Opinia

Jestem miła, ale…

To będzie pierwszy i ostatni wpis w którym zamierzam się tłumaczyć z tego jak wygląda moja praca z komentarzami na tej stronie. Właściwie ogromna większość moich czytelników nie musi tego wcale czytać, gdyż to odnosi się jedynie do osób, które dały mi się do tej pory we znaki i które dobrze o tym wiedzą.

Komentarze na blogu nie są moderowane i jak na razie nie będą. Oznacza to, że zaraz po napisaniu komentarza on się wyświetla. W miarę możliwości staram się przynajmniej raz dziennie czytać wszystkie komentarze i reagować na nie. Dajecie od siebie wiele ciekawych pomysłów, wszystkie zapisuję sobie w kajecie i rozmyślam jakby je ugryźć tak, żeby wyszły z tego posty. Są też Wasze bardzo miłe uwagi i przemyślenia, prezentujecie własny punkt widzenia, czasem macie pytania, a czasem udzielacie mi odpowiedzi, gdy ja mam jakiś problem. Przyznam, że gdy startowałam z blogiem nie spodziewałam się, że nawiążę tyle owocnych relacji.

No ale zaczyna się niestety pojawiać negatywny aspekt tego wszystkiego, który wynika z różnych przyczyn (części z nich się domyślam, część jest dla mnie zagadką). Pojawiają się komentarze na blogu, na facebooku i na moim mailu, które nic nie wnoszą i które mnie trochę „osłabiają”. Bo dziewczyny, nie chce mi się po raz dwudziesty czytać, że nie do twarzy mi w czarnym kolorze. Że dlaczego nie odpisuję na maila, który został mi wysłany trzy dni temu. Że się nie znam i że nie podaję dobrych kolorów dla danego typu urody. Że prowadzę bloga, żeby się dowartościować. Że źle wyglądam. I tak dalej. Jak widzę na innych blogach komentarze w stylu: „chudzinką to ty nie jesteś” albo „sprzedałaś się” to krew mnie zalewa. Na swoim przykładzie obserwuję jak to się zaczyna, jak się rozwija i jak sobie ludzie pozwalają na coraz więcej. Tak tutaj nie będzie.
myśli pozytywnePo lewej: Jestem miła, ale to nie znaczy, że możesz po mnie jechać.
Po Prawej: Niektórzy ludzie potrzebują by im przybić piątkę; w twarz; krzesłem.

Pisałam już kiedyś gdzie mam krytykę. Podaję linka na wszelki wypadek –> o krytyce. Jak można na blogu, który mówi o tym, że trzeba się dobrze czuć w swojej skórze, mieć swój styl i być w nim konsekwentnym pisać autorowi, że powinien zrezygnować z czarnego koloru? Czy ja się kiedykolwiek pytałam o pomoc w tej materii? Mój styl się nie zmieni nawet jeżeli 99% ludzkości uzna go za niewłaściwy, ponieważ jest to MÓJ styl. I każdemu radzę upór i konsekwencję i robienie z własnym ciałem i stylem tego, co mu się najbardziej podoba.

Nie szanuję osób, które krytykują, bo nie znoszę krytyki. Zwłaszcza takiej, o którą się nie prosi. Jestem pozytywna, bardzo pozytywna i jeżeli wyczuję choćby ułamek zgryźliwości nawet w najmilszym komentarzu to z góry zapowiadam, że go po prostu usunę. A robię to, gdyż oceniam ludzi swoją miarą. Przeglądam tygodniowo przynajmniej kilkanaście blogów i jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żeby napisać komuś coś przykrego lub go skrytykować. Sprawa jest dla mnie bardzo prosta – jeżeli coś mi się nie podoba, nie czytam.

Jeżeli ktoś uważa, że podaję nieprawidłowe kolory dla danych typów albo źle piszę o analizie kolorystycznej powinien przestać mnie czytać, bo gdybym nie była do czegoś przekonana, przestała bym o tym pisać. Radzę też uzbroić się w cierpliwość, jeżeli chodzi o kontakt mailowy, bo mimo regularnego odpisywania w skrzynce cały czas mam ogrom nieodebranych wiadomości. Nie pozwolę też nikomu po prostu po mnie jechać. Nie pozwolę na fałsz, który jest ubrany w miłe słówka.

Jestem autorem bloga i chociaż zabrzmi to bardzo kategorycznie mam tutaj władzę absolutną. Wszelkie przejawy chamstwa, agresji, fałszu i czepiania się będą usuwane. Żadnych dyskusji, będę od razu usuwać komentarze, które mi nie pasują. Uspokajam, że robiłam to do tej pory i nawet tego nie zauważycie, wcale nie zaostrzam swoich kryteriów, po prostu pierwszy raz o nich napisałam, bo zauważyłam, że troszkę przyszło mi tu nieproszonych gości i myślą, że mogą ze swoimi zabłoconymi buciorami łazić po moim dywanie.

Myślałam o regulaminie, ale szczerze mówiąc wystarczy się kulturalnie tutaj wypowiadać i będzie ok. Poza tym nie pluć jadem, nie zadzierać nosa i być miłym do innych. Jak coś mi się nie spodoba to nie zawaham się tego wykopać i nawet nie będę wchodziła w dyskusje z typami spod ciemnej gwiazdy.

Żeby już tak nie było do końca dyscyplinarnie pochwalcie się, co sobie kupiłyście z ubrań na wiosnę. Na pewno już coś macie nowego :)

KOMENTARZE

  1. Anna

    Jestem tu dopiero od wczoraj i powiem tak, niektóre posty podobają mi się bardziej, niektóre mniej. Tak samo z Twoimi stylizacjami, ale jesli mi cos nie podchodzi, po prostu przechodzę do następnego posta. Rozumiem Twój upór i konsekwencję jesli chodzi o styl, z drugiej jednak strony troszkę mnie tym zdaniem zaskoczyłas. Chyba wyobrażałam sobie Ciebie bardziej otwartą na nowe propozycje, ale oczywiscie robisz jak uważasz (ja zresztą też:)). Co do czerni, to jak najbardziej Ci pasuje, jedynie co to trzeba wtedy mocniej oczy i usta pomalować, żeby nie wyglądać blado, ale to chyba kazdy tak ma z czernią:) Dodam jeszcze, że wyglądasz obłędnie w różowej szmince:)

  2. Fleur

    Bardzo dobrze zrobiłaś, popieram :) Nie wiem co to za ludzie, którym ubzdurało się, że na blogach jest nieograniczona wolność słowa. Albo konstruktywna krytyka. Ja tam nie znoszę żadnej krytyki :) I nikt takowej nie lubi, tylko nie każdy to przyznaje.

  3. Aga

    Czytam blog, jest świetny.
    Co do tego tematu, powiem tyle, że cenię sobie konstruktywną krytykę. Skąd inaczej wiedziałabym w czym wyglądam źle albo co źle robię. Sam człowiek nie jest w stanie całkowicie siebie ocenić i to pod różnymi aspektami. Inni mogą pomóc.
    Co do nowych ubrań na wiosnę – staram się szyć, bo sklepowe ciężko mi dostać na moją figurę, gust i kieszeń. Ale niedawno zaszalałam i kupiłam bluzkę biało-zielono-czarną z zieloną narzutką.

  4. Marysia

    Witaj, Mario
    Zupełnie przypadkiem trafiłam na Twój blog.
    Już drugi dzień spędzam czas na Twoim blogu.
    Jesteś tak piękna , tak cudownie się ubierasz.
    Gdy popatrzyłam na siebie / skończyłam 62 lata / po prostu zawstydziłam się, że do tej pory nie dbałam o swój wygląd i ubiór.
    Dziękuje za wspaniałe artykuły , dużo nauczyłam się z Twoich podpowiedzi postaram się chociaż troszeczkę w miarę swoich możliwości zmienić coś w sobie.
    Nie przejmuj się złymi ludzmi, to zazdrość, że nie mogą lub nie chcą wyglądać tak pięknie jak Ty.
    Serdecznie i ciepło pozdrawiam Ciebie i Zosię
    Marysia

    • Maria Autor wpisu

      Marysia, odkąd mam Zosię już się nie przejmuję bzdurami. Dziękuję za taki budujący komentarz.

      • Marysia

        To ja dziękuję, że chcesz uczyć kobiety dobrego smaku i elegancji.
        Ja już wiele skorzystałam.
        Serdeczności dla Was
        Marysia 62

  5. Marysia

    To ja dziękuję za cenne rady..
    Serdeczności dla Ciebie
    Marysia62

  6. Areska

    Od jakiegoś czasu śledzę Twój blog, Mario, i przyznam, że ogromnie podoba mi się Twoja osobowość. Wybacz takie dość osobiste pytanie niezwiązane z modą, ale ciekawi mi spod jakiego jesteś znaku zodiaku. Obstawiam zadziornego Barana, konsekwentnego Koziorożca, lecz być może moja intuicja mnie zawodzi;)

    • Maria Autor wpisu

      Jestem Wagą, a Ty? :)

      • Areska

        Wow, nie byłam pewna czy mi na to odpiszesz. Obawiałam się, że dostanę odpowiedź: „a co Cięto?!” Dziękuję za odpowiedź :)
        A więc Waga :D Trochę się rozminęłam z prawdą, jednak faktycznie opis kobiety Wagi w wielu miejscach pokrywa się z tym, jak prezentujesz siebie na blogu. O wyczuciu smaku i stylu nie będę pisać, bo w każdym horoskopie o tym przeczytasz. To po prostu babka, która zna się na modzie i wie jakie kosmetyki i dodatki wybrać, aby idealnie podkreślić urodę. Sztandardową cechą Wag jest ich dążenie do harmonii i pozostawanie w zgodzie z samym sobą i otoczeniem. Wyczytałam, że nie lubisz być krytykowaną i samej krytykować. Słusznie. To nie jest ulubione zajęcie przedstawicielek tego znaku zodiaku. Jednak jeśli ktoś wyprowadzi zazwyczaj pozytywnie nastawioną do ludzi Wagę z równowagi to…strzeżcie się złe języki :P Gniew Wagi, choć przeważnie krótkotrwały, potrafi niejednego wprawić w osłupienie. Z ust Wagi mogą wówczas potoczyć się słowa o znanie których nawet byśmy tej miłej i dystyngowanej osoby nie podejrzewali. Sama w rodzinie mam osobę z tego znaku i wiem, że lepiej zbytnio jej nie podpadać ;) To moja ukochana ciocia, która również namiętnie czyta Twój blog 
        Pozdrawiam,
        Kwietniowy Baran

        • Maria Autor wpisu

          Bardzo dużo się zgadza, a nawet powiedziałabym, że większość tego to takie moje bardzo wyróżniające cechy :) Dziękuję za bardzo miłe podsumowanie :)))

  7. mewa

    Bardzo dobry wpis. Popieram w 100%.
    Chciałabym również bardzo podziękować za to, że dzielisz się swoją wiedzą. Bardzo mi pomogłaś. Dzięki Tobie moja garderoba się zmienia, a ja wyglądam coraz lepiej :) Za tym idzie oczywiście dobre samopoczucie.
    Jesteś zdolna, inteligentna i ładna. A wielu ludzi pewnie bardzo boli, że nie dane im jest mieć takie cechy. No i wylewają swoje jady…
    Posyłam Ci buziaki i dobrą energię!

  8. Anuko Zafra

    Przyznam szczerze, że mam ochotę wydrukować i nakleić sobie gdzieś nad ekranem albo w aucie. W pewnym momencie odkryłam moc słów „nie życzę sobie”. Tak po prostu. Bez gróźb. Niestety o tym zapominam. I niestety zapominam też o tej władzy, która mi jest dana w pewnych sferach. Brawo za wpis.

  9. Maajan

    Witam! Zatonęłam w Twoim blogu kilka dni temu. Ten wpis mnie powalił – chciałabym być choć w 1/10 tak asertywna, odważna i świadoma swojej wartości jak Ty. Zostaję :)

  10. D.

    Mario, zaglądam do Ciebie od dawna, ok. 1.5 roku…regularnie czytam, czasem coś skrobnę , choć to drugie to bardziej dla uporządkowania własnych myśli niż w oczekiwaniu na odpowiedź. Dzisiaj wypowiem się pod tym najbardziej kategorycznym postem. Ja też jestem miła ale…Ponieważ czytam regularnie, bez łykania wszystkiego na raz, to zaobserwowałam pewną zmianę w formule tego bloga, moim zdaniem niekorzystną. Gdybym była tutaj po raz pierwszy to uznałabym, że mam do czynienia z towarzystwem wzajemnej adoracji, jednym słowem guru Maria i i jej świta…Czy Ciebie nie denerwuje ten nadmiar ochów i achów? Lubię tu zaglądać, ale bez przesady, nie jesteś dla mnie alfą i omegą, choć niestety , Mario tak się czasami wypowiadasz, jak samozwańczy guru…Publikujesz swoje zdjęcia, musisz liczyć się z tym, że jesteś oceniana, (jak dla mnie jest przeciętnie)….Musisz mieć Mario świadomość, że Twojego bloga naprawdę dobrze się czyta, zagląda tu mnóstwo osób, w różnym wieku i o różnym poziomie samoświadomości, nie tylko stylowej, często dobrze obeznanych w blogosferze, także anglojęzycznej. Czasami warto dopuścić trochę konstruktywnej krytyki i posłuchać innych. Doby nauczyciel rozwija się razem ze swoimi uczniami. Pozdrawiam licząc się z tym, że moj wpis może zostać usunięty.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x