Inspiracja

Moodboard nr 9/2016 – lata dziewięćdziesiąte

moda lat 90-tychŹródła zdjęć: Carolyn Bessette Kennedy, Cameron Diaz, kadr z serialu Przyjaciele, koszulka, jeansy, sukienka, pomadka, torebka, naszyjnik, pasek, buty

Za co najbardziej lubię modę lat 90-tych?

– białe koszulki jako baza pod ogrodniczki, princeski, sukienki na cienkich ramiączkach (slip dress)
– oszczędna stylistyka, tzw. minimalizm lat 90-tych jak u DKNY, Calvina Kleina, Jil Sander
– jeansy z wysokim stanem
– duże wisiorki lub przylegające do szyi naszyjniki (choker)
– trampki z zabudowaną kostką
– torebki worki i plecaki
– kamizelki
– ciemne pomadki jako norma, zwłaszcza brązowe

Z czym kojarzy się Wam jeszcze moda lat 90-tych? Co Wam się najbardziej podobało w modzie z tej dekady? Czy Wasze typy są podobne do moich?

Podobny post -> Styl Carolyn Bessette Kennedy

KOMENTARZE

  1. kaay

    Uwielbiam 90s! 🙂 Najbardziej za białe koszulki i koszule w kratę, naturalne włosy i chokery. Dla mnie lata 90te to Jared Leto w My So Called Life 😀

    • Maria Autor wpisu

      A dla mnie Winona Ryder praktycznie na każdym kroku 🙂

      • kaay

        O też 🙂 W ogóle zdałam sobie sprawę,że latom 90 zawdzięczam jeden z moich ulubionych uniformów:jasne jeansy,biały tshirt, czerwone paznokcie i czarna ramoneska.

    • Ula

      My so called life… Och, właśnie w zeszłym tygodniu sobie odświeżyłam ten serial i też mam takie skojarzenia. Polecam wszystkim, którzy się nie załapali w młodości. To chyba najlepszy serial dla młodzieży (a teraz myślę, że nie tylko) jaki powstał. Co do mody: glany, wygodne jeansy, koszule w kratę, wyciągnięte swetry, czasem sukienki, ale bez starań, żeby było „sexy”. Wszyscy wyglądaliśmy podobnie, nie było „spiny”. Nie zazdroszczę współczesnym nastolatkom dzisiejszego podejścia do tematu.

  2. Magda

    Do mnie najbardziej przemawiają kamizelki i chokery. Generalnie nie przepradam za tym okresem modowym. Znacznie chętniej używam elementów z lat 80tych lub 70tych.

    • Maria Autor wpisu

      Chokery mają swoje pięć minut znowu, co jest fajne 🙂 A kamizelki miałam na myśli takie krótsze, troszkę a’la te pod męskimi marynarkami, bo teraz wszędzie są raczej długie kamizelki.

  3. ana

    ja lubię torebki-worki i chokery, oprócz tego podobał mi się nurt grunge – koszule w kratkę i ciężkie buty z zakolanówkami. miałam wtedy 10-12 lat i strasznie chciałam się tak ubierać:)

    • Maria Autor wpisu

      Wtedy mi się też to podobało, ale teraz wolę patrzeć na te czyściejsze klimaty z tamtego okresu 🙂

  4. Gosza

    oczywiście serial Przyjaciele szczególnie pierwsze sezony i ich ciuchy – rewelacja =)

    • Maria Autor wpisu

      Każdy miał swój styl, ale Rachel była nie do pokonania 🙂

  5. lyricsmeaning

    Z lat 90. najbardziej podoba mi się styl kinderwhore, lansowany przez takie artystki jak Kat Bjelland czy Courtney Love. Ktoś pięknie nazwał ten wizerunek „lolitą w krzywym zwierciadle”. Nic dodać, nic ująć – z jednej strony mamy kokardki i dziecinne sukienki, z drugiej mocny makijaż, potargane włosy i podarte rajstopy. Heroin chic też jest fascynujący. Zdaję sobie rzecz jasna sprawę z kontrowersji (tak właściwie to gloryfikacja zażywania narkotyków), niemniej jednak ten styl ma w sobie coś przyciągającego – te skąpane w czerni oczy, wystające kości, ogólny klimat beznadziei i mroku (jak z „Faith” The Cure). Niesamowite, że coś takiego przebiło się do mainstreamu… Lata 90. były niewątpliwe jedną z bardziej interesujących dekad.

    • Maria Autor wpisu

      O ile kinderwhore dla mnie nie ma w sobie nic pociągającego, tak heroine chic uważam za bardzo interesujący. No wiadomo, że minus narkotyki, chodzi tylko o estetykę.

  6. Carrie

    CO kocham w latach 90? Friends i asceptyzm . Jak lubiłyście Gwyneth Paltrow i Caroline Bassete-Kenedy to to jet wlaśnie ten styl.

    • Maria Autor wpisu

      Fajna była wtedy Gwyneth – krótkie włosy, mocne usta. Teraz też jest fajna, ale grzeczniejsza 🙂

  7. Dordor

    Ja mam jedno główne skojarzenie… buty na koturnie! Z grubą podeszwą. Teraz widzę, że wraca ten trend a ja nadal mam uraz, choć swego czasu, jakieś 18 lat temu, paradowałam w sandałach które ważyły chyba po 2 kilogramy każdy, przez te podeszwy 😀

    • Maria Autor wpisu

      Super, w modzie damskiej ten trend mi się wtedy nie podobał, a teraz wręcz przeciwnie. Natomiast u facetów to mi się chyba nigdy nie spodoba.

  8. Zielona Herbata

    Lata 90 to zdecydowanie moja ulubiona epoka z przeszłości 😉
    Uwielbiam szczególnie ich „mroczną” stronę: styl grunge i rockowy, których elementy staram się przemycić do mojego codziennego ubioru. Z tego co wymieniłaś, brązowe szminki i chokery rządzą dla mnie 😀 myślę też nad koszulami w kratę, ale nie jestem pewna czy do końca by do mnie pasowały.
    Uwielbiam też look „mocne usta, niepomalowane oczy”, noszę taki w leniwe dni 😉

    • natlik

      O, w końcu ktoś kto też lubi mocne usta i niepomalowane oczy;) z tym, że dla mnie to makijaż prawie codzienny.

    • Maria Autor wpisu

      Gwen Stefani się tak często malowała. Super to jest. Jeszcze do tego bardzo cienkie brwi wtedy były na topie. Miało to w sobie coś dziwnego, ale było to pociągające 🙂

  9. Inga

    Uwielbiam modę lat 90. Dżinsy z wysokim stanem i dziurami, ogrodniczki, dżinsowe było chyba wszystko, do tego flanelowe koszule w kratę, aksamit/welur, choker tattoo, trampki, buty na platformach, bandanki, sukienki na cienkich ramiączkach, obszerne swetry, katany, naturalne włosy…
    Od jakiegoś czasu coraz więcej tych elementów mam w szafie. Bardzo mi odpowiada ta stylistyka. Może też dlatego, że długo ubierałam się w stylu boho, a z niego łatwo przejść do tego.

    • Maria Autor wpisu

      Te aksamity welury – trochę się rozmarzyłam. Chciałabym coś takiego mieć, może jakąś bluzkę lub żakiet. No super po prostu. Będę szukać 🙂

      • Inga

        Ja jeszcze gdzieś mam głęboko schowaną białą bluzkę z welurem, coraz częściej myślę o tym, żeby ją odkopać i nosić 😉 I drugą w paski. Tej z szafy nigdy nie wyrzuciłam, ale muszę przyznać, że miałam kilkuletnią przerwę w noszeniu jej. W ogóle historia tej bluzki jest bardzo długa. Kiedyś się wyprała z nowymi, wściekłoróżowymi skarpetkami i zafarbowała. O dziwo zafarbowała się równomiernie i wygląda znacznie lepiej niż wcześniej. Mam ją chyba od 2000 albo 2001 roku, stylowo odpowiada jeszcze latom 90. i wciąż jest w idealnym stanie.

        • Maria Autor wpisu

          Dzisiaj robiłam czerowno różowe pranie i na szczęście tym razem obyło się bez pomyłek i strat w białych rzeczach. Muszę przejrzeć sieciówki, na pewno będzie coś welurowego. Ale mam nadzieję, że jakieś głębokie kolory znajdę, a nie tylko bladziochy.

    • anemonek

      Oprócz weluru, charakterystyczna dla tego okresu była też satyna. Miałam taką sukienkę na półmetku, długa do ziemi, luźna, granatowa, uszyta przez mamę. Ludzie z klasy nie rozpoznali mnie w niej i trwało to chyba z godzinę! 😀

  10. jeevea

    W 1990 miałam 11 lat. Lata 90-te to młodość, brak kompromisów, pierwszy pocałunek, początek dorosłości. Nie mogę na nie patrzeć bez emocji, bo dla mojego pokolenia, to co się wtedy zaczęło, nadal trwa. Dlatego dżinsy z wysokim stanem i koszula w kratę NIGDY nie zniknęły z mojej szafy.

    • Maria Autor wpisu

      To są tak fajne i uniwersalne elementy, że w każdym czasie będzie je można jakoś sprytnie ograć. A pamiętasz jaki był odwrót potem od wysokiego stanu? Tylko biodrówki przez jakiś czas były na topie 🙂

      • jeeves

        Tak. To był dla mnie bolesny okres

  11. ala

    Dżinsowa, krótka sukienka zapinana na guziki, taka bez rękawów (coś a la kamizela) – to był mój hit! 🙂

    • zu

      Mój też.Z koszulką pod spodem lub bez.I sukienki w „łączkę” a na to dżinsowa katana!

      • ala

        aż się łezka w oku kręci 😉

      • Maria Autor wpisu

        Coś jak Sandra B. w Speed i jeszcze do takich sukienek ciężkie buty i widoczne grube białe skarpetki 🙂

  12. luminainen

    Flanelowe koszule w kratkę a’la Kurt Cobain , jeansy z wysokim stanem, oversizowe, mięsiste swetrzycha jak u bohaterek serialu Twin Peaks.

    • Maria Autor wpisu

      Kurczę, te swetrzyska dopisuję do swojej listy też, jak mogłam zapomnieć 🙂

  13. Żanka

    Lata 90′ to lata mojego dzieciństwa, więc mnie kojarzą się głownie z dresami z postaciami Disney’a :p Poza tym wszechobecny jeans :p Teoretycznie moda lat 90′ jakoś do mnie nie przemawia, ale patrząc na Twój kolaż czuję się trochę jakbym patrzyła do własnej szafy :p Kompletnie nie po drodze mi z większością ciuchów kojarzonych z tą dekadą, ale zdecydowanie lubię prostotę ich łączenia i ten trochę niedbały efekt jaki daje 🙂 Zestaw składający się z jeansów, gładkiej koszulki, sportowych butów i torebki-worka noszę na prawie każde nieformalne wyjście, zupełnie nieświadoma jego korzeni :p

    • Maria Autor wpisu

      No pewnie, to nie są zbyt oczywiste skojarzenia z dekadą, która jednak kojarzyła się z większym wachlarzem kolorów i mixem różnych dziwnych elementów. Ale zawsze można się w danym okresie doszukać czegoś uniwersalnego albo takiego co nas tylko zachwyca. Tak samo z latami 80-tymi, które nie muszą być kojarzone z ogromnymi tapirami i bluzkami w romby 🙂

  14. Jorun

    Bardzo lubię tę dekadę – nie wiem czy to kwestia tego że przesiąkłam nią bo jest obecnie wszędzie czy to kryzys wieku średniego i chęć powrotu do lat nastoletnich. Lata 90 to dla mnie przede wszystkim MTV, grunge, seriale Buffy, My So Called Life – także modowo, jak pięknie Clare Danes wyglądała w tej stylistyce, no i oczywiście Friends.
    Cenię lata 90 za to że styl girl next door który jest mi bliski bardzo dobrze się w nie wpisuje, a modowo kojarzą mi się ze swobodą,naturalnością i minimalizmem. Biała koszulka plus dżinsy plus białe trampki to jeden z moich ulubionych zestawów wszechczasów, do tego naturalne włosy. Sukienki na ramiączkach a pod spodem bluzka – dziś już bym ich tak nie nosiła, choć samą slip dress już tak. Pamiętam że ich skarbnicą były sklepy indyjskie. Koszula w kratę – nadal obecna w szafie, ale noszę tylko na wyjazdach wakacyjnych. Buty na koturnie i platformy – nadal lubię choć nie tak przerysowane jak u Spice Girls 😉 Generalnie to był bardzo ciekawy okres w modzie, bo z jednej strony minimalizm, z drugiej grunge, a z trzeciej jeszcze rodziła się kultura rave.

    • Maria Autor wpisu

      Przypomniałaś mi te indyjskie sklepy. Potrafię teraz zamknąć oczy i się do jednego przenieść. Charakterystyczny zapach, kolory, ogólnie klimat. Jak to jest, że coś co wydawało się tak naturalnym elementem miasta po prostu zniknęło i już nie wróciło? To chyba jest moja ulubiona dekada jeśli chodzi o modę i tylko z zadziwieniem wspominam jaki był ostry odwrót od tego, żeby teraz ten okres na nowo stał się inspirujący 🙂

      • Katarzyna

        Blizka pod sukienkę na ramiączka, przaśność Hofflandu, film Przed wschodem słońca i Thelma i Louise… Czasy wczesnej młodości, dobrze że już za mną. Ale modowo- naprawdę fajne.
        A golfy pod koszule w kratę nosiłyście? i czerwone dżinsy. I martensy. Liceum mi się przypomina.

        • Gillian

          Tak, golfy były pod wszystko, a czerwone to miałam sztruksy z „Mrówki” – to był szałowy sklep, jedna z pierwszych sieciówek, zniknął w którymś momencie.
          Na Martensy nie było mnie stać, ale miałam takie „podróbki” z Wojasa. Wojas był wtedy tanią marką.

  15. Balbinka

    Ogrodniczki 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Tak, nie tylko spodnie, ale też takie sukienkowe 🙂

  16. ika

    Lata 90. to niestety najmniej lubiany przeze mnie okres. Koszulki z długim rękawem pod krótki, albo t-shirty pod sukienki, brązowe szminki i obowiązkowo ciemniejszy obrys ust są na mojej czarnej liście. Niestety nadal spotykam dziewczyny w takim wydaniu i niestety żadna z nich nie wygląda dobrze. Zapomniałabym o tych okropnie krojonych, niewygodnych sztywnych jeansach, z wysokim stanem, workowatych na biodrach, zniekształcających nawet najlepszą sylwetkę. Niech ta moda już nie wraca. 😀 Jedynym elementem z tamtej dekady, który przygarnęłabym teraz do swojej szafy, jest jeansowa kurtka. Miałam kiedyś świetną, oversizową katanę, z własnoręcznie nabijanymi ćwiekami na ramionach.

    • Maria Autor wpisu

      No niesamowite, że wszystko co wymieniłaś jako negatywne u mnie jest pozytywne, a jedyna rzecz, która Ci się podoba, mnie się nie podoba ani trochę 🙂

      • ika

        Ha ha 😀 Nie możemy przecież wszyscy lubić tego samego, bo było by nudno 😉

  17. rawita

    Lata 90 to była dekada, w której kompletnie nie interesowałam się modą, a mimo to moja garderoba była bardzo spójnym odzwierciedleniem idei grunge. I przede wszystkim z tym mi się najlepiej kojarzy – wytarte dżinsy, ciężkie buty, flanelowe koszule, koszulki z krótkim rękawem zakładane na bluzki z długim i bluzy noszone na lewą stronę. Pod koniec lat 90 ubierałam się już bliżej mojego dzisiejszego stylu – wszystko dopasowane i czarne, tylko dżinsy zamiast sukienek i spódnic . Natomiast grzeczny styl prezentowany w serialu „Przyjaciele”, mom dżins, białe koszulki, katany, a do tego sportowe buty, nigdy mi się nie podobały i do dziś się to nie zmieniło. Wolę hippisowską modę lat 70 i przerysowaną, kiczowatą lat 80.

    • Maria Autor wpisu

      No faktycznie jeszcze było noszenie bluz na lewą stronę 🙂 A właśnie ten grzeczny styl jest tak inspirujący… I w ogóle filmy z tamtych czasów, zwłaszcza z Michelle Pfeiffer i Melanie Griffith <3

  18. Małgosia

    Lata 90. to dla mnie przede wszystkim muzyka i top modelki, takie jak Stephanie Seymour, Claudia Schiffer, Linda Evangelista czy Helena Christensen. Teledyski Georga Michaela, Madonny, „Wicked Game” Chrisa Isaaka czy Stephanie w „November Rain” Guns n’ Roses… cała ta stylistyka oddziałowuje na mnie po dziś dzień.
    Jeśli chodzi o modę z tego okresu, to ja uwielbiałam (i uwielbiam nadal):
    1) burzę włosów-loków w stylu Cindy Crawford
    2) jeansy z wysokim stanem + czarny top/body
    3) wielkie swetry (patrz: Kurt Cobain, Linda Evangelista w „Freedom” G. Michaela)
    4) cienkie brwi – wiem, że mało komu to pasowało i tylko ładne twarze się broniły z czymś takim nad oczami, ale miało to jakiś swój urok dla mnie 🙂
    5) złota biżuteria i dodatki – wielkie kolczyki lub klipsy, guziki, bogactwo i przepych w stylu Versace
    6) garsonki i damskie garnitury – jeszcze gdy to pierwsze było połączone z rajstopami, które przyciemniały kolor nóg (nie chodzi o cienkie czarne, tylko takie specifyczne rajty :D), to już w ogóle bajka; chciałam być taką kobietą – pracującą w wielkiej korporacji, tak się noszącą.
    Inne rzeczy też mi się podobały, ale to jest mój absolutny top!

    • Maria Autor wpisu

      Super opisy. Oddające dobrze ducha czasu. Ja też chciałam być taką panią w kostiumie! I jeszcze do kompletu mógł być kapelusz z bardzo szerokim rondem w kolorze żakietu 🙂

      • anemonek

        A pamiętacie reklamę szamponu Elseve z 1990 roku z Cindy w roli głównej? Był biały kostiumik i oklaski w biurze, burza włosów, kobieta sukcesu! 🙂

        • zu

          Pewnie,że tak!I jeszcze kontynuacja tego looku w filmie „Fair Game” z którymś Baldwinem.

    • Blackalcea

      Miałam właśnie pisać o tych muzykach, o Gn’R, dodałabym jeszcze zespół Alice in Chains 🙂 Dokładnie tak samo kojarzą mi się lata 90. Jeszcze młoda Drew Barrymore, Courtney Love. Pary z początku lat 90 Johnny Depp z Winoną, potem z Kate. Lenny Kravitz Lisą Bonet (dlaczego ona nie jest wymieniana jako ikona stylu, no dlaczego ?) i potem z Vanessą Paradis.

  19. Dorota

    Hm, jakoś inaczej pamiętam lata dziewięćdziesiąte, a miałam wtedy ponad 20 lat i studiowałam. Pamiętam swoje ukochane błękitne jeansy Mustang, które miały normalny stan i lekko rozszerzane nogawki, odkryty brzuch, koturny (dziś już takich bym nie założyła), białe koszule. Duże kolczyki, czarny wełniany beret, cienkie brwi, ciemne szminki 🙂 Ale to już było, nic z tamtych czasów nie zostało w mojej garderobie i nie chciałabym już wracać do tamtych trendów.

    • anna

      rany, tak te brwi i odkryte brzuchy, pamiętam aż za dobrze 😉 ( cichy wstyd, szczególnie za brwi)

      • Maria Autor wpisu

        A mnie te brwi się na niektórych buziach podobały 🙂 Teraz patrzymy na to jak na coś dziwnego, ale wtedy to była norma.

    • kobieta lemur

      Twój opis kojarzy mi się raczej z wczesnymi dwutysięcznymi.

  20. anna

    a mi się kiepsko kojarzą, przesysowane koszulki, koszule w kratę, marmurkowe jeansy, za duże ciuchy, straszne makijaże…. jak widzę dziś swoje zdjęcia z tamtych czasów, to się chowam ze wstydu pod koc, ale na swoją obronę mam to, że wszystkie nastolatki w moim otoczeniu tak wyglądały 🙂

    • Maria Autor wpisu

      A teraz sobie przypomniałam, że przez pewien czas bardzo modne było wiązanie koszuli w kratę z przodu tak żeby odsłonić brzuch 🙂

      • Inga

        Ja nadal tak robię, tylko mam pod spodem jakiś top, żeby nie świecić brzuchem 🙂

  21. fanka zielonej herbaty

    Milo wspominam lata 90., bo to czas mojej naiwnej mlodosci 🙂
    Modowo natomiast nie zamierzam do nich wracac! Czulam sie wtedy totalnie zagubiona, nieszczesliwa, skopana przez ustroj – o swetrach od Turka moglam tylko pomarzyc, tzw. piramidy nosili inni, nie ja… Gdyby nie pierwsze lumpeksy, musialabym nadal donaszac ciuchy po cioci. Do tego supermodelki, w ktorych kochali sie wszyscy chlopcy i niektore dziewczyny :-D) A mi daleko, oj daleko do supermodelki.
    Nie, dzieki. Nie znajduje nic inspirujacego w modzie tamtych lat. Natomiast uswiadamiam sobie kolejny raz, ze kreci mnie tradycja, klasyka, powiew folkloru (!) Stary dobry Dior, wspolczesni D&G – kobiecosc (nie dziewczecosc) pelna geba. Az mam ochote wprowadzic troche zmian 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Moja mama robiła wtedy swetry na zamówienie. Takie wkładane przez głowę. Jak już zrobiła sweter, to potem go wyszywała – winogrona, kwiatki, widoczki, drzewa – co kto chciał 🙂

    • zu

      Też nie wspominam tego okresu jako oazy dobrobytu-na szczęście weszły lumpeksy,choć i tam ceny nie były dla mnie zachęcające.Ale wszystkiego było mniej,nie wołało „kup,kup”,i jakoś z każdego ciucha bardzo się cieszyłam.No i byłam młoda,zgrabna(niezależnie od tego,co wtedy o sobie myślałam) 😉

  22. Martka

    Lata 90’te to dla mnie druga połowa podstawówki i całe liceum – cóż za wspomnienia :)! U mnie królowały koszule w kratę, conversy (oczywiście takie podrabiane z rynku), glany, ogrodniczki, dżinsy i czarne koszulki (nie było w mojej szafie miejsca na biel)…o i kolorowe koraliki i długie wisiorki. Zupełnie w tych czasach nie interesował mnie makijaż, nadal jestem minimalistką w tej dziedzinie.

    Styl grunge i rockowy – aż się łezka w oku kręci 😀 Nadal przemycam ich elementy do mojej mamuśkiwej rzeczywistości.

    • Maria Autor wpisu

      Właśnie mi się przypomniało, że nosiło się ogromne ilości drewnianych koralików, bransoletek… Albo obowiązkowo miało się rzemyki na rękach albo jakieś duże zawieszki na szyi.

  23. Cicha Woda

    Ach te czasy licealne 🙂
    …Jasne piramidy przywiezione z Turcjii, trwałe na włosach licealistek i koszula flanelowa wiązana z przodu na węzeł. I jeszcze taka szminka zielona, która malowała na czerwono usta mojej mamy 🙂
    Nie wiem, czy chłopaki oglądali się za supermodelkami, ale na pewno każdy z nas oglądał serial Allo Allo 🙂

  24. Alex

    Nigdy nie oglądałam Miasteczka Twin Peaks, o którym wszyscy wtedy mówili bo mieliśmy tylko dwa programy;). Pozostawało mi leżeć wieczorami na kanapie i wsłuchiwać się w muzykę z tego serialu, którą dostałam na kasecie od koleżanki. Z szafy mojego taty wygrzebałam jego dżinsy z młodości i dwie trochę za duże, długie flanelowe koszule- jedną w zieloną kratę, drugą w czerwoną. Na szyi i rękach nosiłam skórzane rzemyki. Czasami dużo różnych jednocześnie. To z jakimś kamieniem to z jakimś drewienkiem własnoręcznie wypalanym. Skórzane bransoletki noszę do dziś. Książki nosiłam w czarnym plecaku z imitacji skóry (mimo, że nowy nie pachniał wcale skórą pamiętam jak się nawet tym sztucznym zapachem cieszyłam bo wreszcie miałam ten wymarzony plecak. A później miałam plecak w kolorze khaki,taki z lnu. No i czarne, połyskujące getry do długich, szerokich swetrów.
    Ogólnie rzecz biorąc piękne czasy, byłam wtedy podlotkiem. To uczucie, że wszystko jeszcze przede mną- bezcenne. No i zrobiłam sobie wtedy coś strasznego z brwiami.

  25. Ola

    Chokery są straszne! Cały czas mam uczucie że ktoś / coś mnie dusi. Masakra.
    Jedyna rzecz, ktora mi się podoba z lat 90 to wysoki stan. Elegancki, prostu, nieordynarny.

  26. Basia Czy

    Dla mnie kwintesencja lat 90. To Freedom! George Michael

  27. Marrus

    U Venili Kostis na blogu jest kategoria 90s, fajne wpisy wspomnieniowe, o modzie również.

  28. Blackalcea

    Z latami 90 kojarzy mi się bardzo film ‚Francuski pocałunek’ z Meg Ryan, właśnie tak wyobrażałam sobie przez wiele lat Francję i luksus i elegancję.

    • Blackalcea

      Jej, jak mogłam zapomnieć o Księżnej Dianie, jej kostiumach i czarno-białych butach Chanel i torebce Diora. Lata 90 właśnie z nią mi się kojarzą, była ikoną.
      Jeszcze podoba mi się styl Lisy Bonet – widać że ma swój własny styl, ponad wszelkimi modami, bardzo spójny i ciekawy. Zoe Kravitz też fajnie się ubiera, chętnie bym zobaczyła post o Lisie i Zoe 😉

  29. Ewa Wiktoria

    Po lekturze komentarzy, przyłączę się do mniej licznych osób, niezachwyconych modą lat 90-tych. Byłam wtedy młoda i szczupła, nosiłam te rzeczy i podobałam się sobie. Jednakże dziś, wspominam tę modę raczej z niechęcią, i absolutnie za nią nie tęsknię. Mój dzisiejszy styl, nie ma nic wspólnego, z elementami tamtych trendów.

  30. Mallu

    Jeszcze pamiętam zielone plecaki wojskowe, zwane kostkami. Miałam taki który przenosiłam przez całe liceum a potem donaszała go moja siostra. Siostra wspomina także rozszerzane spodnie (z wszytymi trójkątami materialu u spodu nogawek) których sama zupełnie nie pamiętam…

    • mjz

      Ja pamiętam takie spodnie z trójkątami materiału rozszerzającymi nogawki. Do tego mnóstwo drewnianych koralików, rzemyki i długie rozpuszczone włosy. I słuchanie The Doors i Janis Joplin, snucie się z tomikiem wierszy Jima Morrisona… Plecaki takie jak opisałaś, albo kolorowe niciane ze sklepu indyjskiego. Taka ówczesna stylówka na dzieci kwiaty.

      Osobiście byłam raczej grunge girl. Koszule, wielkie swetrzyska, leciutkie sukienki w łączkę zestawione z ciężkimi butami-traperami. Nirvana, Alice in Chains, Pearl Jam… Ach!

    • ana

      miałam takie spodnie! ale nosiłam je już w 00’s 🙂

  31. Katarzyna

    Dla mnie lata 90-te to skórzana kurtka po wujku, martensy, koszule w kratę, czarne (ze spierającą się czernią) sukienki Hofflandu do ziemi, Led Zeppelin (tylko on się nie zestarzał). Przaśność, młodość, idee. Śmieszne lata, śmieszna moda.

  32. BIK

    Oj nadal kocham biale koszulki pod sukienkami na cienkich ramiaczkach! Dla mnie lata 90-te to rzemyki i wielkie swetry rozciagane na sile, aby byly jeszcze wieksze, koszule w krate, podziurawione jeansy, a do tego glany i parciany militarny plecak tzw. kostka. Uwielbiam teledyski Aerosmith z Alicia Silverstone, Freedom Georga Michaela, Sophie B Hawkings…

  33. Gillian

    Ja też w latach 90-tych miałam swoje „naście”, ale modowo to ten okres kojarzy mi się fatalnie – w sklepach nie było nic, w portfelu też. Na początku lat 90-tych pojawiła się „Dziewczyna” i „Popcorn” i tam były strony z modą – ależ ja marzyłam o zamszowych kozakach do pół uda 🙂 Miałam potem takie, ale niestety tylko do pół łydki.
    Z przebojów z lat 1992-1994 pamietam czarne króciutkie, obcisłe spódniczki z takich jakby gumek, czarne legginsy z lycry, które wtedy nazywalyśmi „śliskimi getrami”, krótkie legginsy z niewiadomych pzyczyn nazywane przez nas „galipeje” – ależ to było stylowe: takie galipeje plus bardzo obszerna kolorowa koszulka najlepiej w rozmiarze XL. No i sukienki w łączkę – w 8 klasie moje marzenie 🙂 Na szczęście moja mama bosko szyła i taką piękną sukienkę mi uszyła. Aaaaaa, i białe buzki z żabotami! Bal ósmej klasy nie mógł się bez tego obyć. Moja mama była też bardzo otwarta na pojawiajace się w tamtym czasie lumpeksy, wię naprawdę fajne ciuszki miałam właśnie stamtąd.
    Późne lata dziewięćdziesiąte to koniec mojej szkoły średniej i początek studiów,patrząc na zdjęcia było już trochę lepiej, ale generalnie modowo i stylowo nie chciałabym powrotu do tych czasów 🙂

  34. errata

    Lata dziewięćdziesiąte to przecież te „emeryckie” / rybackie kamizelki, w których facet mógł zmieścić zawartość garażu i piwnicy razem wziętych.
    Ogólnie biorąc, nic mi się w tym wszystkim z dzisiejszej perspektywy nie podoba.

  35. Nina Wum

    Lata dziewięćdziesiąte to moje czasy nastoletnie. Miks rzeczy, które uwielbiam i do dziś wprowadzam do swojej garderoby, z pomysłami, za które powinno się ich autorów batożyć surowym porem. W mojej pamięci to, co dobre nierozerwalnie splecione jest z tym, co paskudne.
    Dobre: małe welurowe sukienki (welur gładki! Nie ten jak psu z gardła), martensy z cholewkami i bez, noszone do wszystkiego, grube kryjące rajstopy, koszule w kratę, obróżki i dziesiątki rzemyków na nadgarstkach, w ogóle moda grunge; fryzura na Bjork (te małe koczki), odsłonięte pępki, indyjskie fru-fru sukienusie w łączkę, warstwowanie (spódnica na spodnie, koszulka z krótkim rękawkiem pod sukienkę na ramiączkach), dżinsy dzwony, plecak kostka pokryty naszywkami z zespołami, agrafki wszędzie, mulinowe bransoletki i mulinowe warkoczyki; brązowa, matowa szminka.
    Paskudne: fryzura babki z „Przyjaciół”, wszelkie te warstwowania i za przeproszeniem – sraczkowate w tonie balejaże, błyszczyki z mroźnym wykończeniem, wściekle niebieski albo zielony tusz do rzęs, kozaczki z rozklapanym na płasko kaczym dziobem, golfy (śmiertelny mój wróg!) plastikowe kwiatuszki i motylki we włosach, gumki do włosów, które wyglądały jak stara skarpeta, bluzki z dekoltem w serek i jeszcze kołnierzykiem do tego (te najstraszliwsze egzemplarze miały doszytą błyszczącą klamerkę), niemożność nabycia innego kroju spodni niż biodrówki oraz letnie bluzeczki typu żagiel, czyli: skąpy skrawek sztucznego materiału z przodu i plątanina sznurków z tyłu. Uważam, że to, co na Instagramie uchodzi za „nineties style” to często seryjnie produkowana ściema; nie mieliśmy wtedy ani wełnianych czapek w lecie, ani pomadek w kolorze mokrego betonu.

    • zu

      Nino,jakie kozaczki z kaczym dziobem?Bo najohydniejsze buty,w jakich chodziłam,to były z lat 2000+,te z czubami:http://szafa.pl/c7917908-buty-z-czubem.html.A biodrówki(a nawet łonówki) to też „trynd”lat 2000.

      • Nina Wum

        zu, ano takie, które Carolyn Bessette nosiła – dostałam wtedy dwie albo i trzy pary tych ohydztw po ciotce fashionistce, nosiłam, bom biedna była:D
        http://img.photobucket.com/albums/v330/Mercedestt/Carolyn08.bmp

        Co do spodni – szał na dżinsy biodrówki zaczął się może później, ale dobrze pamiętam te wszystkie paskudne, odsłaniające pępek portki ze sztucznego, rozciągliwego tworzywa, które nosiłam w podstawówce. Miały często wszyty na stałe pasek z tej samej tkaniny i jakąś paskudną klamerkę do tego.
        No i sztruksy, brrr.

        • zu

          Ano faktycznie.Tylko ja na te „kacze dzioby”nie miałam kasy,bo studia skończyłam równo w 2000.Potem weszły te ohydne czuby 😉

          Dletego cicho przeczekam rurki i znów bedzie szał na bootcuty,w których się dobrze czuję(i hope).

  36. Patrycja

    U mnie w liceum zdecydowanie były dwa główne nurty. Pierwszy to ten grzeczny, albo raczej bardziej nastawiony, żeby wyglądać ładnie, a drugi (z którym się zdecydowanie wtedy utożsamiałam) to ten zbuntowany, w którym uroda schodziła na dalszym plan, liczyła się demonstracja poglądów, utożsamianie z subkulturą, demonstracja upodobań muzycznych. I tu ten nurt zbuntowany rozchodził się na różne style (np. inspirowane hippie, grunge, rockowym, gothic itp.). Te zbuntowane miały jednak często pewne wspólne, przenikające się elementy: czarne trampki (wersja ekonomiczna) lub glany (nie było mnie stać). O, właśnie przypomniałam sobie o tzw. osiołkach, pamiętacie? Oprócz flanelowych koszul, rozciągniętych swetrów, bawełnianych golfów i drewniano-sznurkowej biżuterii własnej roboty (teraz by się powiedziało DIY ;)) pamiętam spódnice do ziemi (a do nich trampki lub jeszcze lepiej glany) oraz parki z długim tyłem (do nich wspomniane kostki). Oprócz indyjskich sklepów w większych miastach można było spotkać Indian z Ameryki Południowej. Miałam od nich tkany plecak-worek w charakterystyczne peruwiańskie wzory. O, jeszcze marzyłam o zamszowej kurtce z lumpeksu, ale były za drogie…

  37. ella

    Ja mam kilka skojarzeń, ludzie wyraźnie identyfikowali się stylem z idolami a inspiracje czerpali z mtv i programu „Luz” 🙂
    1. Czarne długie sukienki jak Nosowska, Kowalska i Bartosiewicz, do tego glany.
    2. Dziewczyny z clipow Aerosmith, podrasowane szkolne mundurki lub skórzane spodnie, widoczna bielizna, taki koncertowy sznyt.
    3. Sztruksowe spodnie, często dzwony. Tęsknię do nich!

  38. K.

    Jak dla mnie lata 90 to przede wszystkim era grunge’u. Bezkształtne swetry, podarte jeansy, trampki po przejściach 😉 No i oczywiście muzyka – niezapomniany, legendarny, wielki Seattle Sound i jego depresyjny klimat. To jest coś co nadal uwielbiam i noszę w sercu.

  39. anemonek

    Oj, pamietam :). Wielkie swetry, dzinsy, martensy (miałam polskie podróbki z porządnej skóry, okazały się bardzo wygodne i trwałe, a o niebo tańsze, moja mama dostawała palpitacji serca na ich widok), obszerne koszule flanelowe, zakolanówki do spódniczek w kratę, czyli grunge i oczywiście rzemyki, koraliki. Żeby było bardziej kobieco: długie spódnice, sukienki ze sklepu indyjskiego, różne szydełkowe wdzianka. Dżinsy, które obecnie uważa się za te z wysokim stanem były zupełnie normalne i chyba nikt nie uwierzyłby wtedy, jak bardzo już za chwilę zmieni się krój tych spodni i to na tak długi (zbyt długi) okres czasu. Pamiętam też pokazy mody z początku lat dziewięćdziesiątych, minimalizm w kroju i kolorach, długo modne były tzw. ekologiczne kolory ziemi, niemal całkowity brak biżuterii. Było też ubieranie się na cebulkę, czyli warstwowe, długie kamizelki tzw. chasuble, krótkie też, ale także adidasy do dzinsów jako szkolny mundurek. Z gorszych rzeczy, pod koniec dekady rozpocżęła się moda na solarium i tzw. seksowny wygląd.
    Oferta ubraniowa była wtedy jeszcze dość uboga, szczególnie w mniejszych miejscowościach i wiele ubrań było przerabianych. Miałam mnóstwo swetrów wydzierganych przez moją mamę i babcię oraz ubrania uszyte z wykrojów z Burdy.

  40. Ana @champagnegirlsabouttown

    Sukienki na cienkich ramiaczkach typu spaghetti! Wlasnie wykopalam z szafy moja kupiona w drugiej polowie the dekady 🙂 Sklepu juz nie ma a sukienka jest i ma sie dobrze 🙂
    Ana
    http://www.champagnegirlsabouttown.co.uk

  41. Gabriela

    Wydaje mi się, że moda lat 90-tych dość długo traktowana była „po macoszemu” i to bardzo dobrze, że teraz coraz więcej ludzi dostrzega jej duży potencjał. Myślę, że każda dekada w modzie jest warta uwagi i ważne jest, żeby ich nie szufladkować, kojarząc np. lata 80-te tylko z wszechobecnym kiczem (co od razu je wartościuje). Jeśli chodzi o lata 90-te, to mnie kojarzą się przede wszystkim z bardzo krótkimi, prostymi sukienkami na cienkich ramiączkach – kiedy byłam mała, wyobrażałam sobie, że pójdę w takiej na studniówce 😀

  42. kass

    Większość z nas dobrze wspomina tamten okres, bo to były lata nastoletniej beztroski, wczesnej młodości. Wiadomo, że młodość, uśmiech obroni się i w wielgachnym bezkształtnym swetrzysku:D
    Lata 90 to u mnie liceum i początek studiów, grunge nigdy mnie nie interesowało. Z tamtych ciuchów pamiętam moje czarne kozaki ryłko, na lekkiej traperkowej podeszwie, kilkucentymetrowy obcas jakby drewniany, długie do kolan, sznurowane jak łyżwy, u góry zakończone podwójną klamrą. Oj, długo się je zakładało ale robiły efekt;p Do nich czarne zakolanówki i rdzawe grubsze szorty do pół uda. Do tego kurtka powtarzająca kolor spodenek, takie jakby futerko/miś. A marzyła mi się jeszcze polarowa kurtka… Czarny skórzany plecaczek i biegiem na autobus do szkoły!
    Wydaje mi się, że wtedy skórzane rzeczy były tańsze, pamiętam wszystkie moje plecaczki, torby, teraz każdy taki wydatek boli;)
    Miło wspominam tamtą muzykę, filmy i seriale, BH90210…, MTV, ale rzeczywistość w Pl jeszcze była taka przaśna…Ale wspomnienia młodości są przesiane i miło powspominać.

  43. natlik

    Cóż, lata 90. to dla mnie wyjątkowo wczesna młodość – taka wczesnoszkolna;) Pamiętam, ze ja i moja koleżanki nosiłyśmy się w takich zestawach jak:
    – leginsy zwane getrami (gładkie lub wzorzyste) plus luźna koszulka/bluza
    – niby-welurowe spodnie o kroju dzwonów plus jakaś mniej luźna bluzka – czyli wersja bardziej elegancka
    – biała koszulka plus sukienka na cienkich ramiączkach
    – obszerne swetrzyska zimową porą.
    Do tego oczywiście trampki lub „sportowe” obuwie na koturnie (pamiętam, że miałam kiedyś takie jadowicie zielone i pierwszy raz założyłam je na szkolną dyskotekę, miałam też wtedy włosy zaplecione w cieniutkie warkoczyki – wyglądałam oczywiście szałowo, ach:D). Fajne wspomnienia;)

  44. Marzena

    Lata 90- te to moja młodość 🙂 trochę inaczej ją pamiętam…

  45. Annette ;-)

    Dziękuję za przypomnienie licealnych czasów. Flanelowe koszule w kratę, białe t-shirty, powyciągane swetry, czarne obcisłe dżinsy, takie jakby marszczone, Kurt Cobain i piątkowe i sobotnie wieczory spędzane w Music Pubie, to moje lata dziewięćdziesiąte.

  46. Agnieszka

    Ta torebka jest super,właśnie do mnie przyszła.Nie za duża,nie za mała.Ale widzę,że cena już podskoczyła;)

  47. Agata J.

    Ja to widzę tak:
    http://thechoices.pl/wp-content/uploads/2013/04/80e9011e8d69c63c545f69ebe4c3aa6c.jpg
    i tak:
    https://media4.giphy.com/media/6D1op70U43wfS/200_s.gif
    i jeszcze tak:
    http://szafa.pl/c6521466-styl-lat-90.html

    Białe koszule, koszulki to jak dla mnie faworyt .

  48. Gillian

    Jak tak przedarłam się przez wszystkie wpisy, to przypomniały mi się melanżowe wielkie swetry, te czarne jakby marszczone bardzo dopasowane spodnie, naszyjniki wykonane z pestek jabłek i kawalków ziemniaków, które po wysuszeniu wyglądały jak z kamieni, moda na „dzieci kwiaty” (miałam prawdziwe piękne dzwony i to był chyba 1995 rok) i wiele innych bardzo pozytywnych elementów. Nie wiem czemu w pierwszym podejściu przypomniało mi się tylko to, co brzydkie.

  49. Ruda

    W modzie lat dziewięćdziesiątych nie podoba mi się prawie nic – chyba poza ogrodniczkami, których wtedy nie miałam, a teraz już nie kupię (to już nie mój styl). Pamiętam, że lubiłam nosić wtedy niebieskie jeansy i czarne T-shirty – i to do dziś akceptuję. Nie znoszę za to flanelowych koszuli w kratkę, czy butów na koturnach – gdy się pojawiły miałam wrażenie, że to są takie kule u nogi, jak w dawnych czasach dla więźniów. Nie lubię też wyrywanych brwi – takich cienkich kreseczek.
    Z drugiej strony – przyznaję – baza typu jeansy i T-shirt to klasyk. Ale tylko to.

  50. Avarati

    Jestem urodzona w ’92 roku, więc nie pamiętam dokładnie, co wtedy było modne. Wtedy biegałam z chłopakami z sąsiedztwa lub kuzynami z kijem, który udawał karabin, lub z pieskiem. Wtedy płakałam, jak miałam ubrać trampki do sukienki na wesele 🙂
    Oglądając zdjęcia rodzinne jestem zachwycona moją mamą i jej krawieckim talentem. Ubierała się w bardziej romantycznym stylu i mniej minimalistycznym. Najbardziej podobają mi się czarna aksamitna suknia wieczorowa (mama musi ją zwęzić w pasie i na pewno ją kiedyś wykorzystam), fuksjowa bluzka z ekstremalnie bufiastymi rękawami i z czarnymi dodatkami, noszone do wysokich spodni w kant i jeszcze biało-czarna sukienka, która z przodu była prosta, lecz z tyłu był bardzo duży dekolt woda. Tego było dużo więcej, ale skąd mama brała te materiały? 🙂 A, i też miałam śliczne rzeczy, np. czerwony płaszczyk z kołnierzykiem w panterki
    Poza tym luźne kurtki, wysokie spodnie w kant, grube, jasne dżinsy, skóra też była na miejscu i białe spodnie mi się też przypominają 🙂
    Myślę, że ludzie kiedyś bardziej kombinowali i bardziej byli świadomi efektu, jaki chcą wywołać, ubierając się w swojej klasyce. Nie było może tej świadomości, co teraz, ale za to ludzie bardziej przywiązywali uwagę do tego, by czuć się dobrze w ubraniach, a nie sprawiać wrażenie na innych ludziach.

    Mam parę ubrań z tego okresu, zwłaszcza, że te ubrania były robione porządniej, w tym chanelka w kratę i rozkloszowana sukienka w stylu lat 50-tych. Najbardziej zależy mi na tej wieczorowej sukni. 🙂

  51. gata_bonita

    Mario (i inne użytkowniczki Birkenstocków;)
    Chciałabym zamówić słynne klapki Birkenstock Arizona. Widzę, że są modele ze skórzanymi paskami i skóropodobnymi. Czy komfort używania tych ze skóry ekologicznej odbiega od komfortu używania butów skórzanych? Czuć różnicę? Czy jednak warto wydać więcej i mieć porządne buty na lata? I jeszcze jak wypada rozmiarówka? Czy podana długość na wkładce odpowiada długości stopy na jaką są przewidziane, czy to długość wkładki wewnętrznej i trzeba wziąć rozmiar większy? Waham się między 37 a 38… i zimą planuję nosić ze skarpetkami (a jakżę! 😉 po domu.
    Będę wdzięczna ze wszelkie sugestie.
    Pozdrawia serdecznie Ciebie, Mario (i wszystkie czytelniczki) i gratuluję świetnego bloga!
    Małgosia

    • Maria Autor wpisu

      Dziękuję Małgosiu za miłe słowa. Mogę się wypowiedzieć tylko w swoim imieniu. Mam model Arizona, paski są skóropodobne, ale nie ma żadnych niedogodności związanych z komfortem czy wyglądem. Gdy je kupowałam, miałam stopę o długości 25cm, zawsze nosiłam rozmiar 39 i takie Birki wzięłam. Teraz mam trochę dłuższą stopę i niektóre buty o tym rozmiarze nie pasują, ale Birki są ok 🙂 Bardzo wygodne buty, porządne, bo mimo częstego użytkowania są jak nowe, jeszcze sobie na pewno jakieś Birki kupię.

      • gata_bonita

        Dziękuję za odpowiedź! 🙂

  52. Natalka

    Biały t-shirt + dżinsy i tenisówki, brązowa szminka, czasem do tego dżinsowa kamizelka i białe tenisówki – mój zestaw na tegoroczne lato

  53. Ola

    Witam
    Od kilku dobrych dni siedzę sobie na Twoim blogu. Można mnie posądzić o powolne czytanie Haha ale czytam wszystko kilka razy, robię notatki, powoli z przyjemnością przyswajam wiedzę. Mam okropny okres w życiu, leczę się z depresji:/, Twój blog jest pierwszym punktem na mojej drodze, który pozwolił mi cieszyć się przyziemnymi rzeczami. Można powiedzieć że to tylko ubrania ale ja niczego więcej nie potrzebowałam. To czego się tu uczę, dodatkowo mnie oczyszcza, gdzieś w moim życiu przychodzi spokój i porządek, nawet jeśli to jedynie garderoba. Dziękuję, jesteś niesamowita a do tego bez tego całego blogowego nadęcia. Robisz kawał dobre roboty.

  54. Catty

    Nie pamiętam mody lat 90-tych, dopiero ją odkrywam, ale okazuje się, że wiele jej elementów lubiłam zawsze, a już zwłaszcza się tak nosiłam w latach 2000 (jako chyba jedyna w moim otoczeniu) – spodnie z wysokim stanem i prostymi nogawkami, chłopięce dżinsy, męskie t-shirty, sportowe buty, ogromne swetrzyska mojego taty, obowiązkowo koszulki pod sukienki (czego nikt nie potrafił zrozumieć, ale ja wewnętrznie czułam, że tak to się powinno nosić ;)), a teraz, już świadomie, znajduję dla siebie mnóstwo rzeczy w modzie lat 90-tych (i na dodatek jestem wtedy modna, wow) 🙂
    A taką fryzurę, jak pani na pierwszym zdjęciu w czarnej sukience, mam już od kilkunastu lat, bardzo lubiłam, ale właśnie zaczęła mi się nudzić i planuję zmiany 🙂 Decyzja już podjęta, wykonanie trochę odroczone w czasie, ale już jestem bardzo podekscytowana (nigdy w życiu nie miałam krótkich włosów :D)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

x