Minimalizm

Garderoba tylko w trzech kolorach

Do tej pory udawało mi się prowadzić regularnie listę rzeczy, które kupowałam i dzięki temu mam na wyciągnięcie ręki wgląd do moich wydatków. Tabelka z zapisywanymi zakupami jest bardzo przydatna i mogę ją polecić każdemu. Przekonałam się, że kupuję naprawdę niewiele ubrań i jestem z tego bardzo zadowolona. Ale w mojej szafie nadal niestety panuje ubraniowa niesubordynacja i tak naprawdę nawet po segregowaniu ubrań zdarzają się sytuacje, że w kilku rzeczach chodzę non stop, a niektóre z nich jak zalegały na dnie, tak zalegają.

Postanowiłam wobec tego maksymalnie uprościć swoją garderobę i wprowadzam dla siebie nową regułę, która ma mi pozwolić na osiągnięcie spójnej szafy składającej się tylko z elementów, które realnie będę nosiła. Ma być prosto, wszystko ma do siebie pasować i ma nie być żadnych zbędnych dodatków. Każda góra ma pasować do każdego dołu. Dlatego zaczynam od ograniczenia palety kolorystycznej. Lista klasyków absolutnie się nie zmienia i moje konto na pintereście będzie dalej uzupełniane dotychczasowym systemem (pokazuje on jak mam się czuć w danym ubraniu, więcej znajdziecie tutaj). Radykalizację mojej paletki bardzo obrazowo przedstawia poniższy mood board.

minimalizm moodboardPostanowiłam ograniczyć się do trzech kolorów, które już i tak dominują w mojej szafie, a w których dobrze się czuję. Są to biel, czerń i szarość. Dopuszczam również kolor naturalnej skóry oraz złoto i srebro. Mogę sobie też pozwolić na jeansy oraz rzeczy, które są cieliste. Reszta kolorów od dzisiaj dla mnie nie istnieje. Nie kupuję już innych kolorów i szukam tylko tych trzech. Czuję, że to będzie dla mnie wyzwanie, ale również wyzwolenie. Nie chcę się już tak bardzo koncentrować na wyglądzie, chcę tę kwestię mieć raz na zawsze ustaloną. Tyle piszę o kolorach, że za każdym razem odkrywam coś nowego i zakochuję się w różnych paletkach. Przez to nie mogę się do końca zdecydować na swoje kolory, więc po prostu się ich pozbywam i wybieram te najmniej kolorowe i jednocześnie dominujące dotychczas w szafie.

Że wytrwam, to już wiem na pewno. W końcu zobowiązałam się przed Wami, moimi przyjaciółmi. Nie oznacza to oczywiście, że wyrzucam to, co jest kolorowe. Kolorowe rzeczy będą donaszane, dobijane, celebrowane póki jeszcze „żyją” 🙂 Ale żaden kolor już się do mojego domu nie wkradnie. A najfajniejsze jest to, że nie robię tego sama i zapowiadają się duże zmiany w kwestii ubioru. Liczę na to, że ograniczenie kolorystyki pozwoli mi na większe eksperymentowanie z formą ubrań.

Czy kiedykolwiek decydowałyście się na podobne kroki? Czy ciężko było wytrwać? Gdybyście miały wybierać tylko trzy kolory dla siebie, jakie byście wybrały? Umieram z ciekawości.

KOMENTARZE

  1. blame Anna

    Jestem cały czas na etapie systematyzowania szafy. Gdybym miała zostawić sobie tylko kolory na pewno byłaby to czerń, biel i szarość – dla mnie to dość oczywisty wybór, w sumie od zawsze miałam ich pełno. Moim marzeniem jest szafa z tego zdjęcia. Jednak wiem, że nie zrezygnuję np. z okazyjnego burgundu czy granatu:) Ale staram się. Stworzenie gardberoby, w której wszystko by do siebie pasowało jest jeszcze odległe.

    • Maria Autor wpisu

      Ałaaaa, to zdjęcie mnie boli, jest cudowne :))) Na pewno właścicielka jest szczęśliwa 🙂

  2. Evette

    Mario, kocham Twoje podejście do mody i wizerunku! Powiem Ci, że coś jest w tej idei… Niedawno będąc w domu na ferie postanowiłam powyjmować swoje wiosenno-letnie ubrania, żeby choć trochę przybliżyć się do wakacji i ze zdziwieniem zauważyłam, że dominują tam właśnie 3 kolory! 🙂 I, uwaga, były to kolory absolutnie pasujące do tych zaprezentowanych przez Ciebie dla mojego typu urody (a kiedy je kupowałam nie miałam jeszcze pojęcia o Twoim istnieniu 😉 ) – różne warianty ciepłej bieli takie jak wanilia, kość słoniowa, ecru; bardzo jasny błękit i brzoskwinia w różnych stopniach soczystości. Nawet jeansowe elementy łapały się pod ten jasny błękit. Czyli wychodzi na to, że gdzieś tam w podświadomości jakiś mały głos dobrze mi podpowiada 😉 I postanowiłam, że kolejnej zimy nie dam się szarości i czerni i będę chodzić cała na jasno! Jak nasza reprezentacja na tegorocznych igrzyskach 😀

    • Maria Autor wpisu

      Ge-nial-nie!!! Te kolory są tak oryginalne i tak odmienne od wszystkich, że ja już widzę w tym metodę. Wow, zima w płaszczu ecru – ciarki na plecach. I jeszcze ten błękit. O losie :)))

      • Evette

        Ale się cieszę, że Ci się podoba! 🙂 Jak kolejnym razem będę w domu to postaram się uporządkować wszystko według kolorów i zrobić zdjęcie, bo naprawdę fajnie to razem wygląda 😉

  3. allegra_walker

    Na potrzeby eksperymentu myślowego z wielkim trudem wybrałam czarny (nie oszukujmy się, to jednak najlepsza podstawa), czerwony (mój ulubiony kolor, i pasuje do wszystkiego) i oliwkowy (do łażenia po górach, lasach i w ogóle na potrzeby turystyczne). No i dżins, skoro Ty też sobie pozwalasz. Ale tak naprawdę to nigdy bym się nie zdecydowała na takie ograniczenie!

    • Maria Autor wpisu

      Czad. Czerwień i oliwka jest sexy 🙂 Na przykład militarna kurtała i do tego czerwone usta, oooo, mdleję z wrażenia 🙂

    • Panna Emilka

      Nie zgodzę się z czernią jako najlepszą podstawą:) – bardziej uniwersalny jest moim zdaniem ciemny granat – pasuje wszystkim i na każdą okazję (podczas gdy czerń czasem może okazać się zbyt ciężka, ostentacyjna i dla wielu typów nietwarzowa) a jest równie elegancki. Jako soft summer dorzuciłabym dla siebie do tej trójcy naturalną biel i lekko przygaszony jasny chłodny róż. Super post i cały blog Mario!:)

      • Maria Autor wpisu

        Dzięki, właśnie wertuję Twój 🙂

        • Panna Emilka

          Dużo tam nie wyczytasz póki co:) ale skoro tam zaglądasz to może się zmotywuję do regularniejszych notek:P

      • iwona

        no mi granat nie pasuje, w przeciwieństwie do czerni

        • Maria Autor wpisu

          Nie wiem co Ty Iwonka masz do tego granatu, moim zdaniem Ci w nim prześlicznie 🙂

          • iwona

            nie wiem jak się robi emotikonkę zawstydzonej

            właśnie nie wiem, czarny jest jeden a granat wydaje mi się trudniejszy, jest wiele odcieni brudnych, takich że wyglądam jak chora, ale jak TY mówisz że powinnam to wybiorę się na łowy.

            • Panna Emilka

              Może to kwestia odcienia granatu? Skoro w czerni jest Ci bezdyskusyjnie pięknie to obstawiam że jesteś zimą, nie szukaj więc granatu przybrudzonego (zszarzałego) tylko głębokiego i nasyconego. Myślę że warto znaleźć swój odcień, na 100% w którymś Ci będzie BARDZO do twarzy:-)

  4. iwona

    u mnie się samo to jakoś zrobiło

    wywalałam, wywalałam aż okazało się że mam rzeczy czarne, białe, szare, kilka sztuk granatowych (których nie lubię), jedną błękitną koszulę (którą wielbię), kilka par jeansów, i różową kwiecistą sukienkę (do niej mam uczucia pejoratywne). Odkąd znam swoją porę roku (kocham Cię Mario) to już w ogóle innych kolorów w sklepach nie widzę, i tylko się wkurzam że jakaś kiecka albo płaszcz nie jest dostępny w czerni.
    Z biżuterią już dawno się rozprawiłam, sprzedałam wszystko srebrne i złote, inne cuda rozdałam; mam jeden pierścionek (zaręczynowy), jeden łańcuszek z wisiorkiem i jedną delikatną bransoletkę; wszystko z białego złota, i prosty zegarek.

    A zgodnie z Twoją sugestią planuję zakupić czerwone szpilki i czerwoną kopertówkę. Znalazłam spokój.

    • Maria Autor wpisu

      Jak się cieszę, idą zmiany i to jakie… I to ograniczenie biżuterii, czuję, że dzięki temu poczujesz, że masz klasę. Jestem naprawdę pod wrażeniem!

      • iwona

        wiesz Mario
        odbyłam długą podróż by się odnaleźć w takim stylu; przy ogromie inspiracji jakimi się otaczamy, przy nieznajomości siebie bardzo łatwo jest popadać w kolejne pułapki, zwłaszcza gdy ma się umiejętność czy też bezsensowna potrzebę naśladownictwa pod pozorem inspiracji czyimś stylem.
        Długo też trwało zanim za najlepsze uznałam dla siebie proste formy i minimum kolorystyczne (mój niemąż nadal na widok kaszmirowego swetra za 600 zł mówi „taaaki zwykły?” a właśnie taki ma być)

        U ciebie najlepsze jest to że kierujesz. Nie dajesz porad w stylu „10 rzeczy które MUSISZ mieć”, ale też nie nie mówisz enigmatycznie „twój styl jest w Tobie, musisz go odnaleźć”. Pięknie balansujesz pomiędzy tymi dwoma opcjami zmuszając do myślenia nad własną garderobą, nad własnymi potrzebami; kiedy trzeba popchniesz we właściwym kierunku. Odkryłam to niedawno, kiedy wciąż wracając do archiwalnych postów na nowo odkrywałam co chciałaś wtedy przekazać, a na co ja nie byłam jeszcze wtedy gotowa.

        Wbrew pozorom wybór kolorów to dopiero początek, teraz zaczyna się zabawa w formę, a znalezienie idealnie skrojonych akuratnie na mój tyłek spodni już takie proste nie jest (w każdym razie trudniejsze niż decyzja czarne czy brązowe)

    • Kama

      Podpisuję się pod tym, co napisała Iwona 🙂 I właściwie jeszcze się rozmieniałam po drodze na jakieś pudrowe róże, ale po tym poście Mario jestem pewna: zostaję przy czterech kolorach (muszę chodzić swoimi ścieżkami, nie da rady 😉 ): czerń, biel, szarość (tu skala będzie spora, od grafitu do amelinu, ale nie beż) i okazjonalnie granat.
      Ściskam Cię i dziękuję za świetny wpis 🙂

  5. iwona

    aha,
    i żeby mnie serce nie bolało to postanowiłam nie oglądać już więcej baz przygotowywanych dla innych pór roku, mam Mario to samo co Ty.

  6. karola

    Takie połączenie od dłuższego czasu widać i w mojej szafie. Tylko zamiast srebra i złota jest granat i delikatny róż. Wszystko do siebie pasuje, a i ja dobrze się czuje w takich kolorach. Także eksperyment jak najbardziej udany moim zdaniem.

    • Maria Autor wpisu

      Pięknie! Delikatny róż i granat na dodatki – chyba elegantszego zestawu nie jestem sobie w stanie wyobrazić.

  7. Kinga

    Granat, ciepła biel-jasny beż i konieczne jakiś kolor, który to wszystko ożywi – tak bym podsumowała moje kompletowanie stroju codziennie rano 🙂 Trzeciego to trio mi brakuje i wciąż waham się pomiędzy szarością a jasnym brązem. Ale pomysł jest genialny i już teraz mam o wiele bardziej ułatwione życie 🙂
    Powodzenia!

    • Maria Autor wpisu

      Już po prostu potrzebowałam odetchnąć. Trochę mi się znudziły inne kolory, a coś czuję, że jak będzie możliwie najprościej to uda mi się zapomnieć o niebieskim i czerwonym. Bo mam już po prostu dość niespójności.

  8. Żanka

    Całkiem ciekawy pomysł 🙂 W moim przypadku nie było by jednak o czymś podobnym mowy…Najbardziej na świecie nie lubię się ograniczać, a patrzenie w sklepach na te wszystkie cudne kolory i niemożność ich kupienia była by dla mnie traumatyczna 🙂 Może to dlatego, że nie mam tak spójnego stylu jak Ty.
    Ale, gdybym miała wybierać to na pewno wybrałabym czerń (nie wiem, czy mi pasuje, czy nie, ale nie wyobrażam sobie wyrzucić z szafy czarne ciuchy) i beż 🙂 Z trzecim miałabym problem, bo jest wiele kolorów, które lubię i chętnie widziała je na tym ostatnim wolnym miejscu 😀

    • Maria Autor wpisu

      Beż jest spoko, pozwalam sobie na cielistość i nawet mam beżowy szal w którym dobrze się czuję. Ten kolor traktuję jako neutral na równi z bielą i czernią. Większości osób pasuje 🙂

      • An

        zgadzam się z beżem, też lubię swój szal:)

  9. Anna

    U mnie kolorów jest dużo i nie potrafiłabym z nich zrezygnować, ale poruszam się po barwach intensywnych i raczej ciemniejszych, z wyłączeniem bieli, żółci, pomarańczy i zielonego, i w efekcie większość ciuchów do siebie pasuje i mogę je mieszać w różnych kombinacjach. Choć wiadomo, że ciągle zdarza mi się kupować rzeczy, które z niczym nie grają, ale ciągle nad tym pracuję.

    • Maria Autor wpisu

      To też jest jakiś sposób – iść z paletą w konkretną stronę. Ja też mogłabym wybrać ciemne i intensywne kolory, ale również wśród nich było dla mnie za dużo opcji. Dlatego wprowadzenie większej ilości bieli traktuję jako okno na świat 🙂

  10. Biurowa

    Mario, Ty jesteś prawdziwą minimalistką. Nieudawaną i nie wykreowaną. Zwyczajnie prostota i umiarkowanie siedzi Ci w głowie.
    Cudowne jest to, że nie przemawiasz do nas ex cathedra, tylko jesteś obiektywna i akceptujesz wszystkie nasze nawet najdziwniejsze gusta. Za to Cię kochamy!
    A co do ograniczenia w kolorach, no cóż, pewnie dałoby się, ale nie mam takiej potrzeby. Co nie oznacza, że mam jakąś kakafonię w szafie. Po prostu muszę bardziej uważać. Poza tym uważam za dopuszczalny pewien dysonans np. czerwone buty + fioletowa torebka, albo połączenie granatowego z zielenią, lub nawet amarant z pomarańczowym. Zwłaszcza u innych 😉
    Kiedyś pokazałam Szpieguli zdjęcie mojej szafy i ona orzekła, że jest tam mało kolorów. Pewnie coś w tym jest…

    • Maria Autor wpisu

      Dziękuję :* Jak ktoś jest taki mądry to naprawdę nie potrzebuje ograniczeń. Ale u mnie właśnie wtedy nie ma żadnej dyscypliny. Dlatego listy, reguły, tabelki są mi potrzebne, żeby działać według planu i nie robić odstępstw 🙂

  11. Łucja

    Podoba mi się ten pomysł. Sądzę, że nie miałabym z takim wyborem problemu. Szary, w różnych odcieniach, spokojny, zgaszony granat i od niedawna butelkowa zieleń 🙂 Od czasu do czasu pozwoliłabym sobie na odrobinę koloru, delikatny fiolet i pudrowy róż oraz mroźny błękit. Och, moja szafa w końcu byłaby uporządkowana kolorystycznie! Kuszące 😉

    • Maria Autor wpisu

      Ach, cudnie i w jakiś niezrozumiały dla mnie sposób to wszystko pasowałoby do siebie. Tak zimno, ale zarazem mam wrażenie harmonijnie.

  12. Alicja

    Wow, podziwiam:) I zazdroszczę, sama się przyczajam na ten pomysł, ale chyba trzech kolorów bym wybrać nie umiała. Granat (przestawiam się z czerni, gdyż dla mego bladego lica granat to jest właśnie nowa czerń;)), róż i może szary??? Pomysł wydaje mi się fajny na usystematyzowanie szafy i osiągnięcia „kapsułowości” czyli efektu „wszystko do wszystkiego pasuje”. Na pewno znasz Mario tego bloga http://harperandharley.com/ – ta dziewczyna robi to samo, wybiera nawet te same kolory co Ty, proste, minimalistyczne kroje, mi ogólnie bardzo się ten styl podoba:)

    • Maria Autor wpisu

      Dziękuję, ach dziękuję Ci za tego linka. Zakochałam się, jaka ona piękna i jaki ma gust!

      • iwona

        cóż za świetna dziewczyna, nie mogę się napatrzeć

        a poza oczywistościami zazdroszczę jej klimatu, o ile łatwiej jest komponować ubrania jak się mieszka w Australii…

        coś co mnie u niej też wyjątkowo zachwyca to to, że ona wygląda tak…hm… apetycznie, to jest coś czego się nie da zrobić ciuchami, z niej coś emanuje

        • Maria Autor wpisu

          Tak, apetycznie! Też to pomyślałam. I jest tak ładnie zaokrąglona na buzi 🙂

          • Joanna

            Mario, a jakim typem kolorystycznym jest wg Ciebie ta dziewczyna?
            Jest taka ciepła w swoim kolorycie, a tak dobrze wygląda i w czerni i w czystej bieli.
            Dla mnie to zagadka.

            Piszę tu po raz pierwszy, zatem – dzięki wielkie za Twoją pracę na tym blogu!

            • Maria Autor wpisu

              Troszkę trudna do zdiagnozowania, bo używa niewielu kolorów, ale jestem przekonana, że jest czystą zimą. Zobacz tutaj, że jej skóra tylko relatywnie wydaje się ciepła, no i ma krystaliczne oczy.

      • Alicja

        Prawda??:) To fajnie, jak nie znałaś. Mi też się bardzo podoba (i dziewczyna, i jej styl), natomiast zastanawiam się, jak ona chodzi na tych gigantycznych obcasach??? (może w Givenchy się chodzi jakoś wygodniej, nie wiem, nie próbowałam…;) Ma też fajny Instagram na kobieta:)

  13. Słonecznik

    U mnie byłyby to czarny, szary i niebieski 🙂 W sumie to sama zastanawiałam się nad takim pomysłem, ale jeszcze mi trudno zrezygnować z kolorów 😉

    • Maria Autor wpisu

      No niebieski to mój ulubiony kolor, ale postawiłam na bardziej uniwersalną biel. Czuję, że biel będzie stosowna zawsze, a na przykład w niebieskich trampkach wyglądam zbyt dziecinnie 🙂

      • An

        dokładnie, niebieski zawsze był też moim najulubieńszym kolorem, ostatnio nie noszę go, mam go w wystroju mieszkania sporo..

  14. Martula

    Twój blog pochłonął mnie w całości, przeczytany od A do Z 😀
    Z niecierpliwością czekam na koleje posty 🙂
    Jeśli chodzi o dzisiejszy temat to jestem na tak z trzema kolorami w szafie plus niebieskie jeansy bo moja szafa tak wygląda :). Bezpieczne kombinacje bez zbędnych dylematów przed wyjściem do pracy lub buszowaniem po sklepach 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Jak się cieszę, posty są zawsze po południu w poniedziałki, środy i piątki. Regularność i dyscyplina 🙂

  15. eM

    Fantastyczny pomysł 🙂
    ..ale wcale nie taka prosty w realizacji, „moje” kolory jeśli już się pojawią w sklepach to różnie bywa z ich rozmiarami :/
    A druga sprawa, słuchanie np od męża „ciągle chodzisz na czarno, kupiłabyś sobie jakieś kolorowe, wesołe rzeczy” (oczywiście do mnie nie pasują).. eh. Ale spróbować trzeba.

    • Maria Autor wpisu

      Mój mąż na początku też tak lekko mi sugerował różne rzeczy, a to żółta sukienka, a to niebieska bielizna. No, ale cóż, pewne rzeczy są nie do zmiany :)))

  16. Hazel

    Na pewno pomysł ułatwiający życie, trzymam kciuki! Ja przeciwnie, nadal kolory włączam do swojej garderoby :-). Wydaje mi się, że byłoby mi łatwiej komponować zestawy rano, gdybym się zdecydowała w końcu czy moim bazowym ciemnym kolorem jest granatowy czy czarny :-/. Na kimś podoba mi się granat, na sobie raczej czarny…

    • Maria Autor wpisu

      A no właśnie, jedna decyzja i ułatwia życie. Ale w Twoim wypadku co nie wybierzesz będzie git, bo oba są super for you 🙂

      • Hazel

        Racja – ułatwiłoby bardzo. Oba niby fajnie. Ale jak założę coś granatowego + czarnego to się robi nieciekawie ;-). Plus te oceany szarości w mojej szafie nie pomagają ;-). Czas podjąć wyzwanie: wybieram czarny! Dzięki!

        • Maria Autor wpisu

          Najlepszy wybór, chociaż nie chciałam nic sugerować, haha!

  17. Dziadova

    Odważny krok! Jam dopiero po analizie i przejrzeniu szafy pod kątem swojej paletki, mało by równowagowe było dla mnie stawiać teraz na takie (radykalne) kroki, ale podziwiam!
    Biel bym u siebie zostawiła, z szarości tez bym nie zrezygnowała, ale dalsze ograniczenia chyba by mnie na tym etapie zabiły 😉

    • Maria Autor wpisu

      No i nie ma się co ograniczać. Tylko takie luźne osoby jak ja potrzebują reguł i dyscypliny. Jak jesteś konsekwentna z natury to i taką szafę stworzysz bez zbędnych zasad 🙂

      • Dziadova

        Ciężko mi stwierdzić, na ile potrzebuję na tym etapie ,,ogarniania chaosu” 😉 Wyprzedzasz mnie, Mario o lata świetlne!

        • Maria Autor wpisu

          Aha:) To może rzeczywiści lepiej żebyś sobie wypisała swoje trzy kolory bazowe i do tego dobrała kilka dodatkowych. Po czym wykuła to na blachę i nigdy więcej już nie patrzyła na inne kolory:)

  18. paulina

    róż, błękit i szarość. może kiedyś się uda 🙂

    • Maria Autor wpisu

      To rozumiem, prosto i na temat ♥

  19. Angua

    Wizja, żeby rano wyciągać z szafy cokolwiek i nie zastanawiać się, czy to do siebie pasuje, jest kusząca. Jeden z moich ulubionych pisarzy nosi się wyłącznie w czerni i na pewno nie ma takich dylematów.
    Jednak kolory są mojej psychice niezwykle potrzebne, działają na mnie jak muzyka – kojąco albo motywująco. Zawsze zwracam uwagę na kolory w otoczeniu i lubię je też mieć na sobie, więc się nie ograniczam. Gdybym musiała, na pewno wybrałabym ciepły, ciemny brąz, cieplejszy odcień szarego, ceglastą czerwień. Pozwoliłabym sobie jeszcze na oliwkową militarną zieleń, bo w czymś muszę łazić po lesie 😛 Czarny w zasadzie nie jest mi niezbędny, mam rzeczy w tym kolorze głównie dlatego, że jest taki popularny i czasem trafiały mi się w nim bardzo fajne ciuchy; szkoda było z nich rezygnować tylko dlatego, że są czarne. Niebieski jeans w zasadzie może dla mnie nie istnieć, mam jedne spodnie w kolorze blue i myślę nad przefarbowaniem 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Grejt, oczywiście ograniczanie siebie nie musi być dla wszystkich zadowalające i ja to doskonale rozumiem. Musiałam to zrobić dla wyzowlenia siebie, bo za dużo było tych kolorów do zakochania w moim przypadku 🙂

  20. Agata Ch

    Trzymam kciuki za to żebyś wytrwała w swoim postanowieniu, jeśli to jest naprawdę to czego chcesz. 😉
    Ale co z akcentami? Co z niebieskimi butami, albo tym wściekle różowym szalikiem? Ich też się pozbędziesz?

    Ja już jakiś czas temu zrobiłam sobie inne postanowienie. Nie kupować czarnych ubrań! Całkiem nieźle mi to wychodzi, ale ja ostatnio w ogóle mało ubrań kupuję. Moja szafa i tak pęka w szwach. Muszę się najpierw trochę rzeczy pozbyć.

    Jakbym miała wybrać 3 kolory to byłyby brąz, fiolet i… No i z tym trzecim mam problem. Może granat ze względu na dżinsy. Albo czarny, bo jednak lubię czarne buty i torebki. A jeszcze w kolejce stoją beż, brudny róż, turkus i ciepły żółty. No miałabym problem, na szczęście nie muszę wybierać. 😉

    • Maria Autor wpisu

      Hej Agatka, no coś Ty. Ja niczego nie wyrzucam, szalik mi będzie służył tak jak i niebieskie trampki. One wręcz eksplodują kolorem przy bieli i czerni 🙂 Ale już nigdy nie kupię czegoś tak kolorowego jak takie niebieskie trampy. Nic nie wyrzucam, to byłoby za proste i mijało się z celem minimalizmu 🙂 Marnotrawstwu mówię nie.

      • Agata Ch

        Ufff… Bo tak się przyznam…. Trochę Ci zazdroszczę tego szalika, a raczej tego, że tak dobrze w nim wyglądasz. Miałam podobny, o ile nie identyczny. Tylko, że mnie jako stonowaną jesień on przytłumiał. Przefarbowałam go brązową farbą, wyszedł bordowy. Kolor też nie idealny, ale dużo lepszy niż magenta, no i wciąż ten szalik noszę.

        Ogólnie farbowanie ubrań to świetna sprawa, tylko trzeba pamiętać, że najczęściej nici nie zafarbują, bo są poliestrowe. Ja już zmieniłam kolor paru rzeczy, które za bardzo odbiegały kolorystyką od całej reszty.

        • Maria Autor wpisu

          To ciekawe, mam wiele rzeczy, których nie noszę ze względu na wyblakły kolor lub właśnie niedopasowanie koloru. Być może farbowanie dałoby im drugie życie 🙂

  21. m.

    WCZORAJ!!! postanowiłam to samo! Oto moja trójca: 1. szarości od jaśniutkiej w porywach nawet do czerni (ale bardzo ograniczonej terytorialnie, np. buty albo czapka), 2. turkus, z bardzobardzo ciemnym włącznie, 3. biel mleka, jednak raczej tłustego;D. No i… jeden T-shirt, jeden sweter, pasek i kolczyki… czerwone (czasem MUSZĘ). W tych kolorach dobrze wyglądam, a turkus i czerwień dodatkowo darzę miłością. Nie jest to bardzo odległe od mojej dotychczasowej szafy, raczej czyszczę i doprowadzam do całkowitej harmonii – którą uwielbiam i niesamowicie się na nią cieszę :DDD

    • Maria Autor wpisu

      Jakie wspaniałe zestawy będą. Super kolory wybrałaś. Wszystko już widzę w wyobraźni!

  22. Mała Mi

    Pomysł ciekawy – aczkolwiek dla mnie osobiście zupełnie niewykonalny … tzn. niewykonalne jest dla mnie to, żeby wszystko do wszystkiego pasowało – nie ma siły, żeby szara bluza pasująca do wycieczki w Bieszczady pasowała w najmniejszym bodaj stopniu do zwiewnej spódnicy w kwiaty; albo kobieca cieniutka koszulka do bojówek (znowu ta wycieczka w Bieszczady). Czepiam się, ale czuję potrzebę doprecyzowania – że raczej wszystko do wszystkiego może pasować w ramach „okazyjności” stroju – czyli: pasujące zestawy do pracy, na mniej lub bardziej formalne okoliczności, na co dzień i oczywiście, na ukochaną wycieczkę w Bieszczady 😀 I za taką opcją jestem całym sercem, a nawet poczułam się pozytywnie zmozbilizowana, żeby uważniej dobierać garderobę.
    A co do kolorów – hmmmm… ja nie przeszłabym aż takiej surowej reguły 🙂 Nadal pojęcia nie mam, jakim typem urody jestem i niestety moja szafa jest dość przypadkowa, co i rusz jakiś kolor mnie skusi – ale zauważam ostatnio, że pałam entuzjazmem jeśli chodzi o granat. Lubię też beż, lubię białe koszulki, szarość – ale taką niezbyt ciemną. Lubię róż – i to takie odcienie czasem dość „dzieciowe”. I to mogłyby być moje podstawowe kolory, ale nie zrezygnowałabym z dodatku jakiegoś burgunda, albo rudego burgunda, albo czerwieni, albo czegoś, co jest niemiłosiernie upstrzone kolorami – tak dla odmiany 🙂 Ulice są potwornie szare, lubię się odcinać od tej szarości.
    Choć zdecydowanie żywię podziw i szacunek dla prostoty i minimalizmu – tym większy, im bardziej czuję, że mnie na to nie stać.
    …iii… czy jestem jedyną osobą, która bez mrugnięcia okiem pożegnałaby czerń przy okazji czystki kolorystycznej? 🙂

    • Evette

      Absolutnie nie jedyną 😉

  23. Mała Mi

    ps. Mario, to chociaż jakieś kolczyki w mocnym kolorze… szal chociaż… tak ładnie Ci było w takim oczodajnie różowym szalu:)

    • Maria Autor wpisu

      Spoko, spoko. Mam jeszcze dużo dodatków, niczego się nie pozbywam. Poza tym poszaleję sobie z makijażem, bo nawet mam na to ochotę 🙂

  24. Mała Mi

    a nie, nie jestem jedyną, która nie przepada zaczernią 🙂 ufff… już myślałam, że coś ze mną nie teges 😉

  25. mirka

    Małymi krokami od jakiegoś czasu staram się planować garderobę w dwóch kolorach: ciemny brąz i granat. Odcień tych kolorów też jest istotna, dlatego raczej stawiam na samodzielne szycie, jeśli oczywiście uda mi się upolować odpowiedni materiał. Zauważyłam jednak, że gdy ubiorę się monochromatycznie wieje za bardzo nudą, dlatego kropla czerwieni, zieleni, czy innego koloru bardzo jest wskazany.
    Dobrze jest wytyczyć swoją drogę i kroczyć nią, by być może po jakimś czasie dojść do wniosku, że ona już się skończyła i czas na zmianę. Pozdrawiam

    • Maria Autor wpisu

      Oj mam tak ogromną nadzieję, że nie zboczę z obranego kursu… Już miałam w życiu tyle zauroczeń co do różnych stylów i zawsze wracałam do czerni, że tym razem już sobie na to nie pozwolę 🙂

  26. fanka zielonej herbaty

    Wczoraj, po przeczytaniu, mialam kilka spostrzezen, ale nic nie napisalam. Dzis mysle juz troche inaczej. Moze poczekam do jutra z wyrazaniem swojego zdania… 😉

    • Maria Autor wpisu

      Hahaha, ale te spostrzeżenia dotyczą Twojej paletki?

      • fanka zielonej herbaty

        Mojej i Twojej. Ale od poczatku:

        Ja tabelke z wydatkami zarzucilam juz dawno. Twoja konsekwencja jest naprawde godna podziwu!

        Jesli chodzi o kolory, to Ty swoje znalas juz dawno. I masz to szczescie, ze czern i biel do Ciebie pasuja. A sa to kolory lansowane od lat, przez wszystkich, jako pasujace wszystkim. I ten poglad panuje do dzis, dlatego tak ciezko rozstac sie z nimi! Wiec po co, pytam sie, poznawac swoj typ kolorystyczny i swoja paletke, skoro i tak opowiadamy sie za czernia i biela??

        Moje kolory mi sie podobaja. Podobaja mi sie tez inne kolory. W ogole lubie kolory. Nie chce sie wiec ograniczac – tak sobie pomyslalam. A potem zajrzalam do szafy i co zobaczylam? Granaty, beze/brazy i kremiki 🙂 Mam tez dwie rzeczy czerwone, dwie fioletowe i jeden rozowy szal. I czarna spodnice i biala bluzke. Ciagle. Jaki z tego wniosek? Ze w glebi duszy jestem minimalistka, ale swiadomie wcale nie chce nia byc. Dziwne.

        Dodam jeszcze, ze fuksjowy szal i niebieskie adidasy nie moga byc elementami odpowiedzialnymi za chaos w Twojej szafie. Musi chodzic o cos innego.

        • Maria Autor wpisu

          No właśnie… A niedawno doszła czerwona koszula w kratę, tu się gdzieś wyłoniły niebieskie koszulki i tak pomalutku, po cichutku nastał nieporządek. Ależ to wszystko rzeczywiście świadczy o tym, że kolory musisz ograniczyć jedynie do tych korzystnych, a nie dawać się emocjom, gdy widzisz na przykład coś z zupełnie nie Twojego świata. Spoko, czerń i biel jest dla każdego tylko trzeba dobrze je otoczyć innymi barwami. Dzisiaj wpadłam na pomysł posta, żeby do każdego typu dobrać sposoby na ubieranie się w surowym stylu, no powiedzmy głośno: minimalistycznym 🙂

          • m.

            to jest pomysł prze-cu-dow-ny!!!

          • fanka zielonej herbaty

            Pomysly na posty to ty masz, wiec jestem ciekawa, jak to wyjdzie. No i przede wszystkim jak wyjdzie dla stonowanych jesieni 😉

            Mario, a Ty wiesz, ze znamy sie juz prawie rok…?

            • Maria Autor wpisu

              Oh yeah, rok już nie długo nam stuknie. A ja cały czas płodzę wpisy 🙂 Konsekwencja wygrała z moim rozpieprzeniem:)

  27. makate

    Ciekawy eksperyment myślowy.
    Wybieram granat , turkus (ale taki zgaszony), delikatny róż pudrowy i jego wariacje oraz niebieski w odcieniach wszelakich. Wiem, to cztery kolory, ale na trzy nie mogłam się zdecydować… no i nie ma tu szarości którą też tak lubię, i …
    Ech w życie bym chyba tego nie chciała wprowadzić – trzy kolory to tak niewiele 😉

    • Maria Autor wpisu

      I nie warto tego wprowadzać, jeśli jest się zadowolonym z zawartości własnej szafy 🙂

  28. ważki

    Myślę i myślę… Kiedyś może bym umiała się tak ograniczyć, teraz… Namieszałaś mi, Mario, w głowie 😉 Jako czysta wiosna powinnam mieć mocne kolory, ale muszę mieć też neutralną bazę, więc w 3 się nie zamknę. Ale szukam swoich kolorów i na pewno nie chcę, by ich ilość mnie przytłoczyła 😉

    • Maria Autor wpisu

      Czystej wiośnie też bym nie polecała takiej reguły. Bo ona rozkwita przy kolorach 🙂

      • ważki

        🙂 czuję się usprawiedliwiona 🙂

  29. Pani Od Kotów

    A czy np. szale, buty i kolczyki w innych kolorach dopuszczasz? To by zaspokoiło próżność i chęć zmian, jaka czasem przychodzi 🙂
    Przypomina mi ten wpis coś, co czytałam na jakimś zagranicznym blogu: żeby odkryć swój styl (było napisane „personal style” i tłumaczenie nie oddaje do końca od razu całej istoty sprawy, więc można uzupełnić określeniem: codzienny uniform, w sensie nieformalnym) wyobraź sobie, że jesteś postacią z kreskówki i zawsze jesteś tak samo ubrana. Co by to było? U mnie chyba jeansy, T-shirt z długim rękawem w biało-granatowe paski (z przewagą bieli), szary długi kardigan, beżowe botki i listonoszka, turkusowe kolczyki. A na dopasowanie gór i dołów mam patent jeden: tylko i wyłącznie jeansy. Spódnic, jak już pisałam, nie mam, nie lubię i nie umiem, więc przy sukienkach ten problem odpada.

    P.S. Zdjęcia 1 i 2 cudne.

    • Maria Autor wpisu

      Hahaha, właśnie o kreskówkach też myślałam! Dla Marysi to był problem, że te postaci chodzą ciągle tak samo ubrane, ale dla Marii to już zaleta:) Raczej nie dopuszczam innych kolorów, żeby je kupować, ale to co oczywiście już mam kolorowego będę nosiła.

  30. Lilvan

    Ja, odkąd odkryłam, że dobrze mi w każdym kolorze (choć oczywiście nie w każdym równie dobrze), jeśli tylko dobiorę właściwy odcień (czasem bardzo odległy od klasycznego), to postanowiłam to wykorzystywać. Urodę Mama Natura dała kontrowersyjną, to niech chociaż inne babki, zwłaszcza te, które noszą bardziej ograniczoną paletę, nie odkryły jeszcze analizy lub nie mają oka do kolorów, jęczały z zazdrością: jaaak ty to robisz, że w każdym kolorze ci jest łaadnieeeee? 😉

    Tę sama zasadę zastosuję do błyszczyków i szminek, ale na razie jestem w trakcie kupowania wszystkich, w jakich sądzę, że mi będzie dobrze. Mam tylko na tyle rozsądku, żeby nie mieć więcej niż 4 na raz. Dotąd się nie malowałam, ostatnio mnie tak naszło i teraz muszę nadrobić to, na co moje rówieśniczki miały 10-12 lat. Jak mi przyjdzie faza na cienie do oczu, to zacznę od nowa. Ale jak już wyklaruje mi się zestaw odcieni, które mi pasują, to będę się go trzymać, choć może być bogaty.

    Mam pierwsze objawy, które świadczą, że mogę dołączyć do dziewczyn kolekcjonujących lakiery do paznokci i narzekających, że im połowa wysycha niezużyta. Ten typ kosmetyków ma tę zaletę, że można sobie patrzeć na paznokietki w kolorach, których normalnie nam brakuje.

    • Maria Autor wpisu

      Moja koleżanka tak ma 🙂 Cały czas kupuje nowe lakiery, bo uważa, że takiego koloru jeszcze nie miała 🙂 Takie to urocze jest dla mnie 🙂

    • An

      o to, własnie mam zielone paznokietki, bo ubrań zielonych nie lubię..

  31. Nina Wum

    Szlachetny w swej prostocie pomysł. Rozważałam go kiedyś. U mnie byłyby to – świetlisty szary, chłodny ciemny szarawy beż (coś jak kolor zmoczonego piasku) oraz morski. Ale za bardzo kocham błękit, kobaltowy, turkusowy, miętowy, rozmydloną cytrynę, bordo i oczywiście czerń, więc nic z tego nie będzie. 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Ale fajnie, że tak na jednym wydechu wymieniłaś swoje ulubione kolory 🙂

  32. synafia

    Tylko trzy kolory?
    Na pewno numer 1 to brąz. Numer dwa to byłaby chyba biel. A numer trzy – to żółty w różnych odcieniach.
    Tak sobie myślę na ten moment, ale może za rok zmieniłabym żółty na coś innego? Brąz na pewno zostaje, noszę brąz odkąd pamiętam.

    Ale nie wiem, czy zdecydowałabym się na tak radykalne rozwiązanie. Uwielbiam kolory, czuję się dzięki nim bardziej… no… żywa 😉

    • Maria Autor wpisu

      Jak ja uwielbiam połączenie ciemnego brązu z bielą… Na pewno bardziej niż czerń z bielą 🙂

  33. szpiegula

    ależejakto tylko trzy?
    hm, ale u mnie to byłby: szary. biały. czerwony. czarny. i ciemnoniebieskie dżinsky + brązowa skóra.
    jak wiadomo: zielony może dla mnie NIE istnieć. 😉

    • Maria Autor wpisu

      Kiedyś miałam awersję do zielonego, ale już nie jestem taka zaciekła 🙂

      • An

        to tak jak ja;) teraz mam tylko czapkę;) ;}

  34. Kaja

    U mnie te 3 kolory: to szary biały i czarny, który wymieniam powoli na granat – dzięki tobie Mario wiem już, że jestem chłodnym latem i, że czarne bluzki to w moim przypadku nie najlepszy pomysł. Taka szafa jest w sumie bardzo wygodna, zero problemów z wyborem i zero problemów z praniem – pamiętam jak miałam jedną czerwona bluzeczkę, która wkładałam może 2 razy do roku bo nigdy nie miałam jej z czym wyprać.
    Czy mogę zapytać jak powinna wyglądać taka tabelka z zakupami? Trudno mi sobie to wyobrazić. Co tam ląduje w kolumnach – cena, data i miejsce zakupu?

    • Maria Autor wpisu

      O tutaj jest link jak u mnie to wygląda. Ale się przyznaję, że się złamałam i nie wpisuję rzeczy do kategorii uroda.

      • Kaja

        Dziękuję. Chyba zacznę się przekopywać przez archiwum bloga. Wcześniej przeglądałam go głownie pod kątem analizy kolorystycznej.

  35. Cicha Woda

    Właściwie już przy zestawach dla ciepłej jesieni pisałam o tym co mam w szafie i zostawiłabym tak jak jest. Czekoladowe brązy, śliwki, zgaszone zielenie i ciemne zielenie oraz niebieski od jeansowego po granat. Są cztery pory roku więc idę zgodnie z naturą 😉
    Posiadam jeszcze czerń w szafie i mogłabym z niej zrezygnować, tylko że kojarzy mi się z taką elegancją i chcę mieć też kilka ubrań w tym kolorze. A! i mam jedną białą bluzkę, ale na razie leży odłogiem. Jest w stylu carskiej rosji więc mam słabość do niej i jeszcze trochę powisi.
    Wszystko co mam jest w 97% jednokolorowe.
    Już dawno sobie uświadomiłam, że nie mam (jeśli mówimy o ciuchach) żadnych żółtych, żadnych neonów i różów jak i żadnych „wypłukanych” kolorów. A jak robiłaś ostatnio 2 zestaw dla delikatnego lata to aż mną wzdrygnęło:)

    Po przeczytaniu twoich przemyśleń uświadomiłam sobie również, że bardzo lubię moją szafę również jako mebel. Jest bosko secesyjna i duża. Lubię na nią patrzeć, cieszyć oko, bo lubię ładne przedmioty. Ładne i użytkowe.
    Myślę, że przy komponowaniu szafy opakowanie jest też ważne. Jak nie lubimy swojej szafy to za każdym razem kiedy ją otwieramy tracimy na wstępie połowę dobrego nastroju. Jeśli musimy szukać w niej wymiętolonych ubrań lub przerzucać sterty przemieszanych ciuchów z półki na półkę, to chyba nie wygramy batalii o dobry poranek i dzień. Tak jakoś mi się skojarzyło.

    • Maria Autor wpisu

      Słuszne wnioski 🙂 Powiało ogromną konsekwencją w doborze kolorów. Teraz siedzę i rozkminiam jak wygląda bluzka w stylu carskiej Rosji 🙂

      • Cicha Woda

        Właśnie grzebię po Internecie, żeby Ci Mario pokazać jaka to bluzka, ale nie widzę. Oczywiście jest to młyn na moją próżność, bo okazuje się, że ta moja, jest tak jak lubię, niepowtarzalna;) Podeszłam ją w lumpeksie.
        Styl carskiej rosji mnie bardzo pociąga swoją elegancją. Mam kilka żakietów i dodatków tego typu. Marzę jeszcze o czarnym płaszczu.
        Moja bluzka to dopasowana, biała koszula w tym fasonie http://szafa.pl/c9697145-kurtka-jeansowa-military-carska-rosja-rock-glam.html ,bez kieszeni i pagonów.

        • Maria Autor wpisu

          A no jasne, już wiem o co chodzi 🙂

  36. Szmaragda

    A wiesz, że ostatnio wyrzuciłam kilka bluzek dzięki Tobie? I sukienkę ze studniówki. 😉

    Bardzo ciekawy plan, choć ja bym nie wytrwała. Nie mam dostatecznej dyscypliny. Ale, gdyby było trzeba, to czerń, czerwień i zieleń. Może jeszcze fiolet i jestem urządzona. 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Oj żebyś tylko nie żałowała tego porzucenia. Bo potem się to na mnie będzie mściło 🙂 Ja też mam kilka sentymentalnych rzeczy z którymi powinnam się rozstać…

  37. Mała Mi

    A ja chyba na fali tych ograniczeń, zacznę prowadzić tabelkę z zapiskami, ile kasy wydałam na ubrania szmatławe i niepotrzebne, które szmacą się natychmiast po pierwszym użyciu, i które absolutnie nie służą mi latami:( Niestety w tym roku znalazłyby się na tej liście już 2 swetry, które kupiłam za śmieszne pieniądze – niestety, cena adekwatna do równie śmiesznej jakości – ubrałam kilka razy, i obydwa awansowały do stroju do sprzątania i na wyjście do piwnicy. Zatem, zainspirowana, o Mario, ascezą w Twoim wydaniu, obiecuję pięć razy zastanowić się, zanim kupię coś zupełnie bez sensu… zastanowić się – i nie kupić! O!

    • Maria Autor wpisu

      To mi się podoba. Ja też nie kupuję już spontanicznie. Muszę przetrawić i wolę postawić większą kasę na jakość i mieć jedną dobrą rzecz, niż kilka bezużytecznych pierdół.

  38. Firefly

    Nie wiem czy jestem gotowa na taki krok, ale muszę powiedzieć że ładny efekt.

  39. Gosia

    Też powoli rezygnuję z wielu kolorów i zaczęły dominować granaty. To bardzo praktyczne rozwiązanie 😉

  40. Małgorzata68

    Witam Cię Mario serdecznie. Pozdrawiam i macham do wszystkich przyjaźnie którzy tutaj komentują. Na początku chciałam podziękować Tobie za bezinteresowną pomoc- to inspiracja , taki kompas myślenia o sobie, nie tylko w kategoriach mody. Jak każda kobieta wędruję po ścieżkach barw, fasonów i trendów. Ciągle jeszcze nie odnalazłam harmonijnego kierunku i pomysłu na siebie. Z uwagą przeczytałam kilkakrotnie wszystkie wpisy na blogu, wszystkie posty. Poczuć się tak jak w pracowni gdy zdolny malarz na Montmartre z serca na płótno przenosi tajemniczość kobiety-marzenie…Tak chciałabym się czuć w symbiozie ze swoją szafą:)) Moja lista klasyków jest zbyt długa by zastosować 3 kolory ale…Ten post zainspirował mnie by ograniczać, nie wprowadzać do życia nadmiaru-tak ogólnie. Zrobię więc modowe śledztwo u siebie: zostawię kilka lakierów, cieni, pozbędę się nadmiaru naczyń, innych rzeczy. Takie ogólne porządki w głowie, szafie, mieszkaniu. Przeanalizowałam typy kolorystyczne i…nie mogę odnaleźć kim jestem. Normalnie pogubiłam się. Co wiem o sobie: nie pasuje mi czerń ani zimne kolory, dobrze rozświetla mi się twarz w barwach ciepłych, słodkich. Najwięcej komplementów zbieram w różowym- o zgrozo ale tak jest, źle wyglądam w kolorach neonowych, ciepłe fiolety, ciepłe róże, ciepły chaber, ciepły żółty. Najładniej mi w motywach kwiatowych, romantycznych, koronkach. Mam 46 lat ale zawsze gdy ubiorę się cukierkowo, słodko w kolorystyce i w fasonie wszystkim się podoba. Sama widzę, że dobrze mi w tym. Uważam by nie przesłodzić. W duszy gra mi jednak styl który jest połączeniem romantyzmu, elegancji paryskiej, temperamentu Hiszpanii i słońca Grecji. Nie potrafię przełożyć tego co czuję na ubrania- połączyć tych bodźców. Zastanawiałam się dlaczego i już wiem. Chodzi o kolor neutral, ja go nie mam. Ubierałam się , przymierzałam : neutral czarny, brązowy, granatowy, ciepły szary, ciepły beż. Przyjaciółka, mąż i ekspedientka wydali diagnozę-wyglądasz jak opuszczona przez społeczeństwo hi hi. Tak się czułam i tak wyglądałam. Jak dołożyłam przy twarzy żywy ciepły róż, fiolet, koral było ładnie. Nie rozumiem czemu ciepły beż powodował, że też byłam nijaka. Przecież to powinien być mój neutral. Mam piwne oczy, naturalny kolor włosów szatynka, raczej ciemniejsza. Teraz przefarbowany mam kolor włosów na ciepły letni bląd i jest mi zdecydowanie lepiej. Pasują mi cukierkowe kolory ale nie rozbielone i nie ciemne. Chciałabym być elegancka, klasyczna i nijak nie mogę. Wiecie jak pięknie wygląda kobieta w małej czarnej. Mam taki obraz w sercu -czysty styl elegancji ale nie mogę tego na siebie przełożyć.

    • Mała Mi

      Jak dobrze w czymś wyglądasz, to może po prostu to noś, i nie przejmuj się, że jest cukierkowo 🙂 Mi także dobrze w różowym, i lubię nosić ten kolor, i podobnie jak Ty, lubię koronki, kwiatki… Ja, gdybym miała określić styl, jaki mnie porywa, szczególnie w wersji letniej to styl „domku na prerii” – był taki film (serial?) i tamte klimaty, z koroneczkami, falbankami, kwiatkami, to jest to – dziewczęco, niewinnie i uroczo – i to podoba się mnie:) Minimalizm lubię, bo wygląda szlachetnie i pięknie, ale ciężko mi zastosować go w swojej szafie.

    • Maria Autor wpisu

      Gosiu, prześlij mi swoje zdjęcia na których owijasz wokół szyi materiały w różnych kolorach. Im więcej kolorów, tym lepiej. Zaczniemy od analizy kolorystycznej, a potem coś wymyślimy. Powiem ci, że już i tak sporo wiesz na swój temat i jesteś świadoma wielu rzeczy. Dobierzemy neutral, żeby móc się na czymś oprzeć, a dodatki czuję, że sama będziesz wiedziała jakie są najkorzystniejsze:)

  41. An

    Hej

    Czarny, Biały i Szary

  42. An

    i jeszcze dodam, że mam tak, iż muszę otaczać się kolorami w mieszkaniu( błękit ), i na zewnątrz musze widzieć zieleń , żółć..
    u innych widzieć czerwień czy lekki fiolet, ale sama mało noszę kolorów( bo czuję się trochę jak,.. przebrana?)

    pozdrawiam Cię Mario

  43. Pa

    Mnie od zawsze moja rodzicielka ktora jest latem wciskała w czernie, biele i granaty, a ja ich nienawidzilam i nienawidze do tej pory! Czuje sie w nich jak taka biedna szaszczuta zwierzyna. No biały jeszcze ujdzie ,ale tylko latem a czarne moga byc co najwyzej buty. Za to ja uwielbialam zolty, seledynowy takie mocne wesole kolory, o! i taka fuksje jasniejsza 🙂 i klasyczne beze ciemne czy jasne bez roznicy. Dzieki temu ze trafilam na Twoj blog dowiedzialam sie ze jestem wypisz wymaluj delikatna wiosna. Mam co prawda malenkie watpliwosci ale tylko takie tyci tyci 😉
    Charakternie tez jestem taka wiosna, usmiechnieta, spontaniczna i pelna energii 🙂
    Jednak brakuje mi kilku takich setow dla wiosny 🙂 to prosze je sobie wpisac w kolejkę 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Dobra, zanotowane. Dzisiaj będzie o stylu boho, może coś dla siebie też z tego wyciągniesz 🙂

  44. Anielka

    Pa mam podobnie jak Ty dotychczas moja szafa pęlkkała od czerni i bieli (wpływ mamuni). Jestem po pierwszym etapie rewolucji garderobianej.
    Stawiam na ZIELONY od groszkowego po khaki jako moja czerń, POMARAŃCZOWY w tym również naturalna skóra i wszelkie dodatki no i oczywiście ŻÓŁTY od rozbielonego do cytryny jako dawna biel. Jako odstępstwa z uwagi iż nie cierpię wyrzucać ulubionych krojów pozostaną czarne doły a pozostałości białego zostaną w części oddane/sprzedane w części przefarbowane na jasnożółty. Do odstępstw dokładam też jedwabne apaszki i biżuterię w kolorach fioletu i turkusu które posiadam, uwielbiam i za nic nie oddam 🙂
    Mario dziękuję za inspirację zmiany przyszły mi dość łatwo i przkonałś mnie do mojej nowej paletki Dzięki :-*

    • Maria Autor wpisu

      Bardzo ładne kolorki. Bardzo się cieszę 🙂

    • Pa

      Anielka, te rodzicielki cos maja z tymi czerniami i granatami. Moja wczoraj mi oswiadczyla ze kupila mi piekne czarne spodnie, a ja sie zalamalam. Robie rewolucje garderobiana w swojej szafie a ona mi tu z takimi pomyslami wyskakuje. Oj bedzie chyba jakas kara 😉
      o! pomaranczowy tez lubie 🙂
      Fiolet gdzies mi nie lezy, ale nie czuje sie w nim jak w czarnym, a to juz jest zaleta. Muszę powiedziec ze ja dzięki Marii i jej blogowi odzyskalam roche energii ktora byla tymi czarnymi ciuszkami stłamszona 🙂 za co serdecznie dziekuje 🙂

      • Maria Autor wpisu

        Ale z drugiej strony czarne spodnie to nie dramat. Pójdą ze wszystkim:)

  45. Anielka

    Pa dotychczas powielałam kolorystykę szafy mojej mamci ale ona wygląda obłędnie w bieli i czerni bo to po prostu zima. Zawsze wydawało mi się że to „klasyka” i każda kobieta powinna mieć te kolory w szafie. Obecnie staram się być bardziej świadoma podczas zakupow (Dzięki Marii) dlatego poza doborem kolorów (wreszcie swoich a nie cudzych) więksżą uwagę przywiązuję do jakości muszą być tkaniny naturalne w co najmniej 50%. Kupuję bardzo mało ale dobrą jakość a pozostałości starej szafy „donaszam z dala od twarzy” lub przerabiam np. farbując. Wymieniam się ze znajomymi i siostrą ubraniami nie pasującymi kolorystycznie (po poleceniu tego bloga jest więcej chętnych na zmiany garderoby 🙂 ).

    Mario z tymi ograniczeniami jest właściwie tak że dają więcej możliwości zestawienia ale akcenty nadal są przynajmniej dla mnie ważne ożywiają strój jak żółty środek w błekitnym kwiecie. Dają możliwości kontrastowania barderoby.

  46. becia

    Mario,
    Po pierwsze jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego bloga. Odkryłam go dopiero wczoraj, ale wertuję, wertuję, wertuję… Muszę Ci powiedzieć, że bardzo podoba mi się Twoje kompleksowe podejście do tematu, sama misja projektu i profesjonalizm z jakim wszystko to dla Nas czytelników przygotowujesz. Podziwiam i życzę samych sukcesów w tej dziedzinie. Natrafiłam na bloga ponieważ próbowałam „ugryźć” temat typów urody/ analizy kolorystycznej. Jak za pewne się domyślasz też mam problem- jak wiele kobiet. Wacham się pomiędzy czystą wiosną a stonowaną jesienią- czy to w ogóle jest możliwe?:) Czy miałabyś chęć/czas/możliwość pomocy? Pozdrawiam Cię serdecznie!

    • Maria Autor wpisu

      Dzięki za miłe słowa. Prześlij mi swoje zdjęcia na maila, bo to raczej nie jest kwestia wyboru między tymi dwoma, bardzo różnymi od siebie typami.

  47. sylwia

    a ja jestem przeciwna tak drastycznym krokom, sama próbowałam i nie wyszło, nie polecam takiej metody. to jest coś w rodzaju koncentrowania się na niekoncentrowaniu się na ubraniach. gdyby tak wyszło samo z siebie – ok, ale narzucone – nie wypali. nie chcę Cię demotywować, tylko polecam metodę gradientową, a nie ostrych cięć 🙂

  48. Marta

    Jako intensywna zima powinnam się zgodzić z tym zestawieniem.
    Ale …. 😉
    Mimo, że te trzy kolory świetnie ze mną grają, to jest to dla mnie za mało.
    Chcę więcej.
    Dlatego nie trzy, a pięć.
    Obowiązkowo dodaję jeszcze turkus i fuksję. Najchetniej w intensywnych i ciemnych odcieniach.
    Z tymi pięcioma kolorami jestem sobą i niczego więcej nie potrzebuję.

    • Maria Autor wpisu

      Właśnie tutaj nie dodałam, że robię troszkę na przekrój swojemu typowi i nie wybieram bordo czy mocnego brązu w których też mi jest korzystnie. Ograniczam się do najmniej kolorowego rozwiązania. Niemniej jednak zawsze wybiorę z szarości grafit, bo w nim się najlepiej odnajduję 🙂 Uważam, że fuksja i turkus są świetne. Zwłaszcza fuksja na ustach jest ekstra.

      • Marta

        Dla mnie te dwa dodatkowe kolory są jak „kropka nad i”. Pięknie wyglądają na czarnym tle.
        Mój zimowy zestaw to czarny płaszcz, ciemno turkusowa torba (to taki głęgoki, morski turkus wpadający w zieleń) i szalik w kolorze ciemnej fuksji.
        Dawno już nie byłam tak bardzo zadowolona ze swojego wyglądu.
        Swoimi wpisami pomogłaś mi uporządkować to, co instynktownie wiedziałam. I wielkie dzięki Ci za to 🙂

        I jak zwykle masz rację. Fuksja na ustach to prawdziwa bomba!

        • Maria Autor wpisu

          Kurczę, jestem z Ciebie szczerze dumna, że tak wiesz, czego chcesz 🙂 RESPECT!

  49. Nataliee

    A ja wręcz mam na odwrót, od jakiegoś czasu kupowałam tylko ubrania w kolorach ecru, camel i żółty. I po odnalezieniu Twojego bloga zainspirowałam się wieloma pieknymi kolorami i zaczęłam mieć ochotę na więcej kolorów- oczywiście ze swojej paletki. Odgrzebałam pare zielonych ubrań i wręcz cieszę się z nowości jaką będzie w mojej garderobie jakiś ładny kardigan albo bluzka w żywym niebieskim czy turkusie. Nie wiem może dla mnie trzy kolory to było za mało… W każdym razie ciekawe, że się na takie kroki decydujesz i trzymam kciuki, ale też ciekawa jestem czy za jakiś czas to się okaże super mega wyzwalające i wystarczające, czy jednak zatęsknisz tak ja jak za jakimś szaleństwem… 😛 😀
    Pozdrawiam ciepło!

    • Maria Autor wpisu

      To świetnie. Zauważ, że zostanie przy kolorach z paletki to też jest pewnego rodzaju zawężenie kolorów. Dla mnie trzy są optimum, bo nie jestem wystarczająco zdyscyplinowana 🙂

  50. Azarre

    moje ubrania sa w tylu kolorach ile ich sztuk aktualnie jest :O
    gdybym miała sie ograniczyć to wybrałabym zgniłą zieleń i brąz oraz wszystko pomiędzy
    mam nawet taki plan że nie bede juz kupowac nic kolorowego o ile bede cos kupowac bo mam wystarczajaco duzo ubran na dłuzszy czas
    ciekawe czy plan wypali. pewnie pójde na zakupy, zobacze letnia koszulke we wszystkich kolorach teczy i na pewno ja kupie… xD

    • Maria Autor wpisu

      Pierwsze zdanie – MISTRZYNI 🙂 ♥

  51. mmmn

    Ja mam odwrotny problem. Moja garderoba zaczyna się i kończy właśnie na tych trzech kolorach (powiewem szaleństwa jest jedna rzecz w kolorze butelkowej zieleni oraz kilka granatowych elementów). Mimo, że jestem dość „zdefiniowana” jeżeli chodzi o styl, od pewnego czasu doskwierają mi braki. Braki kolorów właśnie. Postanowiłam kupić pomarańczową górę. Przeglądanie sklepów internetowych zajęło mi całe godziny. W końcu kupiłam…
    Kupiłam oczywiście czarny szalik. Mam ogromny problem, żeby wdrożyć kolory do mojej garderoby więc chyba nie będę popierała takich radykalnych ograniczeń 😉
    Pozdrawiam

    • Maria Autor wpisu

      No właśnie, Ty piszesz z przeciwnej perspektywy, chciałabym móc ją osiągnąć. Ja jestem właśnie przytłoczona 🙂

  52. Rose

    Granatowy, bordowy i szary <3

  53. Gretchen

    Nie wyobrażam sobie rezygnacji z koloru, szczerze mówiąc. To, co mogłabym oddać bez żalu to kolory ziemi i zgniłości oraz pastele. Zdecydować się, żeby trzy kolory…No fakt, wyjechałam teraz na chwilę i zabrałam ciuchy w odcieniach niebieskiego i czarne, ale to tylko trzy dni. Ale tak na stałe? Nie mogłabym.

  54. Tess

    O kurcze, odważnie! Już trochę czasu minęło odkąd umieściłaś post, udało Ci się ograniczyć do tych trzech kolorów? 🙂 Ostatnio też kupowałam wszystko czarne i białe, kiedyś się źle czułam w czerni i unikałam, a od paru lat pokochałam, teraz zaczynam zauważać, że wyglądam w nim blado i niekorzystnie, tak żałuję, bo wciąż kocham ten kolor 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Udało, lecz bardzo mało kupowałam, a przewaga czerni i tak jest zatrważająca 🙂

  55. Aldona90

    Bardzo odważny krok, i inspirujący!
    Moja szafa stanowi istny misz masz kolorów – od żółtego, pomarańczowego, poprzez beże, róże, czernie i biele. Prawda jest taka, że trudno skompletować jakiś strój z tego całego bałaganu, więc zazwyczaj nosze 5 tych samych rzeczy non stop.
    Żałuję, że nie trafiłam wcześniej nie trafiłam na ten post. Ale teraz, gdy już zdefiniowałam swój typ urody ( prawdziwe lato) oraz styl ( gamine) czas na zmiany! Nie zrobię aż tak wielkiego skoku jak Ty i nie ograniczę się do 3 kolorów bo myślę, że jednak trochę by mi niektórych kolorów wtedy brakowało i byłabym przez nie nieustannie kuszona w sklepach, ale garderoba w 5 kolorach powinna być idealna! 🙂

  56. Asia

    Dłuugi czas nosiłam tylko czerń, gdy wprowadziłam do swojej garderoby najpierw biel, później szarość i w tym dwa przełamania – jeansowej koszulą i brązowymi krótkimi spodenkami to było to jak na mnie mnie istne szaleństwo kolorystyczne:) Oczywiście cały proces „ubarwiania” trwał z 2 lata i z takimi kolorami zostałam do dziś. 3 kolory to dla mnie już wiele plus dodatki pasek, plecak, torebka i buty górskie w brązie 🙂
    Zaraz po czerni miałam też jakiś dziwny 2 miesięczną zaćmę kolorystyczną, wręcz wzorzystą ale jak szybko kupiłam tak szybko stwierdziłam, że strasznie nieswojo czuję się w otoczeniu tylu barw i wzorów. Zestawienie jak z obrazka pani z butelką wody dla mnie najwygodniejsze, omijając oczywiście tego peta w dłoni 😛

  57. Monika

    Ależ ten szary płaszcz z Twojej tablicy jest boski… Nie wiesz przypadkiem gdzie można taki dostać? 🙂

    • Maria Autor wpisu

      Mierzyłam ten niedawno, jest absolutnie cudowny i cieplutki, więc z czystym sercem polecam. Prosty, szlafrokowy i w pięknym kolorze.

  58. Magdalena

    Mario, jestem zauroczona Twoim blogiem:) Trafiłam na niego przypadkiem, poszukując porad pod kątem mojej przyjaciółki, która niedawno przeprowadziła się do Polski z małej miejscowości na Ukrainie i wygląda trochę odpustowo… Ale chce się dopasować do „europejskiego” stylu. Nie czułam się bardzo kompetentna w tym temacie, bo byłam pewna, że jestem jakaś skrzywiona. Otóż ja się ubieram wyłącznie na czarno, biało i szaro. Czasem zakładam tylko granatowe jeansy. Za to bardzo lubię wszelkie wzory (czarno-białe) i ich połączenia. Mam jakieś kolorowe ubrania z dawnych lat, ale leżą na najwyższej półce, na którą nawet nie sięgam. No i tak się czasem śmiałam, że jestem trochę nienormalna (mieszkanie też urządziłam w tych kolorach) aż przeczytałam ten post! Fajnie wiedzieć, że nie tylko ja mam takie tendencje, ale przede wszystkim, że to najwyraźniej może być całkiem stylowe:) Zaczęłam się jeszcze bardziej cieszyć swoją czarno-białą garderobą. Baaardzo mi się podoba to wszystko, co tu pokazujesz!
    Mam przy okazji pytanie. Czarny i biały to nie są najszczęśliwsze kolory do niektórych typów urody. Ja najwyraźniej jestem latem. Na razie nie mam z tym problemu ale pewnie za jakiś czas zacznę się przejmować, czy mnie te kolory nie postarzają. Czy to może mit? Czy są na to jakieś patenty?
    Jeszcze raz gratuluję, świetna (i piękna!) strona! Pozdrawiam!

    • Maria Autor wpisu

      Hej Magda, dzięki za pierwszy komentarz. Te kolory uważam za nieszkodliwe i neutralne, bezpieczne i eleganckie. Ale weź pod uwagę, że na pewno można wybrać korzystniej. Jeżeli sądzisz, że jesteś latem, wprowadź jakieś małe ilości zgaszonych różów, fioletów lub błękitów do garderoby. Te kolory będą super uzupełnieniem dla Twojej dotychczasowej prostoty. Ja bym zaczęła od znalezienia ładnej szminki w zgaszonym, różowym kolorze i jakichś kryształowych kolczyków np. fioletowych. A potem kto wie, może zapragniesz więcej ze swojej palety i naturalnie przyjdzie rozbudowywać szafę według swoich kolorów 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

x