Amerykańskie filmy i seriale często sięgają do pewnych wzorców, które są wszystkim znane, ale potem dzięki większej ekspozycji są jeszcze bardziej popularne. Prościej: film przedstawia coś z czym mamy do czynienia na co dzień, ale dopiero po filmie zdajemy sobie sprawę z tego, że coś takiego istnieje. Tak się dzieje w wielu przypadkach, ale ja dzisiaj będę pisać o stylu tzw. girl next door. Bo przecież każdy zna jakąś zwyczajną dziewczynę z sąsiedztwa, ale dopiero po pewnej ofensywie seriali z lat 90-tych i komedii romantycznych o zauroczeniu koleżanką siostry, zaczęliśmy świadomie dostrzegać pewien schemat. Niczym nie wyróżniająca się dziewczyna, która jest bardzo fajna, miła, uśmiechnięta, ubrana normalnie stała się dla wielu dziewczyn i kobiet pewnym ideałem, który daje rozluźnienie w pogoni za trendami, a dla mężczyzn odpoczynkiem od mocno wystudiowanego wizerunku kobiety seksbomby.

Dziewczyna z sąsiedztwa wygląda znajomo. W polskich warunkach na przykład to nie będzie jakaś egzotyczna uroda, która kojarzy się z orientem. To taki typ urody, który w pewnym sensie jest odzwierciedleniem tego, co widać na ulicy. Oczywiście pomijamy tu aspekt ładna/brzydka, bo dla każdego definicja tych przymiotników może być różna. Chodzi bardziej o wykluczenie skrajności i uśrednienie urody. Dziewczyna z sąsiedztwa wygląda tak jakbyś ją już gdzieś widział, bo po prostu nie wyróżnia się niczym szczególnym. Typowa to dobre określenie, ale typowa nie musi znaczyć banalna.

Oczywiście każda kobieta mogłaby się odnaleźć w podobnym stylu, jednak są pewne odgórnie nadane cechy urody, które będą stanowiły o jego wiarygodności. Wyobraźmy sobie na przykład dwie znane aktorki: Gwyneth Paltrow i Sophię Loren (wiek tych pań nie jest kluczowy, patrzymy na urodę). Obie są według mnie bardzo ładne, ale uroda Loren jest tak dramatyczna, że nie wydawałaby mi się autentyczna w celebrowaniu takiego zwyczajnego stylu. Ona owszem – mogłaby się ubrać w jeansy, biały t-shirt i trampki, ale nie wyglądałaby w tym jak dziewczyna z sąsiedztwa, tylko jak seksowna kobieta ubrana w zwyczajny sposób. Gwyneth Paltrow ma natomiast w swoim wyglądzie coś, co pozwala jej na szerszą transformację – może być zarówno dziewczyną z sąsiedztwa, jak i gwiazdą Hollywood.girl next doorŹródła zdjęć: 1, 2, 3.

Również i pewien sposób celebrowania swojej urody będzie wpływał na wiarygodność. W tym stylu będą brylować osoby naturalne, które nie miały do czynienia z chirurgią plastyczną, osoby które lubią czuć się swobodnie, nie noszą grubej warstwy makijażu i nie stylizują włosów w nadmierny sposób. Znowu zastrzegam, że nie mam absolutnie nic przeciwko tym zagadnieniom, ale chyba przyznacie mi rację, że na przeciwnym biegunie do girl next door można postawić na przykład Ditę Von Teese (jej styl opisywałam tutaj). O dziewczynach z sąsiedztwa można powiedzieć, że są szczupłe, ale to nie jest szczupłość właściwa modelkom. Można też powiedzieć, że są seksowne, ale to nie jest seksowność rodem ze Słonecznego Patrolu. Można powiedzieć, że są marzeniem mężczyzn, ale to nie jest marzenie w stylu modelek z rozkładówek.

Styl dziewczyny z sąsiedztwa nie ma w sobie tzw. pazura. To nie oznacza, że on jest tożsamy z normcorem. To raczej znaczy, że w swojej konwencjonalności pozwala skupić się bardziej na urodzie kobiety, niż na jej wyczuciu stylu. Nie ma tu żadnych znamion innego stylu: taka osoba nie założy glanów, ani nie będzie chodziła w etnicznej biżuterii. Ona raczej będzie kupowała zawsze ten sam ulubiony fason jeansów i buty, które są modne akurat w danym sezonie. Ubranie nie jest kluczowe, tak jak w przypadku normcore (gdzie do zachowania stylu, paradoksalnie nie można mieć na sobie nic nadmiernie modnego w danej chwili).

Jest też w stworzonym przez amerykańskie filmy wizerunku pewien ładunek seksualności związany z zauroczeniem kimś, kto wydaje się dostępny i niedostępny jednocześnie. Znany jest wszystkim schemat filmowy: w dzieciństwie chłopak i dziewczyna przyjaźnią się, potem rozjeżdżają się na studia, a spotykając się po latach zdają sobie sprawę z tego, że są dla siebie stworzeni. Albo sytuacja typu: chłopak uświadamia sobie, że prawdziwa miłość była wprost przed jego nosem, ale stracił dużo czasu uganiając się za najpopularniejszą dziewczyną w szkole. Oczywiście jest to bardzo naiwne i wiele upraszcza, ale pamiętajmy, że ze wszystkiego da się wyciągnąć naukę i znaleźć w tym coś pozytywnego. W pewnym sensie girl next door jest poczciwa, skromna i naturalna, ale z drugiej strony jest też obiektem marzeń i konkurencją dla wzorca kobiety, który dawno już przeniknął się z wizerunkiem gwiazd filmów pornograficznych i wdarł się do mainstreamu.

Moja ulubiona filmowa  girl next door: Rosario Dawson w filmie Clerks 2

Macie jakieś swoje ulubione dziewczyny z sąsiedztwa?

Podobne wpisy:
Styl gamine
Styl tomboy