To co znalazłam w internecie, odnośnie maksymalizmu w modzie, wydaje mi się trochę zbyt jednowymiarowym odbiorem zjawiska. Dlatego sięgnęłam też po źródła opisujące maksymalizm w sztuce, dekoracji wnętrz i filmie, i na podstawie tego, sama sformułowałam pewne charakterystyczne dla nurtu cechy. Te cechy w modzie występują, ale mam wrażenie, że są trochę spłaszczone przez opisujących je i sprowadzone tylko do obecności haftów i mieszania wzorów, co jest rzeczywistością maksymalizmu, ale zarazem tylko małym odcinkiem tej rzeczywistości.

Nie da się ukryć, że minimalna stylistyka zawładnęła ostatnimi latami w modzie. Minimalizm jako zjawisko estetyczne był oczywiście znany dużo wcześniej, a swój renesans przeżywał w latach dziewięćdziesiątych, jednak to, co się ostatnimi czasy wyprawiało, śmiało można nazwać boomem na minimalizm. Po każdej takiej intensywnej hegemonii jakiegoś zjawiska następuje okres spadkowy i zwrot. Na wybiegach już to widać, na blogach i ulicach też powoli coś się zmienia. Ostatni sezon był wyjątkowo strojny. Idzie nowe.

Jak rozumieć maksymalizm w modzie? Jako reakcję na minimalizm. Raczej nie przeciwieństwo minimalizmu, tylko odpowiedź na minimalizm, jego następstwo. Trend minimalny był już chyba na siłę podtrzymywany przy życiu. Umówmy się: sieciówkom łatwiej jest wyprodukować i sprzedać najprostsze w formie gładkie topy niż strojne bluzki z ornamentami, naszyciami i haftami. W wypadku maksymalizmu istnieje prawdopodobieństwo nie trafienia w gusta większości klientów. Minimalizm sprowadzał tak naprawdę ubrania do podstawowej formy, którą wszyscy byli w stanie zaakceptować i znaleźć dla niej miejsce w swojej szafie.

Podając za Wikipedią: maksymalizm jest estetyką nadmiaru. Hasło przewodnie maksymalizmu to „więcej znaczy więcej”. Można je oczywiście przeciwstawiać słynnemu zdaniu minimalistów: „mniej znaczy więcej”. Maksymalizm to przepych, przekraczanie wizualnych granic, gromadzenie i zestawianie ze sobą nieoczywistych form, przesada. Podoba mi się opisywanie maksymalizmu odnoszącego się do sfery wizualnej (bo występuje on również w innych sferach sztuki) za pomocą słów: dekoracja, zmysłowość, luksus, fantasy.

Maksymalizm często objawia się różnorodnością i wielowątkowością. Film, który podałabym jako przykład takiego podejścia to Mulholland Drive w reżyserii Davida Lyncha. Mamy wiele wątków, które się zazębiają, mimo pozornego chaosu. Tak jak w filmie, tak i w modzie, każdy z tych wątków musi być na tyle ciekawy, by utrzymać widza/obserwatora przy ekranie/stylizacji. W maksymalizmie nie można sobie pozwolić na osłabienie roli jakiegokolwiek elementu całości.mulholland-driveKadr z filmu Mulholland Drive, źródło zdjęcia

To wcale nie jest tak, że maksymalizm żyje wyłącznie nieoczekiwanym miksem wzorów i kolorów. Wspaniałą cechą tego stylu jest to, że bierze sobie jakiś punkt zaczepienia i interpretuje go z ogromną, możliwie największą przesadą. Najlepszym przykładem obrazującym ten aspekt maksymalizmu, jest organizowana co roku gala The Metropolitan Museum of Art (MET Gala). Każdego roku wyznaczany jest motyw przewodni balu, a gwiazdy i projektanci interpretują go z rozmachem. Go big or go home (idź na całość albo idź do domu) – jeśli kierujesz się tą zasadą, twoja kreacja zostanie zapamiętana.rihanna met gala 2015Met Gala 2015, Rihanna w kreacji Guo Pei, źródło zdjęcia

Maksymalizm, może w swoim uporze i rozwijaniu danego tematu iść wręcz w kolekcjonerstwo, a tym samym również w konsekwencję. Kojarzycie na pewno „statement pieces”. To są takie elementy, które wyróżniają dany strój. Mogą to być biżuteria, dodatki, charakterystyczny krój, ulubiony wzór i tak dalej. Obiera się przynajmniej jeden element, który staje się znakiem rozpoznawczym i tak się go eksploruje, kolekcjonuje i staje się ekspertem w korzystaniu z niego, że po pewnym czasie jest się osobą rozpoznawaną po tym elemencie. Maksymalizm jest natomiast nazywany „statement clothing”. To znaczy, że cały strój ma robić takie wejście, tak zwracać na siebie uwagę, jak dotychczas tylko ten jeden element. Osiąga się to przez unikanie jakiegokolwiek tonowania stroju. Każdy element jest w pewnym sensie krzykliwy, choć połączenie tych krzykliwości ma być harmonijne.

Harmonijna przesada – tak bym ten styl najzwięźlej określiła. Jest w maksymalizmie jakiś brak powagi do swojego wizerunku i dziecinne operowanie nadmiarem tego, co się nam podoba. Jednakże efekty osiągane są przez działanie z rozmysłem. Minimalizm tłumi nasze instynkty „chcenia”. Maksymalizm pobłaża tym instynktom gloryfikując zbytek. Przykładem niech będzie zdjęcie z paryskiego mieszkania Karla Laggerfelda – głównego projektanta domu mody Chanel.karl lagerfeld paris libraryMieszkanie Karla Lagerfelda w Paryżu, źródło zdjęcia

Czyż nie widać na tym zdjęciu, że mieszkający tutaj uwielbia książki? Od podłogi, aż po sufit – książki, książki i jeszcze raz książki. Wszystko skupione wokół książek. Tu się najpewniej nie je, nie śpi, tu się czyta. Samo ułożenie książek jest dość oryginalne, nie stoją pionowo jak na większości regałów, tylko leżą poziomo, nie zmuszając do przechylania głowy w trakcie poszukiwań jakiegoś tytułu.

Nadmiar owszem, ale to nie znaczy, że maksymalizm jest tożsamy ze zwiększoną konsumpcją (może ją jednakże powodować, jak każdy inny styl). Tak jak przestrzegam przed stawianiem znaku równości między filozofią, a estetyką minimalizmu, tak nie mogę się zgodzić na równanie „maksymalizm=konsumpcja”. Jeśli przyjmiemy maksymalizm za styl życia, to jedyne do czego on zmusza, to wybieranie estetycznie bardziej skomplikowanych, bogatszych, kolorowych form, ale w żadnym razie nie determinuje zakupów ponad miarę.

Najbardziej widoczne elementy maksymalizmu w modzie:

  • inspiracja takimi epokami i okresami jak barok, art nouveau, lata 80-te
  • personalizacja mody – naszywki z imieniem, własnoręczne ozdabianie ubrań
  • duża ekspozycja logotypów
  • zdobienia: hafty, kokardy, cekiny, frędzle itp.
  • wzory, miksowanie wzorów
  • odważne kolory: neony, tęcza, nasycone barwy
  • optyczna iluzja, efekt 3D, hologramy
  • brak tła, wszystkie ubrania mają być pierwszoplanowe, nie ma basiców
  • specjalnie powiększone elementy w ubraniach – długie rękawy, szerokie nogawki, spodnie ciągnące się po ziemi, ogromne klapy, przerośnięte ramiona
  • wyrażanie siebie ubraniem, ubranie jako przedłużenie naszej osobowości

Tak jak minimalizm w bardzo kategorycznej odsłonie może prowadzić do nudy, tak maksymalizm jest zagrożony wejściem na terytorium kiczu. Zwłaszcza, gdy składowe elementy są łączone nie strategicznie, a przypadkowo.  Nie do końca w maksymalizmie chodzi o to, by obwiesić się sztuczną biżuterią czy nałożyć na siebie pierwsze lepsze kolorowe ubrania. Zamierzony efekt jest oczywiście łatwiejszy do osiągnięcia przy większym budżecie.

W kolejnych wpisach o maksymalizmie podam przykłady osób, które często ubierają się w  tym stylu oraz zaproponuję parę schematów ubioru. Co myślicie o maksymalizmie? Jakie macie odczucia w związku ze zmianą tendencji: z minimalistycznej na maksymalistyczną?