Poradnik

Moodboardy dla mysiowłosych

A oto pomysły dla kobiet, które mają mysie włosy. Interpretować słowo „mysie”, można na różne sposoby. Bo są i mysie blondy, i mysie brązy. W tym poście, kiedy piszę o myszkach mam na myśli: włosy o kolorach brudnego blondu; blondy, które wyglądają trochę szarawo; brąz, który jest tak spokojny i ma popielate naleciałości, że trudno go jeszcze nazwać brązem; a czasem nawet tak nieokreślona konkretnie rudość włosów, że można podciągnąć ją pod myszowatość.

Zasada ogólna jest bardzo prosta. Spokojne włosy = spokojne kolory. Fajerwerków tu nie ma. Tu jest harmonia.

Myszki w anielskich kolorach (złamana biel, kremy, beże, brudne jasne kolory)

Nie każdy będzie wyglądał najlepiej w białej sukni ślubnej. Czasem trzeba zaryzykować i postawić na bardziej bieliźniane, troszkę sprane kolory. Gdy uroda jest mocna, gdy oczy i włosy są ciemne to w takich kolorach kobieta niknie i wygląda nieświeżo. Ale gdy włosy są szarawe, mają nienasycony kolor to ten „brud” koloru pozwala urodzie wyjść na pierwszy plan. Szczególnie lubię łączenie takich beżów, kremów i złamanej bieli ze srebrną biżuterią, zaznaczamy wtedy, że dalej obracamy się w raczej chłodnych rewirach urody. mysie włosy złamana bielŹródła zdjęć: Sarah Jessica Parker jako Carrie Bradshaw, Brooke Shields w filmie Błękitna Laguna, Barbra Streisand w filmie Zabawna Dziewczyna, Liv Tyler w filmie Ukryte Pragnienia, zegarek, naszyjnik, sukienka w stylu lat 20-tych, sukienka z rękawkami, oksfordki, szpilki, lakier do paznokci, apaszka, torebka.

Myszki w niewinnych kolorach (cukierkowy, pastelowy, pudrowy, jasny, brudny róż)

Nawet słodki róż na myszce nie będzie wyglądał sztucznie lub dziecinnie. Ja bym się tu zanurzyła w każdym odcieniu oprócz tego najbardziej neonowego. Szukałabym dla siebie również kolorów, które zachodzą trochę na fiolety – one również będą ładnie współgrać z popielatymi włosami. Baby w Dirty Dancing nosiła dużo różowego, ale mimo to nie wyglądała infantylnie. Stanowiła raczej wyraźną przeciwwagę do męskości głównego bohatera, a kolor symbolizował bardziej kobiecy pierwiastek niż dziecinność. mysie włosy różŹródła zdjęć: Sarah Jessica Parker jako Carrie Bradshaw, Farrah Fawcett w serialu Aniołki Charliego, Jennifer Grey w filmie Dirty Dancing (po lewej), Jennifer Grey w filmie Dirty Dancing (po prawej), kimono, dopasowana sukienka, luźna sukienka, zegarek, torebka, lakier do paznokci, okulary, czółenka, apaszka.

Myszki w niebiańskich kolorach (pastelowy niebieski, baby blue, kolory jeansu, granat)

W tym kolażu znajduje się jedna z najpiękniejszych spódnic, jakie widziałam w życiu (tak po prawdzie to jeden z moich ulubionych moodboardów, które zrobiłam 🙂 ). Po prostu rozkosz dla oczu. Nosiłabym dokładnie tak jak tu pokazałam, z obcisłą bluzką z długimi rękawami. Nie zamawiam, bo jeszcze myślę o tym, czy ten krój będzie aż tak bardzo dominujący u mnie. Spokojne błękity są wymarzone dla mysich włosów. To są takie odcienie, które może jakoś szczególnie nie rzucają się w oczy, ale za to sprawiają wrażenie, że nosząca je osoba wydaje się eteryczna. mysie włosy niebieskiŹródła zdjęć: Jane Seymour w filmie Żyj i pozwól umrzeć, Barbra Streisand w filmie Zabawna Dziewczyna, Liv Tyler w filmie Ukryte Pragnienia, Jennifer Aniston w filmie Z ust do ust, tunika, jeansy, top z długimi rękawami, spódnica, sukienka, cienie do powiek, zegarek, sandały.

Myszki w namiętnych kolorach (ciemny róż, wiśnia, burgundy, czerwienie z fioletowym pierwiastkiem)

Tego typu kolory są jak widać dosyć uniwersalne i pasują większości osób. Zdecydowanie jest to najmocniejsze wydanie w jakim jestem sobie w stanie wyobrazić mysie włosy. Raczej nie klasycznie rozumiana czerwień, ale bordo wydaje mi się właściwsze. Raczej idziemy w tej czerwieni we fiolet  niż w pomarańcze (mam nadzieję, że to ma sens dla Was). Bardzo Wam polecam pod względem kostiumowym film Z ust do ust, kolory jakie ma Aniston na sobie i te proste kroje zawsze robią na mnie wrażenie, niezależnie od tego, który raz ten film oglądam 🙂mysie włosy czerwienieŹródła zdjęć: Jennifer Grey w filmie Dirty Dancing, Jane Seymour w filmie Żyj i pozwól umrzeć, Jennifer Aniston w filmie Z ust do ust, top na ramiączkach, szorty, sukienka z marszczeniem, sukienka z rozkloszowanym dołem, sukienka z dekoltem w serek, zegarek na płóciennym pasku, zegarek na skórzanym pasku, tenisówki, torba, szpilki.

 Jak Wy postrzegacie mysie włosy? Jakie kolory podobają się Wam najbardziej? Choć uwielbiam niebieski moodboard to pierwszeństwo dam myszkom w odcieniach różu.

Podobne wpisy:
Moodboardy dla blondynek
Moodboardy dla rudowłosych
Moodboardy dla brunetek

KOMENTARZE

  1. ania

    Mario, czy sądzisz, że siwowłosa odnalazła by się tutaj?

    • Maria Autor wpisu

      Tak, chociaż dla siwowłosych będzie oddzielny wpis 🙂

  2. Carrie

    Mario, przepięknie.
    Uwielbiam jak bawisz się slowem-ostatnio kolory deszczu, teraz anielskie kolory . Klasa

  3. Jamnik

    Wreszcie coś dla mnie 😀 Jako typowa słowiańska mysz długo nie mogłam pogodzić się z kolorem moich włosów, który wydawał mi się nijaki. W czasach liceum farbowałam włosy na baaardzo czekoladowe i wydawało mi się to cudownym pomysłem (teraz nie mogę patrzeć na zdjęcia z tamtego okresu haha). Ale farbowanie jest baaardzo meczące, poza tym pogorszył mi się stan włosów i postanowiłam wrócić do naturalnego koloru. Obcięłam włosy równo z brodą i czekałam aż odrosną (na szczęście farba jakoś tak fajnie się spłukała, że nie było ogromnej różnicy), stopniowo podcinając. Teraz uważam swój kolor za idealny, piękny i naturalny. W dodatku pielęgnacja niefarbowanych włosów jest chyba najłatwiejsza na świecie. Juppi! 🙂
    Piękne moodboardy, zdecydowanie wybieram kolory niebiańskie. Baby blue i błękity to moje odkrycie z zeszłego roku. Niesamowite, jak twarz może się zmienić, kiedy czarną koszulkę zmieniam na niebieską…
    Świetna robota, Mario! Buziaki! 🙂

    • Ola Russek

      O tak! Dla mnie czarny przy twarzy to tragedia, a wszelkie delikatne niebieskości są super 🙂 Wybieram więc niebieski moodboard. Osobiście bardzo lubię połączenie pastelowego błękitu z bordowym.

    • Maria Autor wpisu

      Prawda, już zapomniałam o tym jak to jest jak się ma farbę 🙂 Zawsze po farbowaniu fajne uczucie pierwszych kilka dni, ale potem włosów jakby mniej, ja tak miałam…

  4. Sylwia

    Mario dzięki – moodbord stworzony dla mnie! Jestem właścicielką mysiego blondu. Kiedyś jakoś niespecjalnie doceniałam kolor swoich włosów, ale z czasem okazało się, że to właśnie za niego zbieram najwięcej komplementów (zwłaszcza od fryzjerów). A co do zestawień kolorystycznych – strzał w dziesiątkę! Przy takim typie urody istnieje pokusa, żeby dodać sobie wyrazistości poprzez farbowanie włosów i wybieranie mocnych kolorów, ale jak widać warto podkreślić naturalne zalety:-)

    • Maria Autor wpisu

      Moja koleżanka z liceum miała mysie włosy i wyglądała ładnie, ale dopiero jak pofarbowała się na czarno to jej uroda się w pełni wyłoniła na światło dzienne. Chyba nie ma reguły. No niby naturalne najpiękniejsze, ale czasem można podkręcić urodę 🙂

      • Gosia

        Ja mam tak samo – czesto kusi mnie powrot do naturalnego popielatego sredniego blondu, ale jednak czarne wlosy wygladaja u mnie wyraznie lepiej. Dlatego troszke mnie zastanawia typ mojej urody, ale ‚robie sie’ na prawdziwa zime i chyba to mi najbardziej pasuje. Pozdrawiam!

  5. Ola1973

    Na to czekałam! Tak sobie myślę, że pewną podpowiedzią dot.tego, jakim jesteśmy typem urody, jest takie szczególne „piknięcie” w sercu na widok SWOICH kolorów 🙂 Przy zgaszonym kolorycie ma się tendencję do prób „ożywiania” swojej „szarości” jakimiś żywymi i intensywnymi kolorami, a to w tym zamgleniu jest całe piękno i sedno naturalnego uroku 🙂 W takich mdłych (jak niektórzy określają) kolorach, czuję, że to jestem prawdziwa JA (mimo braku pewnej efektowności i wrażenia glamour). Dziękuję Mario za myszki! Pozdrawiam, buźka!

    • Maria Autor wpisu

      No bo to rzeczywiście tak się przyjęło, że żywe kolory ożywiają. Ale to oczywiście nie jest prawdą uniwersalną i dla wszystkich. One również niektórych przytłaczają i właśnie gaszą, występując na pierwszy plan. Najlepiej odkryć co nam najbardziej pasuje, a później to pokochać. No ale jak się lubi coś innego niż nam pasuje to i tak ja twierdzę, że trzeba słuchać swojego serca i nosić to, co się lubi. Ale się zamotałam 🙂

  6. tyska

    moodboard specjalnie dla mnie – i o dziwo, ostatnio właśnie w takich kolorach gustuję 😀 uwielbiam Twojego bloga, jest zupełnie „inny” niż cała reszta znanych mi blogów, „inny” w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu 🙂

    • Maria Autor wpisu

      O, dziękuję. Bardzo mi się w tym kontekście słowo inny podoba 🙂

  7. natalia

    Dużo osób uważa, że ,,mysie włosy” są nieciekawe, nudne, sama mam brązowe z taką ,,mysią” poświatą i długo tak też myślałam. Zdecydowanie bardziej podobają mi się przydymione blondynki niż szatynki ale z wiekiem zaczęłam zauważać urok takiej urody. Mysie włosy zawsze kojarzą mi się z dziewczęcością, delikatnością, nawet pewną tajemniczością nawiązującą do lasu spowitego mgłą lub eterycznych wrzosowisk. Dziewczyny z taką czuprynką najładniej moim zdaniem wyglądają w różach i błękitach, ale tych delikatnych. Jennifer Aniston doskonale udowadnia, że mysie włosy nie muszą być nudne!

    • Maria Autor wpisu

      A ja z kolei przepadam za tymi ciemniejszymi myszkami. Bo one w sumie są chyba mniej spotykane niż blondaski. I też mam skojarzenie z wrzosowiskami. Fiolety również jak najbardziej podkreślają cud mysich włosów.

  8. Ewa

    Oho, coś dla mnie. Długo nie mogłam się pogodzić z tym kolorem włosów, ale w końcu jakoś się udało. Problem leży głównie w tym, że mysie włosy od razu nasuwają z skojarzenia z równie spokojną, delikatną osobowością. A ze mnie żadna cicha myszka, co najwyżej wyjątkowo wredny szczur. Szczęśliwie już się nauczyłam to akcentować kolorami spokojnymi, ale głębokimi.
    Dlatego moim faworytem wśród powyższych propozycji zdecydowanie jest mysz w kolorach namiętnych – to bardzo moje kolory. Zwłaszcza wiśnia czy burgund na ustach. Zaprzeczenie skromnej myszowatości, a wygląda pięknie. Nie tak dawno nabyłam też idealny lakier do paznokci – głęboka czerwień idąca właśnie we fiolet, a do tego z lekko srebrzystą poświatą. Lubię też buty w tych odcieniach. A z większych powierzchni – absolutnie swetry. Ta gama jest stworzona do miękkich, obszernych swetrów.
    Chociaż bardzo lubię też niebieskości, mimo, że są mniej spektakularne. Ale też nieco bardziej bezpieczne, w razie gdyby zaszła taka konieczność.
    Z kolorów, których tu zabrakło (to nie zarzut, wiem, że nie można pokazać zawsze wszystkiego) piękne są jeszcze zielenie – takie leśne i butelkowe. Są cudownie mroczne i świeże jednocześnie, ładnie się komponują ze złamaną bielą i dodają wyrafinowania. Nie jestem pewna czy tak samo komplementuję urodę każdej kobiety o mysich włosach, ale ja mam akurat zielone oczy i dość jasną karnację, więc czuję się w nich świetnie. To obok koloru wina mój najmocniejszy kolor, kolor „efektu”. Do stosowania wymiennie, albo i w zestawieniu.

    • Natalka

      😀 Ja właśnie napisałam bardzo podobny komentarz – mam zielone oczy i uwielbiam burgundy. Butelkowa zieleń też jest w porządku, jednak ja bardziej stawiam na granat, ale widzę, że się zgadzamy co do kolorów namiętnych.

    • Maria Autor wpisu

      Tak Ewa, jestem sobie w stanie wyobrazić myszki w zieleniach właśnie. Ale gdybym miała robić piąty moodboard to bym jednak wybrała fiolety, bo te dla mnie wyglądają spektakularnie z mysimi włosami 🙂

  9. makate

    O tak, to jest to na co i ja czekałam 🙂
    Wszystkie moodboardy są piękne, naprawdę! Pierwszy – to są klimaty mojego ślubu, złamana biel sukni, kwiaty kremowo-różowe. Ostatni, intensywny – to taki mój zestaw elegancki. Bordo zawsze było dla mnie dobrym pomysłem na „wielkie okazje”, oprócz niego jeszcze granat. Drugi zestaw – cóż, dziękuję za potwierdzenie że jednak róż nie zawsze jest taki cukierkowy. Czasem się tego koloru obawiam, ale wciąż do mnie wraca, bo po prostu ładnie mi w nim. A niebieski… po co ja ciągle szukam idealnych kolorów, skoro najlepsze noszę od dzieciństwa? 😀 Spódnica zaiste jest piękna, a film polecany na pewno obejrzę!
    A na marginesie – ostatnio odkryłam że jest taka część mojej garderoby, która składa się z minimum elementów, idealnie dopasowanych kolorystycznie…. i jest to mój zestaw na górskie wycieczki 😉 niebieskie koszulki, niebieska bluza, szaro-niebieska kurtka, dwie pary krótkich spodenek – białe i beżowe. I voila! Wszystko już wiekowe, koszulki lekko znoszone, bo na góry zostawiam te, które już na miasto się nie nadają – a tu się okazuję, że jest lepsze dopasowanie niż w mojej normalnej szafie 😉

    • Maria Autor wpisu

      Ale to jest super, co piszesz o zestawach na wycieczki. Czasem właśnie, kiedy aż tak mocno nie rozkminiamy, kiedy się aż nadto nie staramy wychodzą najlepsze efekty 🙂 I jeszcze pewnie dochodzi tutaj czynnik tego, że na te wycieczki nie ma aż tak wielkiego wyboru wśród ciuchów, aż tak bardzo nie trzeba wybierać spośród stylów i bardziej skupić się na funkcjonalności. Niezależnie od tego, co jest powodem takiego zgrania – BRAWO!

      • Magda

        Zastanawialam sie, pod ktorym postem i komentarzem dorzucic swoje 3 grosze i chyba znalazlam idealne miejsce. Zdefiniowalam sie bowiem niedawno dzieki Tobie Mario jako stonowane lato. Zastanowilam sie przy tym nad swoja „kolorowa” przeszloscia: zawsze bylo mi dobrze w strazackiej czerwieni, zbieralam od dziecka za ten kolor duzo komplementow. Analogicznie zawsze staralam sie wybierac inne intensywne kolory, myslac jako nastolatka, ze jestem jakas mrozna zima. I zawsze, ale to zawsze, cale liceum i studia wygladalam na chora i zmeczona. I teraz hit – w weekendy zakladalam sprane blekitne koszulki i wiekowa, bardzo sprana fioletowa bluze, taki stroj domowy. Zawsze ze zdziwieniem patrzylam w lustro i stwierdzalam, ze wygladam pieknie, a tlumaczylam to sobie np. wyspaniem 😀 teraz wiem, dlaczego w spranym fiolecie z liceum bylo mi dobrze, hahaha. Dziekuje Mario!

  10. Agu

    Hmm prawie się z tobą zgodzę, jednak wydaje mi się ze przedstawiłas bardziej chłodne typy urody. Ja mam mysie włosy i jestem stonowaną jesienią. Bardzo dobrze wybrałaś kolory bladego różu i niebieskich odcieni. Połączone dodatkowo z beżem wyglądają świetnie! Jednak podpowiedziane bordo czy pastele idące w stronę fioletu sprawiają że wyglądam jak bym cała noc płakała. Chociaż masz rację ze czerwienie wpadające w pomarańcz to chyba najgorsze co może być! Od dawna szukam karminowej spódnicy, ale wszędzie widzę tylko żarówy…
    Osobiście wyglądam tez dobrze w delikatnych brzoskwiniach i oliwkach czy turkusach

    • Maria Autor wpisu

      O, turkusy też bym tu mogła zawrzeć, to na pewno. To prawda, szłam raczej w chłodniejsze klimaty. A próbowałaś na przykład przełamywać burgund złotą biżuterią? Co było w doborze bordo złego, czy chodziło o to, że kolor był za mocny?

      • Agu

        Zdarzało mi się nosić burgund ze złotą biżuteria i wtedy rzeczywiście wygląda to dużo lepiej. Zazwyczaj jednak noszę cieplejsze kolory i srebro/ białe złoto 🙂 Kolor nie tyle co za mocny, co zbyt pochodzący pod fiolet i zbyt ciemny. Szczególnie źle wygląda jako szminka 😀
        Wydaje mi się że najlepiej pasują mi kolory średnio jasne, mocno stonowane i lekko ciepłe – możliwe jest takie połączenie?

  11. Marzena

    Trafiłam na Twojego bloga przez przypadek i zostałam na dłużej 🙂
    Bardzo zaciekawiła mnie seria moodboardów. Jestem blondynką, ale w zimie moje włosy robią się takie właśnie mysie. Muszę jednak przyznać, że bez względu na porę roku właśnie propozycje dla myszek bardziej przypadły mi do gustu i myślę, że to jest właśnie ta paleta, która do mnie pasuje i w której najlepiej się czuję 🙂 Bardzo podobają mi się róże, które tu zaproponowałaś i muszę się w końcu przekonać do tego koloru. Dotychczas go unikałam, bo bałam się takiego hm… kiczowatego efektu, ale widzę, że z jaśniejszym dżinsem można stworzyć fajny zestaw 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Tak, róż i jasny jeans są super razem. A róż w kiczowatym wydaniu to pewnie musiałby iść po całości ubrania i przybierać takie zabawne formy typu: dużo kokardek, jakieś kwiatki i koronki. A przecież gładka koszulka różowa i dżiny będą super wyglądać 🙂

      • Agu

        Hahaha ja noszę nawet w wersji kwiatki i koronki i z czarną ramoneska i białymi trampkami nie wygląda kiczowato 😛 (hyhy może jestem jeszcze na tyle moda, że mogę tak nosić)
        Jak byłam młodsza -gimnazjum to miałam cała szafę w różu. Wszystkie dziewczyny w klasie niby takie zbuntowane – każda w czerni, a ja w różu 😛 (moi rodzice zdecydowanie wolą czerń :)) A teraz mam pół szafy niebieska, granatową…

  12. Mila

    Witaj Mario. Teraz juz wiem czemu mój popielaty, średni blond i rózowata karnacja średnio pasowały do moodboardu dla blondynek 🙂 Było tam alb zbyt intensywnie albo bardzo mdło. Ten moodboard trafia idealnie w sedno blondynek, ale o stonowanej, raczej chlodnej karnacji. Intesywna czerwień zbyt podbija zaróżowienie skóry, stąd świetny pomysł na czerwienie podażające w strone fioletu- kocham takie. Brudne róże to idealne tło dla przydymionej urody. Ostatnio kupiłam na zbliżające się wesele klasyczną, dopasowaną sukienkę ołówkową w kolorze baby blue. Na początku obawiałam się, że taki delikatny kolor lepiej pasowałby świeżutkim wiosenkom, bąądź jasnym latom. Z czasem zauważyłam, jak ciekawie ten kolor ^gra^ z chlodnawą urodą stonowanego lata, nadaję mu inny wymiar. Swietny moodboard Mario, masz doskonałe wyczucie gustu 🙂
    Pozdrawiam

    • Maria Autor wpisu

      Ale się cieszę, że się podoba. Baby blue to chyba mój ulubiony kolor. Ja sama niezbyt dobrze się w nim czuję, ale lubię go na innych kobietach. A na dzieciach z kolei nie przepadam. Za dużo słodyczy 🙂

  13. Karolina

    Ze mnie taka tylko trochę mysza, bo w moim szarym blondzie przewijają się też cieplejsze i bardziej złote pasma, ale bardzo byłam ciekawa, czy uwzględnisz moje ulubione barwy w tym moodboardzie 🙂 Najlepiej czuję się w kolorach wina i granatach i mam wrażenie, że pięknie podkreślają zarówno kolor włosów, jak i szarych oczu, kremowej cery. Podobają mi się też mysiowłose dziewczyny w butelkowych zieleniach, zwłaszcza tych idących w niebieskości.

    • Maria Autor wpisu

      O, to te zielenie to musi być hit na myszkach, bo już dziewczyny wyżej o nich wspominały. A mnie się ten granat też podoba i fiolety na myszkach.

  14. Karierownia

    Nigdy nie mogłam pojąć narzekania na takie rzeczy jak szare oczy i właśnie mysie włosy. Ok może to nie jest ten typ piękna natychmiast rzucający się w oczy, standardowy, ale przez to zyskuje kilka dodatkowych punktów. I dodatkowo pozwala bawić się wizerunkiem – bo to co na błękitnookiej blondynce, albo gorącej brunetce będzie już przesadą na myszce będzie właśnie podkreśleniem tej wdzięcznej urody 🙂

  15. Magda

    Przepiekne moodboardy. Zaskakuje mnie, ze dziewczyny o „mysich” kolorach wlosow nie sa z nich zadowolone. Tak jakby wszystko musialo byc krzykliwe i neonowe. Moim zdaniem „myszka” w swoich kolorach est przepiekna wlasnie w taki stonowany sposob. Mam dwie kolezanki o urodzie stonowanego lata, ktore podkreslaja swoja kolorystyke zgaszonymi kolorami i wygladaja jak milion dolarow cokolwiek zaloza. Ja w takich kolorach wygladam jak „idz stad i nie wracaj”. Piekne jest to, ze jestesmy tak rozne 🙂 Najbardziej podoba mi sie blekitny i jeansowa moodboard, oraz Jennifer Aniston w bordowej sukience. Czy ten niebieski t-shirt, ktory mialas w poprzednim wpisie byl w ko0lorze jeansu czy mi sie zdawalo?

    • magda

      o, przepraszam bardzo:) ja myślę, ze to własnie otoczenie wmawia „myszkom”, że są mdłe i nijakie, co trzeba być albo sexy blond a’la słoneczny patrol, albo sexy brunetką. co to np. za tekst ze strony fryzjera „to mysie to w pierwszej kolejności do fakrobania”? Sorry ale trzepłabym drzwiami i nigdy do takiego fryzjera nie wróciła. Niech sobie każdy się farbuje na kolor jaki chce i co chce, nawet pod pachami na różowo. Ja mam mysi blond, i przy nim pozostanę. Nieznoszę nienaturalności. Owszem, parę razy zmieniłam kolor włosów – jaśniejszy blond albo brąz. Okropność. Czy ja muszę niszczyć włosy? czy ja musze zawracać sobie gowę odrostami? czy ja muszę się głowić jaką teraz dobrać sobie garderobę??? Za nic. nie podoba sie komu- do widzenia.. Ludzie, nie dajcie się zwariować! sami sobie się podobajcie a nie innym? jak można być z siebie zadowolonym, jeśli nie jesteś sobą ? jak sie masz czuć sobą, jak jesteś udawany lub zafarbowany? Ja za takie coś podziękuję. Mam swój mysi blond, w nim się odnajduję i wcale nie muszę być neonową żarówką by wyglądać pięknie. przepraszam bardzo-pochwalę się. Bo usłyszałam ostatnio komplement, że jestem ładniejsza od o 15 lat młodszej ( i dla mnie pięknej! ) dziewczyny! Mocno umalowanej, niezwykle zgrabnej, szczuplutkiej, młodziutkiej i własnie neonowej. No to ja podziękuję – wolę być piękna w swoim mysim blondzie niż sztuczna w najpiękniejszym neonie

      • Magda

        swiete slowa, Pani Dopbrodziejko 🙂

  16. Anne

    Zabrakło mi takiego nasyconego, turkusowo-morskiego koloru, uwazam, ze jest dla myszek idealny, przynajmniej moj mysi blond sie z nim swietnie komponuje. I oczywiscie wszelkie szarosci, ciemne granaty – taka klasyczna klasyka:) Ja taki mysi kolor wlosow uwielbiam i wlasnie czekam, az zrosna mi rozjasnione zoltawe refleksy i znow bedzie myszowato 🙂

  17. Monia

    Patrząc na Jane Seymour zaczynam zastanawiać się czy aby nie mam mysich włosów. Zawsze mysie kojarzyły mi się tylko z brudnym blondem. Zawsze słyszę od ludzi, że mam bardzo ciemne włosy, a ja w lustrze widzę, się tak jakby wszystkie moje kolory (skóra, włosy, oczy) był spowite jakąś taką szarawą mgłą i instynktownie wybieram kolory, które tu zamieściłaś.
    Intensywne barwy wyglądają na mnie dobrze, gdy pomaluję oczy i usta, a zawsze miałam się za czystą zimę 🙂 Dałaś mi do myślenia…

  18. Wiki

    Mario, a czy taki kolor można zaliczyć do mysich? http://oi61.tinypic.com/nb9a83.jpg To mój naturalnych kolor, może nie jest szarawy, ale nie jest też jakiś wyrazisty;) Latem tak właśnie wygląda, a porach zimowych troszkę się ochładza;) Ciężki mi wybrać dobre kolory dla siebie, więc Twoje moodboardy spadły mi z nieba:)

    • Joanna

      Wiki, ja oczywiście nie jestem Maria 😉 więc nie zawodowiec, ale tak mnie zaintrygowało:) Na bory wszelkie! To jest przepiekny, klasyczny bardzo jasny blond polski! To nie myszka:) To taki, ja uważam, że beżowy? Przepiekny masz kolor! Prawdziwy i ciepły raczej, polski blond. (tak jak skandynawskie to te ,wg mnie oczywiscie,chłodniejsze ale i jasniejsze ) Zawsze korzyłam taki kolor jak Twój z polskimi polami albo zbożami spalonymi, ocieplonymi słońcem:) serio. Pozdrawiam Twój przepiekny kolor włosów! 🙂

      • makate

        Zgadzam się, że to piękny kolor włosów 🙂 może nie mysi, ale jednak sądzę że inspiracje mysie będą tu pasować. Bo ten „polski blond” to jednak coś zupełnie innego niż takie klasyczne amerykańskie blondy.

        • Wiki

          Makate, dziękuję bardzo bardzo! <3 Właśnie wydaje mi się, że częściowo te kolory także w moim przypadku się sprawdzą, bo włosy mam stonowane, tyle, że troszkę cieplejsze:) Swoją drogą fajnie byłoby, jakby Maria dodała także moodboardy dla troszkę cieplejszych Słowianek;)

      • Wiki

        Joasiu bardzo dziękuję za te komplementy;**:) Ja zawsze uważałam ten kolor za trochę nijaki i farbowałam, ale wróciłam do swoich i nagle okazało się, że nie pasują mi te kolory co kiedyś;) Zonk:p Teraz myślę nad swoim typem kolorystycznym, ale raczej lato, może stonowane;) Dzięki raz jeszcze!

  19. Jorun

    Wszystkie moodboardy piękne. Wszystkie kolory lubię i dobrze w nich wyglądam, najbardziej lubię odcienie anielskie i niebiańskie. Aczkolwiek zabrakło mi tu morskiego i innych kolorów będących połączeniem niebieskiego i zielonego, sama zieleń też mogłaby być, oczywiście w odpowiednim odcieniu, zgaszona, chłodna. Obserwując swoją mysią rodzinę widzę że takim włosom często towarzyszy dziwny, niezdecydowany kolor oczu, ni to szare, ni zielone, ni niebieskie, każdy z nas ma inny odcień. Moja córka o włosach popielaty blond i szarozielonych oczach najlepiej wygląda w chłodnych zieleniach i fioletach.
    Swoją drogą fascynuje mnie jak bardzo ten kolor włosów nie jest lubiany. Jakby wciąż w ludziach tkwiły te stereotypy że blondynka niewinna, ruda namiętna, a mysia to wiadomo, nudziara i mdła. Jakbym dostawała złotówkę za każdą „dobrą radę” w stylu niech pani sobie ufarbuje na „coś bardziej wyrazistego” to byłabym bardzo bogata:)

  20. Jorun

    I jeszcze napiszę tutaj bo nie wiem czy ktoś jeszcze czyta komentarze pod ostatnim wpisem, a może się komuś taka wiadomość przyda- spódnice bardzo podobne do tej która prezentuje Maria są w Reserved, czarne i niebieskie, na podszewce, z kieszeniami ze 100% bawełny. Kupiłam i jestem zadowolona:)

  21. kaay

    Jak zwykle super, w ogóle myślę, że „myszki” moga spokojnie wzorować się na Sara J. Parker w „Sex and the City”. W ogóle – trochę offtop – zauważyłam, że 4 przyjaciółki w tym serialu reprezentują 4 pory roku ( Carrie -lato, Samantha – wiosna, Miranda – jesień, Charlotte – zima), no chyba, że są jakieś niuanse na których się nie znam 😉 Ale podobną prawidłowość zauważyłam kiedyś w polskim serialu ‚Klub Szalonych Dziewic’… No ale to taka rozkminka na marginesie 😉 pozdrawiam!

  22. emm

    Myszaki to bardzo piękne kobiety o mocnym akcencie ciepła i delikatności (ale nie bezradności czy braku siły). Nie przepadam za różowym, ale na tym typie urody wygląda tak szlachetnie i naturalnie, że aż bym chciała, żeby na mnie tak wyglądał jakikolwiek róż. Nosiłabym… 😉 Najbardziej lubię patrzeć na myszaka w wersji namiętnej i niebiańskiej. I jeszcze w kolorze sukienki Aniston, takim niebiesko-fioletowym ze wspomnianego filmu.

  23. kreska soft summer

    Od niedawna podobają mi się moje naturalnie mysie włosy. Niestety, sporo już siwych i chyba nadal będę farbować. Kiedyś może zostawię się siwa.
    Ta spódnica granatowa ładna, ale (przynajmniej ten egzemplarz na zdjęciu) źle uszyta. Chyba to szyfon, więc toporny w szyciu, błędy widać na tylnym szwie, jak tam nierówno. Jak już szukałabym takiego wzoru na bawełnie albo zamówiłabym swój w drukarni tkanin bawełnianych.
    Czerwony w stronę fioletu a nie pomarańczu – zrozumiały i zgadzam się absolutnie.
    Fajne pomysły, dzięki.

  24. Joanna

    Przez ten wpis zaczęłam się zastanawiać czy jestem blondynką czy może jestem mysiowłosa. No i teraz nie wiem.

  25. Natalka

    Chyba muszę obejrzeć ten film z Liv, bo ją kocham, a na zdjęciach, które umieściłaś, Mario w kolażach wygląda ślicznie – bardzo delikatnie, zazwyczaj ją oglądamy w ciemnych włosach i dość zdecydowanych kolorach… a tu, zupełnie inaczej, ale równie ładnie. Znalazłam jeszcze takie zdjęcia, które mi się też bardzo podobają :
    http://getnetworth.net/wp-content/uploads/2014/07/liv-tyler-net-worth2.jpg
    http://cdn1.ouchpress.com/media/celebrities/248/liv-tyler-13621.jpg
    Sama mam podobne włosy, trochę może delikatnie jaśniejsze i baaaardzo szare. Przy oglądaniu zdjęć z wakacji byłam zaskoczona, bo zauważyłam, że na niektórych wyglądają na naprawdę dość szare i mają srebrzysty połysk. Przy tym jest to bardziej brąz niż blond, tylko szybko jaśnieją i robią się wtedy rudo-żółte (nie przepadam za tym). Oczywiście kolor ten ciężko było mi zaakceptować, w sumie nadal mnie ciągnie do czegoś żywszego i do czegoś ciemniejszego.
    Co do proponowanych kolorów – kremy i beże – zdecydowanie na nie, moja uroda w nich ginie, wyglądam niewyraźnie.
    Bardzo lubiłam swego czasu cukierkowy jasny chłodny róż. Potem przyszła pora na brudne róże, kolory typu mauve, a także lila i mięta, oczywiście w oprawie chłodnego delikatnego makijażu w takich delikatnie przykurzonych kolorach.
    Teraz zmieniłam trochę spojrzenie na siebie, wydaje mi się, że potrzebuję mocniejszej oprawy. Zdecydowanym hitem jest granat, ale taki głęboki i nie zgaszony (wydaje mi się, że ładnie kontrastuje z moją jasnooliwkową, chłodnożółtą cerą), drugim hitem jest burgund czy bordo, nie wiem jak nazwać ten kolor, ciemna czerwień z dodatkiem fioletu, koniecznie chłodna, coś takiego, ale nieco bardziej nasycone -> http://img.szafa.pl/ubrania/1/012009969/1348600945/szukam-burgundowy-bordowy-sweter.jpg Ten kolor dobrze wpływa na włosy – wydają się bardziej nasycone.
    Takie kolory wspaniale sprawdzają się na oczach, bo mam zielone z domieszką szarości i pomarańczu/jasnego brązu. W fioletach i burgundach naprawdę zaczynam błyszczeć (strzałem w dziesiątkę jest zdecydowanie śliwkowy eyeliner).

    Dużo komplementów zbieram w sukience w kremowe kwiaty w kolorze, który nazwałabym brudny seledyn, coś takiego -> http://bridelle.pl/wp-content/uploads/2012/01/naca6.jpg lub takiego http://www.tapeciarnia.pl/tapety/normalne/139619_seledynowy_bentley_klasyk.jpg tylko sukienka jest w kolorze delikatnie bardziej ciepłym i przybrudzonym. Do tego makijaż w różowych odcieniach (zgaszone róże, nic krzykliwego) + szminka https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/10/50/6d/10506d24a8ae231a5a335e076d2ba6f1.jpg i wyglądam bardzo ładnie.

    Myślę, że te fiolety i burgundy są dobre bo w ogólnym moim kolorycie występuje sporo zieleni (nie tylko w oczach, ale też i w kolorze włosów, które w zależności od światła mogą się wydawać lekko zielonkawe i w skórze, bo chociaż jestem żółciutka, to nie jest to żaden karmel ani nic ciepłego, żadne tam złociste brzoskwinki tylko coś pomiędzy źółcią a oliwką).
    Roooozpisałam się, ale to dlatego, że na ten moodboard czekałam z niecierpliwością.
    Dzięki Mario.

    • gramnaukuelele

      Szukam czegoś w kolorze takiego brudnego seledynu i znaleźć nie mogę 😛 W ogóle wydaje mi się, że trudno o te wszystkie zgaszone kolory (nie pastelowe) w sklepach, już prędzej w lumpeksach je znajduję 🙂 Nad płukanką z łupin orzechów też myślałam swego czasu 🙂

      Ja też dziękuję za moodboardy, Mario! <3

      • Natalka

        Sukienkę w tym brudnym seledynowym znalazłam w new look, na wyprzedaży za 30 zł. Pierwsze co o niej pomyślałam, to to, że mogłaby mieć inny kolor, ale fason mi się podobał, wzięłam. No i się podoba ludziom.
        A kolorów takich faktycznie jak na lekarstwo, jak jasne to zazwyczaj takie świeże i zbyt jaskrawe… albo zbyt czyste.

  26. Natalka

    nooo i jeszcze dodam, że farbowanie kuuuusi, myślę o spróbowaniu z łupinami orzecha włoskiego – podobno można uzyskać chłodny brąz

  27. Ewa Wiktoria

    Mi podobają się myszki w różach i niebieskościach a potem w namiętnych kolorach. Jako stonowane lato z myszowatym blondem, przyznaję, że rzeczywiście w tych kolorach jest mi „do twarzy”. Super post Mario! Piszesz rewelacyjnie. Pozdrawiam

  28. Karolina

    Ja jestem mysza i z kolorów które tutaj wymieniałaś stawiam na niebieskie i szarości, beże. Uwielbiam na sobie oliwkowy kolor, khaki. A dzisiaj żeby podkreślić moją urodę kupiłam pomarańczowo białą narzutkę 😀 Nadal jestem impulsywna ale na szczęście tylko na wyprzedażach:) Dołoże pomarańczową pomadkę i jakoś to będzie

  29. Sali

    Myszki bardzo często nie są uwzględnione w wielu blogach,a to tak piękny tajemniczy odcień włosów.Moja przyjaciółka ma mysie włosy i do tego zielone oczy i wygląda pięknie.Co do kolorów niebieskie odcienie zwalają z nóg.

  30. Basia

    Takich klasycznie mysich włosów nie mam, platyna z dzieciństwa pociemniala do średniego blondu z neutralnym, jakby białawym refleksem. Jednak z kolaży dla klasycznych blondynek pasowały mi tylko mroźne pastele, a tutaj biorę wszystko. Może poza przybrudzonymi beżami, stanowczo lepsze dla mnie neutrale to jasne róże. Jestem delikatną wiosną (jasna, zdecydowanie wpadająca w złoto cera) bądź delikatnym latem (zimnoszare oczy, blade usta.) Piękne te kolaże! Dokładnie takie kolory, i taką atmosferę najbardziej lubię. 🙂

  31. Bellatrix

    Z utęsknieniem czekam na szatynki 😉 p.s. moodboardy są wyjątkowe 🙂

    • jajajaja

      tak, tak ja też się nie mogę doczekać szatynek 😀

  32. Bet

    Dziękuję za ten wpis. Jestem szarą – oką blondynką, z myszowatymi włosami, lekko podkolorowanymi. Moodboard tochę mnie zaskoczył, bo byłam pewna, ze znajdą się też szarości, popiele. Hm, czy to zamierzone? Czy dla myszowatych ten kolor jest nie wskazany, bo ja go uwielbiam. Ostatnio jednak na nowo odkryłam błękit, i choć nie lubię zbytnio rózu to gdy coś w tym kolorze wlożę to twarz się rozświetla. Zastanawiam się dlaczego odrzucamy pewne kolory choć dobrze nam w nich? 🙂

  33. neila

    I wszystko jasne – szukałam się ciągle w cieple lub zimnie… A jestem klasyczną myszką wszechmyszowatości. Faktycznie dobrze mi w każdym z tych kolorów, srebrze (mimo ciepłej karnacji), a w różach biję rekordy 🙂 DZIĘKUJĘ za ten artykuł

  34. agmo

    Mój naturalny kolor włosów to popielaty blond, który z czasem zaczął ciemnieć do mysiego brązu, więc zaczęłam farbować na ciemniejszy brąz. I pomimo farbowanych na ciemniejsze włosów najlepiej czuje się i wyglądam w mysich kolorach: granat, bordo, pudrowy róż, malinowy i wszystkie odcienie szarości 😀

  35. Asiokracja

    Serdecznie dziękuję za ten wpis – też mam mysie włosy i dopiero niedawno nauczyłam się je szanować. Większość życia robiłam je na rudo, z różnym skutkiem. Teraz za nic w świecie nie zmieniłabym mojego naturalnego mysiego na żaden inny, a kolejne siwe pasma dodają tylko całości uroku. tylko uroku. Kiedyś ciągle ubierałam się na czarno, albo w różne intensywne kolory. Niedawno kolorystka uświadomiła mi że jestem delikatnym latem i przeżyłam lekki szok 😛 Potem zobaczyłam jaki efekt dają na mnie pastele i zakochałam się 🙂 Czuję jakby ten moodboard był stworzony tylko dla mnie 🙂 Pozdrawiam

  36. Gosia

    A czym się różnią myszki od szatynek? Mi się zawsze wydawało, że to w zasadzie synonim 🙂 Mój naturalny to właśnie taki typowo szary, jakby popielaty kolor, ale taki bardziej jasny niż ciemny i teraz nie wiem do jakiej grupy się zakwalifikować, myszek czy szatynek? Jak je odróżnić? 🙂

    • Gillian

      Ja sądzę, że tu nie do końca chodzi o kolor włosów, ale bardziej o tonację. jeśli masz brązowe włosy i będziesz dobrze wyglądać w tych kolorach, które sa wyżej przedstawione, to jesteś myszkowata, jeśli mdło, to nie.
      Mnie sie bardzo podoba ten wpis, choć faktycznie jest on bardziej dla stonowanych lat aniżeli jesieni.
      Dla mnie fenomen wydobywania przez myszowate kolory glamour myszowatych osób jest nie do pojecia. Widzę to na co dzień po sobie. I jeszcze zadziwiajace jest to, ze ta myszowatośc jest często ukryta pod pozornymi kontrastami, a tak naprawdę jest jest to myszowatość utajona i przez to tym trudniejsza do wykrycia. Ja taką mam – niby jasna cera, czarne brwi, ciemne usta, ale tak naprawdę dopiero diagnoza „soft summer” i dobranie właściwych kolorów zgaszonych i pozornie mdłych wydobyło właściwe kontrasty. Nie rozumiem, ale działa.
      Osobiście najkorzystniej wyglądam w dżinsowych spranych odcieniach, różowawym bordo (jak ta sukienka na ostatnim moodboardzie – mam niemal identyczną, która miała isć na szmatki w czasach, gdy myślałam, że jestem ciepłą wiosną:)) oraz ciemnym szmaragdzie. bardzo efektownie myszowate zgaszone lata wyglądają też w takim fioletowawym odcieniu niebieskiego i w cudownej śliwce. Ten baby blue i cukierkowy róż pewnie efektowniej będzie wyglądał na delikatnych latach jasnomyszowatych.
      I mam przy okazji pytanie, które już od dłuższego czasu chcialam Wam zadać,a le jakoś mi nie pasowało do wątków – wiecie może w jakich stacjonarnych sklepach można dostać ubrania właśnie w takich odcieniach. przeczesałam u mnie w mieście wszystkie możliwe sklepy sieciówkowe i nie i znalazłam wlaściwie tylko w Camaieu bordowy sweterek, ale jego jakosć i wykonanie jest nie bardzo. Fioletu zgaszonego w sklepach nie ma w ogóle, szmaragd jest dobrem luksusowym. mam wrażenie, ze wszędzie tylko kobalt, koral i wszelkie inne intensywne i zywe odcienie. W internecie nie chcę ryzkować, gdyż akurat dla stłumionych pór roku nawet pół tonu nie w tą stronę co trzeba robi dużą róznicę i gasi ten blask, który w myszach ożywa pod wpływem właściwych kolorów. Owszem, mnóstwo ciuchów dla soft summerów jest w Pepco, ale ubrania stamtąd to jakaś porażka i wlaściwie antyjakosć. Szkoda, bo kolory idealne.Poratujcie, może ktoś gdzieś coś widział.

      • pilar

        w benettonie widziałam ostatnio (ok. miesiąc temu) kilka interesujących odcieni w okolicach złamanego fioletu i zgaszonej szarością zieleni.

      • Gosia

        Tak jak wyżej napisałam, naturalne mam takie szare, popielate, całkiem zimne (a do tego przeplatane siwymi) i właśnie najlepiej czuję się w rozbielonych błękitach, beżach, dobrze mi w pudrowych różach, a w wiśni i burgundzie sama nie wiem, bo po prostu nie lubię tych kolorów, także nawet nie przymierzałam 😉 Czyli w takim razie mogę powiedzieć, że jestem mysią szatynką, chyba? 😀

  37. kreska soft summer

    No i przez Ciebie obejrzałam film z Jennifer Aniston:)
    Jeśli chodzi o niebieskie, to bardzo mi się podobają stroje w tym kolorze głównej bohaterki Anne w starym już filmie Persuasion z 1971. Ma trochę mysie włosy. W zieleni http://lostinbritishtv.blogspot.com/2014/11/a-triple-shot-of-persuasion.html i żółci http://perioddramaobsession.blogspot.com/2012/10/the-suspension-of-disbelief.html wygląda fatalnie, ale te blue super. TYlko sensownego zdjęcia nie umiem znaleźć. Róż blady też łądnie http://s1008.photobucket.com/user/elegance-of-fashion/media/Character%20Pictures/Persuasion%20by%20Jane%20Austen/Anne%20Elliot/1971%20Miniseries%20-%20Anne%20Elliot/anneelliot-1971-5.jpg.html

  38. Es

    Ostatnia propozycja „namiętne kolory” bardzo do mnie przemówiła. Biorę wszystko. 😉

  39. Marta

    Znacie inne sławne myszki ? 😉

  40. allegra_walker

    Jak zwykle zestawy dobrane tak wspaniale, że chciałoby się wszystko 🙂

    Moja koleżanka o mysich (=popielatych z delikatnymi złotawymi przebłyskami) włosach znakomicie wygląda w 1) czystym, ciemnym fiolecie – takim „podstawowym”, gdzie nie ma nic sugerującego czerwień czy śliwkę; 2) szarozielonym – kiedy wkłada jedwabną sukienkę w tym kolorze, oczu nie można od niej oderwać.

    Jeszcze słówko o kolorach „anielskich”: zawsze bardzo lubiłam naturalny kolor płótna (coś jak worek na ziemniaki) i nosiłam go z upodobaniem, ale któregoś dnia spojrzałam uważniej w lustro i zobaczyłam tylko ciemne oczy na żółtawym tle… Okazało się, że jest tak jak piszesz – w takim kolorze po prostu znikam. Od tego czasu oswajam kolor worka na ziemniaki, dodając coś czarnego w pobliżu twarzy, i jest o wiele lepiej.

  41. agnieszka zając

    Post dla mnie! Po tym jak mnie, Mario, zdiagnozowałaś jako soft summer deep moje życie nabrało kolorów 😀 Ubrania z posta biorę wszystkie! I tez pytam: co z szarością?

  42. Nina Wum

    Przypowieść o Byciu Myszą.
    Jako dziecko miałam anielskie złote włosy. W okresie dojrzewania zrobiły się bure niczym ścierka (moja mać używa sformułowania „popielate”. Ale dalipan, widziałam popiół i on tak nie wygląda). Takie już pozostały. Nigdy tego nie polubiłam. Pierwszą farbę nałożyłam na łeb na tydzień przed studniówką.

    Miałam wonczas chłopaka, który powinien urodzić się wśród Amiszów czy innych eskapistów. Wciąż mi marudził: „Farbowane włosy są TAKIE WULGARNE, nie rób tego, naturalny kolor jest TAKI SZLACHETNY.” No więc raz usłuchałam tego pierdolenia. Ściągnęłam kolor (wtedy bodajże fioletowy – lubiłam eksperymenty) z włosów. Za pomocą mysiej farby doprowadziłam do stanu prawie-że-naturalnego.
    Wytrzymałam w tej SZLACHETNOŚCI bodaj miesiąc. Z lustra patrzył na mnie bury mumin w depresji.
    Tamten związek dawno się rozpadł. A ja radośnie obnoszę na głowie ostentacyjnie nienaturalne kolory (w ciągu ostatniego pięciolecia zaliczyłam platynowy blond, pastelowy miętowy, turkus, teraz mam czerwone jak dżem z malin.) Czuję się sobą, do diaska.

    Dziewczyny – nie dajcie sobie wmówić, że skoro natura obdarowała was włosiem w kolorze nic, to tak powinno pozostać. GDYŻ SZLACHETNOŚĆ.
    Pieprzyć szlachetność. Niech żyje autoekspresja.

    • Ewa Wiktoria

      Świetnie to napisałaś. A podsumowanie: „nie dajcie sobie wmówić…” – zgadzam się z nim całkowicie. Jeśli ktoś lubi swoje mysie włosy, to niech ich nie farbuje, ale jeśli jest przeciwnie, to dlaczego by tego nie zmienić. Uważam, że po prostu trzeba umieć odnależć siebie. Z farbą lub bez.

    • Natalka

      Ja jestem rozdarta. Mam szare włosy, właśnie takie mysie, chociaż nie lubię tego określenia (szara myszka, na pewno nieśmiała i spokojna). Z jednej strony marzy mi się pójście w stronę stylistyki pinup i zrobienie sobie na głowie czegoś naprawdę wyraźnego (czerń, ciemny brąz, rudość), to by oddawało moją osobowość i gust. Wiem natomiast, bo przeprowadziłam milion prób i wszystkie kolory (z tych takich bardziej tradycyjnych) miałam na głowie. I żaden, ale to żaden nie pasował do mojego koloru skóry jak popielaty brąz. W innych kolorach ginę, albo rysy twarzy wyostrzają się w niekorzystny sposób. Rudość, chociaż była mi sugerowana milion razy, pewnie ze względu na zielone oczy, totalnie gryzie się ze skórą i wcale to a wcale nie wygląda ładnie…
      Niejako ze smutkiem stwierdzam, że najlepiej właśnie wyglądam w tym co mam. Wszystko jest na miejscu, nie muszę przesadzać z makijażem…
      I teraz mam problem 😀

      Ale do farbowania się zgadzam – jeśli ktoś chce, może farbować, jeśli ma poczuć się dobrze. Myślę jednak, że jest spore grono osób, które lubią takie odcienie, ba niektórzy nawet się na takie farbują z własnego wyboru… a to trudna sprawa, bo takie popiele uzyskać na włosach ciężko.
      Problem jest wtedy gdy się farbujemy, bo otoczenie nam wmawia, że to nudny kolor i brzydki.

    • kreska soft summer

      A mnie razi ten język, Nino.

      • Nina Wum

        Nic na to nie poradzę. To właśnie jest mój język. 🙂

    • Joanna

      hahha Nina:)) amisze amiszami, ale pamiętasz może w Moralności Pani Dulskiej komentarz i kwestię o pofarbowaniu włosów na rudo przez kuzynkę głównej bohaterki? Kwesta omawiana z „dąsem” przez Dulską? :)) hahha. Pamietajmy tez, że zgoła inna epoka to była:) Myślę też, że Amisze są wśród nas, że tak powiem 😉 I Panie Dulskie też. Choć XXI wiek itd. Czasem myślę, że oprócz kwestii kosmetycznych, niekórzy ludzie chyba farby do włosów mają na liście z bombą atomową czy coś:)))
      A przecież to tylko kolory? Według mnie wszystkie są piekne, kwestia samopoczucia i innych czynników 🙂
      Aha- masz świetny styl pisania! Uwielbiam. Jest taki żywy, spontaniczny, energiczny i soczysty wręcz:)Plus – bardzo precyzyjny sposób wyrażania mysli. Jak filolog polski! (nie jesteś przypadkiem? )
      pozdrawiam!

      • Nina Wum

        Joanno, dziękuję bardzo. Jak miło.
        Filologiem nie jestem. Jestem niedopieczonym teatrologiem (na przedostatnim roku wyszłam a kwadrans i już nie wróciłam.) Za to na co dzień pracuję ze słowem: recenzuję, tłumaczę, bloguję.

      • Nina Wum

        Panią Dulską pamiętam, a jakże. „KOKOTA!” 😀

    • Maria Autor wpisu

      Żeby nie było – w mysich też można „uprawiać autoekspresję”. Czasem mnie naprawdę dziwi jak radykalni potrafią być mężczyźni, nawet młodzieńcy. Rozumiem wyrazić swoje zdanie, ale tak natarczywie namawiać do zmiany, której ta namawiana osoba nie chce? Tego nigdy nie zrozumiem. Niby faceci mają w nosie kwestię wyglądu, ale jednak lubią ingerować w to jak wygląda ich partnerka. Jeśli dzieje się to w umiarkowanym stopniu i jest delikatne to nawet uważam to za coś miłego, natomiast takie marudzenie, a nawet rozkazywanie nie mieści mi się w głowie (nigdy nie pojmę zdań typu „nie lubię jak moja kobieta się maluje”)…

  43. bodziek

    Widzę, że myszki w większości nie doceniają swoich włosów. Zawsze kiedy przeprowadzam następujący dialog
    „-A jaki masz naturalny kolor?
    – Taki, no taki…
    – Taki jak mój?
    – O dokładnie!”
    sama myślę o farbowaniu. Zawsze marzyły mi się włosy czarne albo chociaż ciemnobrązowe (ostatnio przypadkiem zobaczyłam farbę o nazwie „mrożona czekolada” i zauroczyłam się z miejsca, ale myśl o spustoszeniu jakie farba zrobiłaby w moim sianku mnie powstrzymała), miałam też okres na rudości i raz w życiu zafarbowałam. Ale jak się czasem zastanowię, to jednak lubię te moje refleksy i nieregularność w kolorze 🙂 I często sięgam po kolory z trzeciego moodboardu, a jeśli chodzi o czerwień to właśnie wiśnia, bordo. Chyba muszę zobaczyć „Z ust do ust”, bo obie przedstawione przez Ciebie kreacje Aniston wyglądają bardzo ładnie.
    Dziękuję Ci za ten post oraz osobie, która podsunęła Ci go na fb 😀
    P.S. Nawet nie zwróciłam uwagi na róż u Baby w Dirty Dancing! Jakby mi ktoś powiedział, że ona się tam pojawiała w różowych koszulkach puknęłabym się w czoło 😉

  44. Ida

    Jestem świeżo po seansie „Z ust do ust” i mam dylemat, bo włosy Jennifer Aniston wydają mi się być ewidentnie w ciepłej tonacji, nie widzę w nich szarości. Czy to nadal myszowatość? Sama czerpać będę z tego moodboarda garściami, a jak tylko pojawi się coś dla siwowłosych, podeślę mamie. Błękity – jak dla mnie – królują.

  45. emu

    Tak, tak pocieszajcie się i chwalcie swoją nijakość :v

    • Katarzyna

      Emu, nie chrzań. Jestem stonowanym latem i przez wiele lat nie miałam na to zgody. Chciałam mieć jasny ciepły blond albo rude! Albo czarne! I miałam. I ciągle wyglądałam niefajnie i żadne ciuchy mi nie pasowały, bo się gryzły kolory ciepłe z karnacją. Dopiero jak sobie zrobiłam analizę i przefarbowałam włosy na moje naturalne ciemne blond i założyłam ciuchy w „moich” kolorach – to zaczęłam zbierać komplementy, że ładnie wyglądam. Naprawdę nie jestem szarą myszką, szare myszki to przeważnie przefarbowane na nieodpowiedni kolor i ubrane w nieswoje barwy kobiety.

      • Agnieszka

        Ja odwrotnie dopiero po pofarbowaniu się na gorzką czekoladę wydobyłam swoja urodę (naturalne mam takie brudno złote )ale zgadzam się że ubierając się w swoje kolory jest moc:D w moim przypadku ciemny morski, burgund,ciemna zieleń plus złota biżuteria.

  46. Anka

    Mysie włosy najbardziej podobają mi się w błękitach i kremach, zaraz potem w różach. Do mysich włosów pasuje też chłodny beż w odcieniu capuccino.

  47. Agu

    Odnośnie farbowania to nie koniecznie najlepiej nam w naszym kolorze, czasem warto sobie dodać trochę barw. Razem z mamą u bratem mamy taki sam mysi brąz. Mama fabuje się na taki spokojny, naturalnie wyglądający rudy (ale nie marchewkę :P) i świetnie jej w tym kolorze – na 100% jest ciepła jesienią (choć o tym nie wie 😛 – po prostu nosi ulubione kolory jesieni). Ja swoje włosy tez zaczęłam męczyć ok 6 lat temu i wybierałem pasemka jasne blond, jasny ciepły blond na cala głowę i zawsze coś odrobinę nie grało. Zaprzestałam farbowania włosów i pokochałam ten kolor – teraz włosy odrastają i mam zrobione ładne przejście koloru i juz bardzo dużo swojego 🙂 jestem stonowaną jesienią i korzystam z tego 🙂 Ja jestem przykładem, że w naturalnych lepiej, a mama, że lepiej w farbowanych 🙂 każdy musi po sobie ocenić 🙂
    A brat wiadomo włosów nie fabuje, nosi kolory lata (niebieski, złamany biały i grafit) i pasuje mu to świetnie.

  48. Anna

    Chciałabym dodać jeszcze od siebie pomysł na noszenie różowego złota. Odkryłam go niedawno, a dużo lepiej współgra z różową skórą i jest właśnie bardziej „stonowane” niż złoto żółte, które wydaje mi się zbyt mocne. Z kolej srebro zdaje się być zbyt przygaszone. Sama mam mysi kolor z blond/złotymi refleksami (zwłaszcza latem).

    • Maria Autor wpisu

      Różowe złoto jest doskonałe jako złoty środek. Zwłaszcza dla stonowanego lata lub jesieni będzie super.

  49. Anita

    Mam teraz nieco jaśniejsze włosy, co nie zmienia faktu, że wymienione przez Ciebie kolory i tak dominują w mojej szafie:)

  50. rawita

    Chyba ogromna ilość Polek to takie myszki. I fajnie, że chcą być wyraziste i farbują włosy na mocne kolory. Z drugiej strony, nic mnie tak nie zachwyca jak niektóre młode, piękne dziewczyny ze świetlistymi oczami i długimi, mysimi włosami. To rodzaj urody bardzo nieoczywisty, kompletnie nie hollywoodski, a robiący piorunujące wrażenie. Ale niestety niewiele osób wygląda dobrze z takimi włosami.
    Twój moodboard Mario zabił mi ćwieka. Ten o blondynkach odebrałam osobiście, a teraz zaczęłam się zastanawiać, czy czasami sama nie jestem trochę myszką. Przez część roku moje włosy są złotawe z bardzo jasnymi pasemkami, ale w zimowe wieczory lubią już wyglądać trochę szarawo. Kolory, które umieściłaś w tym poście idealnie podkreślają moją urodę. Miałam kiedyś jedną sukienkę w brudnym różu i chyba nigdy nie zebrałam tylu komplementów. No, ale sobą czuję się w biało-czarnych kontrastach i indygo 🙂
    Niemniej jednak zdjęcia, które wkleiłaś są naprawdę cudne. Jeżeli kiedykolwiek będę brała ślub w białej sukni, przemyślę odcień z pierwszego zestawu.

  51. Kasia

    Ciekawa sprawa, jestem taką myszą, coś pomiędzy stonowanym latem a jesienią, szarawą, ale czasem ze złotawymi refleksami od słońca. Za parę tygodni wychodzę za mąż, także jestem w trakcie szycia sukni ślubnej. I u krawcowej okazało się, że o wiele lepiej wyglądam w czystej bieli, a nie w złamanej, choć byłam święcie przekonana, że będę wyglądać, jakbym była chora…

  52. Ania

    Świetny wpis! Jestem właśnie taką szarą myszką i zgadzam się w 100% z doborem kolorów. Czasem jednak eksperymentuje z innymi kolorami u siebie bo po prostu mam ochotę na coś kanarkowego czy czerwonego. Mam o tyle ułatwione zadanie że próbuję uszyć sama dane ubranie i nie jestem skazana na bieganie po sklepach i szukanie. Dla mnie bardzo wartościowy blog.. pozdrawiam!

    • Ania

      A i suknię ślubną miałam kremową bo w białej wyglądałam fatalnie.. Może też to zależy od tego czy w danym momencie jesteśmy opalone.

  53. Pingback: Znalezione, niekradzione #3 – inspiracje w sieci | mariagrzybek

  54. Mania

    Dziękuję! Uwielbiam wszystkie właśnie kolory w tych barwach, marzy mi się teraz taka bordowa sukienka jak J.Aniston :)))

  55. Julka

    łaaaaa ten strój Baby z ostatniego moodboarda jest super, w ogóle ona w tym filmie to mój ideał figury i poruszania się, jest taka gibka

  56. Aleksandra

    Bardzo długo trwało, zanim pogodziłam się z tym, że moja uroda nie pozwala na bardziej kontrastowe odcienie, ale dzisiaj wybieram trzy z tych czterech propozycji, nosząc głównie przydymiony fiolet, niebieski i bordo. Zabrakło mi tutaj zieleni, którą bardzo lubię, a którą tak trudno znaleźć w pięknym, zgaszonym odcieniu. Jasne brudne kolory podobają mi się tylko na innych 🙂

  57. Zuza

    Po przeczesaniu całego bloga wzdłuż i wszerz okazuje się że jestem właśnie myszą i stonowanym latem a przekonało mnie do tego że jeśli chodzi o koloryt to bardzo podobna jestem do Jennifer Aniston . Także wszystkie te kolory bym nosiła ;D no przed bordo mam jakieś opory. Dziękuję za ten blog jest super w całokształcie i mega pomocny. Pozdrawiam

  58. errata

    Uwielbiam taki mysi, zielonkawy kolor włosów. Nareszcie udało mi się trafić na odpowiednią farbę i uzyskać ten przepiękny efekt.
    Co do koloru, to złamana biel.

  59. myszkaee

    Ja mam mysie (ale ciepłe) włosy i jestem Czystą Wiosną 😀 w kolorach mysich, delikatnych i stonowanych wyglądam jak śmierć. Brudna, niedomyta i niewidoczna.
    No i na pierwszy rzut oka wszyscy mnie wrzucają do typów mniej kontrastowych, raz nawet wzięli mnie za Zgaszone Lato 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

x