Figura

O moim ciele – postanowienie

Bardzo się cieszę, że podzieliłam się z Wami moim postanowieniem noworocznym. Można je znaleźć tutaj. Jak tylko publicznie je zamieściłam, poczułam w sobie siłę i wiedziałam, że nie ma odwrotu. Że trzeba żyć zgodnie z obietnicą. I powiem Wam, że zaczyna się w końcu udawać. Jeszcze czasem wracam do tego, co napisałam w styczniu i zdarza mi się analizować jakieś działania, które były niezgodne z tym wpisem. Ale ogólnie, w przeważającej większości przypadków jestem tak jak obiecałam refleksyjna, nie spieszę się i czerpię satysfakcję z każdego dnia. Najwyraźniej obiecanie czegoś przed grupą ludzi, którzy dużo dla mnie znaczą działa na mnie motywująco. Czas więc na kolejną obietnicę.

W ciąży pozwalałam sobie na wszystko na co tylko miałam ochotę. Gdy tylko naszła chęć na loda, kupowałam loda. Tyle smakołyków, nie tylko słodkich nie jadłam tak niekontrolowanie w żadnym okresie mojego życia. Nie będę teraz mówić, że tego żałuję, ale nie da się ukryć, że miało to wpływ na moje ciało. Przytyłam sporo i teraz doszłam do pewnego wniosku. Że mam szansę na takie ciało, jakiego nigdy nie miałam. I pomyślałam sobie, że spełnię swoje marzenie o idealnym ciele. Mimo zbędnych kilogramów czuję się dobrze w mojej skórze, ale wspaniale by było wyglądać dokładnie tak jak sobie tego życzę.

Przez całe życie byłam szczupła albo chuda. Jeżeli zdarzały się jakieś wahania wagi to objawiało się to powiększonym brzuchem. Właśnie tam wszystko się zbierało. Nie w pupę, nie w uda szły kilogramy, tylko w brzuch. Nogi i ręce zawsze były bardzo chude i dzięki temu nawet jak ważyłam trochę więcej to nie było tego tak widać, dzięki smukłym kończynom. Biust zawsze na podobnym poziomie.

A teraz marzę o czymś. Nie marzę o tym żeby być szczupłą czy chudą, nie chcę wyglądać tak jakby zeszły ze mnie wszystkie soki. Chciałabym być wysportowana, chciałabym mieć ładnie zarysowane mięśnie i chciałabym być silna. Taki jest mój cel. Nie zależy mi żeby waga pokazywała jakąś konkretną wartość albo żeby mieć talię o jakimś konkretnym obwodzie. Zupełnie nie o to mi chodzi. Chciałabym żeby moje ciało wyglądało zgodnie z estetyką jaką przyjęłam sobie w mojej głowie.
wysportowane ciałaNa zasadzie kontrastu chciałabym Wam pokazać o czym mówię. Wszystkie ciała na zdjęciach są piękne, lecz te po lewej wydają mi się szczupłe, a te po prawej i szczupłe i wysportowane w takim stopniu, który ja chciałabym osiągnąć. Różnica nie jest nie wiadomo jaka, ale ja w tej swojej szczupłości zawsze byłam taka cherlawa, a chciałabym w końcu być silna, jędrna i właśnie wysportowana.

Wiem, że będzie to wymagało pracy i działania. Wiem, że nie stanie się to błyskawicznie, dlatego nie będę nawet mówić o jakimś konkretnym czasie. Wiem, że chciałabym, żeby za tym postanowieniem poszło coś więcej niż tylko doraźne, szybkie działania – chciałabym zmienić swój tryb życia i pokazywać też swojemu dziecku, że bycie aktywnym jest normą.

Dlatego póki jeszcze nie mam konkretnego planu działania, chciałabym Was, moje drogie przyjaciółki zapytać o to jakie można podjąć kroki do osiągnięcia mojego celu. Może są jakieś fajne ćwiczenia, aktywności które polecacie? Może są jakieś fajne produkty o które można wzbogacić swoją dietę? Może Wy świetnie potraficie spędzać wolny czas z korzyścią dla Waszego ciała? Zawsze mnie inspirujecie, na pewno i tym razem zasypiecie mnie przemyśleniami na temat zdrowego trybu życia. Celowo nie piszę Wam jaki jest mój tryb odżywiania i jakie ruchowe rzeczy lubię najbardziej robić, bo nie chciałabym się na nic zamykać.

KOMENTARZE

  1. ika

    Nie ukrywam, że mój cel na ten rok był podobny. Od zawsze jestem szczupła, ale mimo to, brakuje mojemu ciału jędrności i wysportowanej sylwetki. Zaczęłam od odżywiania, ograniczyłam sól i cukier, których wcześniej trudno mi było sobie odmówić. Rzadziej jem słodycze i unikam fast food’ów 🙂 Ciężko mi natomiast zmusić się do regularnej aktywności fizycznej. Mimo, że przez pół roku chodziłam na siłownię, to efekty były prawie żadne – musiałabym mieć trenera, który pomógłby mi opracować plan odżywiania, ćwiczeń itd. Pozostały mi rolki i rower, ale nie zawsze pogoda pozwala na takie aktywności. Obiecałam sobie, że od października minimum 2-3 razy w tygodniu będę ćwiczyć w domu, choćby z pomocą YouTube’a.

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo dobre postanowienie tylko troszkę martwi mnie ten październik 🙂 Ale jeżeli będziesz konsekwentna to zadowolenie przyjdzie bardzo szybko. Trzymam kciuki żebyś wytrwała.

  2. Kasz

    Takie nogi to najszybciej od biegania, taki brzuch (i siła!) od pilatesu – to moja opinia na ten temat, chociaż ja ciągle jestem w drodze do osiągnięcia ciała, o jakim zawsze marzyłam. Co do diety – jeżeli karmisz piersią, to chyba lepiej jeszcze się nie dietować, a najlepiej to po prostu zdrowo jeść i samo się z czasem zrobi. Jak dla mnie odkryciem roku było siemie lniane – pomogło na włosy, paznokcie, cerę, laktację i wszelkie niedobory poporodowo/połogowe. W każdym razie: powodzenia! Bardzo mi się spodobała ta motywacja startowa – nie było: muszę schudnąć, brzsuch mi wisi, a było: teraz nareszcie mam szansę na ciało o jakim marzę! Super! 🙂

    • ika

      Oj tak, siemię lniane to u mnie podstawa – codziennie wsypywałam do jogurtu jakieś 4-5 łyżeczek, dzięki temu w ciągu roku włosy urosły mi jakieś 13-14cm 🙂

      • Carrie

        Też wielbie siemię i od siebie polecam zaprzyjaźnienie sie z kaszą jaglaną

    • Maria Autor wpisu

      Tak, karmię piersią i oczywiście bardzo uważam na jedzenie – bardzo syto, ale zdrowo jem. Oczywiście z ćwiczeniami jeszcze czekam. Ale plan warto mieć!!!

  3. Diana

    5-6 razy w tygodniu po godzinie fitnesu, codzienna jazda na rowerze, raz w tygodniu basen, odpowiednia dieta i mogę powiedzieć ze wyglądam lepiej niż przed ciążą ale moja córka ma już 3 lata

    • Maria Autor wpisu

      Wspaniale, to naprawdę pięknie, że jesteś taka aktywna. Ja w chwili obecnej Twoim tygodniem nie mogłabym obdzielić nawet swojego miesiąca. Ale jak tylko się sprawy unormują to cała rodzinka będzie się ruszać 🙂

  4. paulina

    Kiedy opisujesz swoje ciało mam wrażenie, że piszesz o mnie. Zawsze byłam szczupła i nadal jestem. Kiedy tyję to tyję głównie na brzuchu, pupa i piersi też się zaokrąglają, ale obojczyki, ręce, uda i nogi pozostają chude. Nidy też nie miała z tego powodu kompleksów jednak chciałabym przytyć. Różnimy się tylko celem 🙂 Tobie podoba się wysportowane ciało, mi raczej krągłe, puszyste 🙂 Wiele kobiet walczy ze swoimi kształtami- całkiem niepotrzebnie. Ja jako chudzielec patrze na takie ciała ze zdrową zazdrością.

    • Maria Autor wpisu

      Rozumiem doskonale. Mi się marzy, żeby reszta dorównała kończynom, a Tobie żeby kończyny dorosły do reszty :)))

  5. wiewior

    No wiec na początek jeśli masz nadprogramowy tłuszczyk polecam HIIT czyli High Intensity Interval Training.. wypróbowałam na swoim ciele, w trzy miesiace schudłam 15 kg. I przyznam, że ćwiczyłam tylko i wyłącznie z chodakowską, zaczęłam od turbo (i myslałam, że umre), przeplatałam z killerem, w słabsze dni skalpel. Gdy już doszłam do wyglądu, który mnie satysfakcjonował troszkę odpuściłam, ale trzymałam się zdrowego jedzenia więc nie przybyło mi jakoś bardzo duzo tłuszczyku. Teraz pracuje więcej nad mięsniami. Nadal stosuje HIIT, ale wybieram teraz więcej treningów siłowych. Nie trzymam się jakiegoś sztywnego planu, ale w poszczególne dni „masakruje” inną część ciała. Nigdy nie lubiłam wf, nigdy nie lubiłam aktywności, teraz ciężko mi przeżyć dzień bez treningu. To naprawdę jest MOŻLIWE! ;)))
    A teraz posiłki. Może to nudne ale bardzo prawdziwe: 5 posiłków, zdrowych, zbilansowanych. Dużo warzyw, ryb, zdrowych tłuszczów (avocado! ;)), białego mięsa, WODY, herbat (zielona, miętowa itd.). I co wydaje mi się bardzo ważne: zmiana swoich nawyków. Kawe pije tylko czarną (kiedyś dużo mleka i 2 łyżeczki cukru), jogurt tylko naturalny ( nie wierzcie w activie i inne sztucznie słodzone jogurty), zero soków ze sklepu (ewentualnie jednodniowe), słodkich gazoanych napojów, chipsów, słodyczy, alkoholu. Najlepsze rzeczy to jak najmniej przetworzone. Zero białego pieczywa <- to lubiłam najbardziej, teraz bardziej wole regionalny "chleb królewski" z samych ziaren!!!

    I teraz rzecz kolejna, żeby nikt nie myślał, że jestem wariatką. Zdarzają mi się rzeczy z mojej listy zakazanej 😉 zdarza mi się biała bułka z sztucznym topionym serem, zdarza mi się w podróży hot dog na stacji, zdarza mi się impreza po której mam ostrego kaca, zdarzają mi się chipsy do wieczornego seansu. To wszystko mi się zdarza, ale jeśli zdarza się to raz na dziesięć wyborów (ciastko vs. jabłko) to jest sukces 😉

    Pozdrawiam i życzę powodzenia. Chętnie odpiszę na każde pytanie na mailu 😉

    • Maria Autor wpisu

      Ale świetnie. Jesteś konsekwentną kobietą. Szczerze podziwiam. Jeżeli chodzi o jedzenie to mam w zasadzie bardzo podobnie, teraz przy karmieniu. Tylko w ciąży jakoś tak rozluźniłam się pod tym względem, miałam dużo zachcianek 🙂 Na pewno zafunduję sobie Chodakowską jako uzupełnienie reszty aktywności, bo bardzo lubię i przed ciążą też troszkę ćwiczyłam 🙂

  6. Kinga

    Doskonale Cię rozumiem 🙂 Ja chciałabym mieć ciało, którego będę pewna. Z którego będę mogła skorzystać bez problemu, gdy będę potrzebowała, albo gdy spotka mnie ekstremalna sytuacja. Gdy urwie się wanta na jachcie i będę musiała wejść na maszt, gdy wpadnę do wody i będę musiała przepłynąć kilometr, lub po prostu, gdy będę musiała podnieść coś ciężkiego 🙂 Pogodziłam się, że nie będę nigdy superszczupła, ale chcę być długo zdrowa i sprawna. Kondycyjnie pomogło mi bieganie, a nie cierpię siłowni i zbędnych przedmiotów do ćwiczeń, miliona powtórzeń (i raz, i dwa, i trzy :)), więc resztę dopracowuje na jodze. Bardziej czasochłonne, efekty wcale nieoczywiste, ale na asztandze można się porządnie zmęczyć. I co ważne, joga uczy akceptacji swoich słabości i ciągłego rozwoju. Jestem mało systematyczna, więc wciąż efekty są średnie. Ale postanowiłam zabrać się tej zimy za siebie, ćwicząc codziennie. Poza tym, uwielbiam uczyć się przydatnych rzeczy (żeglarstwo, jazda konna), bo zawsze się śmieję, że to dodatkowe skille na zombie-apokalipse. Z bieganiem też się tak motywuję czasem 🙂
    Powodzenia Mario. Będę trzymać kciuki i czekać na relacje 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Nawet nie wiesz jak na mnie podziałało to odniesienie do apokalipsy – bardzo lubię tego typu myślenie, hehe 🙂 Ja z kolei wolę siłownię od biegania. Bieganie jest ekstra oczywiście, ma w sobie coś bardzo podstawowego, ale zawsze po siłowni czułam się szczęśliwsza niż po przebiegnięciu jakiegoś dystansu. Co do jogi to bardzo bym chciała spróbować. Czy zaczynałaś od jakiegoś kursu, czy myślisz, że można zacząć samemu w domu?

      • emma

        Cześć! Śledzę bloga od niedawna, ale na inne tematy nie miałam co się wymądrzać. Ja mam podobne, a jednocześnie inne postanowienie – jestem puszysta i po iluś latach zdecydowałam, że przestaję zamartwiać się tym, ale chcę, żeby pod tłuszczem były też mięśnie, żeby były jędrne krągłości, a nie galareta. 😉

        Też polecam asztangę. Moim zdaniem dobrze jest zacząć od kursu, ale ponieważ ćwiczenia asztangi zawsze robi się w takiej samej/podobnej sekwencji, to łatwo można np. chodzić raz w tygodniu, a dodatkowo w domu. Jednak w jodze ważne jest prawidłowe wykonywanie ćwiczeń, również po to, żeby niczego sobie nie uszkodzić zginając się w złym miejscu, a tylko nauczyciel może cię obserwować i poprawić, oraz podpowiedzieć co zrobić jeśli nie umiesz zgiąć się aż tak jak pani na obrazku. 🙂

      • Kinga

        Zombie apokalipsa w ogóle strasznie motywująca. Odkąd oglądam Walking Dead zawsze sprawdzam czy mam dobrze zamknięte drzwi od środka 😛
        Jogę zaczynałam od kursu, teraz głównie ćwiczę w domu, albo z doskoku (np. miesiąc-dwa) chodzę na zajęcia, żeby sobie przypomnieć pewne rzeczy i nie wpaść w rutynę. Polecam jednak zacząć od zajęć, bo warto złapać podstawowe asany – na początku można sobie zrobić krzywdę, próbując robić coś za mocno, albo za bardzo. No i dobry instruktor powie, czego nie możemy robić, gdy np. mamy jakieś wady postawy, choroby, albo jesteśmy po ciąży 🙂 W Katowicach jest np. joga z dziećmi – mamy sobie spokojnie ćwiczą, a maluchy są obok i zawsze można się nimi w trakcie zająć.
        Na pewno mogłabyś wpaść gdzieś koło Ciebie na 1 zajęcia i zobaczyć czy Ci pasuje – lepiej tak, niż się zniechęcić w domu. A w większości szkół jest taka przyjacielska i luźna atmosfera, że ławo się wciągnąć. Trzymam kciuki, za siłownię też, chociaż ja nie potrafię jakoś sobie poradzić z maszynami i trochę tam dla mnie za głośno. Ale to też fajna opcja, bo można intensywniej i szybciej wyćwiczyć swoje ciało, niż na fitnesie.

        • Maria Autor wpisu

          Jak chodziłam na siłownię to wybrałam taką małą, w której ćwiczyli w większości faceci, ale oni byli gdzieś pochowani na tym hardkorowym sprzęcie. Ogólnie to unikałabym takich lansiarskich sieciówek do których trzeba się stroić w pomarańczowe legginsy i koszulki z logo. Wolę raczej szmaciarski styl a’la Rocky Balboa 🙂 Jeny, mój ukochany serial Walking Dead, która postać jest Twoją ulubioną?

          • Kinga

            Michelle 🙂 Trenowałam kiedyś kendo, więc w sumie najbardziej ją uwielbiam za posługiwanie się mieczem samurajskim (jak widać, kolejna przydatna aktywność na zombie apokalipsie :)). Też nie przepadam za właśnie takimi, lansiarskimi siłowniami. Byłam parę razy i czułam się jak cebulak, który wpadł w stroju do biegania, zamiast w ciuchach z nowej kolekcji. W ogóle strasznie odrzuca mnie lansowanie się na sport. Inaczej, gdy ktoś prowadzi bloga fitnes (wtedy to inspirujące) lub jest zawodowym sportowcem (pozamiatane). Ale ludzie, którzy wiedzą wszystko najlepiej i mają najbardziej naj sport mnie jakoś zniechęcają od jego uprawiania 🙂 Warto więc trafić na przyjazną siłownię 🙂

  7. martyna

    https://www.facebook.com/funkygine?fref=ts

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo inspirujące, dzięki ♥

  8. makate

    Jeśli chodzi o odżywanie, to ja polecam książkę „W obronie jedzenia. Manifest wszystkożerców” – Michaela Pollana.
    Nie jest to przepis na żadną konkretną dietę, raczej wskazówki odnośnie zdrowego odżywiania i zwracania uwagi na to co się je. Napisane z dużą rozwagą, bez skrajności, polecane też przez jedną moją koleżankę, która zawodowo zajmuje się żywieniem..
    Dla mnie ważną cechą zmian w diecie jest ich powolność – staram się nie robić wielkiej rewolucji w jednym momencie, żebym po dwóch miesiącach nie wrócić do tego co było.
    Zainspirowałaś mnie, Mario, bo ja też zawsze byłam raczej szczupła, odrobinę mi czasem brzuch „napęczniał”. I z zewnątrz wydaje się że nie mam problemów z ciałem – ale jednak chciałabym by było bardziej wysportowane i silniejsze, a nie tylko szczupłe.

    • Maria Autor wpisu

      Tak, no właśnie. Może nie każdy to rozumie, że od szczupłej sylwetki też można wymagać czegoś więcej. Ja na przykład mam problemy z podniesieniem troszkę większego bagażu, o gondolce z dzieckiem nawet nie wspomnę. A to przecież wszystko jest na miarę moich możliwości. Dlatego chciałabym to pozmieniać i choć trochę tej siły nabrać.

    • Mari

      Mam dokładnie tak samo. Stało się to jakoś w ciągu kilku ostatnich miesięcy, kiedy przeszłam na tryb siedzący a i operacja brzucha zrobiła swoje.
      Ale to nie o brzuch chodzi, tylko o całe ciało, które lepiej ode mnie pamięta, że maturę zdawałam jakieś 8 lat temu, na zawodach biegałam 6 lat temu, a później zapomniałam, że czas mija.

  9. Alchemia Kobiecości

    Wiesz, że mam ostatnio podobne przemyślenia 🙂 Przez całe życie byłam szczupła i uważałam, że wszystko jest ok, nie muszę się ograniczać w jedzeniu, katować ćwiczeniami, nie mam żadnych drastycznych wahań wagi. I dalej tak jest, ale teraz zaczynam wiedzieć, że szczupłe ciało nie jest pełnią sukcesu i niekoniecznie musi być piękne. Lubię biegać, w tym roku już od wiosny robię to bardzo regularnie i z przyjemnością obserwuję zmiany w moim ciele. Nie schudłam, ale nogi, uda, pupa, biodra, wyglądają zupełnie inaczej, podobają mi się o wiele bardziej 🙂 Chciałabym to utrzymać, a nawet osiągnąć jeszcze więcej. Zimą na pewno nie będę już biegała, szukam więc dla siebie jakichś ćwiczeń do realizowania w domu. Może jakaś instruktorka fitness, np. Jillian Michaels albo Mel B? Może do tego hantle? Może hula-hop, podobno idealne na talię? Zobaczymy, jestem w fazie poszukiwań 🙂
    A Tobie życzę również odnalezienia najlepszego sposobu na piękną sylwetkę, no i – wytrwałości! 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Dzięki, ja na pewno jeżeli będę ćwiczyć to z Chodakowską, ale szukam tez czegoś w czym cała rodzinka by się dobrze czuła, żeby nie być w tym samemu. Na 100% będzie regularny basen, bo to najbardziej lubię.

  10. Agnieszka

    ćwiczę regularnie od 1,5 roku 🙂 jest to dla mnie powód do wielkiej dumy, ponieważ wcześniej byłam raczej kanapowcem lubiącym pojeść.
    Swoją drogę zdrowia zaczęłam od zajęć fitness w małym lokalnym klubie. Zależało mi na kameralnej atmosferze i nie za dużej ilości super szczupłych i wysportowanych dziewczyn, żebym nie czuła się zdemotywowana 😉 Poza tym obecność dobrych instruktorek, a na takie miałam szczęście trafić, gwarantowała poprawność wykonywanych ćwiczeń oraz ich dostosowanie do moich możliwości. Z diety wyeliminowałam pieczywo, biały makaron i ryż, ograniczyłam alkohol i cukier. Fitness dawał mi wielką radość i poczucie wspólnoty. Pozwolił zrzucić warstwę tłuszczyku i wyszczuplić ciało (schudłam w tamtym okresie około 6kg).
    Zrezygnowałam z fitnessu w listopadzie 2013, po 7 miesiącach ponieważ przestał mi dawać to, czego chciałam. Nie chciałam już chudnąć (zaczęłam wyglądać niezdrowo, jakbym szła prosto w stronę zaburzeń odżywiania) chciałam jędrnego i silnego ciała. Byłam spragniona mięśni, ich zarysu na moim ciele i nowej, silnej mnie. Poszłam na siłownię. Okropnie się wstydziłam! Do dzisiaj chodząc 3 razy w tygodniu jestem jedyną kobietą jaką widzę na sali czasami przed dwa,trzy tygodnie. (Bardzo, bardzo pomógł i pomaga mi mój facet, który sam trenuje od 8 lat i wziął mnie pod swoje skrzydła. Rozpisał pierwszy trening, opisywał co i jak, pomógł ułożyć dietę – tzn. co ogólnie będę jadła, jakie produkty, a ja z tego robiłam już sama konkretne dania. Idąc na dobrą siłownię to samo pomoże zrobić trener w ramach samego wejścia do klubu 🙂 )
    Obecnie mam już duży wpływ na swoje treningi, chodzę 3 razy w tygodniu i ćwiczę z prawdziwymi ciężarami. Maszyny tyle o ile, przede wszystkim wolne ciężary 🙂 (przysiad z obciążeniem, wyciskanie sztangielek) lub praca z masą własnego ciała (ćwiczenia typu pompki, podciąganie na drążku). Jem „czysto” – unikam bezmyślnego cukru – słodkich napojów, kupnych ciastek, ciast – wolę sama coś zrobić, jem owoce i dużo dużo warzyw, sporo mięsa – zwłaszcza kurczak/indyk, rybę czasami, ser typu mozarella. Mam swoje małe grzeszki, moja dieta nie jest w 100% taka jak powinna być, ale jestem tylko człowiekiem 😉 Piję duże ilości zielonej i białej herbaty, kawę zbożową, wodę mineralną lekko gazowaną, ostatnio świeży wyciskany sok marchwiowy 🙂 Staram się zastąpić gotową czekoladę kakao, mąkę pszenną mąką razową lub żytnią, biały cukier miodem 🙂
    Na początek polecam rower, fitness (ale bardziej taniec, niż np. pilates – tzn pilates jest super, ale potrzeba duuuużo czasu, aby było widać efekty, podobnie joga – joga jest WSPANIAŁA 😉 ale efekty przychodzą stosunkowo późno) i zdrowe, zrobione w domu jedzenie 🙂 dużo warzyw, więcej białka niż węglowodanów i nieprzejadanie się 🙂 jak masz ochotę na słodkie – czekoladę, polecam zjeść suszone migdały lub zrobić pyszny koktajl z mleka banana miodu (jeśli za mało słodkie) i kakao – shake czekoladowy lepszy niż w McDonald’s 😉
    Mocno mocno trzymam kciuki! 🙂 Zawsze chętnie wesprę Cię na duchu 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Dziękuję za taki obszerny i dokładny komentarz. Na pewno w razie potrzeby zgłoszę się do Ciebie po motywację 🙂 Masz super chłopaka!

  11. karolina

    Jesli chcesz zbudowac miesnie, miec jedrne i smukle cialo, od razu nie polecam zadnych aerobow, fitnesow czy cwiczen polegajacych na 200 powtorzeniach. Tylko zelastwo 🙂 wolne ciezary i mniej powtorzen za to z wiekszym obciazeniem. znajdz odpowiednia silownie i popros trenera czy nawet cwiczacych panow o porade i jakis zestaw cwiczen 🙂 3x w tygodniu po godzinie wystatczy. Na uda i pupe dobre sa wykroki i przysiady z hantlami/sztanga, na ramiona wyciskanie, rozpietki, na brzuch to laweczka i jak dojdziesz do wprawy mozna dodac obciazenie. Ale oczywiscie z umiarem i stopniowo, nie zrazac sie ale i nie rzucac od razu na gleboka wode 🙂
    U mnie na razie tylko rower, bo chce zgubic troche tluszczyku, ale niedlugo dojda pewnie jakies silowe zeby wypracowac taki piekne miesnie.

    • Maria Autor wpisu

      Razem z przyjaciółką, która jest fizjoterapeutką chodziłyśmy na siłownię, no ale potem ciąża i u mnie i u niej… Ale na pewno wrócimy i ona skonstruuje nam jakiś super program. Wspominam czasy siłowniane naprawdę wspaniale 🙂

  12. katb

    Moim zdaniem podstawa dobrej diety to 5 niedużych posiłków, regularnie, odpowiednio kalorycznych (zapotrzebowanie moze obliczyć dietetyk, możemy oszacować sami, my to np. Robilismy na zajęciach na studiach) skoro zawsze byłaś szcZupła, pewnie nie trzeba jakichś wielkich restrykcji,.tylko umiar 🙂 z cwiczen – osobna sprawa to kardio (kondycja), zrzucanie tluszczyku (aeroby) i shaping/rzeźba (np. Silownia). Można wyrzezbic mięśnie ale nadal będą schowane pod oponka 😉 popularna metoda polecana na poczatek jest taka, ze zaczynamy od 30 min podwyższonego tetna 3 razy w tyg.(żeby spalac i poprawiać kondycję) dążymy do 5 dni w tyg. Po 1h, moze byc i więcej ale bez przesady, intensywne ćwiczenia co dzień też nie.są Okej. Chyba najlepiej kupić karnet na fitness, motywuje, ale ja np. Nie Mam na to czasu więc robię w domu mel b totally fit, tiffany rothe (yt-10 min booty shake!), i want those buns/abs, pilates. Nie jestem w stanie ocenic ich ‚profesjonalnie’ ale widzę ze przynoszą szybkie efekty (zaznaczam ze jestem szczupła,.chce tylko fajnego ukształtowania i moze 1;5-2 kg mniej). Tak naprawdę każda minutka aktywności jest dobra, nie.chce nam sie ćwiczyć, to chodźmy na rower, albo umyjmy okna i podłogi na czas 😉

    • Maria Autor wpisu

      O, zgadzam się całkowicie, żeby we wszystkim dopatrywać się szansy na ruch. Bardzo fajnie napisane 🙂

  13. Magdalena

    Ja od stycznia schudłam 12 kg, bez jakiegoś strasznego wysiłku. Odstawiłam słodycze (teraz zdarza mi się je jeść tylko w weekend), wprowadziłam 5 posiłków dziennie o mniej więcej stałych porach, nie jem na noc. Żadnych diet, odżywiam się po prostu zdrowo, każdy mój posiłek zawiera warzywa lub owoce, postawiłam też na brązowy ryż, razowy makaron, kaszę jaglaną. Piję tylko wodę, żadnych soków z kartonu, wody smakowej itp, one wszystkie zawierają tylko cukier i mnóstwo sztucznych składników. A z aktywności fizycznej robię to, na co mam ochotę – był czas na Chodakowską (polecam skalpel na początek), potem skakanka, Mel B i bieganie. Zaczęłam od praktycznie zerowej kondycji, teraz przebiegam codziennie 8-10km i czuję się świetnie.

    A dla motywacji polecam poczytać o szkodliwości białego cukru i całej chemii zawartej w żywności 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Ja też odkąd piję wodę to już bym nie mogła wziąć do ust soku z kartonu. Jakieś to takie słodkie dla mnie, że „wykręca mordę” 🙂 Czasem kupię sobie taki soczek dla małych dzieci i mi nawet smakuje, ale traktuje to jako smakołyk, a nie regularny posiłek.

  14. maga

    w moim odczuciu stawianie sobie za cel posiadania wysportowanego ciała jest zwyczajnie głupie. Moja filozofia życiowa przyjmuje, że jest to raczej skutek uboczny pewnych działań, które podejmujemy, a nie cel sam w sobie.
    Przykładowo: jeżdżę konno nie dlatego, że chcę być wysportowana, tylko dla tego, że lubię. A że przy okazji kondycja się poprawia i spala się trochę kalorii. Cóż, jest to miły dodatek.
    Poza tym, żeby mieć naprawdę wysportowane ciało, takie o jakim piszesz, musiałabym ćwiczyć dużo więcej i niekoniecznie to co lubię. Mam dwoje dzieci, pracuję, naprawdę, jeśli już mam czas dla siebie, wolę iść na konie niż na pilates, mimo że ten drugi niewątpliwie robi ładną sylwetkę, jeździectwo niekoniecznie.

    • Maria Autor wpisu

      Można na to spojrzeć jeszcze z innej strony. Cel posiadania ładnego ciała prowadzi nas do zwiększenia aktywności fizycznej. Mi to jest potrzebne, bo ja tej aktywności teraz niestety nie mam. A chciałabym żeby aktywność zaczęła być częścią mojego stylu życia.

  15. Małgosia

    Makate idzie w podobnym kierunku jak ja – Michael Pollan poleca przede wszystkim, żeby jeść JEDZENIE , czyli naturalne produkty jak najmniej przetworzone. Zgadzam się też z pomysłem, żeby nie robić żadnych rewolucji, ale powoli ograniczać niezdrowe produkty, a zacząć jeść i gotować zdrowsze potrawy. POWOLI i z miłością do własnego ciała. A co do ruchu – mnie trzymały w formie dłuuuuuuuuuugie spacery z wózkiem, ale obie córki rodziłam w czerwcu, więc miałam całe lato na powrót do formy. Na co dzień dla zapracowanej mamy polecam poradę znajomej pani kardiolog: autobus zamiast samochodu, spacer zamiast autobusu, schody zamiast windy. Nie mam czasu ani ochoty na intensywny trening, nie marzę o ładnie zarysowanych mięśniach, ale raz w tygodniu chodzę na basen, jeżdżę rowerem na zakupy, do pracy przechodzę piechotą zamiast jechać 5 przystanków. Według mnie: wygrywa niewielki, ale codzienny i systematyczny wysiłek. I brawo za umiar w planach: nie katuj się nieosiągalnymi wymiarami, tylko zakładaj realizowalne cele, które dadzą Ci satysfakcję i zmobilizują do dalszego wysiłku.

    • Maria Autor wpisu

      Jasne, to ma być długofalowa zmiana, najlepiej taka na całe życie i dla całej rodziny. Nie wyobrażam sobie by w przyszłości ograniczać dziecku słodycze, a samemu je jeść po kryjomu 🙂

      • maga

        Zgadza się. Zdrowe nawyki żywieniowe można wpoić dzieciom tylko i wyłącznie dając im przykład. Ja, od kiedy mam dzieci, odżywiam się dużo lepiej i zdrowiej.

  16. Ania

    Hej Mario!
    Bardzo podoba mi się Twoje podejście do tematu – jak już pisała wyżej Kasz – żadnego narzekania tylko ‚teraz nareszcie mam szansę na ciało o jakim marzę’, zaimponowało mi to 🙂
    Też od jakiegoś czasu szukam dla siebie idealnej formy aktywności. Jestem bardzo chuda ale mam marzenie podobne do Twojego – jędrne, silne ciało, a przede wszystkim piękna, wyprostowana postawa. Po przekopaniu internetu i pierwszych zajęciach – skłaniam się w stronę pilatesu.
    Jeśli chodzi o zdrowe odżywianie to zamiast kombinowania polecam wizytę u dietetyka. Nie pierwszego lepszego – poszukaj np na znanylekarz pl, sama znajdziesz kogoś idealnego dla siebie. Nie ma u nas jeszcze mody na chodzenie do dietetyka, a szkoda bo dobry specjalista nie tylko układa dietę w zależności od potrzeb, trybu życia i tego co lubimy jeść, ale też motywuje do zdrowego jedzenia 🙂
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za Twój cel!

    • Maria Autor wpisu

      Wiesz co, wydaje mi się, że ja od urodzenia Zosi naprawdę zdrowo jem, z racji tego, że karmię. I raczej nie będę nigdy stosowała diet odchudzających tylko po prostu utrzymam ten stan zdrowego odżywiania. Szukam bardziej jakichś aktywności, które nadadzą się dla mnie samej to raz i dla mojej rodziny to dwa 🙂

      • Ania

        Spoko, rzuciłam tak z tym dietetykiem w odpowiedzi na ‚jakieś fajne produkty o które można wzbogacić swoją dietę’, nie myślałam konkretnie o diecie której celem jest odchudzanie bo rozumiem że chodzi Ci o inny kierunek 🙂

        • Maria Autor wpisu

          Czyli nawet na takie zaplanowane i długofalowe zdrowe odżywianie dietetyk też coś może podpowiedzieć? Trzeba się jakoś specjalnie przygotowywać do wizyty?

  17. Panna Emilka

    Polecam balet – fitness i sztuka w jednym:) Ćwiczę od 3 lat i zbieram mnóstwo komplementów nt. mojej postawy, poruszania się itd. Mam indywidualne lekcje w domu, nie polecam dużych grup bo ktoś powinien ciągle pilnować czy ciało prawidłowo pracuje. Balet bardzo wzmocnił mi nogi, zmniejszył znacznie cellulit i … dodał kilogramów (z 48 na 52 – nie zmieniałam nawyków żywieniowych, nie choruję, więc obstawiam że to jego sprawka:). Tzn – mam ten sam rozmiar i w ubraniu wyglądam tak samo chudo jak przed, ale za to bez ubrania lepiej;)

    • iwona

      można też ćwiczyć callanetics, ja np. uwielbiam takie niespieszne ćwiczenia, które wyciskają ostatnie poty.

      • Beata

        Callanetics tez moge polecic – ladnie zarysowane,bardziej zbite cialo a do tego dziala wyciszajaco i relaksujaco jak joga. Wole go od silowni, chociaz korzystam z obydwu form aktywnosci, Callanetis wymaga jedynie DVD z Callan Pinkney, krzesla (czasem parapetu) i miejsca na podlodze na mate.

        Myslalam, ze jestem jedyna, z ktorej callanetics wyciska siodme poty 🙂

    • Izabela

      Ja też polecam balet! Ja ćwiczę od pół roku – nie spodziewałam się ile można wymagać od ciała i ile ono potrafi! I do tego ta elegancja… A zaczęło sie od spełniania dziecięcych marzeń 🙂
      Panno Emilko to juz pewnie w pointach tańczysz?

      • Panna Emilka

        „tańczysz” to za dużo powiedziane :p ale coś tam na nich robię:) w trakcie praktyki trochę zmieniło mi się podejście, najpierw zależało mi właśnie na pointach, wysokich podniesieniach nóg i innych takich spektakularnych wyczynach, ale teraz najbardziej podoba mi się mniej „akrobatyczny” balet i całą energię poświęcam na to żeby wykonać figury i kroki poprawnie i z jak największą gracją, a nie w najtrudniejszej możliwej wersji, dlatego pointy zeszły na drugi plan. W ogóle polecam wszystkim filmik jak 61-letnia Maya Plisiecka tańczy Dying Swan – nie robi tam niczego, czego pierwsza lepsza baletnica by nie zrobiła, żadnych piruetów i arabesek z nogami do nieba, ale nie ma niczego piękniejszego niż jej taniec. Sorry że się tak rozpisałam;) A Ty gdzie trenujesz?

        • Izabela

          Obejrzałam ten filmik! Dziękuję 🙂 bardzo inspirujący!

        • Maria Autor wpisu

          Ja też obejrzałam i nie mogę wyjść z podziwu.

    • Maria Autor wpisu

      Jak to balet kurna? Jak to zacząć? Są jakieś kursy, no bo jak to się robi w domu???

      • maga

        Balet nie jest szczególnie zdrową formą ruchu. Nawet uprawiany amatorsko bardzo obciąża stawy. A już szczególnie u dzieci. Każdy rehabilitant Ci to powie.

        • Izabela

          Każdy sport wywołuje kontuzje. A dzieci to inna sprawa, ale to wątku- przynajmniej mojego komentarza nie dotyczyło.
          Marto ja też nie wierzyłam że coś takiego jak balet dla doroslych istnieje. Ale istnieje. I oczywiscie nikt nie każe zakładać nóg za głowę 😉 po prostu inna forma ruchu 🙂 moja siostra, ktora ćwiczy od lat jogę określiła to :” taka joga na palcach tylko bez ‚ach’ ” 🙂
          Ja chodzę na zajecia przy szkole baletowej, jestem z Poznania to szkola baletowa Anny Niedźwiedź. Mamy wspaniałą instruktorkę, ktora układa ćwiczenia i ich intensywność pod kątem dorosłych i ich ograniczeń 🙂 na youtube jest dużo takich filmikow – szukaj po angielsku 🙂

          • Panna Emilka

            Mario – mam własną Panią-od-Baletu, godzina zajęć z dojazdem to 15zł więcej niż gdy chodziłam na zajęcia grupowe, z ok. 15 innymi osobami i z których niewiele wynosiłam. Tutaj każdy mój ruch jest obserwowany i korygowany:) polecam chociaż spróbować! Uczysz się pozycji rąk i nóg, wykręcenia nóg (charakterystyczne złączone razem pięty i stopy w jednej linii w 1. pozycji wynikają głównie z otwarcia bioder i ud a nie pracy stóp), wzmacniasz centrum, czyli mięśnie środka ciała, bo stamtąd bierze się siła i równowaga), rozciągasz się itd. Robi się też sporo ćwiczeń działających na różne pomniejsze partie mięśni o których czasem się nawet nie wie że istnieją:))

            Ad. kontuzyjności – każdy sport uprawiany wyczynowo niesie ze sobą takie ryzyko, najbardziej kontrowersyjne pointy można, a czasem wręcz trzeba pominąć, przecież nie chodzi o tu bycie primabaleriną tylko przyjemność i rozwój, fizyczny i artystyczny:) Natomiast każdy sport uprawiany rekreacyjnie jest lepszy niż brak sportu, choćby i zdarzyła się kontuzja. Grunt to nie zmuszać się do rzeczy które są ponad nasze możliwości. Po 3 latach ćwiczeń widzę same plusy, z których największy to nawyk trzymania prawidłowej postawy cały czas.

          • Anka

            Izo, bardzo dziekuję Ci za twój komentarz! Też jestem z Poznania i już wiem, gdzie w razie czego mogę zapisać się na balet.. Trochę się boję, bo pewnie byłabym najstarszą kursantką:) Ale jest to marzenie od lat i moja elastyczność w stawach jest dużo większa, niż u ludzi w moim wieku. pozdrawiam

            • Izabela

              Oglądałam filmik o szkole baletowej gdzieś w Stanach, nie pamiętam chyba San Francisco, i tam osoby o naprawdę dużej rozpiętości wiekowej, kobiety, mężczyźni uczyli się tańca klasycznego! Tak jak napisała panna Emilka tu nie chodzi o zostanie baleriną i tańczenie na deskach teatru, ale o frajdę, o hobby, o rozwój ciała i ducha 🙂
              Ja się każdego czwartku nie mogę teraz doczekać, od kiedy chodzę na zajęcia! Teraz jest dobry moment żeby dołączyć, bo będzie dopiero czwarta lekcja (a wszystko jest od podstaw) 🙂

  18. Dominika

    Mamy podobne postanowienia;) ja słyszałam, że przysiady to najlepszy przyjaciel kobiety. Na pewno coś w tym jest-pupa ładnie i stosunkowo szybko się ‚podnosi’, jest jędrna, a przy innych wariantach przysiadów (z obciążeniem, z podskokami) dziewczyny chwalą sobie ładną rzeźbę nóg, spada brzuszek i nawet trochę talia się poprawia. Ja zaczynam dosłownie od dziś przysiady z wizją idealnego tyłka i mniejszego brzuszka. Dobrze, że można to wszystko robić w domu;) pozdrawiam ciepło!

    • Maria Autor wpisu

      No przysiady jako uzupełnienie czegoś to brzmi super. Zwłaszcza, że żadne rekwizyty i nie wiadomo ile czasu nie jest potrzebne :)))

  19. sila

    Nie czytałam wcześniejszych komentarzy, więc może się powtórzę. Ja ćwiczę razem z Ewą Chodakowską w domu, czasem mój synek ćwiczy razem ze mną. Ewa ma tak wiele programów, że każdy znajdzie coś dla siebie, jest różna intensywność ćwiczeń, są programy 15-minutowe, 20-, 30-, 45, więc dla każdego coś się znajdzie. Poza tym jadam 5 regularnych posiłków, nie podjam, ale to pewnie dlatego, że nie kuszą mnie słodycze. Też zawsze byłam szczupła, a nawet chuda w niektórych okresach życia. Teraz mam ładnie umięśnione ciało, głównie nogi, bo szczególnie na nich się skupiłam.

    • Biurowa

      Słyszałam o tym! Trzeba mieć jednak chyba samozaparcie 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Chodakowską to na 100% będę ćwiczyć. Przed ciążą też zaczęłam i bardzo mi się podobało. Ale to był taki trening dla początkujących – 45 min i czułam się po nim jak po maratonie 🙂

  20. Joulenka

    SILNA. To jest chyba słowo klucz. Przynajmniej w moim postanowieniu, które brzmi podobnie. Bo ładnie zarysowane ciało pojawi się samo, o ile będę ćwiczyć jak należy.
    Z ćwiczeń polecam „brazylijskie pośladki” Chodakowskiej. Na brzuch brzuszki proste i skośne robione zależnie od dnia na sposób „pilatesowy” ( powolne ruchy, oddychanie, wystarczy oderwać łopatki od maty itp) i standardowy. Na rękach zależy mi najbardziej, dlatego ćwiczę z hantlami i robię pompki. Już po tygodniu czułam, że są silniejsze. A ćwiczę codziennie lub co drugi dzień po pół rodziny. Na początek powinno wystarczyć i Tobie 😉 Trzymam kciuki!

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo fajnie, nie za rzadko i nie za często jak na mój gust. Wręcz powiedziałabym nie da się zniechęcić. Jeżeli do tego od razu czujesz się lepiej to może być też dla mnie idealny rodzaj ćwiczeń 🙂

  21. Aldona90

    Niestety wiem o czym mówisz. Przy moich szczupłych nogach i ramionach mój brzuch, który jako pierwszy wchłania cały tłuszcz, często wyglądam jakbym była w ciąży ;/
    Jedynym ratunkiem jest dla mnie ograniczenie węglowodanów ( w szczególności wystrzegam się białego pieczywa) i jedzenie jogurtów ( naturalnych bądź aktivi). Co do ćwiczeń to totalny ze mnie leń, ale z programu skalpel Ewy Chodakowskiej wybrałam ćwiczenia tylko na brzuch, nie są trudne i szczególnie wyczerpujące, ale działają i mogę potwierdzić, zę dają efekty 😉

    • Maria Autor wpisu

      No dokładnie, chuda jak patyk, ale jakby była w ciąży czasem – to cała ja i moja sylwetka 🙂

  22. Basia

    Zdrowa dieta, codzienna aktywność, siłownia (koniecznie, żeby wyrobić siłę i mięśnie), rozciąganie i trochę cardio.Staram się tak robić w tym roku i pomimo średniej rygorystycznosci, efekty sa :). na fb jest taki fan page wake up & squat, dziewczyny są z Krakowa (też drobne walczące o siłę i mięśnie), więc możesz spróbować tej siłowni, co one 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Wow, dzięki za linka, tam jest wysyp inspirujących zdjęć. Nie chudzielców tylko takich zgrabnych siłaczek 🙂

  23. Basia

    Serdecznie polecam ćwiczenia z FITNESS BLENDER. Można je znaleźć na youtube, czyli masz ćwiczenia za darmo, bez wychodzenia z domu, a efekty są niesamowite 🙂 Ja zaczynałam z Chodakowską, przeszłam też przez Mel B, obie instruktorki są fajne, ale to właśnie z Fitness Blender wyrobiłam sobie ładny, umięśniony brzuch i pokonałam genetycznie wrodzone, z przeproszeniem, ”płaskodupie” 😛
    Polecam serdecznie i życzę mnóstwa siły, bo będzie na początku ciężko, ale to daje niesamowicie wiele satysfakcji! I ten podziw wszędzie, heh 😉
    Buziaki, kochana, trzymaj się!

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo dziękuję, zaraz sobie to obczaję, w ogóle Wasze komentarze są takie rzeczowe, że warto zrobić z nich oddzielnego posta 🙂

  24. Katarzyna L.

    Sama z ciekawością przejrzałam komentarze pod Twoim wpisem 🙂 Od siebie mogę dodać, że mi na początku bardzo pomógł dwudziestominutowy program na całe ciało Mel B – jest na tyle krótki, że zanim przyzwyczaiłam się w ogóle do ćwiczeń, to mówiłam sobie: rusz się, to TYLKO 20 minut, razem z prysznicem nie zajmie więcej niż pół godziny. A same ćwiczenia są na tyle intensywne, że czuć, że coś się zrobiło. 🙂 Powodzenia!

    • Maria Autor wpisu

      Widzę, że Mel B. jest bardzo popularna, na pewno sprawdzę, bo jeszcze tego nie widziałam. Dzięki ♥

  25. Shield

    W moim odczuciu stawianie sobie za cel wysportowanego ciała jest świetne, zwłaszcza, że podejrzewam, że Maria ma to przemyślane na tej samej linii, co postanowienie noworoczne – czyli trenowanie uważności połączy z dążeniem do pięknej sylwetki.
    Ale zgodzę się, że o wiele lepiej robić coś, co się bardzo lubi, niż jakieś znienawidzone ćwiczenia. Przecież w tym drugim wypadku umysł nastawia się negatywnie do samej aktywności fizycznej i może zniechęcenie rozciągnąć na absolutnie wszystkie rodzaje ruszania się. Myślę, że w Twoim przypadku Mago wystarczy podmienić „wysportowane ciało” na „dobre samopoczucie” i już mamy podobne dążenie do tego samego prawie celu.
    Zazdroszczę też jazdy konnej!

    A wracając do sedna sprawy.
    Dziewczyny dobrze piszą o zbilansowaniu posiłków czy nawet konsultacji z dietetykiem. Ja mogę polecić wspaniałą książkę Moniki Reinagel: Nutrition Diva’s Secrets for a Healthy Diet: What to Eat, What to Avoid, and What to Stop Worrying About.
    Nie dość, że to sporo czytania po angielsku – zawsze dobre dla nas! – to jeszcze naprawdę rozsądnie podane informacje o wartościach odżywczych, sposobach na robienie zakupów, wybierania składników. Przyznam, że nie patrzyłam na książki, o których słyszałam trochę dobrego (Zamień chemię na jedzenie) dostępne na polskim rynku – właśnie dlatego, że już mam Nutrition Divę.
    Czytam też i słucham jej podcastów na stronie quickanddirtytips.com. Można wypróbować i zdecydować, czy podoba nam się jej styl na tyle, żeby kupić książkę na Amazonie.

    Po drugie – czekam, Mario, na nową jakąś tablicę na Pintereście – jest tam sporo motywacji treningowych :D. I życzę powodzenia w poszukiwaniach idealnego sportowego biustonosza, ojej.
    Tak jak już też dziewczyny pisały, w skrócie: trening kardio = zmniejszenie wagi, trening siłowy = rzeźba mięśni. Oba podnoszą wytrzymałość i siłę. I tak sobie myślę, że dla Ciebie najlepsza byłaby mieszanka jednego z drugim, w takim wymiarze czasowym, jaki Ci się uda wykroić dla siebie z opieki nad Zosią, a także i pracy i blogowania. Ważne oczywiście, żebyś znalazła właśnie coś, co lubisz. Moim ukochanym treningiem siłowym jest trening typu barre, dla baletnic i tancerek. A osobistą idolką jest Burr Leonard (www.thebarmethod.com). Babeczka ma teraz prawie 70 lat. Na treningu poniżej jest po 50-tce. Nie wygląda ;-). Taki trening rozciąga mięśnie, wzmacnia (mocarne uda :D), zwiększa odporność na wysiłek i stres. Jest się w stanie zrobić pompki, pompki odwrócone z podniesioną nogą, brzuszki na mięśnie skośne brzucha – coś, czego nigdy się po sobie nie spodziewałam, a marzenia miałam podobne do Ciebie – ładne, silne ciało. Dzięki Bar Method jest się też zwinniejszą i bardziej giętką, robię szpagaty, pokonuję jakieś swoje kolejne progi, no po prostu ćwiczenia otwierają głowę :D.
    Poszukując treningów znalazłam kiedyś ten filmik (jest trochę wiekowy, ale idealny na początek): http://www.youtube.com/watch?v=E7rGrFHlhTQ
    Kolejne nagrania, już trudniejsze i nowsze, też są w sieci. Można też wykupić streaming z oficjalnej strony Bar Method.

    I tak piszę to wszystko z myślą jeszcze jedną z tyłu głowy – cudownie jest robić coś dla siebie. Ale ta motywacja „być aktywną, żeby moje dziecko brało ze mnie przykład” jest pewnie bardzo silna, wzbudza to mój zachwyt! A jeszcze do tego coś trochę wzruszającego „być aktywną, żeby być zdrową mamą aż do późnego wieku, żeby móc się zawsze schylić do małej bez problemu, a potem do wnuków też” :). To inwestycja w przyszłość!

    • Maria Autor wpisu

      Wspaniały pomysł, zaraz zakładam taką tablicę i będę wrzucać inspirację. Dziękuję ♥ Świetny komentarz, mnóstwo inspiracji mi podrzuciłaś!

    • Dziadova

      Cwiczenia otwierajace glowe brzmia swietnie – chyba tez sie blizej zainteresuje 🙂

  26. sylwia

    Powiem krótko: CALLANETICS. Rzeźbi i wzmacnia ciało, a uspokaja umysł i duszę.

    • Maria Autor wpisu

      Myślę, że to by było fajne dla mnie. Super 🙂

  27. Karolina

    Podstawa – nie dajmy się zwariować. Myślę, że rozciąganie, albo joga
    to najlepsze ćwiczenia. Nie męczą, a dają siłę i przede wszystkim
    rozluźnienie. Kiedyś więcej ćwiczyłam, ale miałam napięte ciało,
    teraz dużo rzadziej, a jednak nigdy nie czułam tak dobrze
    swojego ciała. W głównej mierze to ćwiczenia dr Alexandra Lowena.
    Polecam jego książki, w szczególności „Duchowość ciała”, tam jest
    najwięcej ćwiczeń.

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo dziękuję. Nie umknie mi to w tym morzu inspiracji.

  28. Monika

    Powtórzę za dziewczynami sprawdź Callanetics, jest niezbyt wymagający kondycyjnie, raczej wyciszający i jeśli zdjęcia w internecie nie kłamią działa naprawdę nieźle (dając podobny efekt jak na Twoich zdjęciach na TAK). Mnie osobiście znudził się po kilku sesjach, ale już po tych 5-ciu systematycznych podejściach, które udało mi się zrobić było czuć zmianę na lepsze. Jeśli chodzi o film instruktażowy – lepszy jest ten oryginalny z Callan.
    Ja dla mojej formy biegam – ostatnio dość regularnie, ale na efekty wizualne chyba muszę jeszcze trochę poczekać.

    • Maria Autor wpisu

      Monika, a masz zamiar w zimie dalej biegać czy będziesz robić coś innego?

  29. Biurowa

    Mario,

    przede wszystkim daj sobie czas. Kiedyś usłyszałam taką rzecz od babki, z którą kiedyś pracowałam: jeśli przytyje pani JEDEN kilogram miesięcznie, to w ciągu roku przybędzie pani aż DWANAŚCIE kilo. A ja to sobie sobie odwróciłam: jeśli w miesiącu schudnę JEDEN kilogram, to w ciągu roku UBĘDZIE mi 12 kilo! 🙂 Da się bez zbędnego wysiłku schudnąć jeden kilogram w miesiącu.
    Nie lubię udzielać rad, ale słyszałam, że wyjadanie po dziecku kaszek i kleików (żeby się „nie zmarnowało”) jest bardzo zdradliwe 🙂
    Z drugiej strony karmienie piersią też powoduje utratę kalorii.
    No i możesz kupić wózek dla dziecka trójkołowy, podobno można z nim nawet biegać.
    Poszukaj w sieci blog Kasi Szymańskiej i odszukaj starsze wpisy.

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Dziękuję. Faktycznie karmienie daje ładne efekty. Zdrowo się odżywiam i w ciągu ostatnich dwóch tygodni ubyło mi tak po prostu 3 kg!

  30. Gabrysia

    JOGA!!! Tylko niestety znalezienie dobrze prowadzonej jogi, z osobą ktora nie będzie irytować a inspirować nie jest łatwe. Sama ciagle szukam, ale wiem że jak sie już znajdzie to efekty, przyjemność i sprawność jest zaskakująca.

    • Gabrysia

      w Krakowie bardzo polecam Asthangę na Karmelickiej. Prowadzona jest naprawdę świetnie!

    • Maria Autor wpisu

      Nigdy nie próbowałam, ale czuję, że mogłabym się w tym odnaleźć. Na pewno pójdę na kurs.

  31. blackismyreligion

    kurcze mi dokładnie to samo chodzi po głowie, jestem szczupła, teraz czas na rzeźbę 😀

    • Maria Autor wpisu

      No, może u mnie to by szło tak: byłam szczupła, będę szczupła, a potem rzeźba 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Ja już jestem niedoścignionym kochankiem i superczłowiekiem, hahaha 🙂

  32. Dziadova

    Polecam szczególnie jeden rodzaj aktywności – ten, który sprawia Ci przyjemność. Sama lubię tylko aktywność na świeżym powietrzu, i z dala od cudzych oczu i ocen – bieganie i rower. Jeśli Cię to kręci, polecam z tego względu, że polepszają bardzo szybko kondycję, rośnie też wytrzymałość. Silne ręce prawdopodobnie uda się wypracować wspólnie z Zosią 😉

    Powiem Ci Mario ( ba, pochwalę się nawet), o czymś, co dla mnie jest megapozytywne. I co ma wiele wspólnego z Twoim blogiem. Zaczynam wracać z bardzo długiej podróży z krainy zaburzeń odżywiania do krainy szacunku dla swojego ciała. Patrzę na siebie, i nie widzę już konieczności walki z nim o kości na wierzchu. Wygląda na to, że jestem gotowa, żeby polubić swoją przyszłą ‚mocną budowę’.

    • Maria Autor wpisu

      Gratulacje. Teraz to będziesz góry przenosić jak już wierzysz w swoje piękno!

  33. Karola

    Mario!polecam Ci ChodakowskĄ co drugi dzień a jesli chodzi o odżywianie to wszystko pięknie opisuje Agnieszka Maciąg na swoim blogu….serdecznie wszystkim polecam;)))pisze wlasnie o dojściu do formy po porodzie ….Za 3 miesiące rodzę;),a potem wskazówki z bloga Agnieszki Maciąg ;**pozdrawiam

    • Maria Autor wpisu

      Karola, ja właśnie niedawno sama odkryłam tego bloga i uważam, że jest po prostu przegenialny!

  34. Olimpia

    No ja to polecam dietę wegańską + jogę, hihihi :)) To mój ulubiony zestaw. Trzymam za Ciebie kciuki, Mario! Buziaki dla Ciebie i dzieciątka. 😀

  35. emm

    Jeśli lubisz basen i nie znasz metody Total Immersion, to może tym mogłabym się podzielić. Można zacząć od czytania i oglądania w necie, albo od razu zapisać się na kurs. Poza pływaniem lubię też pilatesa, rower, czasem siłownię (za szybkie efekty) i nordic walking – za to, że nadaje się na każdą porę roku, odciąża stawy, więc można więcej przejść, nie męczy i można cieszyć się przyrodą (mnie to bardzo relaksuje). A jeśli chodzi o odżywianie, to nigdy nie stosowałam jakiejś specjalnej diety. Staram się jeść zdrowo i bez pośpiechu, bo dzięki temu czuję się dobrze. Uwielbiam wszelkie kasze, pestki, hummus, escalivadę i owoce, ponieważ sprawdzają się zawsze wtedy, kiedy jest mało czasu na jedzenie.

    • Maria Autor wpisu

      Emm, muszę Ci powiedzieć, że basen to jest to, co kocham najbardziej. I z małą będę chodziła na basen, ale chyba poczekam do wiosny, bo się troszkę boję wyjścia na zimne z basenu.

  36. Rubia

    Taniec. Nie chodzi o jakiś konkretny taniec, opanowanie sekwencji kroków i rozmaitych układów, lecz bardziej ogólnie – o ruch w rytm muzyki. Wystarczy dobra muzyka, najlepiej bez słów, słuchawki w uszy – i można zaczynać. Nawet z zamkniętymi oczami, jeśli masz w domu taki kawałek przestrzeni, że nie będziesz obijać się o meble. Nie ma nic lepszego na ogólną giętkość i sprężystość ciała i na koordynację ruchów. To może być kompletna improwizacja. Przy okazji można dużo wytańczyć – zmęczenie, smutek, nawet złość… Jasne, że radość też. Centymetrów w pasie przybywa albo ubywa, kilogramów też, to zależy od wielu czynników – ale zręczność, jaką daje taniec, bardzo korzystnie wpływa na ogólny odbiór całej osoby. Dziewczyny często nie zdają sobie sprawy, jak wiele w ich wyglądzie zależy od sposobu poruszania się i trzymania głowy. Nie pomoże wyrzeźbiona sylwetka, jeśli idąc ciągnie się nogi za sobą, a głowę wciska w ramiona. Harmonia ruchów i gibkość – to jest potrzebne i do korzystnego wrażenia, jakie sprawiamy na innych, i do własnego dobrego samopoczucia.

    • Maria Autor wpisu

      Piękny komentarz. Przypomina o podstawowych, ale najbardziej zaniedbywanych sprawach!

  37. Olga

    Mario,

    Osobiście przychylam się do opcji, że nie istnieje najlepsza metoda. Każdy z nas jest inny i to do tego stopnia, że na każdą drobną nawet różnice może zareagować znacząco inaczej. Jeśli jednak faktycznie chcesz zbudować siłę, to sugeruje zacząć od kilku artykułów na temat tego, jak funkcjonują nasze organizmy. 🙂
    3 body types: http://teemajor.com/teemajorsblog/3-male-female-body-types-explained – pomoże Ci się gdzieś tam odnaleźć w ogromnie różnych opcji ćwiczeń.
    Precision nutrition blog: http://www.precisionnutrition.com/blog/ a w szczególności: http://www.precisionnutrition.com/all-about-body-type-eating
    http://www.precisionnutrition.com/fix-a-broken-diet
    Nerd fitness blog, a w szczególności historia Staci: http://www.nerdfitness.com/blog/2011/07/21/meet-staci-your-new-powerlifting-super-hero/
    Jeśli faktycznie podpasuje Ci pilates, to polecam blogilates.com.
    I taka mała rada od kogoś, kto też szukał tego, co działa – wyluzuj i wybierz sobie co Ci się podoba – powyższe artykuły to też tylko zestaw podpowiedzi, żadne prawdy objawione. I najważniejsze – im mniej stresu dostarczasz organizmowi (a forsowne ćwiczenia to też jest stres!), tym lepiej będzie odpowiadał na to, co chcesz z nim zrobić. 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Jeny, ile czytania! Trzeba się ostro nagłowić zanim się coś wybierze odpowiedniego 🙂

  38. Magda

    Gratuluję postanowienia. To początek. Dobry, bo podzieliłas się nim z nami, a to działa motywująco. Prosisz o jakieś rady, to się powymądrzam. Ale nie książkowo, tylko wyłącznie w oparciu o własne doświadczenia. Dieta w walce o fajne ciało to podstawa (70%), ćwiczenia to pozostałe 30. Oczywiście tylko ruch pozwala na mięśnie, ale mądre jedzenie to baza. Przede wszystkiem żadnego przymusu. Po prostu znajdź wśród tego co zdrowe, rzeczy które Ci smakują i je jedz. Cała filozofia. Polecam łososia, orzechy, zielone warzywa, siemię lniane, awokado, oczywiście jesli lubisz (lub polubisz:) Odstaw biały cukier, fatalnie działa na skórę i mięśnie. Ja nie jem i rewelacja, polecam! Ćwiczenia są super. Osobiście kocham te endorfiny po treningu i w dużej mierze to dla nich się ruszam. Nie fajne jest to, że raz wyrzeźbione mięśnie zniakają szybciej niz sie pojawiły, jeżeli zaprzestaniemy pracy nad ciałem. Stąd ćwiczenia przez jakis czas ( coś w stylu; pocierpię, wyrzeźbie sobie 6-pak i potem idę na miasto) to moim zdaniem bzdura. To tak jak z jedzeniem, z dietami, które przecież zakladaja pewną czasowość. Trzeba trwale zmienic swój tryb życia. A tym samym tak jak jedzenie musi smakować tak też ruch musi nam sprawiać przyjemność, bo całe życie nie warto się męczyć, no i zwyczajnie nie wytrwamy. Dlatego ja robię tylko to co lubię, wtedy stac mnie na regularność. A zdrowe jedzenie (escalivada z kaszą jaglaną – mniam!)i ruch ( jak dla mnie bieganie) mogą być wprost obłędne, trzeba tylko wybrać coś dla siebie.

    • Maria Autor wpisu

      Zgadzam się, podpisuję się pod wszystkim. Metoda ma być stylem życia, ma przestać po pewnym czasie być metodą i stać się częścią życia, tak ważną jak oddychanie 🙂

  39. misiova

    Po porodzie wzielam sobie za punkt honoru, ze wrócę do stanu sprzed ciazy. Celowo pisze do stanu a nie do formy, bo przed ciążą wcale nie bylam w formie. Po prostu nie bylam gruba. Zaczelam od marszobiegow. Dodam ze bylo w tym wiecej marszu niz biegu 🙂 ale mimo to bylo to w moim przypadku nie lada osiągnięcie, poniewaz nigdy nie przepadalam za bieganiem. Pozniej dolaczylam do tego fitness jako trening cross zeby cos urozmaicić. Zaczelam trenowac gdy moja córka miala 4 miesiace i traktowalam treningi jako czas tylko dla mnie, którego bardzo potrzebowałam. Postanowiłam trenowac 3-4 razy w tygodniu i nie robic sobie wymowek, w czym jestem calkiem niezla… po kilkunastu tygodniach weszło mi to w krew i stalo sie częścią mojego zycia. Nie wyobrażam sobie teraz przestac biegac. Minalo właśnie nie 14 miesięcy odkad zaczelam moja przygode z bieganiem. Mam za sobą pierwszy start w oficjalnych zawodach. Pobieglam na dystansie 5 km. Bieg ukonczylam i nie bylam najgorsza ; ) jestem dumna z siebie. A co do mojego ciala to zmieniło się nie do poznania. Nigdy nie wyglądalam tak dobrze! Jestem umięśniona ale bez przesady i czuje sie świetnie, co ma dla mnie nawet wieksze znaczenie. Polecam bieganie – pomaga sie odprezyc, zlapac dystans i jest stosunkowo tanie, a wiec same pozytywy. A co do diety to ograniczyłam słodycze i nie pije słodkich i gazowanych napojów.

    • Maria Autor wpisu

      Świetnie, proszę Cię napisz tylko czy karmiłaś piersią i jeśli tak to do kiedy.

      • misiova

        Mario,

        karmiłam piersią przez rok i pewnie robiłabym to dłużej, gdyby nie fakt, że Łucja miała niskie przybory wagi i musiałam ją dokarmiać innymi pokarmami i w końcu na pierś nie było już czasu w ciągu dnia i ona sama nie bardzo chciała ją ssąc.

        • Maria Autor wpisu

          Czyli ćwiczyłaś w trakcie karmienia. Bo ja się zastanawiam czy tak właśnie można.

          • misiova

            Tak, ćwiczyłam. Po okresie połogu, a dodam, że moja ciąża była rozwiązana cesarką, pytałam moją ginekolog, czy mogę podjąć aktywność fizyczną i nie widziała żadnych przeciwwskazań.
            Niektóre kobiety karmią nawet po kilka lat i nie wyobrażam sobie, że w tym czasie miałyby mieć zakaz ćwiczenia.
            Niemniej jednak zapytałabym ginekologa, co sądzi o tym pomyśle 🙂

  40. Mała Mi

    Na początek, to ja gratuluję serdecznie córeczki i życzę Wam dużo zdrowia i siły przede wszystkim! 🙂 Niech macierzyństwo będzie dla Ciebie wspaniałym doświadczeniem 🙂
    Co do ćwiczeń – dołączam się do fanek callanetics – ja ćwiczyłam przy filmiku z Mariolą Bojarską – super ćwiczenia, efekt jest taki.. rozluźniający, dla mnie to trochę medytacja, chociaż jeśli poprawnie wykonujesz ćwiczenia – czujesz każdy mięsień. Ładny brzuch osiągnęłam po 2 miesiącach ćwiczeń 2-3 razy w tygodniu. Co ważne – to nie są zajęcia, które sprawiają, że oblewasz się potem ciurkiem – tego nie lubię. No i fantastycznie rozciągają – dorosły człowiek ma mnóstwo przykurczy i nawet o tym nie wie – jest satysfakcja, że to wszystko się ładnie prostuje 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo dzięki za ten cynk. Sprawdzę te ćwiczonka na pewno.

  41. mirka

    Witam,
    Super postanowienie. Lubię ruch, ale niestety wykonuję pracę siedzącą, więc większą część dnia spędzam przy biurku. W efekcie zaczęłam mieć problemy z kręgosłupem. To mnie zmobilizowało do codziennych ćwiczeń- w ten sposób wróciłam do ukochanej jogi. Ćwiczę codziennie a raz w tygodniu taniec hula- to na rozluźnienie bioder. Do jogi dołączyłam też kilka ćwiczeń z ciężarkami, by wzmocnić ramiona. Nie lubię aerobiku i podobnych ćwiczeń. Instynkt biegacza włącza się tylko w lesie- wtedy biegam z radością- ale to zdarza się już rzadziej, niestety nie mieszkam blisko lasu 🙂 Ruch wybieram tylko ten który lubię. A! Jeszcze rower- uwielbiam, ale mam małą córeczkę i czekam aż podrośnie to będziemy razem jeździć 🙂 Jeśli chodzi o dietę, to mam „wyssane z mlekiem matki”: jem w miarę zdrowo; wszystko co mogę zrobić wykonuję sama (lub mąż): posiłki, słodkie wypieki, chleb, przetwory. Nie kupuję napojów gazowanych, wód smakowych, chipsów, batonów itp bo po prostu w dzieciństwie nie byłam nimi skarmiana i ich nie lubię. Żeby jednak nie było tak pięknie to zdarzają mi się grzeszki. I tak jak Ty, Mario marzysz o mięśniach, tak ja marzę o usunięciu z menu słodyczy. Pozdrawiam Mirka

    • Maria Autor wpisu

      Hej Mirka, to ja mam o tyle dobrze, że nie przepadam tak mocno za słodyczami. Muszę jednak ograniczyć tłuste, bo wstyd się przyznać, ale uwielbiam różne mięsa, wędlinki itp. 🙁

  42. agnieszka zając

    właśnie myślałam o tym jak to dobrze, że przed ciążą chodziłam namietnie na siłownie Przez ponad półtora roku, ok. 4-5 razy w tyg po 2 godz, najpierw rozgrzewka, potem maszyny i wolne ciężary przez 45 min ( program ułożony dla mnie przez instruktora), potem aeroby- bieżnia, rower, schody przez ok. godz. W ciąży przytyłam 21 kg, zostało mi jeszcze trochę, ale to dopiero 3 tyg po porodzie. A moje ciało zachwyca mnie zdolnością do kurczenia bez obwisów- i myslę, że to dzięki siłowni I już marzę, by połóg się skończył i wracam na siłkę <3
    a to dowód:
    http://pokazywarka.pl/aebbte/
    tak więc ja polecam siłownię i bieżnię na spalanie 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Fajnie, ja przytyłam 25kg i po dwóch miesiącach nie ma już 14kg z tego 🙂 Damy sobie radę ♥

    • Agnieszka

      oh, jak ja się cieszę, że już zaczęłam 🙂 Jesteś dowodem na to, że „pamięć mięśniowa” istnieje 🙂 super 🙂 dziękuję, dziękuję 🙂

      • agnieszka zając

        to się nazywa „pamięć mięśniowa” ? istnieje, istnieje, na szczęście 🙂

  43. Ola

    Od lat ćwiczę pilates i ogromnie polecam. Dzięki temu między innymi moje ciało nie bardzo zauważyło ciążę, do równowagi wróciłam po 2-3 miesiącach od urodzenia syna. Nie chodzi o chwalenie się, chciałabym Ci dostarczyć motywacji: ćwiczę od 8 lat, ale ciało mam takie jak te z prawej strony (przede wszystkim brzuch). Wbrew pozorom pilates wzmacnia wszystko, ramiona także, mój piętnastokilogramowy Skarb nie robi na mnie wrażenia (nawet w opcji z rowerkiem w drugiej ręce i po schodach). Od kiedy zresztą mam dziecko, to już nie chodzę na siłownię 😉 Mam za to za mało kardio (kiedyś biegałam, dziś praca i rodzina nie pozostawiają zbyt wiele czasu), ale dostałam skakankę i na razie hopacę w domu.
    Druga sprawa – to domowe jedzenie. Nawet jak z cukrem na słodko, to i tak mniej i bez innych wspaniałych dodatków. Jak córka będzie starsza, to można też wypróbować nasz hit śniadaniowy: kasza jaglana (gotowana dzień wcześniej wieczorem, odgrzana na maśle) ze świeżymi lub suszonymi owocami, miodem i orzechami (na te dwa ostatnie dodatki ona będzie musiała jeszcze trochę poczekać, ale jeśli ona nie ma alergii, to Ty czekać nie musisz ).
    Powodzenia 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Wspaniale, dziękuję za rady. Kaszy jaglanej nigdy nie jadłam, więc z chęcią spróbuję. Jutro sobie kupię 🙂

  44. Pani Strzelec

    Przed ciążą chodziłam kilka razy w tygodniu na siłownię i bardzo za tym tęsknię. Chodziłam na różne zajęcia: zumba (obowiązkowo, nałogowo!), zdrowy kręgosłup, pilates, joga – co pasowało mi w grafiku. Zajęcia nie były dla mnie bardzo męczące, ‚wyciskowe’ – czułam zmęczenie, ale nie wyczerpanie. Czasem znalazłam czas na saunę po 🙂 Także nie męczyłam się, produkowałam endorfiny i były efekty, najbardziej cieszyłam się z mięśni na plecach, pupa też chyba lepiej się trzymała. Nie piszę dokładnie o ramionach, nogach itp., bo… nie wiem, czy się zmieniły, lubię swoje ciało i nie czuję potrzeby badania go na wszystkie możliwe sposoby.
    Szybciej rzeźbę można wyrobić pewnie na zajęciach TBC, BUP, step.
    I dołączam do tego, co pojawiało się powyżej – kobietki, nie jedzmy śmieci. Próbuję odstawić słodycze, POWOLI, ale troszkę daję radę.

    • Maria Autor wpisu

      Jedzenie to z pewnością połowa sukcesu. Nic mi nie mówią te skróty, które wymieniłaś, a co do zumby to myślałam, że to tylko taka przejściowa moda, bo już się o tym jakoś nie słyszy. A jednak dalej można to znaleźć w ofertach klubów!

  45. Agnieszka Ja

    Z pewnością powyższe posty są arcy ciekawe i skorzystam z nich gdy przestanę karmić piersią. W tej chwili synuś jest najważniejszy a zauważyłam, że przy ograniczonej ilości jedzenia, piersi po prostu nie nabierają tyle co po porządnym posiłku. Poza tym, wstając trzy razy w nocy karmić a następnie o 6.30 aby przygotować starszemu synowi śniadanie do szkoły, mam, prawdę mówiąc piasek w oczach. W ciągu dnia gdy mały śpi, sprzątam, gotuję albo kładę się z nim.
    Patrząc na kolaże po prawej stronie mam ochotę ćwiczyć już ,zaraz, teraz.
    Ale na wszystko przyjdzie czas.
    Moja waga sprzed ciąży 65 kg przy 174 cm wzrostu. Cała rodzina zgodnie twierdziła, że jestem za chuda. Słodyczy po prostu nie jadałam. Chipsy mogą dla mnie nie istnieć. Woda, woda w dużych ilościach, pita od zawsze, w ciąży i teraz gdy karmię. Taki mój nawyk.
    A że w ciąży zaszalałam, ha! Zrzucę te zbędne kg . Będzie i słownia i wizyta u kosmetyczki, u dermatologa.
    Ale tak jak powiedziałam, wezmę się za siebie gdy przestanę karmić.
    Na dzień dzisiejszy słucham Eski, tańcząc sobie do teledysków w których wyginają się szczuplutkie dziewczyny, hehe.
    Życzę wszystkim optymizmu i uśmiechu w ten pierwszy dzień jesieni!

    • Maria Autor wpisu

      Dokładnie, czekamy, bo nic na siłę. Ja też jem bardzo dużo, ale takie fajne zdrowe jedzenie. I piję dużo wody. Teraz dopiero zaczęłam zwracać uwagę na wodę i przestałam pić źródlaną na rzecz mineralnej. Kiedyś bym w ogóle nawet na to nie patrzyła 🙂

      • Agnieszka Ja

        Codziennie gotuję, jest zdrowo, systematycznie i do tej pory syn na szczęście nie miał kolek!
        Jeśli chodzi o wodę to piję niegazowaną Ustroniankę z Jodem. W makro kupuję kilka zgrzewek i mam zapas.
        A! Wchodziłam na bloga Agnieszki Maciąg. Jest niesamowita! Poleca dla karmiących pyłek pszczeli. Muszę go wypróbować! Pozdrawiam!

  46. agnieszka zając

    a ja się zastanawiam jak będę ćwiczyć z piersiami pełnymi mleka? mam wizję siebie na bieżni , a z piersi tryska mleko haha ;/ i inna sprawa- jaki stanik do tego? shock absorber w większym rozmiarze? hmmm muszę to przemyśleć

    • Maria Autor wpisu

      No ja właśnie się wstrzymam z ćwiczeniami do czasu aż przestanę karmić, bo by była masakra 🙂

      • Angua

        Nie bardzo rozumiem, w czym karmienie przeszkadza? Przez pierwsze tygodnie laktacja się normuje i może szaleć, ale po tym czasie dostosuje się do potrzeb dziecka i nic nie będzie tryskać. Zresztą ja akurat wróciłam do ćwiczeń prawie od razu po urodzeniu, bo po prostu czułam się w formie, wpasowałam sobie krótkie serie ćwiczeń między karmienia, więc nawał mi jakoś specjalnie nie przeszkadzał.
        Podoba mi się filozofia przygotowywania do zombie apokalipsy, bo tez myślę w ten sposób 🙂 a serio, skupiam się na aktywności, która mi sprawia przyjemność i do czegoś sie przydaje; moja główna aktywność to sporty walki, które w sumie pozytywnie wpływają na wszystko: budują siłę, kondycję, sylwetkę, wytrzymałość, koordynację oko-ręka i paranoję 😛 Do tego bieganie, pływanie, strzelanie i wszystkie poboczne, które mnie utrzymują w jakiejś tam formie. Pewnie gdybym skupiła sie na rzeźbieniu i modelowaniu sylwetki, wyglądałabym lepiej, ale wolę czuć się lepiej i mieć satysfakcje, ze moje ciało w koordynacji z mózgiem potrafi to i owo.

        • Maria Autor wpisu

          Co to do licha jest strzelanie? Ja nie wiem jak z tymi cyckami, może się jeszcze unormuję, ale teraz to jeszcze bym nie mogła ćwiczyć…

  47. Julia

    Ja wzięłam się za siebie na przełomie lipca i sierpnia. Zawsze byłam szczupła, ale mój metabolizm zwolnił rok temu (skończył się okres dojrzewania) i okazało się, że mam skłonności do tycia. Zaczęłam się bardzo pilnować. Odstawiłam słodycze (pozwalając sobie od czasu do czasu na drobne przyjemności na randce albo rodzinnym święcie), nie jem wcale białego chleba (w domu pieczemy własny, razowy), jogurtów owocowych, płatków śniadaniowych… zamieniłam je na owsiane, jogurty na jogurty naturalne, cukier biały na brzozowy. Zawsze 5 – 6 małych posiłków. Ponadto: ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia. Na początku biegałam, a potem zaczęłam treningi z Ewą Chodakowską. Podeszlam do niej z dużym dystansem, ale okazało się, że niepotrzebnie. Po niemal dwóch miesiącach ćwiczeń mam mocne mięśnie brzucha, które już delikatnie się rysują, talię węższą o 5 cm, pięknie podniesione pośladki, a uda stają się jędrne. Teraz jestem uzależniona od takiego trybu życia i czekam cierpliwie (i z przyjemnością) na wymarzone efekty. A cel postawiłam sobie dokładnie taki, jak Ty. Da się!

    • Maria Autor wpisu

      A jaki robisz program z Ewką i jak często ćwiczysz?

      • Julia

        Zależnie od tego, ile mam siły robię skalpel albo turbo spalanie. W sierpniu ćwiczyłam z 5 razy w tygodniu, a obecnie co drugi dzień 😉

  48. mama2

    Przypadkiem trafiłam na blog i jestem nim zafascynowana. Naprawdę mnie inspiruje. W rewanżu podzielę się moimi doświadczeniami dotyczącymi sylwetki. Zawsze byłam szczupła, ale po urodzeniu dwójki dzieci przybyło mi 10 kg. Recepta na zrzucenie jest teoretycznie prosta mniej jeść i więcej się ruszać, ale cały proces toczy się w głowie -złe nawyki, a przede wszystkim oszukiwanie się na każdym kroku( to ciastko jest bez znaczenia). Jak większość kobiet próbowałam tysiąca diet z lepszym lub gorszym efektem, wdrażałam zwiększoną aktywność fizyczną, szukałam wsparcia przyjaciół. To wszystko działa, ale łatwo to zepsuć kilkoma imprezami, gorszym dniem w pracy. Ostatnio traktuje odchudzanie jako proces wyrabiania dobrych nawyków, kształtowania odruchów(jak pies Pawłowa). Jeśli impreza to sałatka a nie chipsy, do sklepu na piechotę itp. Na efekty potrzeba czasu, ale nadmiar 10 kg też nie pojawił się w tydzień. Mało odkrywcze te moje doświadczenia, ale to chyba właśnie takie jest. Jak ktoś próbuje sprzedać super sposób na odchudzanie w tydzień a my to kupujemy, to jest to kolejna wersja zakupoholizmu.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia

    • Maria Autor wpisu

      Zgadzam się w stu procentach. To nie jest hop siup. Przez całą ciążę się nazbierało, więc dlaczego teraz ma zniknąć od tak sobie? Nawyki, cierpliwość, motywacja – to uważam za najważniejsze. Trzymam kciuki za Ciebie.

  49. myslownicelife.blogspot.com

    Wiem, że późno się wpisuję, ale bardzo chcę Ci to powiedzieć.. Pięknie to napisałaś: „spełnić marzenie o idealnym ciele”. Jesteś wielka, naprawdę. Żadne „walczyć z kilogramami”, „pokonać siebie” itp. To brzmi jak: „dam sobie teraz to, o czym zawsze marzyłam”, „zrobię dla siebie coś najwspanialszego w życiu”. Z takim podejściem nie może się nie udać:) Życzę Ci spełnienia wszystkich Twoich marzeń, nie tylko tego jednego. Zasługujesz:)

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo mi miło to czytać. Zwłaszcza od takiej fajnej i szczupłej mamy 🙂

  50. K.

    Droga Mario, to samo stwierdziłam w marcu tego roku. Jedna z bliskich mi osób skorzystała kilka miesiecy wcześniej z usług trenera osobistego i zachęcona efektami sama się do niego zgłosiłam.
    W ofercie były różne opcje. Ja wybrałam jedna konsultację, która odbyła się przez skype’a, trwała jakieś 2h (czas trwania zależy od potrzeb klienta, cena jest stała). Podczas rozmowy ustaliłam z trenerem moje priorytety: zdrowie, dobre samopoczucie, akceptacja ciała (jestem szczupła, ale chciałam się trochę „wymodelować”/ usportowić). Po trzech dniach dostałam maila z optymalną dietą i zestawem ćwiczeń, wszystko opatrzone uwagami i wskazówkami.
    Jestem zachwycona. Nie spodziewałam się, że efekty będą tak wyraźne. Ćwicznia i dieta nie były jakąś wiedzą tajemną, teoretycznie mogłam ułozyć to sobie sama na podstawie informacji w internecie (piramidy zywieniowe itp). Ale rozmowa ze specjalistą była dla mnie dodatkowym motywatorem i dała pewność, że ma dobrze dobrane elementy do swoich potrzeb (w diecie mam podane wartości wagowe, dzięki czemu wiem ile czego mam zjeść). Posiłki regularne, 5 razy dziennie lub co 3-4 h. Ważną informacja było to, że obiad nie musi być klasycznym obiadem- jak nie mam czasu gotować to mogę zjeść kilka wartościowych kanapek w regularnych odstępach czasowych. Ostatni posiłek bez węglowodanów. Warzywa jeść w każdych ilościach. Ćwiczenia: ćwiczę nie ilościowo, tylko do zmęczenia, seriami. To była dla mnie duża zmiana, bo zestawy „50 przysiadów, 20 pompek, 30 scyzoyków…” szybko mnie zniechęcały. Jak jestem w formie to ćwiczę wiecej, jak nie to nie zadręczam się, ćwiczę mniej w serii. Ważna jest regularność: 3/tydzień. Zajmuje mi to mniej więcej 45min. Ćwiczę w domu a zestaw ćwiczeń był dobierany właśnie pod ćwiczenia domowe, bez dostępu do siłowni.
    Jeżeli chodzi o kwestię finansową, to jestem b. zadowolona- do tej pory miałam problem z ćwiczeniami w domu, szybko sie zniechęcałam i żeby ćwiczyc cokolwiek starałam sie chodzić na fitness. Nie potrwało to jednak długo, bo cena karnetu nie miesciła się w moim miesięcznym budżecie. Za konsultację z dietą i ćwiczeniami zapłaciłam 100zł i to jedne z najlepiej wydanych przeze mnie pieniędzy w tym roku 🙂
    Oto moja historia, mam nadzieję, że znajdziesz swoja metodę na zgrabne ciałko. Życzę powodzenia i cierpliwości w dążeniu do celu!

    • Mari

      Jeśli możesz, podaj proszę namiary do tej osoby. Taka opcja ćwiczeń bardzo mi się podoba i chętnie bym z niej skorzystała.

  51. Tinka

    Ja polecam wykupienie karnetu open w klubie fitness. Wypróbowanie różnych zajęć jakie ten klub oferuje i znalezienie swojej ulubionej formy aktywności. Uważam, że to wcale nie muszą być jakieś nie wiadomo jak forsujące, czy rzeźbiące ciało zajęcia. Najważniejsze żeby czerpać z nich przyjemność i nie zmuszać się do chodzenia na nie. To może być zumba, taniec latynoski, joga, rowerki, kick boxing cokolwiek zechcesz. Ćwiczenia w grupie ludzi i z dobrym instruktorem są bardziej mobilizujące niż te wykonywane w samotności. Tak uważam. Ja znalazłam w moim mieście dogodny klub, mam ulubionego instruktora i choć tytuł zajęć brzmi nudno „płaski brzuch” ja je uwielbiam. Pobudzają wszystkie partie mięśni (nie tylko brzucha) łączą w sobie elementy jogi, pilatesu i ćwiczeń kardio i mimo późniejszego wyczerpania zawsze mam po nich o wiele lepszy humor. Wiadomo endorfiny czynią cuda 🙂 Taka moja rada.

  52. Mari

    Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
    Od dłuższego czasu ćwiczę od poniedziałku, czyli wcale. Choć bardzo chcę to nie umiem się zmusić.
    Zapisałam sobie kilka inspiracji i spróbuję ułożyć plan – tego w moim podejściu jak do tej pory bardzo mi brakowało.

  53. JustynA

    Ja ostatnio korzystam z Chodakowskiej i jestem zadowolona. Jej ćwiczenia dosyć szybko dają efekt. Oprócz tego pozytywne myślenie i zdrowe ciepłe jedzonko. Powodzenia i wytrwałości w tym co sobie wybierzesz 🙂

    • JustynA

      Aha, i jeszcze rozciąganie dynamiczne, super łagodzi zmęczenie.

  54. Karina

    Droga Mario, Twój blog czytuję od dluższego czasu ( trafilam tu dzięki wspanialemu postowi o stylu gamine ), ale komentuję chyba pierwszy raz. Być moze moje doświadczenia w tej materii na cos się przydadzą 🙂
    Ja tez całe dorosle zycie jestem szczupla , a w ciązy zamiast przytyć schudlam ( przybyło mi zaledwie 4 kg, po których po rozwiazaniu nie bylo śladu ), ale to właśnie ciąża była przelomowym punktem w postrzeganiu mojego ciała. Nabrałam do niego chyba wiecej szacunku i zyczliwosci, poprawilam swoją dietę. Efekty były bardzo dobre, pierwszy raz w zyciu, własciwie bez wysiłku, zmieściłam się w rozmiar XS. Minęło kilka lat, waga utrzymywała się na tym samym poziomie, ale z biegiem czasu, cialo choć szczupłe, prawie chude, zaczęlo byc brzydkie. Brakowalo ruchu, który towarzyszył mi cale zycie ( az do ciązy własnie, ponieważ była to ciąża wysokiego ryzyka ). Rok 2014 rozpoczęłam z postanowieniem, ze wracam do sportu. Po raz pierwszy w zyciu spróbowałam biegania i choc dawalo mi to ogromną radość, moje ciało nie reagowało dobrze , musiałam zrobic sobie przerwę i poszukac innych form aktywności. I tak znalazlam Ballet Beautiful i ćwiczę do dziś. Program jest bardzo , bardzo efektywny, ćwiczenia są dość wymagające, przez co dają wiele satysfakcji. Dodatkowo mozna ćwiczyc w ok. 15 – min segmentach, co przydaje się młodym mamom 🙂 Ze swojej strony bardzo polecam i trzymam za Ciebie kciuki. Ruch rzeczywiście uzależnia , powodzenia 🙂
    P.S. Podaję adres oficjalnej strony autorki metody, Mary Helen Bowers : https://www.balletbeautiful.com/

    • Maria Autor wpisu

      Dziękuję za inspirujący komentarz. Bardzo fajnie, że ćwiczenia mogą iść w parze z przyjemnością i udało się znaleźć coś satysfakcjonującego!

  55. Pingback: Miesięcznik 09'14 - marilabo.pl

  56. Hester

    Mario, idź do DOBREGO trenera, najlepiej z przygotowaniem do fizjoterapii. Kobiety po porodzie nie mogą sobie wieloma ćwiczeniami zaszkodzić – Chodakowska na przykład o tym nie informuje i dzięki jej ćwiczeniom nabawiłam się rozstępu mięśni brzucha i przepukliny pępkowej (a przed ćwiczeniami ich nie było, mam pewność bo jestem pod opieką fizjoterapeuty – musiał mi się rozejść mięsien nadweręzony ciążą) 🙁 I teraz nie mogę tak wielu rzeczy, że ustalenie dla mnie treningu jest po prostu bardzo trudne. Lepiej zainwestować w siebie trochę na początek i iść w indywidualne podejście, niż polegac na Pan nagranej na cd, która twierdzi że jej ćwiczenia są dla wszystkich.

  57. fanka zielonej herbaty

    No i jak? Trenujesz? Napisz!

  58. Magda

    Jak idzie realizacja postanowienia? Dopiero przeczytalam artykul. Ja ostatnio troche zaprzestalam cwiczen, ale musze zaczac z powrotem, bo dodaje mi to energii. Swego czasu chodzilam na silownie srednio 2 razy w tygodniu. W leniwe dni, kiedy nie chcialo mi sie wychodzic z domu robilam dywanowe zestawy Gillian Michaels. To instruktorka z USA, ktora byla jurorka w programie „the biggest looser”. W swoich programach laczy cwiczenia kardio z cwiczeniami na rozne partie ciala, sa rowniez hantelki. Najbardziej lubie u niej to, ze czesto laczy dwa cwiczenia, np. polprzysiady + cwiczenie z ciezarkami. Za kazdym razem koncze zlana potem. Na youtube mozna znalezc rozne programy. Poza tym lubie tez MelB, z krotkie i rzeczowe zestawy, a takze polska Fitappy.

    • Maria Autor wpisu

      Wiesz co, do takiej dawnej mnie zostało do zrzucenia jeszcze sporo. Nie ćwiczę w ogóle, ponieważ jeszcze karmię, a obiecałam sobie, że zacznę dopiero jak przestanę. Chodzę z Zosią na długie spacery i muszę przyznać, że fajnie się czuję. Kontroluję kilometry przez endomondo 🙂 Troszkę wyluzowałam z jedzeniem i za bardzo się rozpędziłam z czekoladą, ale już sobie obiecałam, że teraz tylko zdrowo. I w zasadzie jest ok, bo w pełnie akceptuję swoje ciało i wiem, że uformuję je powoli do takiej postaci o jakiej marzę. Poza tym mam naprawdę dużą kolekcję olejków i próbuję ich działania na ciele i na włosach i muszę powiedzieć, że skóra mi się fajnie ujędrniła 🙂 Podsumowując prowadzę powolne i wyluzowane życie i na pewno jestem daleka od stwierdzenia: wezmę się za siebie. Wymagam od siebie coraz więcej, ale stopniowo, więc wszystko to, czego pragnę będzie przychodziło w zrównoważonym tempie 🙂 Dzięki za porady!

  59. Agata

    Witam!
    Ja również jestem mamą małej dziewczynki, a właściwie dwóch. Pierwsza ma już 2 latka, a druga urodziła się w czerwcu, i ma 5 miesięcy.
    Również karmię tę młodszą piersią, ale ja jestem osobą, która bez ruchu żyć nie może (nawet w ciąży chodziłam na aquafitness – dosłownie do dnia porodu 😉 i jeździłam na rowerku stacjonarnym do kiedy tylko brzuch mi nie przeszkadzał), dlatego jak tylko lekarz mi pozwolił, tego samego dnia, zaraz po wizycie poszłam biegać :). Polecam ten sport, bo to super sposób na odpoczynek, a zarazem na zrzucenie zbędnych kilogramów. Ja zaopatrzyłam się w porządny sportowy biustonosz i mimo dużych piersi, mogę biegać bez problemu. Dodatkowo chodzę na fitness, 3 godz w ciągu tygodnia i muszę powiedzieć, że już dziś udało mi się prawie wrócić do formy sprzed ciąży, delikatny zarys mięśni na brzuchu już się pojawił. Zachęcam również i Ciebie do aktywności, bo to super rozrywka dla młodej mamy, a i czas na zadbanie o swoje ciało 🙂 Najlepsze są zajęcia wzmacniające typu TBC, a także i takie na których spalisz sporo kalorii np. modna ostatnio tabata.
    powodzenia i życzę frajdy z przygody ze sportem 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Czyli ćwiczysz mimo tego, że karmisz, tak? Ja naprawdę mam jakiś opór. Nie mówię, że jestem obolała, nic z tych rzeczy, czuję się super i ciało się też tak czuje. Jednak nie mogę sobie wyobrazić jakiegoś większego wysiłku teraz. Chyba bardziej to siedzi w mojej głowie… Spróbuję zwiększyć tempo na spacerach na razie i potem przejść na jakąś aktywność, bo faktycznie jest mi to potrzebne. Ale muszę to płynnie zrobić.

  60. Agata

    a tak w ogóle – świetny blog 🙂
    od wczoraj nie mogę się oderwać i czytam wszystkie wpisy od początku! 🙂

  61. Karola

    Twój blog jest naprawdę super i szczerze życzę wytrwania w postanowieniu 🙂 A tak to z doświadczenia polecam cokolwiek co sprawi Ci przyjemność, stanie się pasją, a nie obowiązkiem, chwilowym kaprysem. Dla mnie jest to taniec na szarfie 🙂 Dyscyplina mało znana, należąca do sztuk widowiskowych. Świetnie wyrabia ręce i brzuch (dlatego dla równowagi warto jeszcze biegać/jeździć na rolkach czy coś). Głównie dzięki temu wyglądam mniej więcej tak jak bym chciała czyli (przynajmniej moim zdaniem ^^) dość szczupło z lekko zarysowanymi mięśniami i przyzwoicie jędrną skórą. Polecam każdemu kto nie ma panicznego lęku wysokości/poważnych problemów zdrowotnych.

  62. gosza

    i jak idzie ujędrnianie ciała?

    • Maria Autor wpisu

      Ćwiczyć jeszcze nie ćwiczę, ale się smaruję różnymi olejkami i rozstępy trochę pobladły. Na bliznę stosuję contractubex – maść i zauważam różnicę w kolorycie na plus. Jak do tego dojdzie aktywnośc fizyczna to sądzę, że będzie super 🙂

  63. Karolina

    Mam to samo co Ty. Jestem szczupła, wagą raczej nie muszę się przejmować, ale chciałabym być bardziej wysportowana. Moje obecne zdjęcie trafiłoby na lewą stronę, a chciałabym żeby było po prawej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

x