Dyscyplina ratuje życie

opinia

Jak pewnie zauważyliście posty ukazują się teraz rzadziej. Tak się złożyło, że już drugi raz w tym miesiącu jestem z małą w szpitalu i właśnie stąd piszę do Was te słowa. Jestem niestety w obcym mieście i jest to dla mnie również kwestia oswojenia się z sytuacją. Do tej pory byłam trochę podłamana, ale jakieś trzy dni temu przejrzałam na oczy dzięki mojemu mężowi i Benjaminowi Franklinowi. Mój mąż po prostu powiedział do mnie: „Musisz zacząć żyć normalnie, tak jakbyś była w domu”. I dalej: „Masz tu internety i jak mała śpi to pisz, a nie się zamartwiasz i jeszcze na nią masz zły wpływ przez to”. Wojtek oczywiście ma rację. Jak tylko zebrałam się w sobie i otworzyłam laptopa, poczułam się lepiej. Potrzebny mi był kopniak, a sama dalej już potrafiłam znaleźć sobie inspirację.

Na studiach zainteresowałam się niezwykłym człowiekiem, który osiągnął w życiu tak dużo, że chciałabym sama osiągnąć choć połowę tego, co on. Mowa o jednym z ojców założycieli USA – Benjaminie Franklinie. Rzecz jasna nie zamierzam pisać o jego działalności naukowej czy politycznej, bo o tym można poczytać chociażby tutaj. Mnie bardziej interesuje jego tryb życia, wzorzec do którego inni odnoszą się po przeszło trzystu latach. Nie jest to chyba dla nikogo zaskoczeniem, że żeby zrealizować postawione sobie cele, trzeba się sporo napracować. Franklin jako jedną z trzynastu cnót wymienia właśnie pracowitość. Jego dzień był bardzo produktywny, a strata czasu była wyeliminowana dzięki konkretnemu planowi dnia. Świetny wpis na ten temat i grafik Franklina możecie znaleźć tutaj.BENJAMIN FRANKLIN

To był wielki człowiek, który dokonywał wielkich rzeczy. Ale w dalszym ciągu to jednak człowiek, tak jak my wszyscy. Możemy się równać z najlepszymi i wkładać we wszystko, co robimy tyle trudu i serca, co ludzie sukcesu. Rezultaty może nie będą takie jak u nich, ale na pewno będą satysfakcjonujące i większe niż dla osób, które w ogóle się nie przykładają, do tego, co robią. Pocieszające jest właśnie to, że nie ma w tym żadnej tajemnicy, żadnego niepojętego środka do osiągania celów. Wystarczy zwykła dyscyplina. Wystarczy mierzyć się tylko z jedną osobą – sobą i wymagać od siebie coraz więcej. Rozleniwienie, stres i załamka jaką przeżyłam w szpitalu odeszły dzięki dyscyplinie. Od momentu otwarcia zeszytu i napisania pierwszego zdania z pomysłem na wpis poczułam przypływ siły i motywacji. Zapragnęłam nie tracić żadnej sekundy tak jak Franklin :)

Pobyt w szpitalu jest pewnego rodzaju nauką. Można sobie świetnie poobserwować jak regularność i schemat utrzymują porządek w dobrze działającej machinie. Każde działanie ma z góry ustalone ramy czasowe. O konkretnych godzinach przychodzą salowe, odbywają się wizytacje lekarzy, pielęgniarki podają leki, wydawane są posiłki. Dzień w dzień to samo i być może dla jednych ta rutyna jest monotonna, dla mnie jednak kojarzy się z bezpieczeństwem i tworzy szkielet do zaplanowania czegokolwiek. W pewnym sensie jest również inspiracją do wprowadzania większej regularności również w domu.

Nie wiem jak to jest u Was, ale ja akurat mam problem nawet z ogarnięciem czasu na odpoczynek. Ten czas mi ucieka na bzdurach typu przeglądanie bezwartościowych stron internetowych. Potrafię skupić się na czymś i potrafię pochłonąć się w jakimś działaniu, ale jestem rozbita, jeśli wiem, że mam chwilę czasu dla siebie i pozwalam, żeby ta chwila przeciekała mi między palcami. To jest główny mój problem – narzucenie sobie dyscypliny odpoczywania i robienia dla siebie czegoś miłego.

Napiszcie, co sądzicie o grafiku dnia. Czy Wasz dzień wygląda zawsze podobnie do innych? Czy schematy Wam służą, czy wolicie iść na żywioł? Czy uważacie się za produktywnych, a jeśli tak to jakie narzędzia pomogły Wam w osiągnięciu takiego efektu.

Styl Sheikhi Mozah

słynne

Odkryłam jakieś dwa tygodnie temu niesamowitą kobietę. Niespecjalnie szukam ikon stylu czy po prostu stylowo ubranych osób wśród rodzin królewskich, ale na tę panią trafiłam przypadkiem i przeprowadziłam modowe śledztwo. Pani nazywa się Mozah bint Nasser Al Missned, w google bez problemu można znaleźć ją wpisując Sheikha Mozah. Jest to druga (z trzech) żona emira Kataru.

Co mnie najbardziej zainteresowało, to fakt, iż Sheikha nosi ubrania projektantów przerobione specjalnie dla niej tak, by dopasować się do reguł panujących w jej kraju. Tak więc włosy są częściowo zakryte turbanem, brak dekoltów, a nogi i ręce są zasłonięte. Mimo tego chyba nikt nie zaprzeczy, że mamy do czynienia z charyzmatyczną i seksowną kobietą. Postępowanie zgodnie z obowiązującymi kulturowymi zasadami wymaga jak widać dużej gimnastyki ze strony designerów, ale efekt i tak jest piorunujący. 1 sheikha mozah bielźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 52 sheikha mozah biel i czerńźródło zdjęć: 1, 2, 3, 43 sheikha mozah różeźródło zdjęć: 1, 2, 3, 44 sheikha mozah brązyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 55 sheikha mozah czerwienieźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 56 sheikha mozah zielenieźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 67 sheikha mozah niebieskościźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 58 sheikha mozah fioletyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 59 sheikha mozah szarościźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 510 sheikha mozah czerń i bielźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4 11 sheikha mozah garniturźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4 12 sheikha mozah czarnyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5

Wszystkie pokazane kreacje dosłownie wbijają w ziemię, ale najbardziej podobają mi się dramatyczne 12 i 33. Jakie stroje Wam najbardziej przypadły do gustu i czy w ogóle styl Sheikhi jest dla Was ujmujący?

Minimalizm po polsku

minimalizm

Jeżeli jesteś:

- zaganiany
- zmęczony
- przytłoczony
- niespokojny
- niezdecydowany
- wiecznie poszukujący
- zapracowany
- gnuśny
- cierpiący
- zniewolony

to jest na rynku książka, która MOŻE CI POMÓC. Jeżeli natomiast słyszałeś kiedyś o minimalizmie i chciałbyś dowiedzieć się o nim czegoś więcej, a może nawet zacząć z nim przygodę to ta sama książka NA 100% CI POMOŻE.

Od dawna miałam ochotę na przeczytanie czegoś sensownego o minimalizmie. Czegoś, co nie sprowadziłoby tego zjawiska do białego koloru w ubiorze czy zostawienia na półce w łazience tylko jednego kosmetyku. I właśnie w zeszłym tygodniu mi się to udało. Kupiłam bardzo rozsądnie napisaną książkę – „Minimalizm po polsku” Anny Mularczyk-Meyer.minimalizm po polsku

Wielu moim czytelnikom autorka jest znana jako Ajka, prowadząca świetnego bloga – Prosty blog. O ile na blogu pojawiają się często wpisy do szpiku kości osobiste, tak książkę może przeczytać dosłownie każdy, kto ma ochotę na zrozumienie czym jest minimalizm, a może trafniej: czym minimalizm nie jest. Absolutnie nie trzeba być stałym bywalcem na stronie Ajki, żeby książka sprawiła radość.

Książka się bardzo fajnie rozkręca. Z każdym słowem wnika się głębiej i głębiej w istotę rzeczy. Ajka prowadzi za rączkę laików i cierpliwie tłumaczy, że minimalizm nie jest dla każdego, że nie warto się do niczego zmuszać, tylko żyć harmonijnym życiem, nawet jeżeli dla ciebie harmonia oznacza nieustanne zakupy. W minimalizmie absolutnie nie chodzi o bezmyślne pozbywanie się rzeczy, ale o poszukiwanie takiego stanu umysłu, który powie nam, czego tak naprawdę potrzebujemy. Swoją drogą uwzględnia się przedmioty, którymi się otaczamy, ale powinniśmy myśleć także o takich aspektach życia jak finanse, hobby, praca, przyjemności i co najważniejsze czas. To w tych obszarach możemy dzięki minimalizmowi nauczyć się właściwego i satysfakcjonującego gospodarowania prowadzącego do niezależności.

Przyznam, że książka poruszyła mną w kilku miejscach, w jednym nawet uroniłam łezkę (rozdział Proste przyjemności). Ajka pisze tak lekko i nie gmatwa, że nawet z dzidzią na ręku połknęłam lekturę w dwa dni.

Dla mnie największą zaletą tej pozycji jest fakt, iż ona odświeża mi lub w niektórych momentach naświetla rzeczy, które ja wiem, tylko jakimś cudem (pewnie przez rozleniwienie) zapominam o nich lub je ignoruję. Bo to jest tak jak ze stylem: fajnie poznać coś nowego, ale najfajniej przekonać się, że to, co nam się podoba jest teraz na topie. I wychodzi na to, że minimalizm to pojęcie bardzo względne i dla każdego skala minimalizmu może być różna. Nie musisz mieszkać bez dywanów i książek, żeby prowadzić proste życie.

A tytuł książki jest bardzo trafny – absolutnie nie ma tam jakichś wydumanych francuskich pojęć, nie są opisywane domy w stylu skandynawskim, czy jakieś buddyjskie obrzędy. Autorka zajmuje się polskimi realiami, cofa się nawet do PRL-u i tam szuka źródła naszego konsumpcjonizmu. Ajka jest konkretna, podzieliła książkę na poszczególne sfery w naszym życiu i opisuje jak w każdej z nich można osiągnąć upragnioną prostotę.

Wiem, że wiele osób tutaj liczy się z moim zdaniem, dlatego serdecznie polecam Wam tę książkę. Ja byłam bardzo zadowolona z zakupu – kupiłam ją w Matrasie, kosztowała 34,90. Opłacałoby się dać za nią wiele więcej :)

Paris Fashion Week – wiosna 2015

inspiracja

Paryski Tydzień Mody dzisiaj dobiegł końca. Przyznaję, że nie śledziłam Mediolanu i Londynu, ale oczywiście nadrobię to sobie w wolnym czasie. Na Paryż się zdyscyplinowałam i obejrzałam wszystko. Fajnie, że Gosia Baczyńska zaprezentowała naprawdę porządną kolekcję, chociaż ja dla siebie nie znalazłam tam niczego pociągającego. Mój gust należy do tych przyziemniejszych i jednak patrzę z zainteresowaniem na rzeczy bardziej uniwersalne i gotowe do założenia.

Acne Studios – Wszystkie ich ubrania są praktycznie gotowe do noszenia, ale i tak w zadziwiający sposób wydają się z wyższej półki. Zupełnie nie spodziewałam się po nich takich kobiecych wzorów i dosyć charakternego koloru – jakby żółci pomieszanej z odrobiną zieleni. Całość tutaj.acne studios Barbara Bui – Pierwszy płaszcz dosłownie zapiera dech w piersiach. Od razu skojarzenie ze sklepem indyjskim do którego chodziłam w liceum i zachwycałam się sukniami do kostek i poduchami w orientalnym stylu. Cała kolekcja bardzo ładna po prostu. Całość tutaj. barbara buiCedric Charlier – Nie opinające ciała materiały, intensywne kolory, wygodne buty, mocny makijaż, gładkie włosy – wszystko, co lubię. Ten sweter z łatami od razu przypomina mi zeszłoroczną kolekcję Driesa Van Notena. Piękny jest swoją drogą. Całość tutaj.cedric charlierCeline – Może i Celine nie trzyma swojego poziomu w ostatnich kolekcjach, ale to i tak będzie dla sieciówek niekończące się źródło inspiracji. Mnie osobiście się bardzo kolekcja podobała, ale rozumiem ludzi dla których wszystkie te projekty są zbyt zwyczajne. Dla mnie to akurat plus. Taką małą czarną z szalonym dołem chciałam mieć już będąc małą dziewczynką :) Całość tutaj. celineChristian Dior – To jedyny pokaz, z którego oglądałam video i przyznaję, że było warto. Kamizelki i płaszczyki są bardzo eleganckie i widzę je na zwykłych śmiertelniczkach na prostych, czarnych sukienkach. Wszystko bardzo kobiece, chociaż czyste w swojej formie. Całość tutaj. christian diorChristian Vijnants – To już nie pierwsza kolekcja w której pojawia się ciepła, ale ciemna zieleń. W połączeniu ze złamaną bielą albo takim właśnie jak tutaj zimnym beżem ten kolor cudownie się komponuje. Aż wracam do tego wspomnienia jak bardzo podobał mi się motyw kwiatów w surowym wydaniu. Całość tutaj. christian wijnantsChristophe Lemaire – Na tego projektanta czekam zawsze z nadzieją i nigdy się jeszcze nie zawiodłam. Żadnych wzorów, żadnych udziwnień. U niego można się ubrać z klasą i pewnie wszystko ze sobą miksować do woli. Całość tutaj.christophe lemaireDries Van Noten – Mój ulubiony projektant nigdy nie zawodzi. Jego stroje i naturalne modelki wyglądają jak z obrazu. Dla mnie te subtelne błyski na bardzo przytłumionym tle są mistrzowskie i do odtworzenia. Nawet dywan z tego pokazu mogłabym mieć w domu. Ostatnia sukienka będzie mi się śniła po nocach. Całość tutaj. dries van notenHaider Ackermann – Jasne kolory na wiosnę to może nie jest jakaś rewolucja, ale kiedy projektant jest świadomy i wie co robi, efekt i tak zniewala. Uwielbiam konsekwencję Ackermanna i ciągłe odświeżanie charakterystycznych sylwetek. I tak jak normalnie irytują mnie spodnie z kantem do tunik czy luźnej góry, tak tutaj bardzo to zestawienie mnie przekonuje. Tilda będzie miała co nosić :) Całość tutaj. haider ackermannHermes – Bardzo było mi ciężko zdecydować, które projekty wybrać do kolażu, ponieważ całość jest rewelacyjna. Tak mi brakowało luźnych sukienek spiętych paskiem czy przedłużanych szpitalnych koszul, których w tym sezonie wcale nie było za wiele. Ta kolekcja to marzenie. Warto było czekać do ostatniego dnia. Całość tutaj.hermesIsabel Marant – Ona chyba najlepiej rozumie kobiety. Jej rzeczy zawsze są spełnieniem marzeń. Sieciówki niczego nie oszczędzą, a już na pewno tej skórzanej małej czarnej. Fajnie, że buciki są wygodne, że modelki wyglądają świeżo. Całość tutaj. isabel marantIssey Miyake – Bez nadęcia, od razu do założenia. Świetne, luźne spodnie przed kostkę, miłe dla oka kolory. Bardzo przyjemna kolekcja. Chciałabym ostatnią sukienkę. W całej kolekcji gdzieniegdzie przemycana jest biało czarna kratka, która wygląda bosko. Całość tutaj. issey miyakeLanvin – Na pierwszy rzut oka widać, co mogło mi się spodobać. Połączenie czerni i bieli w odrobinę męskim stylu. Nie trzeba nic więcej dodawać. Ubrania wyglądają mimo prostej formy na drogie, co jest atutem w tym przypadku. Nie wątpię, że w rzeczywistości są drogie :) Całość tutaj. lanvinLouis Vuitton – W każdej z tych stylizacji odnajduję moje ukochane fanki Nicolasa Ghesquière: Jennifer Connelly i Charlotte Gainsbourg. Na pewno mam w sobie coś ze sroki i moje serce raduje się na widok błysku, lakieru, cekinów i metalików. Buty z ostatniego zdjęcia są przepiękne. Całość tutaj.Louis VuittonMaiyet – Zazwyczaj nie ulegam takim trochę nadętym wzorom, jednak tutaj spodobały mi się dość nietypowe proporcje. Płaszczyk z ostatniego zdjęcia wygląda na bardzo uniwersalny. Raczej wyrzuciłabym paski i nosiła sukienkę oraz tunikę luzem. Całość tutaj. maiyet Neil Barrett – Troszkę musiałam się przełamać i nie zwracać uwagi na modelkę wybraną do prezentacji kolekcji, bo jak na mój gust jej uroda zupełnie nie pasuje do tych projektów. Jednak koniec końców te proste ubrania mają w sobie coś urzekającego i mogłyby uzupełniać szafę każdej z nas. Skoro każdej, to tej modelki również… Całość tutaj.neil barretRick Owens – Ten projektant nie dla wszystkich jest zrozumiały, bo trzeba troszkę wziąć poprawkę na to, jak stylizowane są ubrania. Ale tak naprawdę rozbierając całą kolekcję na czynniki pierwsze, absolutnie wszystko nadaje się do noszenia i własnej interpretacji. Mnie szczególnie podoba się pierwsza sukienka w błękitnym kolorze. Całość tutaj. rick owensSonia Rykiel – To jest takie piękne i mimo namieszania różnych form takie spokojne… Sylwetki troszkę jak z westernu czy lat siedemdziesiątych, a do tego luźno rozpuszczone włosy i makijaże z podkreślonymi oczami. Tak jak nie przepadam za kolorami w szafie, tak sprawiłabym sobie coś w odcieniu militarnej zieleni. Czarno – zielona sukienka wymiata! Całość tutaj. sonia rykielVanessa Bruno – Niezobowiązujące i spokojne stroje jak z szafy dziewczyny o prostolinijnym guście. Uwielbiam zestawienie ich z płaskimi butami i letnimi torbami oraz brak biżuterii. Ta mała czarna będzie się zmieniać w zależności od dodatków. Widzę w niej zarówno subtelną blondynkę jak w lookbooku tudzież drapieżną brunetkę w szpiczastych szpilkach. Całość tutaj. vanessa-brunoMoje ulubione kolekcje zaprezentowane w Paryżu to te od Driesa Van Notena i Hermesa. Czy Wam coś przypadło do gustu? A może jakieś inne, których tutaj nie pokazałam wpadły Wam w oko?

Styl Grażyny Torbickiej

słynne

Czy jest w tym kraju osoba, która może powiedzieć, że nie lubi Grażyny Torbickiej? Serio. Przygotowując się do tego posta przejrzałam portale plotkarskie i na temat Grażyny Torbickiej nie ma żadnych negatywnych komentarzy. Co więcej, zawsze gdy pokazywane są zdjęcia kreacji z festiwali filmowych to w komentarzach zawsze podkreśla się, że to ona była najlepiej ubraną osobą. Nie aktorki, nie pierwszoplanowe postaci danych wydarzeń, nie nagrodzeni statuetkami, tylko prowadząca galę. Co takiego ma w sobie Grażyna Torbicka, że jest tak lubiana i uznawana za jedną z najlepiej ubranych Polek?

…klasę. To jest kobieta, która zawsze jest ubrana stosownie do okoliczności i tak elokwentna i spokojna, że nikt nie jest jej w stanie zagiąć. Jeżeli kobieta uzbrojona jest w świetną prezencję, inteligencję i obycie mówimy właśnie o klasie (tak na poczekaniu stworzyłam to równanie).

Skupmy się na wyglądzie pani Grażyny i zacznijmy od atutów, które są niepodważalne i oczywiście znane bohaterce tego wpisu. Niewątpliwymi asami w rękawie Torbickiej są włosy i nogi. Na podkreślaniu tych dwóch elementów budowany jest jej spójny wizerunek. Włosy zawsze długie, bujne i z długa grzywką, która albo zasłania czoło, albo jest rozdzielona za pomocą przedziałka na środku. Nie kojarzę tej osoby z przedziałkiem z boku. Kolor włosów zawsze oscylował gdzieś w okolicach blondu. Na początku kariery chłodne, ciemne blondy, potem wraz z wiekiem coraz jaśniejsze i czystsze tony. Pani Grażyna jest stonowanym latem, więc nic dziwnego, że takie odcienie blondu jej pasują.1- grażyna torbickaźródła zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5.

Już kiedyś wspominałam, że kobiety generalnie dzielą się na takie, które lubią eksponować biust i na takie, które podkreślają nogi (są też takie, które lubią pokazywać te dwie rzeczy naraz, ale lepiej nie pisać o nich na tym blogu :)). Zdjęć z wyciętym mocno dekoltem nie znalazłam więcej niż trzy, za to takie z uwidocznionymi nogami mogłabym odtworzyć z pamięci. Pani Grażyna ma zdecydowanie jedne z najpiękniejszych nóg w kraju i umiejętnie potrafi to wydobyć spódnicami mini kończącymi się trochę nad kolanem. grażyna torbicka nogiźródła zdjęć: 1, 2, 3, 4.

Poniżej, zdjęcie po prawej przedstawia najkrótszy fason spódnicy jaki znalazłam i przyznam, że akurat ta stylizacja do mnie nie przemawia (nie ze względu na długość spódnicy, tylko na krój nieciekawie poszerzający biodra).grażyna torbicka miniowaźródła zdjęć: 1, 2, 3, 4.

Choć biały nie jest idealnym kolorem dla stonowanego lata to wraz z czernią jest zdecydowanie najelegantszym z neutrali, który każda kobieta może interpretować na swój sposób. Podoba mi się fakt, że u Grażyny Torbickiej znajdziemy stosunkowo mało połączeń różnych kolorów w jednej stylizacji. Ona raczej ubiera się w jeden kolor, co daje bardziej spektakularny efekt niż miks barw i rzecz jasna wydłuża sylwetkę.grażyna torbicka bielźródła zdjęć: 1, 2, 3, 4.

Czasem też pojawiają się inne jasne barwy, zazwyczaj spokojne i stonowane, co jest jak najbardziej wskazane. Niekrzykliwe kolory pozwalają na eksperymentowanie bardziej z formą stroju czy fakturą materiału. Podziwiam umiar Torbickiej, która nigdy nie ma na sobie więcej niż jednego elementu, przyjętego jako niestandardowy. Przecież znakomita figura i ciekawa uroda mogłyby być przepustką do znacznie większej awangardy w wyborze stroju. „Spokój” też jednak trzeba umieć nosić…grażyna torbicka na jasnoźródła zdjęć: 1, 2, 3, 4.

Najbezpieczniejszy wybór dla większości kobiet to oczywiście czarny kolor. Wiadomo, czerń stosowana w całości wysmukla, do tego jest stosowna na większość okazji. Nie inaczej jest w tym przypadku. Klasykiem dla Grażyny Torbickiej są sukienki do ziemi w kolorze czarnym. Jeśli suknia jest skromna dobiera się do niej efektowną biżuterię, jeżeli natomiast ma w sobie jakiś niekonwencjonalny element (jak na przykład nieszablonowy krój dekoltu) nie trzeba dodawać już żadnych zdobień.grażyna torbicka czarne suknieźródła zdjęć: 1, 2, 3.

Uroczyste okazje na których konferansjer ma być tłem dla uczestników imprezy wymagają eleganckiego stroju, który aż tak bardzo nie rzuca się w oczy. Ta zachowawczość zawodu jaki wybrała pani Grażyna wymusza poniekąd stosowanie czerni jako koloru uniwersalnego i niezawodnego. Prowadzący powinien być rzetelny, zabawny, zorganizowany, ale jednocześnie nie powinien rzucać się w oczy i przyćmiewać sobą bohaterów uroczystości.grażyna torbicka czerńźródła zdjęć: 1, 2, 3.

Na mniej galowe imprezy lub takie w których pani Grażyna nie jest prowadzącą pozwala sobie na użycie bardziej widowiskowego koloru. Tak jak podoba mi się w czerwieni, nie mogę się przekonać do oranżu w jej wykonaniu. Sukienka na przedostatnim zdjęciu ma piękny krój, ale jej kolor jest za ciepły.grażyna torbicka czerwienieźródła zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5.

Niebieski to strzał w dziesiątkę. Wszystkie widoczne na zdjęciach odcienie wyglądają ładnie. Nawet ten środkowy jasnoniebieski, który mógłby być kolorem jasnej wiosny lub jasnego lata świetnie się prezentuje przy blond włosach stonowanego lata.grażyna torbicka błękityźródła zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5.

Bardzo podoba mi się konsekwencja w ubiorze Torbickiej. Ma pewne swoje ulubione kroje, które są bardzo ponadczasowe i kobiece, a z dala trzyma się od frywolnych i dziewczęcych sylwetek. Tak elegancka kobieta potrafi dobrze grać nawet dość ryzykownym na ogół błyskiem i nie boi się cekinów, które w żadnym wypadku nie wyglądają na niej tandetnie. Słowem kluczem jest tutaj umiar. Cekiny są same w sobie biżuterią i nie ma potrzeby zakładać do nich przytłaczających naszyjników lub kolczyków.grażyna torbicka błyskźródła zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5.

Za każdym razem, gdy mamy do czynienia z jakimś festiwalem czy kilkudniową imprezą na wieczór zakładana jest piękna suknia, ale to nie znaczy, że w dzień można się pokazać w nieeleganckim wydaniu. To nie jest gwiazda, która na próbę przed wieczornym występem zakłada dresy, a dopiero na scenę wychodzi wymuskana. Pani Grażyna przyjeżdża do danego miejsca wyglądając jak milion dolarów. Nie ma na sobie przesadnie odświętnego stroju, jednak z pewnością jej ubiór wpisuje się w ramy sportowej elegancji (z przewagą elegancji nad sportem). grażyna torbicka spodnie eleganckieźródła zdjęć: 1, 2, 3, 4.

Podoba mi się również sposób budowania stylizacji ze spodniami. Góra stroju nigdy nie jest zbyt obszerna, dzięki czemu Grażyna Torbicka wygląda zawsze „put together” („schludnie” jest za mało subtelnym określeniem). Mała skórzana kurtka czy krótki, taliowany żakiet to klasyki w jej garderobie. grażyna torbicka spodnieźródła zdjęć: 1, 2, 3, 4.

Zostały nam jeszcze wersje pani Grażyny na zupełnym luzie. I tu też nie ma zaskoczenia. Najprostsze sukienki sprawdzają się najlepiej. Prawdę mówiąc zestawy typu bluzka i spódnica są raczej niespotykane u tej osoby (i bardzo dobrze). Sukienka w jednym kolorze odmładza. Chyba oczywistym jest, że pani Grażyna nie przepada za wzorami. grażyna torbicka na luzieźródła zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5.

W chłodniejsze dni również nie pozwala na to, by sylwetka straciła kształt. Nawet pikowane kurtki mają zarysowana talię i wyglądają na ciele po prostu zgrabnie. Mi osobiście bardzo podoba się dwurzędowy płaszcz założony do jeansów. Ten zestaw jest odpowiedni w zasadzie dla każdej kobiety.grażyna torbicka na co dzieńźródła zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5.

Miałam okazję widzieć na żywo bohaterkę tego wpisu i muszę powiedzieć, że zdjęcia w żadnym razie nie są w stanie oddać aury jaka wokół niej się roznosi. Była jurorem na festiwalu filmowym i na jednej z projekcji pojawiła się w czarnym sweterku z cekinami i czarnych materiałowych spodniach. Ta pani ma tak niesamowity urok osobisty i klasę, że nawet jej sposób poruszania się jest w pewnym sensie elektryzujący. A z twarzy nie znika nigdy najlepszy krem odmładzający – uśmiech.

Lubicie styl Grażyny Torbickiej? Któreś z jej strojów podobają się Wam szczególnie?

O moim ciele – postanowienie

figura

Bardzo się cieszę, że podzieliłam się z Wami moim postanowieniem noworocznym. Można je znaleźć tutaj. Jak tylko publicznie je zamieściłam, poczułam w sobie siłę i wiedziałam, że nie ma odwrotu. Że trzeba żyć zgodnie z obietnicą. I powiem Wam, że zaczyna się w końcu udawać. Jeszcze czasem wracam do tego, co napisałam w styczniu i zdarza mi się analizować jakieś działania, które były niezgodne z tym wpisem. Ale ogólnie, w przeważającej większości przypadków jestem tak jak obiecałam refleksyjna, nie spieszę się i czerpię satysfakcję z każdego dnia. Najwyraźniej obiecanie czegoś przed grupą ludzi, którzy dużo dla mnie znaczą działa na mnie motywująco. Czas więc na kolejną obietnicę.

W ciąży pozwalałam sobie na wszystko na co tylko miałam ochotę. Gdy tylko naszła chęć na loda, kupowałam loda. Tyle smakołyków, nie tylko słodkich nie jadłam tak niekontrolowanie w żadnym okresie mojego życia. Nie będę teraz mówić, że tego żałuję, ale nie da się ukryć, że miało to wpływ na moje ciało. Przytyłam sporo i teraz doszłam do pewnego wniosku. Że mam szansę na takie ciało, jakiego nigdy nie miałam. I pomyślałam sobie, że spełnię swoje marzenie o idealnym ciele. Mimo zbędnych kilogramów czuję się dobrze w mojej skórze, ale wspaniale by było wyglądać dokładnie tak jak sobie tego życzę.

Przez całe życie byłam szczupła albo chuda. Jeżeli zdarzały się jakieś wahania wagi to objawiało się to powiększonym brzuchem. Właśnie tam wszystko się zbierało. Nie w pupę, nie w uda szły kilogramy, tylko w brzuch. Nogi i ręce zawsze były bardzo chude i dzięki temu nawet jak ważyłam trochę więcej to nie było tego tak widać, dzięki smukłym kończynom. Biust zawsze na podobnym poziomie.

A teraz marzę o czymś. Nie marzę o tym żeby być szczupłą czy chudą, nie chcę wyglądać tak jakby zeszły ze mnie wszystkie soki. Chciałabym być wysportowana, chciałabym mieć ładnie zarysowane mięśnie i chciałabym być silna. Taki jest mój cel. Nie zależy mi żeby waga pokazywała jakąś konkretną wartość albo żeby mieć talię o jakimś konkretnym obwodzie. Zupełnie nie o to mi chodzi. Chciałabym żeby moje ciało wyglądało zgodnie z estetyką jaką przyjęłam sobie w mojej głowie.
wysportowane ciałaNa zasadzie kontrastu chciałabym Wam pokazać o czym mówię. Wszystkie ciała na zdjęciach są piękne, lecz te po lewej wydają mi się szczupłe, a te po prawej i szczupłe i wysportowane w takim stopniu, który ja chciałabym osiągnąć. Różnica nie jest nie wiadomo jaka, ale ja w tej swojej szczupłości zawsze byłam taka cherlawa, a chciałabym w końcu być silna, jędrna i właśnie wysportowana.

Wiem, że będzie to wymagało pracy i działania. Wiem, że nie stanie się to błyskawicznie, dlatego nie będę nawet mówić o jakimś konkretnym czasie. Wiem, że chciałabym, żeby za tym postanowieniem poszło coś więcej niż tylko doraźne, szybkie działania – chciałabym zmienić swój tryb życia i pokazywać też swojemu dziecku, że bycie aktywnym jest normą.

Dlatego póki jeszcze nie mam konkretnego planu działania, chciałabym Was, moje drogie przyjaciółki zapytać o to jakie można podjąć kroki do osiągnięcia mojego celu. Może są jakieś fajne ćwiczenia, aktywności które polecacie? Może są jakieś fajne produkty o które można wzbogacić swoją dietę? Może Wy świetnie potraficie spędzać wolny czas z korzyścią dla Waszego ciała? Zawsze mnie inspirujecie, na pewno i tym razem zasypiecie mnie przemyśleniami na temat zdrowego trybu życia. Celowo nie piszę Wam jaki jest mój tryb odżywiania i jakie ruchowe rzeczy lubię najbardziej robić, bo nie chciałabym się na nic zamykać.

Typ kolorystyczny Angeliny Jolie

analiza kolorystyczna

Jak wiecie, Angelina Jolie występuje w moich paletkach do typów kolorystycznych jako przykład stonowanej jesieni. Wiem, że moje postrzeganie tej aktorki może co niektórych zastanawiać, dlatego w tym poście postaram się uzasadnić, dlaczego ona jest stonowaną jesienią.

Pierwsza myśl dotycząca typu aktorki, jaka nasuwa się, gdy myślimy o Angelinie nie patrząc na jej zdjęcia, a oceniając ją „z pamięci” to oczywiście zima. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, przypisujemy do tej osoby od razu kolor czarny, który z pewnością jest jej ulubionym oraz inne kolory prawdziwej zimy – biel, ostrą czerwień. Większość strojów galowych – sukien i smokingów w jakich Angelina się pokazuje jest właśnie w tych kolorach. Po drugie, ostre rysy twarzy kojarzymy natychmiast ze zdecydowanymi typami urody, bo nasz mózg robi uproszczenie –> ktoś ma łagodną twarz, jest łagodnym typem; ktoś ma mocne rysy, jest mocnym typem. To oczywiście jest zła droga myślenia, gdyż w analizie kolorystycznej chodzi, jak sama nazwa wskazuje, wyłącznie o kolorystykę…

Angelina w czarnym kolorze oczywiście wygląda bardzo ładnie. Będąc tak piękną kobietą ciężko kiedykolwiek wyglądać inaczej. Pytanie tylko czy ten kolor w stu procentach wydobywa jej urodę? Nie, oczywiście, że nie. On na pewno podkreśla jej charakter i świadczy o dosyć mocnym stylu, ale jej cera nie jest promienista, powiedziałabym nawet, że nie wygląda zbyt świeżo. Najmniej korzystne zdjęcie – to z Oskarem i w czarnych włosach pokazuje, że niewłaściwe użycie czerni zmienia młodą kobietę w czarownicę, piękną, ale jednak czarownicę :) Gwoździem do trumny jest tutaj za intensywny makijaż oczu.angelina w czerniźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4.

Lepiej Angelina wygląda w naturalniejszym kolorze włosów, ale wciąż cera wydaje się żółta w obecności mocno czerwonej szminki oraz blada w makijażu typu no make up. O dziwo najładniej aktorce w kostiumie prawdziwej czarownicy, tylko, że tutaj skóra jest wyraźnie ucharakteryzowana na jaśniejszą niż w rzeczywistości, co tworzy ciekawie wyglądający kontrast do przebrania. To zdjęcie prawie zwodzi w kierunku czystej zimy, ale jest mocno podkolorowane.

Mocny styl, mocny charakter – owszem, ale nie mocne kolory. Biały jest drugim najczęściej wybieranym przez Jolie kolorem i śmiem twierdzić, że jest to kolor najmniej korzystny. Oczywiście to wyglądanie „gorzej” jest dalej i tak wyglądaniem „ok” w jej przypadku, jednak szukamy przecież tego, co najlepiej ją podkreśli. angelina w zimowych kolorachźródło zdjęć: 1, 2, 3.

Zimowa zieleń ze środkowego zdjęcia jest po prostu za zimna, skóra potrzebuje otulić się czymś bardziej ciepłym, żeby zabłysnąć. Na trzecim zdjęciu natomiast kolor jest już naprawdę ładnie ciepły, tylko wydaje się nienaturalnie mocny, zbyt przytłaczający. Na wszystkich tych zdjęciach widać najpierw kolor, dopiero później twarz, co oczywiście jest błędem.

Wykluczam dla niej od razu chłodne kolory i te zbyt mocne. Zostają mi tak naprawdę do wyboru jedynie stonowane lato i stonowana jesień. Zobaczmy więc Angelinę w kolorach stonowanego lata.stonowane lato angelinaźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5.

Jest lepiej, powiedziałabym o niebo lepiej. Jest wręcz super. Takie spokojne i harmonijne kolory sprawiają, że od razu spoglądamy na twarz. Skóra wydaje się w końcu zdrowsza i już nie taka blada, lecz po prostu szlachetnie jasna. Mogłabym na tym skończyć, ale ja wiem, że może być jeszcze lepiej. Że mimo spokoju tych kolorów, można w nie wlać jeszcze więcej ciepła. I tak oto dochodzimy do optymalnych kolorów Angeliny, w których rozkwita.Angelina w kolorach stonowanej jesieniźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6.

Są to przede wszystkim zgaszone kolory. To jest ich główna i najważniejsza cecha. Ale one muszą mieć w sobie jeszcze dodatkowo przewagę ciepła nad zimnem. Nawet kiedy włosy są mocne i wręcz czarne stonowany kolor uspokaja cerę i wydobywa blask z buzi. Przy takich kolorach nawet czerwona szminka nie straszna. A makijaż może być minimalny i naturalny, bo już niewiele środków potrzeba, by wydobyć kolory ciała.

Angelina zdaje się wiedzieć jakim jest typem, bo najczęściej do czerni dobiera naturalny makijaż. W jej przypadku zbyt mocno pomalowana twarz tworzy maskę, zbyt kontrastową do tego właśnie czarnego koloru. Kontrast nie służy w tym przypadku. Tutaj musimy szukać harmonii.

Zdecydowanie styl aktorki dominuje nad chęcią pogodzenia się z własnymi kolorami, co i tak uważam za korzystne. Bo najważniejsze jest to, by się dobrze, ze sobą czuć. A Angelina lubi czerń, lubi skórę i lubi strojem podkreślać swój silny charakter. Co jest rzecz jasna bardzo fajne.

New York Fashion Week – wiosna 2015

inspiracja

Nowojorski Tydzień Mody odchodzi w zapomnienie. Jak zwykle przeglądałam wszystkie kolekcje wiosenne na następny sezon na style.com. Wybrałam 12 kolekcji, które najbardziej mi się spodobały. Poniżej krótkie uzasadnienia i oczywiście podpowiedzi, co z tego możemy wziąć dla siebie.

6397 – Zwyczajne, prawda? Tak zwyczajne, że aż świeże. Trochę się wpisuje w ten osławiony ostatnimi czasy normcore. Naprawdę brakowało mi tego, żeby ktoś powiedział, że można założyć prostą koszulkę do jeansów i białych trampek i być fajnie ubranym. Ja to wiem, ale nie jestem pewna czy wszyscy to rozumieją :) Czarna sukienka o luźnym kroju jest rzecz jasna moim klasykiem. Całość tutaj.

6397Whit – Kolekcja jest radosna w taki sposób, jaki ja lubię. Są wzory, ale nie przytłaczają, są wesołe kolory, ale potraktowane dość elegancko. Do tego płaskie, jasne buty. Taka spódnica w pasy nawet dla mnie wydaje się atrakcyjna, tylko dobrałabym do tego czarną resztę. Poza tym lubię spodnie przypominające trochę te od karate i doceniam pomysł zestawienia ich z żakietem. Całość tutaj.

whitRachel Comey – Moja ulubiona projektantka od niedawna. Tak pięknej czarnej sukienki dawno już nie widziałam. A poza tym biorę wszystko – proporcje, kolory. Dobór dosyć charyzmatycznych modelek, proste tło, świetne buty – wszystko do mnie przemawia. Cudo, nic nie przebije tej kolekcji. Całość tutaj. Rachel comey MM6 Maison Martin Margiela – Trochę zalatuje szpitalem, trochę Japonią, trochę po prostu szlafrokami – wszystko, co lubię w jednym miejscu. Cudownie wyglądają buty na koturnie z płaszczami wiązanymi w talii. Mój absolutny faworyt – biały płaszcz, a spod niego wystająca czarno-biała tkanina z moim ukochanym wzorem. Całość tutaj.mm6Elizabeth and James – I znowu ubrania i zestawy gotowe do noszenia. Proste do odtworzenia nawet w naszych warunkach i z naszymi portfelami. Siostry Olsen jak zwykle za dużo nie kombinują i to się sprawdza. Biało-czarny botaniczny wzór jest przepiękny, może nie chciałabym go na ubraniu, ale bardziej w formie kopertówki, takiej jak na drugim zdjęciu. Całość tutaj. elizabeth and james Elie Tahari – Łagodność. Jeżeli komuś, tak jak mi, podobał się Humanoid, to nie ma takiej opcji, by przejść obojętnie koło tej kolekcji. Jasne neutralne kolory nałożono na zrelaksowane sylwetki. Wszystko wygląda na mięciutkie, przyjemne w dotyku. A co najfajniejsze te ubrania wydają się też idealne na chłodniejsze dni, tak jakby były stworzone do warstwowego noszenia. Całość tutaj.Elie TahariDetacher – Prosta sprawa – krój sukienki. Mogłabym mieć w szafie absolutnie każdą wariację na temat przedłużonej koszulki czy szpitalnej koszuli, jak kto woli. Te wzory i kolory byłabym nawet w stanie zaakceptować na sobie, bo krój jest dla mnie najważniejszy. Dziwna mieszanka printów z ostatniego zdjęcia jest niepokojąco atrakcyjna. Całość tutaj. detacherCarolina Herrera – Tak jak nie lubię kwiatów na ubraniach, tak u Herrery zawsze przejdą. Ulubiona projektantka Lucy Liu eksperymentuje z orientem i podaje go w eleganckiej formie. Uwielbiam czarny płaszcz z kapturem w białe kwiaty. To są ubrania w których nie da się nie wyglądać kobieco. Całość tutaj.carolina herreraBCBG Max Azria – Zwiewna i naturalna kolekcja. Nie ma ani jednego ubrania, które wyglądałoby na niewygodne. Mam wrażenie jakby te stroje były mieszanką kreacji wieczorowych i piżamek, a mimo wszystko efekt jest taki, że wspaniale by się tak było ubrać na co dzień. Same jasne i pastelowe kolory troszkę odstraszyłyby mnie od noszenia, ale z przyjemnością się na to patrzy. Całość tutaj. bcbg max azria Rosie Assoulin – Tę projektantkę odkryłam niedawno i się zakochałam. Uważam, że ona najpiękniej używa koloru – zawsze z rozmysłem, zawsze daje barwie zabłysnąć, bo otacza ją surowym tłem. Mam wrażenie, że te ubrania są tylko na specjalne okazje, ale osoba, która będzie je ubierać niespecjalnie lubi się stroić – zawsze widzę coś takiego, jako atut. Całość tutaj.ROSIE assoulinTheory – A to już naprawdę najprostsze możliwie kroje. Bardzo eleganckie rzeczy w pięknych kolorach. Tak bardzo chciałabym cały czarny zestaw… Ale, jak widać też nie byłoby ciężko tego samemu odtworzyć. Ta kolekcja składa się ze wszystkiego, co już wcześniej widzieliśmy, jednak właśnie unikanie kombinowania sprawia, że jest to miłe dla oka po raz kolejny. Całość tutaj.THEORYThe Row – Jestem po prostu wryta w ziemię. Nie mogę zrozumieć: jak one to robią, że zawsze im wychodzi. Siostry Olsen zawstydzają starych wyjadaczy. Ich stroje są ascetyczne, powściągliwe, mi wręcz kojarzą się z zakonem. Uwielbiam kiedy wszystko jest tak proste i tak przesadnie skromne właśnie. Całość tutaj. THE ROWGdybym miała układać te kolekcje miejscami to na pierwszym miejscu byłaby Rachel Comey, na drugim The Row, a na trzecim Elie Tahari. Czy coś Wam wpadło w oko? Może są jacyś inni projektanci, którzy zachwycili Was na tegorocznym NYFW.

Selekcja odc. 1

zakupy

Codziennie oglądam mnóstwo lookbooków, dostaję wiele newsletterów i oczywiście buszuję po sklepach internetowych. Postanowiłam to wykorzystać i gromadzić ciekawe rzeczy w oddzielnych postach. Przed Wami nowa seria, którą umieszczam w kategorii „zakupy”. Będzie to dwanaście propozycji ładnych rzeczy i linki do nich. Nic na siłę, jak tylko uzbiera się kolejnych dwanaście ładnych rzeczy opublikuję następnego posta z tej serii. Zapraszam do oglądania.

-tęczowy- pierścionek-tęczowy- pierścionek

colorful etno naszyjnikcolorful etno naszyjnik

mosaic rose bransoletkamosaic rose bransoletka

MINI  torebkamini torebka

shopper jasny szary aga prusjasny szary shopper

haftowana kopertówkahaftowana łowicka kopertówkasukienka marmurkowa solarmarmurkowa sukienka

płaszcz lacrisselacrisse płaszcz

ants koszulka selvaants t-shirt

botki D00459d00459 botki

pastelove miseczkipastelove miseczki

bright stars plakatbright stars of northern sky plakat

Słowa chyba zbędne. Czy coś się Wam spodobało?

Jaki jest Twój odcień pomarańczowego?

analiza kolorystyczna

Trudny kolor ten pomarańczowy. Raczej nie szczególnie dobrze wyglądający na nieumalowanych zimach. Ale za to pięknie podkreślający urodę ciepłych typów. Miły, pogodny, człowiekowi robi się ciepło od samego patrzenia. W chromoterapii stosuje się go do regulacji pracy serca oraz zwalczania astmy, epilepsji i reumatyzmu. Używany jako kolor ścian potrafi przywrócić choremu optymizm. Spójrzmy na dziesięć odcieni oranżu.

Brzoskwiniowy – odpowiedni dla: stonowanego lata, prawdziwego lata delikatnego lata, delikatnej wiosny. Być może dla stonowanej jesieni.brzoskwiniowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Pastelowy pomarańczowy – odpowiedni dla: delikatnego lata, delikatnej wiosny, prawdziwej wiosny. Być może dla stonowanej jesieni.pastelowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Morelowy – odpowiedni dla: stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, delikatnej wiosny, prawdziwej wiosny. Być może dla stonowanego lata.morelowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Marchewkowy – odpowiedni dla: stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, prawdziwej wiosny, delikatnej wiosny. Być może dla czystej wiosny.marchewkowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Mandarynka – odpowiedni dla: czystej wiosny, prawdziwej wiosny, prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni. Być może dla prawdziwego lata.mandarynkaźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Neonowy – odpowiedni dla: prawdziwej wiosny, czystej wiosny, czystej zimy, intensywnej jesieni. Być może dla intensywnej zimy.neonowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Miedziany – odpowiedni dla: prawdziwego lata, stonowanego lata, stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni. Być może dla prawdziwej zimy.miedzianyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Ceglasty – odpowiedni dla: stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni. Być może dla prawdziwej wiosny.ceglastyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Bursztynowy – odpowiedni dla: prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni, intensywnej zimy, prawdziwej zimy. Być może dla prawdziwego lata.bursztynowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Rudy – odpowiedni dla: stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni, intensywnej zimy. Być może dla prawdziwej wiosny.rudyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Osobiście uwielbiam patrzeć na miedziany odcień pomarańczowego, ale siebie najbardziej lubię w bursztynowym. Co ciekawe miałam kiedyś neonową koszulkę w tym kolorze i dobrze się w niej czułam, ale musiałam się troszkę mocniej do niej malować. Jakie są Wasze uczucia względem tej barwy? W którym odcieniu jest Wam najkorzystniej?