Przegląd

Styl rockowy

Spróbujcie sobie coś wyobrazić. Mijałam się ostatnio na przejściu dla pieszych z taką dziewczyną z wózkiem: zgrabna; średni wzrost; opalona; włosy farbowane na jasny blond, zaczesane niedbale na cebulkę; szara, luźna koszulka z dekoltem w serek, włożona niedbale w postrzępione jeansowe szorty; trampki; na lewym ramieniu duży tatuaż, makijaż oka mocny, przerysowany; krok żwawy; głos niski; w lewej ręce telefon, prawa prowadzi spacerówkę. Wrażenie z daleka: ostra laska. Wrażenie z bliska trochę gorsze, bo głos z manierą, jakby udowadniającą, że „jestem wyluzowana”, ale pomijając głos to dalej ostra laska z wizerunkiem „wyglądam jakbym się nie starała, ale bardzo się napracowałam, żeby tak wyglądać”, co jest oczywiście jak najbardziej ok.

Właśnie o takich ludziach chciałabym dzisiaj pogadać. O ludziach, którzy są tacy jak my, ale jednak są trochę inni niż my. I o nas, ale nie o takich codziennych nas, tylko o takich nas, zbuntowanych od czasu do czasu i mówiących swoim wyglądem: nie chcę mi się, mam dość (najczęściej w bardziej niecenzuralny sposób).

Bo rockowy styl objawia się w ubraniu, ale siedzi głęboko w głowie. Bardziej niż jakikolwiek inny styl jest związany z emocjami. I najbardziej ze wszystkich stylów, jakie znam, krzyczy: NIE!!!

Najpopularniejsza muzyka to pop (jak sama nazwa wskazuje). Pop jest przewidywalny, stały, łatwy w odbiorze, bo wszystko, co ma podobać się większości, musi być łatwo rozumiane. Słuchasz popu – znaczy, że jesteś w większości. Słuchasz rocka – znaczy, że buntujesz się przeciw większości. I musisz o tym tę większość powiadomić, najlepiej swoim wyglądem. Rockowy styl będzie więc buntem w ubieraniu, tak jak rock jest buntem w muzyce. Ani rockowy styl, ani rockowa muzyka nie spodobają się każdemu i na pewno nie zostaną przez każdego zrozumiane. Ale absolutnie każdy zauważy odmienność tej muzyki i tego stylu, od tego co popularne.styl rockowy rockźródła zdjęć: 1, 2, 3.

Dziewczyna, którą prosiłam byście sobie wyobrazili miała w sobie jakąś zadziorność. Widać, że bardzo chciała, by zwracać na nią uwagę. To jest dla mnie podstawowa cecha rockowego stylu – on nie przejdzie nie zauważony, bo bunt nie polega na tym, by tłumić w sobie emocje, tylko by je manifestować. Ona swoim sposobem bycia wyraźnie negowała to, co większość przyjmuje za normę i była z tego zadowolona. Styl rockowy działa właśnie w taki sposób: buntuję się i upajam swoim buntem, chcę być w nim zauważona.

Oczywiście, wszystko co z początku alternatywne i nieznane staje się pociągające, a z czasem liczba wielbicieli staje się coraz większa. Następuje powolne przenikanie do codzienności. Rockowy styl jest inspirujący dla wszystkich: od osób, które ubierają się na bazarach do redaktorów czołowych pism poświęconych modzie. Rzadko widzimy kogoś, kto idzie na całość i wygląda jakby wracał z koncertu, ale już widok eleganckiej kobiety w szpilkach i ramonesce jest dla nas oczywisty.modelki po pokazachźródła zdjęć: 1, 2, 3.

Klasyki stylu rockowego: czerń, skórzane kurtki, skórzane ciężkie buty, skórzane spodnie, ćwieki, piercing, tatuaże, mocny makijaż, niepokorna fryzura, koszulki z kapelami, podarte jeansy, ciężka biżuteria. Wszystkie te elementy, skumulowane naraz na jednej osobie, tworzą obrazek mocny, żeby nie powiedzieć przerysowany. Ale już uzupełnianie standardowego stroju o pojedyncze elementy jest traktowane jako nonszalancja. Na dodanie sobie pazura trzeba mieć specjalny nastrój. Jest coś w elementach rockowych takiego, że one dają siłę. Kiedy ubierzesz się grzecznie, ale na plecy narzucisz skórzaną kurtkę, albo chociaż założysz pas z ćwiekami, poczujesz się „kozacko”. Będziesz szła i będziesz czuła, że ten konkretny element stroju przyciąga wzrok, ale nie dasz po sobie poznać, że Ci to schlebia. W stylu rockowym nie chodzi o „ładnie”, chodzi o „silnie”.

Rockowy styl ma również za zadanie sprawić wrażenie, że nie zależy nam na wyglądzie. Większość modelek po pokazach ubiera się w podobny sposób: wąskie podarte jeansy, luźna koszulka i skórzana kurtka do ciężkich botków. Zauważcie, jak wielkie jest to zdystansowanie się: na pokazach były wystylizowane na potrzeby danej estetyki, musiały dostosować się do stylu jaki narzucił projektant, natomiast po pokazie stały się „wolne”, ich wyborem jest wygoda, ale w takim wydaniu, które budzi podziw. Nie kojarzę, aby one ubierały szare dresy i bluzy z kapturami. Dziwnym trafem najczęściej pada na styl manifestujący bunt, styl rockowy…

Jak to jest? Czy osoby, które ubierają się w tym stylu są z reguły wyluzowane, silne, ostre, czy to dopiero ubranie sprawia, że nieśmiała osoba przeistacza się w pewną siebie? Czy styl rockowy trzeba czuć, czy każdy może się w nim odnaleźć? Czy na wszystkich tego typu ubranie wygląda autentycznie?

KOMENTARZE

  1. karolina

    To trzeba czuć. Skórzana kurtka czy koszula w kratę przewiązana w pasie nie zrobi z nas rockowej dziewczyny, bo taki jest teraz trend w sieciówkach… to widać gołym okiem, kto ‚czuje’ rocka a kto podąża za tłumem.
    Kiedyś zapytałam znajomego (byliśmy w sporym gronie, ekipa 30-40 latków, pracujących, mających rodziny, wyglądających ‚normalnie’): jak to jest, mówicie, że jesteście punkami, a wozicie się taksówką, ubieracie się jak ludzie w korpo itp… a on mi na to odpowiedział: bo my już jesteśmy starzy i taxą jest nam wygodniej, a prawdziwym punkiem jest się w duszy. Na co dzień chodzimy do pracy, mamy dzieci, ale kiedy trzeba się wyluzować to nie myślimy, czy nam jeszcze wypada iść na koncert i bawić się z nastolatkami, tylko to robimy :)

    • Magda

      Swietny wpis, Mario! Zadalas ciekawe pytania w ostatnim akapicie. Wydaje mi sie, ze osoby ubierajace sie w rockowym stylu moga byc niesmiale w ogolnie przyjetym znaczeniu tego slowa. Znam kilku metalowcow, ktorzy sa zamknieci w sobie, niesmiali, izoluja sie od reszty, a jednak maja w sobie te odwage, by wyrazic swoj bunt przeciw byciu takim jak wszyscy. W porownaniu z nimi nawet najbardziej towarzyscy popowcy wypadaja jak „tchorze”, ktorzy boja sie wychylic.
      Zauwazylam, ze wiele osob, ktore w mlodosci nosily sie w tym stylu przemycaja elementy rockjowe do „doroslego” stroju. Widac z bycia metalem czy punkowcem sie nie wytrasta. Tak jak powiedzial Twoj znajomy, Karolina :)

      • Magda

        ja osobiscie nie lubie „calosciowego” rocka na sobie, jest to dla mnie zbyt doslowne. Uwielbiam za to skorzane elementy – spodnice, spodnie lub ramoneske. Lubie miec takiego pazura :)
        Oslabia mnie ten trend z przewiazywaniem koszuli w pasie i ubieranie sie w tym stylu bo jest to aktualnie modne. Szczegolnie widoczne jest to na blogach, gdzie w jednym wpisie dziewczyna ma na sobie slodka sukienke typu baby doll, a juz w drugim jest punkowa.

        • Maria Autor wpisu

          No to jest właśnie to pytanie o autentyczność… Można podpiąć to pod kategorię „zabawy modą”, ale czy to jest spójność stylu to już każdy musi sam rozsądzić.

    • Maria Autor wpisu

      Ja mam w rodzinie takich: dzieci, praca, kawusia i gadanie o szkole dzieciaków non stop, ale jak tylko się Woodstock zbliża to glany i rura :)

  2. Lidiu

    Dla mnie ten styl to pewien pomost – a rockowy odcień to dla mnie sposób aby wyglądać mocno ale jednak kobieco(przy moich tendencjach do noszenia się „po mesku”) . Nie jestem typem wymuskanym, np. na weselach, w klasycznej sukience czuje sie jak nie ja ;) Co innego gdy dobiorę do tego ramoneskę i naszyjnik z czachą

  3. brain

    Dla mnie to, co napisałaś jest dość mocno generalizujace i oceniające. Według mnie styl rockowy nie oznacza, że ktoś chce zwrócić na siebie uwagę, krzyczeć calym sobą, że jest przeciwko światu, „upajac się buntem” – takie określenia są dla mnie raczej mocno piętnujące i pejoratywne. To plus sformułowania „ludzie inni niż my” dają obraz bardzo negatywny. To o czym piszesz ma więcej wspólnego z punkiem dawnych lat, bo już nawet nie obecnym teraz. Teraz styl rockowy zazwyczaj nie oznacza buntu, a jest poprostu jedną z wielu form estetyki obecną w modzie – w końcu ramoneskę można już kupić w każdej sieciówce. Więc nie sądzę, by każda dziewczyna, która ma ten element garderoby w swojej szafie czuła się „kozacko”.

    • Maria Autor wpisu

      No coś Ty, niczego nie piętnuję, sama bardzo lubię ten styl :) A inność zawsze postrzegałam jako coś fajnego. Oczywiście odczytywać każdy może swoimi kategoriami, moje odczucia względem tego stylu i osób, które się tak ubierają są pozytywne. A ja myślę, że każdy jak założy skórzaną kurtkę to jest świadomy tego, że ma coś wyjątkowego i zadziornego na sobie.

      • Karola

        A ja myślę, że „skórzana kurtka” jest tak samo zadziorna i wyjątkowa jak miętowe baletki, nie urażając nikogo ;)

        • kaay

          @Karola Co przez to rozumiesz? Serio pytam, nie czuję się urażona, po prostu ciekawi mnie Twoja koncepcja, bo dla mnie kurtka skórzana, choćby nie wiem jak spowszechniała zawsze będzie zadzorniejsza niż miętowe baletki ;)

          • Klara

            Nie wiem, co dokładnie miała na myśli Karola, ale powiedziałabym to samo, co ona. Sama ramoneska już została tak totalnie odarta ze swoich punkowych korzeni, że każdy może ją nosić bez poczucia, że wygląda „inaczej”, „ostro” i „dziwnie” i bez rzucania się w oczy. Wchodzisz do Zary czy gdzie tam, zdejmujesz z wieszaka i masz to samo, co każda inna laska. Bunt? Chyba nie w tej formie. To jest totalny mainstream. Tak samo, jak rock, swoją drogą. Rock jako wyraz buntu? Może w latach 60-tych.

            Zadziorność bardziej bym widziała w koronkowej sukience założonej pod ramoneskę – bo ramoneska sama w sobie jest już tak bardzo kliszą, że żadnej zadziorności w niej nie widzę. Najwyżej w zestawieniu jej z czymś, co pozornie nie pasuje, niech będą te miętowe baletki. Oczywiście takie zestawienia też już nie szokują i są kliszami – ale jednak bardziej zadziorny wydaje mi się zestaw sukienka + ramonka niż ramonka + podarte dżinsy.

            • kaay

              Ok, dzięki, rozumiem o co chodzi :) Tzn nie zgodzę się zupełnie, ale rozumiem. Owszem, ramoneska nie oznacza już punka, ramoneska+sukienka w kwiatki to fajna opcja ale powielony milion razy. Ale dla mnie takie materiały jak skóra i dżins zawsze będą wnosiły element siły i zadziorności.

  4. Ewa

    Lubię przemycać w swoim ubiorze coś z pazurem :)

  5. Joanna

    Mi się w tym stylu podoba ta „siła”, pokazanie czegoś konkretnego, mocnego. Ogromnie podobają mi się ciężkie buty. I chyba buty z traktorkami są inspirowane trochę tym stylem?
    A czy każdy będzie wyglądał autentycznie w stylu rockowym? Większość osób, które sobie wyobrażę tak ubrane, wyglądają ok, ale niektóre osoby całkowicie do tego nie pasują. Każdy styl trzeba chyba czuć. Ja ubieram się raczej w stylu smart casual, ale wplatam w to jeszcze inne elementy i w tym czuję się ok. Wydaje mi się, że nie czułabym się komfortowo w skórzanych spodniach, to nie dla mnie.

  6. Sali

    Czekałam na tego typu wpis.Jako osoba , która nosi się na rockowo i to w różnych wersjach od ciężkich z glanami koszulką nirvany i pieszczochami do zwykłych jeansów z koszulką na ramionach i ramoneską mogę śmiało powiedzieć ,że trzeba mieć nie małą odwagę by tak się ubierać ludzie często patrzą na cb np jak idę do szkoły w glanach to prawie każdy patrzy się na moje buty.Z początku może być trudno osobą nieśmiałym zacząć tak się ubierać ,ale w miarę upływu czasu nabiera się odwagi i dystansu.Styk rockowy jest piękny unikalny,ale jak mówisz nie dla każdego.Dziękuje za ten wpis z całego serca :D

    • Maria Autor wpisu

      Ja w liceum sie tak ubieralam. I mimo niesmialosci bardzo lubilam zwracać w ten sposób na siebie uwagę.

  7. sila

    Ja myślę, że to jest tak jak z każdym innym stylem: trzeba to czuć, żeby dobrze w tym wyglądać, autentycznie. Bo jak ktoś tego nie czuje, to jest przebrany i to widać ,nawet na zdjęciach na blogu.

  8. Lin

    Ja jestem nieśmiałą osobą ale nie mam zamiaru tracić życia na „normalne” ubrania ;)
    Nieco odwagi trzeba jednak mieć, na glany ludzie gapili się nieustannie (straszne mi novum). Swoją drogą z glanów już „wyrosłam”.
    Teraz słyszę za plecami komentarze o totalnej czerni, nie rozumiem czemu to budzi takie emocje.

    • Maria Autor wpisu

      To prawda.ja tez wyczuwam postrzeganie czerni jako odmiennosc. Bardzo mnie to dziwi. Nawet jak forma ubioru jest konserwatywna to i tak sie ludzie dziwnie patrza na czern od stop do glow:)

  9. Lodovata

    Rock przede wszystkim musi grać w duszy, a nie w stylu. Sama jestem niezależna, chodząca innymi drogami, często mam inne zdanie. Do tego od dziecięcia słucham rocka, rock’n’rolla i alternatywy. Na co dzień kocham nosić białe koszule, jeansy, minimalistyczną biżuterię. Nie mam martensów, ani jednej ćwiekowanej rzeczy i nie przepadam za czernią. Rockową duszę poznasz po tym, że ma podwinięte rękawy i męską, luźną koszulę. Po tym, że biżuteria nigdy nie jest przesadzona, błyszcząca się, ale ma w sobie pewien męski pierwiastek. Po uczesanych wiatrem włosach, wysokim, niedbałym kucyku dobranym do ołówkowej sukienki. To właśnie jest przemycenie mojej osoby do mojego stosunkowo eleganckiego stylu jak na siedemnastolatkę. Drobne szczegóły, które mówią mi, że jestem inna, wyjątkowa. Iskierkę buntu mam w spojrzeniu, chodzie, gestach.

    Poza tym – moim zdaniem chłodnemu latu nie do twarzy w czerni ;)

  10. pstra matrona

    Jako nastolatka ubierałam się w tym stylu w całości i na maxa. Nie miałam w szafie niczego nie czarnego i innych butów niż glany. Teraz nie założyłabym niczego rockowego. Dalej lubię czerń, ale już np skóra, dżins i ćwieki to elementy garderoby zakazane, wręcz obżydliwe. Mam ciarki na widok ramoneski albo podartych jeansów (w sumie to jeansów w ogóle) . Myślę jednak, że ubieranie się w tym stylu bardzo uczy konsekwencji w konstruowaniu garderoby. Jeśli przez tyle lat cała szafa jest w jedynym kolorze i nosi się jeden rodzaj butów łatwo przychodzi nie uleganie modowym pokusom i jednotorowemu rozwojowi stylu. Mimo, że mój sposób ubierania bardzo się zmienił efekt jaki wywołuje to co mam na sobie na otoczeniu jest bardzo podobny. Chyba uzależniłam się od tej reakcji tylko wywołuje ją w inny sposób. I jak już kiedyś pisałam ten efekt może być nie tyle krzykiem i manifestem ale zasłoną. Naprawdę mało kto podejdzie do dziewczynki, która w sierpniu ma glany do kolan i przedramiona pełne nabijanych ćwiekami pieszczoch. Tylko trzeba to robić wystarczająco mocno i radykalnie.

    • Magda

      a jak ubierasz sie teraz?

      • pstra matrona

        To trochę skomplikowane. Lubię bardzo barokowe, intensywne rzeczy, łączenie ze sobą dziwnych wzorów. Noszę bardzo dużo złota- nie na dodatkach ale np złoty płaszcz albo suknię na codzień. Ciężki brokat, jedwabne frędzle, hafty, pióra. Najbardziej inspiruje mnie estetyka cyrkowa i orientalna. To jest ciężko opisać, bo opiera się głównie na konkretnych bardzo mocnych przedmiotach, które sama sobie szyję, albo zdobywam w niecodziennych sytuacjach. Mam też zasadę że muszę mieć naraz na sobie co najmniej dwie ekstrawaganckie rzeczy, które do siebie pasują, nigdy jednej i neutralnej reszty. Czyli np jeśli zakładam wielkie poncho uszyte z różnokolorowych krawatów to do niego muszę założyć jeszcze czerwone buty z czubami z lat 90. Reszta może być już czarna i neutralna.

        • Magda

          czyli masz taki nick nie bez powodu :) Super, bardzo podoba mi sie Twoj pomysl na siebie. Dla mnie objawieniem jest MAcadamian Girl – dziewczyna zaklada rzeczy, kotre pozornie powinny do siebie nie pasowac, a wychodzi z tego cudo :)

          • pstra matrona

            Tak, mój nik najlepiej wyraża mój styl

  11. Jorun

    Ta stylistyka jest już tak popularna że trudno dopatrywać się w niej przejawów buntu, w każdej sieciówce mamy ramoneskę i ćwieki. Trzeba być ubranym w tym stylu od stóp do głów by naprawdę się wyróżnić z tłumu ( w mojej okolicy gdy tylko nastaje jesień pojawiają się tłumy dziewczyn w czarnych ramoneskach, poprzedzieranych rurkach i botkach z ćwiekami) Tak więc w moim odczuciu rockowy pazur został nieco stępiony i zawłaszczony przez mainstreamową modę.

    • Agata

      Zgadzam się – nie ma już specjalnie dużo buntu w rockowym stylu. Wiadomo… jeśli ktoś ma wytatuowaną twarz i glany do kolan to ok – to jeszcze jest buntownicze ale już koszula w kratę i ramoneska to nie jest bunt. Co najwyżej pewna zadziorność. A taki prawdziwy bunt widzę w swoim przyjacielu, który wszystkie ciuchy ma po kolegach. Jak ktoś ma dżinsy lub bluzę do oddania to on ją chętnie weźmie. Jak w tym wygląda? Zwyczajnie lub zwyczajnie w stronę „trochę kiepsko”. No ale tu nie chodzi o wyglądanie – tu chodzi o zasade! :)

      • Maria Autor wpisu

        Dlaczego ten przyjaciel tak robi? Uzasadnia to jakos?

        • Agata

          Robi to w myśl szeroko pojętej filozofii „Lepiej być niż mieć”. Ubrania to marność nad marnościami. Mają służyć tylko ochronie ciała przed zimnem podczas gdy umysł zajmuje się rozwojem i duchowością. Po co więc zaprzątać sobie głowę ich wybieraniem, kupowaniem. Lepiej postawić na anty-konsumpcjonizm i skromność…. no Dalajlama pewnie też się nie stroi – jest ponad to. Mojemu przyjacielowi jeszcze troche brakuje do Dalajlamy ale chyba próbuje przybrać podobny kierunek ;). Ja to bardzo szanuję. Czasem czuję się przy nim jak uosobienie próżności tylko dlatego, że mam na sobie nowy, piękny płaszcz.

  12. Yennefer

    A ja mam wrażenie, że styl rockowy spowszedniał. Przez to, że jest super modny i bardzo łatwo dostępny w obecnych czasach, nie ma już w nim tego elementu buntu co kiedyś. Styl rockowy jest coraz mniej niepokorny, a coraz bardziej komercyjny. Coraz więcej osób wybiera go nie dlatego, że się buntuje i jest „na przekór”, ale dlatego, że jest modny i dosyć łatwo przemycić jego elementy do normalnej garderoby… Czy są przez to mniej autentyczni, ciężko tak jednoznacznie stwierdzić ;) Jeżeli ktoś nosi się po rockowemu bo lubi ostre niuanse w swoim ubiorze, ale się nie buntuje to przecież nie znaczy, że nie jest autentyczny. Albo na odwrót – gdy „ostra” panienka nagle ubierze się w delikatną sukienkę w groszki to nie znaczy przecież, że zdradziła swoja rockową duszę ;) Najlepszym przykładem jest, przez niektórych uważana za kontrowersyjną, przemiana Agnieszki Chylińskiej i jej odnaleziona kobiecość. Nie wszystkim się podoba, ale widać, że ona dobrze się czuje sama ze sobą :) I to najważniejsze! Ja osobiście mam w duszy element buntu i przekory, ale nie lubię manifestacji swoich poglądów zawsze i wszędzie.  „Znaj proporcję, mocium panie” ;) Lubię styl rockowy, ale nie tylko ten ;) Jestem zmienna i niejednoznaczna, i daję sobie prawo do zapożyczeń z różnych stylów. I nie czuję się przez to gorsza ;)

    • katmaz

      Podoba mi się wizualna przemiana Chylińskiej (chociaż, jako metalowej od zawsze dziewiętnastolatce bliżej mi do jej starej estetyki), ale muzyki mogła nie zmieniać. Ma świetny, mocny głos, który bosko brzmi przy wykrzyczanych partiach podchodzących momentami pod growl, a tak go marnuje (na przykład „Chcę ci tyyyyyyle daaaaać, chcę byś mnie miał” – co to jest? Wolę „Modliszkę” albo „Pieprz”.).

  13. Maggie

    Oj, zdecdowanie styl rockowy trzeba czuć i nie na wszystkich będzie wyglądał autentycznie. Na moim własnym przykładzie mogę powiedzieć, że parę lat temu jak byłam taką bardzo szarą myszką, chodziłam w baletkach, wybierałam kolory neutralne, najczęściej szary, to nawet trochę bałam się tych wszystkich osób w stylu rockowym. Dopiero później jak zaczęłam czasem słuchać rocka, to jestem teraz w stanie w miarę poczuć ten styl i zauważyłam, że dobrze się czuję w czarnych elementach stroju i mimo, że najbardziej lubię klasykę, to zamierzam sobie kupić ramoneskę, bo mierzyłam w sklepie i czułam sięi wyglądałam świetnie. Nie czułam się jakoś pewniej siebie, po prostu czułam się normalnie, swojo. Natomiast niektóre osoby są zbyt „miękkie i słodkie”, aby były w stanie znieść rockowe elementy na sobie. Wszystko zależy od osobowości. Tak mi się wydaje ;)

  14. kaay

    Wielkie dzięki, za ten wpis :) Dla mnie styl rockowy jest ważny bo słucham tej (szeroko pojętej) muzyki od zawsze i bliskie są mi ideały jakie ze sobą zazwyczaj niesie – wolność, pewien rodzaj buntu, indywidualność. Kłóci się to oczywiście z tym, że sieciówki są pełne asortymentu ramoneskowo-kraciastego ale myślę, że można to przeczekać a przy okazji zaopatrzyć się w parę ciekawych rzeczy, które będę nosić też kiedy h&my będą sprzedawać inną estetykę ;) Niemniej jednak stylistyka przedostała się do mainstreamu – nie uważam że trzeba z tego powodu płakać, wystarczy być konsekwentnym, pamiętajmy, że ubranie to nie wszystko i zazwyczaj czuć kiedy ktoś jest „fake” ;)
    Nie zgodzę się tylko w jednym, że rockowe ubrania to próba jakiegoś „desperackiego bycia cool” (co samo w sobie cool nie jest;)). Dla mnie dodaje pazura, siły, wzmacnia to jakim się jest, jeśli oczywiście osobowość współgra z wyglądem. Pamiętajmy też, że rock to duży worek do którego można wrzucić hipisów z lat 60, glam rock lat 70, punk i hair metal z 80, grunge z 90, emo, gothic, kalifornijski punk i masę innych przenikających sie klimatów ;) Eksperymentowałam w swoim krótkim życiu z wieloma rodzajami oscylującego w klimacie rock i w rezultacie odkryłam, że to co lubię to coś pomiędzy latami 70 i 90 – względna prostota z elementem boho i grunge’u. Bardziej obrazowo, uwielbiam Jima Morrisona w czarnych spodniach, białej koszuli z etnicznym paskiem albo naszyjnikiem. Się rozpisałam! Pozdrawiam

  15. lyricsmeaning

    Jeśli jesteśmy już przy stylu rockowym, to może spróbowałabyś opisać styl Taylor Momsen (świetnej, moim zdaniem, wokalistki The Pretty Reckless). Jej styl może szokować (jest otwarcie wyzywający), ale na pewno jest wyrazisty :)

    • blackalcea

      Styl Taylor Momsen jest oparty na stylu kinderwhore lansowany przez Courtney Love, żonę Kurta Cobaina z Nirvany w latach 90, patrz na stare zdjęcia i teledyski grupy Hole. To co prezentuje Taylor jest ostrzejszą, bardziej wulgarną wersją tego co 20 lat temu pokazywała Courtney.

      • lyricsmeaning

        Nie zgodzę się. Styl kinderwhore oparty jest na kontraście pomiędzy wyglądem małej dziewczynki i „upadłej” prostytutki. U Taylor Momsen nie widzę dziewczęcości – do głowy nie przychodzi mi, żeby pokazała się (oczywiście, gdy śpiewała już w The Pretty Reckless) w falbaniastej sukience, kokardach itp., które są przecież elementami stylu kinderwhore. Sama mówiła, że nie wyobraża sobie bycia frontmenką rockowego zespołu ubraną w sukienkę w kwiatki. Taylor łączy raczej seksowność (czy wręcz wulgarność) z rockowymi ubraniami oraz dodatkami. Często ma na sobie obcisłą, krótką sukienkę i ramoneskę albo koszulkę z nadrukiem nazwy zespoły i pończochy itp. Jej styl można by określić raczej jako „rockwhore” ;) niż wspomniane kinderwhore.

  16. simplife.pl

    płaszczyk na środkowym zdjęciu w 2 rzędzie jest CU DO WNY. Ktoś ma jakiś pomysł, gdzie można by było taki kupić? Lub chociaż podobny? :)

    • Ida

      Również zatrzymałam na nim wzrok na dłużej. Ciekawie się zapina.

  17. makate

    Mam takie dni, gdy bardzo chcę zamanifestować strojem że jestem dziś smutna/wkurzona i że mam gdzieś co ktoś o tym pomyśli. I choć stylistyka rockowa jest mi obca, to ta myśl, pewien „bunt” wobec podobania się jest dla mnie wówczas bardzo mocny.
    A z klasyków stylu chciałabym spróbować jednego – skórzanej ramoneski. Raczej nie czarnej i z ćwiekami, ale jednak – wydaje mi się, że do mojego raczej spokojnego i retro klimatu to byłby fajny dodatek :) i coś w tym jest, że to daje taki zadzior!

  18. Weronika

    Och! Więcej zdjęć! Więcej inspiracji!

  19. Nataliee

    Jak wiele wcześniejszych wpisów, zgadzam się z tym, że styl rockowy spowszedniał, przez mainstreamową modę. Jednak uważam, że od razu można rozpoznać czy osoba ubrana choćby w jeden element rockowy na prawdę uosabia w swoim charakterze i sposobie bycia tą buntowniczość. Prawdziwa rockowa dusza, nawet jak będzie od stóp do głowy ubrana zwyczajnie, wystarczy że będzie miała trampki, i od razu wie się że to „siedzi”. Tak bardzo. Ja akurat ubieram się w stylu boho ale z takim rockowym zacięciem, nowi ludzie jak mnie poznają to często nadają mi ksywę hipiska, i nawiązują do tego że jestem takim niezależnym duchem, albo szaloną ostrą dziewczyną. To, że pewne rzeczy które mi się od zawsze podobały są modne – np. jak skórzana ramoneska- omijam sposobem – mam swoją jeansową ramoneskę z oryginalnym kwiatowym wzorem- której nikt nie podrobi. Nie wyobrażam sobie siebie w adidasach, trampki wydaja się jedynym trafnym wyborem, ale omijam conversy- bo są modne. itd
    A styl rockowy jest bardzo inspirujący, i nawiązując do muzyki, to przecież jest tyle odmian rocku, są bardzo mocne brzmienia, a są te bardziej balladowe i wiele innych, i myśle, że podobnie jest z ubiorem, można iść w to na maxa, a można akcentami pokazać co nam w duszy gra i na ile jest to mocne.

  20. rawita

    W zamierzchłych czasach licealnych ubieralam się w stylu rockowym. Teraz, prawie 20 lat później, często łącze elegancje z rockowym pazurem. Z tym, że czerń zawsze, zazwyczaj sukienka albo spódnica ołówek, ale do tego albo ciężkie, motocyklowe buty, albo skórzana ramoneska. Nigdy jedno i drugie. Wydaje mi się, że nie najlepiej robi naszej „stylowosci” zbyt dosłowne potraktowanie inspiracji.

  21. blackalcea

    Od końca podstawówki regularnie słucham szeroko pojętego rocka i heavy metalu. I w 2007 roku nikt nie chodził w ramoneskach, conversy były rzadkością. Pamiętam jak w gimnazjum moi rodzice byli regularnie wzywani do szkoły za to jak wyglądam – właśnie styl rockowy, sprane dżinsy (nigdy podarte), trampki koszulka zespołu, flanelowa robocza koszula, długie włosy z przedziałkiem podzielone na pół – to jest klasyk rocka/metalu, po tym też się poznawało rockowych ludzi. Ja i mi podobni, byliśmy dręczeni przez psychologa szkolnego, dyrektorka zawsze nas krytykowała tylko dlatego że nosiliśmy się tak a nie inaczej. A potem poszłam do plastyka :) Po 2011 jak jeździłam motocyklem to cała w skórach, spodnie, ramoneska, była ze mnie niezła żyleta.
    I jak w plastyku wiele osób było zbuntowane, takie true metale, rock… tak dziś wiele osób nie ma z rockiem nic wspólnego, sporo dziewczyn stało się kopiami modnego wzorca z wystaw sieciówek. Styl rockowy to klasyk który niestety przeniknął do mainstreamu, ale jeśli komuś w duszy gra ‚rock’, to będzie to widać niezależnie w co jest ubrany, rock to chodzenie własnymi ścieżkami, indywidualność, charakter.. Da się odróżnić fana ciężkiego brzmienia od kogoś modnie ubranego. I ciekawa jestem kiedy skończy się moda na alternatywne, wytatuowane modelki które za wzór bierze sobie sporo fanek rocka.
    Sama zrezygnowałam z wyraźnie alternatywnego wizerunku, kocham styl Dity von Teese i co ciemniejszymi stylizacjami inspiruję się, powiedzmy że to retro w klimacie kina noir. A z drugiej strony rock w stylu Kate Moss – jej analizę stylu widzianą z Twojej Mario perspektywy chętnie bym przeczytała :)

    • Lin

      Serio?? O ile pamiętam nosiłam się w ten sposób już od około 1995 (koniec liceum ;)) i zupełnie nikogo to nie szokowało. Trampki, podarte dżinsy, koszulki z Nirvaną, flanele, to wszystko było normą.

      • Klara

        Bo w 2007 to już było tak passe, że mało kto się bawił w metalowanie i tym, co późno przyszli do korytka zaczęło się wydawać, że to bunt ;). Może i był, trzeba mieć odwagę, żeby być passe! W każdym razie lata 90-te i początek dwutysięcznych to były czasy dla metali i reszty „brudasów”, potem się rozmyło. Wiem po sobie, liceum kończyłam 8 lat po Tobie czyli właśnie u schyłku tej mody – też wtedy dałam sobie spokój, jakoś tak wyszło, że mnie te czernie zmęczyły – chociaż blacku i innych potworów słuchałam jeszcze długo. True story.

        • Magda

          Wydaje mi sie, ze to jednak zalezy od szkoly. Ja skonczylam liceum w 2005 i metale byli u mnie pietnowali. Prym wiedli krolowie parkietow w modnych klubach techno. Natomiast u mojego faceta bylo mnostwo metali i rockowcow i tak jest do tej pory. Moim zdaniem ta subkultura trzyma sie dosyc mocno.

      • Jorun

        No i wszystko się zgadza, w latach 90 ten styl był bardzo modny, więc trudno by szokował skoro był wszędzie. Podobnie jest teraz, gdy lata 90 wróciły triumfalnie do mainstreamu. Wyobrażacie sobie kogoś np. w mom jeans tak z 5 lat temu? Pełen obciach. A dziś- najmodniejszy look:D tak to się toczy

        • blackalcea

          Tak mieliśmy problemy, do dziś w tej szkole ludzie nieco ‚inni’ niż ogół mają przewalone, ta szkoła ma dziś jeszcze gorszą reputację niż w 2010, rodzice przenoszą dzieciaki do szkół na wioskach, a w moim miasteczku jest tylko to jedno bardzo duże gimnazjum. Za to w plastyku, pierwszy dyrektor sam był osobliwy, ale w tym pozytywnym znaczeniu, świetny pedagog, następca już niestety nie. W ogóle ‚plastyk’ to odjechana szkoła :)
          A co do mom jeans, ja nosiłam levi’s 501 męskie w roku 2008/9/10 :P I to był bunt bo nikt, nikt tego nie nosił. Teraz bym chciała takie damskie z grubego denimu ale w szmateksach jak na złość nic a nic.
          Dziś w kwestii rocka to inspiruję się muzykami heavymetalowymi którzy poszli z duchem czasu i Kate Moss.

  22. Anka

    Styl rockowy zupełnie mi nie gra, ale kiedyś, w latach 90-tych jak miałam 20 lat to uwielbiałam ubierać się alternatywnie- kraciasta koszula przewiązana w pasie, ciężkie buty ala martensy, wąskie podarte i pomalowane plakatówkami dżinsy, lubiłam pokazywać, ze mi nie zależy. Czułam się silna i autentyczna. Współczesny styl rockowy jest dla mnie gładki i wylizany. Kiedyś takie efekty osiągało się w domu, samemu się robiło dziury w spodniach, farbowało ubrania, dziś kupuje się podarte spodnie w sieciówce jako nowe. Może dlatego, ze pamiętam jeszcze autentycznych buntowników, współczesny styl rockowy jest dla mnie podróbką.

    • Magda

      ja nazwalabym to ulatwianiem sobie zycia :) Wiadomo, przez to, ze jest teraz rockowy trend to bedzie mnostwo przebierancow, ale prawdziwi ‚rockowi’ ludzie moga skorzystac na tej modzie i zaopatrzyc sie w sporo fajnych rzeczy.

  23. Cerridwen

    Od małego słucham rocka, a może nawet bardziej metalu, rock jest dla mnie zbyt lekki ;) , bawić umiem się tylko przy takiej muzyce, ale nigdy nie ubierałam się w tym stylu. Po prostu jak pomyślałam o tym z ilu ubrań, które uwielbiam i z ilu kolorów (jestem najprawdopodobniej czystą wiosną i od zawsze instynktownie ciągnęło mnie do „wściekłych” kolorów, a przy okazji do dosyć kobiecych krojów), to doszłam do wniosku, że manifestacja tego, czego słucham nie jest tego warta, w końcu nikogo nie powinno obchodzić, że nie ubieram się „pod muzykę”, to moja prywatna sprawa! Jak spotykam nowych ludzi, to wszyscy są naprawdę pozytywnie zadziwieni, że kobietka w długiej turkusowe sukience włącza im co cięższe metalowe kawałki i się przy nich świetnie bawi. Dla mnie styl rockowy był ograniczający, zrezygnowanie z niego było moim buntem! :)
    Dlatego też bardzo długo opierałam się modzie na posiadanie ramoneski, której w końcu uległam, ale nie dla samej ramoneski, tylko dlatego, że zauważyłam, że doskonale się ona komponuje z moimi długimi prawie do kości ogonowej, rudymi (niestety farbowanymi ;) )włosami, to one dodają ramonesce pazura, nie ona im – i wydaje mi się, że to jest klucz do sukcesu – to ja mam dodawać wyrazu ubraniom, nie na odwrót

  24. Ewa Wiktoria

    Styl rockowy trzeba czuć, jak każdy inny. Wtedy jest się autentycznym. Zgadzam się z przedmówczynią, że dziś często ten styl jest ugładzony. Przez to staje się trochę przebieranką ale czy każdy wyrazisty nie jest taki po trosze?

  25. monika

    jakie jeszcze style planujesz nam przybliżyć? Bo nie mogę się doczekać :)

    • Maria Autor wpisu

      No już publicznie się zobowiązałam do stylu biurowego i preppy, więc te dwa na pewno będą. Ale póki co jeszcze dwa wpisy o stylu rockowym :)

      • Alice

        Czekam niecierpliwie na dwa pozostałe!!

  26. Agu

    Ja zdecydowanie rockmanka nie jestem, ale moje ukochane buty to ciężkie motocyklowe botki, a ulubiona kurtka to skórzana ramoneska :) i noszę je sobie do koszuli w kwiatki i błękitnych sukienek w kropeczki. A tak na przekór, żeby nie wyglądać ani za słodko, ani za mocno.
    Taki mamy klimat, że rockowe rzeczy są modne i nosi je każdy. Myślę, że dopiero na dorosłych osobach ( np 40 letnich –> mój ojciec) widać, że to ich prawdziwa dusza… a nie młodzieńczy bunt czy fascynacja kolorowym magazynem :P

  27. Karierownia

    Nie noszę rzeczy w tym stylu (poza ramoneską), ale muszę przyznać, że zachwycił mnie opis. Wspaniały dobór słów – rzadko kiedy ktoś tak fascynująco pisze o ubraniach :)

  28. Lia

    A jak to jest z ubieraniem glanów i plecaka kostki przez osoby nie należące do subkultur? Czy inspirowanie się rockowym stylem ,,bo mi się tak podoba” zawsze jest brane jako ,,pozerstwo”?

    • kaay

      Pozwolę sobie odpowiedzieć – mimo, że zawsze ubieram się w tym stylu nigdy nie chciałam przynależeć do jakiejś subkultury bo śmieszyły mnie te określenia kto jest „tru” a kto jest „pozerem” ;) Ogólnie nie interesuje się motywacją ludzi zakładających ramoneske czy glany, ale powiedziałabym, że używanie tych elementów żeby dodać sobie siły czy luzu jest jak najbardziej ok. Noszenie ich tylko dlatego że są trendy po prostu śmierdzi sztucznością i nieszczerością co nigdy nie jest ok w żadnej sferze ;)
      I jeszcze podłączę się do czyjegoś głosu proszącego o analizę Kate Moss! ;)

  29. Nina Wum

    To mój ulubiony styl. Miksuję go z elementami mody gotyckiej, grungowymi szmatami – albo z pastelami, bo za bardzo lubię pastele, żeby chodzić cała na czarno.
    Zgadzam się z Tobą, Mario, że tu nie chodzi o „pięknie” ,ale o „silnie.” Kiedy byłam przerażoną światem nastolatką, ciężkie buty dodawały mi odwagi potrzebnej, by przejść ulicą. Lata dwudzieste spędziłam z daleka od tego stylu, głównie w biurowych uniformach. Z czasem ewoluowałam w bardzo śmiałą i bezpośrednią osobę – właśnie taką, jaką bardzo chciałam być, mając piętnaście lat. Podziurawione portki, ciężka biżuteria i mocne oko są dla mnie niczym druga skóra. Choć lubię przełamywać ten styl, np. zakładając elegancką ciemnoniebieską sukienkę typu wizytowego, a do niej – buciory z łańcuchami.

    • errata

      Ja zaś absolutnie się nie zastanawiam, czy ma to coś wspólnego z siłą. Dla mnie jest pięknie i już.

  30. maryśka

    Mam dość łagodną urodę, twarz, do której pasuje określenie „ładna, miła buzia” i zawsze cholernie frustrowało mnie to, że we wszystkim wyglądałam po prostu „ładnie”. Odkąd na przełomie gimnazjum/liceum zaczęłam swoim strojem manifestować gust muzyczny, odkryłam że jednak jest sposób na to, żeby tej swojej miłej urodzie dodać kopa, ale też żeby lepiej oddać strojem to, kim naprawdę jestem. W końcu mogłam pokazać swoim wyglądem, że może i jestem miła, ale mam przy tym charakterek. Lata zajęło mi znalezienie stylowej równowagi – teraz już wiem, że nie muszę mieć na sobie wszystkich atrybutów rockowego stylu naraz, żeby zaznaczyć swoją indywidualność.
    Poza tym, w początkach mody na styl rockowy niesamowicie mnie wnerwiało, że dziunie, które w weekendy pląsają do techno w jakiejś małomiejskiej dyskotece, noszą te same elementy garderoby, które dla mnie były sposobem na wyrażenie siebie. Z biegiem czasu zaczęłam jednak tę modę traktować raczej jako czas, kiedy rzeczy, które uwielbiam są w końcu łatwo dostępne i mogę uzupełnić swoją szafę w to, o czym od dawna marzyłam. I techno-dziunie w ramoneskach też przestały mnie wkurzać, bo, jak to już powiedziało kilka osób przede mną, podróbkę od oryginału zawsze można odróżnić.

  31. awariamariaa

    Moim zdaniem ciężko dziś o autentyczność. Sieciówki proponują tak wielką mieszankę, że mocno zaciera się podział na osoby, które chcą być wierne swojemu stylowi, a tymi, które biegną za trendami. Klasyka, klasyka, klasyka… Bezpieczeństwo :) A wtedy detale, mogą pojawiać się wraz z nowymi trendami, jako świadomość tego, co w trawie piszczy, a nie stawania się kalką dla manekinów. Pozdrawiam!

  32. Kosmeonautka

    Napiszę to, co kilka dziewczyn przede mną: dla mnie rockowy styl ubierania się to w istocie tylko styl ubierania się i od lat ani trochę nie kojarzy mi się on z buntem, brakiem pokory czy jakimkolwiek podążaniem pod prąd. Dziewczyna w skórzanej kurtce najczęściej wygląda jak dziewczyna, która próbuje dodać sobie pazura, a nie jak „dziewczyna z pazurem” – bo to są dla mnie dwie zupełnie różne rzeczy. I jak tak patrzę po moich znajomych, to zauważyłabym wręcz odwrotną tendencję: ułożone koleżanki idąc za trendami wyposażyły swoje szafy w ramoneski, ciężkie buty i oćwiekowane akcesoria, a te z nas które faktycznie słuchają rocka, jeżdżą na koncerty itp. to w większości eks-kindermetale: fascynację stylem przeżyłyśmy w głębokiej gimbazie czy licbazie, a dziś rekompensujemy sobie dawne, paskudnie przerysowane (ale NASZE!) outfity marynarkami, koszulami i balerinkami ;) Moje glany stoją w kącie i czekają na dwie okazje: koncert albo śnieżna zawierucha :D

  33. alicia

    Mi czesto podoba sie jak ubiera sie Nena- niemiecka piosenkarka. Ma 55 lat, ale czym starsza tym fajniejszy styl ma. Ja mam 41 i fajnie jest widziec takie kobiety. Wiek nie oznacza, ze musimy rezygnowac z wielu rzeczy. Trzeba znalesc TEN SMAK.

  34. Nikita

    Zapewne z punktu widzenia nastoletniej mnie zgodziłabym się z wieloma zdaniami tego postu. Z punktu widzenia mnie – dorosłej i nadal rockowej kompletnie się nie zgadzam. Nie buntuję się, bo nie mam takiej potrzeby, nie upajam się też swym buntem. Zauważana i tak jestem, nawet gdybym nie chciała – ot taki styl i sposób bycia. Rockowo – bo podstawowe założenia tego stylu wpisują się w moją estetykę – czerń, skóra, srebrne dodatki, dzins.

    Pozerów wbrew pozorom łatwo rozpoznać – po tym jak się w danym ciuchu czują (ta sztywność i niepewność ruchów) i po stanie tegoż ciucha, nowiutka pseudo ramoneska ze skaju prosto z hama wygląda naprawdę inaczej niż skórzany klasyk co niejeden koncert przezył :)

  35. Magda_pn

    To ja, to ja – wreszcie wpis o „moim” stylu! :) Mam 33 lata, wychowałam się od dziecka na muzyce rockowej w najlepszym wydaniu, nosiłam się tak w czasach szkolnych i studenckich i nie potrafię się rozstać z tym stylem, chociaż dzisiaj jest o wiele bardziej kobiecy, bo lubię taką sexy rockową drapieżność. U mnie te wszystkie elementy – ćwieki na marynarkach, ciężka biżuteria, ramoneski itd. – to coś więcej niż ubranie. Wybrałam sobie inną drogę życiową niż moi rówieśnicy, zakwestionowałam wiele „mieszczańskich” prawd i wraz z nadejściem „dorosłości” nie przestałam się buntować, to znaczy podważać autorytetów – tylko teraz robię to nie poprzez słowa, napisy na koszulkach i dziką zabawę, tylko w ten sposób, że żyję jak chcę i jestem wolna od społecznych nakazów, zakazów i oczekiwań. W tym kontekście – tak czuję – ubiór jest ściśle powiązany z osobowością – czuję się autentyczną osobą.

    • Ewa Wiktoria

      A jak to robisz, że jesteś wolna od społecznych nakazów, zakazów i oczekiwań? Gdzie żyjesz i jak czerpiesz środki do życia? Jestem ciekawa, bo też bym tak chciała. Trochę się taka czuję, ale nie zawsze i nie do końca mi się to udaje w naszych realiach. Oczywiście nie domagam się tu na forum szczegółów, tylko kilka jakichś ogólników. Pozdrawiam

      • monika

        ja też bym tak chciała :) ale w nastoletnim wieku to niemożliwe

  36. Bea

    Świetny blog i szczerze dziwię się, że znalazłam go dopiero teraz. Jednak jeszcze bardziej jestem wdzięczna, że jednak na niego natrafiłam. Te stylizacje, a przede wszystkim analizy… Dziewczyno! (Jeśli mogę się zwrócić tak nieoficjalnie) masz talent. Wygląda to na pewien dar „rozumienia” kolorów. Mam ochotę otworzyć szafę i przeglądnąć swoje rzeczy, może zobaczę je w nowym świetle.

    Tymczasem na bloga będę zaglądać bo warto :).

  37. DEva

    Mni osobiscie, taki styl podoba sie jedynie na nastolatkach, i mlodych kobietach…

  38. cass

    Świetny blog i ciekawy post, tylko mam wrażenie, że trochę w nim generalizujesz, zwłaszcza z tą chęcią zauważenia. Uchodzę za osobę stylową, z rockowym stylem. Zdarzało mi się słyszeć opinie, że mój ubiór i ogólnie cały wizerunek jest okupowany godzinnymi przemyśleniami i godzinami przed lustrem, a prawda jest taka, że lubię wygodę, i nie przepadam za jaskrawymi kolorami (dla tego w mojej szafie królują czernie, szarości, biele), co prawda jestem też miłośniczkom rocka, alternatywy itp i na pewno ma to wpływ na mój gust, no i lubię ciemne, wąskie spodnie (podartych w zasadzie nie noszę w ogóle) także rano, przed wyjściem na uczelnię zakładam po prostu spodnie, jakiś luźny T-shirt (uważam że są najwygodniejsze) i cięższe buty na lekkim obcasie (znowu kwestia wygody- nie lubię płaskich butów, a z tych na lekkim obcasie, te nieco masywniejsze półbuty, na solidnym obcasie, są dla mnie najwygodniejsze), pewnie jakiś wpływ na odbieranie mojego stylu jako nieco rockowy mają też moje włosy, które są niesforne i falowane, więc moja fryzura praktycznie zawsze będzie miała „niedbały” wygląd (ap-ropo włosów tez słyszałam pytania ile poświęcam aby nadać im „artystyczny nieład”).
    Co do ” wyglądam jakbym się nie starała, ale bardzo się napracowałam, żeby tak wyglądać” zdarza mi się nosić T-shirty mojego chłopaka, włożone w wąskie spodnie, po nocy spędzonej u niego (pierwszy raz zrobiłam tak, jak po prostu zapomniałam wziąć coś na przebranie) i wtedy też często słyszę komplementy dotyczące ubioru (oczywiście wtedy najlepiej jest mieć jakiś kobiecy dodatek, kobiecy perfum). Generalnie wydaję mi się, że jak ktoś myśli: „dziś chcę ubrać się rockowo”, to zaczyna wyglądać nieco wymuszenie . Moja przyjaciółka, ogólnie ubierająca się bardzo stylowo i modnie, która co jakiś czas ubierze się właśnie na rockowo, jednak nie jest to do końca zgodne z jej naturą, zazwyczaj wygląda wtedy nieco „zdzirkowato” i sztucznie, natomiast moja druga przyjaciółka, która na co dzień ma taki styl, jednak nie dba jakoś szczególnie o modę, „na rockowo” zawsze wygląda o wiele lepiej, naturalniej (mimo dużo mniejszego starania i przemyślenia).
    Twój tekst wydaję mi się napisany nieco przez „modnisię” (bez urazy, tekst bardzo ciekawy i dobry, po prostu tak go odbieram), która ubiór postrzega głównie przez pryzmat mody i której się wydaje (tak jak wielu moim koleżankom), że jeżeli ktoś uchodzi za modnego i dobrze ubierającego się, to każdego ranka poświęca pół godziny na wybór ubrań. Jestem daleka od stwierdzenia, że jak ktoś wygląda dobrze i modnie, to dla tego, że poświęca na to niewiadomo ile czasu. Czasem po prostu człowiek instynktownie dobiera ubrania, dobrze się w nich czuje i nadaje im charakteru przez sposób w jaki je nosi. Najbardziej przemyślane ubiory, w których nie czujemy się sobą będą wyglądały najprawdopodobniej ładnie, ale zabraknie w nich „tego czegoś”.

    • Maria Autor wpisu

      Haha, słowo modnisia użyte w stosunku do mnie wydaje mi się zabawne, ale rozumiem o co chodzi :) W pełni zgadzam się z tym, że gdy instynktownie czuje się jakiś styl to wtedy ubieramy się szybko, ubrania się same zakładają i wygląda się dobrze. Jednak ja mam na myśli to, że praktycznie wszystko oprócz dresów wymaga przemyśleń chociażby na początku drogi, że zawsze dążymy do zrealizowania jakiegoś wyższego celu, który kiedyś został przez nas wybrany i nawet mogłyśmy tak się z nim dobrze poczuć, że zapomniałyśmy o tym, że wybrałyśmy i ten styl już po prostu naturalnie nam przychodzi. Z automatu. Jednak nigdy nie zgodzę się z tym, że ten cel, ten styl tak po prostu nam „wyszedł”, że oto bez myślenia jak chcę być postrzeganą wyszło mi, że ubieram się tak, a nie inaczej. Oczywiście nie ma w tym nic złego i to niekoniecznie musi być pozerstwo. Nonszalancja też wygląda podobnie – tak jakby osoba nie była świadoma, że jest taka. Z tym, że ta osoba zawsze jest świadoma, tylko nie zawsze jeszcze o tym pamięta, bo styl jest tak spójny i szczery, że się o tym zapomina :)

  39. anna sa

    Kocham od dziecka muzykę rockową i nie sądzę, by kiedykolwiek się to zmieniło. Długo nosiłam się w rockowym stylu i czułam się w nim jak „ryba w wodzie”. Dzisiaj jednak w wieku 27 lat i urodą „baby face” wyglądam w nim jak zbuntowana nastolatka (tak przynajmniej czuję :-)). Używam elementów stylu rockowego (jak skórzana kurtka, podarte dżinsy, bluza o kroju ramoneski), ale łącze je z delikatniejszymi dodatkami. Jestem aktywna i lubię wygodę. Zmierzam raczej w kierunku „dziewczyny z sąsiedztwa” i dobrze mi z tym. Przez większość czasu chodzę w białych trampkach, a problem mam z wyborem butów zimowych. Wygodnych, uniwersalnych, płaskich (do spodni w których spędzam 95% czasu). Czekam więc niecierpliwie na propozycje uniformów jesienno-zimowych dla GND. Pozdrawiam serdecznie :-)

  40. errata

    Muszę powiedzieć, że jest to mój ulubiony styl. Z tym, że praktykuję go w bardziej klasycznej formie. Nie mam zamiaru identyfikować się z jakąkolwiek subkulturą i manifestować w ten sposób żadnego buntu. Coś takiego jest najbliższe moim upodobaniom estetycznym – po mojemu jest to zwyczajnie ładne. Niestety, ubolewam, że i tak wyglądam w tym zbyt elegancko i grzecznie:).

  41. yhmt

    Oj dzieci, dzieci, co wy wiecie o rocku ;) To się ma w duszy, nie w ciuchach.
    Miliony lasek w rurkach i ramoneskach to tylko klony.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x