Poradnik

Jak ubrać się na studniówkę

Dostałam kilka maili i komentarzy donośnie strojów na studniówkę. Pomagałam również w dobieraniu takich strojów konkretnym osobom, więc postanowiłam zrobić oddzielny wpis na ten temat.

Pragnę zauważyć już na wstępie, że każdy ma jakieś swoje granice w postrzeganiu tego, co jest stosowne, a co nie. Nie ma żadnego sztywnego dress code’u, jeśli chodzi o bale maturalne, więc strój jest w pewnym sensie dowolny i zależy od tych naszych granic właśnie. Jeśli dla kogoś granice przedstawione w poście są zbyt sztywne lub zbyt luźne to po prostu proszę zignorować zawarte tu zasady lub przedstawić swoje zdanie. Ale bardzo też proszę, żeby nie próbować mi na siłę udowadniać, że stroje, które to zawarłam są zbyt konserwatywne lub przeciwnie – zbyt ekstrawaganckie. Dla mnie oczywiście takie nie są.

Kilka zasad, które uważam za ważne:

  1. Studniówka jest dla młodych ludzi – dlatego strój nie powinien być przesadnie poważny. Patrząc po latach na zdjęcia, fajnie byłoby nie mieć wątpliwości czy dana osoba jest uczennicą czy nauczycielką. Postarzać mogą zarówno tapiry, za mocny makijaż, nadmierna opalenizna, jak i sukienka zakrywająca większość ciała czy taka kojarzona ze strojem biznesowym.
  2. Studniówka jednakże to bal maturalny. Może to i ostatnia impreza w gronie licealistów, ale mimo wszystko bal. Trzeba to wypośrodkować i nie ubierać się jak na dyskotekę – jeśli jest podejrzenie wulgarności, zrezygnować z danego stroju. Mężczyźni będą w garniturach, głupio wyglądałaby partnerka w wyzywającym topie i obcisłych biodrówkach.
  3. Trzeba wziąć pod uwagę, że inaczej wygląda się w tym samym ubraniu siedząc, a inaczej tańcząc. Zapewne będą robione zdjęcia czy film z imprezy, więc lepiej nie zakładać czegoś przesadnie kusego czy grożącego usterkami technicznymi, żeby potem nie było niespodzianek.
  4. Sezonowe mody bardzo kuszą, ale jeśli nie chcemy po latach, patrząc na zdjęcia, mieć wrażenia, że wyglądałyśmy z innymi dziewczynami jak klony, lepiej nie ulegać i patrzeć bardziej na to, co pasuje nam osobiście, niż na to, co w danej chwili jest na topie. Oglądałam film ze studniówki z przed dwóch albo trzech lat – osiemdziesiąt procent dziewczyn w miętowych sukienkach.
  5. Warto patrzeć tylko na to, w czym czujemy się w miarę swobodnie i naturalnie. Zgrać ubranie z osobowością. Ja bym się zdziwiła, gdybym typową do tej pory szarą myszkę, która się nie maluje, chodzi w trampkach czy ma ten sam ulubiony plecak przez całe liceum, zobaczyła na balu maturalnym w neonowym makijażu i cekinach. Efekt kopciuszka czy efekt wow może i jest dla niektórych spoko, dla mnie bardziej liczy się spójność, szczerość. Trzeba sobie odpowiedzieć, co się dla Ciebie liczy bardziej.

Uznałam, że sukienkę kupujemy konkretnie na ten jeden bal i nie z myślą o tym, żeby ją wykorzystać w „dorosłym życiu”. Tak więc patrzyłam na estetykę, pomijając kwestię składów materiałowych. Zupełnie inaczej podeszłabym natomiast do stroju męskiego i wybierałabym garnitur kierując się i estetyką, i składami materiałowymi.

Gdzie szukać sukienek?

Na Zalando – kategoria SUKIENKI KOKTAJLOWE, mnie szczególnie podoba się marka Chi Chi Londonstudniówka sukienkiLinki do sukienek (od lewej): 1, 2, 3, 4.

Na Asosie – kategorie PROM DRESS (na bal szkolny) i LACE DRESS (koronkowe)  sukienki na studniówkęLinki do sukienek (od lewej): 1, 2, 3, 4.

Na Nelly – kategoria SUKIENKI WIECZOROWEsuknie balowe na studniówkęLinki do sukienek (od lewej): 1, 2, 3, 4.

W sieciówkach – np. H&M oraz wyprzedaż H&M, Mango, Zara, Mohito, Orsaydługa suknia na studniówkęLinki do sukienek (od lewej): 1, 2, 3, 4.

W ofercie polskich marek – np. Taranko, Simple, Vissavi, Cupriak, Eva Mingemała czarna na studniówkęLinki do sukienek (od lewej): 1, 2, 3, 4.

Jeśli chodzi o akcesoria, to tutaj postępowałabym inaczej i kupiła najlepsze możliwie buty i torebkę, które będą uniwersalne i posłużą mi w dorosłym życiu. Zaprezentowane przykłady będą pasowały do większości sukienek, które przedstawiłam.akcesoria studniówkaLinki do torebek (od lewej): 1, 2, 3, 4. Linki do czółenek (od lewej): 1, 2, 3, 4.

Jakie Wy macie rady dla kobiet, które wybierają się na studniówkę? W co byłyście ubrane na swoich studniówkach? Którą z pokazanych sukienek wybrałybyście?

KOMENTARZE

  1. Valerie Pudding

    ja na swojej studniówce miałam „małą czarną” w ciemnofioletowym kolorze :) równocześnie elegancka i sexy,miałam ją jeszcze później na dwóch weselach i nadal mi się podoba i robi wrażenie na innych :)

  2. Magdalena

    Na studniówce miałam długą suknię własnego projektu, szytą na zamówienie. Byłam, i wciąż jestem, przeciwniczką krótkich sukienek na tę okazję. Dla wielu z Nas to jedyny ,,bal” w życiu i okazja ku ubraniu właśnie długiej sukni. Moja niestety zniknęła z szafy w domu rodziców, po tym, jak się wyprowadziłam. Widocznie komuś przeszkadzała.

  3. bru

    Ja dla dziewczyn czekających na swoją studniówkę miałabym tylko jedną radę – NIE SPINAĆ SIĘ I NIE NASTAWIAĆ NA NIE WIADOMO CO. Ja na swojej byłam do samego końca, już nauczyciele prosili DJ-a, żeby grał ostatnią piosenkę. Potem zebraliśmy się, wsiadłam z partnerem do samochodu i pomyślałam… „to już?”. Naprawdę, impreza przeleciała tak szybko, że nie zdążyłam się nią właściwie nacieszyć, po zakończeniu części oficjalnej przypominała w zasadzie zwykłą imprezę w klubie, na które wtedy często chodziliśmy. Miałam poczucie wyrzucenia mnóstwa pieniędzy w błoto. Fryzura, makijaż, sukienka szyta na miarę, buty, dodatki, nie mówiąc oczywiście o opłacie za samą studniówkę.

    Co do mojej sukienki – szyłam u krawcowej, była w pięknym odcieniu fioletu, nigdzie później już nie widziałam żadnego ubrania w takim kolorze. Niestety, krawcowa nie do końca mnie posłuchała i skończyłam z najkrótszą sukienką na sali (a na naszej studniówce było około 150 dziewczyn, więc konkurencja była spora). Musiałam ubrać grube czarne rajstopy i zrezygnować z podwiązki. W trakcie imprezy sukienka rozpruła się w dwóch miejscach i choć mam ją do dzisiaj (teraz leży na mnie lepiej, niż wtedy!), to nigdzie już jej nie założę, bo tych usterek nie da się naprawić. Za to w butach ze studniówki idę nawet dzisiaj na Sylwestra, torebkę miałam pożyczoną od mamy, sweterek kupiłam tuż przed imprezą na wyprzedaży i chodziłam w nim jeszcze na studiach, teraz wzięła go sobie moja mama. Cieszę się, że przynajmniej część rzeczy udało mi się jeszcze wykorzystać, szkoda, że sukienka nie jest jedną z nich.

  4. pstra-matrona

    Moja wymarzona sukienka studniówkowa okazała się za droga- była z Simple bardzo chciałam w niej iść, ale niestety cena powalała. Myślę jednak, że gdybym ją wtedy kupiła nosiłabym ją do dziś. Była z białego jedwabiu, bez rękawów, bez dekoltu, z rozkloszowanym dołem wykończonym przepięknym, misternym, czarnym haftem. Było mi jej tak żal, że zupełnie nie obchodziło mnie w czym pójdę na studniówkę. Miałam przez chwilę jeszcze wielką ochotę iść w garniturze, albo kombinezonie, ale sprzeciw mojej mamy był tak silny, że się poddałam. Postanowiłam znaleźć po prostu najtańszą czarną, prostą sukienkę, żeby nie wydawać bez sensu kasy na coś co i tak nie sprawi mi radości. Sukienka kosztowała 100 zł i była bardzo dobrze skrojona- na szerokich ramiączkach, z dużym okrągłym dekoltem, bardzo dopasowana w talii i rozkloszowanym dołem, sporo za kolano. Wyglądałam w tym kroju bardzo pięknie i ogólnie w minimalnym makijażu i kompletnie zwyczajnej krótkiej klasycznej fryzurze byłam jedną z najlepiej ubranych dziewczyn na tej imprezie. Poza tym było mi wygodnie i wyglądałam tak samo do końca imprezy.Ale nigdy więcej nie założyłam tej sukienki, bo jest prosta i zwykła, a zbyt wydekoltowana żeby założyć ją na pogrzeb. Wtedy też ostatni raz miałam na sobie buty na obcasie, nie żeby było mi w nich niewygodnie- nie noszę ich ideologicznie.

    • bru

      Co to znaczy „nie noszę obcasów ideologicznie”? ;o

      • pstra matrona

        Obcasy mają za jedyne zadanie uformować sylwetkę kobiety w sposób sugestywny seksualnie. Uważam zmuszanie kobiet do noszenia ich w różnych sytuacjach za odrażające. Poza tym noszenie czegoś co jest szkodliwe dla mojego zdrowia w celu uczynienia mojej sylwetki seksualnie sugestywną sprawia, że czuję się jak idiotka. Ogólnie już od tej nieszczęsnej studniówki mam zasadę, że na wszystkie okazje gdzie mężczyznom wypada wyłącznie garnitur ja również zakładam garnitur z koszula pod szyję nie eksponujący sylwetki. A na co dzień noszę spódnice i sukienki.

        • bru

          Wiesz, kiedy ja zakładam obcasy, niekoniecznie myślę zawsze o tym, jaką wiadomość wysyła to mężczyznom. Wiele fasonów spódnic i sukienek znacznie lepiej prezentuje się z obcasami i nie sądzę, żeby miało to zawsze kontekst seksualny. Szukanie takich podtekstów w stroju ślubnym, ubraniu na egzamin czy obronę pracy magisterskiej (a właśnie na tę okazję przystoi mężczyźnie garnitur) jest dla mnie nieco paranoiczne, ale cóż – to Twoja decyzja ;)

          • Avarati

            Zgadzam się z bru – nie ma co na siłę szukać jakiś podtekstów. Zwłaszcza, że jak kobieta nie potrafi chodzić na wysokich obcasach, to ni e wygląda atrakcyjnie, a wręcz odpychająco. Jakbym ubrała się sukienkę midi czy za kolano, to bez wysokich obcasów czułabym się jak starsza pani. Poza tym, nikt nikogo nie zmusza do ubierania szpilek, to nasza wolna wola, czy chcemy je nosić czy nie. I nie przeszkadza mi to, że w szpilkach i ołówkowej spódnicy wyglądam bardziej sexy.

            • D.

              Uwielbiam obcasy, najbardziej za to, że dają taki mocny krok .Chodzę w nich na codzień od lat, nie zaszkodziły mi, nigdy nie myślałam o obcasach w kategoriach seksualnych.

            • bru

              Tak teraz pomyślałam – może pstrej matronie chodziło o wymagania typu „czerwony dywan w Cannes” i głośne niedawno przypadki wypraszania z imprezy kobiet w płaskich butach, albo na przykład obowiązku noszenia obcasów przez kobiety w niektórych firmach. Takie nakazy rzeczywiście są przerażające i absolutnie nie powinny mieć miejsca, ale to chyba szerszy problem – dla mnie symbolem takich obostrzeń jest wymóg zakładania rajstop nawet w największe upały. Jestem ciekawa, jakie zdanie ma na ten temat Maria ;)

              • pstra-matrona

                Tak, chodziło mi właśnie o takie sytuacje, rajstopy to samo- w bardziej konserwatywnych szkołach (mojej) studniówka też jest taką sytuacją. Chodzi mi o to, że oficjalny, elegancki strój kobiety bardzo mocno akcentuje seksualność w porównaniu z męskim i mi to przeszkadza. Ołówkowa spódnica ma krój który podkreśla biodra, obcasy modelują pośladki i wydłużają nogi, żakiety są taliowane, nie mówiąc już o różnych balach gdzie mężczyźni również zakładają garnitur lub frak, a kobiecie wypada założyć tylko suknię. Czuję, że ten kontrast w takich sytuacjach pomiędzy strojem damskim, a męskim jest idiotyczny- garnitur czy frak jest neutralnym, eleganckim, uniformem, który osuwa cielesność noszącego go człowieka na drugi plan, niczego nie podkreśla. Wobec tak ubranych mężczyzn w jakimkolwiek stroju wydobywającym seksualne aspekty mojej sylwetki (różnicę między talią a biodrami chociażby, czy ukazujące kształt łydek) czuję się jak dekoracja do męskiego zebrania. Gdyby oficjalnym strojem męskim były bryczesy i opinające łydki pończochy, albo dopasowane rurki i krótki kubraczek i buty na niewielkim słupku czułabym się ok w tych obcasach, spódnicy i rajstopach, ale w obecnej sytuacji absolutnie nie.
                Kolejnym aspektem jest właśnie ocenianie tego czy kobieta na co dzień jest ładnie ubrana przez pryzmat jej seksowności. Tak jak Avanti napisała, że bez obcasów w spódnicy midi czułaby się jak starsza Pani. Myślę, że to nie jest ok, że kobiety tak czują. Powinnyśmy potrafić czuć się pięknie i młodo również będąc ubranymi kompletnie nieseksownie np w spódnicę do połowy łydki, płaskie buty i luźny golf. Dlaczego w przypadku kobiety ładnie=seksownie- to straszne. Obcasy są obiektywnie seksowne- chodzi o to, że wydłużają nogi i unoszą pośladki, a to pożądane seksualne cechy kobiet. Tak jak taliowane ubrania są seksowne, bo różnica między talią a biodrami kojarzy się z płodnością. Nie mówię, że są jakieś prowokujące, czy zmuszające otoczenie do obsesyjnego myślenia o seksie, po prostu podkreślają pewne konkretne cechy sylwetki. To nie jest tak, że nigdy na co dzień nie ubieram się w ten sposób, po prostu pewien przymus mnie przeraża.

                • Avarati

                  Pstra Matrono, to nie tak, że nieseksowne ubrania uważam za nieładne. Po prostu mam taką sylwetkę, źle wyglądam i czuję się w męskich fasonach, luźnych swetrach i oversizach. Najbardziej optymalne są dla mnie znienawidzone przez ciebie szpilki, dopasowane w biuście, talii i biodrach ubrania, koronki i mocny makijaż. Obecnie narzucają nam modę optymalną dla anorektycznej modelki albo chłopczycy, dzisiejsze sieciówki i awangardowi projektanci rzadko proponują ubrania dla pań o maksymalnie kobiecej urodzie i budowie ciała. Czasem chciałabym przenieść się do lat 50. ;)
                  Uważam, że nie ma nic złego w byciu atrakcyjną dla płci przeciwnej. Ołówkowa spódnica przecież nie odejmie nam IQ, a może się mylę ;) Przecież dziewczyna o odpowiedniej urodzie ubrana w marynarkę i spodnie w kant też może być atrakcyjna.
                  Tak, jak mówiłam, w modzie nie ma nic takiego, jak przymus. Taki pogląd próbują nam narzucić kolorowe pisemka. ;)

  5. Lidiu

    Ja za stara na studniówkę, na swojej nie byłam ale dzięki za pokazanie mi tych czółenek z Badury! Mam problemy ze stopami, przez co inaczej przerzucam na nie cieżar co uniemożliwia mi chodzenie na butach z obcasem cienkim lub zwężającym się, a czasami trzeba ubrać „babski bucik”, szukałam czegoś klasycznego – i te są klasyczne, ładne i powinny być stabilne, nawet dla takiego platfuska jak ja :D Znalazłam tez ich wersję z nielakierowanej skóry, dziękuję! :D

  6. Kasia

    Mam 2 torebkę z prawej, ale w kobalcie. Jest cuuuuudna!

    Byłam dziewczyną typu mysza w górskich butach :)
    Na studniówkę miałam gładką prosta czarną sukienkę do kolana i długi czarny żakiet podkreślający talię. Rozpuściłam długie włosy i założyłam 8 cm obcasy. Dałam radę ten jedyny raz w życiu, a nauczycielki i koleżanki wybałuszały oczy ze zdziwienia :))))

  7. unadapted

    W mojej szkole narzucone są na studniówkę czarne długie spódnice i białe góry. Ja osobiście bd miała czarną zwiewną spódnicę do ziemi. Do tego białe zabudowane z przodu i z koronką na plecach i rękawach body a na nogi aby dodać nieco pikanterii czerwone obcasy. Myślę ze nie bd bardzo wyzywająco ale także nie nudno. :) ahh juz się nie mogę doczekać 23 stycznia. :)

  8. [in]visible

    Świetnie ujęłaś to, że warto w stroju studniówkowym pozostać sobą. Ja pod koniec liceum chodziłam w ukochanych martensach w kwiatki i postanowiłam, że będą mi towarzyszyć i na tym balu. W związku z tym zdecydowałam się na bardzo klasyczną małą czarną i duży kwiat we włosach. Dzięki za przywołanie tego miłego, lekko już wyblakłego wspomnienia! Tak sobie myślę, że był to najbardziej przemyślany strój ever.

  9. Annaaa

    Piszę z zapytaniem… ,czy wypada mi pójść na studniówkę w koronkowej czerwonej sukience do ziemii. Proszę o pomoc, bo suknia zamówiona, a przeczytłam w internecie, że to największe faux pas na studniówce. Jestem załamana.Link sukni:
    https://www.zolando.pl/lipsy-dluga-sukienka-red-li721c0az-g11.html
    Pozdrawiam i PROSZĘ O POMOC!

  10. Annaaa

    https://m.zalando.pl/lipsy-dluga-sukienka-red-li721c0az-g11.html
    Pomyliłam link.

    • Maria Autor wpisu

      Jestem zdziwiona, dlaczego to jest faux pas? Nie widzę nic nieodpowiedniego w tej sukience. Miłej zabawy :)

  11. Agata

    Moja studniówka była 12 lat temu… w apogeum mody na szpilki ze spiczastym czubem, a studniówkowym standardem był gorset i długa marszczona spódnica. Ja miałam wąską, czarną sukienkę do ziemi, z krótkim rękawkiem i maleńkim wycięciem pod szyją, z tym, że rękawki, góra sukienki powyżej biustu i całe plecy były z czarnej koronki. Jeśli chodzi o buty to za punkt honoru postawiłam sobie znalezienie takich bez tego groteskowego czuba, obeszłam chyba wszystkie sklepy obuwnicze w mieście, udało się – czarne sandałki Kazara, nosiłam je jeszcze 10 lat! Kieckę też bez mrugnięcia okiem włożyłabym raz jeszcze.

    • Lotta

      Oglądałam kiedyś na kasecie VHS studniówkę córki znajomych mojej mamy. To był chyba 98 czy 99 rok. Wszystkie laski w bordowych gorsetach z marszczonymi, sztywnymi spódnicami. Do tego postarzające koki, ulizane z wypuszczonymi po prawej i lewej stronie czoła, nażelowanymi flakami z włosów. Całość obowiązkowo spryskana lakierem z brokatem, niektóre dziewczyny miały do tego bardzo modny w latach 90-tych przedziałek zyg-zag :D Pewnie większość płacze oglądając to.

  12. Lotta

    Ja do dziś mam gdzieś moją suknię studniówkową i choć była prosta (ale długa, do ziemi), to trudno mi sobie wyobrazić, żebym ją jeszcze gdzieś założyła. Suknia jest mojego projektu, szyta przez krawcową. Kupiłam sobie na nią materiał w kolorze karmelowo-złotym, to była błyszcząca tafta. Suknia była dopasowana w talii z rozłożystym dołem, z dekoltem w kształcie łódki, z krótkim rękawem. Dół został ozdobiony trzema czekoladowymi paskami ciągnącymi się wzdłuż rąbka w odległości od siebie około 2cm. Pamiętam, że jako jedyna miałam tego typu suknię, bez odkrytych ramion i bez gorsetu. U mnie na studniówce królowały gorsety i sztywne sukienki (często czarne), nawet takie w stylu syreny. Jedna z dziewczyn miała nawet suknię balową na kole…

  13. Weronika

    Dużo bardzo ładnych sukienek idealnych na studniówce można znaleźć też na stronie http://showroom.pl i to polskich projektantów. Najgorsze co może być to sytuacja, gdy inna dziewczyna ma ubraną taką samą kieckę co my… Dlatego bałabym się kupować w sieciówkach i postawiłabym własnie na kreację niszowej marki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x