. Nosić stroje opinające brzuch, szeroko się uśmiechać, nie używać korektora czy nosić bardzo odkryte buty. Tak wręcz bezczelnie i bezwstydnie się wystawić z tym na światło dzienne.

To nie są problemy, to jest jakieś głupie dołowanie siebie pierdołami, które zwyczajnie nie powinny zajmować głowy, dlatego postaram się je wyplenić. Ciekawa jestem czy też macie chwile marudzenia, troskania się, przejmowania wyglądem. Jak sobie radzicie z chandrą związaną z wyglądem?