Figura

Czy gruszki mnie słyszą?

Drogie czytelniczki,

Puściłam wczoraj wpis z eleganckimi zestawami dla kobiet z dużymi biodrami i odeszłam od komputera. Wieczorem położyłam Zosię spać i zaczęłam w łóżku czytać Wasze komentarze na telefonie. Wow, jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jakie mam mądre i refleksyjne czytelniczki :) Dziewczyny, to co tam piszecie jest dla mnie bardzo ważne, a czas nie pozwala mi się teraz odnieść do każdego komentarza z osobna, bo jestem przy komputerze, żeby przygotowywać następnego posta. W związku z tym proponuję takie rozwiązanie:

Przygotuję wpis dla gruszek jeszcze raz, uwzględniając Wasze uwagi. Bardzo więc proszę, by jeśli ktoś jest gruszką śmiało pisał w czym czuje się dobrze albo co chciałby zobaczyć w eleganckich zestawach. Można to zrobić pod tym wpisem, bądź pod wczorajszym. Postaram się przygotować takich zestawów więcej niż pięć. Pamiętajcie: dla mnie nie jest najważniejsze, by udowadniać, że mam rację; kluczem jest to, by osoba do której adresowany jest post czuła jego adekwatność. Tak więc gruszka w tym przypadku ma się w zaprezentowanych ubraniach dobrze czuć!

Nie mogę Wam powiedzieć na kiedy te zestawy będą gotowe, bo potrzebuję na to czasu, ale to na pewno będzie najbliższy post z kategorii figura. Teraz natomiast mam już w głowie kolejne dwa posty i to im muszę się poświęcić.

Chciałabym tylko jedno zaznaczyć, bo spotykam się z uwagami typu: na zdjęciu jest chuda pani, a ty piszesz o zestawach dla kobiet z dużym brzuchem. Odniosę się do tego tutaj i nie będę już więcej się odnosić: to, że na zdjęciu pojawia się osoba o szczupłej figurze nie wyklucza tego, że osobie o problematycznej figurze będzie w danym zestawie źle. Zdjęcie ma ilustrować jak nosić dany zestaw, trzeba uruchomić wyobraźnię co do ciała. Bo mam nadzieję, że osoby, którym to przeszkadza zrozumieją, że to na przykład tak, jakby mieć pretensję do aktora, który gra sportowca, że nie jest sportowcem. Myślmy zatem o ubraniach, a nie o tym jak dana modelka wygląda i nie czepiajmy się, że jest za chuda, że ma nie takie biodra czy że nie ma problemu o którym jest mowa w poście.

To tyle dzisiaj ode mnie. Serdeczności, Maria :)

KOMENTARZE

  1. Nina Wum

    Mario, Twoje zaangażowanie w sprawę jest imponujące. :)
    Tak mnie olśniło – przecież od dawna sledzę bloga tej dziewczyny:
    http://www.facebook.com/JoolaDesigns
    Ma malutki biust, baardzo rozłożyste biodra, krągłe uda. I wygląda z tym wszystkim jak milion dolców.
    Co prawda nie boryka się – jak wiele z nas – z zagadnieniem dmuchanej opony wokół brzucha, :D ale myślę, że mimo to co odważniejszym gruszkom jej pomysły mogą się przydać.

    • Nina Wum

      Nie wiem, co za link mi wskoczył, miał być ten: http://www.nadiaaboulhosn.com/

      • Julianne

        Zależy co się komu podoba…. Dla mnie ta dziewczyna jest tak piękna i apetyczna , że moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie się tak wystawia. Dla mnie te krótkości to jakiś koszmar, ubrałabym ją w czarny golf i czarne dopasowane spodnie i myślę, że byłoby zjawiskowo.

        • J.

          Śliczna dziewczyna ale robi sobie straszną krzywdę ciuchami.

          • Nina Wum

            A mnie podoba się to, że zupełnie nie próbuje niczego wstydliwie zakrywać ani korygować. Po prostu jest, jaka jest i widać, jak bardzo cieszy się swoją cielesnością. Na polskich ulicach to bardzo rzadkie.

            • Julianne

              Jestem absolutnie za akceptacją własnego ciała i absolutnie przeciw wystawianiu się na zasadzie „czym chata bogata”, dla mnie to rożne rzeczy…. Myślę, że dotyczy to wszelkich figur , gabarytów i wzrostów. Zakładanie czegoś co nam nie służy, co nasze ciało oszpeca albo ośmiesza, w moim odczuciu, nie świadzczy o jego akceptacji, jest raczej działaniem wymierzonym przeciw niemu…Uważam, że dziewczyna jest piękna taka jaka jest, ale nadużywa swojego ciała traktując je jak wieszak do ciuchów i stylizacjì „na czasie”, jakby chciała udowodnić, że wcale nie jest taka gruba…No, trochę przecież jest …,ale właśnie to czyni ją zjawiskową.

              • Nataliee

                Moim zdaniem, jakby chciała udowodnić , „że nie jest taka gruba”, to wybierała by właśnie maskujące czy korygujące fasony ubrań. A tak to wybiera takie które wręcz podkreślają jej krągłości. Kwestia jest taka, że możesz mieć inne upodobania estetyczne od niej.
                A tak moim osobistym zdaniem to nadwaga to na dłuższą metę nie jest rzeczą do korygowania wizualnego ze względu na estetykę, albo coś co jak już ktoś w sobie zaakceptuje to jest godne podziwu. Dla mnie to temat do pracy nad sobą ze względu na zdrowie, ja w tym odłożonym tłuszczu widzę tylko nieprawidłowe odżywianie i przyszłe choroby, które tą osobę czekają. Ale ja tak mam.

  2. Ania

    Ja jestem szczupłą gruszką (ale dalej biodra mam szersze a talię wąską) i nie lubię takich opinających, obcisłych spódnic jak w poprzednim poście.
    Wydaje mi się, że wyglądam wulgarnie. Poza tym wszystkie takie spódnice podnoszą się i przesuwają do góry, bo są opięte :D Paradoksalnie wolę siebie w lekko rozkloszowanych spódnicach.
    Ogólnie spódnice i sukienki jest mi strasznie ciężko dobrać więc rzadko je noszę :(

  3. Ewelina

    Jako grucha –
    czuję się dobrze w spódnicach i sukienkach DO kolan. Źle się czuje w jeansach. Bluzki wszelkiego rodzaju – bo gruchy mają zazwyczaj plaski brzuszki :)

  4. Alicja

    Jestem niską gruszką i w ołówkowych spódnicach, sukienkach czuję się bardzo dobrze i kobieco. Musiałam do tego dorosnąć, bo wcześniej ukrywałam sie za rozkloszowanymi spódnicami i sukienkami, a teraz widzę, że to chyba był błąd.

  5. iwona

    pewnie pic polega na tym, że każda gruszka prócz bycia gruszką może bardzo różnić się od innych gruszek. Można być gruszką chudą lub krągłą, można być gruszką z zabójczymi nogami albo z krzywymi, można mieć ładną talię albo lekki brzuch. Musicie dziewczyny na podane propozycje patrzeć przez pryzmat swoich specyficznych „wad”, przez pryzmat własnych gustów i trybu życia. Strasznie mnie wkurza powiedzenie, że chudemu we wszystkim ładnie – to wcale nie jest prawda.. Ja jestem gruszką, ale chudą, z boku patrząc chudzielec, z przodu w rurkach między udami hula wiatr, w ołówkowej spódnicy do/za kolano nie widać nic innego niż szerokość w udach (czyli moje najszersze miejsce w całej figurze). Czasem mam wrażenie że to nie kilogramy decydują o fajności tylko figura/proporcje, niezależnie od kilogramów.

    • Jorun

      Dokładnie, co gruszka to inne potrzeby. Można mieć nawet te same wymiary centymetrowo a mieć kompletnie inne proporcje i wymagania odzieżowe. Napiszę co u mnie działa:
      moja sylwetka: szczupła, średni wzrost, szeroookie biodra, masywne umięśnione uda, wąska talia, płaski brzuch, niewielki biust, krótkie nogi. Skupiam się głównie na przyciągnięciu uwagi na górną część ciała i wydłużeniu nóg. Noszę:
      -rozkloszowane sukienki z dopasowaną talią i ładnym dekoltem, niestety ciężko znaleźć w sklepach
      – spódnice ołówkowe
      Sukienki i spódnice do kolan, wtedy mam ładne proporcje. Buty wydłużające nogę, czyli na obcasie lub platformie, nie wysoko co by wygodnie było, bez pasków na kostce, jesienią i zimą staram się by nogi były całe w jednym kolorze czyli buty i rajstopy tego samego koloru, żadnych butów do kostek, do spódnicy tylko wysokie kozaki, inne obuwie skraca mi nogi
      -spodnie dopasowane, raczej nie rurki, ciemniejsze niż góra,
      – góra blisko ciała, w końcu jak się ma płaski brzuch to można się pochwalić ;)

      Nie noszę:
      -szerokich spodni, wyglądam tragicznie
      -długości odsłaniającej uda
      – legginsów
      – spódnic bombek
      – zestawów duża luźna góra i obcisły dół, mam wrażenie że jednocześnie chowam wszystkie swoje atuty i eksponuję mankamenty

    • elam

      Mam wrażenie, że czytasz mi w myślach :) Miałam napisac dokładnie to samo: każda z nas jest inna i musi podane propozycje przetestowac na własnej figurze. Np. moja mama (też gruszka) wyśmienicie wygląda w żakietach do biodra, a mnie pasują dłuższe, ja kocham dzianinowe sukienki, ona wygląda w nich źle, itd, itd… Myślę jednak, że są rady, które powinny pasowac większości gruszek: jasne kolory i zdobienia na górę figury, ciemne barwy i proste (klasyczne) kroje na dół. Spodnie najlepiej o prostych nogawkach (ale niezbyt szerokie). Większości gruszek będzie pasowac spodnica w kształcie litery A do kolan lub nieco krótsza. Wydaje mi się także, że gruszki dobrze wyglądają w sukienkach z podkreśloną talią (ale trzeba je mierzyc i dobrac odpowiedni dla siebie krój i tkaninę).
      Myślę, że warto byłoby wspomniec o ubraniach i krojach, które mogą byc ryzykowne. Ja unikam: legginsów(!), rurek (przypuszczam, że nie wszystkie się ze mną zgodzicie), szortów, spodni biodrówek, dekoltów w serek i kopertowych.

  6. Avarati

    Droga Mario,
    trafiłaś w stu procentach z poprzednim postem ;) Bardzo sie cieszę, że taki wpis tutaj zagościł. Napisany z głową, mądrze i bez powierzchownego oglądu w sprawę. Ja zawsze miałam dylemat, czy mam figurę gruszki czy klepsydrę (moje wymiary to 95-68-99 przy wzroście 160 cm), ale widać, że gruszka u mnie jest bardziej trafna;) Gdyby udało się zrzucić troszkę tłuszczyku z brzuszka, to byłoby idealnie ;)

    Darowałam sobie kompleksy i to, że trzeba maskować coś lub odciągać uwagę od np. szerokich bioder (obecnie jestem na etapie eksponowania swoich wdzięków). Tyle, że mój problem polega na tym, że mam te 75D, krótkie. wklęsłe plecy i dużą pupę, przez co ciężko wyłapać gotowe i pasujące do mnie ubrania. Większość sukienek i marynarek są albo za ciasne w biuście albo za luźne w biodrach, tworzą się płachty i worki na plecach. Na szczęście mam mamę krawcową, która bez problemu potrafi przerobić lżejsze ubrania. Jednak już od dłuższego czasu, zamiast męczyć się w sieciówkach, kupię sobie droższy, ale o wiele bardziej naturalniejszą i piękną tkaninę, a resztą zajmie się mama ;)

    Moim ideałem jest dopasowana mała czarna z pierwszego zdjęcia z poprzedniego posta :) Mam już taką uszytą z koronki, długość przed kolano + rękawy bez podszewki o długości 3/4. Chyba wszyscy moi znajomi ją kojarzą ;) Bardzo bliskie mojemu stylowi jest równiez połączenie dopasowanej, ołówkowej spódnicy z białą koszulą.
    Mam również i małą poradę – zamiast wstydzić się szerokiej pupy i nóg, to móc je pokazać. U mnie sprawdzają się dobrze czarne, klasyczne rurki, wysokie obcasy i bluzka lub koszula z dużym dekoltem.

    Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za te wpisy ;)

    W każdym bądź razie dziękuję za wskazanie mi pewnej ścieżki, którą zapewne się zainspiruję przy dalszym kreowaniu własnego wizerunku.

    • J.

      jestes klepsydrą kochana :) krótkie plecy i prawie tyle samo w biodrach co w biuscie = klepsydra. Gruszki mają długie plecy, i czesto 10-20 cm mniej w biuscie niz w biodrach.

      • Basia

        Avarati! Mam ten sam problem. Może tylko różnica między talią a biodrami i biustem jest mniejsza niż u Ciebie (ogólnie Twoja talia – WOW). Po poście J. spojrzałam na plecy (jakoś tak nigdy im się nie przyglądałam.. ;)) i faktycznie – krótkie! I wcale nie takie znowu wąskie. Dzięki dziewczyny!
        P.S. Mario, jak zwykle, chapeau bas! Razem z Ajką jesteście moimi ulubionymi blogerkami!

      • iwona

        no nie. Myślałam że jestem gruszką, ale: w biodrach tyle co w biuście, ładna talia, plecy nie krótkie. Pomimo identycznych obwodów biodra wysuwają się jednak na pierwszy plan, bo obwód bioder idzie po szerokości (z płaskim tyłkiem w komplecie)

      • Avarati

        Hej, dzięki Wam za te miłe komentarze. Może faktycznie jestem klepsydrą, choć wcześniej i przez dłuższy czas byłam gruszką i miałam szerokie biodra. Ale to było niecałe 3 lata temu i miałam więcej w biodrach i mniej w biuście, teraz schudłam. Jak widać, figura zmienia się wraz z wiekiem.
        Talia – owszem, jest fajna, ale pod nią na podbrzuszu mam za dużo tłuszczu i jej tak super nie widać :) Robię brzuszki, zobaczymy, czy to coś da ;)

    • elam

      Ja też jestem przekonana, że jesteś klepsydrą (pozazdrościc). „Za ciasne w biuście albo za luźne w biodrach” to nie są dylematy gruszki. Myślę, że masz bardzo fajną figurę, chociaz rozumiem, że tak duże wcięcie w talii może powodowac problemy ze znalezieniem odpowiednich ubrań. Pozdrawiam :)

  7. Sali

    WOOOW Wielki szacun za ten wpis . Widać twoje zangażowanie i prace w jaką wkładasz w tego CUDOWNEGO bloga.

  8. Mała Gruszka

    Mario, jako bardzo niska gruszka bardzo dziękuje Ci za poprzedniego posta i nie mogę się doczekać kolejnego, ale mam pytanie, może jedna z dziewczyn tutaj będzie w stanie mi odpowiedzieć – czy niskiej gruszce (155m) przystoi noszenie butów z grubym obcasem? Chodzi mi tutaj o takie ‚kopyta’. Na przykład coś takiego http://www.sarenza.pl/jonak-mirabelle-s805602-p0000089057 . O ile talie mam dość wąską to moje nogi są króciutkie i większe niż powinny i zastanawiam się czy takie buty dodadzą moim nogom ‚lekkości’, czy też wręcz przeciwnie – ‚obciążą’ je i pogrubią. Pozdrawiam :)!

    • A

      Takie buty zdecydowanie skrócą i pogrubią optycznie nogi. Więc jeśli zależy Ci na wysmukleniu optycznym to raczej czółenka poniżej kostki, np. czarne do czarnych rajstop, ewentualnie kozaki ale do kolan. Pozdrawiam! :)

      • A

        W sensie, że taka wysokość cholewki jak na zdjęciu może zaszkodzić, nie wiem czy akurat grubość obcasa. :)

        • Mała Gruszka

          Dzięki za odpowiedź :) Prawie zawsze nosze czarne rurki albo legginsy także można powiedzieć, że długość by się jako tako zlewała :P Ale właśnie chodzi mi o ten obcas czy się nadaje :)

          • A

            Proszę bardzo :) Mi się wydaje, że właśnie ten obcas może się sprawdzić u Ciebie. Pewnie jak już przymierzysz coś podobnego i będziesz się w tym dobrze czuła to się nadaje. :) Udanych zakupów :)

          • maryśka

            Do spódnicy długość cholewki mogłaby być przy Twoim wzroście problematyczna. Ale jeśli masz te botki nosić do spodni, powinno się to sprawdzić.. Sama jestem gruszką, mam podobne i ta grubość obcasa sprawdza się u mnie idealnie, bo jest proporcjonalna do moich dość umięśnionych łydek. Z kolei w botkach, czy jakichkolwiek innych butach na szpilkach łydki wyglądają jeszcze masywniej, niż w rzeczywistości.

  9. ania

    A kiedy bedzie kontynuacja doboru okularow do ksztaltu twarzy? Nie moge sie juz doczekac!

  10. daria

    Będąc gruszką można przepięknie wyglądać w: butach na obcasach, sukienkach, szerszych spodniach, to łatwe i takich stylizacji jest w internecie mnóstwo. ALE zazwyczaj wszyscy ignorują gruszkowe chęci ubrania się luźno, seksownie lecz swobodnie, codziennie. Nie proponują butów na płaskim obcasie, rurek, legginsów.. Bardzo jestem ciekawa Twoich przemyśleń na temat „gruszka casual na płaskim” :) Od siebie jeden przykład: rurki, kozaki, wiązany w pasie sweter z luźnym dołem – i proporcje wyrównane.

  11. A

    Mario, moja ulubiona blogerko. :) Każdy kolejny Twój wpis cieszy moje serce (i oko). Dlatego też z przyjemnością zobaczyłabym tutaj propozycje w luźnym stylu dla takiej mnie :) : wzrost 168, 67kg, raczej masywne, krótkie nogi, nieduża pupa, biodra niezbyt szerokie – za to, o zgrozo nad biodrami boczki :((( No i idąc w górę, ładna dość talia i całkiem ładny biust (75D), plecy mam szerokie, ramiona masywne/grube (nie lubię ich eksponować). Czy jakoś się nazywa taki typ figury? Póki co nie znalazłam. Z góry dziękuję za zainteresowanie tematem zarówno Autorce, jak i czytelniczkom, pozdrawiam! :)

  12. Basia

    Ja też jestem gruszką, ale dość wysoką i szczupłą, jednak bardzo nie lubię tej dysproporcji między „dołem” a „górą”. Najbardziej lubię obcisły dół i luźną/ lub bardziej rozbudowaną górę, czyli np. ciemne klasyczne granatowe rurki i jasna oversize’owa bluzka/koszula, lubię wszelkiego rodzaju żakiety i kurtki (niekoniecznie kończące się w połowie pośladków) i długie swetry do połowy uda. W spódnicach i sukienkach jakoś źle się czuję, mam ogólnie dość masywne nogi w stosunku do reszty od pasa w górę, jeżeli już to rozkloszowane ze względu na płaską pupę (ale może coś się zmieni bo już nad tym pracuję :) )

  13. Jeeves

    Podziwiam zaangażowanie i pokorę. To się nazywa kobieta z klasą. Dla mnie najtrudniejszym tematem są spodnie. Znośnie czuję się tylko w kroju bootcut z podwyższonym stanem, a takie są dziś nie do dostania. Jeśli chodzi o spódnice jest znacznie lepiej – byle były co najmniej do kolan i dopasowane w talii (ołówkowa dopasowana przez krawcową też się sprawdza). Z sukienkami trochę gorzej, ale te które poprawiła mi krawcowa bardzo lubię, zwłaszcza z łódkowym dekoltem i rozkloszowane od talii. Kolorystycznie – jasna góra, ciemny dół. To chyba tyle.
    Btw, co do Nadii powołanej w pierwszych komentarzach – nie moja bajka, akceptuję swoje ciało, ale chyba jestem już za stara

    • Anna M

      Jeeves, poszukaj takich spodni w Marks&Spencer oraz w Levisie. Pozdrawiam

      • Jeeves

        Levisy kupuję w ilościach hurtowych, jeśli akurat są

  14. Olga

    A ja już kompletnie nie wiem co jestem. Góra 93, talia 78, dół 111 (!). Mam 173cm wzrostu i ważę ok. 75 kilogramów. Czy to możliwe, że jestem „długą” gruszką/klepsydrą/wiolonczelą? Nogi i ręce mam raczej proporcjonalne do reszty ciała, chociaż np. mam problem z kupieniem kozaków, bo w łydce mam sporo (po tacie ;)). Chodzenie w szpilkach nie wchodzi w grę, bo mam strasznie wrażliwe stopy, mam jedne buty na obcasie, które ubrałam dwa razy i płakałam. Lubię spódnice, ale mam wrażenie, że w ołówkowych wyglądam jak nauczycielka, a w rozkloszowanych jakbym miała tak z 15 kilogramów więcej. Zwłaszcza, że te nieszczęsne szpilki/obcasy/koturny nie wchodzą w grę. Help!

  15. Ala

    Podoba mi sie caly cykl i pomysl:-) nie jestem pewna czy czrgos ni przegapilam, ale moze wpierw opiszes Czym sie charakteryzuja poszczególne sylwetki i jak je odrozniac? Ja tego nie wiem… Pozdrawiam serdecznie;-)

  16. Diana

    A ja jestem wysoką i szczupłą albo gruszką albo klepsydrą i cieszę się że w końcu w Twoich propozycjach pojawiły się rzeczy z wcięciem w talii, uwielbiam takie kobiece stroje a moją kobiecą figurę podkreślam.

  17. Wiola

    Mario, proszę rozważ post o drobnych osobach. Mam 169cm i jestem drobnej budowy, mam mega szczupłe łydki, mały biust, płaską pupę, wydaje mi się, że w niczym nie wyglądam dobrze :/ taki post byłby wielką pomocą,
    pozdrawiam :)

  18. Aga

    A ja z z uwagą przyswoilabym post o sylwetce „atletycznej” :) Takiej gdzie różnica między biodrami a biustem nie ma znaczenia bo nad całą sylwetką górują ramiona. Moim zdaniem najlepszym przykładem sylwetki atletycznej są pływaczki i trenerki fitness :) Sama mam problem z ubraniem się casualowo by jednocześnie wyglądać kobieco (te męskie ramiona!).

  19. Olga Cecylia

    Jestem średnim kręglem, co jest w zasadzie odmianą gruszki – duża pupa, biodra, uda, tyle że klasyczna gruszka ma krótkie nogi, a ja nie.

    Proponowałaś w poprzednim poście szwedy jako alternatywę dla szerokich spodni z lejącego się materiału. Absolutnie nie! W szwedach wyglądam jak kolos na glinianych nogach, mimo że mam dobre proporcje. Ba, nawet klepsydra z krągłymi udami tak w nich wygląda. Takie kroje dodają kilogramów i przyciskają do ziemi, a osobie z krótkimi nogami w ogóle robią koszmar z proporcjami. Moim zdaniem szwedy są dla wysokich, szczupłych dziewczyn. I do butów na platformie.

    Najczęściej chodzę w sukienkach do kolan, prostych (nie klosze), dzianinowych, często z paskiem, bo mam słabo zaznaczoną talię – coś w tym rodzaju, co pokazałaś u Kim na pierwszym zdjęciu. Jeśli spodnie, to rurki, bryczesy lub jegginsy, zawsze gładkie, ewentualnie z pionowymi przeszyciami. Jeśli wzorki, to na ramionach, rękawach, wszelkie drapowania i marszczenia, bufki – też na górze. Mam jedną spódnicę w stylu lat 50, rozkloszowaną, pasuje mi dlatego, że jest sztywna. Spódnice ołówkowe bardzo eksponują pupę i trudno jest mi znaleźć fason, w którym nie czułabym się wyzywająco – co nie znaczy, że to niemożliwe, warto szukać :-)

  20. Moniszon

    To ja zatem będę cierpliwie czekać na posta o rożnych typach figur :)
    Bo do tej pory nie potrafię się odpowiednio zaklasyfikować: wazon, klepsydra czy prostokąt ;)

    • Mania

      spróbuj na podstawie tego: http://25.media.tumblr.com/82ebdb32917f7451c9a7bf462af81e81/tumblr_mjk488BEYy1rfwsuqo1_1280.jpg
      Ja zwróciłam szczególną uwagę, że mam proporocjonalną sylwetkę, widoczną lekką talię, ale pełne uda i większy biust. Wyszło mi, że jestem wiolonczelą :)

    • Nawiedzona Ula la

      To tak jak ja…. :(

      • tova1

        Dzięki dziewczyny :)
        Ale nadal nie do końca jestem przekonana i do wiolonczeli i do wazonu, bo mimo dużych bioder i dużego biustu najszersza partia mojego ciała to ramiona. Do tego jakaś tam talia, ale dziwnie wysoko . Tak jakby prawie zaraz pod biustem :P
        Chociaż w sumie wazon nie, bo wazon ma dość szczupłe uda :/
        A może jednak jestem dzwonem albo kręglem?

  21. MarthaB

    Ja jestem kręgiel, bardzo wysoki kręgiel (182 cm) i w sumie jak nie ubieram się zbyt obciśle to wyglądam całkiem dobrze we wszystkich ciuchach KTÓRE POSIADAM, ale dojście do takiego stanu zajęło mi 33 lata ;) Wcześniej kombinowałam z ciuchami itp, teraz wiem co lubię, wiem co mi wypada w pracy itp.
    Mam rozmiar 38 góra, 42 dół, ale, poza kłopotami z kupnem sukienek, problemów z ubraniem się juz nie mam. SUkienki zaczęłam sobie szyć, więc i tak ten problem mnie nie dotyczy. Do niedawna miałam kłopot z kupnem spodni (spodni uszyć nie potrafię ;), ale jakoś moda się zmieniła i problem zniknął, bo spodnie mogą kończyć się w okolicy kostki. A przy moim wzroście rozmiar bioder nie rzuca się tak w oczy (zapraszam na bloga :)
    Ale czekam na kolejne wpisy figurowe, bo może odkryję jakieś nowe zestawienia których dotychczas nie brałam pod uwagę ;)

  22. Hania

    Hej! Świetny blog, ładnie prowadzony i z misją :)
    Ja bym się chętnie dowiedziała co zrobić z tzw. bryczesami!
    O co chodzi: jestem wysoka, od pasa w górę świetna figura, biodra prawie równe z biustem, tyłek ok i wywskakują UDA, które wg. mnie wyglądają monstrualnie. Może jestem kręglem?
    Ogólnie chętnie bym poczytała jak zamaskować te udziska :)
    Pozdrawiam :)

  23. Agnieszka

    Ja trochę z innej beczki, czy będzie post poświęcony kieckom sylwestrowym dla problematycznych figur?? Z niecierpliwością czekam na rady i inspiracje. Pozdrawiam Jabłko.

  24. fanka zielonej herbaty

    Mario, bardzo Cie szanuje. Miedzy innymi za takie podejscie – chcesz pomagac, a nie udowadniac, ze na wszystkim znasz sie najlepiej. Pozostajesz otwarta na nasze sugestie (czasem obcesowe) i wciaz starasz sie nas zadowolic, choc masz wazniejsze sprawy na glowie. Ja po prostu podziwiam taka postawe.
    :-*

  25. sasetka

    Mario, jako kregiel czyli odmiana gruszki mam blagalną prosbę o pomysl na to jakie botki moze nosic taka osoba jak ja. Mam sporą pupę, bardzo masywne uda i łydki, grube kostki. Dobrze wygladam w butach na koturnie, masywniejszych obcasach, niezle w kozakach pod kolano. Ale botkow nie potrafie dobrac, wydaje mi sie ze w kazdych wygladam zle :-( dodam ze jestem niska i obcas mi bardzo pomagavwygladac lepiej. pomoz proszę!!

  26. Tesik

    Gruszkom, które lubią swoje kształty podsyłam blog zmysłowej Karli: http://karlascloset.com/relatable/
    Ma specyficzny styl pozowania do zdjęć, co nie do końca może każdemu odpowiadać, ale nie da się ukryć, że potrafi podkreślić swoje atuty :)

    Z własnego doświadczenia nic nie podpowiem, bo jestem przeciwieństwem gruszki. Niewysoka, z wąskimi biodrami, odstającym brzuchem i szerokimi jak u atlety ramionami :(

    • Tesik

      Dodam jeszcze, że całkiem dobrze wpisuje się w nurt określania własnego stylu – fasonów i kolorystyki – i trzyma się go konsekwentnie.
      Wahałam się czy jest klepsydrą, czy gruszką ale widoczna różnica między obwodem ramion a bioder wskazuje na gruszkę. Do tego niewielki biust i mocniejsze uda http://karlascloset.com/neat/ :)

    • Tesik

      O, a tutaj jest stylizacja podobna do tej, którą znalazła Maria w przypadku Kim http://karlascloset.com/simple-as-that/
      Moim zdaniem pięknie podkreśla linię szczupłych ramion gruszki i zupełnie odwraca uwagę od bioder, które spowija czerń ;)
      Mam nadzieję, że blog przyda się komuś do inspiracji.

  27. nowhere-woman

    Jestem 100% gruszką :) z proporcjami 90 – biust, 74 – talia, 100 – biodra i 110 uda.
    Właściwie jedyną rzeczą, której oczekuję od ubrań, jest niepodkreślenie tych ud.
    Luźne spodnie – tak, pod warunkiem, że podkreślona jest cała góra i talia. Wtedy robi się efekt dużych udek ukrytych pod zwałami materiału i nie wiadomo, czy to nogi takie szerokie, czy to spodnie takie obfite. Ostatnio jednak moim ulubionym fasonem są klasyczne chino w wersji nieco luźniejszej w biodrach i zwężające się ku dołowi. Ponownie zachodzi efekt „czy to biodra, czy to spodnie”.
    Spódnica ołówkowa odpada z prostego względu – przyleganie do bioder to też przyleganie do ud i przenoszenie najcięższego punktu sylwetki na dół. Najlepiej czuję się w spódnicach i sukienkach z koła, w literę A bądź też w odpowiednio dopasowanych prostych. Idealna dlugość – przed najszerszym miejscem uda :D czyli do około 3/4. Paradoksalnie nieźle sprawdzały się krótkie spodenki założone na ciemne rajstopy, ale tylko takie nieprzylegające i dłuższe. Podejrzewam, że luźne spódnico-spodnie też byłyby dobrym wyborem.
    Góra w każdej z tych wersji MUSI być obcisła. Jeśli mam na sobie luźny sweter, to zawsze rozpięty, a pod niego zakładam dopasowaną bluzkę. Inaczej sylwetka staje się zwalista. Bluzka raczej krótsza niż dłuższa, może być wpuszczona w spódnicę. Jeśli jest dłuższa – MUSI kończyć się na kościach biodrowych. Niżej zaczyna podkreślać uda.

  28. Kami

    Czy gruszka łapie tez w swoje objęcia wiolonczelę?
    Kiedyś czytałam, że wiolonczela to taka odmiana gruszki z dużym biustem. No to ja sie chyba łapię: duzy, nawet bardzo biust, wzrost 1,8cm, biodra Kim K, spora pupa, masywne uda, szczupłe łydki i wcięcie w talii powodujące, że zakup spódnicy lub spodni bez korekty graniczy z cudem. Albo nim jest. Z pomocą przychodza mi dzianiny, konkretnie desówka, którą uwielbiam pasjami, bo nie dośc, że niemal wszystko można z niej uszyć, to jeszcze jest wygodna w ciągu dnia a jak ktoś cierpi z powodu gromadzenia wody, to tym bardziej bywa różnie.
    Chciałabym zobaczyć sie w spodniach, w których moje uda nie wyglądałyby jak dwa balerony. Noszę grube treginsy z materiały solidnego, wygodnego i elastycznego, niemniej musze kobinować z górą bo jesli założę coś luźnego, to wyglądam jak w namiocie, a jesli jest coś krótszego, to uda stają się zbyt masywne. Dlatego głónie chodzę w spódnicach ołówkowych, lejącyc długich spódnicach i sukienkach z lekko luźnym pasem w jakiś sposób sprawiających, że sylwetka ma dobre proporcje.
    Inną sprawą jest znalezienie kozaków na obcasie, które mogę wciągnąć na łydkę, a które będą sięgały za kolano lub chociaż na równi z nim – wszystko kończy się w najlepszym razie 5cm pod kolanem. Efekt? Rosyjska matrioszka…

  29. Hainuwele

    Melduję się wraz z gruszkami ze względu na rozłożenie masy ciała, chociaż chyba jestem już blisko klepsydry?
    Jestem szczupła, 170cm, ramiona 101, biust 86, talia 68, biodra 102, raczej krótka talia i raczej długie nogi, szczupłe ramiona, kawał tyłka, kawał uda i łydka 2/3 tego, niestety nie mam płaskiego brzucha. Dobrze czuję się ze swoją figurą i nie mam kompleksów na tym tle.
    1. Akceptuję długości do połowy uda i do ziemi. Wszystkie inne długości odpadają, ponieważ ukrywają fakt, że noga się zwęża.
    2. 90% czasu chodzę w rurkach, które wybrałam drogą eliminacji ze wszystkich możliwych fasonów, w zasadzie podoba mi się, że podkreślają kształty. Lubię też dzwony, które odciążają uda. BARDZO pogrubiają mnie wszystkie spodnie o prostym fasonie, ponieważ opinają się na najszerszym miejscu ud i wygląda to tak, jakbym całe nogi miała równie masywne. Szorty do połowy uda.
    Lubię sukienki i spódnice do ziemi, zdecydowanie wysmuklają. Jak ognia unikam spódnic w koło i ołówkowych, co wynika z niechęci do długości innej niż do połowy uda oraz awersji do tak krótkich miniówek (żeby nie opinały się na brzuchu czy co). Czasem jednak pokuszę się o sukienki w tych fasonach, ale nie wiem, czy to jest to – rozkloszowane dają trochę efekt „aż tyle masz do ukrycia”, a ołówkowe potrafią tak skrępować ruchy, że czuję się czasami jak baleron.
    3. Ciężkie buty. Za żadne skarby tego świata nie założę kozaków. Nie noszę też szpilek, bo jakoś tak ciężko wyglądają w nich nogi… Kocham ostatnią modę creepersy i birkenstocki, uwolniły mnie od sandałów i balerinek, mojej zmory latem.
    4. Przyciągnąć uwagę do góry. Marynarka, ciężka biżuteria, duży dekolt (okrągły, łódka), intensywny wzór na bluzce.
    5. Żadnych oversize’ów. Jeżeli założę luźną górę, będę wyglądać monstrualnie.
    6. Zrezygnowałam z bransoletek.
    …ale na przekór wszystkiemu często noszę bluzkę włożoną w spodnie + pasek, jest to ważny element mojego stylu.

    Przy okazji, Mario, nadaję temat: nie wiem, nie wiem, jak w pełni eksponować talię przy tak dużej różnicy obwodów. Oraz czy warto ją eksponować.?

  30. mar7ina

    Hej, postanowiłam się dołączyć do dyskusji.

    Nie wiem, czy jestem gruszką, bo mam bardzo szerokie ramiona (biust nieduży), do tego jestem bardzo wysoka i w sukienkach dla gruszek potrafię wyglądać jak przerośnięta lalka, natomiast w tych dla klepsydry – jak drag queen. Nie lubię eksponować bioder, chociaż jestem z nich dumna, bo widać je bardzo dobrze i bez żadnej ekspozycji. Proszę więc o propozycję minimalizującą biodra nie za pomocą optycznego powiększania góry. Będę niezmiernie wdzięczna:)

    Martina

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

x