Słyszałyście taką radę: powinnaś się ubierać dla siebie? Tak, słyszałyście. Nawet czytałyście ją nie raz na moim blogu. Bo to prawda. Powinnyśmy ubierać się dokładnie tak, jak nam się podoba. Powinnyśmy bronić swoich wyborów i nie dawać sobie wejść na głowę innym. Powinnyśmy dążyć do  zadowolenia z tego, kogo widzimy w lustrze. Ubierając się tak jak nam się podoba, wyrażamy siebie.

A jednak, nie da się uniknąć reakcji między naszym stylem, a opinią innych ludzi. Jesteśmy oceniani na każdym kroku, a nasz wygląd jest świadectwem jakie wystawiamy nam całym: nie tylko warstwie zewnętrznej nas, ale też i wewnętrznej. Bo ludzie lubią chodzić na skróty, lubią upraszczać. Skoro jest ubrany w garnitur to pewnie jest poważnym człowiekiem, skoro ma na sobie krótką spódniczkę to pewnie chce zainteresowania mężczyzn.

Poza tym, ubieranie się dla siebie ma zastosowanie, że się tak wyrażę, raczej w teorii. Bo chyba żadna z nas, mając w perspektywie dzień bez wychodzenia z domu i bez kontaktu z kimkolwiek, nie założy z tej okazji małej czarnej i nie zrobi sobie odświętnego makijażu. No dobrze, nie zrobi sobie jakiegokolwiek makijażu… To jest bardzo znany problem osób pracujących w domu – żeby dobrze zacząć dzień trzeba się zmobilizować i zadbać o swój wygląd już z samego rana. Mimo że się tak naprawdę nie musi, powinno się to zrobić.

Oczywiście można dać taką radę: nie przejmuj się opinią innych ludzi. Ale ja mam zamiar poradzić Wam coś dokładnie odwrotnego: przejmuj się opinią innych ludzi i wykorzystaj siłę jaką daje Ci to przejmowanie się.

Inni ludzie nas mobilizują. To wynika z cechy jaką ma większość z nas: lubimy być podziwiani. Oczywiście uznanie można zyskać w wielu różnych wymiarach, styl jest tylko jednym z nich. Warto rozważyć, jakie wdrożyć zmiany w swoim życiu nie tylko w dziedzinie stylu, chociaż ja, chcę się na blogu skupiać na stylu właśnie.OSCAR DE LA RENTAKrocz tak, jakby za Tobą szło trzech mężczyzn Oscar de la Renta

Podam Wam teraz przykłady osób, którym można próbować zaimponować. Twój styl stanie się przynajmniej dwa razy lepszy, atrakcyjniejszy, konsekwentny, zebrany w sobie i doskonalszy, jeżeli każdego dnia będziesz się zachowywać tak, jakbyś miała spotkać tę jedną osobę, której najbardziej chcesz zaimponować. Ty sama musisz rozważyć, która z tych osób jest takim Twoim zapalnikiem, która z nich jest w stanie sprawić, że przed wyjściem na spotkanie z nią zrobisz staranniejszy makijaż i dobierzesz ciuchy i biżuterię w jakiś nadzwyczajny, niebanalny sposób. Idąc na spotkanie z którą z tych osób, przyciągniesz na siebie spojrzenia połowy miasta.

1) Mama

Ale to równie dobrze może być siostra, ciocia. Ktoś z rodziny o nienagannym guście, albo ktoś, kogo ciężko zadowolić. Ktoś, od kogo usłyszeć komplement jest bardzo ciężko. Ktoś, kto Cię bardzo dobrze zna i wie, czego może się po Tobie spodziewać. Moja mama, ze wszystkich osób, które tu wymienię jest chyba osobą z której zdaniem się najbardziej liczę. Pamiętam, że miała w swoim życiu okres w którym nosiła bardzo dużo brązu i czerni i do dzisiaj te kolory kojarzą mi się z klasą. Uważam ją za osobę z niebywałym, odmiennym od mojego gustem i jeśli słyszę od niej komplement to jest mi cholernie miło.

2) Przyjaciółka

Fajnie jest usłyszeć od przyjaciółki, że się fajnie wygląda. Za powszechną i prawdziwą uważam opinię, że kobiety bardziej się stroją dla innych kobiet niż dla mężczyzn. Przyjaciółka jest trochę jak rodzina, ale bardziej szczera. Więc jeśli będziesz wyglądać źle, po prostu usłyszysz, że wyglądasz źle.

3) Mężczyzna

Mąż, partner, chłopak. W tym punkcie warto się zastanowić nad stosunkiem do tej osoby. Bo niektórych kobiet raczej nie mobilizuje staranie się dla kogoś, kogo się już zdobyło. Warto również zastanowić się czy kierowanie swoim stylem tak, by trafiać w gusta tej osoby i zbierać od niej komplementy będzie rzeczywiście wpływało na polepszenie tego stylu. Z tym naprawdę może być różnie. Lubię komplementy od swojego męża, ale wiem, że dostanę je tylko w przypadku w miarę standardowego ubrania. Raczej nie mam co liczyć na „ładnie wyglądasz” w boyfriendach.

4) Twój wróg

Słowo wróg jest może troszkę na wyrost, ale chodzi o kogoś, kogo raczej nie lubisz lub rywalkę. Chcesz wywrzeć na tej osobie wrażenie typu: nie lubię tej małpy, ale muszę przyznać, że super wygląda. Podobna rywalizacja rozgrywa się często między sąsiadami: kupowanie większego telewizora, remonty następujące po sobie, urlopy w coraz droższych miejscach itd. O ile rezultatem nie jest rozbuchana konsumpcja, a ulepszanie swojego stylu, jestem za.

5) Ktoś, kto zna się na modzie

To oczywiście jeden z trudniejszych przypadków. Pewnie ciężko byłoby wyjść z domu zadowolonym wiedząc, że idzie się na spotkanie z Emmanuelle Alt 🙂 Ale dobrze sobie wysoko zawiesić poprzeczkę. Nie chodzi o to, by symulować styl tej osoby, ale o to, by tak wyśrubować swój styl, by wydał się on tej osobie atrakcyjny.

6) Ktoś, kto uważa, że Ty się super ubierasz

Tu musisz podtrzymać dobre wrażenie, na osobie, która Cię kiedyś doceniła i która uważa, że masz nienaganny styl. Moim zdaniem imponowanie takiej osobie jest trudniejsze od imponowania osobie z punktu piątego. To trochę taka pułapka, bo ma się dużo do stracenia: jedno zaniedbanie może się wyryć tej osobie w pamięci bardziej niż cała seria najbardziej udanych rozwiązań.

7) Ktoś w sytuacji bardzo podobnej do Twojej

Tu motywacją jest rywalizacja. Chcesz koniecznie pokazać, że w takiej samej sytuacji życiowej wyglądasz lepiej, jesteś bardziej zorganizowana, wyprzedzasz rywalkę w innych dziedzinach. To nie musi być złośliwe współzawodnictwo. Bo nie mówimy o chełpieniu się rezultatami, możemy to przełożyć na motywowanie drugiej osoby i pokazywanie, że da się osiągać zamierzone cele.  Na przykład kobiety ścigają się o to, która szybciej dojdzie do formy po ciąży. Czy ten wyścig będzie równią pochyłą do rozmiaru XS czy też walką o zdrowie to już inna kwestia… W każdym razie, jeśli motywuje Cię, że ktoś w podobnej do Twojej sytuacji radzi sobie ze stylem lepiej niż Ty, nie ma w tym nic złego.

Na pewno moją listę można powiększyć. Komu Wy próbujecie zaimponować? Czy imponowanie innym jest dla Was dobrą motywacją do ulepszania stylu? A może wyczułyście, że ktoś próbuje Wam zaimponować?