Przegląd

Styl „girl next door” – kobiety

O stylu dziewczyny z sąsiedztwa pisałam tutaj. Czas na zilustrowanie go przykładami konkretnych osób. Jak zaraz zobaczycie ten styl nie jest jednorodny. Bo to też nie do końca tylko styl bazujący na tym, co wizualne. To raczej odczucie, emocje, pewien całościowy obraz kobiety. Nawet w komentarzach pod pierwszym postem z tej serii pojawiły się bardzo różne dziewczyny i kobiety, co świadczy o tym, że nie ma jednego wzorca girl next door. Ja wybrałam pięć kobiet, które są moimi archetypami tego schematu i które przyszły mi na myśl jako pierwsze przy okazji omawiania tego tematu. Nie są to postaci z filmów, lecz aktorki w swoim realnym wydaniu. Gdybym miała wymieniać postaci na pewno znalazłaby się tu Rachel z Przyjaciół, Brenda z Beverly Hill 90210, Joey z Jeziora Marzeń, pewnie umieściłabym tutaj też którąś z ról Drew Barrymore… Ale koniecznie chciałam tu pokazać rzeczywiste osoby, które przecież mają bardzo dużo pieniędzy, dostęp do ubrań projektantów, osobistych stylistów, a jednak ich personalny styl jest bardzo niezobowiązujący i normalny w bardzo pozytywnym znaczeniu tego słowa.

Styl Jennifer Garner jest dla mnie esencją stylu girl next door. To jest aktorka, która ma ponad czterdzieści lat, trójkę dzieci i jest wielką gwiazdą filmową, rozpoznawalną na całym świecie. I mimo wszystko wygląda jak dziewczyna – młodzieńczo, naturalnie, dziewczęco, urokliwie. Zawsze radosna, cokolwiek by na siebie nie założyła, promienieje. Gdy na nią patrzę to mam wrażenie, że to jest wulkan energii i równa dziewczyna. A oczywiście na galach zawsze zjawia się ubrana jak gwiazda i to w pewnym sensie też wpasowuje się w ten styl. Tak jak tomboy, girl next door na co dzień jest w miarę zwyczajnie ubrana, natomiast na specjalne okazje stroi się czasem nawet przesadnie.

jenniffer garner girl next door

Źródła zdjęć: Jennifer Garner, różowy sweterek, jeansowe rurki, szal, biała koszulka, buty sportowe na koturnie

Obecność Jennifer Lawrence tutaj chyba nikogo nie zdziwi. Przy okazji dwóch z rzędu „krucjat oskarowych” i pojawiania się wszędzie z racji nominacji, zawsze było podkreślane, że Jennifer pochodzi z niefilmowej, zwyczajnej rodziny, że do tej pory nie może przyzwyczaić się do faktu bycia gwiazdą filmową i absolutnie w żaden sposób nie zamierza się dostosowywać do reguł jakie panują w Hollywood. Prawda czy nie – trudno stwierdzić, ale dla mnie jej spontaniczność jest na tyle przekonująca, że bardziej wierzę Jennifer – dziewczynie w jeansach, niż Jennifer – twarzy Diora. Zdjęcie, które wybrałam bardzo fajnie ilustruje eleganckie oblicze girl next door -> niby nic nadzwyczajnego, a jednak bardzo świeżo i naturalnie.

jennifer lawrence girl next doorŹródło zdjęć: Jennifer Lawrence, biały żakiet, dzwony, biały top, skórzana torebka, sandały na koturnie

Cameron Diaz nigdy się dla mnie nie zestarzeje, nawet z sześćdziesiątką na karku będzie zawsze dziewczyną. Zaczynała w modelingu, ma piękne, wysportowane i zgrabne ciało, cokolwiek na siebie nie założy wygląda bardzo energicznie. Jest w niej jakieś pozytywne nastawienie do życia, które można wyczytać ze zdjęć i które na pewno przypisuję jej ze względu na role, które w większości wybiera – typowych amerykańskich dziewczyn, które szybko się zakochują albo silnych kobiet, które z ciała uczyniły maszynę do zabijania :) Charakterystyczny, promienny uśmiech i lekki sposób noszenia się bardzo pasują mi do wizerunku dziewczyny z sąsiedztwa. cameron diazŹródło zdjęć: Cameron Diaz, koszula w papryczki, jeansowe szorty, kubek podróżny, limonkowa torebka, złote sandałki

A z kolei Shailene Woodley to taka dziewczyna z sąsiedztwa w wersji tomboy. Kojarzy mi się z taką dziewczyną, która koleguje się z chłopcami w dzieciństwie, albo z postacią z filmu, która udaje chłopaka, żeby móc robić rzeczy, które dziewczynkom nie przystoją. Oczywiście później wyrasta na piękną i silną niewiastę, która sama wybierze sobie partnera i nie posłucha zasadniczej matki w tej kwestii. W każdym razie to też jest jakaś odmiana girl next door, bardziej wyemancypowana i wojownicza niż ta, której czci i honoru broni starszy brat :)

woodley girl next doorŹródła zdjęć: Shailene Woodley, top na ramiączkach, jeansy, zamszowa kamizelka, skórzana torba, espadryle

Gdybym miała opisać styl Katie Holmes, napisałabym, że jest on bardzo konsekwentny, ale na chwilę zmienił się o 180 stopni, przypadkowo ta chwila przypadła na lata jej małżeństwa. Przed małżeństwem i po małżeństwie Katie wyglądała jak Kasia, natomiast w trakcie małżeństwa wyglądała jak Katarzyna. I ze względu na bardzo młodzieńczo i sympatycznie wyglądającą twarz, i luźny styl, i oczywiście na postać z serialu Dawson Creek jaką grała, większość ludzi utożsamia ją ze wzorcem dziewczyny z sąsiedztwa. Jej styl, właśnie ze względu na zwyczajność i łatwość w odtworzeniu go jest inspirujący.katie holmes girl next doorŹródła zdjęć: Katie Holmes, sweterek, jeansy, szal, torebka, sznurowane półbuty

Jestem bardzo ciekawa jak widzicie siebie w kontekście tego stylu. Czy jesteście dziewczynami z sąsiedztwa? Co o tym świadczy? A co musiałybyście dodać lub co musiałoby być zmienione w Waszym wyglądzie lub garderobach, żeby można było tak o Was powiedzieć?

KOMENTARZE

  1. Jorun

    Patrzę na te zdjęcia i wypisz wymaluj ja na co dzień :) tak mi miło że ubierałam się w jakimś stylu nawet o tym nie wiedząc. Mario, czy wg Ciebie ten styl wyklucza spódnice ?

    • Maria Autor wpisu

      Nie wyklucza, gdzie tam :) W sumie to mogłam o tym pomyśleć przy okazji tego wpisu, ale w takim razie będą na pewno w uniformach.

      • Jorun

        A czy mogłabyś także pokazać strój na chłodniejszą porę roku? Zauważyłam po sobie że gdy robi się ciepło nie mam problemu by ubrać się jak lubię, a jesienią i zimą to męka. To taka moja sugestia ogólna, , myślę że warto przy każdym stylu uwzględnić fakt że w PL niestety większość roku albo listopad albo marzec:)

        • Maria Autor wpisu

          Ok, dzisiaj na spacerze akurat śmiałam się, że tak jak normalnie nie ma przejściowej pogody, tylko albo jest mega zimno, albo gorąco, tak w tym roku jest właśnie fajna płaszczowa pogoda. Moja ulubiona :)

        • ika

          Jeny, mam ten sam problem. Latem cygaretki, ładna bluzka, marynarka, balerinki – cudnie <3 Ale w zimie chodzę jak kloszard, bo mi wiecznie zimno. Nie ma szans na ładne spodnie, bo do kozaków tylko jeansy rurki. Na górę sweter, bo marynarka się gniecie pod kurtką. Chcę do Włoch :-(

          • iwona

            hehe, a ja do Portugalii. Też mam problemy z ubraniem się w ulubionym stylu od listopada do marca.

  2. Ewa

    Wiesz, Mario, co mi się podoba w Twoim blogu? Że niby piszesz o po prostu o ciuchach, ale tworzysz przy tym pewne historię, oddajesz klimat. A klimat to jest coś co sprawia, że lubię ubrania i że w ogóle się nimi przejmuję.
    Styl girl next door jest zupełnie nie dla mnie, bo nie dla mnie jest ten poczciwy klimat z jakim się wiąże – pisałam to już pod pierwszym wpisem na ten temat. Ale ten ostatni zestaw to coś, co bardzo chętnie bym założyła – zmieniając torebkę na bardziej „teczkowaty” trochę męski model i dokładając ciężki zegarek. Koszula w papryczki też jest świetna. Tak naprawdę ten styl jest tak neutralny, że łatwo go zaadaptować do siebie. O ile nie jest się oczywiście z zupełnie przeciwnego bieguna modowego.

    • Maria Autor wpisu

      Tak, faktycznie on jest łatwo adaptowalny. Przez tę jego zwykłość właśnie. I dzięki temu, że z ubraniami się tak mocno nie kombinuje można się skupić na urodzie kobiety bardzo mocno. A ten strój Katie jest świetny, kolory mi się bardzo podobają :)

  3. ania

    Miałam problem z nazwaniem swojego stylu, a dzięki Tobie już wiem, że jestem po prostu „girl next door” :) Podobno nazwanie własnego stylu to połowa sukcesu :) pozdrawiam!

    • Maria Autor wpisu

      Girl next door to jest takie fajne zestawienie słów, które niekoniecznie na ogół kojarzy się ze stylem, ale mniej więcej każdy wie o jakie odczucia chodzi. I każdy może to interpretować na swój sposób, co jest bardzo fajne :)

  4. Maxie

    Jestem dziewczyną z sąsiedztwa i mam w szafie większość z rzeczy które tu umieściłaś (sweter szary/różowy, dżinsy, białe koszulki). W styl girl next door wpisują się też długie włosy, często niedbale upięte (ale bez stylizacji, takie fryzury powstają w pół minuty :) ), trampki, rozpinane kardigany, biżuteria raczej dyskretna i ‚znacząca’ (jakiś pierścionek od babci, naszyjnik od matki chrzestnej itp.), buty na płaskiej podeszwie (z wyższych tylko koturny), duża torba (a w niej książka, pamiętnik, pomadka ochronna). Ogólnie maksymalnie naturalna nonszalncja minus wyniosłość plus urok :)

    • Maria Autor wpisu

      Ostatnie zdanie bardzo mi się podoba, to podsumowanie, które świetnie oddaje ten styl. A ubrania oczywiście proste, uniwersalne, nieprzekombinowane.

  5. semiramida

    Cameron Diaz, Katie Holmes i Jennifer Garner- super! Uważam, że one właśnie najbardziej oddają ten styl. Dwie pozostałe mnie irytują….
    To nie jest chyba mój styl, lubię od czasu do czasu ubrać się na luzie, jednak idzie to raczej w kierunku „preppy style”. Na luzaka ale porządnie, bo spod sweterka wystaje mi kołnierzyk koszuli, do spódniczki dodaję skórzany pasek, spodnie są dopasowane, włosy uczesane w kucyk ale nie bałaganiarski. Wydaje mi się, że przy moim typie urody „girl next door style” nie wydobyłby ze mnie świeżości i radości, jak u aktorek opisywanych w dzisiejszym poście, raczej podkreśliłby mankamenty i (przepraszam, jeśli tym określeniem kogoś obrażę) i takie „rozmemłanie”. Poza tym takie dziewczyny z sąsiedztwa zawsze kojarzą mi się z optymizmem, serdecznością, szczerym i szerokim uśmiechem- mi tego brak niestety.

    • Maria Autor wpisu

      No tak, to raczej nie są osoby, które mają jakieś czarne myśli, bo byłoby to od razu widać po stroju. A ja Ciebie uważam za bardzo serdeczną osobę :)

    • czekolada72

      Ja nieco inaczej, Cameron Diaz i Jennifer Garner to jaky to ujac – „podstawa” stylu, z tych wymienionych dzis w blogu, ale Katie Holmes jest dla mnie sztuczna do bolu, a jej styl przestudiowany do granic mozliwosci. w niej nie ma nic – wg mnie oczywiscie – naturalnego.

  6. aw

    No to wychodzi na to, że prawdopodobnie jestem dziewczyną z sąsiedztwa (a marzy mi się brak sąsiadów :P ). Chociaż na specjalne okazje niespecjalnie się stroję, raczej unikam specjalnych okazji jak mogę. :D
    Niemniej większość rzeczy ze zdjęć chętnie bym na siebie wrzuciła, poza niektórymi butami i torebkami, ale torebki, jak już kiedyś pisałam, to w ogóle nie moja bajka. Tak czy siak te sweterki, proste dżinsy to jest to. I po co więcej w życiu kombinować? :D
    Swoją drogą Shailene Woodley ładnie wygląda na tym zdjęciu. Widziałam ją w filmie „Gwiazd naszych wina” (marnawy niestety), a w pierwszej chwili w ogóle nie skojarzyłam, dopiero jak wygooglowałam z myślą „ależ ładna niewiasta”. Długie włosy i taki kolor chyba jej służą. Zresztą zestaw z nią powiązany chyba podoba mi się najbardziej. Muszę się kiedyś rozejrzeć za taką kamizelką.

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo oryginalny typ urody ma SW, troszkę mi się kojarzy z Alicją Bachledą Curuś. Mimo, że ta aktorka jest bardzo dziewczęca to ja zawsze łapię się na tym, że myślę e jest o wiele starsza niż w rzeczywistości. Takie trochę to przeciwne do dziewczęcości, no nie wiem sama.

  7. Ewa Wiktoria

    Czasami jestem dziewczyną z sąsiedztwa. Zwłaszcza zimą pod kurtką (ha ha ha). W pracy mam uniform więc jak przykrywam ubiór wierzchnim okryciem,to właśnie tak się wtedy noszę. Spodnie, shirt plus sweterek. Z wybranych aktorek najbardziej podobają mi się zestawy pierwszy i ostatni.

    • Maria Autor wpisu

      No akurat mi też się one najbardziej podobają i chyba też wpływ na to ma fakt, że te aktorki mają ciemne włosy :)

  8. Panna M.

    Ucieszyłam się strasznie, że postanowiłaś opisać styl „girl next door” ;) bo sama taką dziewczyną z sąsiedzctwa, chcąc, nie chcą jestem, a to wszystko za sprawą bardzo dziewczęcej urody i niskiego wzrostu. Mimo 20 lat na karku ludzie na ulicy nadal biorą mnie za nastolatkę, zwłaszcza jak się nie umaluję ;)

    • Maria Autor wpisu

      Szczęściara z Ciebie. Baby face :) Używaj tej cechy jako atutu i nigdy na siłę nie rób się na poważną – takie jest moje zdanie.

      • Panna M.

        Hmm. W sumie to nie chcę się postarzać, bo z pewnością byłoby to bardzo sztuczne. Chociaż ostatnio trochę kombinuję ze stylem gamine (dzięki Twoim notkom na ten temat, także dziękuję :D ), więc ubieram się niby na luzie, ale z nutką elegancji. Chcąc nie chcąc, trochę mi to dodaje lat, ale czuję się idealnie w ubraniach w takim stylu ;)

      • anna sa

        Wezmę sobie do serca tą radę :-) Ja mam 26 lat i też często pytają o dowód. A jak chciałam ochrzcić dziecko (ok. rok temu) usłyszałam od proboszcza w pierwszej chwili: „Dziecko! i Ty masz dziecko?” Myślałam o tym, „by robić się na poważną” na pewno w kilku momentach mojego życia (np. po urodzeniu dziecka, by stać się stateczną mamuśką :-P). Ostatecznie i tak wybieram trampki, niebieskie jeansy, t-shirty czarne, białe i w paski. Na wierzch jakiś sweter, bluza + skórzana kurtka. Lubię szale i chusty. Włosy długie, blond luźno puszczone lub wygodnie związane. Makijaż delikatny lub brak. Ulubione elementy biżuterii to duży zegarek, delikatne pierścionki i długie wisiorki. Nie przepadam za kwiatkami i koronkami. Chyba największym moim atutem jest uśmiech, jestem spontaniczna i nie lubię narzekania ;-) Prawdopodobnie wpisuję się więc w estetykę GND. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za tego bloga :-)

    • makate

      Och tez tak mam. Niski wzrost plus dziecięca twarz bez makijazu=i człowieka pytają o dowod:D

      • Joanna

        Ja niska nie jestem ćwierćwiecze stuknęło, a przy okazji ostatniej kradzieży dokumentów nie mogłam kupić nawet cydru w sklepie, bo nie miałam się czym wylegitymować. I nawet gdy się umaluję, to mnie pytają o dowód. ;-) Obce osoby myślą, że mam maksymalnie [!] 18 lat, a najpewniej 16. Blisko dekadę mniej! ;)

  9. simplife.pl

    Wybieram Katie Holmes, łącznie z fryzurą :)

    • Maria Autor wpisu

      Tak, ja lubię boby, ale Katie Holmes zdecydowanie najładniej wygląda w długich włosach.

  10. Biurowa

    Ja jestem panią 40+ i też w weekendy tak się ubieram np. idąc do sklepu po bułki :)

    Czyli jednak dobrze kojarzyłam z tym stylem Brendę z Beverly Hills 90210 :)

    • Maria Autor wpisu

      Eh, tu chyba nie ma źle i dobrze. Po prostu mamy podobne skojarzenia. Teraz się wszystkie lachony znowu robią na Brendę, wszystko wraca :)

  11. Es

    W tym stylu podobają mi się pojedyncze elementy: buty Katy Holmes, espadryle TH. Po dłuższych przemyśleniach doszłam do wniosku, że zdarza mi się czasami ubrać w tym stylu, ale się z nim nie identyfikuję.

    • Maria Autor wpisu

      Bo to też styl tego rodzaju, że można nawet nie wiedzieć o nim dopóki pewna Marysia nie opisze, hehe :)

  12. Avarati

    Musiałabym wyrzucić jedwabne sukienki, egzotyczną biżuterię, skórzany płaszcz, ramoneskę, militarne buciory… za dużo jak dla mnie ;) Wolę jednak nie być dziewczyną z sąsiedztwa. Chociaż stylizacja Katie Holmes jest bardzo, bardzo inspirująca (głównie ze względu na ten szal i eleganckie półbuty ;) Również wyśmienicie prezentuje się Cameron Diaz – to bardzo fajna i niewyzywająca stylizacja – szorty i koszula, jakże proste i genialne!

    • Maria Autor wpisu

      Nie nie, tego stylu nie bierzmy dla Ciebie pod uwagę, bo się zamotamy, hehe.

      • Avarati

        Masz rację, za dużo wyrzeczeń ;) Ten styl nie pasuje do mnie ;) No, chyba, że jak jestem w domu i mam na sobie wygodny t-shirt i bawełniane spodenki ;)

  13. Karolina

    dla mnie taką next door jest Madonna w teledysku „papa don’t preach’ ;)

    • Maria Autor wpisu

      Coś w tym jest, pięknie wygląda w tym teledysku. Zwłaszcza w skórze i paskach. Taka łobuziara w sumie dla mnie bardziej :)

  14. pstra matrona

    Ten styl to moje totalne absolutne przeciwieństwo o ile z każdego stylu coś w sobie mogę znaleźć tak tutaj zupełnie nic. Nie za sprawą poszczególnych ubrań ale ogólnego podejścia czyli postawienia na normalność, zwyczajność, ubieranie się a nie stylizowanie, ale też pozostawanie modnym mimo nie wyróżniania się. Ja o ile nie umiem określić swojego stylu w sensie czy jest bardziej kobiecy czy męski, nowoczesny czy retro do jakich lat nawiązuje itp. to na pewno jego podstawa to niezwykłość, oryginalność, nie modność i stylizacja w każdym najmniejszym elemencie minus urok kobiecość i seksowność plus efekt pewnej obecności i dystans prawie wyniosłość taki styl -wysoka wieża z kości słoniowej umieszczający mnie z dala od jakichkolwiek sąsiadów. Istotna jest też dla mnie pewna nieuchwytność i niemożność przynależenia jakiegoś mojego stroju do konkretnej kategorii jak romantyczny rockowy czy cokolwiek, żeby broń Boże nie mieć sąsiadów. Jestem więc „dziewczyną bez sąsiedztwa ”

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo fajnie napisane, ale czy to nie oznacza, że jesteś niezrozumiana? W sensie czy inność to jest to co chcesz, by inni widzieli w Twoim stylu przede wszystkim? Czy jednak są jakieś ważniejsze dla Ciebie cechy, które chcesz eksponować?

      • pstra matrona

        Zapewne często jestem, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Dla mnie najistotniejsze jest kreowanie swojej estetyki malarskości operowania kolorem i rzeźbiarskości formy. Jestem artystką i strój jest miejscem gdzie mogę to ćwiczyć, ale poza spójnością estetyczną czy po prostu pięknem równie istotna jest tu oryginalność żeby to co robię było w jak największym stopniu twórcze a jak najmniej odtwórcze. Jednak dzięki temu postowi uświadomiłam sobie, że równie ważne jest dla mnie budowanie dystansu i niedostępności. Bardzo zależy mi na tym żeby nie być sexy, a będąc ubraną bardzo dziwnie mogę wyeksponować sporo swojego bardzo zgrabnego ciała i nadal sexy nie być. Dziwność jest genialną zasłoną przed światem. Kiedyś walczyłam z napastowaniem seksualnym w czarnej dzielnicy Girony i próbowałam przebierać się za szarą myszkę, nie malować, oszpecać, ubierać po islamsku i nic nie działało, aż przyszła zima i wyjęłam swój bardzo zgrabnie skrojony złoty płaszcz. To zwykły trencz ale jest dziko intensywnie złoty i noszę do niego szal z piór. Podziałało natychmiast, nikt nawet nie gwizdnął stałam się dziwolągiem. Na koniec napiszę, że mam urodę małej słodkiej azjatki z dużym biustem- zbudowanie dystansu strojem nie jest łatwe.

        • Maria Autor wpisu

          Bardzo mnie zaciekawiłaś samym opisem. Czy możesz podlinkować jakieś swoje prace? Oczywiście jeżeli masz jakąś stronę? Czym się zajmujesz?

          • pstra matrona

            Zajmuję się teatrem więc nie mam zdjęć mogę ci podesłać jakie filmiki w przyszłym tygodniu jak odzyskam mój biedny chory komputer (nie ma ich na youtoube bo jest sporo nagosci). Miałam też modowy epizod, którego nie mam czasu teraz kontynuować, ale tu jest link do bloga z moimi dawnymi pracami http://pstra-matrona.blogspot.com/

            a tu ja w moim odstraszającym złotym płaszczu dorwana przez ludzi od street faschion (jeszcze przed znalezieniem boa z piór)

            http://1.bp.blogspot.com/-ZpODeTnoEyI/UVLBDULXt_I/AAAAAAAAEFg/TMCVTKce0z0/s1600/IMG_4276.JPG

            • kreska soft summer

              Nigdy bym nie pomyślałam po opisie, że mi się spodoba, ale tak – świetny ten złoty płaszcz i czerwone dodatki. Buty i torba też, choć zupełnie nie mój styl.

              • pstra matrona

                Dzięki

            • allegra_walker

              Wyglądasz REWELACYJNIE! (ale sama pewnie o tym wiesz) Zdumiewające, że taki – w moim odczuciu bardzo kobiecy i atrakcyjny – strój może odstraszać zaczepki, ale jeśli tak jest, to tym lepiej. Prawdopodobnie za to damskie głowy odwracają się za Tobą z podziwem i/albo zazdrością :-)
              A czy możesz napisać, jak sobie radzisz w lecie z tym, żeby odsłaniać, a jednocześnie tworzyć dystans?

              • pstra matrona

                Dziękuję ☺ Wiesz pracownicy fizyczni z Ugandy w małym katalońskim miasteczku mogli być nieco zdziwieni. Ze swojej letniej szafy nie jestem jeszcze do końca zadowolona. Często noszę welur, który jest bardzo lekki i przewiewny a daje bardzo wieczorowy i nietypowy latem efekt do wielu sukienek doszywam bardzo długie czarne, jedwabne frędzle, mam też piękną sukienkę ze złotego brokatu po babci, krótką w stylu Twiggy. Ale chyba najlepiej czuje się w sukience Fanfaronady całej pokrytej filcowymi kolorowymi wycinankami ludzików. Jest bardzo krótka i chłodna, a jednocześnie przypomina prawie rzeźbę. Niestety nie mam żadnych zdjęć. Chciałam kiedyś nawet założyć bloga, ale nie ma mi kto ich robić, a moje przygody z samowyzwalaczem dają marne efekty.

                • Anna intensywnie zimowa

                  Jesteś niesamowita. Będąc antytalentem plastycznym, przed Twoim talentem chylę czoła.

  15. Lincori

    Wypisz wymaluj ja! No dobra, może poza małymi szczegółami ;) Ale każdy z tych zestawów po pewnych modyfikacjach mogłabym założyć. W pierwszym wymieniłabym sweterek/bluzę (nie lubię takich pod szyje, wolalabym jakiś dekolt). W drugim spodnie na proste nogawki i na pewno buty. Trzeci śmiało mogę założyć w całości, chociaż wybrałabym raczej gładką bluzkę niż w jakieś takie wzorki. W czwartym kompletnie nie widzi mi się kamizelka i torebkę bym zmieniła, tak jak i w ostatnim – inna torebka i buty. Tak więc można powiedzieć, że mam trochę z „girl next door” ;)

    • Maria Autor wpisu

      No wiesz, na pewno nie jest powiedziane, że tylko tak można interpretować ten styl jak ja to robię. Przede wszystkim ma być prosto, bez zbytniego zastanawiania się i czasami nawet trochę banalnie :)

  16. ika

    Kocham, kocham, kocham Cameron Diaz. Za styl, role i w ogóle za całokształt. Zawsze wygląda na luzie ale sexy :D Ja pomału odchodzę od tego stylu, wolę smart casual. Ale na luźny dzień jak najbardziej.

    • Maria Autor wpisu

      Fajna, fajna. Wiecznie uśmiechnięta, z dystansem, chyba się z nią nie można nudzić :)

  17. Sali

    Ja dziwnie czuję się tak mam wyglądać tak zwyczajnie zawsze musi być to „coś”.Myślę ,że parę moich zestawów np bluzka w paskplus dzinsy ale bez glanów już by się to nadawało na zwyczajną dziewczynę.

    • Maria Autor wpisu

      Bo też trzeba pamiętać, że zwyczajny można różnie ugryźć. Dla mnie jest na przykład różnica między normcorem i girl next door. A nawet french chic może być zwyczajny i to tez jest super :)

  18. makate

    Z tym stylem najbardziej łączą mnie emocje – postrzegam dziewczynę z sąsiedztwa jako naturalną, fajną kumpel kę, z poczuciem humoru, z dystansem,, która nie chce przesadnie skupiać się na swoim wyglądzie (choć oczywiście nie jest niechlujna czy zupełnie niezadbana). I tak samo ja postrzegam siebie, a w każdym razie to bym chciała pokazywać sie innym. Za to środki wyrazu do tego celu mam nieco inne-musialabym wyrzucić z szafy trochę kolorów żeby być jak next girl. I mniej chodzić w sukienkach;)

    • Maria Autor wpisu

      Eee, sukienki są spoko, wręcz wskazane są. nie jakieś fikuśne, tylko na przykład jeansowe albo takie proste na cieniuśkich ramiączkach – tak to widzę, trochę lata 90-te :)

      • makate

        A to jednak jestem bliżej niż sądziłam ;) teraz jeszcze doszłam do wniosku, że są takie dni gdy mam ogromną ochotę na ten styl i takie gdy dużo bardziej chcę się czymś wyróżnić. Bywają dni, ze nastrój jest dla mnie kluczowy przy doborze stroju :D

  19. Nina Wum

    Bardziej na prawo de mnie jest chyba tylko słodka romantyczka. A poważnie – najbardziej na świecie lubię zaznaczać swoją obecność, wyskakiwać z tłumu. W takie poczciwe ciuszki ubierałabym się tylko uczestnicząc w programie ochrony świadków. Bycie ” zwyczajną” nigdy nie jawiło mi się zaletą. Zwyczajna to dla mnie – taka, której nikt nie zapamiętuje. Którą łatwo zastąpić dosłownie kimkolwiek.
    Z drugiej strony: gwiazdy kina być może znajdują w tym bezpretensjonalnym stylu wytchnienie po tych wszystkich napuszonych kreacjach, które muszą obnosić na czerwonych dywanach?

    • Maria Autor wpisu

      A no widzisz, a ja z kolei patrzę inaczej. Gdybym miała takie skrajności sobie przeciwstawić to normalnie wybrałabym też przesadną oryginalność od niezauważalnej zwyczajności. Tylko, że mam wrażenie, że teraz mamy takie czasy, że ta zwyczajność przemieniła się właśnie w ekspresję, a nadmierna ekspresja przestaje już kogokolwiek dziwić.

      • Nina Wum

        Ha, widzisz, ja bywam przesadnie oryginalna ( nie zawsze mam na to siłę, nie zawsze mi się chce) i regularnie dostaję wtedy od otoczenia sygnały, że to widać i że się podoba. Mój ulubiony komplement brzmi „ja bym czegoś takiego nie włożyła, ale tobie w tym świetnie.”
        Grzeczne, uśrednione ciuchy stanowią idealne tło dla wyrzeźbionych ciał i przyjemnie harmonijnych rysów twarzy gwiazd czy gwiazdek. Ale autentyczną zwykłą dziewczynę ze zbyt cienkimi brwiami, garbatym nosem, krzywymi ustami, zbyt krótkimi lub krzywymi nogami, jednym cyckiem bardziej ( rozumiesz, o co mi chodzi) – pogrążą w anonimowość. Paradoksalnie, trzeba może nie wybitnej, ale na pewno jakiejś urody, żeby móc sobie pozwolić na tak banalny styl ubierania i nie stopić się przy tym ze ścianą. Ekstrawagancja jest znacznie łaskawsza dla osób o powierzchowności typu: „nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba.” A większość kobiet nie jest ani naprawdę piękna, ani bezsprzecznie brzydka.

        • Nina Wum

          P.S: Najbardziej odstręcza mnie od „girl next door” fakt, iż osoba ubrana w tę mańkę sprawia wrażenie strasznej nudziary. Moja pierwsza myśl” „Czym się taka może interesować? Pewnie uwielbia komedie romantyczne. Blech.” :D

          • aw

            To dobrze budzić takie skojarzenia. Ma się z głowy ludzi, którzy zakładają gust filmowy na podstawie włożonego przez kogoś swetra. :P
            W sumie teza, że pogrążenie się w anonimowości jest takie bardo złe jest też dla mnie dyskusyjna. Nuda i anonimowość są bardzo przyjemne w tak przyziemnych sprawach jak ubiór. :D

        • Jorun

          Racja pod warunkiem że dla kogoś priorytetem jest wyróżnić się z tłumu. „Dress to impress” nie jest moim mottem. Znam swoją wartość i nie muszę jej udowadniać wyglądem, wręcz przeciwnie, taki ciągły mus by pokazać się, imponować, intrygować traktuję jako ograniczenie. Jeśli ktoś pomyśli że jestem nudna i banalna, to…niech sobie myśli, co mnie to obchodzi:)

          • iwona

            chciałam to napisać pod poprzednim wpisem, ale tu bardziej pasuje.
            Kiedyś żyłam w przekonaniu, że mieć styl to wyróżniać się, zwracać uwagę, być unikatowym, wszystkim szczęki opadają. Ostatnio mówiąc brzydko zlałam to, postanowiłam ubierać się tak jak lubię, bez potrzeby oceniania w lustrze, czy zrobię na kimkolwiek wrażenie. Uczucie spokoju bezcenne.

            • Jorun

              Tak, spokój wypływający z akceptacji siebie jest cudowny, tylko szkoda że tyle lat mi to zajęło…muszę się zastanowić jak wychować córki żeby nie przejmowały się tak bardzo co inni powiedzą o ich wyglądzie. Choć to może być trudne, chyba każdy przez to przechodził, zwłaszcza jako nastolatek ;)

        • zagubiony omułek

          a mi się wydaje zupełnie odwrotnie; wiele dziewczyn uważając się za zbyt przeciętne albo niewystarczająco ładne nadrabia strojem, podczas gdy tak naprawdę mają w sobie coś, co widać dopiero gdy założą zwykły t shirt i jeansy. ekstrawagancki styl sprawia, że nie patrzymy na człowieka, tylko na ubrania, można się za nim ukryć. gdy poznaję osobę mocno wyróżniająca się strojem to zazwyczaj nie zadaję sobie trudu żeby zapamiętać jej twarz – pamiętam w co jest ubrana.

          • Jorun

            Masz rację, że łatwiej się czasem ukryć w stroju, najlepiej jak jest to jakiś mundur/fartuch, wtedy już mało kto zwraca uwagę na resztę;)

  20. pilar

    ten styl to wg mnie bardziej „kobieta z sąsiedztwa”. „dziewczynę z sąsiedztwa” wyobrażałam sobie w bluzie, legginsach/krótkiej spódniczce i tenisówkach w kwiatki :) tak troche sieciówkowo i na lata 90′.
    zestaw 4 jest super!

    • Maria Autor wpisu

      Wiem doskonale o co chodzi. Bo też pewnie masz na myśli ten nurt filmowy o high school albo życiu w amerykańskich akademikach albo ogólnie o nastolatkach. Ale dziewczyna to bardzo umowne określenie :) W zasadzie to ja też czuję się dziewczyną, może nie z sąsiedztwa, ale dziewczyną :)

  21. natalia

    I ja zgłaszam się jako następna dziewczyna z sąsiedztwa:) Styl ubierania się zgadza (dżinsy, sweterki-kardigiany, t-shirty, wygodne buty np.baleriny) a i to odczucie normalności, nieprzekombinowania i bycia ,,w porząsiu” (że się tak wyrażę ) w oczach innych też daje mi się odczuć. Mnie także postrzegają inni jako młodszą niż jestem i w sklepach o dowód pytają, tylko mój mąż uważa ze powinnam częściej wkładać bardziej kobiece sukienki czy szpilki a mi pasuje je założyć tylko na jakieś mniejsze lub większe okazje.

    • Maria Autor wpisu

      To może też masz w sobie coś z chłopczycy. Ale macie fajnie z tymi pytaniami o dowód, chciałabym też kiedyś takie usłyszeć :)

      • natalia

        fajnie, niefajnie, nie wiem… raz nie miałam dowodu to mi nie sprzedali:P

  22. natalia

    ps. mam pytanko, jak sądzisz jakim typem urody jest shailene woodley? Ciekawa jestem czy dobrze ją sklasyfikowałam:)

    • Maria Autor wpisu

      Hm, nie analizowałam jej, ale jak tak patrzę po zdjęciach to bardzo mi się podoba w czerni. Tak nie na 100%, ale bym się przybliżała w rejony intensywnej jesieni.

      • natalia

        Jesli rzeczywiście S.W to intensywna jesień to muszę po raz kolejny przeczytać bloga jeszcze raz, ale zrobię to z przyjemnością:)stawiałam na stonowaną jesień

  23. elam

    Sposób ubierania, jak mi się wydaje, większości kobiet na polskich ulicach. Mój też (choć Shailene Woodley zabrałabym jedynie torbę). Nie wiem czy taki wygląd (nie mówię tu o kobietach ze zdjęć) wynika ze świadomego wyboru, czy raczej z nieśmiałości lub postawienia na funkcjonalność i wygodę. Na przykład fryzury. Patrząc na zdjęcia widzę rozpuszczone lub swobodnie upięte włosy. Ja też noszę je rozpuszczone. I wynika to z wygodnictwa, suszę włosy suszarką, fryzura musi „zrobić się” sama. Nie chcę mi się zajmować ich układaniem. Inna sprawa, że aby taka fryzura naprawdę korzystnie wyglądała musi być dobrze obcięta ;)
    Wracając do mnie, lubię bardzo sukienki i spódnice, w większości dzianinowe (ale mam też np. koronkowe) więc nie mogę się całkowicie utożsamić się z opisanym stylem, który w moim przypadku najlepiej określałby zlepek dwóch, pozornie sprzecznych określeń – wygoda i elegancja :)

    • Maria Autor wpisu

      Ooo, wygoda i elegancja, ja tego bym się nawet doszukała w tym stylu. Bo mimo, że ma być komfortowo to nie ma mowy o niedbalstwie, albo łażeniu w dresie np.

      • elam

        Masz rację, w tym sensie można się tu doszukać elegancji i ja to całkowicie popieram :)

    • Jorun

      Teraz bardzo modne są lata 90 więc może stąd to wrażenie że ten styl jest wszędzie. „Girl next door” mieści się bardzo w estetyce tamtej dekady. Ale czy większość Polek faktycznie tak się ubiera – nie wydaje mi się. Nie wystarczy włożyć na siebie przypadkowych ciuchów żeby być dziewczyną z sąsiedztwa. Poza tym cechą tego stylu jest naturalność i świeżość, a akurat tego to na ulicach za bardzo nie widzę (pomijając bardzo młode osoby, ale wiadomo, to przywilej wypływający z wieku;))

      • elam

        Mieszkam tuż przy miasteczku akademickim, spotykam dużo studentek, być może to ma wpływ na moją ocenę.

  24. kreska soft summer

    Taki styl codzienny, poza pracą, gdzie raczej klasyczny – jeśli o mnie chodzi. Nigdy nie myślałam, że to jakiś styl. Ale na pewno mam jeszcze ciągoty do ubierania się na szarą myszkę, ciuchy postarzające, czasem jakbym daltonistką była itd.

    • Maria Autor wpisu

      Girl next door się stroją, tylko raczej nie na co dzień. Ale strojąc się na pewno myślą o tym, żeby zrobić jak najlepsze wrażenie.

  25. Izabella

    Cytując Cię Mario „To raczej odczucie, emocje, pewien całościowy obraz kobiety.”, bardzo podoba mi się to, co reprezentują sobą dziewczyny z sąsiedztwa, ta atmosfera, która wokół się nich wytwarza. W pewien sposób mnie fascynują. Sama jestem z zupełnie innej bajki, do końca nie wiem jakiej, ale nie o tym ;)
    Styl? Sama dążę do podobnego, ale nie do końca. :D Podoba mi się naturalność, prostota, normalność.. Do pełnego zachwytu brakuje mi jakiegoś pazura, elementu, który nada całości charakteru, ale jej nie przytłoczy i nie wysunie się na pierwszy plan. Np, mocne, sznurowane botki do delikatnego swetra i jeansów, jaskrawy manicure do pastelowej całości, czerwony szal do szarego t-shirta, kilka brzęczących bransolet do jak najprostszej całości, szpilki do codziennego zestawu i niedbałej fryzury. W jakiś sposób (przynajmniej według mnie ;) ) ociera się to o styl girl next door, ale to już nie jest to.

    • Maria Autor wpisu

      Rzeczywiście ociera się, bo jednak przez nadanie stylowi jakiejś charakterności i zindywidualizowanie go na pewno pozbawiamy się typowości, która jest najważniejszą cechą tutaj. Ale ogólnie wszystkie te pazury, które wymieniłaś są bardzo fajne :)

  26. Marta

    Fajne te wszystkie dziewczyny, miło się na nie patrzy – tak po prostu miło, nie z podziwem, nie z uwielbieniem, po prostu człowiek się uśmiecha patrząc na ich fotki :)
    Dołączam do fanek lajfstajlu Jennifer Garner – i podoba mi się także to, że jakich zdjęć zrobionych jej przez paparazzi w sytuacjach prywatnych nie widziałam, tam zawsze Jen jest otoczona swoimi dzieciakami, a pod pachą dzierży torby z wystającymi szczypiorkiem i bagietkami :D

    • Maria Autor wpisu

      Tak, super babka, wydaje się mieć bardzo szczery uśmiech :)

  27. Deva

    W odpowiedzi na ostatnie pytanie. Ja? Musiałabym zmienić wszystko!

    • Maria Autor wpisu

      No tak, to nie jest dla charakternych indywidualistek styl :)

  28. gosza

    żeby ten styl wyglądał dobrze w żadnym wypadku nie może być niedbały…. twarz musi mieć delikatny makijaż, ubranie mimo że może się wydawać zwykłe musi dobrze leżeć i być niezłego gatunku i wtedy dziewczyna z sąsiedztwa wygląda świeżo a jednocześnie porządnie…

  29. Agn

    P.S. – nie wiem, co się zmieniło, ale czyta się o niebo lepiej :) !

  30. Kusterkowa

    Jennifer Lawrence wygląda akurat na tym zdjęciu tak strasznie, że przez 5 minut się wlepiałam w to, co ona na siebie założyła. :p

  31. zagubiony omułek

    dla mnie girl next door to bardziej typ urody plus urok osobisty niż ubrania. wtedy nawet gdy występuje w eleganckiej sukni na czerwonym dywanie nadal widać ze jest to dziewczyna z sąsiedztwa.

    na hasło girl next door w pierwszej kolejności do głowy przychodzi mi kirsten dunst :) a z ubrań – vansy i szara bluza z logiem uniwersytetu. ubrania z GAPa i linii LOGG w H&M.

    jennifer lawrence jest dla mnie totalna girl next door ale tu wygląda jakby przebrała się za zespół abba :P

  32. viosna

    Choć styl „girl next door” zdecydowanie kojarzy się z ameryką, tamtejszym licealnym życiem, to wydaje mi się, że doskonale pasuje do typowo słowiańskiej urody- okrągła, ładna buzia, o regularnych, dość banalnych rysach, włosach jasnych (ale nie platynowych).
    Zdarza mi się na co dzień tak ubierać, w dni wolne od pracy, ale jednak nie „czuję” tego stylu, nie odbieram go jako swojego, choć wiele elementów z powyższych strojów bym skradła, a niektóre stylówki wzięła w całości. Ale to trochę tak jak piszesz- ogólne odczucie, a nie styl sam w sobie, więc ja się jakoś z tym ogólnym odczuciem nie utożsamiam:).

  33. Anka

    To nie ja. Nawet jak ubieram się zwyczajnie to nigdy nie będę ja, bo trzeba mieć to w sobie. Niby jestem naturalna, nie maluje się mocno, naturalne włosy, kolor, fryzura, raczej płaskie buty. Nie lubie czuc się wystrojona, nawet na imprezie. Lubię czuć, że ubranie jest moją drugą skórą, a nie ciałem obcym. Lubię tez etniczne dodatki, mocne elementy, intensywne dramatyczne kolory, wielkie naszyjniki i torby

    • Carrie

      Anka, mam podobnie. Typ urody i figury sprawia, że jak jestem ubrana zwyczajnie to wyglądam źle. Moi bliscy mówią, że ten zwyczajny styl to u mnie abnegacja. Cóż warunki zewnętrzne mnie stylistycznie zdeterminowały :D

  34. anna sa

    Gdy myślę o girl next door, od razu przed oczami mam większość bohaterek granych przez Sandrę Bullock :-)

  35. Bet

    Zastanawiam się, czy można być * dziewczyną z sąsiedztwa* i mieć przy tym własny, oryginalny sty ??? Lubię ten styl, dobrze się w nim czuję, jednak mam wrażenie, że się rozmywam i wciąż tęsknie za czymś co by mogło mnie wyrazić :-) proszę o jakąś podpowiedź Mario :-)
    Pozdrawiam :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x