Opinia

Kto się wstydzi swojego hobby

Przygotowując się do wpisu o stylu Sofii Coppoli znalazłam taki cytat: You’re considered superficial and silly if you are interested in fashion… but I think you can be substantial and still be interested in frivolity. Najbliższe sensowne tłumaczenie jakie przychodzi mi do głowy brzmi mniej więcej tak:

Jesteś postrzegany jako powierzchowna i głupia osoba, jeżeli interesujesz się modą… Ale ja myślę, że można cały czas być rzeczowym i interesować się tym, co mało praktyczne.

Trochę czasu już upłynęło od tamtego posta, a mnie ten cytat cały czas chodzi po głowie. To jest przecież tak oczywiste, ale z drugiej strony odkrywcze.

Lubię różne rzeczy, lubię w różny sposób spędzać czas: lubię oglądać filmy, zwłaszcza te o podróżach w czasie, lubię chodzić na basen, lubię sobie od czasu do czasu coś przetłumaczyć, lubię przeglądać wnętrzarskie magazyny, lubię rozwiązywać zagadki, lubię sobie posłuchać muzyki klasycznej na całą parę. Wszystko to lubię, bardzo się odprężam przy tych wszystkich rzeczach. Ale modę, gadanie o modzie, pisanie o modzie, myślenie o modzie… kocham.

Uff, powiem Wam, że poczułam się tak, jakbym zrzuciła z siebie ogromny ciężar. Bo ja sama, mimo tego, że myślę o sobie, że jestem otwarta, refleksyjna i tolerancyjna, miałam gdzieś z tyłu głowy przeświadczenie, że jeżeli interesujesz się tym, co leży tylko w warstwie wizualnej (a dobrze wiesz, że książki nie ocenia się po okładce) to może jest z tobą coś nie tak, to może jesteś pusta. Naprawdę przechodziły mi takie myśli przez głowę. Że moda to pierdoły, że lepiej zajmować się czymś, co wydaje się ważniejsze, że szacunku wśród ludzi nie zdobędziesz odpowiadając na pytanie o pasję: moda.

I to się absolutnie nie tyczy tylko mody. Jest wiele profesji i pasji, które nie budzą z różnych przyczyn sympatii albo nie traktuje się ich poważnie. Ale czy ze względu na jakieś utarte przekonania trzeba się wstydzić tego, co się naprawdę lubi? Powiedzcie mi: od kogo i czego to lekceważące podejście zależy? Moim zdaniem tylko od nas samych. Jeżeli jesteś do czegoś przekonany to broń tego z całych sił i udowadniaj światu, że się myli.nigdy nie żałuj

Coś oczywiście sprawiło, że jest taki stereotyp: ona interesuje się modą to znaczy ona jest płytka. Coś, albo raczej ktoś. Całe tabuny pannic i chłoptasiów nie potrafiących sklecić poprawnie zdania, skupiających się tylko na bywaniu i podpisywaniu swoich zdjęć wyświechtanymi frazesami typu: bawię się modą, bardzo umocniły ten krzywdzący stereotyp i zrobiły to na tyle skutecznie, że przeciętny człowiek lubiący modę (mam siebie na myśli) nie jest pewny czy nie zgłupiał. Czy nie wszedł w coś, co z zasady jest samoponiewieraniem swojej inteligencji.

A przecież w każdej profesji, w każdej dziedzinie życia są ludzie, którzy są próżni, powierzchowni i bez polotu podchodzą do zagadnień, którymi się zajmują, zależy im tylko na lansie albo obierają najłatwiejsze ścieżki i liżą powierzchnię wody zamiast się w tej wodzie zanurzyć.

Ten post powinien być zatytułowany: Odwagi 2. Czymkolwiek się bowiem zajmujesz, cokolwiek sprawia Ci przyjemność, rób to całym sobą, włóż w to serce i nie daj sobie wmówić, że to jest płytkie, nic nieznaczące, bez sensu. Nie oglądaj się na innych. Jeżeli ktoś zajmuje się tym samym i robi to źle, nie obniżaj swoich standardów. Mierz wysoko, chodź z podniesioną głową.

Musiałam to napisać. Od tej pory z dumą będę mówić: Mam na imię Maria, interesuję się modą. I się tego nie wstydzę.

Jeżeli macie coś „wstydliwego” do powiedzenia to śmiało :)

KOMENTARZE

  1. Pola

    Lubię: kynologię jako naukę, stare kino polskie i amerykańskie – lata 40-ste, tłumaczyć, piękne wnętrza. Pasjonuję się nowoczesną edukacją i rozwojem osobistym. Uwielbiam pisać. Z wyżej wymienionych chyba najbardziej wstydliwa jest kynologia :))))

  2. Kasia

    Najczęściej jest tak, że ci którzy sami nie mają zainteresowań – wyśmiewają zainteresowania innych. Każdy ma swoje, póki jesteśmy zadowoleni, to trzymajmy się tego. Najciekawsze jest to, że sporo ludzi śmieje się z mody jako hobby, jednak ci sami ludzie chcą dobrze wyglądać, gonią za trendami i co sezon wymieniają całą szafę, bo trzeba być trendy. Zjadą wzrokiem za niemodne, acz wygodne (oraz schludne) buty, a sami biegają w ubłoconych botkach za 500 zł, bo to przecież taaakie modne. :D
    Fajny blog, czytam regularnie, super wpisy, widać, że się do tego bardzo przykładasz.
    Bardzo bym chciała poczytać co nieco o dżinsie. Jestem w trakcie poszukiwania idealnych dla mnie spodni z wysokim stanem i mam mały problem. Praktycznie wszystkie są mi za ciasne w pupie. Szczerze mówiąc to nie wiem jak powinny leżeć w tym miejscu. Panie ekspedientki mówią, że wszystko wygląda ok, jednak ja nie jestem przekonana. Bardzo odznacza mi się linia pod pośladkami i nie ważne, czy mierzę sztywny dżins, czy taki rozciągliwy. Pomożesz? :)
    Pozdrawiam,
    Kasia

  3. K.

    Przez lata szalałam za Kelly Family, już wtedy (17 lat temu!?!) wszyscy uznawali to za obciach, a teraz to szkoda gadać. Z nimi jest trochę jak z disco polo, nikt nie słucha, a każdy zna. A ja znam każdą piosenkę i każdą pamiętam do dzisiaj. I słucham do dzisiaj. A co ;)
    Jeśli coś wywołuje w nas poczucie wstydu to nie z nami jest coś nie tak, tylko z otoczeniem.
    Ty kochasz modę, kto inny pasjami ogląda ”Dlaczego ja?”, a ktoś jeszcze inny nie wychodzi z domu bez Dostojewskiego pod pachą. To nie ma znaczenia. Grunt, że ma się jakąś pasję. Ludzie bez hobby są tacy nudni…

    • Marta

      Ja 17 lat temu byłam małą dziewczynką i nie szalałam za Kelly Family tak, jak mają to w zwyczaju nastolatki, ale bardzo lubię „I can’t helpmyself”, a „life without you is hazy” uważam za jedno z najpiękniejszych zdań o miłości :D

    • Cattii

      Wszystko zaakceptuje, ale „Dlaczego ja”? To nie moze zainteresować na dłużej:)

    • Fanka KF

      Polecam bieżące płyty Paddiego ;)

  4. khaipiroska

    moje hobby… to wszystko. Robiłam w życiu wiele rzeczy a wiem jak wiele jeszcze nie robiłam – i to mnie pasjonuje. Co chwila coś innego, coś nowego. Mam poczucie, że tak naprawdę mogę wszystko jeśli odpowiednio się do tego przyłożę i będę cierpliwa. I jeśli dam się przez to pochłonąć. A zajęciem, które mnie od kilku lat pasjonuje nieustannie są dzieci i ich rozwój, jestem nauczycielem:-) i kocham to co robię.

  5. ika

    Ja też dość długo kryłam się ze swoją pasją, bo kto to widział, żeby „nowoczesna” dwudziestoparolatka zajmowała się rękodziełem. Swoją biżuterię robiłam do szuflady, do momentu, kiedy mama nie pochwaliła się nią w pracy – w tym samym roku 2 znajome panny młode szły do ołtarza w mojej sutaszowej biżuterii. Duma i spełnienie marzeń :-D Poza tym mnie to dłubanie w sznurkach i koralikach niesamowicie odpręża, jeśli tylko mam trochę czasu i weny, to mogę przesiedzieć całą noc ;-)

  6. Daisy K

    I słusznie, ze się tego nie wstydzisz. Ja tez się interesuje i moda i kosmetykami i mam gdzieś, co ktoś o nie mysli :)

  7. Thoughts Blender

    Bardzo Ci dziękuje za ten wpis. Niby to wszystko wiedziałam, ale usłyszeć to z ust kogoś innego podziałało otrzeźwiająco. Ostatnio miałam problem z weną. Tak naprawdę wynikało to z braku wiary, ze prowadzenie bloga ma sens. A ten brak wiary był skutkiem mojego, wstydu, ze zajmuje sie taką błahostką jak blog, ze mówienie o nim jako swojej pasji stawia mnie na równi z bezmózgimi dziewczątkami z fiu bździu w głowie. No wiec pora chyba zacząć pracować nad zmiana tego myślenia :)

  8. Avarati

    Mario, dziękuję za ten wpis!
    Jak zawsze trafiasz w samą dziesiątkę. Niestety, ludzi, którzy interesują się modą, dbają o swój wizerunek i są wzrokowcami, ocenia się powierzchownie jako płytkich i nieinteligentnych. Sama oberwałam za taki sposób myślenia już wiele razy, ale jakoś mnie to nie razi. Pamiętam na Światowych Dniach Młodzieży, gdzie wiele osób było typowymi oazowiczami, jak parę osób uznało mnie za niereligijną osobę, bo… przeglądałam sobie kolekcję Diora lub innego wielkiego projektanta na style.com i miałam na tapecie na komórce przystojnego aktora! Śmiechu warte :D
    Jestem wzrokowcem i zwracam dużą uwagę na estetykę. Uważam wręcz, że wygląd mówi wiele o ludziach, o tym, jak myślą, jaki mają stosunek do własnego ciała, jaki tryb życia prowadzą, a nawet jakie poglądy mają.

    Zaś jeśli chodzi o to, czy się wstydzę własnego hobby, to kiedyś tak miałam. Chodzi konkretnie o pisanie, czy do szuflady, czy coś publikuję, ale także o zainteresowania typowo humanistyczne (historia, sztuka, psychologia) i właśnie moda. Zraziłam się do chwalenia moimi zainteresowaniami w gimnazjum, po tym, jak znajomi, w tym nawet nauczyciele śmiali się z mojego „hobby”. Bo tak nie stanę się Stephenem Kingiem czy innym poczytnym autorem, więc po co wyrywam sobie włosy nad każdym zdaniem? Teraz już wiem, że tamten okres był stracony właśnie przez taką zaściankową mentalność, która atakowała mnie na każdym kroku.
    Na szczęście wyrosłam ze strachu i jak się mnie ktoś pyta o hobby, to wymieniam modę jako jedno z zainteresowań! ;)

  9. Pingback: Coś wstydliwego. | INTROVERSJA

  10. mt

    Lubię uczyć w szkole.
    Lubie popisać bloga.
    Chciałabym więcej śpiewać.
    Ciężko by mi było utrzymać się z tych dwóch ostatnich.
    Najważniejsze jest to, że nie zrezygnowałam z niczego ;)
    Marzenie na przyszłość – autorska kawiarnia, marzenie…

  11. Ewa

    Właściwie mogłabym tu przekopiować mój komentarz spod wpisu „Odwagi!”, bo napisałaś tu dokładnie to, o czym ja myślałam pisząc tamten komentarz.
    Ale zamiast tego może wyznam, że mam na imię Ewa i nie dość, ze bawi mnie cała masa rzeczy niepoważnych to jeszcze zajmuję się bardzo niepoważną, bo humanistyczną, dziedziną nauki. A do tego lubię buty. I mam niepopularne przekonania. A być atrakcyjną feministką to niemalże grzech, dobrze ubraną nawet nie mówiąc. Poważnie, o co tu chodzi?
    Właściwie mam ochotę zapytać „o co tu chodzi?” czytając większość powyższych komentarzy. Inni ludzie dają nam tak niedorzeczne powody do wstydu, że można podejrzewać, że spora część społeczeństwa nie robi nic poza zawstydzaniem innych, mających jakiekolwiek zainteresowania, czy to zbyt poważne czy to zbyt niepoważne, zbyt męskie, zbyt babskie, zbyt dziecinne czy zbyt ponure. Nigdy im nie dogodzimy, więc chyba nie ma się co tym przejmować, czyż nie?

  12. Ewa Wiktoria

    Myślę,że w krytyce „wstydliwych” hobby działa taka sama zasada,co w krytyce ludzi w ogóle. Krytykują ludzie zawistni. Z powodu własnych kompleksów czują się gorsi od innych ,których uznają za lepszych i aby poczuć się lepiej chcą wartość tych innych pomniejszyć. Dotyczy to zwłaszcza ludzi,którzy się czymś wyróżniają: mają swoje niezależne poglądy,inaczej się odżywiają,słuchają innej muzyki czy ubierają się oryginalnie. Sama doświadczyłam tego i w pracy i po sąsiedzku (mieszkam na wsi). Do tego,żeby nie wstydzić się swoich hobby trzeba mieć poczucie własnej wartości bo jeśli sami w skrytości ducha uznamy je za mało ważne,to wtedy właśnie będziemy się ich wstydzić. Uwielbiam wszystko co piękne: nawet widelec musi być ładny,czego nie mogą zrozumieć moje niektóre koleżanki z pracy. I nie wstydzę się tego,chociaż niektórzy uważają to za płytkie. Jeśli ktoś mnie naprawdę zna,to wie jaka jestem a jeśli komuś nie pasuję to jego problem. Pozdrawiam

    • ika

      Oprawię to sobie w ramkę. Nic dodać, nic ująć.

      • Ewa Wiktoria

        Czy to komentarz do moich słów? Jeśli tak to cieszę się,że są osoby,które podobnie czują i myślą. Pozdrawiam

  13. kieda bieda

    Mario i Uczestniczki, ten wpis i komentarze zrodziły mi kilka takich luźnych pytań, może do mojej własnej refleksji.
    A co jeśli nasze spędzanie czasu wolnego, rozrywka jest naprawdę na niskim poziomie i nie buduje nas, nie daje relaksu, ale jest ucieczką przed sobą, swoimi emocjami, problemami? Czy zapychanie swojego umysły śmieciami to dobry pomysł? Czy każde zainteresowanie jest godne pochwały? Czy żadne nie jest wstydliwe? Czy generalnie wstyd to coś, czego nie wypada już odczuwać w dobie skrajnego indywidualizmu (sam sobie sterem, żeglarzem…)?

    • Anka

      Poruszyłaś bardzo ważny temat. Też mam takie przemyślenia. Zauważyłam u siebie, że kiedy jestem zestresowana to potrzebuję wysiłku fizycznego i to jest dobre. Ale jak się bardziej zastanowiłam, to nie zawsze. Czasem wysiłkiem fizycznym zabijam jakiś ból z którym nie chcę się skonfrontować, którego się boję. A to nie rozwiązuje problemu, bo problem zepchnięty i nieujawniony narasta. Wiem że w chwili wielkiej frustracji czasem lepiej spokojnie usiąść w ciszy i dopuścić ją do siebie, pytać dlaczego się frustruję o co mi chodzi.

    • Ewa

      To jest chyba kwestia, której nie można rozpatrzyć ogólnie, a jedynie pochylając się nad jednostkowymi przypadkami.
      Ostatecznie każdy ma swój rozum i każdy podejmuje własne wybory, czasem wybierając coś co innym wydaje się na niskim poziomie. Co to jest właściwie niski poziom? Jeśli kogoś relaksuje rzucanie w ścianę kulkami z papieru to nikomu nic do tego.
      Jestem daleka od idealizmu i przekonana, że nie uwolnimy naszego umysłu od śmieci całkowicie. Że nasze wybory nigdy nie będą idealne, że nie zawsze będziemy robić, co dla nas dobre. Bo mamy swoje wady, swoje słabostki i dopóki nie zdominują one naszego życia, nie będą w przewadze nad tym co dobre i wartościowe. Jasne, wyrzucajmy śmieci z głowy, żeby było ich coraz mniej, ale nie nastawiajmy się na całkowitą sterylność, bo ona też jest stanem skrajnym – jak wszystkie skrajności niepokojącym.
      A co do ucieczki, to myślę, że tak, ona też jest od czasu do czasu potrzebna. Od czasu do czasu. Znam ludzi, którzy pochylają się nad każdym najmniejszym problemem, myślą o tym obsesyjnie, zamiast czasami odwrócić czymś i widzę, że to też nie jest zdrowe. Że odwrócenie uwagi, wyładowanie się jest CZASAMI potrzebne, bo pomaga nabrać perspektywy. A perspektywa jest w przypadku problemów kluczowa.
      Jasne, może się zdarzyć, że pozornie hobbystyczne działania są realnie toksyczne, ponieważ prowadzą do robienia krzywdy sobie lub innym. To jest złe, ale też nie sądzę, by trzeba się w tej sytuacji wstydzić. Trzeba to zmienić. Ciężką pracą zapewne, ale takie jest życie.
      A wstyd? Wstyd jest chyba jednym z najbardziej, bezużytecznych, toksycznych, paraliżujących uczuć, jakich doświadczamy. Dlatego patrząc na to w szerszej perspektywie – lepiej go z siebie wypełniać. Jasne, że będziemy się wstydzić i tak, w końcu jak napisałam powyżej, nie będziemy ideałami. Ale chyba warto o tym pomyśleć.

      • iwona

        hmmm, nie wiem czy wstyd jest taki, jak piszesz. Są przecież sytuacje, w których świadomie bądź nie zachowaliśmy się nie tak, jak trzeba. Wstyd jest wtedy naturalnym uczuciem, i gdybyśmy go w takich sytuacjach nie odczuwali, mielibyśmy otwartą drogę do totalnej samowolki.

        • Ewa

          Chodzi o to, że ja nie utożsamiam wstydu ze świadomością niewłaściwego działania. Świadomość jest raczej nadrzędna i jeśli wiemy, że coś zrobiliśmy źle w moralnym odruchu możemy się tego wstydzić lub/i coś z tym zrobić. Naprawić błąd lub być bardziej uważnym w przyszłości by go nie powtarzać. Chodzi o to, by rozliczyć się ze sobą i nie pozwolić by ten wstyd złapał nad w pułapkę. Przynajmniej jak tak to widzę, oczywiście nie chcę się nikomu z tym narzucać, a jedynie podzielić się pewnymi przemyśleniami. W końcu cała ta dyskusja wyszła od myśli, że narzucanie jest niewłaściwie. ; ]

      • Anka

        Tylko jednostkowo i tylko w odniesieniu do konkretnej sytuacji. Przecież czasem ćwiczę nie dla zabicia problemu, tylko żeby poprawić przemianę materii. Chodziło mi o to, że motywacje naszych nawet bardzo szczytnych zajęć mogą być bardzo różne.

      • kieda bieda

        Akurat rzucania kulkami papieru w ścianę nie uznałabym za błąd (chyba że codziennie pół dnia; człowiek jest istotą, która rozkwita w twórczości).
        Dystans do problemów tak, bardzo potrzebny. Ćwiczenia potrafią rozładować napięcie w ciele wywołane stresem.
        To co napisałam, jest też pociągnięciem myśli z pewnej książki, która traktuje o uproszczeniu życia. Autor pisze, że bywa u ludzi wycieńczonych, że uciekają w tandetne filmy czy wielogodzinne przeglądanie stron internetowych – a to nie jest rozwiązanie.
        Zapomniałam o – moim zdaniem – chyba największej ucieczce: od obowiązków.
        Co do wstydu, to niedawno się nawet zawodu wstydziłam, a co dopiero hobby, którego nie napisałabym w CV (no chyba że starałabym się o pracę z tym hobby związaną). Ale to akurat nie jest uzasadniony wstyd.

        • iwona

          pamiętam jak na studiach po każdej wyczerpującej sesji, by dać odpocząć mózgowi przez dwa tygodnie czytałam harlekiny.

          • Dorota

            Ha, ha, też tak kiedyś miałam! Teraz rolę odgromnika pełnią pudelki, plotki inne takie. Zawsze serdecznie współczuję bohaterom ich „sensacji” :)

  14. kobieta lemur

    Chyba do wszystkiego można się przyczepić.

    Ja interesuję się szaradziarstwem, tzn. układaniem i rozwiązywaniem krzyżówek, szarad, zadań logicznych. Usłyszałam kiedyś, że to emeryckie hobby.
    Ponadto lubię filmy, w których Bogusław Linda klnie i strzela z broni palnej, a także horrory tak złe, że aż śmieszne.
    Na dyplomie mam napisane, że ukończyłam kulturoznawstwo, co nie jest do końca zgodne z prawdą, ale taki w momencie podjęcia przeze mnie studiów był „podział administracyjny” uczelni. Następne roczniki kończyły już lingwistykę, choć kierunek ten sam. Z tego powodu część społeczeństwa twierdzi, że nigdy nie znajdę „normalnej pracy” i skazana jestem na wegetację. Otóż guzik prawda. Jedyne, czego ewentualnie mogę się wstydzić, to to, że w porównaniu z prawdziwymi kulturoznawcami mam dość powierzchowną wiedzę z tej dziedziny.

    I wiecie co? Mam to głęboko w nosie. Jakiś czas temu przestało mnie interesować, co kto o tym pomyśli. Nie mam wpływu na widzimisię społeczeństwa, w związku z czym nie zamierzam zawracać sobie nim głowy.

    • iwona

      wydaje mi się, że w społeczeństwie są trzy grupy hobby, jeśli chodzi o tzw. akceptację:
      1. poważne np. zawody typu lekarz, prawnik
      2. dziwne, ale wymagające mózgu, typu fizyka, biologia (sama studiowałam, widziałam w oczach ludzi mieszankę podziwu, niezrozumienia i politowania wynikającego z niezrozumienia)
      3. niepoważne, np. harlekiny i inne tego typu.

      • aga

        Jak to hobby moze byc niepowazne? Kazdy ma inne pasje w zyciu i inne umijetnosci, czy ogladanie sportu jest powazne? czy ogladanie czegokolwiek w telewizji jest powazne? czy bieganie jest powazne? czy zakladanie rodziny jest powazne dla osob ktore nie sa czescia tej rodziny? To ze ktos nie jest tolerancyjny wobec innych ludzi nie znaczy ze druga osoba ma czuc wstyd dlatego ze jego hobby nie jest powazne lub przydatne dla innyh. Kazdy jest inny i kazdy ma prawo wybrac co lubi i na co chce spedzac czas.

  15. Magda

    Chodzę na strzelnicę, raz do roku skoczę ze spadochronem (na więcej mnie nie stać :D), mam fioła na punkcie terenowej jazdy rowerem i ogólnie wojskowości jako takiej. Z drugiej strony uwielbiam operę i balet, pielęgnację włosów i naturalne kosmetyki, a kupując ubrania ograniczam się do ‚moich’ kolorów, bo wyglądam w nich najlepiej ;)
    Dlaczego o tym piszę? Otóż społecznie akceptowane jest to, że kobieta interesuje się modą, kosmetykami lub ma jakieś inne bezpieczne hobby. Ale strzelanie? Spadochrony? Cytując ciotkę: „Toć to dla mężczyzn!” Wielokrotnie spotykałam się z opiniami kobiet, że mi nie wypada, że jestem dziwna itd. Pomijam już kwestię orientacji (tak, takie pytanie też miałam!), bo to mnie akurat rozbawiło do łez ;) Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet wielu mężczyzn odnosi się do tego z rezerwą. Czyżbym nie wpisywała się w schemat? ;)
    Na szczęście jest wiele osób, które wspierają mnie w tym co robię. Ba, gdyby nie moje pierwsze hobby, nie poznałabym mojego chłopaka ;) Lekcja jest z tego taka: choćby nie wiem jak bardzo krytykowane jest Wasze hobby, w końcu znajdzie się ktoś, kto to doceni ;)

    • Avarati

      Zacytuję tylko pewną piosenkę Kansas: „Carry on my wayward son”. ;) Super, że masz takie hobby i doceniam.
      Sama interesuję się militariami, nie raz można mnie zobaczyć z jakąś wojenną książką pod pachą ;) Parę razy byłam na paintballu i chętnie pójdę jeszcze raz, żeby znów się pobrudzić, narobić sobie siniaków, potaplać się w kałuży ;)
      Ostatnio zaskoczyłam w dyskusji mojego taty, jak zaczęliśmy rozmawiać o konflikcie w Afganistanie: „A skąd to wiesz, przecież jesteś jeszcze mała” :D

      • Magda

        Uwielbiam tę piosenkę ;)
        Co do dyskusji, to też tam miałam, chociaż nie z tatą, bo on już przyzwyczajony :D

    • Angua

      Ćwiczę sporty walki, jakiś czas temu lubiłam biegać po lesie i strzelać kompozytowymi kulkami. Prowadziłam tez bloga (chwilowo zawieszony) i w sumie musze przyznać, ze czasem zadawałam sobie pytanie, jak zareagowałby znajomy, widząc, ze piszę o ciuchach i duperelach. Co ciekawe, nigdy nie miałam takich przemyśleń w związku z wymienionymi na wstępie aktywnościami, tak jakby przebieranie się w mundur i zabawa w żołnierza lub kulanie się po macie nie deprecjonowały dorosłego człowieka, a fakt, że lubi oglądać ładnie ubranych ludzi i czasem też wbić się w coś ładnego, dając przy tym wyraz swojej osobowości – już tak. Czyli właśnie sobie uświadomiłam, że w moich oczach „męskie” hobby są mniej niepoważne niż „kobiece”. W zasadzie obie grupy moich rozrywek były odbierane raczej pozytywnie, o ile w ogóle kogoś obchodziły na tyle, żeby to skomentować, więc chyba ten stereotyp tkwił we mnie. Bardzo ciekawe. Może kiedyś wrócę do pisania bloga i będę to rozkminiać ;) Pozdrawiam

  16. pstra matrona

    W ocenie naszych zainteresowań przez innych dużo zależy od tonu jakim o nich mówimy. Ja studiuję reżyserię na specjalizacji reżyseria teatru lalek. To moje najbardziej wymarzone studia na świecie i jedne z najtrudniejszych do dostania się (na pewno bardziej niż medycyna czy ASP) ale i tak reżyseria teatru lalek brzmi bardzo niepoważnie. Jednak kiedy mówię, że studiuję reżyserię (wtedy fala podziwu) a potem wychodzi, że lalkową ludzie reagują politowaniem. Kiedy jednak od początku mówię co studiuję podziw jest jeszcze większy i to nawet ludzi po innych specjalizacjach. Ważne jest więc głębokie przekonanie do tego co się robi otoczenie je wyczuwa. Co do mody nigdy nie spotkałam się z negatywnym komentarzem na temat tych zainteresowań chyba tak jest, że jak interesuję się sztuką i robię sztukę to modą automatycznie interesuje się jako jej dziedziną tak jak rzeźbą i jest to naturalne. Przynajmniej w Polsce, w Hiszpanii na Erasmusie koledzy z roku po pierwszych zajęciach powiedzieli mi, że musiałam się pomylić i na pewno studiuję scenografię, bo przecież jestem dziewczyną i to ładnie ubraną.

  17. mcoworking

    Z marzeniami jest tak, że prawie każdy ma inne i nikt nie powinien się ich wstydzić. Najważniejsze jest to, żeby szukać sposobów, aby je spełnić, a nie powodów dla których to się staje nierealne ;)
    Zapraszam na http://www.multisale.com.pl

  18. Aga

    Droga Mario, drogie czytelniczki, czytam bloga regularnie, co jest obiektem drwin wśród znajomych, bo przecież wypada mieć ambitniejsze hobby. Kupiłam nawet kilka książek o modzie, bo jako „zaniedbana matka na wychowawczym” potrzebuję wskazówek, aby „odnaleźć właściwą drogę” :) Kilka miesięcy chodziłam w Empiku wokół książki „Francuski szyk”. Myślałam: pięknie wydana, pewnie w środku znajdę sedno french chic i będę bardziej francuska niż Francuzki. Po kupienu i przeczytaniu okazało się, że spodziewałam się czegoś więcej i szkoda tych 20 złotych. Ale nie o tym chcę napisać. Przy kasie w Empiku sprzedawca zrobił tak nieodgadnioną minę, że poczułam się niezręcznie do tego stopnia, że na następnej wizycie specjalnie wzięłam z półki, swoją drogą świetny, AMBITNY reportaż o morzu Aralskim, żeby „nie pomyślał sobie o mnie, że jestem tak płytka”. Pech chciał, że trafiłam do drugiego sprzedawcy, więc tamten nawet tego nie zauważył. Wniosek z tego taki, że nic nikomu do tego, co czytamy, bo wstydliwa powinna być tylko ignorancja. Pozdrawiam!

  19. Hanka

    A ja kocham sprzątać:-)

  20. FashionCake.pl

    Ciekawy wpis i porusza istotną kwestię. Sama prowadzę bloga o modzie i kiedy o tym wspominam widzę u moich rozmówców pobłażliwe spojrzenie, na zasadzie ” płytka dziewucha”. Dopiero kiedy przeczytają kilka wpisów wracają i komentują już dużo bardziej przychylnie. Moje hobby to moda ale nie pokazywanie siebie i tego jak sie ubieram, ale historia mody, biznes modowy, marki, style i projektanci. Blog „zmusza mnie” do czytania wielu książek o modzie, przegladania czasopism i stron modowych. Szanuję swoich czytelnikow przygotowując wpisy. Myślę jednak, że jeszcze sporo czasu upłynie zanim znikną stereotypy typu moda=głupota.

  21. Anna

    Ja uwielbiam projektowanie i wnętrza dlatego studiuje architekturę wnętrz. I krew mnie zalewa jak widzę jak programy, gazety wnętrzarskie prowadzą ludzie zupełnie niewykształceni w tym temacie, ‚dekoratorzy’. Jak ktoś już jest trochę wyedukowany od razu łapie jakie oni popełniają błędy…

  22. thinking graphic

    Dziękuję, że prowadzisz ten blog i piszesz tak trafnie i klarownie jak tutaj o sprawach niby prostych, ale zawsze wartych jednak tego napisania. Ja się przyznaję, napisałam pracę magisterską o modzie, o zjawisku społecznym jakim jest. heh Kiedy mówiłam o tym bez tego drugiego członu dziwnie na mnie patrzono :) Pozdrawiam!

  23. Joko

    Miałam kiedyś bardzo podobne przeświadczenie i nie tylko jeśli chodzi o modę. Od ponad 7 lat interesuję się mangą, anime oglądam namiętnie, dramy co dzień goszczą w moim komputerze. Ogólnie jestem zafiksowana na punkcie Azji. Kiedyś się tego wstydziłam, ale dziś?
    I don’t care, to co mnie kręci w pewien sposób mnie definiuje. racja, ale osoby oceniające kogoś po tylko paru informacjach same muszą być… płytkie.
    OK, usłyszą o mnie, że oglądam anime (mam 22 lata) i pomyślą dziecinna laska. Nie zmieni to jednak faktu, że równie dobrze mogę z nimi porozmawiać na temat coachingu czy wrogich przejęć na giełdzie. Zresztą wychodzę z założenia, że jeśli ktoś jest całe życie poważny i interesuje się tylko „poważnymi” rzeczami jest w gruncie rzeczy nieszczęśliwy. Świat nie jest czarno biały. Wystarczy spojrzeć na Steve’a Jobsa geniusz informatyczny, będący przewodniczącym rady nadzorczej Apple. Kiedy o nim myślimy od razu widzimy kolesia w golfie i new balancach, natomiast z racji zawodu powinien raczej kojarzyć się z garniturem od Armaniego. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x