Drogie czytelniczki, dostaję bardzo dużo maili z prośbą o pomoc w znalezieniu stylu i staram się zawsze udzielić wskazówek w oparciu o to, czego dowiaduję się od piszących. Zwróciłam uwagę na jeden, zasadniczy problem, który mają kobiety i chciałabym byście przemyślały ten pewnego rodzaju dylemat z którym stykam się praktycznie na co dzień.

Otóż po udzieleniu przeze mnie konkretnych wskazówek, które dotyczą kolorów, fasonów czy jakiegoś kierunku ubierania się danej osoby dostaję info zwrotne, a w nim najczęściej są zawarte podziękowania, wielkie nadzieje, radość i optymizm, często prośby o sprecyzowanie czegoś czy wyjaśnienie jeszcze jakichś rozterek. Ale potem zaczynają się maile, które sugerują, że pisząca chciałaby jeszcze liznąć innego stylu, poszerzyć paletę kolorów, dodać nowy typ uniformu itd. Dostaję zdjęcia aktorek w przykładowych strojach i komunikaty w stylu, że może jednak „ja bym chciała iść w taką stronę”. Tych maili jest naprawdę sporo, to one przyczyniły się do napisania niniejszego postu. Myślę, że większość kobiet ma podobnie. Wiecie co to oznacza?

Nam jest zawsze mało. My zawsze musimy gonić tego pieprzonego króliczka (styl w tym przypadku). Nas nie satysfakcjonuje odkrycie czegoś i zastosowanie do własnych potrzeb. My chcemy, żeby na horyzoncie pojawiały się cały czas nowe opcje, chcemy z nich wybierać i chcemy je często zmieniać.

To tak jakbyśmy poszły po farbę do włosów do sklepu i czerpały przyjemność z samego oglądania kolorów i nie mogąc się zdecydować na jeden konkretny wróciły z pustymi rękami do domu. Tak to wygląda z mojego punktu widzenia. To ja dziękuję, ja wolę pójść z planem na zakupy i wrócić z upragnioną farbą, a innych nawet nie widzieć. Rozumiecie? Tak, -stety lub niestety, należy podejść do własnego stylu, żeby osiągnąć satysfakcję.

Styl to zdecydowanie się na coś. Styl to konkret. Styl to odrzucenie alternatyw i postawienie na jednego konia w wyścigu. Styl to klapki na oczach i dążenie tylko do wcześniej sprecyzowanych celów. Styl to premedytacja i upór. Styl to konsekwencja.Emmanuelle Alt stylEmmanuelle Alt raczej nie w głowie tęsknota za zwiewnymi sukienkami. Przez zamknięcie swojej estetyki w pewne ramy osiągnęła spójność wizerunku i jest inspirująca dla niejednego pokolenia kobiet.

Wiem jak trudno jest rezygnować z nieskończenie wielu możliwości. Kiedy już na przykład decydujesz, że będziesz eksponować dekolt i nosić długie pazurki, bo tak najbardziej lubisz, a na horyzoncie pojawia się zdjęcie nonszalanckiej chłopczycy w podartych jeansach, myślisz sobie – może ja też bym tak mogła. Albo kiedy chcesz kupić trampki, ale ostatecznie te lakierki na słupku tak na Ciebie pięknie spoglądają z wystawy… Na sklepowych półkach tyle pięknych rzeczy, w internecie tyle zapierających dech w piersiach zdjęć, na ulicach tyle inspirujących kobiet…

Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Gdyby tworzenie wizerunku polegało tylko na dodawaniu nowych rzeczy do szafy, każdy byłby nietuzinkowy i podziwiany. A styl jest przecież nie gromadzeniem przedmiotów, ale właśnie odejmowaniem, ciągłą walką, pracą nad sobą i omijaniem pokus. Tylko najsilniejsze jednostki, czyli takie które nie ulegają reklamom i wpływom osiągną sukces. W pewnym sensie wyrażenie „mieć swój styl” jest paradoksalne. Bo każda osoba ma w sobie styl, ale nie każda decyduje się go wydobyć i się z nim pogodzić. Styl jest więc dany wszystkim, będąc jednocześnie elitarnym.

Pomyśl, czy pozwolisz by nieuzasadnione słabostki kierowały Twoim życiem?

To może być dla Ciebie smutne, ale w głębi duszy wiesz, że to prawda. Dopóki się nie zdecydujesz na konkrety, będziesz gdzieś pośrodku i zawsze niezdecydowana, zawsze niedopracowana, zawsze nie w pełni zadowolona ze swojego wyglądu. Na początku jest trudno, ponieważ trzeba ograniczyć elementy, które będą się na styl składały, co oznacza odrzucenie wielu na pewno kuszących możliwości. Ale nie da się być jednocześnie eteryczną blondynką i demoniczną brunetką, a próby pogodzenia w sobie takich sprzeczności wymagają używania półśrodków. W rezultacie taka osoba jest wszystkim i niczym zarazem i nic sobą na dłuższą metę nie reprezentuje.

Jeżeli więc decydujesz się, że przyszedł w Twoim życiu taki moment, by obrać jeden kierunek i być zorientowaną tylko na podążanie w jedną stronę to przestań się wahać i nie oglądaj się za siebie. Trzeba zajrzeć w głąb i zapytać siebie czego tak naprawdę się oczekuje, co się lubi, jakie się ma warunki i jakie marzenia. Należy to wszystko zebrać w jedną całość i stworzyć na podstawie tego swój styl. Potem zostaje już tylko eksplorowanie i nie schodzenie z obranego kursu.

Styl jest wypadkową naszego gustu, naszych warunków fizycznych i naszych marzeń. Te trzy rzeczy pokazują nam kierunek w którym powinnyśmy podążać aby być zadowolonym z własnego wyglądu.

Czy również macie problem z trzymaniem się swojego stylu? Co najbardziej kusi, by zejść z wyznaczonej ścieżki?