Mój styl

Marla Singer w ciąży

Tak sobie pomyślałam, że strój który mam na sobie mogłaby ubrać Marla Singer, gdyby była w ciąży. A nawet gdyby nie była to pewnie też by nie pogardziła. Podoba mi się idea kobiety w ciąży ubranej od stóp do głów na czarno. Zupełnie nie rozumiem dlaczego miałabym porzucać nagle swoje upodobania i przeistoczyć się w inną, bardziej pogodną osobę. Wystarczy, że charakter jest pogodny, ubranie może być troszkę mroczniejsze :) Jeszcze przyznaję, że celowo wybrałam zdjęcie na którym wyglądam na wkurzoną, żeby nie było żadnej słodyczy. styl ciążowySukienka i kardigan są z second handu, buty z CCC – nie mam odwagi ich wyrzucić, muszę je zajeździć. Mam dokładnie to samo co z moimi Goodyearami z Adidasa: czuby już dawno wytarte, ale serce mi się kraja na myśl ile te buty ze mną przeżyły. Dopóki się nie rozpadną będę więc w nich chodzić.

Pamiętam, że jak pierwszy raz obejrzałam Fight Club to dosłownie szczęka mi opadła. To było coś świeżego i innego, zwłaszcza dla młodej osoby. Ale pamiętam też, że Marli nigdy nie znosiłam. Dzisiaj już ten film trąci dla mnie pretensjonalnością, chociaż zawsze gdy leci w telewizji z przyjemnością oglądam. A postać Marli postrzegam z przymrużeniem oka. Wyrazistego stylu jednak nie można jej odmówić. styl marli singerOglądałyście Fight Club? Co sądzicie o stylu Marli? Pamiętacie jakieś ciekawe i stylowe postaci z filmów, które zrobiły na Was wrażenie?

KOMENTARZE

  1. Marta

    Film mi się podobał baaardzo :) coś nowego, coś innego, zaskakujący finisz:) Postać Marli – ciekawa, I Helena Bonham Carter doskonale wtapia się w tło filmu, momentami grając pierwsze skrzypce, świetny dobór aktorski :)

    Piękne zdjęcia Marysi :)

    • Maria Autor wpisu

      Dziękuję Marta! Helena to chyba nawet w rzeczywistości stylowo nie odbiega od Marli :)

  2. Kinga Mak

    Uwielbiam Marlę, to chyba jedna z najbardziej wyrazistych kobiecych postaci filmowych ever!

    Zakochałam się też w postaci Vesper w „Casino Royale”, którą gra Eva Green.

    • Maria Autor wpisu

      No jasne, piękność i też poza filmem ta aktorka ma podobny styl.

  3. iwona

    Fight Club jest świetny, i też lubię obejrzeć któryś już raz

    Z aktorek wielbię każde „Almodorove” wcielenie Penelope Cruz

    • Maria Autor wpisu

      Tak, ja też bardzo lubię, bo w jego filmach ona jest taka bardzo zwykła w dobrym znaczeniu tego słowa. Natomiast jak występuje na czerwonym dywanie w tych ogromnych sukniach to mam wrażenie, że właśnie wtedy gra, a nie jest sobą. Taki mały paradoksik :)

  4. Dziadova

    Myślę sobie, że robienie mydła w domu starczy mi za nić porozumienia z Marlą ;)

    Mario, wkurzona czy nie, wyglądasz fantastycznie. Czarny ma ten niebywały plus, że mocniej absorbuje wątłe póki co promienie słońca, więc trochę Wam cieplej i wiosenniej.

    Połaskotaj ode mnie małą kopiącą stopkę.

    • Maria Autor wpisu

      Ja Ci moja droga powiem, że ja tej stopki już wolę nie prowokować, bo ona jest coraz silniejsza i coraz bardziej daje o sobie znać, haha. Bardzo energiczne dziecko to jest :)

      • Dziadova

        W takim razie może zostać w Waszym domu Wodzową Wielką Stopą ;)

  5. Alchemia Kobiecości

    Marla – neurotyczna dziewczyna bez zahamowań. Nie, nie polubiłam jej, ale rzeczywiście została mi w pamięci. Tylko że kojarzę ją raczej z destrukcją niż z dawaniem życia.
    A jednak trochę za ponuro wyglądasz, nie mogę się oswoić z Tobą taką :-)

  6. Basia

    Fight Club uwielbiam, choć staram się nie oglądać za często, żeby mi nie spowszedniał. Ten film odbierałam zawsze jako taki antykonsumpcyjny manifest, :) Pamiętam, że kiedyś Marla bardzo mi imponowała. Lubię każde wcielenie Heleny Bonham Carter, jest bardzo wyrazista. Co do innych postaci, to w tej chwili przychodzi mi na myśl tylko Audrey Tautou jako Amelia. Buty a’la martensy, krótka fryzurka, spódnica do kolan, czerwony lub zielony sweterek lub bluzka. Postać Amelii kojarzy mi się z takim dorosłym Czerwonym Kapturkiem. Ale to w końcu taka bajka dla dorosłych :)

    • Maria Autor wpisu

      Ale super opisałaś Amelię. Ja jej do tej pory aż tak bardzo nie utożsamiałam z konkretnym stylem, a tu proszę, piękne skojarzenia. A oglądałaś „Delikatność” z Audrey Tautou?

      • Basia

        Nie oglądałam – to będę nadrabiać. Ale podobała mi się jeszcze w „Kocha…Nie kocha ! „

  7. Kamyk

    Zabawne, ale ta pani kojarzy mi się przede wszystkim z Bellatrix Lestrange z Harrego Pottera ;) Widziałam ją też w Nędznikach, za każdym razem ma bardzo charakterystyczną fryzurę :D
    Pozdrawiam ;)

    • Maria Autor wpisu

      Ach, nie oglądałam niestety żadnego z tych filmów, ale chyba wiem o czym mówisz.

  8. deszczowa

    Uwielbiam ten film, nie tylko ze względu na Edwarda Nortona… :) Co do Marli, wydawała mi się irytująca, chociaż może to nie jest dobre słowo. W jakiś sposób jej postać działa mi na nerwy. Bardzo mi się podobał styl Scarlett Johansson w „Między słowami” Sofii Coppoli, była taka świeża, młodzieńcza i bezpretensjonalna. Trampki, spódniczka i płaszczyk, i prosta, niezrobiona fryzurka z odrastającą grzywką. Zawsze chętnie wracam do tego filmu. Pozdrawiam serdecznie:)

    • Maria Autor wpisu

      Piękna, świetny wybór. Wtedy mam wrażenie zaczęła się taka mała moda na bycie normalnym, bezpretensjonalnym, delikatnym. Tak ja to odbieram. Bo teraz przecież „normcore” rządzi, hahaha.

  9. sylwia

    Fight Club nie widziałam. Natomiast film, który zrobiłam na mnie wrażenie, a dokładnie postacie kobiece, to Wyznania Gejszy. Styl moze trudny do kopiowania, bardziej jako inspiracja. To, co szczególnie robi na mnie wrażenie, to ten zamknięty kobiecy światek, ich podjeście do siebie, do mężczyzn, do świata, do zycia. Coś zupełnie innego.

    • Maria Autor wpisu

      Ta wredota z Wyznań Gejszy to właśnie dla mnie miała najlepszy styl i w ogóle ta aktorka sama w sobie jest przepiękna. Zdecydowanie wolałam tę postać od głównej bohaterki.

      • Kali

        O tak, zgadzam się w zupełności! O wiele bardziej poruszająca i pełnowymiarowa!

  10. kwiaciarka

    Serdeczne pozdrowienia ciążowe :) wyglądasz bardzo fajniem, jest czarno ale jakoś tak kolorowo od środka…
    Niezupełnie na temat tym razem…
    Gdy byłam w pierwszej ciąży 11 lat temu (dziś córeczka, czerwone trampki, długie blond włoski, prawie nastolatka) i przed ciążą nosiłam się zgoła minimalistycznie od tego czasu wiele przeszłam stylistycznie i kolorystycznie…Potem rodziłam synka…Te dwa fakty (drugi fakt dziś ma lat osiem i jest piłkoszaleńcem) zrewolucjonizowały moje podejście do kolorów, wzorów nie mówiąc o reszcie życia. Od niedawna wracam do szarości ale teraz czuję się jak mysz szara ale zadowolona…
    Zatem propozycja tematu blogowego na przyszły rok: urodzenie dzieci a zmiana stylu lub zmiany życiowe jako skutki lub przyczyny zmiany stylu itp. Tak trochę psychologizująco…

    majowe pozdrowienia dla wszystkich piszących i czytających
    kwiaciarka

    • Maria Autor wpisu

      Hahaha, kwiaciarko, ja to właśnie myślę, że jedyne co mi grozi to jeszcze większy konserwatyzm i brnięcie dalej w ten surowy styl jakiego się uczepiłam. Aczkolwiek nie przesądzajmy. Może coś mi się odmieni i nagle zapragnę słońca i kolorów (oj, nie wydaje mi się) :)

  11. Nina Wum

    Marla rządzi i pomiata, w powieści nawet bardziej niż w filmie, gdzie zrobiono z niej niemalże komiksową postać. Pokręcona jak korkociąg, ale bohater zdecydowanie sobie na nią zasłużył.
    Mam z tą damą tyle wspólnego iż sama noszę się w cokolwiek „brudnym” stylu, bez krępacji mieszając punkowe ćwieki i wytarty dżins z falbankami. Uwielbiam również przetrząsać lumpeksy w poszukiwaniu możliwie osobliwych ubrań.

    • Maria Autor wpisu

      Eh, nie czytałam książki, ale teraz to chyba nie miałoby sensu, bo już się nie da wstawić w te postaci innych osób niż aktorzy… Marla to wręcz była dumna ze swojej umiejętności łączenia osobliwych ubrań w jeszcze bardziej osobliwe zestawy. To też jest jakaś metoda, jak już kupować w lumpie to się tym bardzo obnosić.

      • Nina Wum

        Mario, zdecydowanie warto – ta powieść to arcydzieło literatury. Każde zdanie lśni brutalną perfekcją.
        A propos obnoszenia się z niewysokim pochodzeniem swoich ciuchów – znacznie bardziej niż styl Marli zainspirował mnie styl eklektyczny, krzykliwy i kiczowaty Tylera. Zasada – noś co chcesz i bądź w tym boski/boska. :D

  12. Biurowa

    Świetne ciuchy, w życiu bym nie pomyślała, że z ciucholandu.
    Na wytarte buty można zastosować farbę do butów – do nabycia w sklepach z artykułami szewskimi. Sama odmalowywałam 2 razy swoje czerwone i wyglądają jak nowe.
    Względnie białe buty można spróbować potraktować korektorem (biurowym, a jakże ;). Tak robiłam z butami mojego syna.

    Filmu nie widziałam.

    • Maria Autor wpisu

      Kurczę, dzięki Twoim pomysłom wyrzucenie ich jeszcze bardziej odwlecze się w czasie. Niby fajnie… :)

      • Biurowa

        Etam, to kwestia decyzji. Farby do butów nadają się tylko do renowacji tych ukochanych par :)

  13. fanka zielonej herbaty

    Wszystko, co pamietam z „Fight Club´u” to brutalne bijatyki. A ze za takimi filmami nie przepadam, to i nie kojarze.
    Na wieki wiekow za to utkwila mi w pamieci Miranda Pristley :-) Zapowiedzialam juz mojemu mezowi, ze jak bede w jej wieku, to zrobie sobie taka fryzure.
    Maria w czerni wyglada dobrze w kazdym stanie. Maria i czern sa jak groszek z marchewka ;-)

    • Maria Autor wpisu

      Ja też chcę takie włosy :) A Ty wiesz, że groszek z marchewką to mój ulubiony dodatek do obiadu?

  14. Pani Strzelec

    Fight Club oglądałam, ale tej postaci kompletnie nie pamiętam. A to dziwne, bo Helenę Bonham Carter uwielbiam, najlepiej w duecie z Deppem ;) U mnie aktualnie ciążowo-kolorowo, a nastolatkowy total black look zaczęłam porzucać, odkąd jestem z moim Mężczyzną.

    • Maria Autor wpisu

      Czyli miłość sprawiła, że zaczęłaś iść w stronę tęczy… Bardzo fajnie, że wniosła kolor do Twojego życia :)

  15. Nalevka

    Ja najpierw przeczytałam książkę, jeszcze zanim nakręcono film :) Po obejrzeniu go stwierdziłam, że jednak wolę książkę ;) Książki pozostawiają więcej pola dla wyobraźni.

    Mnie ostatnio urzekła Holly Hunter w filmie ‚Fortepian’, spowita od stóp do głowy w czerń, a przy tej całej wiktoriańskiej powściągliwości i skromności jednocześnie niesamowicie pociągająca i kobieca.

    Mario, jak napisała fanka zielonej herbaty – ty i czerń to jak groszek z marchewką – mistrzowskie połączenie.
    I tego się trzymać trzeba.

    • Maria Autor wpisu

      Jak ja jeszcze mogłam nie obejrzeć tego Fortepianu? Muszę, muszę to nadrobić. I jeszcze ta powściągliwość, o coś czuję, że to może być bardzo dla mnie fajny seans :)

  16. Angua

    Do „Fight Club” podchodziłam trzy razy, zanim mniej więcej ogarnęłam ten film. Helenę Bonham-Carter bardzo lubię, ale Marli nie.
    Chyba w filmach częściej zwracam uwage na stylówkę męską niż kobiecą. Z tych ostatnich najbardziej chyba pamiętam styl Meryl Streep z „Pożegnania z Afryką” i Marylin Whirlwind z „Przystanku Alaska” :)

  17. Daisy K

    Nie oglądałam tego filmu, ale z chęcią obejrzę. W sukience ładnie wyglądasz, nawet wkurzona. :)

  18. sQra

    Uwielbiam kobiety w ciąży w czerni, granatach, ciemnych zieleniach, generalnie w ciemnych barwach. Dla mnie są wtedy najbardziej kobiece, silne, dumne, odważne. Tak je odbieram i ten widok daje mi siłę. Mario, tak właśnie wyglądasz.
    A co do Fight Club, to film nie był dla mnie aż tak wielkim zaskoczeniem, bo wczesniej czytałam książkę, ale i tak mną potrząsnął. Ale dla mnie to nie Helena, tylko Edward Norton, którego wielbię równa się „Podziemny krąg”. Helena za to fascynuje mnie jako osobowość, całościowo, za styl i jej większość ról, począwszy od „Pokoju z widokiem”. A co do wspomnianego „Fortepianu”, Mario, koniecznie musisz zobaczyć, tam czerń to właśnie siła i kobiecość.
    Pozdrawiam ciepło.

  19. Evette

    Cudownie wyglądasz cała w czerni! I ta posągowa twarz, mmm… :)
    Wstyd przyznać, ale Fight Clubu nie oglądałam… A postacią, która zrobiła na mnie największe wrażenie jest chyba Audrey Horne z serialu Twin Peaks. Nie dość, że genialnie napisana rola to jeszcze ten styl, rozpływam się na samą myśl.

  20. Mia

    Fight Clubu nie oglądałam, ale chętnie nadrobię ze względu na Helenę:)
    Mi bardzo podoba się styl Rachel McAdams z Pamiętnika. To chyba lata 40, te jej sukienki, sweterki, te wzory i kolory, kapelusze i fale we włosach… No i oczywiście czerwone usta i perły. :)
    A swoją drogą zastanawia mnie jakim typem urody jest Rachel? Chociaż w każdym kolorze włosów jej dobrze, to dla mnie wygląda najlepiej właśnie w tym filmie w rudych włosach i z czerwonymi dodatkami.

  21. agnieszka zając

    Rachel jest chyba zgaszonym latem.
    Marlę uwielbiam. Przypomina mi mnie :D

  22. agnieszka zając

    Edit: o ile się nie mylę ( Mario- popraw mnie ) to rachel jest deep soft summer.

  23. Azarre

    Wolę tą panią w „Harry’m Potter’ze” i „Demonicznym golibrodzie”. Świetna aktorka. Jedna z moich [nielicznych] ulubionych gwiazd.

  24. Mała Mi

    Kobieta z filmu – zdecydowanie Juliette Binoche w „Czekoladzie” – nieprawdopodobnie mi się podobały te wszystkie przeurocze kobiece sukieneczki i sweterki :) Słodko, ale nie przesłodzone, kolorowo, ale nie papuzio, ciepło i kobieco – żebym ja miała taką figurę, oraz nie podwiewało mi pupy w spódniczkach, nosiłabym się identycznie :D

    A Tobie Mario jest dobrze w czerni, ta sukienka ze zdjęcia jest bardzo w moim stylu i moim zdaniem nie jest mroczna :) tylko po prostu czarna :D

  25. allegra_walker

    Ostatnio zachwyciła mnie Claire Underwood z serialu „House of Cards”. Najsurowszy minimalizm, dopasowane kroje, trzy albo cztery kolory plus duże pieniądze (niestety, ubraniami z sieciówki się tego nie osiągnie) plus olśniewająca, zimna uroda równa się doskonałość.
    Krótki przegląd: http://www.buzzfeed.com/avamburke/13-reasons-claire-underwood-of-house-of-cards-is-9d2p

    • fanka zielonej herbaty

      Kochana, ale zes linka zapodala! Filmu (a moze serialu?) nie znam, ale Robin w takim stylu zapiera dech w piersiach.

  26. paulina

    Lubię eten film, ale bez ochów i achów. Jest dobry, wypada go znać. Helena jak to Helena postrzelona, naturalna i bezbłędna. Ja osobiście kocham Evę Green. Lubię też patrzeć na Gemme Artenton.

  27. LotsOfSources

    Fight Club to jeden z bardziej przereklamowanych filmów jak dla mnie ;) tyle się o nim nasłuchałam peanów, że po obejrzeniu miałam minę pod tytułem „WTF?”. Pomysł był ale całosc mnie nie urzekła, a moze to wina tego,ze ogladalam go dopiero stosunkowo niedawno.. A Marla zdecydowanie irytująca.

  28. Kali

    Mi podoba się bardziej styl samej Heleny Bonham Carter, jest taki teatralny, może się ludziom podobać albo i nie, ale na pewno nie można powiedzieć, że jest konwencjonalny i nudny:) Z filmu najbardziej przypadł mi do gustu styl Tylera Durdena, myślę, że była to genialna stylizacja, idealnie dopasowana do postaci. A co do innych postaci, ostatnio zrobiła na mnie duże wrażenie postać grana przez Tildę Swinton w „Tylko kochankowie przeżyją” grała tam eteryczną i egzotyczną rockową wampirzycę, jej ukochany – Adam grany przez Toma Hiddlestona z tego filmu stylem przypomina Marlę i ta postać też zrobiła na mnie wielkie wrażenie estetyczne. Polecam jeśli ktoś lubi nieco dziwaczne klimaty!

    Kochana Mario, chyba pora się przywitać, od dłuższego czasu czytuję Twój blog i czerpie z niego inspirację:) Wyglądasz ślicznie odziana w czerń i w ciąży, jedno i drugie bardzo Ci służy!

    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i dziewczyny czytające bloga:)

    Kali

  29. Kali

    A tutaj link do zwiastuna „Tylko kochankowie przeżyją”, gdyby ktoś był zainteresowany: http://www.youtube.com/watch?v=ycOKvWrwYFo

  30. Anna Sa

    Gdy oglądałam ten film w liceum byłam zachwycona i sądziłam, że to się nigdy nie zmieni…”Niestety” czar prysł jak zaczęłam oglądać w zeszłym roku, nawet nie wytrwałam do końca. Tak czy owak Marlę uwielbiałam i uwielbiam :-) A z innych postaci, w tej chwili przychodzi mi do głowy Lisbeth Salander (amerykańska) i Tiffany Maxwell z „Poradnika pozytywnego myślenia” (ten pociąg do czerni i mroku, gdy jest się prawdziwą wiosną, eh :-P). Podoba mi się też uniform Debry Morgan z serialu „Dexter” oraz klasyka w wydaniu Connie Sumner („Niewierna”) i nonszalancja Emmy (granej przez Ch. Gainsbourg) we francuskiej komedii: „Układ idealny”.

    Mario wyglądasz pięknie !!!

    Pozdrawiam serdecznie

    Ania

  31. Corba Style

    Filmu nigdy nie miałam czasu obejrzeć w całości. W telewizji trafiałam na fragmenty, a jak mam chwilę na film to wybieram coś lżejszego :) Ale Helenę uwielbiam :)

  32. magda_pn

    Bardzo kocham ten film i wracam do niego regularnie, a z każdym kolejnym powrotem coraz lepiej rozumiem postać Marli. Zresztą książkowy pierwowzór też rzucił mi na nią więcej światła. W sumie bardzo Marlę lubię, jej styl też.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x