New York Fashion Week – wiosna 2015

inspiracja

Nowojorski Tydzień Mody odchodzi w zapomnienie. Jak zwykle przeglądałam wszystkie kolekcje wiosenne na następny sezon na style.com. Wybrałam 12 kolekcji, które najbardziej mi się spodobały. Poniżej krótkie uzasadnienia i oczywiście podpowiedzi, co z tego możemy wziąć dla siebie.

6397 – Zwyczajne, prawda? Tak zwyczajne, że aż świeże. Trochę się wpisuje w ten osławiony ostatnimi czasy normcore. Naprawdę brakowało mi tego, żeby ktoś powiedział, że można założyć prostą koszulkę do jeansów i białych trampek i być fajnie ubranym. Ja to wiem, ale nie jestem pewna czy wszyscy to rozumieją :) Czarna sukienka o luźnym kroju jest rzecz jasna moim klasykiem. Całość tutaj.

6397Whit – Kolekcja jest radosna w taki sposób, jaki ja lubię. Są wzory, ale nie przytłaczają, są wesołe kolory, ale potraktowane dość elegancko. Do tego płaskie, jasne buty. Taka spódnica w pasy nawet dla mnie wydaje się atrakcyjna, tylko dobrałabym do tego czarną resztę. Poza tym lubię spodnie przypominające trochę te od karate i doceniam pomysł zestawienia ich z żakietem. Całość tutaj.

whitRachel Comey – Moja ulubiona projektantka od niedawna. Tak pięknej czarnej sukienki dawno już nie widziałam. A poza tym biorę wszystko – proporcje, kolory. Dobór dosyć charyzmatycznych modelek, proste tło, świetne buty – wszystko do mnie przemawia. Cudo, nic nie przebije tej kolekcji. Całość tutaj. Rachel comey MM6 Maison Martin Margiela – Trochę zalatuje szpitalem, trochę Japonią, trochę po prostu szlafrokami – wszystko, co lubię w jednym miejscu. Cudownie wyglądają buty na koturnie z płaszczami wiązanymi w talii. Mój absolutny faworyt – biały płaszcz, a spod niego wystająca czarno-biała tkanina z moim ukochanym wzorem. Całość tutaj.mm6Elizabeth and James – I znowu ubrania i zestawy gotowe do noszenia. Proste do odtworzenia nawet w naszych warunkach i z naszymi portfelami. Siostry Olsen jak zwykle za dużo nie kombinują i to się sprawdza. Biało-czarny botaniczny wzór jest przepiękny, może nie chciałabym go na ubraniu, ale bardziej w formie kopertówki, takiej jak na drugim zdjęciu. Całość tutaj. elizabeth and james Elie Tahari – Łagodność. Jeżeli komuś, tak jak mi, podobał się Humanoid, to nie ma takiej opcji, by przejść obojętnie koło tej kolekcji. Jasne neutralne kolory nałożono na zrelaksowane sylwetki. Wszystko wygląda na mięciutkie, przyjemne w dotyku. A co najfajniejsze te ubrania wydają się też idealne na chłodniejsze dni, tak jakby były stworzone do warstwowego noszenia. Całość tutaj.Elie TahariDetacher – Prosta sprawa – krój sukienki. Mogłabym mieć w szafie absolutnie każdą wariację na temat przedłużonej koszulki czy szpitalnej koszuli, jak kto woli. Te wzory i kolory byłabym nawet w stanie zaakceptować na sobie, bo krój jest dla mnie najważniejszy. Dziwna mieszanka printów z ostatniego zdjęcia jest niepokojąco atrakcyjna. Całość tutaj. detacherCarolina Herrera – Tak jak nie lubię kwiatów na ubraniach, tak u Herrery zawsze przejdą. Ulubiona projektantka Lucy Liu eksperymentuje z orientem i podaje go w eleganckiej formie. Uwielbiam czarny płaszcz z kapturem w białe kwiaty. To są ubrania w których nie da się nie wyglądać kobieco. Całość tutaj.carolina herreraBCBG Max Azria – Zwiewna i naturalna kolekcja. Nie ma ani jednego ubrania, które wyglądałoby na niewygodne. Mam wrażenie jakby te stroje były mieszanką kreacji wieczorowych i piżamek, a mimo wszystko efekt jest taki, że wspaniale by się tak było ubrać na co dzień. Same jasne i pastelowe kolory troszkę odstraszyłyby mnie od noszenia, ale z przyjemnością się na to patrzy. Całość tutaj. bcbg max azria Rosie Assoulin – Tę projektantkę odkryłam niedawno i się zakochałam. Uważam, że ona najpiękniej używa koloru – zawsze z rozmysłem, zawsze daje barwie zabłysnąć, bo otacza ją surowym tłem. Mam wrażenie, że te ubrania są tylko na specjalne okazje, ale osoba, która będzie je ubierać niespecjalnie lubi się stroić – zawsze widzę coś takiego, jako atut. Całość tutaj.ROSIE assoulinTheory – A to już naprawdę najprostsze możliwie kroje. Bardzo eleganckie rzeczy w pięknych kolorach. Tak bardzo chciałabym cały czarny zestaw… Ale, jak widać też nie byłoby ciężko tego samemu odtworzyć. Ta kolekcja składa się ze wszystkiego, co już wcześniej widzieliśmy, jednak właśnie unikanie kombinowania sprawia, że jest to miłe dla oka po raz kolejny. Całość tutaj.THEORYThe Row – Jestem po prostu wryta w ziemię. Nie mogę zrozumieć: jak one to robią, że zawsze im wychodzi. Siostry Olsen zawstydzają starych wyjadaczy. Ich stroje są ascetyczne, powściągliwe, mi wręcz kojarzą się z zakonem. Uwielbiam kiedy wszystko jest tak proste i tak przesadnie skromne właśnie. Całość tutaj. THE ROWGdybym miała układać te kolekcje miejscami to na pierwszym miejscu byłaby Rachel Comey, na drugim The Row, a na trzecim Elie Tahari. Czy coś Wam wpadło w oko? Może są jacyś inni projektanci, którzy zachwycili Was na tegorocznym NYFW.

Selekcja odc. 1

zakupy

Codziennie oglądam mnóstwo lookbooków, dostaję wiele newsletterów i oczywiście buszuję po sklepach internetowych. Postanowiłam to wykorzystać i gromadzić ciekawe rzeczy w oddzielnych postach. Przed Wami nowa seria, którą umieszczam w kategorii „zakupy”. Będzie to dwanaście propozycji ładnych rzeczy i linki do nich. Nic na siłę, jak tylko uzbiera się kolejnych dwanaście ładnych rzeczy opublikuję następnego posta z tej serii. Zapraszam do oglądania.

-tęczowy- pierścionek-tęczowy- pierścionek

colorful etno naszyjnikcolorful etno naszyjnik

mosaic rose bransoletkamosaic rose bransoletka

MINI  torebkamini torebka

shopper jasny szary aga prusjasny szary shopper

haftowana kopertówkahaftowana łowicka kopertówkasukienka marmurkowa solarmarmurkowa sukienka

płaszcz lacrisselacrisse płaszcz

ants koszulka selvaants t-shirt

botki D00459d00459 botki

pastelove miseczkipastelove miseczki

bright stars plakatbright stars of northern sky plakat

Słowa chyba zbędne. Czy coś się Wam spodobało?

Jaki jest Twój odcień pomarańczowego?

analiza kolorystyczna

Trudny kolor ten pomarańczowy. Raczej nie szczególnie dobrze wyglądający na nieumalowanych zimach. Ale za to pięknie podkreślający urodę ciepłych typów. Miły, pogodny, człowiekowi robi się ciepło od samego patrzenia. W chromoterapii stosuje się go do regulacji pracy serca oraz zwalczania astmy, epilepsji i reumatyzmu. Używany jako kolor ścian potrafi przywrócić choremu optymizm. Spójrzmy na dziesięć odcieni oranżu.

Brzoskwiniowy – odpowiedni dla: stonowanego lata, prawdziwego lata delikatnego lata, delikatnej wiosny. Być może dla stonowanej jesieni.brzoskwiniowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Pastelowy pomarańczowy – odpowiedni dla: delikatnego lata, delikatnej wiosny, prawdziwej wiosny. Być może dla stonowanej jesieni.pastelowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Morelowy – odpowiedni dla: stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, delikatnej wiosny, prawdziwej wiosny. Być może dla stonowanego lata.morelowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Marchewkowy – odpowiedni dla: stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, prawdziwej wiosny, delikatnej wiosny. Być może dla czystej wiosny.marchewkowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Mandarynka – odpowiedni dla: czystej wiosny, prawdziwej wiosny, prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni. Być może dla prawdziwego lata.mandarynkaźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Neonowy – odpowiedni dla: prawdziwej wiosny, czystej wiosny, czystej zimy, intensywnej jesieni. Być może dla intensywnej zimy.neonowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Miedziany – odpowiedni dla: prawdziwego lata, stonowanego lata, stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni. Być może dla prawdziwej zimy.miedzianyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Ceglasty – odpowiedni dla: stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni. Być może dla prawdziwej wiosny.ceglastyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Bursztynowy – odpowiedni dla: prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni, intensywnej zimy, prawdziwej zimy. Być może dla prawdziwego lata.bursztynowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Rudy – odpowiedni dla: stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni, intensywnej zimy. Być może dla prawdziwej wiosny.rudyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Osobiście uwielbiam patrzeć na miedziany odcień pomarańczowego, ale siebie najbardziej lubię w bursztynowym. Co ciekawe miałam kiedyś neonową koszulkę w tym kolorze i dobrze się w niej czułam, ale musiałam się troszkę mocniej do niej malować. Jakie są Wasze uczucia względem tej barwy? W którym odcieniu jest Wam najkorzystniej?

Powrót do normalności

mój styl

Witajcie dziewczyny. Na początku chciałabym się usprawiedliwić. Na blogu nie było postów przez tak długi czas, ponieważ byłam z córką w szpitalu. Proszę, nie pytajcie mnie czy wszystko w porządku, bo nie będę mogła odpowiedzieć tak jakbym chciała. W każdym razie, teraz jesteśmy w domu i jestem gotowa dalej pisać…

Wczoraj na chwilkę wyskoczyłam z samochodu, żeby zrobić zdjęcia, bo dawno się nie pokazywałam (ostatni raz przed porodem, a przecież Zosia ma już 6 tygodni). Mój uniform ostatnimi czasy to getry lub legginsy i do tego koszulka albo tunika. To co mam na sobie akurat kupiłam na wyprzedażach w Mango. Pierwszy raz robiłam zakupy w tym sklepie i mogę już teraz powiedzieć, że nie ostatni. Ach, jak bardzo żałuję, że nie nałożyłam do zdjęć szarego, długiego swetra, który miałam ze sobą. Całość się o wiele lepiej prezentuje z kardiganem. A tak ogólnie to jak widać musi być wygodnie i będę się do tej zasady stosować już do końca życia. Grzywa za chwilę będzie się trzymać za uchem i żadne spinki, opaski i inne gadżety nie będą potrzebne. Włosy nawet fajnie wyglądają, myję ostatnio tylko dziecinnym szamponem, nakładam odżywkę i raz na tydzień „olejuję”. O dietach czy ćwiczeniach mowy na razie nie ma z racji karmienia. Ale mimo nadprogramowych 13 kilogramów i tak nie narzekam, bo będę mogła dążyć do ciała jakie zawsze chciałam mieć. Wkrótce pojawi się post na ten temat.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAsrebrny naszyjnikMuszę się jeszcze podzielić z Wami trzema fantastycznymi linkami.

Tutaj link do sportowego lookbooka Mango. Jak wiecie deszczowa atmosfera zawsze mnie chwyta za serce.

Tutaj link do lookbooka z biżuterią. Dla mnie ta modelka, klimat, a zwłaszcza biżuteria są niesamowite.

Tutaj niesamowity wpis na into-mind.com. Anuschka stworzyła 36 palet kolorystycznych, które można wykorzystać budując garderobę. Paletki stworzyła według schematu: 3 kolory kluczowe, 2 kolory neutralne i 4 kolory będące akcentami. Bardzo inspirujące i przydatne. Na pewno nie spocznę tylko na oglądaniu.

Tyle na dzisiaj. W głowie dużo pomysłów, więc zapewniam, że teraz już będzie więcej postów :)

Jaki jest Twój odcień żółtego?

analiza kolorystyczna

Nie będę oszukiwać – żółty to trudny kolor do noszenia. Jak żaden inny, dobrany niewłaściwie, może sprawić, że będziemy blade i zmęczone. Ale już odpowiedni odcień przy twarzy gwarantuje nam energię i witalność. Pamiętam jak dwa lata temu szukałam na lato żółtej sukienki i niestety nie udało mi się znaleźć tego korzystnego odcienia. Już w przymierzalni wyglądałam jak trup. Może się kiedyś uda :)

Waniliowy – odpowiedni dla: delikatnego lata, delikatnej wiosny, stonowanej jesieni. Być może dla prawdziwej wiosny. waniliowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Pastelowy żółty – odpowiedni dla: delikatnego lata, delikatnej wiosny, prawdziwej wiosny. Być może dla prawdziwego lata. pastelowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Cytrynowy – odpowiedni dla: delikatnego lata, delikatnej wiosny, czystej wiosny, czystej zimy. Być może dla prawdziwej zimy. cytrynowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Neonowy żółty – odpowiedni dla: prawdziwej wiosny, czystej wiosny, czystej zimy, prawdziwej zimy. Być może dla intensywnej zimy.neonowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Słoneczny – odpowiedni dla: prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni, prawdziwej wiosny, czystej wiosny. Być może dla czystej zimy. slonecznyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Kanarkowy – odpowiedni dla: prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni, prawdziwej wiosny, czystej wiosny. Być może dla delikatnej wiosny.kanarkowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Miodowy – odpowiedni dla: stonowanego lata, stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni. Być może dla prawdziwego lata.miodowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Musztardowy – odpowiedni dla: stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni. Być może dla intensywnej zimy.musztardowyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Złoty – odpowiedni dla: delikatnej wiosny, prawdziwej wiosny, czystej wiosny, stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni. Być może dla pozostałych typów kolorystycznych. złotyźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Stare złoto – odpowiedni dla: stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni, intensywnej zimy. Być może dla prawdziwej zimy.stare złotoźródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.

Spośród tych wszystkich odcieni najbardziej podoba mi się złoto, ale to niestety nie jest korzystny wybór, jeżeli chodzi o kolor znajdujący się blisko mojej twarzy. Całkiem nieźle wyglądam za to w neonie, ale rzadko korzystam z dobrodziejstwa tej barwy. Jakie odcienie Wam podobają się najbardziej, a w jakich jest Wam najlepiej?

Jak inspirować się zdjęciami

poradnik

Często zachęcam Was do tego, by zbierać sobie na dysku, na pintereście lub w formie papierowej różne zdjęcia jako źródło inspiracji. Takie zabiegi przydają się przy definiowaniu własnego stylu i tworzeniu swojej listy klasyków. Dzisiaj chciałabym szerzej omówić kwestię tego, w jaki sposób można się inspirować konkretną fotografią i co możemy namacalnie stworzyć dzięki podpatrywaniu jak ubrani są inni ludzie. Przykładem niech będzie poniższe zdjęcie Mary-Kate Olsen, które bardzo mi się podoba.

mary kate olsen stylźródło zdjęcia: vogue.es

Aby dobrze zinterpretować strój osoby na zdjęciu i przystosować go do własnych potrzeb warto sobie zadać pytania: Co podoba mi się na tym zdjęciu? Dlaczego zwróciłam uwagę na to zdjęcie? Takich czynników może być kilka. Zazwyczaj o tym nie myślimy i po prostu uznajemy fakt, że coś nam się podoba. Warto jednak zgłębić temat i w ten sposób trafić z własną interpretacją w samo sedno. Oto możliwe warianty i ich interpretacja na przykładzie zdjęcia Mary-Kate. Po kliknięciu na ubranie przeniesiecie się na polyvore, a stamtąd już prosta droga do sklepów. Tym razem zrobiłam zestawy z ubrań o przystępniejszych cenach :)

1. kopiowanie całości
Taka sytuacja zdarza się najczęściej. Osoba na fotografii trafia w nasze poczucie estetyki całokształtem swojego wyglądu. Nie trzeba wiele refleksji, by stwierdzić, że zdjęcie jest całkowicie w naszym guście, bo takie rzeczy się po prostu wie. To oczywiście najprostsze rozwiązanie. Uznajemy, że podoba nam się wszystko na tym zdjęciu i decydujemy się, by odtworzyć na sobie podobny zestaw. Szukamy więc odpowiedników ubrań ze zdjęcia i w ten sposób układamy swoją stylizację.
kopiowanie całości

2. wykorzystanie palety
Forma ubrania nie jest w tym przypadku tak dla nas pociągająca, jak kolory, które założyła osoba z fotografii. Zachwycone doborem barw wykorzystujemy je, ale ubrania mogą być całkowicie różne. Przenosimy jedynie kolory w podobnym natężeniu, co na inspiracji tzn. jeżeli Mary-Kate Olsen ma torebkę w kolorze ciepłego brązu to u nas ten kolor nie może zdominować stylizacji, będzie raczej występował jako dodatek.
wykorzystanie palety

3. wykorzystanie proporcji
Najczęstsza sytuacja w moim przypadku i w przypadku tego zdjęcia właśnie taka nastąpiła. Uwielbiam odkrywać nowe proporcje albo zachwycać się tym jak ktoś sprytnie łączy nieoczywiste ubrania. Za pomocą swoich ulubionych kolorów odtwarzamy strój osoby ze zdjęcia zachowując dokładnie taki sam kształt sylwetki.
wykorzystanie proporcji

4. kluczowy element
W niektórych przypadkach na zdjęciu widnieje coś tak rzucającego się w oczy lub tak charakterystycznego, że bez tego cała stylizacja nie miałaby takiej mocy jak powinna. Mogą to być na przykład kolorowe trampki przy jednolitym, stonowanym stroju. W przypadku Olsenki będzie to niewątpliwie rozkloszowana spódnica, która odtwarza w stylizacji główną rolę. Bierzemy więc dosłownie ten element i sami budujemy wokół niego nową sylwetkę.
kluczowy element

5. oddanie nastroju
Czasem nie jesteśmy w stanie do końca wyrazić naszego zachwytu. Podoba nam się bowiem odczucie jakie wywołuje w nas samo patrzenie na daną osobę. Na fotografii uwieczniony jest bowiem nastrój, który jest dla nas szczególnie pociągający, a stylizacja tylko podbija ten nastrój i czyni go jeszcze bardziej wyjątkowym. My same możemy starać się odtworzyć atmosferę zdjęcia własnym zestawem ubrań, różniącym się diametralnie od inspiracji. W moim przypadku nastrój jest łatwy do odczytania: aktywny ciepły poranek, świeżo umyte włosy, spacer z pieskiem, pod ręką butelka wody, oczekiwanie na telefon od ukochanej osoby…
oddanie nastroju

Inspirujące zdjęcia często są przez nas składowane, ale nic z nimi w praktyce nie robimy. Często zapominamy o tym, że coś nam się spodobało i tworzymy wiele folderów do których potem nie wracamy. Może warto poświęcić każdemu zdjęciu choć chwilę, cofnąwszy się do tych zapomnianych fotografii zalegających na naszych dyskach i odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego to się tu znalazło?

W jaki sposób inspirujecie się zdjęciami? Czy macie swoje archiwa inspiracji? Jaką metodą gromadzicie inspiracje?

I love you Humanoid

inspiracja

Stan w jakim się teraz znajduję sprawił, że moje poglądy na temat ubrania zostały zweryfikowane w ostateczny sposób. Utwierdziłam się w przekonaniu, że ubranie ma nam służyć i warto być bardzo wybrednym jeżeli chodzi o jakość tego, czym ozdabiamy i w czym chronimy nasze bezcenne, kochane ciała. Teraz już jestem na sto procent pewna, że cena nie leży dla mnie w czołówce kryteriów przy wyborze stroju. Najważniejsze są wygoda, funkcjonalność, jakość i design. Wiem już, że warto zapłacić więcej i mieć zapewnione te cztery rzeczy, niż decydować się na kompromisy i rezygnować z wygody kosztem, na przykład, ładnego wyglądu ubrania.

Właśnie znalazłam markę w ubraniach której czułabym się wspaniale i wierzę, że dobrze bym wyglądała. Marka nazywa się Humanoid i ma własny sklep internetowy w którym tworzy tak obłędne i naturalne stylizacje, że jest to aż dziwne w zalewie bardzo wymuskanych i trudnych do noszenia kolekcji. Zwróciłam na nich uwagę dzięki zdjęciu na pintereście i zaczęłam dalej szukać.humanoid beżeTakiego luzu i spokoju nie widziałam już dawno. Rzeczy są proste, wyglądają na miękkie i komfortowe w noszeniu. I jeszcze dochodzi do tego bezbłędna stylizacja. Na naturalnej modelce o stonowanej urodzie wszystko wygląda świeżo i przystępnie dla każdej kobiety.

humanoid czerńNo i jeszcze urzekająca paleta kolorów, w większości neutralnych i przygaszonych. Ubrania są bezpieczne, nie wyróżniające się z tłumu, ale dzięki temu można skupić się na noszącej je osobie, a nie na bajerach :) humanoid szarości humanoid taupeTa przygaszona czerwień jest najbardziej „ekstrawaganckim” kolorem, jaki znalazłam w kolekcji Humanoid.humanoid zgaszona czerwieńźródło zdjęć: webshop.humanoid.nl

To jest istna kopalnia pomysł na jesień i zimę. Marzę o tym, żeby otulić się dużym szalem, założyć długi kardigan do wełnianych rajstop. Nie chce mi się za mocno stroić – chcę żeby było wygodnie i ciepło.

Kiedy patrzę na te stroje to myślę, że już nigdy nie założę niczego obcisłego. One idealnie nadawałyby się właśnie na okres połogu, kiedy kobieta zwraca uwagę zwłaszcza na wygodę ubrania. W tym przypadku to niczym nie ujmuje designowi, który jest po prostu obłędny jak dla mnie. Fajnie, bo myślałam, że internet już mnie niczym nie zaskoczy.

Macie jakieś marzenia stylowe na jesień? Jakieś upragnione kolory albo materiały czy kroje za którymi tęsknicie? Czy któryś zestaw z przedstawionych Wam się spodobał?

Czego mnie nauczyły ciąża i poród?

opinia

Bez zbędnych wstępów odpowiadam na pytanie postawione w tytule. To czego się nauczyłam i co sobie po tych ponad dziewięciu miesiącach przemyślałam zamierzam przełożyć na codzienne życie, może i Wam coś z tego się przyda.

1. Wyobrażenia kontra rzeczywistość – zawsze wygrywa rzeczywistość.

No niestety, nie jesteśmy w stanie odciąć się od świata oczekiwań i wyobrażeń. Ja także miałam w głowie wizję siebie na porodówce i w szpitalu, a skończyło się tak, że nic z tych moich myśli nie wyszło. Nie warto być tak bardzo prorokującym i nie należy za bardzo wybiegać z myślami w przyszłość. Czasem warto nie myśleć zbytnio o tym, co będzie – to wariant idealny dla lekkoduchów, albo starać się myśleć o różnych scenariuszach, nie tylko o jednym – tego ja bym sobie życzyła.

2. Nie da się przygotować na wszystko, ale przygotowania i tak są dobre.

Mój poród był na tyle niestandardowy, że nie mogłam tego w żadnej mierze wcześniej przewidzieć. Mimo to wcale nie żałuję, że będąc w ciąży starałam się dowiedzieć, co może mnie czekać, oglądałam różne filmy, czytałam książki na ten temat i chodziłam do szkoły rodzenia. Bezpośrednio może te wszystkie rzeczy nie były mi do końca potrzebne, ale przynajmniej wiedziałam o czym mówią do mnie lekarze, miałam porównanie przebiegu procesu do normy i coś mi jednak z tych przygotowań w głowie zostało. Stąd też, jeżeli kiedykolwiek będę w sytuacji w której będzie szansa na nauczenie się czegoś, ale nie będzie to konieczne i tak skorzystam z tej szansy. Nie wiem jak to jest u Was, ale ja wolę mieć chociażby jakieś podstawy wiedzy na dany temat, niż iść na żywioł.

3. Jak się nie dopytasz, to się nie dowiesz.

Nikt nie oferuje niestety informacji, sami musimy po nią sięgać. Mam tu szczególnie na myśli lekarzy: ginekologów i pediatrów w moim przypadku. Trzeba drążyć temat swojego zdrowia i zdrowia dziecka, żeby zrozumieć sens zapisów na szpitalnych dokumentach. Trzeba chodzić i dopytywać. Jest to szczególnie trudne dla osób, które mają problem z asertywnością, ale wyższe dobro powinno dawać nam kopa i mobilizować do kontaktu z nierzadko niezbyt przyjemnymi ludźmi. I jeszcze nie raz w życiu będzie trzeba się komuś naprzykrzać, by coś załatwić, ale trudno – w głowie już poprzestawiane –> dzidzia najważniejsza.

4. Nawyki biorą w łeb w starciu z ekstremalnymi sytuacjami.

Nie oszukujmy się – poród to jest ekstremum, mały człowiek zdany tylko na nas to jest ekstremum. Coś takiego jak zrobienie makijażu, czy wypicie herbaty jest przy tym, delikatnie mówiąc, mało ważne. W ostatnim miesiącu ciąży w ogóle się nie malowałam, co wcześniej wydawało mi się niemożliwe. Moja piramidka kosmetyków wzięła w łeb, bo przez upały i samopoczucie używałam mydła jako jedynego kosmetyku. Chodzi mi o to, że fajnie mieć swoje przyzwyczajenia, fajnie stopniowo wychodzić ze swoich stref komfortu, ale procesy nad którymi pracujemy na co dzień w starciu z podbramkowymi sytuacjami przyspieszają i tak naprawdę bez zastanowienia jesteśmy w stanie nie wyjść, a wybiec ze swoich stref komfortu i nawet tego tak mocno nie odczujemy.

5. Ciało to zbyt niedoceniana przeze mnie machineria.

Jakie było moje zdziwienie, kiedy jedna z moich ulubionych blogerek popełniła ten wpis. Przyczyną jego napisania była kontuzja podczas robienia jednego z projektów. Mogłabym się w pełni podpisać pod tym, co tam jest napisane. Ciało zniesie wiele i jednocześnie zregeneruje się cudownie szybko. Nie doceniałam tego, co mam, ani nie rozmyślałam nad tym jak wspaniałą maszyną jest moje ciało. Za bardzo skupiałam się nad tym jak je ubierać i sprawiać, by było estetyczne, a zaniedbałam je od środka, ignorowałam jego potrzeby i nie pochyliłam się nad jego wspaniałością i siłą z której korzystam przecież na co dzień. Oczywiste rzeczy są często przeze mnie zapominane, więc troszkę afirmacji na co dzień może mi się przydać.

6. Problemy przestają być problemami w długim okresie czasu.

W trakcie ciąży przejmowałam się bzdurami. Tylko wtedy te bzdury wydawały mi się straszliwymi problemami wręcz nie do przejścia. Potrafiłam na przykład siedzieć i zastanawiać się nad tym, będąc już blisko płaczu, co teraz będzie, bo fachowcy których bardzo chcieliśmy do remontu nie mają już wolnego terminu. Z perspektywy czasu naprawdę żałuję własnych nerwów, sytuacja się oczywiście rozwiązała sama, bo jednak nie mieszkamy na bezludnej wyspie, mamy wspaniałych znajomych i każdy był w stanie kogoś polecić. Oczywiście jak się domyślacie potem doszły problemy typu: czy oni się wyrobią, ile oni wezmą kasy itd. Wyrobili się, wzięli tyle, ile było umówione :)

7. TRZEBA myśleć pozytywnie.

Truizm, banał dla jednych, dla mnie prawda. Nie jest to takie łatwe, by w problematycznych sytuacjach skupiać się na tym, że finał będzie szczęśliwy, ale jest to wierzę kwestia wprawy. W paru momentach w trakcie porodu i już po nim w szpitalu byłam bliska załamki, jednak bardzo mobilizowała mnie myśl, że moje nastawienie nie wpływa wyłącznie na mnie. Nie ma absolutnie nic pożytecznego w widzeniu świata w ciemnych barwach, bo takie podejście odbiera nam siłę i nadzieję. Poniżej jedna z moich ulubionych polskich piosenek :)

8. TRZEBA korzystać z pomocy.

Jeśli ktoś życzliwy oferuje Ci pomocną dłoń, skorzystaj. Trzeba prosić o pomoc, trzeba umieć przyjmować pomoc i trzeba umieć dziękować za pomoc. Nie należy być dumnym, honorowym czy myśleć, że jest się w stanie wszystko ogarnąć samemu. Osoba, która pomaga czuje się z tym dobrze, nie warto w swoich myślach dopowiadać sobie, że chęć niesienia pomocy jest nieszczerym gestem z jej strony. Dla własnego dobrego samopoczucia, dla potrzeb regeneracji organizmu, dla właściwego funkcjonowania rodziny korzystam jak tylko mogę z pomocy mojego męża i mamy, nawet w sferach w których nie do końca tego potrzebuję i się tego wcale nie wstydzę. Jestem szczęśliwa, że mam takie wspaniałe osoby koło siebie.

9. Wygoda jest najważniejsza.

To już praktycznie taka błahostka i pewnie stwierdzenie, które każdy kiedyś słyszał, ale ja przekonałam się, że to „najprawdziwsza” prawda. Wygoda dla mnie równa się prostota. To się wydają drobiazgi, ale w trakcie pobytu w szpitalu przekonałam się, że dobrze, że wszystkie rzeczy jakie mam dla siebie i dziecka były z bawełny, że nie mam grzywki, że zabrałam ze sobą sportową bieliznę, że kupiłam torbę patrząc w głównej mierze na funkcjonalność, że zabrałam ze sobą miniaturki środków czystości, że kupiłam te wygodniejsze, niż te ładniejsze klapki itd. Takie maleńkie rzeczy troszkę mi ulżyły w codziennym życiu tam. Wiem, że to szczególiki, ale jeżeli coś jest w stanie dać Ci chociaż odrobinę komfortu, powinnaś o tym czymś pamiętać. I tak samo w swoim wyglądzie na co dzień – nie będziesz sobą, jeżeli nie będziesz się dobrze czuła we własnym stroju.

10. Nie oceniać nikogo po wyglądzie i wstrzymywać się z oceną na podstawie pierwszego wrażenia.

Trochę ludzi się przez szpital przewinęło, kiedy ja tam leżałam (a leżałam przez maksimum czasu, więc moje „współlokatorki” się zmieniały). Bardzo mi głupio się do tego przyznawać, ale bardzo pobieżnie oceniłam ostatnią dziewczynę z jaką leżałam na sali. Wydała mi się zbyt pewna siebie i przez to niegrzeczna, a potem okazało się, że potrafimy ze sobą gadać tak, jakbyśmy się już długo znały. To tylko tak dla przypomnienia – nie oceniać po wyglądzie czy pierwszych słowach, bo na ogół tego nie robię, a tamta sytuacja to była jedna, wielka wtopa z mojej strony.

Dobra dziewczyny, to by było na tyle. Może Wy macie jakieś przemyślenia na temat tych moich dziesięciu punktów. A może macie jakieś uniwersalne rady, bo życie nauczyło Was czegoś mądrego nad czym do tej pory nawet się nie zastanawiałyście? Śmiało, mogą być nawet banalne rzeczy, bo o takich najczęściej się zapomina!!!

Maria ma córkę

opinia

Na początek bardzo chciałabym podziękować za wszystkie komentarze pod ostatnimi tekstami. Dopiero teraz wracam do internetowej rzeczywistości i doceniam, że mimo iż mnie jakiś czas nie było, ciągle pisałyście i aktywnie uczestniczyłyście w życiu bloga.

W sobotę, 19-ego lipca kończyłam rankiem wpis, który ukazał się w ten poniedziałek. Chciałam się przygotować i zostawić Wam posty na wypadek gdybym musiała poleżeć trochę w szpitalu. Zaraz potem pojechałam na kontrolne KTG do szpitala i już z niego tego dnia nie wróciłam. Zosia urodziła się przed północą, nie bez komplikacji i problemów, ale w zasadzie wszystko skończyło się happy endem. Niestety musiałyśmy zostać obie dłużej w szpitalu i dlatego tak na dobre to można powiedzieć, że jestem w domu z nią od weekendu.

Jak tylko na nią spojrzałam to mój świat się po prostu przeobraził w coś, czego nigdy nie znałam, nagle wszystko pozostałe stało się nieważne, a sprawy które wydawały mi się problemami zaczęły być jakimś nieistotnym dodatkiem do życia, który przecież rozwiąże się bez mojego zamartwiania się o to. Przez cały czas pobytu w szpitalu nawet nie przyszło mi do głowy odpisywać na smsy, czy zaglądać na bloga, bo nawet jak Zosia spała to siedziałam i się na nią gapiłam :) Jestem tak naprawdę, naprawdę szczęśliwa…

I teraz jak już jestem jakiś czas w domu to też ciężko mi było przysiąść do komputera i sprawdzać bloga, ale jak tylko to wreszcie zrobiłam to poczułam w sobie jeszcze więcej siły i motywację, żeby pisać dalej. Zosia jest bardzo grzeczna i widzę, że nie będzie żadnych problemów z dalszym pisaniem, także zapewniam Was, że blog będzie dalej istniał. Muszę się jednak dobrze zorganizować jeżeli chodzi o opiekę nad dzidziusiem i dlatego potrzebuję zdjąć z siebie tę mobilizującą presję trzech postów tygodniowo. Będę teraz pisać jak pozostali blogerzy w nienormowany sposób, ale wszystkie posty będą zapowiadane na moim facebooku, więc nie sądzę, by cokolwiek Wam uciekło. Absolutnie chęci do pisania bloga mi nie ubyło, wręcz przeciwnie. Moje myśli często skręcały w kierunku bloga i mam różne koncepcje tego, co mogłabym jeszcze tutaj dodać. Nie wyobrażam sobie pisania „na odwal”. Gdyby takie coś mi się kiedykolwiek przydarzyło to po prostu zamknęłabym stronę. Za dużo mnie to pracy kosztowało, żeby zejść z jakości.

Dotychczas było bowiem tak, że posty były przygotowywane na bieżąco, nie robiłam niczego na siłę i nie tworzyłam zapasowych tekstów. Tak też będzie dalej, ale po prostu nie umiem przewidzieć jak to wyjdzie czasowo. Będę się starała codziennie wygospodarowywać czas na pisanie i wierzę, że przyniesie to niezłe plony. Jestem też sama po prostu ciekawa jak to będzie nie być pod presją czasu i czy jestem w stanie udźwignąć „ciężar” zarządzania stroną bez tej presji. Wierzę, że tak i że już nie potrzebuję tej dyscypliny.

Tak sobie również rozmyślałam o tym czy pokazywać Zosię na blogu i doszłam do wniosku, że nie mogłabym za nią podejmować decyzji. Poza tym blog w żaden sposób nie zmienia swojego charakteru i dalej będzie traktował o modzie (nie musicie się bać, że zasypię Was przepisami albo jakimiś złotymi radami dotyczącymi rodzicielstwa). Jedyne osobiste wątki jakie pojawiają się na blogu dotyczą mojej osoby, a z tematu mody zbaczam jedynie w dwóch kierunkach – motywacji i dekoracji wnętrz, a i tak zawsze staram się to z modą wiązać. Tak więc jest oczywiste, że Zosia z blogiem nie ma nic wspólnego.

Dobra, nie zanudzam, od razu publikuję i idę się cieszyć Zośką.

Jaki jest twój odcień czerwonego?

analiza kolorystyczna

Dzisiaj biorę na tapetę czerwień. Najbardziej zdecydowany i jak dla mnie najprzyjaźniejszy dla urody z kolorów. Każdy jest w stanie dobrze wyglądać w czerwieni. Ona wydobędzie z bladości nawet trupa :) Zobaczcie jak ja widzę różne odcienie tego koloru, jak zwykle zastrzegam, że nie mam monopolu na nazywanie barw, więc możemy się różnić w nazewnictwie.

Burgundowy – odpowiedni dla stonowanego lata, stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni, intensywnej zimy. Być może dla prawdziwego lata.burgundowyKasztanowy – odpowiedni dla stonowanej jesieni, prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni. Być może dla intensywnej zimy. kasztanowyWiśniowy – odpowiedni dla stonowanego lata, prawdziwego lata, prawdziwej zimy, intensywnej zimy. Być może dla czystej zimy. wiśniowyKarmazynowy – odpowiedni dla prawdziwej zimy, intensywnej zimy, intensywnej jesieni, prawdziwej jesieni. Być może dla stonowanej jesieni.karmazynowyMakowy – odpowiedni dla prawdziwej wiosny, czystej wiosny, czystej zimy, prawdziwej zimy. Być może dla delikatnej wiosny.makowySzkarłatny – odpowiedni dla delikatnej wiosny, prawdziwej wiosny, czystej wiosny, czystej zimy, prawdziwej zimy. Być może dla prawdziwej jesieni.szkarłatnyStrażacka czerwień – odpowiedni dla wszystkich typów urody.strażackaPomidorowy – odpowiedni dla delikatnej wiosny, prawdziwej wiosny, czystej wiosny, prawdziwej jesieni. Być może dla intensywnej jesieni.pomidorowyCynober – odpowiedni dla prawdziwej wiosny, czystej wiosny, prawdziwej jesieni, intensywnej jesieni. Być może dla delikatnej wiosny.cynoberKoralowy – odpowiedni dla delikatnego lata, delikatnej wiosny, prawdziwej wiosny, stonowanej jesieni. Być może dla stonowanego lata.koralowyZ tych wszystkich odcieni czerwieni najbardziej podoba mi się wiśniowy i wierzę, że w nim wyglądam najlepiej. Która czerwień jest Twoją czerwienią, na którą lubisz patrzeć, a która wydobywa Twoją urodę?