Jak już wspominałam w podsumowaniu roku: mam zamiar ubierać się odważniej. Zaczynam więc od mocnego otwarcia i koloru, który podobał mi się od zawsze, a na którego nie miałam wystarczającej śmiałości. Tutaj wygląda na dość głęboki niebieski, w mieszkaniu wydaje się jeszcze ciemniejszy, a z kolei na zdjęciu wykonanym w samochodzie (sporo słońca było wtedy) wydaje się żarówiasty.

Odwaga jednak nie zawęża się tutaj tylko do koloru, ale również do kroju. Zarzekałam się, że „szlafrok” to nie moja bajka, ale teraz zarzekam się, że nie będę się już więcej zarzekać do czegokolwiek. Po prostu czasami trzeba wyluzować, poprzymierzać, trafić na coś wyjątkowego. Prawdopodobnie do tego kroju, zniechęciły mnie po prostu jakieś poprzednio przymierzane sztywne płaszcze, w których wyglądałam za poważnie. Ten jest mięciutki i naprawdę otula jak szlafrok. Zresztą Wojtek cały czas mi docina, żeby jeszcze zawinąć na głowie ręcznik (końskie zaloty, kto się czubi ten się lubi, jest mi nawet miło wzbudzać w mężu tyle emocji za każdym razem, gdy wychodzimy na dwór razem, czytaj prawie codziennie). Dodam tylko, że zdaniem mojego męża, najlepsza stylizacja zeszłego roku to Granatowa bosmanka, także chyba jest wyczulony na kwestię płaszczową… Jeszcze nigdy nie poświęciłam mu tyle miejsca na blogu 🙂

Najbardziej lubię łączyć kobalt z czernią, tak żeby grał pierwsze skrzypce, czasem z zielenią i jeśli już z błyskiem, to ze złotem. Tutaj mam golf, ale normalnie noszę też pod szyją czarny szalik.

szatynka

kobaltowy plaszcz

niebieski szlafrokowy plaszcz

rekawiczki wittchen

szulist płaszcz

płaszcz – Szulist (tutaj podobny)
golf – F&F
spodnie – River Island
kopertówka – Zofia Chylak
rękawiczki – Wittchen

buty – Deichmann

Godny uwagi jest case od Zofii Chylak, który kupiłam z myślą o nowym laptopie. Jak się pewnie domyślacie, jeszcze nie użyłam go jako etui, natomiast jeśli chodzi o funkcję kopertówki, jest już zaprawiony w boju. Tłoczenie na skórze jest przepiękne, to na pewno nieostatnia rzecz, jaką chciałabym mieć z tą fakturą.

Fajnie mieć trzy super płaszcze i za każdym razem stać przed wyborem: granat, zieleń czy kobalt. Wiem, że niektóre kobiety mają fioła na punkcie torebek, niektóre kolekcjonują buty, a mnie chyba najbliżej do płaszczoholizmu. Bo oczywiście w głowie pojawiają się już kolejne pomysły na kolory płaszczów…

A Ty, gdybyś miała być obcykana w tylko jednym elemencie garderoby, co by to było? Co chciałabyś kolekcjonować? Kapelusze, buty, zegarki, płaszcze, torebki, swetry…? A może już jesteś zakręcona na punkcie czegoś do ubrania?