maria i carine roitfeldNa pozór nic mnie nie łączy z byłą redaktorką naczelną paryskiego Vogue. A jednak:) Podczas researchu do zeszłotygodniowych wpisów o french chic natrafiłam na jej zdjęcie i nie mogłam w to uwierzyć. Najstarsza sukienka w mojej szafie, wygrzebana w jakimś lumpeksie, który nawet już nie istnieje i Carine w czymś łudząco podobnym. Musiałam się pochwalić. Sukienka oczywiście przywrócona do życia, latem będzie używana regularnie. Ażurek jest rozpostarty na całej sukience, ale ten fragment, pod którym już nie ma podszewki sprawia, że czuję się naprawdę kobieco. Nie sposób się nie uśmiechać. Dzięki Carine, że mi przypomniałaś jaki skarb posiadam.