Inspiracja

Moodboard nr 9 – Amiszka

surowy stylŹródła zdjęć: sesja dla włoskiego Flair wrzesień 2011 (kobieta w zbożu), The Row wiosna 2015 – look 16, irlandzki dom wg projektu McGarry-Moon Architects, sesja dla ukraińskiego Elle sierpień 2013 (kobieta z jabłkiem), szary golf, gładka spódnica midi, czarne oksfordki z przeszyciami, bluzka kimonowa, spódnica maxi, biała bluzka, spódnica midi z rozcięciem, gładkie oksfordki

Pamiętać

  • ubrać się w bardzo skromny i surowy sposób
  • włosy gładko, żadnej biżuterii
  • skojarzenia: amiszka, zakonnica, katechetka, pensjonarka, ktoś o bardzo surowym charakterze

KOMENTARZE

  1. Karierownia

    Ciekawa i nietypowa zabawa wizerunkiem – fajnie, że poruszyłaś właśnie kwestie tego, jak odbierana jest osoba ubrana „na amiszkę”!

  2. Avarati

    Szczerze mówiąc, teraz ten moonboard nie trafia do mnie, bo obecnie przeżywam fascynację latami 50-tymi, estetyką Pin-Up Girl i kinem noir. ;) Nie dla mnie golfy, długie spódnice, ale wiem, że to jak najbardziej Twoje. Nawet stworzyłam moonboard, który oscyluje wokół czerni i burgundu. http://www.polyvore.com/burgundy_at_night/set?id=169347170 Bluzka kimonowa – coś pięknego.

    • Maria Autor wpisu

      Piękny, zdjęcie Vodianovej takie tajemnicze…

      • Avarati

        Żeby móc taką zmysłowość wykreować… Marzenie!

  3. zagubiony omułek

    ja w tym widzę tylko wysoką i szczupłą kobietę, no może nawet niższą ale pozbawiona kobiecych kształtów, bo wszelki cycek czy szersze biodra pozbawiają tej surowości i robią taką „babę”

    ja ostatnio przyglądam się habitom – damskim i męskim, podoba mi się ich surowość i prostota, a jednocześnie złożoność (te wszystkie warstwy)

    w Hiszpaniijest nawet zakon, gdzie noszą dzinsowe habity :D http://3.bp.blogspot.com/-FbVY5bHYSpQ/VKUwNzf2jYI/AAAAAAAAVb0/msQhefQERfY/s1600/Iesu%2BCommunio%2B(15)a.jpg

    • Maria Autor wpisu

      Wow, wygląda jak plan teledysku jakiegoś metalowego zespołu, a nie msza :) Super!

  4. Shield

    Okulary zerówki, zegarek… a wieczorem pod spodem pończochy. Chyba nie widziałyśmy Cię jeszcze z warkoczem, może jakieś ciekawe (gładkie) upięcie do tego? :)

    • Maria Autor wpisu

      Tak się zbieram, żeby zrobić jakieś zdjęcia w okularach, ale jakoś tylko po domu w nich chodzę. Mam dużą wadę, ale noszę soczewki.

  5. Ewa Wiktoria

    Super klimaty. Ponieważ preferuję w ubiorze prostotę , to taka stylistyka nie jest mi obca. Może nie do końca chcę wyglądać jak amiszka, ale gładkie, nieudziwnione rzeczy są moimi ulubionymi. Jak byłam młoda i szczupła, nosiłam długie spódnice i płaskie buty. A do dziś lubię oglądać osoby tak ubrane.

    • Maria Autor wpisu

      Oczywiście jest to przesadzony moodboard, ale myśl już zakiełkowała i krąży wokół surowości. Pewnie po tym pokaże dla równowagi dekolt albo nogi hehe.

  6. Izabella

    Jestem ciekawa efektu. :D Często mnie ciągnie w tę stronę, bardzo często. I gładkie włosy, to niemal symbol dla mnie. Lubię nosić gładko zaczesane i później rozpuszczać.. Może to głupie, ale w momencie rozpuszczenia włosów czuję się taka inna. Wyzwolona.
    Tylko właśnie, o ciągnąć do takich klimatów mnie ciągnie, ale po pierwsze, nie jestem w stanie się powstrzymać, żeby nie przełamać całości jakimś dodatkiem. A po drugie, to jest coś, co chciałabym nosić przez jakiś czas, żeby później założyć coś kolorowego, zupełnie innego, do tego biżuteria, rozpuszczone włosy. Taki efekt Kopciuszka. :P

  7. Agata J.

    Po prostu super!

  8. kreska soft summer

    O, to jest super. Miałam jedną spódnicę taką niebieską, o której powiedziano że taka amiszowata. To jest to.

  9. Konstancja

    ale super inspiracja! czekam niecierpliwie na realizację moodboardu :)

  10. Dorota

    Lubię taką surową prostotę. Często się tak noszę – bez makijażu, biżuterii – czarna spódnica, czarne wiązane buty, czarna (szara lub niebieska) prosta bluzka, włosy spięte. Problemem jest tylko dopasowanie odcieni czerni różnych części garderoby. Lubię. Kiedyś wracałam późnym wieczorem do domu, zrobiło się dżdżyście więc nakryłam głowę zawiązaną na karku apaszką i idący naprzeciwko mnie podpity jegomość stwierdził z niesmakiem „pie….a zakonnica” :) Takie przygody :)

  11. Agata

    Ech, nie dla mnie taka surowość, trzeba mieć wyrazistą urodę, żeby to się obroniło. Korci, ale u mnie wygląd sierotki gwarantowany.

    Lubię cykl o stylu różnych osób, co byś powiedziała, Mario, na Jacqueline Kennedy?

    • sila

      Ooooo dokładnie, ja też bym wyglądała jak sierotka. I jeszcze bym się czuła taka bezbarwna

  12. Anja

    Surowo to blisko klasycznie… A to, że skromnie, to w dzisiejszych czasach tym bardziej wzbudza zainteresowanie … podoba mi się bardzo !

  13. Jorun

    Bardzo ciekawy moodboard, na pewno będziesz się wyróżniać. Dobrze że dodałaś jakie masz własne skojarzenia z tym klimatem, bo np. moim pierwszym na hasło amiszka jest niewinność, następnie asceza, skromność. Na Tobie ten strój będzie dobrze leżał, bo jesteś szczupła i nie masz szerokich bioder – tu zgadzam się z Zagubionym Omułkiem, że na osobie tęższej lub z wyraźnie zarysowaną pupą będzie zgoła inny efekt od oczekiwanego.
    A w ogóle idea moodboardów tak mi się spodobała że zaczęłam wymyślać własne , jestem na etapie zbierania zdjęć do pierwszych koncepcji:).

  14. Marina

    Dla mnie taka stylistyka jest zbyt surowa zbyt… bezpłciowa? Ale ja jestem psychofanką retro (20’s, 50’s, 60’s) i dość oczywistej kobiecości w ubiorze, stąd pewnie nie do konca podchodzi mi taki konserwatyzm ;)

  15. aćka

    Ostatnio czytałam, że w najbliższym sezonie będzie modna „fashion nun”, ale nie wiem to miało mieć związek z taką ascezą, raczej jako luźne nawiązanie. Bardzo mi się podoba ten styl, ale z drugiej strony mocno mnie ciągnie do koloru. Ciężkie życie jak się porządkuje szafę i chce się być bezkompromisowym :)

  16. MK

    Amisze źle mi się kojarzą, dlatego ten temat również. Ale ciekawe wyzwanie.

  17. em

    Mario, ja trochę nie na temat ale chciałam się przypomnieć z obiecanym postem o kapciach :)
    Bo zaraz jesień/zima i znowu powróci problem z czymś skromnym, ciepłym, oddychającym ale i ładnym/neutralnym co pasowałoby do „codziennego unifomu” (http://ubierajsieklasycznie.pl/szafa-od-podstaw-standard/ ). Latem japonki i klapki załatwiają temat ale zimą.. a sklepach tragedia, zupełnie zapomniany element garderoby a przecież jest z nami, naszymi bliskimi czy nawet gośćmi stale.

    • Maria Autor wpisu

      Zaniedbałam faktycznie, dobrze że mnie zebrałaś. Biorę się za to :)

  18. Thoughts Blender

    Mieszkam w Pensylwanii – zaglebiu amiszow w USA. Wierz mi, nie chcesz ich brac za doslowna inspiracje :) ich czepki sa brzydkie :)

    ale moodboard i tak mi sie podoba – bardzo moj styl (ja chyba po prostu pasuje do Pensylwanii :D ).

    • Maria Autor wpisu

      No ja mogę czerpać wiedzę tylko z internetów, ale mnie się podobają :)

  19. rawita

    Bardzo interesujący moodboard. Też mi się podoba taki surowy styl i kojarzy z siłą. Z surowości lubię też skojarzenia militarne – nawiązania do oficjalnego munduru, gładkie włosy, zero biżuterii, dekoltu.

  20. Agu

    Możesz wyglądać w takim klimacie ciekawie. Ja baaardzo nie lubię u siebie takiego wyglądu. Mam 1 spodnice za kolano jesienną (o lini A) i nawet z wydekoltowanym sweterkiem i ramoneska czuje się jakbym nawiała z jakiejś katolickiej starodawnej szkoły. Za długa, za surowa, za babciowa jest dla mnie. Musze się jej w końcu pozbyć z szafy :P

    • rawita

      A próbowałaś do niej założyć szpilki? Też mam taką czarną w linii A, prawie do pół łydki. Z płaskimi butami wyglądam jak katolicka pensjonarka, ale karmelowe, zamszowe szpile + obcisła, gładka bluzka z rękawami trzy czwarte robią z tego wyrafinowany, mroczny romantyzm.

      • Maria Autor wpisu

        Ja to bym też tak rozegrała, ale to chyba wiadomo :)

    • Ewa Wiktoria

      A dokładnie jaka długość tej spódnicy? Myślę, że gdyby była równa z kolanem, to powinno być ok. Jeśli już do łydki, to zgadzam się, że może być smętnie.

    • iwona

      to ja jestem dziwna
      miałam przez chwilę (bo farbowała bieliznę i dlatego oddałam) spódnicę z H&M, taką zaraz za kolano, w literę a, z kontrafałdą. I przymierzając założyłam do niej takie buty: http://patine.pl/yanko-58441-negro.html i krótką skórzaną kurtkę (ale nie ramoneskę). I powiem Wam, że świetnie to wyglądało, tak zadziornie i męsko. Spódnica naprawdę była fajna, co prawda poliester, ale taki gruby, mięsisty, fajnie się układała, bo nie była lejąca.

    • Ida

      A myślałaś, żeby tę spódnicę skrócić albo tylko zwęzić?

  21. Alice.

    Spojrzałam na Moodboard i skojarzyła mi się Elizabeth Bennet, w którą wcieliła się Keira Knightley z Dumy i uprzedzenia :) Na co dzień ubrana skromnie i surowo i tak wyglądała pięknie :)

  22. Dziadova

    Ciekawi mnie efekt moodboarda. Chyba z każdą tablicą z tej serii – bardziej.
    Strasznie mnie ciekawi jaka długość spódnicy się pojawi i czy w całości nie będzie to przypadkiem tak ziejące mrokiem, że wszelkie katechetyczne skojarzenia pójdą precz ;)
    Mam nadzieję, że post z realizacją pojawi się szybko ;)

  23. simplife.pl

    te gładkie oksfordki są przecudowne!

  24. Biurowa

    Moje klimaty. Moja siostra się ze mnie śmieje, że często wglądam, jak żona Amisza ;)

    • Maria Autor wpisu

      Pewnie nawet nie wie jaki komplement Ci daje :)

  25. eedigree

    A ja mam wyzwanie! :) Moodboard dla czerwonowłosych. Nie rudo, a czerwono. Oczywiście mam na myśli kobiecy odcień, nie a’la Wiśniewski. :(

    • kreska soft summer

      Jaki to jest kobiecy odcień czerwieni?

    • Agata

      Oooo, podoba mi się ten pomysł! Zastanawiam się nad powrotem do czerwonych włosów, były świetne

  26. Ola S

    Najbardziej z Moodboarda podoba się mnie spódnica maxi dlatego, że mam podobną w szafie. By przełamać jej surowość zakładam bluzkę z dekoltem.

  27. Nina Wum

    Mnie takie klimaty kojarzą się ze stłumieniem osobniczej seksualności, a zatem bardzo negatywnie. Z przysłowiową „panią od religii” (z tym, że te moje nosiły do tego jeszcze jakieś wielkie, paskudne korale). Albo z kobietą, która nie ułożyła sobie życia osobistego, bo do czterdziestki pozostała pod pantoflem matki. Widuję czasem taką parę na spacerze: dwie panie ewidentnie spokrewnione, jedna staruszka, druga w średnim wieku – obie okutane w długie, bure, smutne kiece.
    Ale ciekawa jestem, co Ty z tego zrobisz – mimo, że zamysł estetyczny mi obcy.

    • iwona

      Nina, bo takie stroje (jak większość zresztą) świetnie wyglądają na młodych i ślicznych :-)
      I przypomniał mi się taki kawał: czym się różni hipster od włóczęgi – „ajfonem” hehe

      prawda jest taka, że stylizacja na prostotę i surowość wymaga niebywałej wprawy i nie każdym ciuchem tzw. prostym da się to osiągnąć. Widzę to po zestawie biała koszulka plus jeansy – niestety, nie każde spodnie i mało która koszulka robi efekt.

      • Magda

        nie każdemu pasują takie surowe i ascetyczne stylizacje. Ja wyglądałabym jak sierota. Ale znam dziewczynę, która nosi sukienki i spódnice prezentowane przez Marię i wygląda świetnie.

        • ania79

          Ja tez myślę,z e nie każdemu taki styl pasuje i w tym sęk, by znaleźć taki co z nami współgra. Tak jak też ktos wyzej pisał, nie każda biała koszula i nie kazde dzinsy robią dobry efekt – choć wszyscy zachwalają że to takie proste połączenie.

          Miałam taką bluzkę elegancką zapinaną ozdobnym guziczkiem pod samą szyję. Kupiłam na szybko, potrzebowałam i czułam się fatalnie. Całą moją pewność siebie ten guziczek pochłaniał. Nawet w luźnej cześci rozmowy o pracę, gdy był temat dresscodu aluzja do mojego stroju się przebiła. W obecnej pracy mam kolezankę – pewna siebie, włosy sciagnięte na samym czubku w koczek, taka lekko wyniosał (ale nie w negatywnym sensie) – ona by świetnie wyglądał ubrana w taką bluzkę zapietą pod szyję, golf. Przyszła mi na myśl Victoria Beckham.

        • MK

          Znam ten ból. Ja póki nie mam „porządnych” ubrań, to wyglądam po prostu źle – brzydko, biednie, niekorzystnie – jak zwał, tak zwał. Nie jestem obiektywną brzydulą, ale ja nie z tych, co w dżinsach i T-shircie olśniewają – w takim stroju mogę co najwyżej wyjść ze śmieciami. Muszę mieć odpowiednie kroje (nigdy worek/oversize, bez podkreślonej choć lekko talii – taka figura, że w luźnych ciuchach wyglądam na 15 kg więcej), twarzowe kolory, desenie raczej odpadają, bo wyglądam po prostu dziwnie (i nie jest to kwestia nastawienia, a odbicia w lustrze), słabą jakość ubrań od razu widać, automatycznie wyglądam tanio…
          Biała koszula też nigdy nie była i nie będzie moją klasyką – jako prawdziwe lato w bieli wyglądam na przebraną, nie dodaje mi ona urody.
          Zawsze z przymrużeniem oka traktowałam te teksty o klasyce, o must-have’ach i takich tam :)

          • Anka

            No właśnie. Ja mam tak, ze nie mogę nosić tak surowego stylu, bo wyglądam jak 7 dziecko stróża, ale nie mogę też nosić przeładowanych kompozycji. Dużo wzorów, kolorów, faktur i warstw bardzo mi się podoba, ale mnie przytłacza. I nie wynika to z typu kolorystycznego, bo mam dość mocny -ciemna jesień. Długo się zastanawiałam z czego wynika to, że mogę owszem założyć mocny ciemny kolor, ale nie uniosę zbyt dużo kolorów, nie wolno mi miksować wzorów, najlepiej mi w gładkim i dużej kratce. Nie prezentuję się też zbytnio w warstwach i oversizie, Muszę nosić fasony bliżej ciała, klasyczne, podkreślające pion, ewentualnie duże szale. Doszłam do tego, że oprócz kolorystyki determinuje mnie jeszcze coś. Trafiłam na świetny blog na temat typów wg Kibbe. Wiem, że Maria się nie zgadza z typologią Kibbe, ale ja w tym widzę jakiś sens, szczególnie po przeczytaniu tego bloga, gdzie interpretacja jest nowoczesna, oraz pokazane są dodatkowe niuanse w postaci pierwiastków wpływających na podstawowy typ. W końcu analizę kolorystyczną także należy traktować bardzo indywidualnie. Nie każdy kolor polecany ciemnej jesieni mi pasuje :)

            • ania79

              dzięki! analizuję od wczoraj typy wg Kibba i jestem na dobrej drodze :)
              już wiem czemu w oversize się nie czuję, rozumiem mój pociąg do torebek o nieokreślonych kształtach, smoky eyes -uwielbiam, wiem już jakich sukienek szukać – zwykle kupowałam takie sztywne i czułam się sztywno :/

              człowiek uczy sie całe życie:)

            • MK

              W pierwszej chwili te typy wg Kibbe mnie przytłoczyły – miałam wrażenie, że na siłę chce niepowtarzalny kobiecy wdzięk czy roztaczaną aurę taką albo inną wtłoczyć w ramy typów, wepchnąć do szufladek. Poza tym mam wielki problem ze zrobieniem testu – nie umiem się obiektywnie ocenić – nie wiem co jest faktem, a co moim życzeniem :) Chcę widzieć się jako laleczkę, ale czy otoczenie mnie tak postrzega… Ciężka sprawa. Po przemyśleniu zdecydowałam wejść w ten temat, co mi tam :)

              • ania79

                to fakt:) ja chciałabym być kobietą klasyczną, ale jestem raczej naturalną – każdy z tych typów ma coś zmysłowego, kobiecego, ja w kazdym znajduję znaną twarz która dany typ nobilituje. W moim typie (chyba moim) jest Angelina Joli – więc cóż z tego, ze mam szerokie ramiona ;) Angelina jest dla mnie bardzo kobieca.

                Ja tę analizę zaczełam od ustalenia czy jestem jablko czy gruszka. I tu mi wyszło, ze klasyczną kobietą być nie mogę. Potem dopasowywałam kształt ramion (mam kwadratowe), kosci policzkowe (mam nie widoczne), wielkość biustu ( nie ma się czym chwalić), lubię jak mi się makijaż rozmarzę i mam przydymiona dolną powiekę.

                Ostatnio tez mam wahania między stylem takim naturalnym (jakby niewidocznym, stopionym ze mną) a klasycznym. Ten naturalny czuję że to mój, ale jakoś mi nie pasuje on do pracy. Moze wersję naturalną do pracy powinnam znaleźć. Jakoś tak mam wrazenie, ze do pracy by wygladać przyzwoicie i wyrazać szacunek do pracy to kontrasty muszą być…

  28. Carrie

    Oj Mario, chyba nas w podobne klimaty ciągniemy :).
    Ty na tyn styl mowisz amiszka, ja mówię primaballerina. W moim wydaniu wlosy ciasno związane, perfekcyjna skora, ewentualnie tusz, roż do dojrzenia przez wytrawnych znawcow, usta pociągniete delikatna szminką i krotko obcięte paznokcie jesli już pomalowane to albo jakimś nudziaczkowym odcieniem albo ciemnym winem lub antracyem. Kolorystyka jak z Czarnego łabędzia, a wiec dużo miekkich dzinin, płaszczyki inspirowane latami 60, jesli buty na obcasie to w kozakach, czarne sznurowane pólbuty, również w wersji lakierowanej /jednak nie potrafie z nich zrezygnować, bo są one częścią mej stopy :D/ kolczyki wkrętki. Daleko od ostentacji Wołoczkowej, bardziej Helena z filmu Street dance czy dzienna wersja Lilly van der Woodsen.

    • Maria Autor wpisu

      Wiem o co chodzi. Rzeczywiście podobne klimaty. Ja tu mam wyobrażenie takiej surowej pani od muzyki albo tańca właśnie. Coś jak Isabelle Huppert w Pianistce albo Cate Blanchett w Benjaminie Buttonie :)

      • Carrie

        Benjamina nie widziałam, muszę nadrobić. A Isabelle o tak :)

  29. ania79

    już Ciebie tak widzę :) będzie Ci pasowało – skromnie, ale nie zabraknie w tym siły

  30. aestheslick

    Ale super! Bardzo mi się podoba, szczegółnie połączenie tego kapelusza i warkoczy, do tego spódnica midi. Niestety, moja okrągła twarz średnio pozwala mi na takie uczesanie, podobnie jak mdłe rysy twarzy – na taką stylówkę. Ale dzięki pinterestowi znalazłam inną genialną sesję, też trochę w amiszowo – amerykańskim stylu, choć nieco mniej zachowawczą ;) tu podsyłam link – http://banditblog.com/a-western-romance/ sama przepięłam kilka zdjęć do swojej sekcji STYLE na pinterest <3

    • Cicha Woda

      kurza twarz, ale genialna biżuteria i bardzo w moim stylu;
      ciuchowo zupełnie nie mój klimat, ale biżuterię biorę w całości

  31. Magda_pn

    Skojarzyła mi się piękna Lilith Becker z rammsteinowego „Mein Herz Brennt”: http://33.media.tumblr.com/a843e0a6556d4ea39a11b892581f14ef/tumblr_n6q67iK6cx1tajyw6o2_400.gif :)

  32. Lolly

    Bardzo dobry blog, fajnie, że udało mi się na niego trafić. Najbardziej dała mi do myślenia rada, żeby zdecydować się na jeden konkretny styl, mimo że czasem nie jest łatwo. Rzeczywiście, nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, co kończyło się kupowaniem ubrań, które do niczego nie pasowały i zalegają szafę do tej pory. Mam nadzieję, że teraz, z nowym podejściem, uda mi się z tym skończyć. :D Dzięki.

  33. Ewa

    Oj, dawno mnie nie było z komentarzem, ale ten moodboard aż się o niego prosi. Fascynujący klimat, wspaniała estetyka. Chociaż najbardziej urzekło mnie chyba zdjęcie domu. Jest idealny, mogłabym się z marszu do takiego wprowadzić. I oczywiście sznurowane, płaskie buty, tak jak lubię.
    Przeżywam ostatnio fascynację golfami. Problem z nimi jest taki, że te duże i lejące się nie są ładne, a obcisłe – podkreślają i powiększają biust. A podkreślanie biustu to jedna z ostatnich rzeczy, które chce osiągnąć ubierając się. Znalazłam jednak jeden ideał, kaszmirowy sweterek z golfem w jasnym odcieniu taupe, lekko luźny i tak układający się na sylwetce, że jej nie opina, ale nie jest też workiem. I właśnie daje wrażenie takiej surowości, dystansu, a jednocześnie jest cieplutki i milusi.

    • Maria Autor wpisu

      Zabawne, bo ja też znalazłam coś takiego jak opisujesz, ciekawe czy to nie to samo :) A jakiej marki jest golfik?

  34. Anan

    Oj to zupełnie nie dla mnie, mnie bardziej ciągnie w stronę rozwichrzonej burzy loków i zwiewnych, lejących oraz piżamowych ubrań :D Ale Ciebie widzę w tym wydaniu :)

  35. Gosia Brzóska

    Uwielbiam bawić się tym stylem, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy wygląda nietypowo (na przykład na imprezie). Zabawa polega na tym, że skromne ubrania o surowym charakterze i grzeczną uporządkowaną fryzurę łączę z jakimś ekstrawaganckim dodatkiem, albo ustami czy paznokciami w „niegrzecznym” kolorze. Oczywiście zawsze wybieram tylko jedną opcję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x