Dzisiaj chcę Cię zapytać o to w jaki sposób utrzymujesz w czystości swój dom? Wiem, że nie spodziewałaś się takiego pytania, ale dzisiaj podczas sprzątania łazienki nasunęła mi się pewna refleksja. Otóż jest pewne podobieństwo między dbaniem o dom, a dbaniem o siebie. Chyba najłatwiej będzie mi to wytłumaczyć na swoim przykładzie.

Nie jestem leniwa, ale z całą pewnością nie można mnie nazwać pracusiem. Nie lubię bałaganu, ale do pedantki mi bardzo daleko. Jestem gdzieś pośrodku jeśli chodzi o chęć do sprzątania i potrzebę czystości. Z drugiej strony, niestety popadam w skrajności. Zdarzają się chwile, że ktoś puka do drzwi, a ja chciałabym cofnąć czas i dać sobie przynajmniej 10 minut na ogarnięcie mieszkania, a zdarzają się takie chwile, że wszystko jest wypucowane i lśniące, a ja siedzę sama w domu. Te skrajności były do tego stopnia nienormalne i uciążliwe, że musiałam wypracować sobie system, żeby już o tym w ogóle nie rozmyślać. Bardzo nie lubię jak gdzieś zostaje kubek z poprzedniego dnia, albo ubranie zamiast w szafie leży w łazience, albo na kuchennym blacie walają się paragony, albo na lustrze nad umywalką są zacieki, albo żarówka miga itd. itp. Celem było więc osiągnięcie w domu podstawowego, reprezentacyjnego i miłego dla domowników porządku, który będzie przez cały czas utrzymany. I nie muszę chyba dodawać, że efekty chciałam osiągnąć bez zbytniego przepracowywania się:)

Wymyśliłam system (doszłam do niego sama, choć wiem, że ludzkość zna go od wieków), który mnie tak satysfakcjonuje, że przeniosę go na inne czynności życiowe. A ten system jest bardzo prosty. Każdego dnia robię dla swojego domu coś przez 15 minut. To jest tak krótki czas, że nie ma żadnego usprawiedliwienia, żeby go nie wygospodarować. Przez kwadrans jestem tylko ja i moje mieszkanie. Codziennie robię coś innego. Wspominałam dzisiaj o łazience – myłam kabinę prysznicową i tak się w tym zatraciłam, że po prostu zrobiłam to przewspaniale. Na pewno poświęciłam na to więcej czasu niż 15 minut, ale to właśnie to zatracenie sprawiło, że byłam z tego wydłużenia czasu zadowolona.

W tym prostym systemie zawarte jest bardzo mądre przesłanie, że lepiej coś robić często i krótko, niż rzadko i długo. Mogłabym kazać sobie sprzątać co sobotę i wtedy brać na bary cały dom, ale znając mój charakter znalazłabym sobie jakieś wymówki i w rezultacie niektóre soboty bym sobie odpuszczała. Natomiast piętnastominutówki są tak niewyczerpujące już z samego założenia, że nie ma mowy o opuszczeniu któregokolwiek dnia. Ta regularność bywa nawet uzależniająca, a efekt sprzątania jest mały, ale widoczny od razu.domowe spaźródło zdjęć: pinterest.com

Oczywiście są osoby, które preferują iść na całość. Takie osoby szczerze podziwiam. Moja ciocia na przykład w każdy piątek ma tak zwany „dzień gospodarczy”. Jestem zachwycona jej systemem, ponieważ ona nigdy się z niego nie wyłamuje i ma naprawdę zawsze bardzo ładnie posprzątane. Jednak u mnie to by się nie sprawdziło, bo ja bym w czwartek wieczorem po prostu uznała, że nie ma czego sprzątać i ustaliła sobie piątek za tydzień kolejnym dniem sprzątania. U mnie niestety musi być coś nie tak, żeby zacząć sprzątać:)

I od razu służę porównaniem. Czy nie jest tak, że osoby, które sprzątają co jakiś czas, robią sobie też co jakiś czas „dzień dla siebie”? Mam tu na myśli takie domowe spa. Czyli na przykład w jakąś niedzielę kładą maseczkę na twarz, robią sobie manicure, olejują włosy czy biorą kąpiel z olejkami eterycznymi. A czy nie jest tak, że takie szybkie Bille (15minutowcy) codziennie robią dla swojej urody jakąś pierdołę, ale jednak codziennie? Ja po sobie zauważyłam, że nie mam cierpliwości, żeby się przez całą niedzielę miziać ze sobą i prowadzić jakieś rytualne obrządki urodowe:) Absolutnie nimi nie gardzę, ale bardzo szybko się nudzę, gdy mam wykonywać przez długi czas czynność związaną tylko z jednym aspektem mojego życia – urodą w tym przypadku. Wolę na przykład zrobić sobie peeling w danym dniu, a następnego dnia nałożyć odżywkę na paznokcie.

Działając szybko, ale regularnie jesteśmy w stanie przyzwyczaić nasz umysł do danej czynności. Codzienna dawka dbania o siebie będzie już dla nas po jakimś czasie tak oczywista, że realnie poprawimy stan naszego ciała. Przez powtarzalne czynności damy sygnał ciału, że wskakujemy na nowy poziom nawilżania, pachnienia, malowania, depilowania, olejowania, maskowania, modelowania, regulowania…

Koniecznie powiedz co tym myślisz. Czy jesteś tak jak ja, że sprzątasz często, ale szybko? Czy może lubisz zająć się wszystkim kompleksowo? Jak jest z Twoim dbaniem o urodę – masz swoje rytuały? Wyznaczasz sobie specjalne dni na domowe SPA?