To się nazywa dodatek. Podczas porządkowania szafy trafiłam na szal o którym już dawno zapomniałam i który kupiony był lata temu w sklepie z używaną odzieżą. Moja miłość rozkwitła na nowo. Ostatni raz musiałam go założyć na studiach, był na samym dole pudła z apaszkami i paskami do którego jakoś nie zaglądałam już przez dłuższy czas. A wystarczy tylko proste ubranie w jednym kolorze i taki piękny kawałek niebieskiego materiału zyskuje wyrazistości.etniczne dodatkiMotywy jakie się tutaj przewijają kojarzą mi się z Oceanią albo Nową Zelandią. szal motywy australijskieAle jestem zadowolona. Odkopanie tak czegoś po latach to jak zrobienie sobie prezentu. Teraz pewnie będę nosić przynajmniej kilka dni pod rząd, taki czuję niedosyt tego szala 🙂 Ogólnie zauważyłam u siebie dość wyraźny schemat: w niedzielę sukienka, reszta tygodnia w spodniach. Staram się często wrzucać swoje zdjęcia na instagram, także jeśli ktoś jest ciekawy to zapraszam na moje konto.

Czy zdarzyło Wam się przypomnieć sobie o jakimś ubraniu lub dodatku po długim czasie?