Przegląd

Italian chic

Włoska kobieta – nią się dziś zajmiemy. Od razu przywołajmy klimat Ojca Chrzestnego, Maleny i starych filmów z Sophią Loren w roli głównej. Zerknijmy na pokazy i kampanie reklamowe Dolce & Gabbana, zarówno te z Madonną, jak i te z Monicą Bellucci. Na pewno każdy ma jakieś skojarzenia na słowa „włoska mama”. Klimat o który mi chodzi, najlepiej odda spot reklamowy perfum Sicily.

Oczywiście widzimy tutaj przerysowany, by nie powiedzieć karykaturalny obraz. A już na pewno nieprzystający do naszych czasów. Nie da się teraz stworzyć takiego wizerunku bez ocierania się o śmieszność. Ale rzecz jasna można się inspirować. Wyłonić z tego jak najbardziej urzekające nas elementy i wprowadzić do własnego stylu. Możliwa jest też współczesna interpretacja motywu włoskiej mamy, której dokonuje wiele znanych kobiet.

Pochwała kobiecości. Tym stwierdzeniem zdefiniowałabym z grubsza styl Italian Chic. Kobieta, która podoba się zawsze mężczyznom.

italian chic

Przyjrzyjmy się cechom charakterystycznym stylu a’la Włoszka:

- ubraniem podkreślany jest kształt do jakiego ma dążyć kobieca sylwetka – klepsydra. Nie dziwią więc ubrania opięte w okolicach talii, paski, taliowane żakiety i sukienki przylegające do ciała. Najbardziej wyeksponowany jest jednak biust. Niekoniecznie chodzi o bardzo wycięte dekolty, mogą się też pojawić prześwity, niedopięte guziczki od koszuli czy wzory przyciągające wzrok w okolice biustu. Dół sylwetki w postaci spódnicy ołówkowej lub w kształcie litery A. Rzadko pojawiają się spodnie. Proporcje są tak ustawione w tym stylu, że dąży się do sylwetki klepsydry, ale to góra ciała ma skupiać spojrzenia.

- makijaż jest wyrazisty i mocno podkreślający oczy. Czarną kredkę do oczu i mocny tusz do rzęs uznałabym za podstawę.

- fryzury chyba nie trzeba tłumaczyć – burza włosów, grube loki, raczej ciemny kolor, niesforne upięcia, długie włosy.

- uroda kobiety podkreślona wyrazistą biżuterią. Złote naszyjniki czy bogate kolczyki z kolorowymi kamieniami. Często wykorzystywany wizerunek Matki Boskiej czy motyw krzyża.

- czerń jako dominujący kolor. Ale także czerwień jako symbol seksapilu i biel jako wyznacznik elegancji.

- kwiaty jako najczęściej używany wzór. Motyw kwiatów, niewątpliwie najbardziej kobiecy, zestawiony z jednolitym kolorem np. spódnica w kolorowe duże kwiaty i biała koszula.

- koronka, nie tylko zarezerwowana na wyjścia. Zaciera się różnica między tym co dzienne, a wieczorowe. Wszystkie motywy można interpretować dwojako.

 – obcasy.

 Spójrzmy prawdzie w oczy – za takimi kobietami oglądają się mężczyźni. A i dla mnie podobny wizerunek jest pociągający. Klimat włoskiego miasteczka ze starych filmów i ciemnowłose piękności chodzące po zakupy w butach na obcasach to dosyć stereotypowe potraktowanie tematu. Ale jednak trzeba przyznać, że takie obrazki mają w sobie coś magnetyzującego.

KOMENTARZE

  1. fanka zielonej herbaty

    Cudnie! Gdybym tylko potrafila taki styl dostosowac do naszych warunkow klimatycznych i wymagan naszych czasow… Chodzilabym po ulicach jak wspolczesna Evita :-D

    • Maria Autor wpisu

      Zaryzykuję stwierdzenie, że da się to zrobić. Ale zdecydowanie panie, które żyją w ciepłym klimacie mają łatwiej:)

  2. Biurowa

    Ta środkowa babeczka wygląda bardzo elegancko i stylowo – bez {b]nadmiernego[/b] seksapilu.

    • fanka zielonej herbaty

      Ta srodkowa babeczka to Weronika Rosati i ponoc czesto slyszy, ze wyglada jak Wloszka :-) W sumie trzeba by sie przyjrzec jej stylowi. A noz widelec warto by sie nia zainspirowac…?

      • Biurowa

        Aha, nie mam więcej pytań. Ale ja na wsi siedzę w oparach minimalizmu, to i nie wiem :)

        • Maria Autor wpisu

          Dziadek Weroniki był Włochem. Zdecydowanie warto się inspirować tą osobą. Mimo, że jej styl ma wielu krytyków, to trzeba przyznać, że jest konsekwentna. A my tutaj lubimy konsekwencję, prawda? :)

  3. Biurowa

    [b]nadmiernego[/b]

  4. Pani La Mome

    Spot reklamowy świetny! Ciekawa jestem czy w Polsce byłoby możliwe nakręcenie takiego spotu, wszakże wymaga dystansu do wielu rzeczy, do których mamy nabożny stosunek i niby nie wypada się uśmiechnąć.
    Sophia Loren była moją idolką, gdym pacholęciem była – wpadłyśmy nawet na pomysł z koleżankami by kąciki oczu (powieki) przylepiać do skroni plastrami, aby oczyska były skośne jak u niej;)
    Podoba mi się styl italian chic, obawiam się jednak, że polska uroda, a już szczególnie „w pewnym wieku” stwarza niebezpieczeństwo kiczu i tandety – te biusty na wierzchu, biżuteria i za bardzo opięte spódnice.
    Przedstawione przez Ciebie obrazki są apetyczne:)

    • Maria Autor wpisu

      Faktycznie istnieje niebezpieczeństwo tandety. Niektóre kobiety bardzo się lubują w używaniu wszystkich „środków” naraz, co praktycznie nigdy nie wychodzi na dobre. A i też jak słusznie zauważyłaś polska uroda nie ułatwia nam tego stylu. Jak eteryczna blondynka lub energiczny rudzielec miałby się bawić w Italian Chic? Może lepiej podebrać jakieś elementy i tylko akcentować swój dotychczasowy styl? To otwarte pytanie. Chociaż niektóre kobiety naprawdę wyglądają w szpilkach i oczach z grubą warstwą eyelinera tak naturalnie, jakby się w nich urodziły…

  5. szpiegula

    o, to jest ten styl i szyk, który świetnie wygląda na innych- jak na młodej rosati,
    a na mnie nie będzie wyglądać nigdy.

    po namyśle jednak wychodzi mi, że bliższy mi jest francuski, niż sportowy.
    albo raz francuski raz sportowy, taki mix.

    • Maria Autor wpisu

      No jasne szpiegulo, że to nie dla Ciebie. Dla mnie zresztą też nie. My tylko patrzmy i podziwiajmy:) A jak byś miała wybierać to francuski czy sportowy?

      • szpiegula

        mam wrażenie, że coraz częściej- w sposób świadomy – francuski,
        a jak niechcemisię no to upraszczam do wersji sportowej.

        • fanka zielonej herbaty

          A ja myslalam, ze ze mnie taka troche Francuzeczka, a tymczasem po 1. bardziej przemawia do mnie sportowa elegancji, a po 2. najbardziej wolalabym zrobic z siebie mamma italiana ;-)

        • Maria Autor wpisu

          Życzę Ci żeby Ci się zawsze chciało Szpiegulo:) Fanko jeszcze tyle stylów przed nami…

        • Biurowa

          Naprawdę masz tyle smakowitości w zanadrzu? Nie mogę się już doczekać kolejnych sylwetek! :)

      • Mag

        Co to znaczy że nie dla każdego? Jaką kobietą trzeba być, by tak się nosić?

        • Maria Autor wpisu

          Trzeba to czuć. Napisałam taki post o tym, że na przykład do mnie nie pasowała idea długiej sukienki komunijnej, a potem ślubnej. Każdy ma jakieś ukierunkowanie na pewne style i nie we wszystkim będzie wyglądał naturalnie. Ja i szpiegula w italian chic byśmy były przebrane :)

          • Mag

            myślisz że uwielbienie dla takiej stylistyki, dla koronek, nieświadome wprowadzanie takich elementów do swojej garderoby etc. może być znakiem, by iść dalej w tym kierunku? W szafie chaos, ale te motywy ciągle się gdzieś przewijają, w mojej głowie i marzeniach też. Ale choć czuję się w nich piękna (czyli: czuję się dobrze) najwygodniejsze (i najlepsze przy moim stylu życia) są oversizowe „łachy”… Idąc za Twoimi radami, zbieram zdjęcia, staram się choć minimalnie zdefiniować swoje gusta i potrzeby, ale idzie mi to dość opornie – właśnie przez ten konflikt, bo to w czym mi wygodnie nie jest tym co mi się podoba. Rozglądam się za rzeczami bardzo kobiecymi, a każda z nich autentycznie mnie zachwyca. Przy tym unikam w ogóle oglądania obszernych swetrów, i nie żałuję tego… Nowa metoda zakupów sprawia mi przyjemność – WIEM CZEGO POTRZEBUJĘ, wiem jaki to ma mieć kolor i kształt. Dotychczas ubierałam się jak gówniara, chyba się nią nie czuję, chyba wręcz przeciwnie. Ale nie jestem pewna, czy stać mnie jeszcze na taki look, o jakim marzę.

            • Maria Autor wpisu

              Trzeba koniecznie podążać za tym, co się podoba. Możesz robić to na zasadzie ewolucji garderoby – nie kupować tych oversizów i skupić się na dodawaniu do szafy tylko ubrań, które Ci się podobają. Tak żeby te dwie strefy – wygody i gustu się najpierw poznały, wymieszały, a potem dzięki przyzwyczajaniu się do nowego stylu, małymi krokami ta estetyczna część szafy wchłonęła tę komfortową. To jest wyłącznie kwestia Twojego przywyknięcia do stylu. Wierz mi, że jeżeli on autentycznie Ci się podoba to bardzo łatwo przestawisz się i stanie się on dla Ciebie wygodny i naturalny.

              • Mag

                jesteś dla mnie wielkim autorytetem przez to co robisz, nie ważne czy masz pokończone jakieś kursy czy nie. Zazdroszczę Ci takiej pasji i charyzmy!

  6. Ruda

    Włoski styl kojarzy mi się z pełną świadomością własnego ciała, seksapilu. Żadnego ukrywania się w za dużych ubraniach, kapturach, zero garbienia się (czyt. szczurzej sylwetki). To 100% kobiecości, seksowności, pewności siebie. To zupełne moje przeciwieństwo, lecz czasem marzę by być jak Bellucci i magnetyzować świat( choćby samym biustem ;-)) )

    • Maria Autor wpisu

      Zdecydowanie o pewność siebie tutaj chodzi. O wyjście wszystkim naprzeciw. Ja też mam takie marzenia od czasu do czasu, ale wiem, że dla takich kobiet jak my są zarezerwowane inne środki wyrazu… Chyba się rozumiemy, że w Italian Chic nie chodzi jedynie o obcasy, ale o to jaka postawa mentalna się z nimi wiąże. Brzmi górnolotnie, ale trzeba mieć charakter żeby tak kreować swój wizerunek.

  7. Hazel

    Ja do cech charakterystycznych dodałabym opaleniznę i złotą biżuterię, niekoniecznie bardzo ostentacyjną, ale jednak złotą. Jeśli chodzi o współczesne Włoszki obserwowane na żywo, a nie w filmach :-), to często zauważalnym elementem są motocyklowe botki do gołych nóg i czegoś krótkiego, może to nie jest Italian Chic, ale dla mnie jednak to zestawienie od razu kojarzy się z młodą Włoszką. I ogólnie bardzo dobre buty, bardzo zadbane i wypastowane, najczęściej z licowej skóry ale też z jasnego zamszu. Na przykład w U.K. tego nie widzę, oczywiście wielu ludzi w U.K, szczególnie Londynie, ma świetne buty, ale one nie wyglądają jakby je kupili w zeszłym tygodniu, tak jak obuwie Włochów i Włoszek. Może to przez pogodę? :-)
    Takie przynajmniej ja miałam wrażenia będąc w zeszłe wakacje w kilku włoskich miastach. Jestem ciekawa czy ktoś inny też ma takie spostrzeżenia.

    • Maria Autor wpisu

      Znakomite uwagi. Teraz jak o tym jeszcze myślę, to dopiero wydaje mi się oczywiste, to czasami nawet ostentacyjne połączenie czerni z dużą ilością złota… Jak zazdroszczę – czy Cię usatysfakcjonowały tamte wakacje, z perspektywy czasu uważasz, że były udane?

      • Hazel

        Były bardzo udane i mam mnóstwo miłych wspomnień, mimo że to był tylko tydzień. Wycieczka po Toskanii, z wypadem do Asyżu i Padwy. Najlepsze były oczywiście maleńkie zabytkowe miasteczka wśród wzgórz, ale też Arezzo: żywe, nie tak bardzo turystyczne miasto. Oczywiście Siena… <3. Gdybyś miała jakieś konkretne pytania, chętnie odpowiem – masz mojego maila :-). Bardzo polecam.

  8. Tofalaria

    Wiem, że to blog dla pań, jednak w kontekście Włoch chyba nie sposób wspomnieć o panach. Włosi potrafią ubierać się urzekająco (czasem nawet ocierając się o kicz), ile tam odwagi, koloru, wzorów, zapożyczeń. W sekrecie zdradzę, że mój mąż, który dawniej latał w bojówkach i T-shirtach po kilku wizytach we Włoszech postawił na kolorowe koszule, szaliki i dobre buty (fakt, że pomaga mu w realizacji tej metamorfozy uroda południowca). To, czym zachwycał się po każdym wyjeździe, to nonszalancja, z jaką Włosi noszą ubrania (marynarka noszona swobodnie jak T-shirt, na każdą prawie okazję), zadbane fryzury i ładne buty w doskonałym stanie utrzymania. Chyba można zaryzykować stwierdzenie, że to jedna z lepiej ubranych nacji, w każdym razie jedna z tych trendsetterskich. Może – jak w przypadku kobiet – chodzi tu o pewność siebie, brak kompleksów i zwyczajne dążenie do podobania się (a ludzie u nas czasem czują taki dziwny opór, by ubrać się elegancko).

    • Maria Autor wpisu

      Ależ mądrze powiedziane. Okazuje się, że można się wstydzić ni tylko tego, że się brzydko wygląda, ale też tego, że wygląda się za dobrze… Włoski mężczyzna rzeczywiście działa na wyobraźnię:)

  9. Jagódka

    Szkoda, że nie ma tak jak na facebooku „lubię to”, włoski styl to jest to!!!

  10. Słonecznik

    Bardzo fajnie opisane, ale ten styl nie jest dla mnie ;)

  11. Avarati

    Gdybym nie była delikatną blondynką… Uwielbiam włoskie pojmowanie kobiecości, te jedwabie, kwiatowe wzory, koronki, czerwień… I ta czerń – uwodzicielka, trudna do noszenia. Chociaż mam szerokie biodra i duży biust, więc czemu nie spróbować? ;)

  12. Kelly

    Najbliższy jest mi nie jest styl włoski czy francuski, a „brytyski”. Ten w klasycznym wydaniu, a nie inspirowany współczesną ulicą. Można liczyć na jakąś notkę w tym temacie? ;) Byłoby świetnie! Od dawna szukam czegoś takiego. Zauważyłam, że panowie mocno czerpią ze stylu brytyskiego, przez panie jest on raczej pomijany na rzecz ostatnio bardzo popularnego francuskiego szyku, który nie każdemu odpowiada. Wydaje mi się, że właśnie styl inspirowany ubiorem dżentelmenów jest idealnym rozwiązaniem dla ciepłych typów urody, którym w czerni raczej nie do twarzy. Przynajmniej mnie osobiście kojarzy się z brązami, beżem,oliwkową zielenią i innymi kolorami ziemi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x