Poradnik

Styl dla mam

Tym komentarzem, Kasia zainspirowała mnie do stworzenia dzisiejszego wpisu:

Ja mam taki problem – troje małych dzieci i świat kręcacy sie wokół kuchni, piaskownicy i tym podobnych miejsc. Uwielbiam kobiecy styl, trochę klasyki, trochę retro i folku, ale taki strój średnio sprawdza sie na co dzień. Zastanawiam sie, jak zbudować sensowną, nieprzeładowaną garderobę dla kogoś takiego jak ja, kto czasem przebiera się kilka razy dziennie, nie chce chodzić w przysłowiowych dresach i starych tiszertach, a jednocześnie nie może sobie pozwolić na noszenie ukochanych ciuchów, perełek na co dzień…

Chciałabym oprzeć się na swoich doświadczeniach i jednocześnie sformułować w miarę uniwersalną metodę budowania garderoby dla mamy. Wiadomo, że nie jest to jedyna słuszna metoda, ale może komuś wyda się moje spojrzenie pomocne. Liczę oczywiście na konstruktywne jak zwykle komentarze, być może będą one inspiracją do jeszcze jednego wpisu na ten temat i spojrzenia na styl dla mam z jeszcze innej strony.

Szukamy stylu dla mamy – kobiety, która niedawno urodziła, ale też takiej która spędza czas na pilnowaniu dzieci w różnych warunkach: w domu i poza domem. Musi być przede wszystkim wygodnie, ubranie nie powinno krępować ruchów i nie powinnyśmy myśleć o tym, czy się przypadkiem nie poprawiać, czy coś się nie gniecie lub nie wystaje.

W trzech krokach:

1. Uprościć bardzo paletę. Wybrać sobie kilka barw, najlepiej poruszać się w obrębie neutrali na początek. Ja wybrałam czerń, biel, szarość, niebieski i srebro. Potem rozwijać sferę kolorów, dodając nie więcej niż dwa naraz ulubione kolory.

2. Stworzyć uniform, uwzględniając to jak wygląda sylwetka. Ja założyłam, że po ciąży najbardziej problematyczną sferą jest brzuch, tak było u mnie – potrzebowałam, by ubranie było luźne w środkowej części sylwetki.

3. Dostosować charakter ubrania do sytuacji i upodobań, na pierwszym miejscu stawiając wygodę. Określić styl. Ja wybrałam trzy style, które uważam za najczęstsze: sportowy, rockowy i elegancki. Można oczywiście wybrać kompletnie inne style, ważne by podejść do budowania garderoby systemowo.

Naszym zadaniem jest więc stworzenie trzech uniformów, które nadają się dla kobiet aktywnych, mimo, że spędzających dużo czasu w domu, z uwzględnieniem problematycznego brzucha i potrzeby nieskrępowanych ruchów. Nie ma tu miejsca na przesadzanie, musi być prosto, nie można za dużo kombinować. Ubieranie się ma być wręcz „bezmyślne” – wstaję rano, wyciągam górę, wyciągam dół i jestem gotowa.

STYL SPORTOWY

Prosty i w swojej banalności najlepszy właśnie zestaw: tunika i legginsy. Bardzo mnie to boli, kiedy w telewizji śniadaniowej, styliści przekonują, że tylko zaniedbane kobiety się tak noszą. Powiem szczerze, że wkurza mnie to do tego stopnia, że już po prostu nie oglądam niczego, co z modą związane w tv. Jeżeli tunika jest nieprzekombinowana: gładka lub w paski i nie jest „rozlazła”, a legginsy są długie, nie pstrokate i nawiązują kolorem do tuniki to prawie zawsze będzie to wyglądać dobrze. Najlepiej młodej mamie proponować ubranie z którego wystają boczki i dołożyć do tego szpilki… Legginsy powinny być kryjące, żeby przy unoszeniu tuniki do karmienia czuć się swobodnie. Trampki w spokojnym kolorze do tego i luźny, obszerny kardigan są dla mnie naturalne. Nie proponuję żadnego naszyjnika, ani kolczyków, bo dzieci uwielbiają się nimi bawić przy przewijaniu. Ale już ozdobny zegarek na nadgarstku będzie super. Torba dla mamy powinna być pojemna i na długim pasku. Ja sama bardzo rzadko noszę teraz swoją torbę, bo wszystko trzymam w torbie, która była w komplecie do wózka.

sportowa mamaŹródło zdjęć: modelka, czarny kardigan, listonoszka, srebrny zegarek, tunika w paski, legginsy, adidasy.

STYL ROCKOWY

Nie proponuję jeansów, bo talia i biodra nie mają tych samych wymiarów na przestrzeni kilku miesięcy, a nawet tygodni. Swoje pierwsze, kupione po ciąży jeansy, ponosiłam może przez miesiąc, z czego może tydzień układały się tak jak w przymierzalni, a potem wyglądały jak biodrówki i wymagały paska. Na szczęście jest coś takiego jak jegginsy – czyli legginsy udające jeansy. Na górę zakładałabym t-shirt z nadrukiem w rockowym stylu. W kolażu umieściłam martensy, bo dla mnie to chyba najwygodniejsze skórzane botki, ale fajnie wyglądałyby tutaj też niezawiązywane botki motocyklowe: coś takiego. Wyraziste bransoletki jako biżuteria nawiązują kolorem do butów. Jako okrycie wierzchnie standardowa kurtka z kapturem.rockowa mamaŹródło zdjęć: Miley Cyrus, czarna koszulka, jegginsy, kurtka z kapturem, bransoletka, listonoszka, martensy.

STYL ELEGANCKI

Dla mnie spodnie materiałowe są bardzo wygodne, chociaż elegancki styl kojarzy się na ogół z nadęciem. Bawełniana, długa koszula i spodnie (nawet z kantem), o ile będą miękkie i uszyte z przyjemnych materiałów mogą być komfortowe jak piżama. Uważam, że jeśli ktoś preferuje elegancki styl będzie dla niego oczywistym bieganie po dworze w takim zestawie. Nie trzeba przecież zakładać szpilek czy żakietu, można zastąpić je jeansową kurtką i baletkami albo wygodnymi oksfordkami. Nadgarstek zdobi minimalistyczna bransoletka. Na spacerach mijam różnie ubrane mamy i muszę powiedzieć, że większość jest zawsze ubrana z pomysłem, nie widać powyciąganych ubrań czy niedbałych fryzur. Może mam takie szczęście, a może po prostu media wbiły mi skutecznie do głowy jakiś stereotyp tego, że uroda i dbanie o siebie kończą się po urodzeniu dziecka (programy o metamorfozach zwłaszcza).

elegancka mama stylŹródło zdjęć: Olivia Palermo, jeansowa kurtka, listonoszka, baletki, koszula, spodnie, bransoletka.

Nie wiem jak Wy, ale ja tu widzę całkiem spójną garderobę. Jasne, że można zostać w obrębie swojego tylko stylu, ale można przecież też miksować ze sobą wszystkie te rzeczy, Elegancka koszula z powodzeniem może być połączona ze sportowymi legginsami i trampkami, a baletki można ubrać też do rockowego uniformu… Jeżeli kolory będą ograniczone, połączenie wszystkich rzeczy i przenikanie stylów będzie łatwe do zrobienia.garderoba dla mamyDla mnie taka ilość kolorów jest wystarczająca. Ale jeżeli dla kogoś jest to za mało, można rozszerzyć gamę. Zrobiłabym to w ten sposób, że wybrałabym na początku jeden kolor np. koralowy i zastąpiłabym poszczególne elementy w istniejących już uniformach. Garderoba poszerzona o np. takie baletki lub tunikę w dalszym ciągu będzie spójna, ale na pewno zyska na różnorodności.

Czekam na Wasze komentarze. Jakie czynniki mają wpływ na budowanie garderoby dla mam? Jakie kroje, inne niż tutaj podane, są przyjazne mamom? Jakich ubrań mamy powinny unikać i dlaczego?

KOMENTARZE

  1. Anka

    Ja bym zaproponowała sukienki maxi jeszcze. Są wygodne, bo długie i wcale nie muszą być obciskające w pasie. No i do sukienki to nie trzeba za dużo dobierać. Fajnie jakby były z dzianiny (nie gniecie się i można się czuć swobodnie). Na przykład taka:
    https://www.zalando.pl/benetton-sukienka-z-dzerseju-grey-4be21c04v-c11.html
    albo taka
    https://www.zalando.pl/naf-naf-mayou-dluga-sukienka-na521c0a5-q11.html
    do takiej sukienki płaskie buty, i można swobodnie rozkraczyć się w piaskownicy, jednocześnie czując się kobieco, ale nie czując się „pańciowato” ;)

    • Maria Autor wpisu

      Świetne, jednak to już trzeba patrzeć po okresie karmienia. Ja się teraz do spódnic przekonałam i do kopertowych sukienek. Już się nie mogę doczekać jak będę takie nosić, jak te z linków.

  2. gosza

    sukienka nie opinająca w szczególności na lato cy wiosnę chyba też est okay… nie mogłabym tak w samych spodniach…

    • Maria Autor wpisu

      Przy karmieniu to kopertowa tylko lub taka z luźnym dekoltem, ale jak mama nie karmi piersią to spoko, oczywiście :)

  3. magda

    Wspanialy wpis! Co prawda sama będę rodzić na przełomie czerwca i lipca, ale juz teraz zastanawiam się jak się ubierać, kiedy maluszek pojawi się na świecie. Mam też pytanie- kiedy (mniej wiecej, oczywiście) warto zacząć kupować sobie pociążowe ubrania?

    • Maria Autor wpisu

      Magda, wiesz co, ja przetrzymałam wszystko i troszkę się przemęczyłam w luźnych t-shirtach, bo byłam pewna, że waga dużo spadnie. Ale jeżeli nie przytyłaś mocno po ciąży to ja bym sobie kupiła coś od razu na Twoim miejscu, ale takiego bardziej uniwersalnego z myślą, że będzie noszone też po spadku wagi. Serdeczne gratulacje, a kto przyjdzie na świat – chłopczyk czy dziewczynka?

      • magda

        jakos bardzo nie przytylam, wiec postanowilam dac sobie chwile (2-3 miesiace) na dojscie do siebie, a następnie koniecznie zamierzam przejrzć swój stan posiadania. Czego brakuje- dokupić, co sie zniszczylo- wywalić.
        Dziewczynka :)

        • Maria Autor wpisu

          Bardzo rozsądny plan. Imię już wybrane?

          • Magda

            Oczywiście! Klara :)

            • Maria Autor wpisu

              Ale pięknie <3

              • Magda

                Dziękujemy bardzo :)

    • Natalia.M.

      A co się zmienia w sylwetce tak trwale, że nie można nosić tych przedciążowych? (termin mam 5.05, muszę to wiedzieć! :D )

      • magda

        niektórym kobietom bardzo rośnie biust, ale to raczej wymaga wymiany bielizmy, bo bluzki czesto są dość elastyczne

      • Jorun

        Mi się rozszerzyła miednica. Nie jakoś bardzo, ale na tyle że niektóre moje rzeczy sprzed ciąży stały się za ciasne. Poza tym nie wiem jak to możliwe ale mam stopy o rozmiar większe :)

        • agnieszka zajac

          Tez mam stopy wieksze! O pół rozmiaru, i juz raczej nie zmaleją ;/ To działanie relaksyny, wydzielajacej się w ciąży, by rozluźnić miednicę i umozliwić poród. I nie mam butów ;/ w żadne się nie mieszczę ;/ No i biodra mi lekko się rozjechały, nie mówiąc o brzuchu oraz wieeeelkich piersiach.

          • ewa

            U mnie wszystko wróciło jak przed ciążą, ale dopiero po półtora roku od urodzenia dziecka.

      • Maria Autor wpisu

        U mnie to brzuch. Jest taki smutny, że tak się wyrażę, teraz. Bluzkę sobie wolę kupić większą, nawet 40, żeby się tak nie opinała w tym miejscu.

        • magda

          kwestia brzucha chyba najbardziej mnie przeraza (nie żeby wcześniej był jakiś ekstra), chociaz juz wymyśliłam sobie plan naprawy :)

          • Katarzyna

            A u mnie po pierwszym dziecku została dużo większa miednica. Przedtem miałam 89 cm w biodrach, a potem już nigdy nie zeszłam poniżej 96 cm, nawet jak byłam bardzo szczupła. Teraz po drugim dziecku stówa :-) i tak już zostało. A, i noga o jeden rozmiar większa ????

        • viosna

          U mnie też stopa z małego/przeciętnego 41 na duże 41/42.

      • Dziadova

        Różnie bywa U mnie brzuch wrócił najszybciej, ale biust długo był wieeeelki, więc nie-dzianinowe rzeczy – aut. No i trochę mi się biodra poszerzyły, ale nad tym skaczę z radości :)

      • sila

        Zmieniają się proporcje ciała, nawet jak waga jest taka sama, to ciuchy już inaczej leżą. Głównie w okolicach brzucha i bioder. Ale muszę przyznać, że pewne rzeczy sprzed ciąży nadal noszę, niektóre dopiero teraz naprawdę fajnie leżą;).

        Ale to jest tylko moje zdanie, u każdej kobiety może być inaczej.

      • agnieszka k.

        ja przez pierwsze 2 miesiące miałam dużo większy biust, za to reszta ciała po 2 tygodniach wyglądała jak przed ciążą… ponieważ wcześniej miałąm mały biust i byłam generalnie wychudzona, to większość bluzek była jednak za ciasna, a w pasie mi gram nie został … także z tymi kilogramami po ciąży to na prawdę różnie bywa i zależy to również od budowy ciała i tego gdzie sie komu tłuszcz zbiera…

  4. Kinga

    Dziecka nie mam, kot opieki nie potrzebuje, w kuchni bywam rzadko, ale kocham wygodę i prostotę. Nosiłabym WSZYSTKO na co dzień (tylko spodnie, zamiast leginsów, ale też dobry pomysł w wypadku skaczącej wagi), a w torbie się strasznie zakochałam i dopisuję na listę przyszłych zakupów :)

    • Maria Autor wpisu

      Haha, fajnie. To znaczy, że nie jest mamuśkowato w negatywnym znaczeniu tego słowa :)

      • Kinga

        Pewnie, że nie jest. Zestaw drugi jest bardzo koncertowy, a w trzecim często chodzę na co dzień (w sensie koszula, materiałowe spodnie, balerinki, dżinsowa kurtka) i jest po prostu uniwersalny. Chyba że ja jestem mamuśkowata, hahaha :)

  5. K.

    Ja nie uznaję karmienia piersią w miejscach publicznych więc nie zwracałam uwagi czy góra jest rozpinana. Po domu nosiłam inne ubrania niż między ludzi tj. jakieś rozpinane koszule/tuniki.

    Wydaje mi się, że na samym początku to właśnie luzik – niemowlę bach do wózka a samemu można włożyć cokolwiek ze szpilkami włącznie jeśli ktoś lubi. Problem pojawia się kiedy dziecko zaczyna raczkować albo chodzić – wtedy przydadzą się niebrudzące kolory (pamiętam wieczne skopanie całego przodu ubrania), coś w czym będzie można się wygodnie schylać co pięć sekund (żadnych portek zsuwających się z tyłka, za ciasnych gumek w pasie, przemieszczających się pasków i dekoltów, z których wylatuje zawartość). Oprócz naszyjników unikałam bluzek na guziki żeby małe nie szarpnęło, nie urwało ich i nie rozebrało mnie publicznie ;)
    A największa trauma to ciągłe przewalanie się w piaskownicy i wysypywanie piachu z butów – więc odstawiłam na jakiś czas te sznurowane.

    Reasumując w późniejszym okresie nosiłam wciągane bikery, legginsy, tuniki oversize (żeby nic się nie podciągało, nie krępowało ruchów) i luźne swetry. Tak się przyzwyczaiłam do takiej minimalistycznej wygody i miękkich, lejących tkanin, że dziecko już w przedszkolu a ja nadal ubieram się w tym stylu. Tylko kupuję bardziej fikuśne góry, szperam po stronach polskich projektantów itp.

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo cenne uwagi. Zośka raczkuje i faktycznie trzeba się troszkę naganiać, a widzę, że jak się zacznie chodzenie to już w ogóle spacery się zmienią w jedno wielkie bieganie :)

  6. Kasia

    Ja z perspektywy niani mogę powiedzieć że zestawy super! :) Zajmuję się małą odkąd ma 9 miesięcy więc piaskownica, zupa na spodniach/koszulce itp, kupa i inne tego typu niespodzianki mi teraz nie straszne :D Wszystkie sukienki, które mam do kolan nie ubieram do pracy bo jak wezmę małą na ręce to mi wszystko się skraca do połowy uda albo jak się schylę to wszystko na wierzchu. Ja preferuję leginsy – najwygodniejsze i najłatwiejsze do wyczyszczenia, koszulki z krótkim rękawem albo na ramiączka do tego sweter :D Trampki i baleriny – piasek najłatwiej wytrzepać :) Ubieram łańcuszki – jeszcze mi nie rozerwała. Za to bransoletki już dwie straciłam haha :D ale uczę ją że nie wolno ciągnąć i jakoś idzie powolutku :)
    Mówią że niania nie może nosić ciemnych kolorów – jak tu nie nosić skoro zupa zawsze odbarwia i wszystkie brudy widać na jasnych kolorach ;)

    • Maria Autor wpisu

      Ano właśnie, jeszcze kwestia kolorów. Marchewę ciężko się spiera :) Dobrze, że ja praktycznie zawsze na czarno, hehe.

  7. Jorun

    Wymarzony dla mnie wpis ( dwójka dzieci). Mam tyle przemyśleń w temacie że aż nie wiem od czego zacząć. Przede wszystkim masz rację jeśli chodzi o stereotyp zaniedbanej mamuśki. Ciągle ktoś nam wmawia że po porodzie kończy się wyglądanie, a zaczyna dres ( jako synonim stroju „niekobiecego”) i zaniedbanie. Kilka lat już bywam w miejscach ludnie odwiedzanych przez matki i powiem wam że to wierutne kłamstwo, niektóre mamusie to są wręcz odpicowane.
    Po drugie nie można mówić o jednorodnych zasadach ubierania się dla matek, bo to co założymy w dużej mierze będzie zależało od wieku dziecka. Inne są potrzeby kobiety w połogu z dzidziusiem na piersi, a inne kobiety która większość czasu gania za uczącym się chodzić roczniakiem, jeszcze inne matki z dwulatkiem hasającym po placu zabaw. Liczba dzieci też jest istotna:) Z mojej perspektywy na początku najważniejsze by ubranie nie utrudniało karmienia piersią. Poza tym w połogu się krwawi, czasem nawet przez dłuższy czas, więc akurat legginsów w życiu bym nie włożyła, nawet z tuniką, bo bym się bała że ktoś ten gruby podkład poporodowy zauważy.
    Trochę później jest chyba najfajniejszy czas jeśli chodzi o strój, bo dopóki dziecko w wózku to można po ulicy pomykać nawet i w szpilkach jak ktoś lubi:) Nosiłam wtedy wszystko, bo figura wróciła mi do normy, jedynie sukienek unikałam ze względu na karmienie.
    Kiedy dziecko zaczyna chodzić to ważne są wygodne buty. Poza tym okrycie wierzchnie na którym nie widać brudu, bo takiego malca często trzeba ponieść (lepiej jasny płaszcz zostawić w domu).
    Gdy zaczyna się etap placu zabaw to znowu kluczowe stają się buty, obcasy odpadają bo zakopiemy się w piachu. Moje place zabaw są często wysypane żwirem który potwornie niszczy buty ze skóry, więc unikam takich. Na plac zakładam albo materiałowe, albo jakieś stare których nie będzie mi żal. Poza tym krótkie spódnice są niepraktyczne do siedzenia w piaskownicy…
    Rozpisałam się, mam nadzieję że ktoś przez to przebrnie:) Podsumowując bycie mamą jest fajne i nie dajmy się zwariować mediom, które przedstawiają ten czas w negatywnym świetle.

    • Maria Autor wpisu

      To, że mamy są takie odpicowane to chyba wynika z tego, że jak się dzidzia urodzi to każde wyjście z domu jest jak święto :) Świetnie zaanalizowane, będę to jeszcze nie raz czytać.

      • Jorun

        Dzięki, bardzo mi miło.
        „To, że mamy są takie odpicowane to chyba wynika z tego, że jak się dzidzia urodzi to każde wyjście z domu jest jak święto” 100% prawdy, jak wiem że mam gdzieś wyjść to outfit obmyślam z lubością już tydzień wcześniej:) choć nigdy wcześniej tak nie robiłam.
        Jeszcze co bym dodała do tematu wpisu: nawet lekki makijaż bardzo wpływa na poprawę wyglądu, bo jak wiadomo sen staje się luksusem, a zmęczenie bardzo odbija się na twarzy.

        • Maria Autor wpisu

          Na szkole rodzenia położna mówiła, że potem nawet zakupy w spożywczaku to będzie wydarzenie dla nas i relaks i muszę powiedzieć, że coś w tym jest :)

          • Ola1973

            Tak, tak, to prawda! Pamiętam tę rozkosz spokojnego, POWOLNEGO chodzenia po osiedlowym sklepie….wieczorem, kiedy tatuś ogarniał kąpiel Małej, a ja miałam całe pół godziny dla siebie :-)))) Pozdrawiam!

    • Anka

      Tak jest jakoś dziwnie z tymi stereotypami, że są wiecznie żywe. My się starzejemy, a stereotypy trwają. Jak urodziłam syna 17 lat temu, to koleżanki na studiach mówiły mi, że nie wyglądam jak matka. A ja pytam – a jak wygląda matka? Uważam ,że bardzo szkodliwe są tzw programy „dla kobiet” w telewizji lub „kobiece” czasopisma. Niby walczą ze stereotypami, ale je umacniają właśnie

      • Maria Autor wpisu

        Matka to taka w kitce, i niechlujnych ubraniach, i zapewne z plamami od mleka na wysokości biustu, który swoją drogą jest już bardzo nisko hahaha.

    • Dziadova

      O taaak, jak ja się zgadzam! Nie wiem skąd się stereotyp wziął, bo wiele mam na placu zabaw odpicowanych jest że łohoho, figura też, że pozazdrościć.
      Zgadzam się ze spostrzeżeniem Jorun – strój mocno zależy od wieku (dziecia ;) Jak moja córcia była bardzo mała, to właściwie pomykałam w kółko w dresie (no, spodniach uszytych z grubszej elastycznej dzianiny, jedne ‚udawały’ nawet spodnie z kantem ;) i dłuższej koszuli / dłuższym miękkim swetrze z dekoltem V albo ewentualnie w dzianinowej sukience (taki długi sweter) lub szmizjerce do kolan z wielkim dekoltem. Ale wolałam koszulę, bo niedobrze się czułam z tak wielkim, jak na porównanie z tym, co był poprzednio, biustem. Co było ważne – to buty, które dało się szybko założyć – sznurowane odpadały. Miałam wsuwane motocyklowe – jak tylko szłam kogoś odwiedzić, to Zoś od razu uderzał w najostrzejszy krzyk i każda minuta przy rozbieraniu była na wagę złota.
      No, ale jak młoda uczyła się chodzić, to koncepcja dresu jako etykietkowego ubrania matki wzięła w łeb, bo lato było i raz, że te grube dresy i swetrokiecki dawały mi w kość bo ciepło, a dwa, że niski stan i pół tyłka na wierzchu. Także ten, dla mnie baza matki, to spodnie z, że się tak wyrażę, adekwatnym stanem. Szukałam sto lat, znalazłam niezłe chinosy, posiłkowałam się też sukienką maxi z wielkim dekoltem, no i zakładaniem czegoś w ten deseń (http://bieliznawyszczuplajaca.pl/p/2014/01/tuba-wyszczuplajaca-bezszwowa-bielizna-s-plie-32-3856899027.jpg) jako spódnicy, bo elastyczne, da się umieścić talię w talii i samo się nie podciąga (moja nie była przejrzysta, więc luz). Tyle spódnic i sukienek nie nanosiłam się nigdy w życiu.
      Teraz jesteśmy na tym etapie, że lubimy (błotne) spacery do lasu, więc znów spodnie, sprawiłam sobie też kalosze, a żeby mnie bardzo nie bolało, udają sztyblety. Mam też trampki, które da się od czasu do czasu bez bólu przeprać a nic się nie wytrze od piasku – polecam.
      Jest tylko jeden, kurde, problem, którego moim zdaniem nie da się rozwikłać, chyba, że ktoś lubi przebierać się często/chodzić w brudnych rzeczach/przywdziewać deseń moro – dzieci brudzą. I ja przy dzieciach też się brudzę bardziej.
      Jakbym jednak miała typować duże ubraniowe zmiany, to czas urodzenia i wczesnego dzieciństwa mojej córki przekonał mnie doszczętnie, że w realnym życiu nie na każdym etapie da się oswoić koncepcję kupienia sobie, załóżmy, najpiękniejszych garniturowych spodni i sweterka za tysiąc peleenów, które ‚da się nosić zawsze, pasują do wszystkiego i wszystko przetrwają’ w co, jakżem młoda była, dość naiwnie, wierzyłam ;). Pasować – dobra, pasują do wszystkiego, ale wysokiej jakości włókna też się plamą, a prane bardzo często – niszczą.
      Uch, alem się rozpisała.

      • Maria Autor wpisu

        Dla mnie to są bardzo cenne uwagi, zwłaszcza ta o złudnym wyobrażeniu nabywania tylko wysokojakościowych rzeczy. Przynajmniej na etapie wczesnego dzieciństwa, kiedy będzie to właśnie ganianie i brudzenie. Zastanawiam się nawet nad bardzo radykalnym rozwiązaniem, takim jak wprowadzenie określonego uniformu, takiego naprawdę drastycznego i posiadania przynajmniej trzech jego egzemplarzy – dokładnie takich samych. Ale to będzie musiało być coś bardzo uniwersalnego i optymalnego pod względem kroju jak na przykład – czarne rurki i czarna bluzka.

        • Jorun

          Skojarzył mi się ten artykuł: http://www.harpersbazaar.com/culture/features/a10441/why-i-wear-the-same-thing-to-work-everday/
          W zasadzie to radykalne wprowadzenie w życie uniformu, bohaterka od 3 lat nosi identyczny zestaw ubrań do pracy.

          • Maria Autor wpisu

            czytałam i jeszcze ten przegenialny :)

            • teresku

              ad Twojego linka Mario
              Przypomniało mi się pewien wyjazd na długi weekend majowy, podczas którego było zimno i mokro, więc miałam ciągle na sobie wielkie granatowe swetrzysko. W ostatni dzień było wreszcie cieplej i przyszłam na obiad bez tego swetra. Na to pewien pan – No nareszcie jesteś inaczej ubrana! On miał już dość patrzenia na mnie ubraną w ten kardigan. Na szczęście, mojemu mężowi takie rzeczy nie przeszkadzają.

              • Maria Autor wpisu

                Ten Pan to jak na mężczyznę był bardzo spostrzegawczy :) Jak byłam młodsza to byłam bardzo wyczulona na to, że ktoś mnie zobaczy dwa dni pod rząd w tym samym ubraniu. Na szczęście mi minęło, bo to było strasznie głupie i męczące i oczywiście nikt nie zwracał na to uwagi. Jakieś przeczulenie na swoim punkcie miałam :)

                • agnieszka zajac

                  O patrz, a ja dwa dni pod rząd nie wyjdę w tym samym, nawet jak spodnie noszę 2-3 razy zanim upiorę, to zakładam je z dniami przerwy pomiędzy chodzeniem w nich.

                • Aleksandra22

                  A ja wlasnie zdalam sobre sprawe ze czesto np. siedze z kolezanka przez godzine w kawiarni i potem nie jestem w stanie powiedziec jak ona byla ubrana !

                  • agnieszka zajac

                    Ja potrafię powiedzieć w co kto był ubrany rok temu na spotkaniu :)

        • Dziadova

          Ja tą ideę uniformu popieram i gra mi ona w duszy, głośno gra :) Tylko pojęcie wysokojakościowe rzeczy całkiem mi ewoluowało z właściwie zszytych miłych włókien odpornych na noszenie do właściwie zszytych miłych włókien odpornych na b. częste pranie ;) Strategia ,,dużo bylejakości”, bo ,,a co tam” racji bytu nie ma, ale o, np. dopuszczam mentalnie te buty z wstrętnej gumy, albo mniej wygniatającą się (i lepiej wyglądającą po x-dziesiątym pranku) koszulę z pewnym dodatkiem syntetyku, czego bym mój zawzięty puryzm wcześniej nie dopuścił ;)

  8. Jeeves

    Bardzo praktycznie. Zestaw nr 3 nadaje się także dla mam, które już wróciły do pracy i w ciagu dnia muszą być w biurze, żłobku i przedszkolu, na balecie i placu zabaw, a czasem jeszcze na lodach. Dodałabym jeszcze Twój zestaw z moodboarda i kopertowe sukienki, które są nieocenione nawet jeśli nie karmisz w miejscach publicznych (moje dzieci zawsze chciały jeść, gdy tylko przekraczałam próg domu i nie było czasu, żeby się przebrać)

    • Maria Autor wpisu

      Ja od czasu narodzin Zosi z sukienek miałam na sobie tylko kopertową właśnie, którą kupiłam na chrzciny :) Teraz, jak już karmię tylko rano i na wieczór zamierzam wrócić już do pozostałych fasonów i przyznam, że nie mogę się doczekać :) A ta spódnica, którą tak namiętnie teraz noszę została kupiona właśnie dlatego, że nie znalazłam żadnej sensownej sukienki na ślub i musiałam założyć bluzkę i spódnicę.

      • barbilla

        Czy mogłabyś Mario zdradzić gdzie znalazłaś swoją kopertową sukienkę? Do chrztu moje córeczki zostały niecałe dwa tygodnie, a ja wciąż jestem bez ubrania na tę okazję.. A właściwie nie tylko na tą, bo odeszłam od kupowania ciuchów na jedno wielkie wyjście. Szukam po prostu bardziej eleganckiej sukienki, w której da się w miarę wygodnie karmić :-)

        • Maria Autor wpisu

          Oczywiście, kupiłam sukienkę, u tego właśnie sprzedawcy. Ja wzięłam czarny kolor, ale na szyi miałam duże turkusowe korale i wcale nie było smutno :) Śmieszne pieniądze, a sukienka jest super.

          • barbilla

            Bardzo dziękuję za podzielenie się linkiem – dziś doszła do mnie wersja piaskowa :-) Przymierzyłam i od razu nasuwają mi się połączenia z rzeczami, które już mam – więc sukienka nie będzie gwiazdą jednego dnia, odłożoną do szafy na jakieś specjalne okazje .

            • Maria Autor wpisu

              Ooo, fajnie. To taka fajna niezobowiązująca niby sukienka, ale spokojnie można ubierać jako elegancką. I to mi się właśnie podoba w niej. Cieszę się bardzo :)

  9. Olka

    Styl nie tylko dla zabieganych mam :) zastanawiam się jak można by było zmienić ten styl, aby był na tyle elegancki, aby pasował do biura, a jednocześnie ubrania były na tyle wygodne, aby można było w nich „pójść na magazyn” przestawiać towar, nie martwiąc się zbytnio, że coś się zniszczy, ubrudzi lub jakiś szew puści? Zostawiłabym balerinki, bluzkę w paski, zegarek, bransoletkę, listonoszkę oraz „jakieś” spodnie w ciemnym kolorze . Biała koszula na magazyn (gdzie można się wybrudzić) odpada… Muszę coś sobie skompletować do pracy i nie mam pomysłu, co wybrać, a budżet niestety mam ograniczony :(

  10. ae

    Bardzo czekałam na ten wpis :) dziękuję

    • Maria Autor wpisu

      No zmobilizowałam się Aniu, bo dużo mam takich tematów, które obiecałam zrobić i teraz muszę poodhaczać troszkę :) Bardzo się cieszę.

      • agnieszka zajac

        Kochana Mario to ja czekam na ten o makijażu dla róznych kształtów twarzy :)

  11. Magda K-ska

    Super wpis, mam roczną córeczkę i właśnie na początku trochę mnie to wkurzało, że legginsy postrzegane są jako niechlujne. A ja jestem szczupła, zakładam zwykłe czarne legginsy i do tego koszulkę w paski, baleriny, skórzaną kurtkę i podoba mi się to jak wyglądam. Czuję się kobieco i ani trochę zaniedbana. Na pewno też skorzystam z kilka pomysłów, które tutaj pokazałaś, bo jestem właśnie na etapie budowanie spójnej, nieprzeładowanej szafy, tak by móc stworzyć jak najwięcej zestawów z niewielkiej ilości ubrań:)

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo fajny zestaw. Ja bym się już uczepiła tego, co sobie wypracowałaś i troszkę bym się rozejrzała za różnymi wersjami kolorystycznymi tych rzeczy. Jesteś ustawiona po prostu :)

      • Magda K-ska

        Właśnie z kolorami mam największy problem:) Dwie lub trzy żółte bluzki na lato, jedna czerwona, jedna zielona na ramiączkach, ale ciężko coś mi wybrać, ja wybredna bardzo jestem, a poza tym najlepiej wyglądam w kolorach czarny, beżowy, granat, walczę z popielem, który lubię, ale średnio w nim wyglądam, a swetrów w tym kolorze mam zdecydowanie za dużo:) No i fasony muszę dopracować, bo mam bluzki, które pasują do jeansów czy legginsów, ale do spódnicy już nie:)

  12. peppa33

    Równiez czekalam ta taki wpis.sama przezyłam okres karmienia w porze letniej,etap piaskownicy,etap latania po placu za dzieckiem.mam nadzieje,że teraz będe mogla chociaz na dużej na ławce posiedziec.
    dodam,że dla mnie wazne sa buty,zniszczyłam na placu już 3 pary,2 miałam juz wyrzucic,jednak zostawiłam na dotarcie ich właśnie na placu w tą wiosne,potem bez zalu wyrzuce.zgodnie z zasadą dobic co sie i jak da.

    • Maria Autor wpisu

      Zdecydowanie dobry pomysł, po co kupować nowe jak i tak mogą zostać z nich drzazgi :) Kurczę, mam nadzieję, że właśnie Zosia będzie lubiała dużo chodzić, bo jakoś mi się nie chce na ławce siedzieć, przyzwyczaiłam się do tego łażenia z wózkiem :)

      • peppa33

        To siedzenie na ławce to jedyna chwila dnia gdzie właśnie można spokojnie usiaśc,inaczej bacik nad toba i ganiaj.

  13. Biurowa

    A ja się dziwię, że dziewczyny uważają spodnie od dresu za objaw zaniedbania. Ładne spodnie od dresu, do tego jakiś dłuższy fajny t-shirt, albo nawet koszula plus fajne buty i też ujdzie.
    Nie jestem na bieżąco z modą, ale jakiś czas temu były nawet lansowane spodnie dresowe w połączeniu z butami na wysokim obcasie. Przy dzieciach wysoki obcas raczej odpada, ale jest tyle fajnych butów, że można jakoś to wszystko estetycznie połączyć :)

    • Maria Autor wpisu

      No tak, ale to pewnie bardziej chodzi o dresy jako taki symbol, że już bardziej na łatwiznę iść nie można. Potwierdzam, że fajny dres wcale nie jest zły.

  14. viosna

    Wygodne buty przede wszystkim!
    Nie raz zdarzało mi się po wyjściu z pracy po prostu zmienić szpilki na mokasyny czy baletki i iść z dzieciakami na dwór, na spacer.
    Znaczna część naszej szafy (o ile nie są to wyjątkowo drogie i szlachetne ciuchy, albo skrajnie obcisłe) da się dostosować do „dziecięcych” realiów.
    Jak dla mnie wykluczyć trzeba kopertówki i inne torby do ręki, długą biżuterię (wiszące kolczyki!), szpilki, łatwo zaciągające się szyfony, jedwabie, nylony, skrajnie obcisłe ołówkowe fasony, zresztą inne skrajnie obcisłe rzeczy również nie zdadzą egzaminu. A i jeszcze schować te ubrania, których nie można potraktować odplamiaczem:). W sumie warto nosić wtedy te rzeczy, które się łatwo pierze, noszenie ubrań do pralni mija się z celem. Do tego w jednej gamie kolorystycznej (by np jedna czerwona bluzka nie czekała na upranie kilku tygodni).
    I jeszcze jedna rzecz z praktycznego punktu widzenia- najlepiej wybierać te rzeczy, które nie wymagają prasowania (mamy mają wystarczająco dużo obowiązków) i przy okazji nie gniotą się przy pierwszym schyleniu się.
    I warto mieć pod ręką gumkę do włosów,

    • Maria Autor wpisu

      Jakie świetne uwagi, zwłaszcza to o praniu. Nie napisałam o tym, bo nie mam z tym problemu, ale faktycznie nie każdy się tak lubuję w jednym kolorze jak ja w czerni :) U nas są w zasadzie trzy prania ostatnio: czarne, białe i różowe, no okazjonalnie niebieskie się nazbiera, haha.

  15. Ola

    Ja z kolei jestem matką karmiącą. Bardzo ważny jest dla mnie łatwy dostęp do piersi. Przy pierwszym dziecku podnosiłam koszulki, odsłaniając przy tym nerki i część brzucha i czułam się z tym bardzo niekomfortowo. Myślę tez że to nie wyglądało elegancko.
    Teraz szukam sukienek, tunik, bluzek odpinanych na guziki, specjalnych do karmienia, bądź z dużym dekoltem, bo karmiąc w zimie nie wyobrażałam sobie wietrzenia nerek przy każdym karmieniu dziecka.

    • Maria Autor wpisu

      No tak, a mnie z kolei wkurzają guziki przy dekolcie. To już wolę właśnie odkryć się bardziej. Ale też nigdy nie miałam karmienia w jakichś nie wiadomo jakich hardkorowych warunkach…

      • Ola

        „Ale też nigdy nie miałam karmienia w jakichś nie wiadomo jakich hardkorowych warunkach…”

        Jeszcze wszystko może się zdarzyć :-)

  16. Magda T.

    Mnie trzy ciąże i trzech synów bardzo pomogło w dojściu do tego, co rzeczywiście chcę nosić. Przed dziećmi nie miałam tak spójnego stylu, częściej kupowałam rzeczy, w których potem było mi niewygodnie albo nie miałam ich do czego założyć. Po ciążach na szczęście bardzo szybko wracałam do wagi wyjściowej, więc w zasadzie moim ulubionym uniformem, który sprawdzał się i sprawdza w wielu sytuacjach są dopasowane jeansy, cygaretki lub boyfriendy, koszulka, top lub koszula o męskim kroju (lub długa koszula) i marynarka lub sweter. Z rzeczy, które „robią” strój – torebki, buty i fajna kurtka, płaszcz (chyba że akurat moja kolej na noszenie w chuście, wtedy jak najprostsza kurtka). Do tego małe, dyskretne kolczyki, za które nie da się pociągnąć (to jedna z rzeczy, w które warto według mnie zainwestować i zaszaleć z diamentami – ja swoje dostałam od męża i dodają mi pewności siebie, kiedy nie zdążę się chociażby umalować ;) No i OKULARY SŁONECZNE – to jest podstawa stroju mamy ;) Okulary i intensywniejsza szminka, którą można szybko pociągnąć usta, kiedy na nic innego nie ma czasu ;)

    • Maria Autor wpisu

      To jest fajne podejście, które wręcz zasługuje na oddzielne opisanie. Robienie stroju dodatkami po prostu. To jest chyba najfajniejsza metoda na świecie, ale to trzeba być w stu procentach przekonanym do swojego uniformu.

  17. Aldona

    Może proste bluzeczki na długi rękaw z guzikami na dekolcie? Lub inne podkreślające dekolt. Bądź kardigany wiązane luźno w tali. Co do spodni to pełno jest w sklepach ostatnio spodni dresowych. Są wygodne, według mnie doskonale się sprawdzą podczas opieki nad maluchami, w domu czy tez na dworze. A z sukienek poleciłabym te o kroju trapezowym- nie krepują ruchów i na dodatek są kobiece.

    • Maria Autor wpisu

      Ja jakoś nie mogłabym się przekonać do sukienek, przynajmniej tych krótkich. Zawsze mam wrażenie, że muszę się kontrolować przy pochylaniu, bo jak nie to jakiś zonk będzie :)

  18. Jolka

    Wiem o czym mówię bo mam troje dzieci: najważniejszym elementem stroju mamy jest zadbana, łatwa do układania fryzura oraz delikatny również szybki do wykonania codzienny makijaż.
    Wówczas nawet w tych nieszczęsnych leginsach będzie ok :-)

    • Maria Autor wpisu

      Prawda. Nawet powiem Ci, że jak się ubiorę tak całkowicie źle, ale do tego umaluję się super to jest spoko, a w odwrotną stronę to zupełnie nie działa.

  19. Ewa Wiktoria

    Małe dzieci miałam dość dawno temu ale moda była jakaś podobna do dzisiejszej. Nosiłam leginsy z koszulami lub kardiganami za pupę. Latem luźne sukienki, jeansową,długą spódnicę z bluzkami,które się łatwo prało i nie wymagały prasowania. Płaskie,wygodne buty(sandały lub w coś w stylu baletek a zimą trzewiki). Zawsze miałam umyte włosy i delikatny makijaż. Wydaje mi się,że byłam wystarczająco zadbana i nikt nie mógłby powiedzieć ,że jestem „bylejaka mamuśka”. Tak więc, również nie zgadzam się z fałszywymi stereotypami na temat młodych mam. A zaniedbane kobiety można spotkać w każdej grupie i w każdym przedziale wiekowym.

    • Maria Autor wpisu

      Tak, zgoda, że można spotkać takie kobiety w każdej grupie, a to przekonanie o zaniedbanych mamach pewnie wynika z takiego skrótu myślowego: musi swój czas poświęcać dziecku, więc automatycznie nie ma czasu na dbanie o siebie.

  20. Thoughts Blender

    Bardzo przyjemne stylizacje.mamą nie jestem, ale z chęcią ponoszę takie zestawy :)

    • Maria Autor wpisu

      Dziękuję, w sumie uważam, że to najmilszy komplement dotyczący przydatności tego wpisu :)

  21. Mała Mi

    Wychodzi na to, że jestem urodzoną mamuśką, choć niedzieciatą :D PS. Mario – botki motocyklowe! Olśniłaś mnie! tak, takich butów będę szukać – są idealne. Idealne! :)

    • Maria Autor wpisu

      Super są, to fakt. Najbardziej mi się podoba, że nie są sznurowane. Lubię taki zestaw: długi kardigan, ciemna koszulka, jakieś szalone rurki (mogą być nawet w cętki) i takie buty :)

  22. gośka

    sukienki kopertowe! Tylko gdzie one są?! Wczoraj złaziłam kilka sklepów w ich poszukiwaniu i na próżno :/ A zgadzam się, że to wspaniała sprawa, i w ciąży ze względu na rosnący brzuch i możliwość manewrowania rozmiarem, i później przy karmieniu i ciele, które dopiero wraca do formy. W pierwszej ciąży korzystałam, niestety nie przetrwała do drugiej :/

  23. ola

    Witaj Mario, bardzo długo nie komentowałam ale na ten temat chciałabym podzielić się kilkoma przemyśleniami. Mam małe dzieci i wszystkie etapy opieki nad nimi przeszłam starając się dbać o siebie na ile tylko mogłam i czas i organizacja dnia mi pozwalała.
    Super zestawy zaproponowałaś, w zasadzie jeśli chodzi o strój to chyba nic nie dodam. Dziewczyny już pisały, ze każdy etap ma inne wymagania (połóg, okres intensywnego karmienia, bieganie z 2-latkiem na placu zabaw). Generalnie u mnie sprawdziły się ubrania dzianinowe, luźne, ale nie workowate, ubieranie się w warstwy czyli „na cebulkę”. Moim zdaniem bardzo ważne są właśnie dodatki (fajne szale, okulary, dobre wygodne buty, zegarek, bransoletki) i one bardzo dużo robią już przy najprostszym stroju.
    Ja zawsze dbałam też o stopy i starałam się co jakiś czas chodzić na pedicure.(A jaki to był szał wyrwać się z domu na 2 godz i jechać do kosmetyczki sama autem z głośną muzyką w tle!!!) Potem nawet w luźnych lnianych spodniach i dzianinowej zwykłej bluzeczce ale za to w fajnych sandałkach i ze „zrobionym” stopami czułam się w piaskownicy extra.
    Lekki makijaż nakładałam prawie zawsze, ale tu postawiłam tylko na korektor pod oczy, lekki podkład i rzęsy. Czasem jeszcze róż i ani śladu nieprzespanej nocy ;-) Zajmowało mi to dosłownie 3 minutki.
    Jakich ubrań mamy powinny unikać i dlaczego? Wszystkiego co jest przykuse i obciskające, z wiadomych względów. Kucasz do dziecia, a tu wylewają ci się boczki lub o zgrozo ze spodni wychodzi rowek pupy…
    PS też czasem słyszę od kogoś: no jak to??? Ty masz TRÓJKĘ dzieci??? Nie wyglądasz! Eeeech … bez komentarza.

    • Maria Autor wpisu

      Bo chyba to naprawdę jest efekt uproszczonego myślenia i niesprawiedliwego powiązania posiadania dzieci z dbaniem o wygląd. Kobiety są bardzo elastyczne i dopasowują się do nowej sytuacji niekoniecznie rezygnując z lustra :)

  24. magda_pn

    Nie jestem mamą i nawet być nie zamierzam, ale to co opisałaś i pokazałaś to mój idealny codzienny styl :) Brawo za przełamanie stereotypu „legginsy + tunika są flejowate” – dlaczego, do jasnej Anielki, wszyscy „styliści” z kolorowych gazet powtarzają to jak papugi bez cienia refleksji nad kontekstem, na przykład nad tym, że ważne jest JAKIE to legginsy i JAKA tunika? Fajny wpis, moim zdaniem przydatny nie tylko dla kobiet „pociążowych”, ale wszystkich zabieganych/lubiących wygodę, a także tych miewających wahania wagi ;)

    • Maria Autor wpisu

      Dzięki, bardzo słusznie: liczy się jakie to są ubrania. Ja sama na przykład nie lubię koronek, ale to nie znaczy, że koronkowa sukienka nie jest mi w stanie zawrócić w głowie, nie mogę więc powiedzieć, że spaliłabym wszystkie koronki na stosie. Generalizowanie jest czasami niebezpieczne, zwłaszcza, gdy generalizuje stylista :)

  25. Aleksandra22

    Do mlodych mam juz sie nie zaliczam natomiast uwazam ze ta zasada „Ubranie musi być przede wszystkim wygodnie, ubranie nie powinno krępować ruchów i nie powinnyśmy myśleć o tym, czy się przypadkiem nie poprawiać, czy coś się nie gniecie lub nie wystaje” jest unwersalna. Nikt nie bedzie dobrze wygladal w niewygodnym ubraniu, albo jesli musi ciagle sprawdzac czy dobrze lezy!
    A podane zestawy bardzo mnie zainspirowaly, juz pare rzeczy zamowilam (tyle ze nie na polskiej stronie…). I przy okazji dodam ze bardzo sie ciesze ze podajesz teraz linki do rzeczy w przystepnych cenach :-)

    • Maria Autor wpisu

      Słusznie, to dosyć uniwersalne, chociaż nie dla wszystkich wygoda jest priorytetem i ja w sumie to podziwiam takie osoby.

      • Aleksandra22

        Hm… Wydaje mi sie ze jak ciuchy sa niewygodne to widac i nie moze to dobrze wygladac. Ale przemysle…

  26. Justyna

    Dzieki Bogu, Mario nazwalas sprawy po imieniu… jestem mama 15 miesiecznej uroczej, pelnej energii coreczki, a co za tym idzie na codzien potrzebuje wygodnego, praktycznego ubrania. Ubieram legginsy, tunike i dluzszy sweter. do tego mala torebka, aby pomiescic niezbedne maluchowi rzeczy. Ograniczam sie do minimum, bo wiadomo jak jest, nikt nie chce biegac za dzieckiem ze zbednym balastem. Ostatnie moje dresy wyrzucilam bedac jeszcze w ciazy, wiec nie wiem skad wszyscy tak sie ich uczepili. Legginsy natomiast sa mega wygodne i nie wiem dlaczego mialabym czuc sie gorzej, noszac je!
    Pozdrawiam serdecznie,

    • Maria Autor wpisu

      Pewnie wszystko sprowadza się do tego, żeby ubranie nie wyglądało na zniszczone i takie już masakrycznie znoszone. A dresy właśnie mają to do siebie, że szybciej od innych ubrań się takie wydają. Ja teraz piszę te słowa w dresie właśnie, który już ostatecznie dobijam, zaraz go wyrzucę i nowego już nie kupię. Długa koszulka i legginsy są lepszą opcją jak dla mnie po domu.

  27. Marta

    A ja mam pytanie odnośnie legginsów. Obejrzałam na stronie sklepu ten model, który podlinkowałaś, i kilka innych; one bardzo różnią się składem – w jednych dominuje wiskoza, w innych poliamid itd. Jak sądzisz, Mario, które z nich będą naprawde dobre – miłe w dotyku, wytrzymałe, oddychające? Bo jednak wydać 100 zl na leginsy słabej jakości to trochę przykro… a tu nawet nie da się stwierdzić, na ile są kryjące.
    Ktoś może polecić konkretny model, sprawdzony?

    • IwonaBB

      Tez wlasnie jestem ciekawa gdzie dziewczyny kupują fajne wygodne leginsy. Mnie albo sie szybko mechacą, albo ta gumka u gory nie trzyma i spadają w dół, czekam wiec na radę;)

    • Maria Autor wpisu

      Na legginsach też sama nie raz się już przejechałam. Te wydały mi się porządne, ale sama tak naprawdę nie wiem – najlepiej to oczywiście wziąć do ręki, na szczęście w zalando wszystko jest za free i można odesłać bez problemu. Do tej pory zadowolona byłam z legginsów z mango – było napisane, że kryjące i były takie, nic się nie mechaciło. Z kolei np. kupowałam w decathlonie to była masakra, nie doczekały pierwszego prania, a już były całe w kulkach :( Czasem się nawet zdarzy na ryneczku jakimś kupić i będą dobre, a czasem się można przejechać na takich drogich. Na top secret są teraz wyprzedaże, chyba stamtąd sobie jakieś zamówię: http://www.topsecret.pl/getry-legginsy-damskie,1018,pl-PL#null

      • Marta

        Dziękuję za poradę:) W tym top secret tez od cholery wzorów, i czym one się od siebie różnią, oprócz ceny:) ? Masz rację, że najlepiej macać, a ja straszne nie lubię tej procedury z zalando, czekania na paczkę, potem odsyłania, zawsze jestem taka zawiedziona, jak się nie uda za pierwszym razem dobrze trafić, choćby to były głupie legginsy… więc chyba popróbuję na żywo pomacać, faktycznie.

        • Maria Autor wpisu

          No wiem, wiem jakie to rozczarowanie. Ja teraz zamówiłam płaszcz z HM i muszę odsyłać, bo oczywiście zdjęcie swoje, a rzeczywistość swoje. Mnie się podobają te wszystkie skóropodobne legginsy te na przykład. I nawet modelka super jest ubrana – czarna tunika i ciężkie botki do tego.

  28. Avarati

    Na razie bycie mamą dla mnie jest bardzo odległą perspektywą, ale te rady wezmę sobie do serca i zapamiętam na wszelki wypadek ;) Ewentualnie będę przesyłać dalej :)
    Motocyklowe buty mają moc.
    Natomiast jeśli chodzi o legginsy… Teraz obecnie już nie noszę, ale będąc w gimnazjum/liceum często je zakładałam, ale nigdy nie popełniałam strasznego błędu, jakim było noszenie leginsów i krótkiego t-shirtu, wg mnie jednego z najgorszych błędów modowych wielu dziewczyn. Wtedy często można było mnie spotkać w legginsach, trampkach/martensach i dużej, męskiej koszulce zakrywającej pupę. Jedną z rockowym zespołem porwałam mojemu kumplowi i tak sie zaczęło noszenie na tomboya. Kiedy indziej porywałam mojej mamie tunikę w śliwkowo-fioletowe kwiaty ;) Czasami mam ochotę znów tak się ubrać ;)

    • Maria Autor wpisu

      Bo to faktycznie, takie trochę młodzieńcze jest założyć długą koszulkę i legginsy. Rzadko starsze kobiety się tak ubierają. No i oczywiście ciężkie buty do tego :)

  29. czarna_plomba

    Ten elegancki zestaw jest świetny! Jeśli chodzi o legginsy to ciężka sprawa bowiem zazwyczaj są złej jakości albo źle noszone… Nie wiem. Prześwietują, albo opinają za bardzo ciało, tzn, „wrzynają” się. A jegginsy wyglądają strasznie tandetnie, przepraszam.
    Myślę za to, że dobrym rozwiązaniem dla mam są wszelkiego rodzaju kombinezony. W Asosie jest ich na pęczki, na wiosne, lato. Eleganckie i sportowe. Wkładasz taki kombinezon, buty, torebka i outfit gotowy!

    • Maria Autor wpisu

      Jak się siusia w kombinezonie? Serio się pytam, trzeba się rozebrać i zostać w biustonoszu, nie? Idea tego stroju mnie przeraża :)

      • czarna_plomba

        Hahhahahha, no fakt. Moja siostra nosiła prześliczny kombinezon latem po urodzeniu córeczki i musiała się rozbierać do biustonosza :) ale są suuuuperwygodne

      • agnieszka zajac

        Kupiłam kombinezon ostatnio, z dresówki, z suwakiem przez cały przód po skosie, jest rewelacyjny! Co prawda trzeba zdjąc cały do WC, ale nie jest to problem. Za to pomyśl Mario- boczki i pupa nie wyjdą nigdy przy pochylaniu się :D No i wygodny jest gdy noszę Zuzię w nosidełku, bo nic nie podjeżdża. Ja polecam.

  30. teresku

    Leginsy miałam jedne czarne w młodości i nigdy więcej. Choćby nie wiem, jak super by wyglądały i ktoś mnie przekonywał, że mi pasują, nie założę, bo szkodzą mi na krążenie (choć nie mam żylaków).
    W każdym razie jestem na „nie” jeśli chodzi o wygląd. Przeważnie jest źle: prześwitują, podkreślają niezgrabne nogi, krótka bluzka i wszystko na wierzchu to już zupełna katastrofa. Do biegania za dzieckiem ok, ale razem z tuniką.

  31. simplife.pl

    Zegarek jest przecudowny! Noszę się z zakupem zegarka już od dłuższego czasu i bardzo prawdopodobne, że to jest coś czego szukam :)

    • Mari

      A i mnie tak strasznie się spodobał. Jeśli mówimy o tym złotym, przeraża mnie to, że bransoletka jest na gumce.
      Co do wpisu – bardzo mi się spodobał i niebawem to moja perspektywa będzie :). Okazało się, że jesień/zimę mam taką w miarę uniwersalną ciążowo-nieciążową, czeka mnie mocno ciążowe lato i później…wielka niewiadoma. Ale z przyjemnością założę normalne spodnie, bo na razie tylko w leginsach i tych z panelem chodzę, a one są okropne :D.

  32. simplife.pl

    Choć w sumie jak zobaczyłam to zdjęcie http://images.asos-media.com/inv/media/9/7/8/8/4008879/image2xxl.jpg uświadomiłam sobie, że może być nieproporcjonalnie duży w stosunku do mojego nadgarstka :/

    • Maria Autor wpisu

      Mam ten sam problem z nadgarstkami i zegarkami :(

  33. Halina

    Świetne stylizacje, kika propozycji mam i dzięki nim „przetrwałam” początki macierzyństwa! Teraz, po powrocie do formy noszę głównie spódnicospodnie (świetnie się sprawdzają na placu zabaw i piaskownicy), kombinezony i ogrodniczki. Plus lekki makijaż, fryzura i wygodne buty :)

    • Maria Autor wpisu

      :) Super, początki czyli do kiedy?

  34. Halina

    Rodziłam w zeszłym roku w styczniu więc do lata. Potem częściej chodziłam w sukienkach/spódnicach. Teraz kiedy synek biega wolę spodnie, w lecie spodenki ale właśnie takie w kroju przypominającym spódnicę.

  35. Agnieszka

    Ja dodam coś od siebie z nieco innej perspektywy – jestem mamą trójki dzieci z czego najmłodsze skończyło już trzy lata. Od siedmiu lat w domu ( nie pracuję zawodowo ) i borykam się z innymi problemem – ponieważ 90% czasu spędzam w domu, zaczęłam się zastanawiać nad tym jak ja chciałabym ubierać się w domu. Skoro to jest teraz moje miejsce pracy to jak to osiągnąć – żeby było praktycznie, wygodnie ale przede wszystkim pięknie i bardzo kobieco?
    Odkryłam że wszystkie lepsze ciuchy zostawiałam w szafie nietknięte, bo „szkoda po domu.” A może właśnie nie szkoda? Doszłam do tego że potrzebuję być dobrze ubrana, pięknie w moim rozumieniu tego słowa właśnie w domu – ponieważ taka jest obecnie moja codzienność. Pracuję nad tym żeby opracować sobie domowy uniform. Na wiosnę świetnie sprawdzają mi się jeansy + prosta koszulka + bose stopy. Latem widzę siebie w sukienkach – najchętniej szmizjerka.
    Co ciekawe – spódnica maxi w której mogłabym chodzić non stop od maja do września w domu mnie drażni – majta mi się po podłodze, mam wrażenie że szybko by się zniszczyła.
    Co do wagi – bez żadnej zasługi z mojej strony – po tych trzech ciążach jestem dużo szczuplejsza niż przed. Z rozmiaru 42 zjechałam na 36/38 i mam specyficzny problem – ciągle widzę siebie większą niż jestem w rzeczywistości, i takich też szukam ubrań. Powoli dochodzi do mnie że rzeczywistość jest inna ale to raczej ewolucja niż rewolucja więc dużo pracy jeszcze przede mną.

  36. Anjjja

    Dziękuję za posta, można sporo podpatrzeć nawet jak nie jest się mamą. Pracuję z dziećmi niepełnosprawnymi i trzeba się nieraz nabiegać i mieć bardzo, bardzo, bardzo wygodny strój. Nauczycielka, ale nie w potocznym wzorcu: spódnica i garsonka ;) Niemal cała kadra szkoły biega w dżinsach, ale przecież to nie jedyne rozwiązanie. Blog świetny, gratuluję. Czytam, podpatruję i uczę się z niego ile mogę. Pozdrawiam

  37. makate

    Jak tylko zobaczyłam tytuł wpisu przesłałam link mojej siostrze :)
    A od siebie dodam, że takie stroje sprawdzą się też bardzo dobrze u każdego kto dużo pracuje z małymi dziećmi. Bardzo mi się podoba postawienie wygody na pierwszym miejscu, nie tylko w przypadku mam – zbyt często jednak pewne elementy mojego stroju wymagają ciągłego myślenia o nich, poprawiania, sprawdzania czy wszystko jest okej… I drugi ogólny wniosek z posta jaki dla siebie wyciągam – nigdy, przenigdy nie nosić rzeczy które są zbyt wyciągnięte, stare. Żal siebie, po prostu :)

  38. Asia

    Dla mnie niesamowite jest jak styl mamy wyewoluował.Nasze mamy w ciąży chodziły w koszmarnych szmizjerkach a’la podomkach czy sukienkach na szelkach. Dzisiaj styl kobiety ciężarnej cy młodej mamy nie różni się od stylu nastolatki. Można sięgnąć po wszystko a urodzenie dziecka nie staje się magiczną granicą po przekroczeniu której musisz wdziać wór pokutny;)

  39. mama Franka

    To jest to! Poproszę więcej postów specjalnie dla mam. Chociaż od urodzenia mojego Franusia minęło półtora roku ja dalej noszę ze sobą nadprogramowe 3 kilo, których nikt nie widzi i nawet waga nie pokazuje, bo mięśnie zamieniły się w tłuszcz. Jestem gruszką o zwykłych, ale obniżonych biodrach, ze zgrabnymi ale jednak cięższymi (w stosunku do reszty sylwetki) nogami. Moim problemem są więc nogi. Legginsy, jegginsy odpadają – wyglądam w nich po prostu źle. Podoba mi się wybór materiałów, ktorych nie trzeba prasować. Ja do tej pory nie potrafię znaleźć na prasownie czasu. Poproszę o post z innymi stylami z uwzględnieniem ukrycia/podkreślenia innych części ciała, jeśli to możliwe. Dziękuję:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x