Analiza kolorystyczna

Intensywna (ciemna) jesień

Kobieta, która jest typem intensywnej jesieni nie przemknie niezauważona przed twoim wzrokiem. Nie da się pominąć tego ciepła bijącego z ciemnych oczu i rozpromienionej, często jakby dopiero, co wracającej z wakacji skóry. Tam gdzie intensywna zima to surowość, intensywna jesień to bogactwo.

Jak rozpoznać intensywną jesień?

Zacznijmy od oczu, gdyż to jest najłatwiejsze. Zieleń i brąz. To już koniec, naprawdę. Oczy intensywnej jesieni są bezkompromisowo ciemne, ale i ciepłe. Orzechowe i piwne oczy też możemy uznać za ciemne, jeżeli rzęsy i brwi będą czarne lub brązowe. Powiem wam szczerze, że nic nie jest pewne na 100%, dlatego może kiedyś zobaczę intensywną jesień o niebieskich oczach i przyznam się do błędu. Ale póki co nie spotkałam się. Dlatego zostawiam moją teorię tak, jak jest: oczy intensywnej jesieni są brązowe lub zielone.

Cera jest tu jednak najważniejszym wyznacznikiem. Cera jest ciepła. Może być jasna, nie ma sprawy, ale zawsze ciepła. Nie porcelanowa, ale bardziej kość słoniowa. Nie beżowa, ale bardziej złotawa. Ciemna owszem – i brązowa, i oliwkowa. Zawsze z odrobinką złotej poświaty. Skóra intensywnej jesieni wygląda jak opalona. Intensywna jesień raczej nie jest blada.

Włosy są oczywiście w naturalnie ciepłym odcieniu. I ciemne blondy, które świecą się jak złoto i średnie brązy, które wyglądają jak muśnięte promiennymi refleksami, ale przede wszystkim nasycone brązy, prawie wpadające w czerń – te wszystkie kolory mogą się znaleźć na główce intensywnej jesieni. Włosy o czerwonawym błysku (też widziałam w naturze takie włosy) jak najbardziej się tu zaliczają. Natomiast naturalne rudzielce nie są intensywnymi jesieniami.

Podsumowując: intensywna jesień to ciemna kolorystyka włosów i oczu na tle ciepłego odcienia skóry.

Jakie barwy pasują do intensywnej jesieni?

Ogień i ziemia – ujęłabym to w ten sposób. Wszystko co bogate i nasycone. Intensywnej jesieni są zdolne dotrzymać kroku jedynie naprawdę mocne kolory. To tak jak z intensywną zimą. Tylko tam było zimno, tutaj jest ciepło, a nawet gorąco. Zerknijcie na Sofię Vergarę. Ta kobieta raczej nie wygląda na taką, która idzie na kompromisy.

sofia vergara - intensywna jesień

Żółć, miód, musztarda, złoto, oranż to zdecydowanie duże pole do manewru. Ale znowu nie przesadzajmy i nie ubierajmy intensywnej jesieni od stóp do głów w jasne kolory. Przymiotnik intensywny, oznacza, że optymalne są ciemne kolory. Dlatego jasne i ciepłe barwy sprawdzą się jako akcenty. Łososiowy, brzoskwinia to też będzie świetnie komponowało się ze skórą jesieni, ale nie zdziała tego co następujące kolory: mocne brązy, ciepły granat (taki że widzisz w nim pierwiastek zieleni), oberżyna, złamany niebieski, ciemny turkus (a nawet morski), burgund, ciepły fiolet, pomidorowa czerwień, oliwka i wreszcie królowa jesiennego koloru: bogata zieleń. Taka zieleń która już miesza się ze złotem i przechodzi w brąz. Ciemne beże, rudości i kremy też będą świetne.

Makijaż powinien być taki, jak wynika z paletki kolorów. Ciepły odcień szminki to podstawa. Kolory nude, jak najbardziej się sprawdzą, gdy tylko oko będzie potraktowane ciemnymi cieniami do powiek. Ale najpiękniejsze kolory na usta to zdecydowanie głębokie oberżyny i soczyste śliwki, które przy opalonej i muśniętej brązem cerze wybielą optycznie uśmiech i będą się zdawać naturalną konsekwencją ciemnych oczu.

Biżuteria, podobnie jak w przypadku intensywnej zimy – tolerancyjna. I srebro, i złoto powinny być ok. Ale, jak dobrze intensywna jesień wyczuwa, złoto zdaje się naturalnym wyborem. Najlepszy efekt da tutaj stare złoto. To zdecydowanie będzie strzał w dziesiątkę. Ciężka biżuteria niczym z wykopalisk, albo z ukrytego pirackiego skarbu w kolorze starego złota. Nie bój się dużych form, bo jesteś tak mocna, że tylko one będą współgrały z Twoją urodą. Nie delikatna bransoletka, a skórzany rzemień i bransoleta ze starego złota.

Znacie jakąś intensywną jesień? Co Wam się najbardziej podoba w tym typie urody?

KOMENTARZE

  1. fanka zielonej herbaty

    No to tak:
    po 1 – dzieki, dzieki dzieki! Przez caly dzien czulam, ze cos takiego sie pojawi i chodzilam troche podkrecona.
    Po 2 – o matko! Znowu nic nie wiem.
    * Moje oczy sa piwne. Nie brazowe i nie zielone. Piwne. Ale czy piwne to nie pomieszanie brazu z zielenia? Rzesy mam mizerne, ale jednak czarne. Brwi… rzadkie. Wiec nawet jesli wloski sa ciemnobrazowe, czy czarne, to z daleka tak nie wygladaja.
    * Wlosy farbuje od lat. Ostatnio na braz. Czasem zastanawiam sie, jaki jest moj naturalny kolor… Bo juz nie pamietam. Na kolorowym zdjeciu od komuni mam brazowo-kasztanowe. Znaczy cieple.
    * Mam jasna cere. Bez piegow. Moim zdaniem raczej zoltawa, niz zarozowiona.
    * W mojej liscie klasykow wymienilam brazy, kremy i granaty, jako „moje” kolory

    CZY JESTEM INTENSYWNA JESIENIA???

    • Maria Autor wpisu

      Intensywną albo ciepłą jesienią, sądząc po opisie. Tak bez obrazka to nie wiem. Możesz mi przesłać jakąś fotkę na maila, to Ci napiszę co sądzę:)

  2. fanka zielonej herbaty

    Chetnie! Mam byc sautè, czy wystylizowana?

    • Maria Autor wpisu

      Fanko wyślij jak najwięcej, będzie pewniej. Co masz – wysyłaj:)

  3. Hazel

    No to już nic nie wiem :))). Opis dokładnie jak Fanka Zielonej Herbaty :). Ale dobrze mi w fuksji, indygo – to na pewno. W oranżach się nie widzę, więc może jednak zima, tylko nie tak intensywna… Nawet nie potrafię określić czy jestem zimna czy ciepła: jedną żyłę na nadgarstku mam zieloną, drugą niebieską – ewenement przyrodniczy ;).

    • Maria Autor wpisu

      Indygo jest dość neutralne i pasuje praktycznie wszystkim. Nie ma co się martwić na zapas – pór jest 12, wszystko się wyjaśni. A jak nie, to foty na maila ślij, to się wypowiem, co myślę:)

  4. Pani La Mome

    Mam koleżankę w typie ciepłej jesieni, nawet była u mnie na blogu: http://magdalenapiasecka.blogspot.com/2012/11/jedna-na-milion.html

    W jej wypadku jest tak jak piszesz: duże, ciepłe spojrzenie i ta promienność, do tego jeszcze burza loków. No i pięknie jej w ciepłej żółci i zgniłej zieleni.
    Pozdrawiam:)

    • Maria Autor wpisu

      Fajna koleżanka. Jest mocna.

    • AgaM

      Też mam koleżankę, którą się opisuje „imię z włosami”, bo ma takie charakterystyczne długie ciemne kręcone i stawiam, że jest ciemną jesienią. Oczy ma piwne.

  5. Wilma

    Witam! Trafiłam tutaj dziś przypadkowo i oderwać się nie mogę.Najlepszy blog jaki czytałam! Brawo! Kilka lat temu zdiagnozowano mnie jako jesień czym byłam bardzo zdziwiona,bo rudzielcem nie jestem , łatwo się opalam i nie mam piegów .Wymieniłam stopniowo garderobę,farbuję swoje wcześnie siwiejące włosy na miedzie i rudości, zmieniłam kolory w kosmetyczce ,wszyscy twierdzili,że świetnie wyglądam.Byłam szczęśliwa do czasu aż analiza kolorystyczna nie rozrosła się z 4 do 12 i zrobiła mi mętlik w głowie.Zastanawiam się nad intensywną jesienią tylko te niebieskości w palecie mnie odrzucają reszta to raczej moje barwy.No i nie mam ciemnych oczu,tylko zielone ze złotymi plamkami.Zgłupiałam już normalnie!

    • Maria Autor wpisu

      Hejka Wilma. Wow, dzięki Ci za miłe słowa! Prześlij mi swoje zdjęcia na maila, a określę Twój typ kolorystyczny. Ślij śmiało:)

  6. zdezorientowana

    Ja już całkowicie zgupiałam. Nie mam bladego pojęcia czy jestem zimą, wiosną a może jesienią, bo latem raczej na 100% nie jestem. To jakiś koszmar jest. Zawsze myślałam,że mam raczej zimny typ urody, ale ostatnio kupiłam sobie minerały od annabelle i jedyny odcień jaki mi pasował to golden fair, który jest przecież ciepły. Chociaż ciągle się mnie wszyscy pytają czemu jestem taka blada. Natomiast na brązowych włosach nie dostrzegam żadnych złotych poświat. Oczy też mam brązowe, bez żadnych plam czy innych dodatków kolorystycznych . Mają ciemną obwolutę. Rzęsy mam czarne, brwi też choć jest ich mało. I czym ja do jasnej ciasnej jestem?

    • Maria Autor wpisu

      Śmiało wyślij mi na maila jak najwięcej swoich zdjęć, a określę Twój typ urody:)

  7. Marga

    właśnie odkryłam twojego bloga i wstrząsnęłaś moim światem :D dawno temu, gdzieś w okolicach początku liceum na targach kosmetycznych pani na chybcika zdiagnozowała mnie jako zimę. (ciemne włosy, w zimę prawie czarne, mocne brwi i rzęsy i jasna, zimowa skóra) i w tym przekonaniu żyłam jakieś 15 lat. Dziwiło mnie tylko to, że farbowanie na czarny granat (przez kilka lat), noszenie bieli czy np zimnego niebieskiego robi ze mnie trupa. I właśnie dzięki tobie odkryłam, że zimą to ja absolutnie nie jestem, tylko właśnie jesienią. Pocieszające, że mimo „zalecanej palety” częściej używałam cieplejszych kolorów. Pozostaje mi problem tylko – którą jesienią. Jutro podeślę zdjęcia :)
    Jeszcze raz dzięki, chyba już nie będę usiłowała farbować włosów na „niebieskawe” odcienie :)

    • Maria Autor wpisu

      Fajnie, czekam na zdjęcia. Na pewno wiele się wyjaśni:)

  8. MissSeptaria

    Czy ja również mogę skorzystać z pomocy? Bo ja to mam tak ze na kogoś patrzę i widzę od razu a na siebie patrzę i nie widzę nic;/ Będę wdzięczna za pomoc;)

    • Maria Autor wpisu

      Jasne, tylko prześlij mi jak najwięcej zdjęć w różnych kolorach i bez makijażu, bo choć napatrzyłam się na Ciebie na Twoim blogu to jednak potrzebuję specjalnych zdjęć:)

  9. MissSeptaria

    Jeszcze raz dziękuję za profesjonalną pomoc;* Dzięki Tobie wiem że ten artykuł to nie moje miejsce więc szybciutko klik i już jestem wiosną;D

  10. Ela

    Mario, bardzo przyjemnie spędzam dzisiejszą niedzielę z Twoim blogiem. Oglądam się , przyglądam i ciągle zastanawiam. Wszystkie barwy z palety jesieni mi się podobają i mam w szafie rzeczy w tych kolorach, które chętnie noszę. Chociaż swojej twarzy na pewno nie określiłabym ciepłą, to zastanawiam się czy obraz karnacji nie jest zafałszowany przez naczynka? Zazwyczaj jestem różowa, ale jak przyglądam się szyi to już ma ona bardziej ciepły odcień. Skomplikowana ta analiza… ;) w żyłki się wpatrywałam, są zielone i niebieskie z przewagą zielonych, mam trochę piegów też. Tak jak pisałam wcześniej, gdy przeglądałam się w dziennym świetle wydawało mi się jednak, że do mojej twarzy (bez makijażu) jednak bardziej pasują chłodne odcienie przy całej sympatii do ciepłych. Trochę jestem zdezorientowana.

  11. Marta

    Dziękuję za ten artykuł. Poszerzyłaś moje kolorystyczne horyzonty :) I wreszcie wiem jak nazwać swój typ kolorystyczny.

  12. Jeeves

    Fantastyczny blog. Po prostu nie mogę się oderwać. Ale muszę przyznać, że mnie też wytrąciłaś z kolorystycznej stabilizacji. Z racji bardzo ciemnych włosów, brwi i rzęs, intensywnie brązowych oczu i niezbyt ciemnej, skłonnej do rumieńców cery, zawsze miałam się za zimę. Jednak oberżyna, burgung i ta piękna czerwień to zdecydowanie moje ulubione kolory, w ecru wyglądam lepiej niż w białym, a żyły mam zdecydowanie zielonkawe. Chyba przyjdzie mi zostać jesienią.

  13. kasienka

    swietna ta TWOJA charakterystyka typow urody!!!
    wyjatkowo prosta i konkretna (a przejzalam wiele tego typu tresci)
    szkoda, ze ja wciaz sie nie moge okreslic
    myslalam ze jestem intensywna jesienia, ale mam zielono-oliwkowe oczy, czy to mozliwe???????????

  14. Patrycja S

    Prawdopodobnie zostałam pomylona z intensywna jesienią, ale jestem ciemniejsza, przytlumiona, delikatna i do tego jeszcze ciepła. Moje oczy zostały nazwane kiedyś ciepłymi. Kocie oczy idące w stronę orzechowego, miodowego brązu, zmieniające się od danej chwili, nastroju, pogody i makijażu. Cera ciemna, ciepła, brzoskwiniowa, mleczna, musnieta słońcem, cały rok wyglądam jak opalona. Włosy od mysiego brązu aż po ciemny brąz, plowiejace pasma latem ale nie czarne! Jak się odezwiesz to bd mi bardzo miło. Niestety uważam, że na zdjeciach wyglądam zupełnie inaczej, wszystko wydaje się jaśniejsza. A jeżeli nie jestem tą jesienią to może inna.

    • Patrycja S

      *błąd, zostałam pomylona z intensywna wiosna.

  15. Ola

    Czytam i czytam i coraz większy mam mętlik w głowie, bo oczy piwne, z pomarańczowymi plamkami, włosy kiedyś ciemno złoty blond teraz ciemniejsze i farbuję na brąz. Latem opalam się na brązowo-oliwkowo (jak już zgaśnie czerwień), ale przez resztę roku jestem trupio blada. Wtedy bardziej jednak pasuje mi srebro.
    Zupełnie już nie wiem gdzie się sklasyfikować.

    Ale przy tej okazji muszę Ci powiedzieć, że jestem zachwycona Twoim blogiem. Propozycje klasyki w Twoim wydaniu to mistrzostwo świata. Bardzo dobre artykuły!

  16. Magda

    Genialny opis, widzę, że to nie nowy post, ale dopiero na niego trafiłam i jestem pod wrażeniem. Nie ukrywam, że mam też mętlik w głowie, bo chyba nigdy do końca nie umiałam się zakwalifikować do żadnego typu, a którymś przecież muszę być. :P Zawsze myślałam, że jestem raczej zimą, ale ostatnio fryzjerka rzuciła mimochodem, że mam ciepły typ urody. I ponieważ zaczęłam szukać i analizować, trafiłam na Twojego bloga.
    Źle mi w zimnej czerwieni, źle mi w rudych włosach, mam szaro-niebieskie oczy, opalam się na piękny brąz, w ciemnej, z kolei w ciepłej, intensywnej czerwieni ubrań czuję się doskonale. Podobnie jak w ciemnych włosach. Ale jaki powinny mieć odcień, to już nie jestem do końca pewna. Ciepły czy raczej chłodny? A może się nie znam zupełnie i wszystko namieszałam? Mariooo, help! :)

  17. Hall

    W ramach noworocznych rozważań doszłam do wniosku, że jednak jestem intensywną jesienią, a nie zimą… A tak serio to wcześniej czytałam i czytałam opisy, porównywałam kolory i mi wychodziło, że jednak zima – chyba zmyliło mnie to, że bardziej przypominam Anna Hathaway niż Sofię Vergarę (tak, tak, wiem, że nie można się w ten sposób porównywać z osobami ze zdjęć ;)) Mój problem polegał na tym, że mam niebieskie żyły i jestem blada (choć mam piegi), a poza tym pasują mi intensywne kolory – czyli zima! Jedyne, co nie dawało mi spokoju, to to, co napisałaś o żółtym – że zimie w nim nie do twarzy, a ja właśnie w miodach i musztardach zbieram komplementy. Ostatnio wybrałam się do sklepu z siostrą, która stwierdziła, że ze wszystkich bluzek najlepiej mi z musztardowej. I tak za pomocą żółtego doszłam do intensywnej jesieni – cóż za dramaturgia! ;) A przeglądając zdjęcia sprzed dwóch lat, na których mam brązowe włosy, tylko się w tym utwierdziłam :)

  18. Karolina

    Witaj Mario,
    Dzięki właśnie Twojemu blogowi dowiedziałam się o podziale kazdej pory na 3 podtypy. Blog jest naprawdę świetny i dzięki Ci za to :) wydaje mi się, że jestem intensywną jesienią, choć mam jasną skórę, ale żółtą – taka kość słoniowa, więc mieści się w opisie, choć na twarzy bywa blada. Włosy natomiast mam nie tak ciemne – mniej więcej jasny, może średni brąz. Z tego co pamiętam i wnioskuję z moich zdjęć (farbuję od ok. 10 lat) są złotawo-popielate bez czerwonych tonów i rozjasniały się od słońca dość mocno, także miałam na końcach nawet drobne pasemko jasny blond. Przez jasną cerę zastanawiam się trochę, czy nie jestem jesienią stosowaną, ale brwi mam czarne i raczej nie mam tak przydymionej kolorystyki. Oczy po mamie intensywnej zimie ;) ciemne, intensywnie czysto brązowe, bez plamek, z błękitnobiałym białkiem (dawniej chyba białko miałam mocniej niebieskawe) i ciemniejszą otoczką. Czasem wyglądają na czarne. W dzieciństwie włosy popielaty jasny blond i stopniowo ciemniały wraz z brwiami. Długo farbowałam się na czerń i bardzo ciemne brązy, pasowało mi to zwłaszcza z makijażem chociaż delikatnym, o dziwo dużo osób myślało,że To naturalny kolor. Opalałam się kiedyś latwiej, dość szybko bledne na twarzy. Opalenizna jest brązowa, chyba delikatnie przydymiona. Przepraszam za długi komentarz, jednak mam nadzieję, że zechcesz pomóc :) pozdrawiam

  19. Karolina

    Dodam tylko w skrócie: źle mi w żółtym „wiosennym”, ale dobrze w takim jak u zgaszonej jesieni i chyba musztardowym, dobrze mi w czerwieniach intensywnych i nieco chlodnych lub – źle w takiej wpadającej w pomarańcz, dobrze też w tej na obrazku przy Sofii. Mając czarne włosy dobrze mi było w fuksji, choć lepiej w nieco zgaszonej chyba. Dobrze mi w ciemnym „teal”. Pieprzyki ciepłe brązowe, ale znalazłam też szarobrazowe, piegów nie mam. Myślę, że mogę porównać swoje kolory z Natalie Portman, ale mam raczej jaśniejszą cerę, choć od słońca już podobną

  20. Citrine

    Świetny blog, cudownie się go czyta!
    Właśnie doszczętnie rozwiałaś moje wątpliwości dotyczące typu urody – standardowa klasyfikacja na 4 podstawowe pory roku zawsze wydawała mi się taka „sztywna”, miałam wrażenie, że nie wpisuję się dokładnie w żadną z tych kategorii, że jestem „zawieszona” gdzieś pomiędzy nimi. I chociaż jestem zielonooką ciemną blondynką (czyli typem, wydawać by się mogło, na polskiej ulicy „pospolitym”), od zawsze pamiętam, że otoczenie zwracało uwagę na nieco inny odcień mojej skóry, która chociaż bardzo jasna, wydaje się „muśnięta słońcem”, „alabastrowa”, „złotawa”. Z tego tytułu ciężko mi dobrać odpowiedni podkład pod makijaż – najlepsze, jakie miałam, przywiozłam z Azji…Wiele razy słyszałam, że mam „zaskakująco ciemną” oprawę oczu, pytano mnie, czy używam henny, czy przypadkiem nie pochodzę chociaż po części gdzieś z Południa, a brat żartował, że jestem adoptowana (!). Był taki okres, że rodzina myślała nawet, że malowałam rzęsy będąc dziewięciolatką, ponieważ same z siebie są intensywnie czarne (nie musze chyba pisać, że to była totalna bzdura, bo swoją przygodę z makijażem zaczęłam w znacznie późniejszym wieku…). Koleżanki zawsze dziwiły się, że „pasuje mi każdy odcień pomadki”, nawet, tak jak napisałaś, chłodny róż (chociaż zdecydowanie najbardziej lubię odcienie śliwki), i że noszę naprzemiennie biżuterię w każdym możliwym odcieniu (zatem złotą, srebrną, miedzianą – jak leci). A jednocześnie, patrząc w lustro, zawsze odczuwałam lekki dysonans pomiędzy tym, co miałam na sobie, a swoją własną kolorystyką…do czasu, kiedy nie odkryłam tzw. „jewel tones” (czyli burgundu, szmaragdowej zieleni, kobaltu, oberżyny, morskiego). Wtedy nagle coś „kliknęło”.
    Najlepiej czuję się w prostych formach – ale przestałam na siłę próbować łączyć je z „chłodną czystością” nieodpowiednich dla mnie kolorów. Zamiast tego pozwalam kontrastować bogactwie nowo odkrytych odcieni z minimalizmem definiującym, poniekąd, moją estetykę. Z całego serca dziękuję Ci za ten wpis – zachęciłaś mnie do dalszych eksperymentów. Myślę, że w nadchodzącym sezonie letnim zrobię trochę „wycieczek” w modnym ostatnio kierunku hippie :) A bloga obiecuję przeczytać od deski do deski. Masz nową czytelniczkę!
    Citrine

  21. Meduzaa0

    Hej, chyba ktoś podebrał Twoje graficzne materiały: http://ambasada-zdrowia-i-urody.blogspot.com/2014/04/typy-kolorystyczne-w-urodzie.html :(

  22. smakosz

    Witam:) Świetny blog! I w ogóle rewelacyjne są te Twoje artykuły, ale nawet mimo ich drobiazgowości trudno się w tym wszystkim odnaleźć i ocenić samą siebie… Czy nadal w tym pomagasz po ocenie zdjęcia?? Zdaje mi się, że jestem stonowana jesienią, ale im dłużej to analizuję, tym bardziej zagubiona jestem:/ help

  23. Ania

    mam mętlik w głowie, bo nie lubię jak mam na sobie odcień musztardowy, pomidorowy…. a byłam pewna prawie na 100%, że intensywna jesień to ja. Mam ciemno brązowe włosy niestety już siwiejące a nie mam nawet 30 lat, jeszcze mi sporo brakuje…
    mam intensywnie brązowe oczy, ciemną oprawę oczu i moje białka oczu nie są czysto białe tylko mają taką żółtą poświatę. Opalam się szybko na taki złoto brązowy kolor i pojawiają się piegi na nosie i policzkach od słońca. Piegi są brązowe-szare- taki dziwny nieokreślony kolor..
    dobrze czuje się w złocie żółtym ale też i w białym złocie, nie znoszę delikatnej biżuterii i taka również gubi się na mnie, noszę duże kolczyki, wisiory, bransolety, dobrze wygląda na moich nadgarstkach biżuteria etniczna z kamieniami w kolorze bursztynu. Moje ulubione kolczyki są złoto-czarne, na drugim miejscu są takie duże perłowe. …
    lubię czerń i taki czekoladowy brąz, dobrze czuję się w bieli, w kolorze szmaragdowym, butelkowym..
    dużo bym dała, żeby wiedzieć jakim typem kolorystycznym jestem :)

  24. aluunia

    Ależ fantastyczne rzeczy tu wypisujesz!!! Można czytać cały dzień i… .zaginąć w akcji:P Czy brązowe włosy z dodatkiem szarości, rudości i jaśniejszych pasemek + zielono-szare oczy ze złoto-brązowymi plamkami + ciemna oprawa oczu (prawie czarna)+ jasna cera + piegi to też będzie jakaś jesień? A do tego niebiesko-fioletowe żyły i już coś nie pasuje… Jak to ogarnąć?:) Pozdrawiam i czekam a kolejne wpisy!

  25. ines

    Zgadzam się z innymi komentarzami, najlepszy blog dotyczacy analizy kolorystycznej.
    Czy jestem intensywna jesienią czy zima?
    Czarne rzęsy i brwi; piwne oczy z ciemnoszarą obwódką wokół źrenicy; na źrenicy widoczne ogniki w kolorze brunatnym; kolor naturalny ciemny brąz; piegi w kolorze brunatnym,opalam się najpierw na czerwono na drugi dzień jest to brąz.

  26. Kinga

    Po zdiagnozowaniu siebie jako stonowaną jesień zaczęłam zastanawiać się się czy nie jestem ciemną jesienią :D Zwłaszcza po fragmencie „Orzechowe i piwne oczy też możemy uznać za ciemne, jeżeli rzęsy i brwi będą czarne lub brązowe.” Bo czy stonowana jesień może mieć naturalnie czarne brwi i rzęsy?

  27. Lucyna

    Witam, podejrzewam, ze moge być ciemną jesienią.
    Mam brązowe oczy z ciemniejsza wyrazna obwódka wokół źrenicy,bialka oczu wewnątrz sa lekko żółte. czarne grube brwi, jasna ciepła cera lekko żółtawa.Włosy jasny brąz lekko wpadajacy rudawy cos jak miodowy, a w słoncu swieci sie na jasny opalizujacy blond. jakim typem jestem :) ?

  28. Sarcastic fever

    Marysiu

    Trafiłam tu:)
    Dziękuję za Twoją stronę -w sumie życie mi ratujesz:)
    Nigdzie nie znalazłam takiej kompilacji wiedzy – ba.. którą da się w sposób zjadliwy dla odbiorcy sprzedać..
    No i zamiast pracować to siedzę i czytam i czytam i czytam ( mam nadzieję, że informatycy nie podpatrują co robię;-).. jakby co to pozdrawiam..)
    Im dłużej czytam- tym większy mam mętlik w głowie…
    I za Boga Ojca nie jestem w stanie już się określić czy jestem intensywną jesienią czy głęboką zimą-albo na odwrót..
    Marysiu wyjeżdżam niedługo i mam nadzieję, że na długo. Zmieniam w sumie swoje życie o 180 stopni i stwierdziłam, że skoro zmieniam wszystko to może zmieniłabym swój wygląd?.. A jeśli nie wygląd to może przynajmniej nabrałabym jakiegoś stylu- bo na razie to chyba wyglądam jak „nie wiem co na siebie włożyć”.. I ciągle rano mam Dzień Świstaka..
    Wiem co lubię- proste, mało skomplikowane formy. .. Wolę srebro od złota- ale może dlatego, że po prostu do złota mam awersje z czasów gdym dziecięciem była ( kojarzysz ten kolor złota z handlu wschodniego..? Mieliśmy znajomą , która wiecznie nam to świństwo chciała wcisnąć..)) A srebro lubię… tylko nie wiem czy to dobrze czy nie.. po prostu lubię..Pomadki do ust- śliwka, lekki róż- coś o zabarwieniu czerwonawym. W brązach, beżach- nude- niknę, nie ma mnie
    Ale beżowy płaszczyk już jest ok…
    Lubię niebieski- granatowy- nie trawie kobaltowego ( choć ponoć korzystnie w nim wyglądam)
    Nienawidzę groszkowego- kocham zieleń lasu
    Lubię brąz- ale nie koło twarzy
    Np mam ciemnobrązowy płaszcz i nosze go z różowawym szalikiem
    I chce wspomnieć iż nie należę do istot kruchych
    Na moje nieszczęście- jestem na tzw diecie na okrągło z miernymi sukcesami- ale o figurze klepsydry – no taka Nigella +10-15kg
    I kochana Marysiu proszę o pomoc…bo w końcu chcę wyglądać jak człowiek..
    ( może jakieś zdjęcie wyślę?)
    Aga

    • Maria Autor wpisu

      Aga, z tego co piszesz, to jeśli do wyboru jest intensywna zima lub jesień, to jesteś zimą. Ja udzielam takich porad, ale odpłatnie. Szczegóły są w zakładce ANALIZY. Tak, wiem doskonale o jakim złocie mówisz :) Też mi się nie podoba, ale na szczęście nie zostały mi żadne wspomnienia, które skreślają złoto teraz, ba nawet ostatnio złoty zegarek noszę! I też nienawidzę na sobie groszkowego, chyba gorszego koloru dla mnie nie ma :)

  29. Anulka

    Dzień dobry . Od paru dni czytam bez tchu Pani bloga oraz obserwuję na Fb i na instagramie. Do tej pory uważałam siebie za ZIMĘ jednak po lekturze bloga i obserwacjach zdjęć gwiazd oraz sugerowanych kolorach – mam mętlik w głowie. Chyba do końca nie umiem określić koloru swojej cery- jest jasna ale opalam się z łatwością, oczy mam ciemno brązowe, oprawę oczu także ciemną. Kiedyś usłyszałam opinię jakoby moja cera była oliwkowa…nie wiem. Dobrze czuję się w kobaltach, czerni, fuksji a także najwięcej komplementów zbieram gdy mam na sobie kontrastowe barwy. Wolę srebro. Jednak mam za dużo wątpliwości – wczoraj wybierałam między zimą chłodną a czystą . Dziś już z rana ( a raczej 3 w nocy ;-)) okrzyknęłam siebie zimą intensywną a teraz po przeczytaniu opisu jesieni intensywnej- wiem, że nic nie wiem ( jeśli chodzi o kolory zimy to lubię większość we wszystkich trzech paletkach). Zdaję sobie sprawę, że otrzymuje Pani masę takich maili ale żywię nadzieję, że choć odrobinkę mi Pani pomoże. Pozdrawiam i gratuluję tak rzetelnego bloga.

  30. Anulka

    Zapomniałam dodać, że żyły mam wybitnie niebieskie ;-)

  31. katie23

    Bardzo dobrze ujęty temat. Widać lekkie pióro autora :) Pozdrawiam!

  32. Marita

    Myślę, że jestem intensywną jesienią. Mam ciemne, brązowe włosy ze złotymi refleksami mocniejszymi na końcach, oliwkowo-żółtą cerę, chłodne białka oczu a kolor oczu brązowo-zielono-niebieski.
    Podejść do analizy kol. robiłam już kilka i prawie zawsze wychodziło mi coś innego i nie byłam pewna ale teraz jestem już PRAWIE pewna że jestem ciemną jesienią.

    • Anna

      To podobnie jak ja ciemna jesień , ale pewności nadal nie mam…
      Jestem niby ciemną jesienią ale w czarnym mi też dobrze…:)
      analizy kolorystyczne też miałam robione a nadal nie wiem.

  33. Anna

    Super blog jestem pod wrażeniem.
    Ja jestem albo intensywną jesienią albo intensywną głęboką zimą.
    Miałam robioną analizę i raz jesień a raz zima wyszła i bądź tu mądra:-)
    Włosy mam ciemny brąz na zdjęciach czasami wychodzą jak czarne. Od skóry jest ciemny zimny brąz a na końcach jaśniejszy wydaje się ciepły… szczególnie widać to na zdjęciach latem.
    Cera oliwkowa ciężko mi określić czy ciepły czy zimny odcień.. w lato ciemna brązowa(opalam się na bardzo ciemno brąz bez czerwieni) a zimą wydaje bladawa..
    Oczy orzechowe ciepły ocień źrenice otoczone ciemną obwódką w oprawie czarnej intensywnej(czarne brwi i rzęsy)
    Intensywne białka oczu.
    Usta wydają mi się ze to zimny odcień czerwieni.
    I co może ktoś doradzi…??:)
    byłabym bardzo wdzięczna za opinie..

    pozdrawiam cieplutko
    Ania

  34. Carmine

    I mam problem, bo nie wiem, czy jestem intensywną zimą, czy intensywną jesienią :D Obie palety kolorystyczne mi leżą (częściowo, bo naprawdę nie lubię brązów, choć nie wątpię, że w niektórych wyglądałabym dobrze, z kolei z palety zimy nie leży mi żaden z zaproponowanych przez Ciebie różów i fioletów). Skórę mam oliwkową, opalam się na złotobrązowo. Włosy generalnie jasnobrązowe, ale takie też mysie, w zimie tracą blask, ale w Słońcu są złote refleksy. Z kolei mam zwyczaj noszenia ciemnych, czerwonych szminek na co dzień i bardzo mi w nich dobrze (wręcz je kocham). Uwielbiam skórę i bogatą biżuterię, taką, którą określasz a la Kleopatra. I w srebrze, i w złocie jest mi dobrze, ale preferuję srebro, bo zawsze jest takie jakieś bardzo rockowe, a to jest domeną mojego stylu :) Oczy… to chyba największy problem. Zależy od światła. Potrafią być piękne, ciemnozielone w lecie, w zimie są raczej bardzo ciemne, brązowe. Stąd nigdy nie mam pojęcia jaki dobrać cień i poprzestaję na linerze. Jeżeli chodzi o kolor żył, to też ciężko określić, jaki jest. Nie cierpię pasteli i beżów.
    Teraz farbowałam włosy na sombre (czekoladowy brąz ze złotymi refleksami górą, czerwonomiedziany dołem) i znacznie lepiej wyglądam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x