Dostaję mnóstwo maili z prośbą o zanalizowanie kobiet pod względem kolorystycznym. Wysyłacie mi swoje zdjęcia, piszecie w jakich kolorach dobrze się czujecie, a ja na podstawie tego, określam Wasz typ. Wszystko świetnie, ale zauważyłam coś niepokojącego, co jest związane z taką analizą i chciałabym się tym z Wami podzielić.

Otóż wiele kobiet traktuje poznanie swojego typu kolorystycznego jak wyrok, co jest oczywiście błędem. Wiadomo, że czytając, że jesteś na przykład prawdziwą jesienią możesz mieć na ten temat różne opinie. Możesz być zadowolona, ale możesz też postrzegać swój typ jako nieciekawy. To czy jesteś usatysfakcjonowana ze swojego typu przekłada się na Twój humor i nastawienie do kolorów ze swojej paletki. Jak ktoś słyszy, że dobrze mu we fioletach, a nie lubi fioletu jest delikatnie mówiąc wkurzony i zdołowany. Kobiety myślą, że jeżeli mają zdefiniowany typ to tylko kolory z ich paletki mogą nosić do końca życia, by wyglądać korzystnie. A to nie do końca tak jest.paletki analiza kolorystyczna

Paletki określają Twoje korzystne kolory, to prawda. Ale zamiast traktować je jak nieodwracalne przeznaczenie i coś, na co jesteś skazana, powinnaś postrzegać je jako wskazówkę. Jeżeli kochasz czerń, a czerni nie ma w Twojej paletce, to wcale nie musisz z niej zrezygnować. Wystarczy bowiem jakiś kolor z palety zmaterializowany w formie kolczyków, apaszki czy kosmetyku, by ta czerń nabrała dla Ciebie nowego znaczenia. Jeżeli stonowane lato przydymi sobie oko zgaszonym fioletem, pociągnie usta malinowym błyszczykiem i wepnie do uszu kolczyki ze starego złota to czerń mu nie straszna. Wtedy czerń jest jego kolorem. I tyczy się to tych wszystkich pozbawionych „koloru” neutrali: czerni, bieli i szarości. One są zbyt pozbawione właściwego koloru, by na dalszą metę być niekorzystnymi dla kogokolwiek.

Ja na przykład w jasnej szarości wyglądam jak trup, a bardzo mi się podoba ten kolor. Dlatego nie pozwolę sobie na wyjście w jasnoszarym swetrze bez odpowiedniego makijażu. Wystarczy mocna, czerwona szminka, albo wyrazista kreska na oku, żeby tej szarości dodać życia. Podobnie mam z moim ulubionym kolorem: baby blue – mocny makijaż oka to dla mnie podstawa do błękitnej sukienki, żeby nie wyglądać blado. To naprawdę jest tak proste. Nasza paletka podpowiada nam co zrobić, by spokojnie nosić kolory, które nas przytłaczają lub na odwrót: nie podkreślają naszej urody.

A jeżeli zechcesz zawierzyć swojej paletce i być najlepszą możliwie wersją siebie, zacznij powoli. Nie wyrzucaj rzeczy, które zgromadziłaś dotychczas, bo one posłużą Ci do porównania. Kup sobie bluzkę w kolorze zasugerowanym przez analizę, użyj lakieru do paznokci w kolorze z paletki. Oswajaj się ze swoimi kolorami, bo to one najpiękniej Ciebie pokażą. A potem, po jakimś czasie gwarantuję, że będziesz chciała więcej. Porównasz siebie w nowym kolorze, ze sobą w starej bluzce i zobaczysz, że tkwiłaś w związku bez przyszłości.

Analiza kolorystyczna uczy nas jak lubić to, co jest dla nas dobre. A czasami niestety nie jesteśmy sobie w stanie uświadomić korzystnych dla nas rozwiązań bez pomocy z zewnątrz. Dlatego warto czasem zaufać komuś życzliwemu, kto powie Ci, że dobrze wyglądasz w błękicie. Ale to absolutnie nie zamyka Ci drogi do innych kolorów, które uwielbiasz…