Inspiracja

Moodboard nr 12 – lata siedemdziesiąte

lata 70-teŹródła zdjęć: lookbook Chloe Fall 2015 RTW, mieszkanie w stylu lat 70-tych (góra), mieszkanie w stylu lat 70-tych (dół), brązowa sukienka, ciemnoszara sukienka, beżowy golf, szary golf, kolczyki, torebka, wsuwane półbuty

Pamiętać:

  • sukienka plus golf
  • spróbować dla siebie złotej biżuterii przy twarzy

KOMENTARZE

  1. ARV

    Mario, pod wpływem ciebie kupiłam sobie takie buty. :D
    Pozdrawiam

  2. simplife.pl

    jeszcze nigdy nie próbowałam na sobie opcji sukienka + golf. a wygląda bardzo fajnie :)

  3. ruby

    Tak, tak, tak! Golf + sukienka to ostatnio moje ulubione połączenie, którego już trochę nadużywam :D

  4. Konstancja

    u mnie może nie golf, ale sukienka bez rękawów na czarny top z długim rękawem już tak! dzięki temu prosta zamszowa letnia sukienka nie wylądowała na zimę w pokrowcu na cieplejsze czasy ;)

  5. Marcelina

    Golf to totalnie nie moja bajka. Za to tego typu sukienki kocham miłością platoniczną… Jeszcze żadna na mnie dobrze nie leżała :/ Mam takie buty i noszę z czarnymi rajstopami do rozkloszowanych, krótkich sukienek lub do podwiniętych nad kostkę jeansów :)

  6. Sali

    Ja uwielbiam golfy moim zdaniem są ponad czasowe.

  7. Thoughts Blender

    Mnie sukienka zakładana na golf kojarzy niestety z dzieciństwem, gdy moja mama wciskała mnie w takie wdzianka, zwłaszcza na rożne rodzinne spędy, bo ze to niby eleganckie. Mam uraz do dziś :)

  8. ika

    Lubię golfy. I lubię sukienki. Ale nie wszystko na raz – podobnie jak Thoughts Blender, kojarzą mi się z dziecinnym wyglądem. Zwłaszcza z moją niezbyt wyrazistą urodą, wyglądałabym jak wyrośnięta (chociaż w sumie nie tak bardzo) uczennica podstawówki.

  9. blackalcea

    Nigdy nie lubiłam dopasowanych golfów, chyba dlatego że mam krótką, szeroką szyję no i rysy jak Oliwia Wilde, ale buzia pełna, a nie taka szczupła jak u OW :D
    Golf idealny – czarny wełniany w pionowe prążki o szerokości 1,5-2cm, z szerokim golfem, takim że można go odwinąć. Pewnie nigdzie takiego nie dostanę :)
    Nosiłabym taki golf do czarnych rurek podwiniętych nad kostką i jakiejś torebki vintage. I mokasyny, chciałabym mieć, ale takie dość mocno zabudowane na podbiciu żeby ich nie gubić podczas chodzenia.
    Co do złota, to sama nie wiem, jestem czystą zimą, ale naturalne włosy mam szarawe u nasady a złote na długości, z rudymi refleksami.. I sama nie wiem, jestem bardzo, bardzo blada (idealnie pasuje mi podkład Revlon Colorstay Ivory 110, albo stara wersja loreala true matcha N1) i jak to połączyć żeby nie wyglądać szaro, niezdrowo na buzi ? Brązowa farba powoli schodzi do naturalnego i widać mój kolor, przez co coraz bardziej nie wiem co mi pasuje. Ciężko być wyjątkiem od reguły danego typu. Bo jakoś niby wszystko pasuje, ale jakoś tak dziwnie jest, chłodne, raczej orzeźwiające barwy i złociste włosy. Chyba się zafarbuję ;)
    Mario, jak to ugryźć ? :)

    • ARV

      „ale naturalne włosy mam szarawe u nasady a złote na długości, z rudymi refleksami.. I sama nie wiem, jestem bardzo, bardzo blada (idealnie pasuje mi podkład Revlon Colorstay Ivory 110, albo stara wersja loreala true matcha N1) i jak to połączyć żeby nie wyglądać szaro, niezdrowo na buzi (…) Bo jakoś niby wszystko pasuje, ale jakoś tak dziwnie jest, chłodne, raczej orzeźwiające barwy i złociste włosy.” – z opisu typowa wiosna, prawdopodobnie czysta wiosna.

      Pozdrawiam

      • blackalcea

        ARV, wiosna na pewno nie, kolory pasujące wiosnom mi nie pasują. Bardzo źle wyglądam w żółtym, pomarańczowym, limonce,ciepłym różu, koralu – odcieniach z opisu czystej wiosny ogólnie. Tak jak kiedyś Maria się wyznała, jestem czystą zimą, tylko słowiańską wersją, z czarno-brązowymi ostrymi oczami. Włosy mam w takim dziwacznym kolorze, ale zdecydowanie zimne kolory są dla mnie dobre (spokojnie mogę się farbować na bardzo ciemne brązy i czernie, nie przytłaczają mnie)
        A w złoto przy buzi w dużej ilości mi szkodzi, zdecydowanie wolę srebro i zimną stronę mocy :)

        • ARV

          „Bardzo źle wyglądam w żółtym, pomarańczowym, limonce,ciepłym różu, koralu – odcieniach z opisu czystej wiosny ogólnie. ” – więc czysta zima tym bardziej nie. Limonka, żółty, ostry pomarańcz, koral to kolory czystej zimy – im bardziej nasycone i oczojebne, tym lepsze. Zguglaj sobie arcybiskupa Gądeckiego (nie wierzę, że to piszę :D :D :D), który jest czystą zimą i bardzo wdzięcznym, łopatologicznym przykładem. Złoto wcale czystej zimie nie szkodzi, natomiast zgaszone kolory owszem http://www.fakt.pl/m/crop/-850/-484/faktonline/635263478745097634.jpg
          Deep winter raczej odpada z tych samych powodów. Przyjrzyjmy się temu typowi w neonowej odsłonie, czyli Macademian Girl. Syntetyczną odpowiedzią niech będzie takie zdjęcie Ellen Page: http://wallpapersboom.net/wp-content/uploads/2015/03/1219_ellen_page.jpg
          Zostaje chłodna zima. Guglamy Vivien Leigh, Billa Nye’a i (nie będzie cały czas tak przyjmnie, nie) Artura Zawiszę.

          „(spokojnie mogę się farbować na bardzo ciemne brązy i czernie, nie przytłaczają mnie)” – więc nie lato. Prawdopodobnie więc jesień, skoro nie wiosna. Zrób test, czy pasuje ci miętowy.

          • ARV

            „Prawdopodobnie więc jesień, skoro nie wiosna. Zrób test, czy pasuje ci miętowy.”
            Pasuje idealnie, wtapia się – wiosna
            Nie pasuje, gryzie się, odstaje – jesień

            • blackalcea

              Pasuje mi miętowy. Ale jesienią nie jestem, ani wiosną. Jesień i wiosna ciepłe typy. U mnie im odcienie są chłodniejsze tym lepiej, a kolory mają swoje odcienie – zauważ że nie każdemu jest dobrze w danym odcieniu, i każda osoba ma swoje odcienie z danego koloru – a te mają domieszki ciepłe – pomarańczu lub żółtego i zimne – niebieskie, fioletowe. Jeśli jest to żółty cytrynowy czy koral bez tonów pomarańczowych to ubiorę. Chodzi mi o te ciepłe pierwiastki w kolorach, limonka jest ciepłą zielenią z pierwiastkiem ciepłego żółtego. I limonka mi nie pasuje. Wiem co mówię, widzę co mi pasuje i w czym dobrze się czuję. Mam duże kontrasty barw na ciele, kolory są chłodne. Tylko te refleksy na włosach to taki wybryk natury. Czysta zima to nie tylko brunetka w typie Megan Fox czy Liz Taylor. Są wyjątki od reguły i ja jestem takim wyjątkiem, wymykam się z tabelek. I te włosy są dziwaczne, błyszczą się na złoto-rudo ale przy samej twarzy mają chłodny mysi odcień, taki myk. A najlepiej wyglądają zafarbowane na bardzo ciemne kolory. Skóra blada z niebieskimi żyłami, oczy bardzo ciemne z czarną oprawą, Ellen Page ma jasne oczy przy moich :D Jesienią nie jestem, czystą wiosną też nie
              Jeśli żółty – chłodny, orzeźwiający, zielony z domieszką niebieskiego itp, pomarańcz w odcieniu neon lub czystej pomarańczy;) Róże chłodne.
              Będę próbowała przemycić złoto, w małej ilości, ale jednak. Podoba mi się złoto ale ten kolor nie jest mój. Może z którymś z twarzowych dla mnie kolorów nie będę wyglądała jeszcze bardziej blado i szaro;) Muszę tylko pokombinować z czym ugryźć ten kolor. Chociaż najbardziej kocham srebro i platynę.

              • iwona

                ja jestem chłodną zimą, i czasem noszę złoto, ale w bardzo małym dodatku, np. łańcuszek z białego złota i do tego zawieszka – serduszko, takie maleńkie, z żółtego złota; plus srebrny zegarek i pierścionek z białego złota. W takiej ilości jest dobrze. Też mam takie dziwne włosy, z reguły szaro brązowe, ale potrafią się skubane zaświecić na złoto, do tego piwne oczy.

              • ARV

                A, nie zrozumiałyśmy się. Wymieniłaś barwy intensywne, które są dla zim bardzo korzystne. Zaczęłaś też od opisywania cech urody wyróżniających wiosny, więc w pierwszej kolejności pomyślałam o intensywności. Bez zdjęć beznadziejnie się kogoś diagnozuje. :D

                Zdaje się, że w takim razie jesteś chłodną zimą.
                „limonka jest ciepłą zielenią z pierwiastkiem ciepłego żółtego.” – nie mam pod ręką linków do żadnego przykładu, ale zawsze gdy mam wątpliwości co do typów zimy, poznaję po limonce. Popatrz na Arsenic http://2.bp.blogspot.com/-r4n8GZdM13g/US_W80r2v-I/AAAAAAAAFHM/CIaPatW31dc/s1600/3.jpg – jedyny problem z kolorem to przybrudzenie, nie odcień. Dla głębokiej zimy limonka zawsze będzie jest zbyt świeża i jasna (http://img.gwe24.pl/artykuly/2012-12-21__dsc0454.jpg http://www.wujekdobrarada.pl/wp-content/uploads/2011/05/hgw.jpg), dla chłodnej zimy za ciepła (https://i.ytimg.com/vi/mU6EDQO-ENo/maxresdefault.jpg)
                „Pasuje mi miętowy. (…) Jeśli jest to żółty cytrynowy czy koral bez tonów pomarańczowych to ubiorę. (…) Będę próbowała przemycić złoto, w małej ilości, ale jednak. Podoba mi się złoto ale ten kolor nie jest mój. ” – mroźne, intensywne kolory bez pierwiastka ciepła to domena właśnie chłodnej zimy. Cytrynowy żółty jest trochę zbyt zgaszony dla czystej zimy i za jasny dla głębokiej zimy. Czysta zima naprawdę dobrze wygląda w złocie (abp. Gądecki), dla głębokiej zimy to też nie jest problem (http://4.bp.blogspot.com/-3qqBFA7sFdQ/UrflUPjtlhI/AAAAAAAAB1A/jALYpaBMqZM/s1600/1.jpg). Dla chłodnej zimy złoto jest za ciepłe (http://oldcamera.pl/wp-content/uploads/2015/05/Liz_Taylor_1963.jpg).
                Spróbuj też głęboki żółty oprócz cytrynowego http://www.albany.edu/news/images/bill-nye-340px.jpg

                „Czysta zima to nie tylko brunetka w typie Megan Fox czy Liz Taylor.”
                Po pierwsze Liz Taylor bezdyskusyjnie jest chłodną zimą.
                Po drugie jeszcze nie przeniknęłam typów kolorystycznych Megan Fox, Kristen Steward i jeszcze kilku innych „ikon”, linkowanych często-gęsto dla ilustracji. Czasami mi wyglądają na jedną z zim, czasami na inną, czasami nawet na lato, nigdy nie mam pewności, czym zaskoczy mnie inne zdjęcie. Często zachodzę w głowę, jak ktokolwiek umie się z nimi porównać.
                Wolę analizę na przykładach albo oczywistych (Joanna Senyszyn, Vivien Leigh), albo na łopatologicznych czyli zwykłych ludziach, którzy nie muszą błyszczeć stylem na czerwonym dywanie. Po co fotoszopować Gądeckiemu kontrast twarzy? Co zależy Hannie Gronkiewicz-Walz?

                Pozdrawiam

                • ARV

                  Mario, popełniłam komentarz z linkami. Oczekuje na moderację. Help.

                  • blackalcea

                    ARV, dzięki za chęć pomocy mi, ale zostanę przy swoim starym przekonaniu, jest ono słuszne i nie zmienię zdania. Limonka nie jest zimnym odcieniem zieleni, ma wyraźnie żółty odcień, tu masz przykłady : https://www.google.pl/search?q=limonka&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0CCIQsARqFQoTCPOMj9nqj8kCFcvrFAodkaEIBg&biw=1525&bih=708&dpr=0.9
                    A tutaj odcienie zieleni zrobione przez Marię, był cały cykl o kolorach i trudno się z nim nie zgodzić: http://ubierajsieklasycznie.pl/jaki-jest-twoj-odcien-zielonego/ Zaręczam ci że żadnej zimie nie będzie dobrze w limonce. Prawdopodobnie postrzegasz kolory inaczej niż ja i inne osoby.
                    Co do zim, to skoro nie analizowałaś tych typów dokładnie, to dlaczego próbujesz mi wmówić że sama nie wiem co jest dla mnie dobre ?
                    Także proszę Cię ARV, najpierw przeanalizuj dobrze wszystkie zimy, a jeśli nie masz pewności co do tego co piszesz, zostaw analizę osobom doświadczonym w tym.

                    Iwona to tak jak u mnie, albo złoty łańcuszek, albo kolczyki złote, obydwa na raz to już za dużo żółtego złotego przy twarzy;)

                    • blackalcea

                      Co do złota to jeszcze taka refleksja – złoto służy zimom, ale pod jednym warunkiem – trzeba być opalonym. Wtedy bardzo dobrze wygląda. Ja jestem bardzo blada i stąd to zamieszanie. Liz Taylor jest czystą zimą, ale ona była wiecznie opalona. Młoda Liz, zanim zaczęła się opalać (takie były czasy i moda na opaleniznę) częściej nosiła białe złoto i diamenty. Później pojawiło się u niej żółte złoto i opalenizna.
                      Pozdrawiam Was ciepło:)

                    • AYV

                      Lol :D
                      Linkuję ci przykłady, więc jak się nie zgadzasz z twierdzeniem „na typie x kolor y wygląda z”, to odnieś się do przykładu lub udowodnij, że linkowaną osobę błędnie zakwalifikowałam.
                      „Co do zim, to skoro nie analizowałaś tych typów dokładnie (…) przeanalizuj dobrze wszystkie zimy?” – że nie jestem pewna, jakim typem są Megan Fox i Kristen Stewart, bo na każdym zdjęciu wyglądają na coś innego? „Wszystkie zimy” z jakiego zbioru, mieszkańców Ziemi?

                      Czemu twoim zdaniem Liz Taylor jest czystą zimą, a nie chłodną zimą? Czy umiesz to jakoś uargumentować w oparciu o zdjęcia i porównanie z innymi przedstawicielami obu typów?

                      Pozdrawiam

    • Maria Autor wpisu

      Sprawdź maila :)

  10. Gosza

    oj nie lata 70 to dzwony nie chce dzwonów chce jeszcze chodzić w rurkach jak najdłużej…. jedynie z tych inspiracji mogę zaakceptować golf =)

  11. fanka zielonej herbaty

    Udalo Ci sie znalezc bardzo gustowne wnetrza :-)
    Szczerze mowiac wolalabym wygladac jak moja babcia, niz jak mama, dlatego lata 70-te dla mnie nie wchodza w rachube jako zrodlo inspiracji.
    Masz juz cos z tych rzeczy? Zawsze jestem ciekawa Twojej interpretacji moodboardow.

    • makate

      Też tak mam – stylistyka nie moja, w ogóle golfy mnie drapią a w zestawie z z sukienką wyglądałabym chyba na 15-latkę ;) ale ciekawa jestem Twojej stylizacji!

    • Maria Autor wpisu

      Już mam zdjęcia, postaram się jutro wrzucić :)

  12. Dziadova

    Jak mi się pojawił tytuł ,,lata 70-te” to pomyślałam, że chyba nie jestem w tym miejscu, w którym myślę, że jestem (bo z tego, co pamiętam, nie lubisz dzwonów, prawda?).
    Jak zawsze mnie ciekawi, co będzie na zdjęciu i z jakim makijażem ;)

    • Maria Autor wpisu

      Jakoś nie przepadam za dzwonami. Już się ich sporo swego czasu nanosiłam, nie czuję się wygodnie z taką nogawką. Ale nie jest to jakieś kategoryczne, po prostu widzę siebie bardziej w rurkach :)

  13. rawita

    Moodboard bardzo w moim klimacie :) Właśnie kilka dni temu ustrzeliłam klasyczny, czarny golf specjalnie pod krótką sukienkę,też czarną, ale z kolorowymi aplikacjami. Ale golf to w ogóle fajna i uniwersalna rzecz, dobrze że wróciły do sklepów. Zamierzam nosić też z trapezową spódnicą i długimi kozakami. I super wygląda ożywiony dużym naszyjnikiem.
    W odróżnieniu od Ciebie kupuję jednak lata 70 łącznie z dzwonami i boho, tylko w skromnych dawkach i nieoczywistych połączeniach.

  14. Nina Wum

    kurka, z całej palety rozwiązań stylistycznych tej epoki wybrałaś to, którego nie cierpię najbardziej. Zestaw sukienka + golf namiętnie obnaszały moje nauczycielki z podstawówki (jestem rocznikiem ’83.) Dodajmy, iż nie były to damy przesadnie stylowe. A w ciasne golfy pakowała mnie mama – do czasu, gdy byłam już dość wyrośnięta, by pirzgnąć tym znienawidzonym artykułem odzieżowym w cholerę. Nie znosiłam przeciskania głowy przez ten tunel, miałam za każdym razem wrażenie, że się uduszę. No cóż, ciekawa jestem, jak to zinterpretujesz.:)

  15. Magda

    Z moodboarda wybieram tylko golfy. Z sukienką jest dla mnie za grzecznie, ale jak najbardziej pasuje do założeń Twojego stylu.

  16. Ola

    Oj tak, zestaw sukienka plus golf jest skompromitowany w polskiej modzie – mnie też kojarzy się z przedszkolem, kiedy w kółko nosiłam dwie-trzy zimowe sukienki – ogrodniczki, a pod nie golf, żebym miała ciepło w szyję ;) Z golfem już dawno się przeprosiłam i teraz akceptuję go w wersji gładkiej i czarnej albo jako dodatek do jasnego swetra z wełny w dobrym gatunku. Z chęcią zobaczę, czy zestaw z sukienką da się jakoś uratować.

    Pod wpływem powrotu mody lat 70 przymierzyłam ostatnio w sklepie lekko rozszerzane jeansy. Nie do końca wiem, co mnie naszło bo ostatni raz miałam je pewnie na sobie dobrze ponad 10 lat temu (ktoś pamięta, kiedy zaczęła się moda na rurki?). Pamiętam też modę na dzwony, które obowiązkowo musiały być baaardzo rozszerzane i baaardzo nisko skrojone. Nie chciałam tego efektu.
    Ale włożyłam klasyczne bootcuty, przymierzyłam z butami i swetrem – i to był strzał w dziesiątkę. Kupiłam natychmiast.
    Może to głupio zabrzmi, ale to było pewnego rodzaju wyzwolenie. Przez ostatnie lata panowała wręcz nie tyle moda na rurki, co ich dyktat. Dla osoby o mojej figurze (zacny biust, wąska talia, pełne biodra i przede wszystkim szerokie uda) to był koszmar. Rurki plus baleriny plus luźny sweter to chyba najgorszy zestaw dla mojej figury. Przy dopasowanej górze góra sylwetki prezentowała się znacznie lepiej, ale moje uda wyglądały na ogromne. Nosiłam spodnie o w miarę prostym kroju, kombinując zawsze z górą – najlepiej dopasowaną w talii, ale zakrywającą górną część nogi. W mojej zimowej szafie królowały przedłużane taliowane kardigany
    Teraz wreszcie założyłam spodnie w których brak przerwy między udami nie jest katastrofą ;) Mogę nosić normalne góry – lekko taliowane, kończące się w połowie bioder. Czuję się znacznie, znacznie lepiej ze swoją sylwetką.
    Może mój post zainspiruje kogoś, żeby zerwać z dyktatem spodni o wąskiej nogawce. Niech oba fasony funkcjonują w sklepach koło siebie – takie jest moje marzenie. Póki co zapraszam do sklepów, które specjalizują się w sprzedaży dżinsów – tam powinniście znaleźć różne fasony, także te niedostępne w sieciówkach.

    • Daisy

      Olu, a ja właśnie miałam na odwrót…. W czasach kiedy wszyscy chodzili w dzwonach ja ubierałam jeansy z wąską nogawką i luźną górę. Pamiętam, że większość moich koleżanek chodziła w spodniach z rozszerzoną nogawką i butach z szeroką podeszwą…. Raz się skusiłam i ubrałam się w podobny sposób. Kiedy dzisiaj patrzę na to zdjęcie w tym stroju to wydaje mi się, że wówczas dodałam sobie jakieś 10 lat….
      Ale właśnie to jest fajne w dzisiejszej modzie – każdy nosi to co mu pasuje (i pasuje do jego figury…) , nie ma jakiś narzuconych schematów. Niektórzy twierdzą, ze to przemieszanie trendów to upadek Mody, a ja myślę, ze to wyzwolenie dla każdego kto lubi nosić to co chce , a nie chce odstawać od reszty….

      • Anka

        Fajny komentarz. Też cieszę się, że moda nie jest już dyktaturą. Przemieszanie trendów i inspiracji to zdecydowanie wyzwolenie mody, a nie jej upadek. Możliwość indywidualnego podejścia do każdej osoby jest bardzo twórcza, ale i wymagająca. Starsze pokolenia uważają, ze od lat 70 tych moda jest byle jaka i że ludzie nie dbają o siebie, nie wyglądają już tak spójnie jak kiedyś (ułożone fryzury w latach 60 tych). Teraz jest oczywiście trudniej, ale też ciekawiej.
        Nie wyobrażam sobie siebie w żadnym stylu retro: lata 60 te mnie odrzucają, 50 mi nie pasują, 20 tez by mnie nieźle oszpeciły. Odnalazłabym się chyba tylko w starożytnym Egipcie.

      • Ola

        Ja mam wlasnie wrazenie, ze nie do konca tak jest z brakiem narzuconych schematow. Oficjalnie ich nie ma. Nieoficjalnie styl narzucaja sieciowki w ktorych czesto jest bardzo podobny asortyment, czasem rozniacy sie nieznacznie jakoscia wykonania.
        Sukienki bez talii, dlugosc przed kolano, waskie spodnie, workowate swetry i luzne bluzki, ogromne szale. Wszechobecny akryl i poliester. To jest tanie, wyeksponowane, dostepne. Tak nosi sie wiekszosc dziewczyn spotkanych na ulicy.
        Niby obowiazku nie ma… a jednak tak trudno znalezc cos innego, dopasowac trend do swojej sylwetki i stylu zycia. Wiele dziewczyn pisze o tym na blogach modowych.

        • Klara

          Mam podobne spostrzeżenia jak Ola. Niby mówimy o wyzwoleniu od standardów, i o tym, że wszystko jest w modzie, i można nosić co się chcę, ale jakoś na ulicach tego nie widać. Jest właśnie to, co opisała Ola – a jeśli ktoś odstaje, prezentuje się w jakiś sposób, który mu odpowiada, ale nie jest obecny w panujących trendach na sylwetkę – po prostu będzie się wyróżniał i będzie obserwowany na ulicy, bo wygląda dziwnie. Jednym to przeszkadza, innym nie, a kolejnych nawet takie spojrzenia cieszą. Ale trudno się nie zgodzić z faktem, że spojrzenia są.
          Ja na bolączki z rodzaju „w sklepach nie ma nic na moją figurę” postanowiłam sobie sama szyć ubrania. Fajna sprawa.

        • Daisy

          Być może ciuchy z sieciówek nosi większość dziewczyn na ulicy, ale powoli kreuje się w nas jakaś nowa świadomość. Zauważyłam to u siebie. Myślę, że u Ciebie, Olu, jest podobnie. Widzimy to co jest kiepskiej jakości (te morza poliestru i akrylu w sieciówkach), źle uszyte, niedopracowane, workowate, po prostu brzydkie. Po co mamy nosić brzydkie ubrania ? Tylko dlatego, ze są łatwo dostępne i tanie ? Dlatego, ze wszyscy je noszą albo że ta znana blogerka dobrze w nich wygląda na zdjęciu ?
          Żeby znaleźć coś fajnego trzeba się napracować, poszukać (i nauczyć się czytać metki), podotykać, poprzeglądać, mierzyć, ale przede wszystkim MYŚLEĆ… A nie naśladować sklepowe wieszaki czy znane blogerki w sieci.
          To jest właśnie indywidualne podejście do Mody – wybieram tylko to co mi się podoba, w czym wyglądam dobrze i co posłuży mi jeszcze wiele lat…. I tak jak napisała Anka , to jest bardzo twórcze i rozwijające….

        • Anka

          Dlatego warto szyć

          • blackalcea

            Olu, moda na rurki zaczęła się wiosną 2007r. Pamiętam jak kupowałam swoje pierwsze rurki, było to końcem podstawówki;) Ja za dzwonami nie tęsknię, jako horror z dzieciństwa wspominam dzwony mokre zimą, aż do kolan. Zawsze wilgotne, pobrudzone i ochlapane w błocie ze śniegiem. Mam nadzieję że gdy na dobre wróci moda na dzwony (byle tylko brzydkie buty sprzed 10 lat nie wróciły) to w sklepach będą rurki i będzie możliwość wybrania swojego ulubionego kroju :)
            Co do sweterków, szali a nawet płaszczy z wełny, to od lat szukam w second handach. Przeważnie udaje mi się w dość krótkim czasie upolować coś bardzo dobrej jakości, zgodne z moją wizją i bez wydania miliona monet :)

  17. Anka

    Podoba mi się kolorystyka moodboarda- w kierunku ciepłej gamy barw. Sukienka i golf – takie zestawienia omijam szerokim łukiem, nie tylko ze względu na duży biust. Nie lubię połączenia sukienki i bluzki, sweterka pod nią. Sukienka sama albo z czymś na wierzchu. Jak ma coś pod spodem to stylistyka jest już zbyt pensjonarska dla mnie.

    • Maria Autor wpisu

      Dokładnie, w samo sedno – pensjonarska :)

  18. Ewa Wiktoria

    Lata 70-te, pod względem stylistyki, nie należą do moich ulubionych, ale pewne elementy jestem w stanie przygarnąć dla siebie. Szmizjerki uwielbiam. Mam niestety figurę słabo przystającą do ich kroju, ale cały czas marzę, że uda mi się jakąś odpowiednią znależć. Poza tym, tak jak w przypadku mojej przedmówczyni, dla mojej figury, zdecydowanie lepsze są spodnie kroju bootcut niż rurki. Golfy nosiłam namiętnie, gdy byłam młodsza i szczuplejsza, ale ich era przeminęła. Na innych podobają mi się nadal. W ogóle, nigdy nie odbieram i nie oceniam czyjegoś stylu przez pryzmat przydatności dla siebie. Rozpatruję go abstrakcyjnie od swoicb upodobań. Tak więc, przypuszczam, że Ty Mario, w sukience założonej na golf, będziesz mi się podobać (już zresztą było taki połączenie, tylko z sukienką w innym stylu).

    • Maria Autor wpisu

      Mam wrażenie, że Twoja podejście do stylu jest tak samo tolerancyjne i zdrowe jak moje. Lepiej bym po prostu tego nie ujęła: W ogóle, nigdy nie odbieram i nie oceniam czyjegoś stylu przez pryzmat przydatności dla siebie – to mogłoby spokojnie być motto tego bloga <3

  19. Inga

    Bardzo lubię lata 70., to jedna z moich ulubionych modowo dekad XX wieku. Ale golfów nie cierpię, nie potrafię nosić niczego, co opiera mi się na szyi. Mam wrażenie, że w golfach, szczególnie tych cienkich zwyczajnie się duszę. Ostatni raz miałam na sobie taki jakoś w II klasie podstawówki.
    Kiedyś kochałam dzwony. Chodziłam w nich bardzo długo, poddałam się dopiero wtedy, gdy w sklepach faktycznie nie było żadnych, bo same rurki, a na mnie właśnie rozpadały się ostatnie. Rurek na początku nie lubiłam, ale doceniłam je z czasem i teraz je lubię i właściwie chciałabym, żeby już zostały. Z drugiej strony ostatnio zaczęły pojawiać się znowu dzwony, a we mnie się odezwały dawne sentymenty ;)

    Bardzo podobają mi się zdjęcia wnętrz w tym moodboardzie, zwłaszcza pierwsze. Właśnie się trochę urządzam i trochę podpatruję elementy wnętrz lat 70.

  20. Oszczędnicka

    Ta pomarańczowa(?) sukienka cudowna! Uwielbiam taką długość.
    Chyba nigdy nie zrozumiem Twojej „miłości” do tego typu butów, dla mnie są okropne :) Ale wiadomo… to Twój styl :)

  21. Avarati

    Przyznam sie, że estetyka lat 70-tych jest dla mnie dość odległa, chociaż ta czarna, koszulowa sukienka jest bardzo ładna ;)

    Czy widziałaś tego newsa? http://harelblog.pl/2015/11/05/uniqlo-i-lemaire/

    • fanka zielonej herbaty

      Dzieki Ci za ten link!!! Przeczytalam, zajrzalam do sklepu online i wlasnie zamowilam plaszcz Lemaira! Gwiazdka w listopadzie!!!

      Sorki, ze tak krzycze, ale to z radosci :-D

      • blackalcea

        Gratulacje! Pochwal się który to :)

      • Maria Autor wpisu

        Masz mi zdjęcia przesłać swoje w tym płaszczu!!!

      • fanka zielonej herbaty

        Plaszcz wlasnie przyszedl.
        http://www.uniqlo.com/de/de/product/damen-lemaire-mantel-mit-kaschmiranteil-161248COL58SMA003000.html
        Ma ciekawy kolor. Jest bardzo lekki, cienki. Brakuje mu podszewki. Nie wiem, czy da rade mrozom (watpie), ale poki temperatura dodatnia, bede go nosic. Musze tylko wymyslic z czym :-D
        A, dodam jeszcze, ze wzielam rozmiar S i wydaje mi sie przyduzy: rekawy musze podwinac, a ramiona opadaja. Ale ten plaszcz jest taki troche szlafrokowy (wiazany, bez guzikow), wiec moze tak ma byc.

    • Maria Autor wpisu

      Tak, oczywiście :) Piękny lookbook, cała kolekcja taka prosta i do noszenia. Dla mnie cudowna <3

      • Avarati

        Proszę ;)

        Fanko zielonej herbaty: cieszę się, że dałam Ci tyle radości :)

    • iwona

      ta kolekcja weszła z miesiąc temu i większość rzeczy jest już wyprzedana.

  22. ARV

    Avarati, dzięki za linka. <3
    http://harelblog.pl/wp-content/uploads/2015/11/Lemaire-x-Uniqlo-2.jpg o taki golf był mogła mieć.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x