Analiza kolorystyczna

Perfumy dla pór roku – część pierwsza

Prezentowane tutaj przemyślenia są oparte wyłącznie na moich wrażeniach związanych z kojarzeniem i odczuwaniem zapachów. Absolutnie nie oznacza to, że perfumy, które dobrałam do danego typu kolorystycznego są przypisane tylko i wyłącznie temu typowi. Może Wasze nosy wąchają to inaczej. Wszystkie te zapachy były przeze mnie wąchane, dawałam im czas i zapisywałam sobie moje skojarzenia. W myślach widziałam kobietę, która takich perfum używa. Oto moje pierwsze sugestie dla pór roku.

Czysta wiosna
Tresor in love – Lancome
Very Irresistible – Givenchy
Amor Amor – Cacharel

liv tyler perfumyKluczem do zapachu czystej wiosny jest wyrazistość, przy zachowaniu równoczesnej świeżości. Każdy z tych zapachów jest bardzo charakterystyczny. Przynajmniej dla mnie każdy z nich jest na tyle jedyny w swoim rodzaju, że nie da się go z niczym pomylić. Przed wąchaniem nie wiedziałam nic o nutach zapachowych, później okazało się, że każdy z nich ma w sobie zapach róży. Róża jest bardzo trafnym skojarzeniem, jeżeli chodzi o typ czystej wiosny.

Czysta zima
Crystal Noir – Versace
L’eau Narcisco Rodriguez For Her – Narcisco Rodriguez
Armani Code – Giorgio Armanimegan fox perfumyKażdy z zapachów jakie wybrałam dla czystej zimy mógłby być moim, gdyby tylko przestał tak wyraźnie przybierać na ostrości po pewnym czasie. Zdaje mi się, że do tych trzech zapachów trzeba kobiety o krystalicznym typie urody, któremu są w stanie dotrzymać tempa te zapachy. Każdy z nich jest w zasadzie bardzo przeszywający, ale każdy na swój sposób. Versace wydaje mi się słodkawy, a dwa pozostałe przesadnie owocowe, ale to moim zdaniem świadczy o ich uroku i mocy.

Stonowane lato
Euphoria – Calvin Klein
212 Sexy – Carolina Herrera
Touch of Pink – Lacostenatalia vodianova perfumyTo naprawdę przypadek, że wybrałam różowawe flakony dla stonowanego lata. Touch of pink wydał mi się na początku za świeży dla tego typu urody, ale potem się uspokoił i już wiedziałam, że to jest to. Te trzy zapachy łączy spokój i słodycz, ze wszystkich perfum dobranych przeze mnie dla typów urody tę trójkę uznałabym za najseksowniejszą. Mimo, że to dosyć odważna opinia, nie wahałabym się używać pokazanych perfum na dzień.

Stonowana jesień
Idylle – Guerlain
The One – Dolce&Gabbana
J’adore – Diorscarlett johansson perfumyWszystkie perfumy dla stonowanej jesieni są kwiatowe, ale za to bardzo dojrzałe. Te zapachy kojarzą mi się ze ściętymi kwiatami bardziej niż rosnącymi na łące. Widzę po prostu w wyobraźni mężczyznę, który wraca do domu z bukietem eleganckich kwiatów dla swojej kobiety. We wszystkich tych perfumach poczułam konwalie i istotnie konwalie są w nich trzech. Mamy też frezje, lilie, bez, peonie, jaśmin…

Jak się Wam podoba to zestawienie? Jakie macie skojarzenia z podanymi zapachami?

KOMENTARZE

  1. Ania

    Super pomysł z dopasowaniem zapachu do pór roku! Bardzo ciekawe zestawienia :) Zima bardzo mi się podoba, kojarzy się z mocniejszymi i intensywnymi zapachami. Wiosna lżejsze, jaśniejsze :)

    • Maria Autor wpisu

      Dzięki Aniu:) Tak mną właśnie kierował mój nos.

  2. Iva

    Touch of pink jest Lacoste.
    Ja od wielu lat używam Givenchy – Very Irresistble obu wersji fioletowych – perfum i różowej wody perfumowanej – wbrew pozorom to inne zapachy. (Według Twoich wcześniejszych wskazówek doszłam, że jestem stonowanym latem). Bardzo je lubię ale możliwe że do Givenchy po prostu się przyzwyczaiłam. Zawsze pociągały mnie zapachy słodkie najlepiej z wanilią. Givenchy miał taki zapach ( Hot couture) ale od wielu lat nie mogę go dostać, bardzo podobają mi się „La vie est belle” oraz „Floverbomb”. Przy najbliższej okazji sprawdzę te zaproponowane przez Ciebie. Pozdrawiam ciepło ;)

    • Maria Autor wpisu

      Dziękuję za spostrzegawczość;-) Nie wąchałam fioletowego Givenchy, ale wierzę, bo sama się dziwię jak te same perfumy w różnych wersjach się inaczej zupełnie prezentują. Miałam tak z Dior Addict, który mi się na skórze całkowicie inaczej układał niż jego „lżejsza” wersja. Tyle zapachów, co i nosów, i skór. Jakie masz skojarzenia z Very Irresistible, chodzi mi o swoją skórę, jak byś go opisała na sobie?

    • Agata Ch

      Dla mnie Hot Couture pachniało jak przesłodzona herbatka malinowa. Przy tym nie były zbyt ciężkie. Niestety nie pamiętam, którą wersję miałam, chyba EDT. EDT od EDP różniło się, dlatego ma to znaczenie. Mój zapach był jasno różowy w jasnym kartoniku. Ze 100 ml zużyłam połowę, a reszta poszła w świat (sprzedałam albo wymieniłam na coś innego). Teraz ten zapach jest wycofany, więc jeśli ktoś chciałby do niego wrócić to już pozostaje chyba tylko polowanie na aukcjach internetowych. Mi akurat go nie żal…

      Żal mi natomiast Sensi Armaniego. Te perfumy też nie są już produkowane. Zużyłam 30 ml, a teraz mam jeszcze połowę z 50 ml. Nie używam tego zapachu na codzień bo żal mi, że jak się skończy już nie tak łatwo będzie go dostać. A miałam te perfumy na swoim ślubie.

  3. Myrkur

    A to ciekawe! :) Wiesz, Mario, ja dla siebie – stonowanej jesieni, którą się okazałam dzięki Tobie :) – bardzo mocno widzę Halloween Jesusa del Pozo. Daruj przerwę od komentowania, nie zawsze piszę, ale czytam każdą notkę!

    • Maria Autor wpisu

      Postaram się powąchać Halloween, bo nie znam zapachu, tylko mnie zastanawia, gdzie go znajdę:) Pisz kiedy masz wenę. Teraz już jestem spokojna, że wszystko czytasz nawet jak się nie odezwiesz, hihi:)))

  4. Iva

    Opisałabym je tak – na początku świeże trochę za bardzo jak na moje potrzeby ale po chwili przygasają bardzej filotowe perfumy (używam chetniej po południu), różowa woda jest ostrzejsza (stosuję rano do pracy). Po kilku godzinach perfumy przybierają głęboki ciepły zapach tą fazę lubię najbardzej, woda nie jest tak trwała jej zapach jest mniej słodki i właściwie do końca jest ta nutka świeżości. Dobrze reagują na nie mężczyźni ;) kilku moich znajomych panów uznało je za bardzo intrygujace ( czyli prawidłowo jak nazwa wskazuje ;) ) oraz seksowne i nie miało to bezpośredniego związku z moją osobą ;)

    • Maria Autor wpisu

      Obawiam się, że Twoja osoba podkreślona tymi perfumami była uznana za seksowną:))) Więc używasz zamiennie, możesz już śmiało powiedzieć, że wpadłaś po uszy i to Twój zapach!

  5. babymonkey

    Heh jestem stonowanym latem i używam często dwóch z trzech tych zapachów! :-)

    • Maria Autor wpisu

      A których dwóch, bo ciekawi mnie to? Zauważasz rzeczywiście związek tych zapachów ze swoim wyglądem?

      • babymonkey

        Euphoria i 212sexy… Po Lacoste nigdy bym nie sięgnęła, bo odstręcza mnie ten ostry róż flakonu… Może to dziwne :-) Nawet nie wiem, jak pachnie… A perfumy na pewno pasują do mojego wyglądu i charakteru, mam duże oczy i „mocne kości”, przed Twoim blogiem zawsze myślałam że jestem zimą. Często sięgam po „ciężkie” rzeczy w typie Euphorii; kiedyś koleżanka mnie skomentowała że „pachnę jak pogrzeb” :-D

        • Maria Autor wpisu

          A Ty oczywiście uznałaś to za komplement:) Jestem z Tobą!

  6. Es

    Miałam okazję poużywać „Eupforie” zarówno w ciągu dnia i na wieczór. Sprawdza się w obu przypadkach tylko w wersji na co dzień należy uważać z aplikacją. Nadmiar szkodzi na nos ;) Podoba mi się i uważam, że pasuje do mnie, ale mam innych faworytów. Muszę sprawdzić Lacoste i Herrerę, bo dotychczas kojarzyłam ich z modą i nawet nie wiedziałam, że w branży perfumeryjnej działają.
    Z pozostałych przedstawionych w wpisie zapachów miałam „Amor Amor” w wersji „Absolu” i na chwilę obecną to mój najukochańszy zapach. Choć nic – na razie – nie przebije „In black” Jesusa Del Pozo. To były moje pierwsze, prawdziwe, samodzielnie zakupione perfumy.
    A tak w ogóle cieszę się, że podjęłaś tematykę perfum.

    • Maria Autor wpisu

      Ja z kolei uważam, że trzeba uważać z aplikacją każdych perfum. Nos się tak szybko przyzwyczaja do ulubionych zapachów, że potem ich już nie wyczuwamy i psikamy się dużo za dużo. Osobiście nie lubię, gdy ktoś jest wypachniony za bardzo. „In black” też bardzo mi się podobają:)

  7. fanka zielonej herbaty

    Cieszy mnie, ze na wstepie wyraznie zaznaczylas, ze chodzi o Twoje odczucia i spostrzezenia, a nie zalecenia. Uwazam, ze o ile kazdej porze roku mozna dopasowac kolory, z perfumami ten zabieg sie nie uda. I chodzi tu nie tylko o nos, ale wlasnie o skore. Na kazdej zapach rozkwita inaczej i to, co u jednych jest niebianska wonnoscia, na innych smierdzi.

    Z proponowanych przez Ciebie dla mnie perfum nie uzywam zadnych. Mam za to Dolce Vita od Diora (generalnie Dior to dla mnie mistrz perfum, co dla mnie samej bylo zaskoczeniem), Jasmin Noir – Bvlgari, Chanel Nr 5 (no bo jak ich nie miec!) i specjalnie na jesien Opium YSL. Do tego czasem eksperymentuje i poszukuje. Tego lata odkrylam dla siebie Light blue D&G, ale teraz leza nieuzywane. Zachwycilam sie tez Coco Noir, ale po pewnym czasie wyczuwalam za duzo babcinych nut, wiec zrezygnowalam. Teraz mialabym ochote na Manifesto YSL, bo jest wybuchowy! Obawiam sie jednak, ze bylby to przelotny romans, bo nie wyobrazam sobie pachniec ciastkami i czekolada non stop.

    O perfumach moglabym dlugo. Uwielbiam!

    • Maria Autor wpisu

      Jakie to dziwne, ja mam wrażenie że Coco Noir jest bardzo lekkie na mnie. Ale nie miałam tych perfum nigdy na półce, tylko często psikałam się nimi w perfumerii:) Dolce Vita to jest dla mnie zapach nie do zniesienia z kolei:))) To jest racja, że perfumy są bardzo subiektywne. Na przykład Light Blue pachnie zupełnie inaczej na mojej mamie (bardzo lekko), a zupełnie inaczej na mnie (słodko?).

  8. Agata Ch

    Wypowiem się jako stonowana jesień. ;)

    Miałam kiedyś J’Adore. Podoba mi się ten zapach, ale do mnie nie pasuje. Brakuje mi w nim słodyczy. Sama wolę słodkie zapachy.

    Natomiast wydaje mi się, że zapachem pasującym do stonowanej jesieni jest Escada Desire Me. Pasuje mi tu zarówno kolor flakonu, plakat jak i sam zapach. Jest słodki, ale nie przesadnie. Uwielbiam kawę a w tym zapachu są delikatne nuty tiramisu.

    Zresztą to już drugi zapach Escady, którego używam. Kiedyś używałam Escady Magnetism i też go uwielbiałam. Było to połączenie owoców, chyba porzeczki z wanilią. Po kilku godzinach czuć było słodki zapach, ciepły, nie przeszkadzający.

    Oprócz tego lubię Armani Sensi. Też waniliowy, chyba z akacją.

    Większość zapachów, które wybierałam miały nuty owocowe. Lubię takie zapachy, które otulają słodyczą, ale nieprzesadnie i sprawiają takie ciepłe wrażenie.

    212 sexy kiedyś miałam. Jest słodki i ładny. Jednak później wychodziła u mnie jakaś dziwna nuta, jakby tytoń. Nie pasowało to do mnie.

    Z mocniejszych zapachów lubię Flowerbomb. Jednak używam ich w zimę lub jak idę na imprezę itp. Wtedy gdy chcę żeby zapach był bardziej wyczuwalny.

    • Maria Autor wpisu

      Eh, wąchałam tę pierwszą Escadę, ale nie mogę sobie przypomnieć. Też lubię słodycz chociaż przełamaną czymś, porzeczka z wanilią to by mogło być to:) Coś takiego jak ciasto czekoladowe przełożone wiśniową konfiturą – takie zapachy o kontrastowych nutach lubię.

  9. Evette

    Z niecierpliwością czekam na propozycje dla delikatnej wiosny, ostatnio nie mogę odnaleźć żadnego pasującego do mnie zapachu, może Tobie uda się trafić :)

    • Maria Autor wpisu

      O, jestem ciekawa czy Ci się spodobają moje propozycje. Oczywiście proszę Cię o napisanie wtedy:)

  10. Beti

    Jestem stonowanym latem a uwielbiam zapachy intensywnie kwiatowe.Nie przepadam za owocowymi,jadalnymi.Uwielbiam frezje,lilie ,jaśmin,irys.Nie lubię,gdy w perfumach pierwsze skrzypce gra wanilia.Odrzuca mnie jakoś.Obecnie zachwycona jestem Alienem.

    • Maria Autor wpisu

      O widzisz, to zupełnie inaczej niż moje wyobrażenie:) Wanilia jest w Alienie i dla mnie jest ona mocno tam wyczuwalna, może na Twojej skórze zapach nie jest taki słodki…

  11. Beti

    Dodam,że ostatnio łapię sie na tym ,że zaczyna ciągnąc mnie do mocnych kadzidlanych zapachów np.Opium,Samsara.

  12. Dziadova

    Wprawdzie nie wiem, jaki mam typ urody (nic mi się nie składa), ale wybór zapachu to u mnie akurat szybka piłka. Kiedyś używałam CK One, ale to nie było to. Potem romansowałam z męskim Mexx Pure Life, ale był jednak trochę ,,zbyt męski” i płaski.
    Ale odkąd Diesel wydał na świat męską wodę Fuel for Life mam swój zapach i nic innego mnie nie korci. Moim zdaniem to świetny, dynamiczny zapach dla obu płci. Gdybym miała to przekładać na skojarzenia z porą roku, byłaby to intensywna jesień – zdecydowana i pełna wizualnego, ja wiem…optymizmu? Chyba nie jestem tym typem, chociaż kto to wie (?) ;)

    • fanka zielonej herbaty

      Zaintrygowalas mnie! Az jestem ciekawa, jaka z Ciebie pora roku :-) A propos perfum: probowalas Obsession od Kleina? Moim zdaniem ten zapach, chociaz meski, swietnie pasuje do pani jesieni. Albo po prostu na jesien ;-)

      • Maria Autor wpisu

        Dziadova, wyślij mi swoje zdjęcia na maila to Ci powiem Twój typ. Ja też kiedyś używałam męskich perfum – Versace „Dreamer” i choć na początku czułam się pewnie, to z czasem zapach zaczął mnie przytłaczać.

        • Dziadova

          A, jeszcze, Mario… mogę, serio? Bardzo jestem wdzięczna!

      • Dziadova

        Nie mogę sobie przypomnieć (w sensie czy dobrze kojarzę zapach z nazwą), ale przy okazji najbliższej wizyty w perfumerii przewącham sobie znowu :) Jeśli moje wrażenia zapachowe są właściwe, to też mi pasuje, tylko na taką późną, prawie zimową jesień…

  13. Kama

    Jak zawsze inspirująco :)
    Mnie nos wiedzie od Zen Shiseido do… „bazyliowo-kaszmirowego” Eau de Sisley 3.
    Też tak macie,że konkretne perfumy to konkretne pory roku i… ludzie, którzy wtedy byli blisko? :) Pamiętam jeden z pierwszych dni w pracy, gdy przyszłam i kolega wodził nosem w powietrzu, aż w końcu nie wytrzymał i powiedział: Muszę zaparzyć sobie przez ciebie jaśminowej herbaty… Moja dawna dziewczyna używała tych perfum co ty teraz i ona ciągle piła jaśminową.
    :)

    • Maria Autor wpisu

      Gdyba ta dziewczyna wiedziała, że on tak powiedział, to by pewnie był dla niej jeden z najpiękniejszych komplementów w życiu. Mi się będzie kojarzyć męskie Opium z moim ślubem, bo Pan młody je wtedy miał na sobie, a teraz używa innych perfum:)

  14. Beti

    Mario,w Alienie wyczuwam głównie jaśmin w stężeniu 100% ;)

  15. makate

    Bardzo ciekawy wpis. Wydaje mi się, że poszczególne zapachy nie koniecznie muszą pasować osobom mającym taki a nie inny typ kolorystyczny. W końcu tym co wpływa na nasz styl nie są tylko barwy, ale i fasony ubrań, fryzury, nie mówiąc o osobowości i „wnętrzu”. A zapach jest chyba zawsze jakimś wyrazem tego co chcemy przekazać ludziom na swój temat..?
    Niezależnie od tego chętnie powącham zapachy dla stonowanego lata – może okaże się że któryś z nich jest moim wymarzonym?:)

    • Maria Autor wpisu

      Może to i prawda. W każdym razie jest to fajna zabawa i zawsze można się zastanowić nad dopasowaniem perfum również do naszego wyglądu:)

    • Agata Ch

      Jak tak sobie pomyślę o delikatnej blondynce w szarawym błękicie oraz brunetce w czerwieni na ustach to nie wyobrażam sobie, żeby mogły one używać tego samego zapachu.

      • Maria Autor wpisu

        No właśnie, my jako obserwatorzy mamy takie zdanie, ale już ta blondynka i ta brunetka może dostać taki sam zapach do powąchania i każda znajdzie w nim coś dla siebie. Perfumy to ciężka kwestia, bardzo indywidualna i zaskakująca. Na mnie może coś być ciężkie, a na mojej koleżance lekkie. Dlatego lepiej i tak to traktować jak zabawę:)

  16. ana

    jednak mam nosa! ana-wyraźna wiosna-róża-chloe chloe- najbardziej różane perfumy świata.

    • Maria Autor wpisu

      Aj, wąchałam te Chloe jakiś czas temu, al za Chiny nie pamiętam jakie miałam skojarzenia. Teraz jestem już tak zaintrygowana, że muszę znów powąchać:)

  17. Gocha

    A tak a propos analizy kolorystycznej. Czy sądzisz, że określanie typu przez internet jest dobrym pomysłem? Jednak kolory na żywo to chyba nie to samo co na zdjęciu, szczególnie gdy chodzi o niuanse.

    • Maria Autor wpisu

      Gdybym miała jakieś wątpliwości, to nie robiłabym tego:)

      • Gocha

        Acha, no teraz dopiero przeczytałam komentarze. Pytałam bez podtekstu, po prostu znalazłam takie ogłoszenie na Facebooku i się zastanawiałam. Niby określono mi, że jestem latem, ale nie jestem tego pewna.
        A z zapachów lubię tylko takie z imbirem, trochę cytrusowe i ewentualnie kardamonem, raczej męskie. Zero słodyczy. To chyba do lata niezbyt pasuje.

        • Maria Autor wpisu

          Spoko, jeżeli masz ochotę prześlij mi swoje zdjęcia to określę Twój typ, zwłaszcza, że nie jesteś go pewna:) Sama też miałam skłonność do męskich zapachów, ale po pewnym czasie wydawały mi się one zbyt jednostajne. Kobiece perfumy mają w sobie na mój nos troszkę więcej zawiłości.

          • Gocha

            Super, bardzo chętnie! Przyślę! :))

  18. lilyell

    Bardzo ciekawy i przydatny post.

  19. ewa

    ………..a ka kocham moje Chanel 5…..i nijak nic innego nie potrafię mieć „na sobie” :)

  20. myslownicelife.blogspot.com

    Słuchaj, te typy kolorystyczne to jakaś ściema jest. Kiedyś w to wierzyłam. Jakieś dwadzieścia lat temu. I więcej. Natomiast teraz patrzę po prostu, czy w czymś mi ładnie, czy nie. Dobra, męża pytam. I on się zwykle nie myli. Tylko jak potem się patrzę na tę tzw. paletę kolorów, to te moje ciuchy nijak nie pasują do żadnego konkretnego typu. No chyba że są mieszane. Słyszałam, że są. Co o tym sądzisz?

    • Maria Autor wpisu

      Sądzę, że do każdego człowieka można dopasować konkretny typ. To, że jakieś kolory spoza naszych palet wyglądają na nas dobrze, nie świadczy o tym, że podział na typy jest zły. Ja się na przykład, mimo, że jestem zimą dobrze czuję w niektórych wiosennych kolorach. Po prostu większość barw z mojej właściwej palety jest najlepsza. Dużo też zależy od makijażu, koloru włosów i dodatków. Myślę, że można podążać za swoja paletką, ale równie dobrze można być elastycznym i otwartym i też będzie super. analiza kolorystyczna ma za zadanie pomagać, a nie ograniczać:)

      • myslownicelife.blogspot.com

        Okey, thank’s!

  21. Beti

    Mario,a do jakiej grupy zakwalifikowałabyś Comme une Evidence Yves Rocher.Na mnie ten zapach układa sie znakomicie.Jest delikatny ,a jednocześnie zadziorny.Chyba przez ten mech.:)

    • Maria Autor wpisu

      To wspaniale, widzę, że nie taki drogi jest, a jak Ci tak pasuje to nad czym się zastanawiać? Nigdy w życiu nie wąchałam niczego z Yves Rocher, więc nie pomogę niestety:(

  22. Ruda

    och.. Idylle Guerlaina to mój ukochany zapach. Używam na specjalne okazje. Ścięte kwiaty, dokładnie tak pachnie. Często określany ‚zapachem cmentarnych kwiatów’ , w sumie coś w tym jest. :) Kiedyś bardzo lubiłam Cool Water Davifoffa ( takie letnie :))) ) ale to w zamierzchłych czasach- tych nastoletnich. Od kilku lat ciągnie mnie w stronę cięższych zapachów. Faworytem na zimę niezmiennie od lat trzech jest Innocent Muglera. Współgra z moją skórą doskonale.
    A tak w ogóle Mario to świetny temat podjęłaś z tymi zapachami! Jak zawsze chylę głowę w podziwie!
    :*

    • Ruda

      *Davidoffa oczywiście być miało. sorki za lit.

      • Maria Autor wpisu

        Dla mnie davidoff jest w orzeźwiający, ale później robi się niebezpiecznie głęboko… Dzięki, cieszę się, że się spodobało:)

  23. Hazel

    U mnie pomieszanie z poplątaniem, bo faworytów mam mnóstwo zależnie od pory roku, dnia i nastroju: wszystkie dzieła Narciso Rodrigueza, Bottega Veneta EDP, Chanel Mademoiselle EDP, Givenchy Dahlia Noir L’eau (film o tym samym tytule (bez L’eau oczywiśćie ;-)): dobre kostiumy, ale reszta wg mnie kulała), , Lancome L’Orangerie, Love Chloe, ogródek nilowy Hermes . Z mojego typu używałam tylko Very Irresistible, ale dawno temu i krótko. U mnie wyraźna róża = migrena.

    • Maria Autor wpisu

      Tak mi się skojarzyła czysta wiosna, to bardzo subiektywne i jak najbardziej rozumiem ból głowy przy zapachu róży. Ale Scarlett to nigdzie nie wyglądała tak pięknie jak w tym filmie:)

  24. Agnyska81

    A mnie, jako rasowej perfumaniaczce, jakoś ten koncept się nie widzi ;) Bo dlaczego, skoro mam jakiś typ urody, mam dopasowywać do niego pachnienie? Czy to musi być spójne z wyglądem? (właściwie z kolorystyką chyba tylko) A co, jeśli ktoś widziałby mnie całą w kwiatach, a ja kwiatów nie lubię czuć na sobie?
    Zupełnie na co innego zwracam uwagę przy wyborze perfum dla siebie – jaki potrafią wywołać u mnie nastrój lub jak się do aktualnego dopasować, jak zrobić wrażenie o które mi chodzi. Często także widzę perfumy nie tylko jako „sztukę użytkową”, ale zachwycam się ich złożoną konstrukcją, przewrotnością, dziwacznością, oryginalnością, mocą, a czasem przeciwnie – prostotą, komfortem, przytulnością, przymilnością, niezawodnością.
    Kocham paczule, ambry, drewno, ale i róże, fiołki, słodkości. Ale – każdy z tych składników może zostać podany na wiele różnych sposobów – róża może być królową kompozycji wiosennej i świeżej, może być słodka i konfiturowa, a może być w towarzystwie agaru czy paczuli i już robi się mroczna.
    Zdecydowanie, w kwestii perfum, lubię namieszać i nie uznaję sztywnych podziałów. Stąd mój głos, oczywiście z przymrużeniem oka, jako że wiem o swoim zboczonym podejściu do zapachów :D Większość chyba nie przywiązuje do pachnienia aż takiej wagi i uwagi.

    A typ ze mnie letni.

    Skoro już się odzywam, to dodam, że blog jest świetny i bardzo cieszę się, że na niego trafiłam. Inaczej pewno za sto lat bym się dowiedziała, że preferuję styl gamine :D Dobra robota!

    • Maria Autor wpisu

      Wow. Dziękuję bardzo :) Absolutnie zgodzę się, że perfumy to bardzo indywidualna sprawa, a ja kojarzę je z typami urody w sposób tylko mi właściwy. Co osoba to sposób:) A wiem, że też się nie warto trzymać zawsze narzuconych schematów, bo choć preferuję ciężkie zapachy, to wcale się nie ograniczam i czasem coś niezwykle lekkiego sprosta mojemu gustowi. Świetny wywód, od razu widać, że osoby, która się zna na perfumach i która może o nich godzinami opowiadać!

  25. Izabela

    Mario, jestem zachwycona blogiem! Jesteś niezwykle inspirująca :)
    Do jakich pór roku dopasowałabyś perfumy: Valentina Valentino i Trussardi My Name? Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii :) Pozdrawiam!

  26. Karolina

    O proszę i to jest temat, na który mogę podyskutować. I jak z kolorystyką się zgadzam w 100% tak z perfumami – rozumiem, że to Twój wybór, wg Tobie znanego klucza – ani trochę. Może dlatego, że nie lubię włoskiej szkoły perfumiarskiej – wolę francuską. Jest w niej więcej przestrzeni na powietrze, które omiata skórę i miesza jej zapach z pachnidłem. Włoskie tego nie mają – oblepiają szczelnie właściciela ulepną mieszaniną, nie daję szans zapachowi własnemu skóry, nawet nie próbują z nią współgrać.

  27. MayaMarie

    Na początku pochwalę Twojego bloga, który czyta się – i ogląda – z prawdziwą przyjemnością i zaciekawieniem. Jeśli chodzi o dopsasowywanie perfum do samej tylko urody (z pominięciem charakteru, indywidualnych preferencji itp.) to mam kilka pomysłów. Stonowane lato – Shalimar Parfum Initial – począwszy od flakonu w bladym różu i zgaszonym błękicie, poprzez reklamującą zapach Natalię Vodianovą będącą właśnie zgaszonym latem, aż po sam zapach: przydymiona, elegancka, a zarazem miła, bardzo spokojna irysowa słodycz. Stonowana jesień – Poeme, Mauboussin, Mitsouko w wersji edt.

  28. Konstancja

    Jestem maniaczką perfum, więc czuję się wywołana do tablicy. ;) Zidentyfikowałam się jako stonowane lato i muszę powiedzieć, że Euphoria średnio mi leży, Touch of Pink miałam i nie wrócę na pewno, a 212 Sexy nie wąchałam… natomiast do stonowanego lata dałabym mniej owocowo-różowe zapachy odpowiednie raczej dla wiosny/prawdziwego lata, a coś owocowego ukrytego za piżmem, nieco przyduszonym inną nutą. Moje typy to Lalique Amethyst – jagody i jeżyny z piżmem właśnie, Fleur de Corail Lolity Lempickiej – dla mnie gorzka pomarańcza przykryta wodnym drewnem i innymi morskimi zapachami, może klasyczny Tresor Lancome ze swoją goryczką lub kadzidlano-kwiatowy Anais Anais Cacharel… (choć osobiście ich nie lubię)

  29. Paula

    Jestem potwierdzoną soft autumn – stonowana jesień. Co do zapachów uwielbiam zapachy owocowe. Moje ulubione perfumy do tej pory to Bruno Bannani Pure Woman
    Nuty zapachowe:
    nuta głowy: frezja, czarna porzeczka, zielona mandarynka,
    nuta serca: cyklamen, piwonia, mango
    nuta bazy: nuty drzewne, ambra, wanilia.

    Jaśminu – NIE ZNOSZĘ ! :)

  30. Plantacja

    O ile dobieranie palety kolorów do typu urody może być pomocne, o tyle zapach jest sprawą bardzo indywidualną, wręcz intymną i tu kierowałabym się wyłącznie własnym nosem. Kontynuując jednak podjętą przez autorkę zabawę, jesień kojarzy mi się z czymś głębszym niż kwiaty. To delikatne wonie zmieszane z zapachem ściółki, deszczu, skóry, np. skórzana Bottega Veneta, czy żywiczna Eau des Merveilles. Późna jesień zaczyna pachnieć piżmem Narciso Rodrigueza (w którym zimie również będzie do twarzy). Zima to czas mocnego orientu, zabachów z długim ogonem jak Black Cashemere Donny Karan, Habanity Molinarda, czy klasycznego Shalimara. Wiosna równieć nie musi być wiotkim kwiatkiem, energii może jej dodać zielona 19 Chanel, albo metaliczny Jour Hermesa. Późna wiosna to Mademoiselle czyli cytrusowy początek i kwiatowe rozwinięcie. Pełne lato pachnie cytrusami, wodą i słońcem. Odpowiednie będą np. krystalicznie świeża Aqua Allegoria Limon Verde, nieśmiertelny CK One czy Aqua di Parma. A jeżeli eteryczne lato nie lubi zbyt intensywnego zapachu cytryn i pomarańczy, może się skropić delikatnym L’eau par Kenzo. Wygrzana na piasku skóra pachnie Dune Diora. A potem zaczynają dojrzewać owoce…i znów przychodzi jesień;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x