Ślub

Panna młoda w stylu z Great Gatsby

Wielki Gatsby – powieść Francisa Scotta Fitzeralda na podstawie której nakręcono filmy w 1974 i 2013 roku. Film z Leonardo DiCaprio i Carrey Mulligan jest oczywiście bardziej znany od tego z Robertem Redfordem i Mią Farrow. Większy rozmach, niesamowite efekty, zapierające dech w piersiach kostiumy, ale przede wszystkim znakomite oddanie klimatu lat dwudziestych przemawiają do wyobraźni kobiet i stanowią niesamowite źródło inspiracji jeżeli chodzi o oprawę ślubów. Zobaczmy na czym polega urok tamtych czasów i co je tak naprawdę wyróżnia.

Akcja filmu rozgrywa się jak już wspomniałam w latach dwudziestych dwudziestego wieku w Nowym Jorku w bardzo konkretnym środowisku: mamy do czynienia z bogaczami, światem ciągłych zabaw i przyjęć. Imprezy są pretekstem do spotkań Gatsby’ego i Daisy (pary dawnych kochanków, których rozdzieliły niesprzyjające okoliczności). Tajemniczy Gatsby ma już w mieście wyrobioną reputację – na jego przyjęciach nieznane jest słowo umiar, wszystko zorganizowane jest z rozmachem, a goście doświadczają niesamowitych wrażeń. Great gatsby inspiracjaNa bogato – tak można podsumować styl w jakim Gatsby urządza swoje przyjęcia. Tak też powinno wyglądać wesele wzorujące się na tym konkretnym motywie. Słowo klucz to przede wszystkim art deco, a co za tym idzie również złoto, pióra, błysk, brokat, perły, biel, czerń, sztuczne futro, glamour, luksus… Nie sądzę, by ten styl przemawiał do skromnych z natury osób. Tutaj chodzi o to, by się pokazać, by wszyscy zobaczyli, że masz środki i nie oszczędzasz na zabawie. To swego rodzaju popisywanie się bogactwem. Spójrzcie na te stoły, nie ma na nich lekkości i naturalności. Całą tę stylizację stworzyli świadomi ludzie. Sztućce mają za zadanie mówić: jesteśmy ciężkie, jesteśmy klejnotami. Tu równie ważne jak to, co ma być zjedzone jest to, z czego to będzie jedzone. Dominacja przepychu. złota zastawa, stół w stylu art decoślub art decoA w tym przepychu trzeba samemu też błyszczeć. Wybór sukni ślubnej nie ogranicza się tu wyłącznie do bieli, wręcz przeciwnie, bo wskazane są bogate złoto i srebro. Można eksperymentować z frędzlami popularnymi w latach dwudziestych, z ornamentami z cekinów, z marszczeniami. Można obniżać talię albo nawet jej nie podkreślać, odsłaniać nogi, bawić się ostrymi dekoltami. Warto pamiętać, że jednym z głównych wyróżników stylu art deco były geometryczne zdobienia. To znaczy, że wszelkie aplikacje układano w ostre i powtarzające się formy, co jest akurat zbawienne dla optycznego wydłużenia sylwetki. Dlatego cekiny na pokazanych sukniach układają się przeważnie pionowo i tworzą delikatne linie za którymi wodzi ludzkie oko.suknia ślubna lata dwudziestesukienki lata dwudziesteZamiast tradycyjnego welona można wybrać czepek lub opaskę z asymetrycznym, kwiatowym zdobieniem. Ciekawą opcją są również delikatne łańcuszki, którymi przewiązuje się czoło i włosy upięte w zrelaksowany kok. fryzury lata dwudziesteDodatki zwłaszcza przy gładkiej sukience powinny wręcz świecić. Cyrkonia to że się tak wyrażę najskromniejsza opcja. Torebka i buty nie powinny być gładkie, ale przeładowane mieniącymi się koralikami, perełkami i haftem. Nie ma czegoś takiego jak za dużo biżuterii. Należy zadbać by nawet paznokcie krzyczały blaskiem. dodatki w stylu art decoNawet kwiaty powinny być przeładowane biżuterią. Albo jeszcze dosadniej – można pozbyć się kwiatów i stworzyć bukiet wyłącznie z biżuterii udającej kwiaty. kwiaty wiązanka ślubna art decoDla mnie największym atutem tego stylu jest jego dostępność. Bo tylko z pozoru wydaje się, że sukni i dodatków trzeba szukać w drogich sklepach z vintage. Tymczasem jeżeli rozbijemy wszystko na czynniki pierwsze jesteśmy w stanie z elementów, które na pierwszy rzut oka nie nawiązują do stylistyki art deco stworzyć spójną całość. Więcej inspiracji do ślubów w tym stylu znajdziecie pod linkami: 1, 2, 3, 4, 5.

Jak Wam się podoba styl lat dwudziestych w odniesieniu do ślubu?

KOMENTARZE

  1. Nina Wum

    Uwielbiam namiętnie architekturę i wzornictwo tej epoki, ze szczególnym uwzględnieniem biżuterii. Niemniej, czułabym się idiotycznie zarówno w zbluzowanej kiecce bez talii, jak i w jakichś piórach czy innych drapakach na głowie. Pozostaje podziwiać na damach, którym w stylizacji a la flapper jest do twarzy.
    Śluby to nie moja bajka, ale myślę, że Twoja, Mario propozycja mogłaby wnieść ożywczy powiew w świat weselnych stylizacji. Z tego, co się orientuję (a orientuję się słabo) w narodzie wciąż dominuje kurs na przepych tudzież postawa „zastawsięapostawsię”, ale w wydaniu wulgarnym i przaśnym.

    • Maria Autor wpisu

      Zgodzę się, że bogactwo formy jest u nas kojarzone z przaśnością i interpretowane w jakiś niezrozumiały dla mnie sposób. Mi się styl tej epoki również podoba i wydaje mi się, że bym się w nim odnalazła jako panna młoda. Ale ogólnie jestem zadowolona z tego co było :)

  2. Kali

    Z jakiś przyczyn, bliżej mi nieznanych, uwielbiam styl lat 20 i 30 w modzie, uważam, że był niezwykle kobiecy i elegancki, a zarazem miał w sobie jakiś beztroski luz. Szczególnie do serca przypadł mi styl lat 30, bo wtedy talia wróciła wreszcie na swoje miejsce:) Gdybym kiedykolwiek miała brać ślub, w idealnym świecie, z idealną figurą miałabym właśnie taką sukienkę: długą, jedwabną, lejącą się, ozdobioną perłami, wyszywaną cekinami. Blichtr na całego!!!

  3. Dziadova

    Do mnie ten styl przemawia raczej słabo, ale właściwie jeśli chodzi o ślub i przyjęcie, jest może jakimś sposobem na splendor, którego wielu (zdaje się) ludzi pragnie. Ale taki już urok gustu, że co jednego kręci, drugiego przygniata. Dla mnie za dużo. Nie tylko w tej sytuacji.
    Wybieram się jutro na ślub i wesele, więc to dla mnie tematyczny strzał w 10 i swoista przedbiegówka, zwłaszcza, że zapowiada się chyba raczej opcja przepychu, na ile dobrze podejrzewam ;) Grunt, że goście nie muszą trzymać się w stylistycznym klimacie ;)

    • Maria Autor wpisu

      Ale Ci fajnie. Wybaw się dobrze. Napij, najedz i natańcz :)

  4. Angua

    Te opaski, łańcuszki, egzotyczne kwiaty sa cudne! Uwielbiam tę fascynację orientem lat 20. W sukni ślubnej z 2 zdjęcia też bym się widziała :)

    • Maria Autor wpisu

      Trzeba mieć nie lada osobowość, żeby się na coś takiego zdecydować. Ja też bym Ciebie widziała w takim klimacie, na pewno wyglądałabyś niebanalnie. Jeszcze biorąc pod uwagę taką mocną urodę to mi się absolutnie zgrywa to całe złoto z intensywną czerwienią ust i czarnymi brwiami ♥

      • Angua

        Haha, kusisz, aż by sie chciało hajtnąć drugi raz :D nienienie :D

  5. Cicha Woda

    W odniesieniu do ślubu to się nie wypowiem, ale wiadomo, że po ślubie trzeba jakoś urządzić mieszkanie, więc dodam, że art deco to mój ulubiony styl mebli i przedmiotów. Piękne i użytkowe. Nigdy nie odbierałam tego stylu „na bogato”, ale ubrania nigdy w tej formie mnie nie interesowały. Oglądając po latach już, inny film, „Na kłopoty Bednarski”, byłam zachwycona meblami, lampami i klimatem świetnie urządzonych pomieszczeń:)

    • Maria Autor wpisu

      Zgodzę się, mi się osobiście bardzo podoba połączenie czarnych ścian z jakimiś złotymi, geometrycznymi wzorami. Jakieś bezkompromisowe lustro nad lakierowanym stolikiem na którym stoi ogromny bukiet kwiatów. Rozmarzyłam się…

      • Agnieszka

        Czarno złota łazienka to jest coś:) widziałam wielokrotnie takie cuda na zdjęciach robią wrażenie i są bardzo retro a co do tematu prześlicznie wyglądają te opaski na głowie marzy mi się coś takiego na ślubie na pewno nie welon.

  6. Evette

    Kocham lata 20, ale w „uboższej” wersji ;) Cenię je za elegancję i klasę, za wyzwolenie jakie dał kobietom. Ale jakoś nie widzę tych klimatów na moim ślubie, generalnie jeszcze nijak nie widzę własnego ślubu… ;) Jedyne co wiem, to że definitywnie odpada przepych, blichtr i tłum ludzi.

    • Maria Autor wpisu

      Ja też raczej bardziej cenię kameralne klimaty, ale jak pomyślę o takiej piramidzie z kieliszków, cekinowych obrusach i tańcu na stole to się troszkę zawieszam na chwilkę :)

  7. olimpia

    Nakrycia głowy i suknie są boskie. Szczególnie podobają mi się te sukienki z głębokimi dekoltami. Są jednak tak strojne, że ja raczej już nic więcej bym do nich nie zakładała, poza gładkimi butami (hmmm może skusiłabym się na klasyczne trampki converse?). Natomiast ten styl we wnętrzach to zupełnie nie moja bajka, więc tego typu dekoracje by u mnie nie przeszły. Bukiety takoż. Dla mnie kwiat to kwiat – musi mieć łodygę i zapach… :)
    A co do Gatsby’ego – książka bardzo na tak, starego filmu nie widziałam, a ten z Leonardo nie przypadł mi do gustu.

    Pozdrawiam cieplutko,
    Olimpia :)

    • Maria Autor wpisu

      Mnie też wymęczył Leo, ale klimat tamtych lat przynajmniej był fajnie oddany.

  8. Rubia

    Przy naśladowaniu wzornictwa art deco jest jeden problem (poza indywidualnym gustem, oczywiście). To „bogactwo” nie było pozorne. To były doskonałej jakości jedwabie i cieniutkie, przezroczyste wełny, prawdziwe gipiury i jedwabne koronki. Biżuteria też prawdziwa. Przeniesienie tych rozwiązań na poliester, haft maszynowy i plastikowe perełki może dać efekt tandety.

  9. Bonia

    Przeczytałam książkę po raz pierwszy wiele lat temu, później dorosłam, zakochałam się w R. Redfordzie, zobaczyłam Żądło i inne piękne filmy. Dla mnie RR jest bezkonkurencyjny, mimo upływu lat jego Gatsby jest tym z moich wyobrażeń, może dlatego, że potem były jeszcze kreacje w Pożegnaniu z Afryką czy Zaklinaczu koni. Leo pozostaje łobuzem z Titanica a ostatnio Wilkiem z Wall Street, ale idzie w dobrym kierunku.
    Klimat międzywojnia fantastyczny, suknie piękne zwłaszcza dla szczupłych dziewczyn o nieco androgynicznej urodzie, wreszcie krótkie włosy nie kłócą się z nadmiarem falban w typowej bezie a delikatna subtelność nie stoi w opozycji do gorsetu. Chciałabym widywać takie panny młode.
    Mario, dziękuję za tego bloga, trafiłam tu niedawno ale regularnie zaglądam.
    pozdrawiam
    Bonia

  10. Olga Cecylia

    Uwielbiam styl lat 20, zarówno w strojach, jak i w architekturze, jednak zupełnie mi nie po drodze z organizacją takich przyjęć jak u Gatsby’ego. Wolę podziwiać z dystansu, na przykład na takich pięknych zdjęciach, jakie znalazłaś :-) Mój ślub będzie zdecydowanie „na biednie” ;-)

    Czy planujesz cały cykl o pannach młodych w stylu kolejnych dekad? Bo tak z pół wieku później bym chętnie skoczyła ;-)

  11. Daisy K

    Ślczne są te inspiracje. :)

    • Anja

      Daisy … Twój komentarz nie mógł być inny (to jest komplement ! ) :)

  12. Deva

    Absolutnie tak, nie tylko śluby… Ja marzę o takiej stylistyce w okresie świąt…. W pałacu, na bogato, ze świetnie ubranymi ludźmi… Marzę o przepychu w Boże Narodzenie albo na Wielkanoc, ale absolutnie nie przaśnym tylko właśnie takim ….
    Ja siebie widzę w tym wszystkim…Może dlatego kolekcjonuję Vogue India, polecam wszystkim kochających przepych i inspiracje orientem… Szczególnie piėkne są domy bogatych kupców indyjskich przerobione na hotele, w których jest dużo stylizacji z okresu pięknej epoki…Ten mix Europy z Orientem…

    Mario, mam nadzieję, że potrzeba Twojego bloga nie zostanie zaliczona w poczet nałogów… Zaczyna się tu tak wiele wątków i każdy tak interesujący, że łapię się na czekaniu niecierpliwie na każdy kolejny post i za każdym razem czuję siė zaskoczona i „ugoszczona” w najlepszym stylu – wiedza, przyjemność, piękne obrazy, dobre pióro… No dobrze, nie nałóg, a raczej „uzależnienie konesera” ! Chyba brzmi lepiej. Pozdrawiam serdecznie

  13. Kasia

    Nie lubię tej powieści bardzo – żeby nie było: czytałam książkę i oglądałam ekranizację z Robertem Redfordem (♥). Męczy mnie duszna atmosfera kłamstwa i cwaniactwa, tak bym podsumowała swoją niechęć ;) Moda i styl lat 20-tych ogromnie mi się kiedyś podobały, do dzisiaj uwielbiam to, co dzieje się na tych głowach: delikatne fale, upięte czasem perfekcyjnie, czasem nonszalancko i stroiki z piórek, świecidełek i czego tam jeszcze. Uwielbienie dla wybitnie chłopięcej sylwetki udzieliło się kiedyś i mnie, jednak w praktyce moje ciało się do takiego stylu nie nadaje. Podsumowując – fryzury jak najbardziej na tak, świecidełka na torebkach i butach także; sukienki, kapiący złotem wystrój wnętrz – nie.

    • Cicha Woda

      Widziałam wiele pomieszczeń urządzonych w tym stylu, ale nie pamiętam żeby jakieś ociekało złotem. Na pewno masz na myśli art deco?
      To cudne meble z dobrych gatunków drewna, które przetrwały do dziś i nadal cieszą oko. Piękne wzornictwo z użyciem różnych metali, ale przy tym użytkowe.Ciekawe upięcia zasłon i ogólnie zdobnictwo okien. Charakter tego stylu jest jednak prosty co widać w urządzaniu gabinetów, bibliotek i salonów z tej epoko. Szaleństwo złota i błysku to raczej secesja.Tam wszystko jest z rozmachem.

  14. Kinga Mak

    To chyba nie mój styl… Wolę prostotę i minimalizm :) Zakochałam się jednak w tych nakryciach głowy i ozdobach do włosów. Ciekawe, czy udałoby się to ładnie połączyć z prostą białą suknią :)

  15. Anja

    Lubię klimaty lat dwudziestych -blichtr i przepych, ale tylko na filmach, zdjęciach, lubię literaturę opisującą tamte czasy.
    Ale stroje ? Nie. Za dużo świecidełek, za dużo przepychu, za dużo „orientu” …. To jednak (tak myślę) było potrzebne kobietom po ściskających gorsetach noszonych latami, po siermiężnych latach wojennych i chyba miało służyć temu, żeby kobiety nareszcie zostały zauważone. Przecież wtedy kobiety nie paliły, nie piły alkoholu, nie prowadziły aut, nie głosowały. Może ten blichtr to był taki sposób reklamy ówczesnych kobiet ?
    Teraz powraca, bo też są takie czasy, że aby zwrócić na siebie uwagę też trzeba „błysnąć” ? ;)
    Z tamtych czasów „przetrwały” chłopczyce :)
    A jeśli chodzi o ekranizację Fitzgeralda, to zdecydowanie przekonuje mnie starsza wersja z Robertem Redfordem – jest bardziej utrzymany w tamtych klimatach.

    • Nina Wum

      Anju, ależ piły i paliły. To dla eleganckiej damskiej rączki w rękawiczce wymyślono fifkę. Papieros był nieodłącznym atrybutem zbuntowanej flapper girl.
      Samochody również prowadziły, a jak! (Powieściowa Daisy robi to co prawda tak kiepsko, że potrąca kochankę swojego męża – ze skutkiem śmiertelnym.)

      • Anja

        zdziwiłam się trochę tym zarzutem , ale przeczytałam jeszcze raz swój post -i już wiem – zamiast słowa „wtedy” powinno być „wcześniej”, myśl mi wynikła z wcześniejszego zdania traktującego o gorsetach, o I wojnie światowej… mea kulpa !

        • Angua

          Wojny miały to do siebie, że razem z ustalonym porządkiem wywracały też normy obyczajowe… przynajmniej tyle z nich dobrego.

  16. huskyeyes

    Kocham art deco! Kocham ten styl w biżuterii, wzornictwie i wnętrzach. Kocham tą symetrię, geometryczność, blask,szykowność. Zaproponowane przez Ciebie kreacje są PRZEPIĘKNE. Sama bym chętnie tak wystąpiła na własnym ślubie, jednak konwencja mojego wesela jest totalnie odmienna, a sama suknia prosta i rustykalna :)
    Myślę, że za sprawą popularności „Wielkiego Gatsby” ten styl powraca i widać wyraźną inspirację zarówno na sieciówkowych wieszakach, jak i blogach ślubnych

  17. Małgosia

    Z tego modowego okresu najbardziej podobają mi się sukienki – te „lejące się” kaskady błyszczących cekinów wyglądają obłędnie! Jakiś rok temu w River Island wyhaczyłam kieckę nawiązującą do mody tych lat i choć podobała mi się niezmiernie, to nie kupiłam jej, bo wiedziałam, że coś, co nie jest dopasowane w talii, na mnie leży źle. To styl dla kobiet o bardzo smukłej sylwetce, o eterycznej, delikatnej urodzie. A ja jestem przeciwieństwem tych cech :D

  18. Alchemia Kobiecości

    Oglądałam obie ekranizacje Gatsby’ego, ta ubiegłoroczna podoba mi się bardziej. To ze względu na zabawę stylem lat ’20 :) W tym filmie nie jest on dosłowny, tylko w pewien sposób przerysowany, ale zachowuje wszystkie swoje cechy.
    W modzie z tamtych lat podobają mi się geometryczne formy i upięcia włosów. Ale nie lubię sukienek z obniżonym stanem i kapiących złotem ozdób. To styl dla mnie za bogaty, ale bez wątpienia jest na czym oko zawiesić :)

  19. Marta

    Piękne zdjęcia, sam film – urzekający! te kolory, te zdjęcia, momentami przygaszone, przytłumione, a jednocześnie blask i mieniące się dodatki :) Coś pięknego :)

    Pani Marysiu, tak z innej beczki. Nie chcę Pani męczyć moją osobą, jednakże czytam Pani bloga już tyle czasu, milion razy przewertowałam w te i z powrotem analizy kolorystyczne i wciąż nie jestem pewna własnej osoby… Odważyłam się napisać, bo pomyślałam, że może znajdzie Pani chwilkę i odrobinę chęci by mnie nakierować choć trochę, bo powiem szczerze, że bardzo bym chciała na tej drodze ku samopoznaniu dostrzec jakiś konkretny drogowskaz :)
    Narobiłam sobie mnóstwo zdjęć, czytałam, porównywałam, jednak zawsze pojawiało się jakieś „ale”, i choć jestem świadoma, iż może to mieć miejsce waham się między trzema analizami kolorystycznymi i nie wiem co dalej :(

    Proszę o pomoc Droga Marysiu,

    serdecznie pozdrawiam,
    Zdesperowana MArta

    • Maria Autor wpisu

      Hej, Marta pisz mi po imieniu. Chwilowo zawiesiłam korespondencję z czytelnikami, żeby poodpowiadać na wszystkie maile do porodu. Jak tylko z powrotem pojawi się zakładka kontakt ślij mi zdjęcia na maila.

      • Marta

        dobrze :) Bardzo dziękuję :) Przy okazji dużo zdrowia, siły i radości życzę dla całej rodzinki :)
        Buziakuję,
        Marta.

  20. Kamila

    Właśnie powoli przygotowuję się do ślubu i to jest moja główna inspiracja:) (Mario, jak zwykle u Ciebie znajduję rzeczy które mnie tez się podobają), a że lubię bardziej minimalistyczny styl, planuję w sukni wykorzystać jedynie krój w stylu lat 20. :) a więc satyna, blisko ciała, cienkie ramiączka, trójkątny dekolt:) Mam nadzieję, że znajdę dobrą krawcową, bo nie jestem typem któremu podobają się tradycyjne suknie ślubne z salonów;)

    Pozdrawiam serdecznie!
    Kamila

  21. Żanka

    Filmem jestem zachwycona – głownie ze względu na kostiumy właśnie i cudowny klimat lat dwudziestych :)
    Wszystko jest piękne, błyszczące i bogate…mogła bym patrzeć i patrzeć . Wesele w takim stylu na pewno musi robić ogromne wrażenie…sama chętnie bym się na takie wybrała.

  22. Corba Style

    Ten styl nie jest dla mnie bo będę miała bardziej klasyczną sukienkę ale kupiłam sobie zamiast ozdób do włosów właśnie opaskę :) Miała być bez welonu i do rozpuszczonych włosów, ale mama namówiła mnie na choć przymierzenie welonu i… przepadłam :D

  23. Ola

    Ten właśnie styl stał się dla mnie inspiracją gdy brałam ślub w zesżłym roku w grudniu :) 27.12. – idealna aura była no nie powiem haha ;) Oczywiście musiałam w związku z tym skomibować jakieś okrycie żeby nie zamarznąć ;)
    Własne preferencje co do stylu i iliości błysku oraz – nie ukrywajmy – budżet dały efekt, z którego byłam bardzo zadowlona, choć nie udało mi się schudnąć przed ślubem tyle ile sobie wymarzyłam ;) Najważniejsze – suknia była taka jak chciałam – tzn czułam się elegancko, pięknie i „nie-w-przebraniu” udając kogoś kim nie jestem :) myślę, że to było istotne – lubię retro klimat i w jakiś sposób ta suknia wydobyła to co w sobie noszę, to marzenie może o eleganckiej kobiecie z tamtych lat ;) Suknia na wzór Anoushka G (model Elenorie) – najbardziej efektowny z tyłu – przymierzyłam i zakochałam się w niej od razu :) Do tego niesaomowity makijażystai fryzjer w jednym :) Oczywiście zadbaliśmy o odpowiednie dodatki jak zaproszenia i dekoracje w stylu Gatsby. W kwestii niektórych rzeczy uznałam że wolę jednak jak jest mniej niż więcej (2 bransoletki, średniej wielkości kolczyki, klamra we włosach).
    Marzyły mi się granatowe lub niebieskie kwiaty, ale ostatecznie padło na skromne dość białe gwiazdy betlejemskie z dużą ilością gipsówki i długimi granatowymi wstążkami :) No i obowiązkowo czerwone usta i paznokcie :)
    Nasze wysiłki i efekt możecie zobaczyć tutaj:
    http://brandmeup.pl/gallery/aleksandraszymon

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x