Opinia

Manifest noworoczny

Po części zdenerwowanie na to co się dzieje w moim życiu, a po części wspaniała okazja do zmian – początek nowego roku, zainspirowały mnie do napisania małego manifestu. Noworoczne postanowienia są praktykowane przez wielu ludzi, ale mi tak szczerze przydarza się to po raz pierwszy. A że ten pierwszy raz jest publiczny to tylko tym lepiej. Będę się miała przed kim rozliczać.
postanowienia noworoczneźródło zdjęcia: www.everythingsright.com

Obecny stan rzeczy w moim życiu objawia się przeciekaniem czasu przez palce i wiecznym jego deficytem równocześnie. To nieustanna walka ze sobą i przebywanie w nieprzyjaznym otoczeniu z jednej strony, a robienie tego, co naprawdę kocham, czyli pisania dla Was z drugiej. To zalew niepotrzebnych ubrań, kosmetyków, niezdrowego jedzenia, gnuśności. To otaczająca mnie zewsząd bylejakość i moje przyzwolenie na nią przez które mam wyrzuty sumienia. To tysiące niezrealizowanych pomysłów, to słomiany zapał i frustracje z powodu braku sił do zmiany swojego życia. To zgorzkniałość, ale też chęć wywrócenia wszystkiego do góry nogami. To strach przed nieznanym.

Tak więc oto co sobie obiecuję:

Ja, Maria, oświadczam, że będę prowadzić życie najwyższej jakości. Będę obecna. Będę świadoma. Będę zadawać pytania, myśleć i wykonywać wszelkie czynności refleksyjnie. Będę żyć w danej chwili. Będę dokonywać zrównoważonych wyborów. Harmonia i równowaga będą moimi priorytetami. Będę planować i działać. Będę się starać. Będę szanować swój czas. Będę zawsze otwarta. Będę czerpać przyjemność z każdego działania, jakiego się podejmę. Będę się uczyć. Będę świadomie i jakościowo pisać, kupować, spędzać wolny czas, jeść, pracować. Nadam swojemu życiu sens. Będę odważna. Będę się radować strachem.

Jakie są Wasze noworoczne postanowienia? Czy macie coś do zamanifestowania? Śmiało, komentarze są chyba najlepszym miejscem do tego. Maria Wam przypomni coście naobiecywały… :)

KOMENTARZE

  1. Karolina

    Jakie fantastyczne postanowienie ! Do powtarzania niczym mantra, a najlepsze jest to, że wiele z tych rzeczy o których napisałaś będą idealnym postanowieniem również dla mnie.

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo się cieszę. Wiem też, że w moim wypadku lepiej działa cała idea przeżycia przyszłego roku, niż pojedyncze zadania typu: będę ćwiczyć na siłowni :)

  2. Ajka

    Mario, nie lubię noworocznych postanowień i sama ich nie robię, ale myślę, że każda okazja jest dobra do zmian, jeśli się do nich dojrzało.
    Nie bój się, strach jest tu zupełnie niepotrzebny. Dasz sobie radę i zobaczysz, jak będzie Ci z tym wspaniale. Wierzę w Ciebie i życzę radości ze zmiany :) Ściskam mocno i pozdrawiam.

    • Maria Autor wpisu

      Dziękuję, otworzyłam oczy niedawno i pomyślałam, że wyrwanie się z marazmu i dobre zmiany będą najlepszym co może mi się przydarzyć w Nowym Roku i wreszcie całkowicie zależnym ode mnie.

  3. Łucja

    Cóż, manifest wspaniały i prawdę mówiąc to mógłby dotyczyć również mojego życia. Gratuluję odwagi i życzę wytrwałości. Muszę przemyśleć co ja umieściłabym w swoim…

    • Maria Autor wpisu

      Koniecznie przemyśl i napisz. Wyrzucenie tego na zewnątrz będzie sprzyjać realizacji:)

  4. Hazel

    Pięknie – trzymam kciuki! Można się zainspirować. Moje postanowienia powinny wyglądać podobnie. Ale najpierw chciałabym się uporać z bagażem tego co niepotrzebne, co wisi nade mną jak miecz Demoklesa, co zabiera niepotrzebnie czas, energię lub przestrzeń. Daję sobie styczeń na radykalne zminimalizowanie garderoby i zbiorów urodowych wynikłych z okoliczności zawodowych, zaległe wizyty u lekarza (dentysta!!!) i badania kontrolne. O ile to mnie nie zabije ;-), to równocześnie spróbuję robić też rzeczy rozwijające i radosne :-D.

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo konkretne są Twoje plany i chyba przez to wcale nie takie trudne do zrealizowania. Tylko pewnie kwestia wystartowania jest tutaj kluczowa:)

  5. K.

    Noworoczne postanowienia nigdy nie były moją mocną stroną. Co roku w czasie świąt postanawiałam zaraz po nich stworzyć sobie listę postanowień na nowy rok. Nic z tego nie wychodziło. Za to słomiany zapał to coś o czym wiem barrrrdzo dużo ;)
    Manifest piękny, świadome życie bez względu na to jak się toczy, jest o wiele więcej warte od nieświadomego. Trzeba pytać, trzeba chcieć się uczyć, otwierać się na otoczenie. Trzeba się bać i robić coś mimo to, strach nie może być znakiem stopu ;)
    Ani to łatwe, ani przyjemne czasami, ale warto ;)
    Skracając bardzo Twój manifest stwierdzam: chcę żyć świadomie.
    Szczegółowe postanowienie też będzie, a co ;D Częściej spotykać się z przyjaciółmi. Zdecydowanie zbyt wiele takich spotkań umknęło mi w tym roku ”bo coś”. Koniec z tym.

    • Maria Autor wpisu

      Dobra, to sobie w takim razie to obiecajmy – pamiętać o ludziach, bo to oni są najważniejsi. Będzie naprawdę miło i przyjemnie jak to zrealizujemy.

  6. Biurowa

    Życzę powodzenia!

    Sama nie robię postanowień noworocznych, ale jakiś czas temu postanowiłam powoli i systematycznie porzadkować wszelkie sprawy: wyrzucać niepotrzebne przedmioty, usystematyzowć różne sprawy w postaci spisów i list. Ale nie wyznaczyłam sobie terminu, musi się to samo dziać. Powoli, ale do przodu…
    Najważniejsze postanowienie to zrobić listę 101 rzeczy do zrobienia (ja oraz zmobilizować swoją drugą połówkę) i – gdy mi się nic nie chce – sięgnąć po jedną rzecz z tej listy i ją wykonać. A potem dopisać kolejną ;)
    No i idę na kurs księgowości :)

    • Maria Autor wpisu

      Jak świetnie! To się nazywa plan, i to jaki przyszłościowy… Lepiej jak w swoją wiedzę to już nie można zainwestować. Trzymam kciuki, żeby było przyjemnie robić to, co się postanowiło.

  7. Kama

    Mario, jak zawsze wspaniały post, piękny manifest – trzymam kciuki za powodzenie w dążeniu do tak pięknych celów :) Ja w tym roku pierwszy raz mam ochotę coś podsumować. Bo jestem w dobrym miejscu, w dobrym czasie. Bo wiem, że jeszcze wiele chcę i mogę się nauczyć, zobaczyć. Samej sobie chcę obiecać mniej marudzenia i irytowania się niepotrzebnymi rzeczami (nad czym już pracuję) i niezapominania o piciu wody mineralnej :) Obiecuję sobie, że w dalszym ciągu będę ćwiczyć się w nienarzucaniu sobie zakazów – „nie pojadę na warsztaty nauki filcowania, bo to Toruń” albo „nie zrobię tego, bo przecież nigdy nie robiłam”. Spróbuję nowych rzeczy. Pojadę na kurs do Krakowa. I nauczę się jeździć rowerem, żeby czuć wiatr we włosach i móc wybrać się na rowerową wyprawę na Bornholm :)
    Ściśkam Cię noworocznie :)

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo ambitne i fajne postanowienia. Zdecydowanie nakierowane na rozwój, co jest przepiękne:) Też myślę o Bornholmie, bardzo fajny pomysł. A z tymi zakazami… ja bym poszła w takich sytuacjach bardziej w stronę lenistwa albo strachu, bo też zabraniam sobie w ten sposób pewnych rzeczy. Czy to na pewno są zakazy, one muszą z czegoś wynikać? Czy zakaz nie jest wynikiem czegoś co siedzi głębiej?

      • Kama

        Myślałam o sytuacji, w której możesz zrobić dwie rzeczy i robisz pierwszą (czyli najczęściej brak reakcji), ponieważ druga opcja zakłada zrobienie czegoś zupełnie nowego, a „ty przecież nigdy tego wcześniej nie robiłaś”. Niezależnie od tego, z czego to wynika, fajnie jest zareagować inaczej niż dotychczas. Jest bardziej świeżo :) I dzieje się coś fajnego :)
        A Bornholm to na razie tylko wprawka przed marzeniem, czyli Islandią :)

  8. huskyeyes

    Witaj Mario! Podczytuję Twojego bloga od bardzo dawna, niemal od początku i postanowiłam w końcu coś od siebie na pisać (jest to nawiasem mówiąc jedno z moich „postanowień” – nie być wiecznie czytaczem i obserwatorem, uczestniczyć bardziej, pełniej). Droga Mario! Pod Twoim manifestem mogłabym się podpisać rękami i nogami, bo czuję bardzo podobnie. Nie postanawiam sobie, ale CHCĘ być i żyć „bardziej”, dokonywać świadomych wyborów, realizować swoje pomysły, które są przecież super, tylko brak wytrwałości… Chcę podnieść jakość swojego życia, nie rozpraszać się na miernotę i bylejakość, którą się brzydzę, a w której, tak jak piszesz, NIEŚWIADOMIE uczestniczyłam bardzo często. Dążę do zdrowego minimalizmu w sferze materialnej. I chcę lepiej zarządzać swoim czasem, mam potrzebę planowania i spisywania swoich celów.
    Wraz z końcem roku zamykam pewien etap w moim życiu – rzuciłam koszmarną pracę i zmieniam mieszkanie, także teraz będzie już tylko lepiej :)
    Pozdrawiam Cię Mario serdecznie, uważam że jesteś cudowną i mądrą osobą!

    • Maria Autor wpisu

      Dziękuję, to piękne postanowienia. Trzymam za Ciebie i za siebie kciuki. O to masz za sobą takie kroki, które ja też bym chciała podjąć, serio. A teraz to będzie tylko lepiej. I co najważniejsze i jeszcze rzuciło mi się na myśl, a co jest pewnie oczywiste: być Panią swego losu!

  9. Pani Od Kotów

    Nie uznaję zmiany daty jako znaczącej, umyśliłam sobie, że bez sensu robić rewolucje i postanowienia, skoro ten dzień nie wiąże się ze zmianami pół roku, układu planet, nawet z rokiem liturgicznym czy innym tego typu cyklem. Myślę sobie, że może komuś było zimno, ciemno, nudno i potrzebował pretekstu, żeby się napić, więc wymyślił sylwestrowe zabawy (żal mam do owego wyimaginowanego ktosia z mojej teorii, że nie zrobił tego w cieplejszy czas, gdy się człowiekowi bardziej chce ubierać, czesać, nie zmarznie się w sukience i fajnych butach i organizm nie domaga się snu tak bardzo). Dlatego za odpowiedniejszy czas do postanowień uznałabym urodziny. Ale i tak ich nie spisuję. Robię za to listy zadań na miesiąc (np. naprawić buty, wymienić komputer, sprzątnąć szafę, zamówić materiały do decoupage’u, wyprać zasłony – takie rzeczy, które nie są pilne, więc się je zostawia na później, a potem na ostatnią chwilę jest problem). I mam listę planów-marzeń bez terminu realizacji, wciąż w trakcie tworzenia.
    Ale Twój manifest nie jest wcale jak postanowienia, o których ludzie już w połowie stycznia zapominają. To jest coś uniwersalnego, co można sobie w dowolnym dniu przyswoić i później powtarzać.. Nawet powiesić na lodówce, nad biurkiem albo nad łóżkiem. Jest piękny. I chciałabym, aby wszyscy ludzie (a przynajmniej ci, których na swojej drodze spotykam) według niego postępowali.
    Koniec kalendarzowego roku to dla mnie teraz też trochę frustracja, niedostatek czasu i brak energii do jego organizacji, to jazda na oparach paliwa, marzenia o zmianie i brak kompasu, czy mapy, by w nowym kierunku wyruszyć. Gdybym miał mnie ktoś tu z obietnic i postanowień rozliczyć: Chciałabym być odważna. Chciałabym robić tak, jak mówię, i nie przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu. Chciałabym wierzyć, że zawsze będzie dobrze, nie przejmować się drobiazgami. W kontaktach z ludźmi, przynajmniej tych na gruncie prywatnym, w razie niedopowiedzeń i nieporozumień zawsze zakładać najlepsze. Być wyrozumiałą i cierpliwą, także dla siebie. Cieszyć się robieniem czegoś, co mi wychodzi i nie szukać dodatkowo uznania. Nie oczekiwać niczego w zamian, gdy robię to, co zrobić akurat chcę i potrzebuję. Mówić ludziom miłe rzeczy nie myśląc o tym, jak zareagują. Nadać wreszcie swojemu życiu jakiś określony kierunek, choćbym miała go wybrać losowo. Lepiej kontrolować wydatki. Przez 4 dni w tygodniu jedzenie do pracy robić w domu, zamiast kupować.. Odkładać rzeczy na miejsce. Odważyć się pokazać bloga znajomym „z realu” skoro z myślą o znajomych go założyłam. Przestać bać się zaczynać rzeczy, których mogę nie skończyć, i dzielić się tym, co może nie być dość dobre. Być dobrą dla siebie.
    Strasznie długi mi komentarz wyszedł, ale zawsze byłam „gadułą” w słowie pisanym. Dobrego roku, Mario.

    • Maria Autor wpisu

      Cieszyć się robieniem czegoś, co mi wychodzi i nie szukać dodatkowo uznania – rozwaliło mnie to, moje myśli dokładnie. Szok, bo bardzo ciężko coś takiego napisać. Kurczę, bardzo musisz być przyjemną i troskliwą osóbką, że masz takie postanowienia, które świadczą o Twojej wielkiej wrażliwości. Mam dla Ciebie jeszcze jedno: nie zmieniać się, ale trenować asertywność przynajmniej przez 5 minut każdego dnia :) Znajomi wcześniej czy później się dowiedzą. Ja nikomu nie mówiłam, a nastąpiło to bardzo szybko i to w formie tak kuriozalnych przypadków, że do tej pory nie mogę uwierzyć :)))

      • Pani Od Kotów

        Asertywność w małych porcjach – spróbuję na pewno. Uchroni mnie to przed skrajnościami, kiedy najpierw się staram być fajna, mieć czas, jedzenie na stole i czytać i oglądać, co ludzie polecają, by mieć o czym z nimi rozmawiać, a potem dopada mnie zmęczenia i zaraz foch, żeby pokazać, że to teraz wy się starajcie. A jeśli robię jedzenie i mówię komplementy, to dlatego przecież, że to robić lubię i mnie samej sprawia frajdę, więc nie powinnam później marudzić.

        • Maria Autor wpisu

          Podobnie ja. Czasem sobie tak dużo narzucam przyjemności pozornej, że później już nic z tego nie zostaje. Fochy muszą odejść. U mnie też:)

          • Pani Od Kotów

            Fochy miewam, kiedy jestem zmęczona albo zestresowana czymś, czego się boję. Znajomi wiedzą, że trzeba wtedy dać mi kawy albo wrócić do rozmowy za dwa dni. Takich prawdziwych, na poważnie, nie umiem. Już od czasu nastoletnich kłótni z rodzicielką – miałyśmy się do siebie nie odzywać przez resztę życia, a wytrzymywałyśmy pół dnia i w dodatku wychodziły z tego sytuacje dosyć komiczne. Później oduczyli mnie bliscy znajomi płci przeciwnej – bo jaki jest sens focha, skoro nikt nie zareaguje, bo nie zauważy. Odtąd kiedy mam z kimś jakiś problem, jestem rozczarowana lub czuję się niedoceniona wprost, to mówię, co mi się nie spodobało i dlaczego. Nie zawsze działa przy dalszych znajomych płci pięknej, bo ludzie nie są przyzwyczajeni do takiego postępowania. Ale staram się być konsekwentna, tłumaczyć spokojnie i kończyć z uśmiechem.

  10. Dziadova

    Mam takie zadanie, które pewnie dopiero w tym roku wejdzie mi w krew. Tym razem zabieram się za wnętrze (dawno temu chodziło o powierzchowność).
    Chcę zaakceptować stan faktyczny, poznać i zaakceptować swoje faktyczne siły i słabości. Chcę oczyścić się z naginania się na siłę do cudzego wzorca charakteru, do wzorca osoby, jakim nie jestem i który mnie nie uszczęśliwia, a staje się tylko zajęciem dla rąk i głowy. Chcę się akceptować, jak akceptuje mnie Bóg i kochać siebie tak, jak On mnie kocha.

    • Maria Autor wpisu

      Genialne, ja też, ja też!!! Kurka wodna można w książkę spisać te piękne komentarze. To jest po prostu taka motywacja i miód na serce, że kobiety potrafią być takie wrażliwe…

  11. Ola

    Witaj Mario, fantastyczny jest Twój manifest! Ja też się podpisuję pod nim całym serduchem. Takiego życia „najwyższej jakości”, obecności, świadomości zawsze chciałam, a od kilku lat już bardziej świadomie starałam się dążyć do niego. Niestety raz udawało mi się to mniej a raz bardziej. Dla mnie osobiście jest to proces który cały czas trwa, to przypominanie sobie każdego dnia jak chcemy żyć, kim chcemy być…
    Miniony rok był dla mnie bardzo ciężki pod kilkoma względami, pogubiłam się. Przytłoczyły mnie obowiązki, zmęczenie, codzienność. Wkręciłam się w wir narzekania, negatywnego myślenia. Osiągnęłam kilka dość ważnych dla mnie celów (m. in zmiana pracy na lepszą) ale nie jestem zadowolona z tego jaka byłam, jak przeżyłam ten rok.
    Co do postanowień to mam ich kilka i obmyślam plan jak je spełnić: popracować nad relacjami z ludźmi, nad organizacją czasu i wypełnianiem różnych zobowiązań, zadbać o swoje zdrowie i kondycję i spełnić dwa swoje marzenia (już wiem jakie, kiedy i z kim ;-))
    Gorąco Cię pozdrawiam i juz sie cieszę, że bedziesz z nami kolejny rok :-)

    • Maria Autor wpisu

      Ale fajnie. Pamiętaj proszę Cię, żeby sobie myśleć o tym wszystkim nie naraz tylko tak fragmentarycznie i spokojnie. Żeby za bardzo się nie obciążać i nie chcieć wszystkiego naraz od siebie. Tak mi się wydaje, że trzeba brać po jednym z tych celów na tapetę i trochę z nim w głowie pochodzić, a może porozmawiać z kimś o nim, spisać sobie jakieś postanowienia z nim związane?? I nie oglądaj się za siebie, nie rozpamiętuj jak było źle, tylko idź do przodu. Sorry, że się tak wymądrzam, ale małymi krokami to się dojdzie do każdego celu, nie mówiłabym tego, gdybym nie była pewna.

  12. makate

    Piękne są Twoje słowa. I z samych tych słów czuję płynącą moc, jakbyś już zaczęła je realizować. Właściwie mogłabym się pod Twoim manifestem podpisać :)
    Dodałabym jeszcze jedno, najtrudniejsze dla mnie postanowienie: szukać tego, czego pragnę, z całych sił, nie poprzestając na tym co daje szczęście innym i co inni chcą mi wcisnąć – szukać swojego miejsca i swoich marzeń.
    Oby się nam udało!

    • Maria Autor wpisu

      Jezu, znowu coś co muszę sobie dopisać w myślach. Niby takie oczywiste, ale takie odkrywcze, że aż mnie ściska w dołku. Piękne.

  13. kwiaciarka

    Mario,
    dobry moment, aby podziękować za tego pozytywnego, konstruktywnego i ciekawego bloga.
    Czuję się lepiej nastawiona do samej siebie, gdy czytam „ubieraj się…” a zatem działasz terapeutycznie :)))
    Mistrzostwem świata jest dla mnie post o dyskomforcie jako przyjacielu… czyli o 3/4 mojego życia ;)
    pozdrawiam i życzę spełnienia, pasji i radości w 2014 Autorce i wszystkim czytelniczkom

    Kwiaciarka

    • Maria Autor wpisu

      Kwiaciarko, nie myślisz chyba że mi się tu wywiniesz:) Dawaj, ale to natychmiast postanowienie noworoczne. Co masz zamiar dla siebie zrobić w 2014?

      • kwiaciarka

        Moje zamierzenia na Nowy Rok (lubię robić takie postanowienia, bo trochę moblizują a życie i tak przyniesie dodatkowe wyzwania)
        -pojechać do Rzymu i zrobić duże zmiany w ogródku przydomowym
        -no i cieszyć się każdym dniem mimo, że bywa dyskomfortowo

        -modowo: ubierać się w rzeczy, w których czuję się jakbym w nich się urodziła
        -wyhodować jeszcze parę centymetrów włosów a następnie oddać je w ramach akcji” daj włos” na peruki dla dziewczyn chorych na raka
        no i przy okazji mieć świetną, krótką fryzurę

        kwiarciarka

        • Maria Autor wpisu

          Bardzo fajne postanowienia – konkretne, łatwo będzie się z nich przed sobą rozliczyć:) No i szlachetne oczywiście.

  14. m.

    Mario, ulubiona blogerko:)
    sądzę, że miejsce na komentarze pod Twoim manifestem jest odpowiednie, aby tu powtórzyć podziękowanie, które napisałam Ci w mailu:
    za skromność i KLASĘ,
    kreatywność, odkrywczość i profesjonalizm,
    prostotę i klarowność przekazu,
    za ciągłe powtarzanie pytania: A Wy, jak myślicie?
    – za to, że mam możliwość kontaktu z taką fajną, ciepłą, sensowną osobą, jak MariaUbierajSięKlasycznie.
    A teraz Twoje pytanie (jak zwykle:)) z posta…
    Ostatnio okoliczności życiowe spowodowały, że bardzo mocno zastanawiałam się: jak będę żyła? Nie jestem gotowa, aby to deklarować publicznie w konkretach, ale chcę napisać, że – podobnie jak Ty – skupiłam się na rozwoju duchowym: doskonaleniu siebie – swojej postawy i charakteru, tworzeniu dobrych relacji, docenianiu życia i płynącej z niego radości. Będę się o to starała ze wszystkich sił. Dla mnie w tym jest cały sens.
    Serdeczności i – powodzenia w spełnianiu marzeń z Twojej listy – m.

    • Maria Autor wpisu

      Teraz chodzę dumna jak paw, bo powiedziałaś, że mam klasę. Jakoś mnie to naprawdę cholernie ucieszyło. Człowiek to jednak jest próżny, hihi. Dziękuję, będę się bardzo starać przy pisaniu bloga. Rozwój duchowy to podstawa, reszta sama już przyjdzie, cokolwiek tam sobie wymyślimy :))) Być samą dla siebie supermanką !!!

  15. myslownicelife.blogspot.com

    Chwalebne, zaprawdę. Powodzenia. Ja swoje postanowienia zrobiłam, gdy zaczynałam pisać swój blog – na początku lipca. W miarę, w miarę udaje mi się w nich trwać, gdyż od początku przyjęłam założenie – Slow Life to stan umysłu. Nie jest ono oryginalne, wyartykułował je twórca ruchu. Nie znaczy to, że się lenię, że olewam. Raczej, że staram się zachować względny luz wobec tego, co mnie chcianego i niechcianego spotyka. Co do Twoich, Mario, bardzo idealnych, jak dla mnie, postanowień, życzę naprawdę, aby Ci się udało. Ja bym nie dała rady im sprostać, tak bardzo w nich wszystko jest „naj”, zwłaszcza wymiękłabym przy pogodzeniu „będę zawsze otwarta” z „będę szanować swój czas” i z całą resztą, która też „zawsze”, „najwyższej” itp. Próbowałaś tak kiedyś? Ale naprawdę jestem z Tobą!

    • Maria Autor wpisu

      Jak już sobie człowiek zda sprawę, że czegoś nie robi albo robi to niewystarczająco dobrze to jest w stanie korygować – tak to widzę. Jeżeli przyjmę sobie od razu jak najambitniejsze i najwyższe cele to będę aspirować do najlepszych jak dla mnie wyników i chyba się dzięki temu będę bardziej nakręcać. Mam nadzieję, że ta taktyka będzie sukcesem. Daję sobie rok na sprawdzenie tego.

  16. myslownicelife.blogspot.com

    Aha, żeby nie było, że się czepiam, naprawdę myślę, że uświadomienie sobie tego, w jakim kierunku chce się podążać, jest bardzo cenne, a Ty chyba to właśnie zrobiłaś w swoich postanowieniach.

  17. emm

    Powodzenia! :)

    • Maria Autor wpisu

      Dziękuję, ale nie trzymaj w niepewności i zdradź jakieś swoje postanowienie :)

      • emm

        Hehheh, moje postanowienia to marzyć i spełniać marzenia. I być szczęśliwą. (Ale to brzmi.:D)

        • Maria Autor wpisu

          A spróbuj tylko nie być szczęśliwą. A mam lepsze for you: stawiać sobie cele i realizować cele:)

  18. Cicha Woda

    Postanowienie: Być Kobietą ( w każdym calu ).

    • Maria Autor wpisu

      Ale wiesz, to siedzi w głowie. Ty już jesteś, no proszę Cię, jak to można rozumieć? Chodzi o dbałość o siebie i podkreślanie kobiecości?

      • Cicha Woda

        No właśnie, w głowie. Nie chodzi mi o fizyczny aspekt kobiecości. W dzisiejszych czasach pomieszania z poplątaniem nietrudno zatracić własną tożsamość. Trzeba ciągle się pilnować i nie dać zwariować przez otoczenie. Wiesz, chodzi mi o dokonywanie wewnętrznych wyborów z pożytkiem dla zdrowia ( zwłaszcza psychicznego), nie zapominając przy tym o własnej płci. Tak żeby nie udawać młodszej niż się jest przy nastolatkach;), silniejszej niż się jest spotykając jakiś rozmemłanych facetów oraz bogatszej niż się jest idąc na zakupy:)

        • makate

          ale świetnie to napisałaś :)

  19. Es

    Piękny, przemyślany i dobrze napisany manifest. Spokojnie mogłabym pod nim złożyć swój podpis :)

    • Maria Autor wpisu

      Właśnie się publicznie zobowiązałaś do jego realizacji… :)

  20. Marta

    Świetny manifest. Trafiony w punkt.
    Tak jak nie stać mnie na kupowanie rzeczy tanich, tak nie mam czasu na tandetę.
    Dla mnie Sylwester to świetny czas na podsumowania i na stawianie nowych wyszwań – w końcu to moje urodziny :) .
    Do tego dopadła mnie trzydziestka (w zeszłym roku) i czuję się z nią świetnie. W końcu wiem co i jak, wszystko zaczyna się we mnie układać. Czuję się ze sobą dobrze i chcę, żeby to było widać. W końcu jestem na to gotowa. Nie ma co się oszukiwać – od zimy będzie wiało chłodem, czy się to komuś podoba czy nie (najczęściej właśnie nie i tu był problem). Twój blog pomaga mi uporządkować i usystematyzować to, co do tej pory było instynktowne. Swoją drogą okazało się, że całkiem niezły mam instynkt ;)
    Tak więc wytrwałości Tobie, sobie i Wszystkim w Nowym Roku życzę :D

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo dziękuję w imieniu Wszystkich, jesteś pierwszą osobą mi znaną, która świętuje urodziny w tak oryginalny dzień:) Trzydziecha dobrze Ci więc zrobiła, wierzę, że z każdym rokiem będziesz coraz pewniejsza siebie i absolutnie gotowa na prezentację swojej osoby całemu światu!

  21. Daneczka

    Droga Mario,
    Twój blog jest fantastyczny! Dziękuję bardzo za wszystkie „natchnienia”, za to zmuszanie mnie ;) do pozbywania się ciuchów, które nie są „moje”, ale jeszcze dobre i jeszcze mogą się przydać. Sprzątam, wyrzucam, czytam od nowa, pytam koleżanki czy na pewno jestem „intensywną jesienią”, a może jednak nie… Chylę czoła przed Twoją tutaj wykonaną świetną pracą dla dobra ludzkości, a może lepiej piękna ludzkości.
    Twój manifest jest idealny. Może tylko zmieniłabym wszystkie będę na JESTEM, podświadomość to lepiej chwyci.
    A moje postanowienia: wprowadzać w życie to, co już wiem, a jednak tego nie czynię. Teorię mam w jednym paluszku, a realizacja kuleje.
    Tobie Mario oraz Wszystkim tutaj życzę realizacji planów i marzeń . Pozdrawiam.

    • Maria Autor wpisu

      Daneczko, wszystkiego co najlepsze. Dobre, z tym jestem zamiast będę:) Taka afirmacja… Oj żebyś wiedziała jakim ja jestem teoretykiem – celującym, natomiast praktyk ze mnie ledwie dostateczny :(

  22. Kasia

    Takie jest moje życie, jak napisałaś w manifeście. Nie zgadzam się tylko z ostatnim zdaniem dotyczącym strachu ;) Na mnie działa destrukcyjnie i mam osobiste różne doświadczenia z nim niefajne, które wolałabym zachować dla siebie i najbliższych.
    Takie życie się opłaca – skutki rozciągają się na całą płaszczyznę, a raczej przestrzeń życiową.
    Ja nie robię postanowień noworocznych, bo każda data jest dla mnie dobra, by zacząć coś zmieniać.. Życzę Ci, by Tobie udało się manifestować to, co zamanifestowałaś na początku tego roku :)

    • Maria Autor wpisu

      Musi się udać i będę pierwszą osobą, która będzie sobie kiwać palcem przy byle jakości:) Będzie super, a najlepiej właśnie z racji strachu, któremu wyjdę naprzeciw. Już niczego obiecałam sobie nie unikać. Walimy śmiało do przodu:)

  23. Gosia

    Mogę się podpisać pod każdym Twoim słowem :) Zbyt dużo czasu mi ucieka, choć czasem taki stan jest potrzebny.

    • Maria Autor wpisu

      Ale trzeba tak marnować czas, żeby go właśnie nie marnować. Być świadomym i szczęśliwym w tym marnowaniu.

  24. k

    Ale piękny manifest… sama nic sobie nie postanowiłam, ale po jego przeczytaniu poczułam, że chyba jednak warto zapisać sobie parę słów na nowy rok. :)

  25. Miła

    Aż się chce dołączyć do grona manifestujących:)) Podpisałabym się zarówno pod Twoim manifestem , jak i pod większością komentarzy. Pod tymi z pochwałami dla Ciebie również – ja trafiłam tu dzięki Twojemu przepisowi na piękno (http://www.krufkowa.pl/2013/11/moj-przepis-na-piekno-maria-ubieraj-sie.html), który jest po prostu mistrzowski. Jak mówić sobie „jestem piękna” i wierzyć w to, kiedy ustalamy sobie jakieś konkretne atrybuty pięknej kobiety, a dziwny pech sprawia,że takich właśnie nie posiadamy? Ty dałaś na to odpowiedź – mam niebieskie oczy, od dziś uważam, że właśnie niebieskie są najpiękniejsze. Proste, skuteczne:) Dzięki, przypomniałam sobie, że tak myślałam w dzieciństwie, i to było zdrowe i naturalne:) To był Twój wkład w moją pracę nad sobą z roku 2013 – a miałam do rozwalenia górę niepewności, trochę strachu i innych takich…W tym roku – cóż, jak wyżej :) – planuję zwalczyć marnowanie czasu na : martwienie się (tym że marnuję czas albo przyszłością),zastanawianie się w co lepiej zainwestować swoje siły (co się zwykle kończy siedzeniem na tyłku,nie robieniem niczego i frustracją w następstwie) , zastanawianie się co sobie pomyślą inni. To ostatnie przybiera(ło mam nadzieję) u mnie czasem rozmiary totalnie absurdaalne. Zdanie z komentarza Pani Od Kotów o cieszeniu się tym, co dobrze wychodzi i nieszukaniu uznania – celne, opisuje właśnie mój obecny „problem na tapecie”
    No i przede wszystkim – w tym roku chciałabym stać się całkowicie samodzielną osobą (zarówno mentalnie, jak i fizycznie/finansowo po prostu:)) Zmiany w toku, krok po kroku:) Życzę wszystkim powodzenia!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x