Mała rzecz, a cieszy. Koszula w kratę, mięciutka, cienka i zakrywająca tyłek, kupiona w H&M – bardzo dobry zakup. Nic nie trzeba robić, zakładasz jeansy i idziesz. Mam wrażenie, że taki schemat pasuje do krótkich włosów. I muszę Wam podpowiedzieć, na wypadek gdybyście nie zauważyły, że nie mam na sobie nic czarnego. Chyba się starzeję:)koszula w kratę

Włosy są super wygodne, ale teraz marzy mi się bob, taki z grzywką na bok i równo ścięty również z tyłu. Poczekam sobie, zwłaszcza, że ostatnio włosy wolniej rosną. Nie ma tragedii z włosami tym bardziej, że ostatnio zauważyłam małe baby hair w naprawdę dużej ilości. Od jakiegoś miesiąca z hakiem codziennie piję herbatę z pokrzywy i to jej zawdzięczam nowy przyrost, mogę tylko polecić.

A ostatnio moim uniformem jest właśnie tunika lub koszula i do tego legginsy. Może sobie cały świat stylistów krytykować takie „flejstwo”, ale dla mnie to najfajniejsze i najładniejsze rozwiązanie. Obszerne góry i obcisłe nogi są moim zdaniem the best.